Pokazywanie postów oznaczonych etykietą telewizja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą telewizja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 kwietnia 2026

Chuck Norris ściga sprytnego wroga i...

W jednym z odcinków "Strażnika Teksasu", Walker ścigał nieuchwytnego wroga, który cały czas był o krok przed nim.

Pod koniec odcinka, wróg uciekał w jakiś tunelach, a Walker tropił go z pistoletem w ręce. Wymienili sobie kilka słów nie widząc się, a następnie facet wyjął z plecaka dwa ładunki wybuchowe i zastawił pułapkę typu potykacz. Strażnik zbliżył się, nogą niemal dotknął linki i... nic.
Pokazano uciekającego wroga i słychać było huk, który wywołał u niego uśmiech, że jednak Walker wpadł w pułapkę.

W następnym ucięciu Norris dalej szedł za nim i nie pokazano co się właściwie stało, więc jakim cudem przeżył?

Ja stawiam wszystko na to, że Chuck Norris zobaczył wybuch i błyskawicznie go zastrzelił;)


Wg AI chodzi tu o: „The Pretender” / „Udawacz” (sezon 4, odcinek 18) serialu Walker, Texas Ranger.

poniedziałek, 2 marca 2026

Dziennikarze od 7 boleści widzą drzewa...

Od prawie 20 lat, jak prowadzę tego bloga, zwracam uwagę na to, że "dziennikarze" w Polsce pracują fatalnie, zupełnie tak jakby byli dobierani po wyglądzie (pewnie faktycznie są), nie po tym czy wiedzą czym jest dziennikarz oraz co i jak ma robić.
Ogólnie sytuacja jest dramatyczna, potwierdzona masą postów opisujących konkretne przykłady.

Tak sobie myślę, że problem z nimi jest taki, że widzą drzewa, ale lasu ni w ząb!


Update:
Chyba najbardziej przerażającym przykładem tego kim w Polsce są dziennikarze, jest fakt, że gdy szef wojskowego wywiadu niejaki P. A. Rubcow (Wikipedia) został aresztowany - znaleźli się tacy "wybitni dziennikarze", którzy bronili tego łagodnego jak baranek człowieka, który podawał się za hiszpańskiego dziennikarza.

Naprawdę ciężko o większy dramat, gdy dziennikarze, którzy mienią się opiniotwórczymi, obiektywnymi jedzą z ręki niezwykle niebezpiecznemu szefowi agentury działającej w całej Europie (jak się nie trudno domyśleć szef wojskowego wywiadu sam nie jest typowym agentem, tylko steruje siatkami wywiadowczymi w wielu krajach).

W darknecie roji się od nieprawdopodobnych materiałów, jakie naprodukował ten całkiem płodny "reżyser", oj będzie o nim w Polsce jeszcze głośno, bo dziennikarze w Polsce (i to czołowe nazwiska, jakie wszyscy znają!) okażą się nie tylko skończonymi durniami, ale też... no sami zobaczycie...:/

czwartek, 7 sierpnia 2025

Niewolnicy "teorii spiskowych"

Ostatnio przez chwilkę rozmawialiśmy o tych najbardziej problematycznych i powszechnie znanych kwestiach związanych z koronawirusem. W tym momencie wszedł pewien ktoś i powiedział "to teorie spiskowe"...

Nigdy, ale przenigdy nie można etykietkować danego tematu jako "teoria spiskowa" tylko dlatego, że poruszana tematyka dotyczy najbardziej znanych/najgłośniejszych tematów.

Przypomnę, że (jak już akurat jest o tym mowa) w przypadku koronawirusa, na samym początku jak tylko zaczęła się rozprzestrzeniać epidemia to największe światowe autorytety w temacie wypowiadały się, że stworzenie w laboratorium podobnej choroby jest kompletnie niemożliwe, po upłynięciu tych kilku lat - dziś twierdzą, że jednak jest to możliwe i że w tym wypadku najprawdopodobniej tak to było, że są biologiczne ślady, które mogą o tym świadczyć.
    (obecnie upubliczniono dokumenty, które świadczą, że to z amerykańskich podatków z nieszczęsnego USAID rozpoczęła się ta pandemia - choć (na razie) nie wiadomo czy to było celem, czy tylko przypadkiem doszło do rozprzestrzeniania się, ale sama akcja na tak dużą skalę mogła mieć taki cel, że skoro wyślemy w różne miejsce świata takie świństwo to może gdzieś się zacznie rozprzestrzeniać - możecie o tym nowym wydarzeniu przeczytać w poście Czego wam nie powiedzą - wieści z USA cz. 2)

