środa, 25 stycznia 2017

ROGUE ONE - coś na co czekalismy

Na gorąco: stało się w końcu byłem na nowych Star Warsach!;)
Mam wielką, wielką przyjemność zakomunikować, że wreszcie wielkie Gwiezdne Wojny wkroczyły na ekrany kin!

Jak prawdziwy fan poszedłem do kina nie przeczytawszy choć jednego newsa, nie oglądając zapowiedzi, wycieków, a nawet trailerów (widziałem jeden, którym katowano w TV, na szczęście był krótki więc nie zdradzili fabuły), a jak ostatnia gapa, czekałem aż przestaną grać:P
...i opłaciło się!;)
Tym bardziej, że z trailerów można się zbyt wiele dowiedzieć, a wszystkiego dowiedziałem się w kinie!

ROGUE ONE - to nie jest drwina z fizyki, intelektu i tego wszystkiego czym są Gwiezdne Wojny. Przykładowo: to nie jest historia o trollu, czy gnomie, który zawieruszył się z Władców Pierścieni i za pomocą przerośniętego holo (ego) stara się posklejać imperium. To nie jest wtórna intryga, papierowe nowe imperium (pierwszy order - chyba z kartofla), pełno głupich żarcików (nawet o zgrozo Chewbacca zgrywa żartownisia) oraz scenariusz na poziomie intelektualnym Hollywood...

Nie chcę mówić, że jest idealnie, ale jest to doskonałe widowisko, przesiąknięte tym wszystkim czym Gwiezdne Wojny być powinny. Jest sporo nowinek wciśniętych w film (nowe pojazdy, stroje szturmowców, robot imperialny itp.), ale nawet ja zniesmaczony totalnymi zmianami w Przebudzeniu Mocy (choć jak widać przebudzenie nastąpiło dopiero teraz!), tu gotów byłem to zaakceptować, bo z drugiej strony jest wiele wspaniałych nawiązań do klasycznej linii, kultowej trylogii.

Na całe szczęście nikt nie chciał skrzywdzić tego filmu tak bardzo jak w PM. Nikt nie chciał gadających mieczy o samoświadomości (posiada cel oraz szuka wybrańca itp.) (to jakiś Star Trek im nie wyszedł??), nie ma kapitana Solo, co nie potrafi pilotować (ścina drzewa), a synalek nie udaje mrocznego charakteru w sposób uwłaczający inteligencji widza...

Wreszcie (aż!) od czasów klasycznej trylogii, w kinie poczułem się jakbym oglądał Gwiezdne Wojny, choć strata napisów była zaskakująca no i przydługi początek też mnie mocno zaskoczył;)

...i jeszcze jedno warto podkreślić: zrezygnowano z klasycznej konwencji, cała narracja oraz reżyseria jest nowa, ale ja to kupuję!

Tu nie tyka się miecza świetlnego ten, który w 100% nie powinien, a na dodatek jakimś cudem daje radę temu co wie do czego to służy i ćwiczy od dawna...
...właściwie mieczy świetlnych jest tutaj naprawdę mało, jednak nic mi to nie przeszkadza!

To co zobaczyłem było piękne oraz w wielu drobiazgach wyjaśniało doskonale znane fakty (super!). Wtrącę tutaj moją osobistą ocenę, może nie do końca czytelną dla wszystkich: film mi się doskonale oglądało bo zobaczyłem w nim świat Gwiezdnych Wojen jaki doskonale znam i świetnie klimatem mi się kojarzy z dawnymi czasami... czasami gier! Tak! Gier LucasArts z lat 90 i 2k.
...a gry wtedy nie kończyło się w 2h :P

Zdobywanie ogromnej wieży na pustkowiu zdarzyło mi się raz czy dwa razy;) Choć ja to robiłem w pojedynkę (he he).

To co mnie najbardziej zniesmaczyło to np. powstanie nazwy i okoliczności (nieco na siłę do filmu wstawione) "ROGUE ONE"... :/

Z zalet: w tle okazało się, że tak naprawdę to było zupełnie inaczej niż myśleliśmy!;) Od zawsze było wiadomo, że rebelia zaatakowała Gwiazdę Śmierci, a następnie dziwnym zdarzeniem losu wysadziła. Z punktu widzenia fizyki i zdrowego rozsądku były to okropne bzdury, czy modne ostatnio: "farmazony" he he;) Przez dziesięciolecia nie wiedzieliśmy o co chodzi, pewne były tylko farmazony, czyli bełkot pseudonaukowy. Jednak w tym filmie, gdzieś tam w tle okazuje się, że ten wybuch miał jednak bardzo konkretne podstawy do doszczętnego wysadzenia GŚ.
Czy chcieć czegoś więcej od Gwiezdnych Wojen??

Nic więcej! Żadnych zmasowanych abordaży najlepszego przemytnika, skłóconych małżonków i Hana Solo, który z ignoranta i cwaniaczka zamienia się z Yodą miejscami i prawi kazania...

W zwiastunie znalazłem błąd (AT-AT miał wielką prostokątną dziurę na korpusie), chciałem już o tym napisać (jak to mam w zwyczaju - wiele takich tekstów już powstało o filmach i grach), jednak w ostatniej chwili stwierdziłem, że jednak nie mogli popełnić aż takiego błędu. Co prawda nie zostało to wyjaśnione precyzyjnie i wprost, ale dałem się przekonać.

Jeśli ktoś z Was nie był, niech leci czym prędzej, bo niby kina są pełne, ale w każdej chwili mogą przestać grać:/


Update:
Dla ciekawskich: jednostka krocząca, którą widzimy w filmie jest stworzona specjalnie do filmu RO i ma nawet inną nazwę. Nie jest to znany z Imperium Kontratakuje AT-AT lecz AT-ACT, czyli All Terrain Armored Cargo Transport. Więc posiada pancerz i uzbrojenie, ale nie jest jednostką militarną, lecz transportową. Tu więcej informacji (Biblioteka Ossus).

Brak komentarzy:



Jeśli nie jest zaznaczone inaczej (lub nie jest zaznaczone wcale) zamieszczone ilustracje pochodzą z Wikimedia Commons lub są mojego autorstwa.


Ta strona używa cookies oraz innych technologii Google (i innych firm w specjalnych dodatkach po prawej stronie) w celu prawidłowego działania tej stronki (jej elementów jak np. ankiety, reklamy itp.) oraz zbierania statystyk. Korzystanie z tego bloga powoduje zapisywanie typowych plików na Twoje urządzenie (np. komputer, tablet itp.) o ile w ustawieniach przeglądarki nie zmienisz tego.

W UE się ludziom w głowach przewraca, więc dla świętego spokoju zamieściłem to absurdalne ostrzeżenie...