    (inną kwestią jest afera, która miała miejsce w USA, gdy dyrektor Big Pharma wpadł w skrzętnie przygotowaną pułapkę (nafaszerowane pomieszczenie wszelką elektroniką) i zaczął ni z tego ni z owego zapewniać, że niebawem będą produkować swoje własne wirusy i szczepionki (łatwiej wtedy można zrobić i... zarobić(!)). Pewnie o tym nigdy nie słyszeliście więc poszukajcie: Jordie Wysocki dyrektor ds. komunikacji, Project Veritas)
Drugą "teorią spiskową" było to, że preparat dla zmyłki zwany "szczepionkami" (bo mRNA to zupełnie nowa technologia, która nigdy wcześniej nie była wykorzystywana w tworzeniu szczepionek) jest bardzo szkodliwy. Pewnie pamiętacie jak w TV nie chciano w ogóle brać pod uwagę jakiegokolwiek zagrożenia i wielkimi akcjami promocyjnymi zachęcano nas do przyjęcia "szczepionki", która oczywiście jest zbawieniem świata... Tymczasem dziś mamy dokumenty i sprawy sądowe, z których jasno wynika, że ekstremalnie niefajne rzeczy działy się z ludźmi, w tym sam paru takich znam.
A jak pamiętacie w TV nikt nigdy nie chciał słyszeć o czymś takim, że preparaty "szczepionkowe" mogą być w jakiś sposób groźne... Dziś oni wyszli na durni, którzy nie wiadomo dlaczego (tzn. wiadomo - wielu dziennikarzy doszło do tego o co tu chodziło) uparcie nie chcieli słyszeć o obawach, które przecież każdemu wolno mieć, skoro ma przyjąć coś bez testów klinicznych.
Dziś te pyszałki jakoś siedzą cicho i nie mają się zamiaru z tego tłumaczyć, a redaktorzy z TV wspaniałomyślnie do tematu nie wracają... :/


"Teorie spiskowe"


Ogromnym błędem logicznym jest nazywanie jakiś obaw "teoriami spiskowymi" tylko dlatego, że dotyczą koronawirusa, śmierci jakiegoś polityka, czy UFO. To nie temat rozmowy świadczy o tym, czy coś jest teorią spiskową czy nie.

Jeśli będziecie z automatu uznawać dany temat "teorią spiskową" to sami z siebie robicie niewolników "teorii spiskowych".

Naświetlając temat w co się pakujecie przypomnę jak to się zaczęło:

W dokumentach CIA po raz pierwszy pojawiło się sformułowanie "teorie spiskowe" w 1967 roku. Cytuję:
    (dokumenty) rozważały możliwość propagowania informacji mających na celu zdyskredytowanie osób i teorii kwestionujących oficjalną wersję zamachów (np. zamach na JFK). CIA, posługując się tym pojęciem, starała się zdyskredytować tych, którzy nie wierzyli w oficjalną narrację, sugerując, że są to osoby „oszołomione” lub po prostu irracjonalne.
Innymi słowy jeśli z automatu szufladkujecie pewne tematy jako "teorie spiskowe" to robicie dokładnie to co chcieli wam zrobić ludzie z CIA!
Chcieli, abyście nie myśleli i nie chcieli myśleć i panicznie bali się tego co może być prawdą.

Z dokumentów tych wynika jasna intencja: ludzie za dużo myślą i mówią, dlatego ośmieszmy tych zbyt odważnych!

Niestety numer na "teorie spiskową" genialnie zadziałał, mijają dziesięciolecia i cały czas to działa na ludzi na całym świecie: myślisz, mówisz co myślisz - to nie rozsiewaj "teorii spiskowych" bo będziesz potraktowany jak oszołom.


Co jest najistotniejsze?


Najistotniejsze jest to, aby faktycznie podważać "teorie spiskowe", ale nie na zasadzie jak to zaplanowali ludzie z CIA, tylko w taki sposób, aby szacować czy dana teoria ma większe czy mniejsze prawdopodobieństwo stania się prawdą.

To jest rozsądne i polecam to każdemu.

Bardzo przydatne w tym celu może być korzystanie z zasady Brzytwa Ockhama (Wikipedia), ale też poszukiwanie wiedzy, dokumentów, świadków i weryfikowanie tego. Bardzo istotne są przepływy środków, ile, kto, kiedy zapłacił.

W przypadku "teorii spiskowych" dotyczących koronawirusa okazało się że Brzytwa Ockhama była mało przydatna, a bardziej sensowne było szukanie wiarygodnych źródeł wiedzy np. głośno się u nas zrobiło, że na zamkniętej grupie dyskusyjnej na fb polscy lekarze bardzo ochoczo dzielą się swoimi wątpliwościami, tym bardziej, że omawiali przykłady swoich pacjentów. Czyli mieliśmy konkret, praktyczne przypadki i rozmowy specjalistów w danym temacie. Swoją drogą ciekawe, że poza tym forum nabierali wody w usta...

Bardzo pomocne było też to, że nikt, ale to absolutnie nikt nie chciał nawet podejmować tematyki zagrożeń, czy też potencjalnych zagrożeń najnowszych preparatów. Jeśli w danym temacie jest kompletna cisza, nikt nie chce zabierać głosu, temat nie istnieje - to znaczy, że powinna się nam zapalić wielka czerwona lampka o wielkości latarni morskiej!

Weźmy tak na zdrowy rozum: zwykle wszelkie preparaty badane są laboratoryjnie i na pacjentach całymi latami, tymczasem ten dotyczący koronawirusa pojawił się w trakcie trwania pandemii - więc bardzo szybko. To kiedy odbyły się testy? Oczywiste jest, że ich nie było, a ze względu na najnowszą użytą technologię mRNA to nie wiadomo jakie testy powinny być przeprowadzone i jak długo powinny być one przeprowadzane.
Więc mamy coś nieprzetestowanego, coś nowego i mają nam to zapodawać. W takich okolicznościach całkowicie sensowne są pytania: czy to jest bezpieczne? Czy to jest przetestowane? Czy coś mi grozi? Czego mam unikać po przyjęciu?

Jeśli te tak niezwykle istotne pytania, nie tylko pozostają bez odpowiedzi, ale nawet same ich zadawanie jest traktowane jak obraza absolutu - to coś jest baaardzo nie tak...
    To podaję tak czysto informacyjnie:
    1. Faza przedkliniczna - przed rozpoczęciem badań na ludziach trwa od 1 do 5 lat.
    2. Faza I - testy na ochotnikach - trwają 1 do 2 lat
    3. Faza II - testy na chorych pacjentach od 2 do 3 lat
    4. Faza III - rozległe badania kliniczne (w tym ocena ryzyka itp.) od 3 do 5 lat
    5. Faza IV - monitoring po wprowadzeniu preparatu na rynek, po zatwierdzeniu leku przez odpowiednie instytucje np. FDA i EMA. W tej fazie nie ma przedziału czasowego, ich charakter jest ciągły.
Dodatkowo jeśli pojawią się jakieś nieprzewidziane komplikacje to przedziały te mogą się wydłużyć lub skrócić o ile mieliśmy szczęście. Z długością jest też związane to ile posiadamy na daną fazę funduszy.

Czyli jeśli chodzi o preparat "szczepionkowy" na Covid nie udałoby się w tak krótkim czasie przeprowadzić nawet 1 fazy testów (przedklinicznych).

W takich okolicznościach, poddawanie w wątpliwość działania i bezpieczeństwa preparatu to nie jest żadna "teoria spiskowa" tylko rozsądek (wskazuje na przemyślenie i być może zweryfikowanie tematu) w takim wypadku fakty potwierdzają bezsprzecznie, że tak jest. Tymczasem CIA mówi: to właśnie tutaj należy uderzyć w myślących i ośmieszyć!


Ocena czy coś jest wyssane z palca czy faktycznie istnieje dane zagrożenie - jest kwestią niezwykle skomplikowaną. Sama analiza źródeł i ich weryfikacja nie tylko jest czasochłonna i kosztowna, ale wymaga wiedzy i doświadczenia. Dlatego jeśli ktoś w ciągu 0,5 sekundy nazywa coś "teorią spiskową" to powiedzmy sobie szczerze - nie zapoznał się z niczym, nic nie przemyślał i nic nie zweryfikował - np. nie sprawdził ile czasu średnio trwa testowanie nowego preparatu itp. a przecież to zależy od rodzaju preparatu, rodzaju choroby itp.

Dlatego w mojej ocenie jest to temat niezwykle skomplikowany, wymaga od danej osoby, aby potrafiła słuchać, myśleć i posiadała unikalne cechy przenikliwości oraz wnikania w dany temat. Naprawdę rozumiem, że to przekracza nasze zdolności (tym bardziej w 1 sekundę)...

Niemniej jeśli coś jest dla nas zagrożeniem, to nie mamy wyjścia musimy przeanalizować zagrożenie i w jakim zakresie nas obejmie i jak groźne dla nas może być. To pomaga podejmować mądre decyzje, jak zmiana trybu/miejsca życia, przygotowanie się zawczasu lub nawet zwykłe ubezpieczenie się. To całkowicie logiczne działanie.

Od szacowania zagrożenia - zależy nasze życie. Nie należy o tym zapominać, bo uśpiliśmy się, że to "przecież jest teoria spiskowa"...


Rozsądne jest myśleć


...a nie przyczepiać etykiety, tym bardziej że znamy ogromne ilości torii, które od dziesiątek lat uchodziły za spiskowe, a dziś mamy pewność, że to są fakty.

Przykładowo lot Orville’a Wrighta z 17 grudnia 1903 jest uznawany za pierwszy lot samolotu. Jednak w tym czasie w prasie pojawiały się prześmiewcze artykuły pozujące na naukową analizę, które "udowadniały", że taki lot nie jest możliwy ze względu na np. prawa fizyki itp. Przyznam, że w takich wypadkach Brzytwa Ockhama bywa zwodnicza i najlepiej udać się w miejsce gdzie przeprowadzane są testy lotów i przekonać się naocznie czy to wariaci mówią, że latają, czy nie;)

Kim tutaj byli ci dziennikarze, którzy wiedzieli lepiej, którzy lepiej znali prawa fizyki?

W mojej ocenie byli/są to ślepi ludzie, którzy nie mają pojęcia o czym piszą, ale uwielbiają etykietować tematy, które w ich wąskim rozumie się nie mieszczą!

Myślę, że jest to znacznie bardziej niebezpieczny przypadek oszustów, od tak prześladowanych roznosicieli "teorii spiskowych". To właśnie ci pierwsi zasługują na bardzo, bardzo surowe ocenianie ich kim są!

czwartek, 15 maja 2025

Mistrz Krzysztof Stanowski informuje nas co się właściwie dzieje...


STARCIE STANOWSKIEGO Z DOROTĄ WYSOCKĄ-SCHNEPF!

Niewiarygodne!

Nie miałem zielonego pojęcia!

Dobrze, że są (jeszcze!) debaty prezydenckie - bo można się czegoś dowiedzieć o otaczającym nas świecie!

Internet huczy od tego, że wyciekły pytania jakie "arcykapłanka propagandy" miała zadać kandydatom (i zadała!), bo ta operacja miała na celu spowodowanie tego, aby ukochany kandydat "świątyni propagandy" mógł się dobrze przygotować, w odróżnieniu od pozostałych kandydatów.

Tymczasem okazuje się, że miłościwie nam panujący prezydent stolicy, współpracuje jeszcze głębiej ze "świątynią propagandy", mianowicie przekierował on główny przepływ największej dumy warszawy Czajki (Wikipedia) prosto do TVP!

Tylko tutaj "arcykapłanka propagandy" wie co z nim zrobić.

czwartek, 7 listopada 2024

Wybory prezydenckie w USA - podsumowanie

Właśnie zakończyły się wybory prezydenckie oraz cząstkowe parlamentarne w USA. Chciałbym wam w skrócie przedstawić co się właściwie wydarzyło, o/za czym były te wybory oraz jak do tego wszystkiego doszło. Nie zabraknie sugestii jak można zaradzić zarazie agresji jaka wylewa się przy okazji wyborów.

Kampanię wyborczą w USA śledziłem całkiem dobrze, ponieważ od około pół roku oglądałem na żywo transmisje z wieców itp. czyli nie jestem tutaj osobą, która powiela to co przetworzyła redakcja tej czy innej telewizji emitując jedynie kilkusekundowe migawki z godzinnego wystąpienia, lecz widziałem wiele z tych wydarzeń "na własne oczy" i na żywo. Dodatkowo mam kontakt z amerykanami co z resztą wam ostatnio relacjonowałem: Czego wam nie powiedzą - wieści z USA.

Jako wstęp do całego ogromnego zamieszania posłużę się tym co dotyka nawet nas w Polsce - zadziwiające, a jednak naprawdę się to u nas dzieje!

Spotykam przypadkiem sąsiada, a ten do mnie mówi: D. Trump właśnie zapowiedział wprowadzenie totalitaryzmu w USA. Ja po "lekturze" wieców wyborczych Trumpa patrzę na niego z otwartymi oczami i nie jestem w stanie dopasować żadnej z jego wypowiedzi do rewelacji jaką usłyszałem... Widząc to sąsiad mówi: no powiedział mi to znajomy, który przecież nie jest żadnym szaleńcem, ufam mu!

Czyli mój sąsiad za dobrą monetę potraktował informację od kogoś, kto po prostu robił wrażenie, że relacjonuje mu aktualne wydarzenia, na zasadzie: pewnie jeszcze nie wiesz, ale świat właśnie teraz żyje tym wydarzeniem. Ten dał wiarę.
Ja nie jestem w stanie do dziś dopasować jakiejkolwiek wypowiedzi D. Trumpa do tego o czym mówił mój sąsiad i jego DOBRZE poinformowany, zaufany znajomy. Czyli zapewne była to jakaś nieprawdziwa kaczka dziennikarska (tu u nas w Polsce!), której życie było obliczone na kilka godzin...


A czego naprawdę dotyczyły te wybory?


Trudno w to uwierzyć, ale wybory w USA były właściwie o to samo o co u nas w Polsce, choć dotyczy to innych partii, polityków i innych instytucji czy systemów politycznych w UE. Chodziło o wybór między wyniszczaniem ameryki, czego niestety amerykanie ostatnio doświadczyli aż za dobrze, a rozwojem i normalnością.

My tu w Polsce nie wiemy o tym za dobrze, bo nie jesteśmy o tym informowani (z zasady i od dziesięcioleci), ale Amerykanie obecnie bardzo mocno odczuwają problemy związane z wzrostem cen, spadkiem rozwoju ameryki, bezpieczeństwem osobistym (w tym też międzynarodowym) wiążącym się z ogromną ilością emigrantów - co i u nas w Europie jest dobrze nam znane. Pojawia się też kwestia zielonego ładu, o dziwo ta zaraza dotarła również tam.

Podsumowując o co się tam tak naprawdę toczyła walka wyborcza przywołam fakty.

D. Trump zapowiada "Make America Great Again" oraz "Fix it", czyli przedstawiał siebie jako remedium na to co faktycznie dotyka obecnie Amerykanów, to co widzą i rozumieją, że idzie w złą stronę. Duży nacisk cały czas kładł na ekonomię, na bogacenie się amerykanów i całego kraju, co jest w opozycji do stanu faktycznego oraz w kontrze do jego rywali.

Co mają do zaproponowania niezwykle skompromitowani na wielu polach (np. poprzez podmiankę prezydenta w trakcie wyborów co w Ameryce jest oceniane bardzo źle, ze względu na to, że kandydat miał mandat wynikający z wyborów a zastępca został wyciągnięty niemal z kapelusza) jego przeciwnicy?

Posłużę się przykładem, który może nie był najistotniejszy, ale dobrze odda istotę zagadnienia.

Nowy, podmieniony kandydat demokratów, czyli Kamala Harris, sporo mówiła o jednym z filarów jej kampanii czyli... aborcji...

Już w tej chwili widać wyraźnie jakiś kompletny rozdźwięk, jeden z kandydatów mówi, że Ameryka ma się rozwijać, ma być bezpieczna, ma być silna, a jego oponent mówi, że teraz Amerykanów najbardziej powinna interesować aborcja....

O! Pfff...

Nawiasem mówiąc mocno przypomina to sytuację, którą mamy obecnie w Polsce.

Dlaczego to przypomina sytuację w Polsce? Bo u nas podobnie kwestia np. aborcji jest przedstawiana jako najistotniejsza dla koalicji, a kwestie np. bezpieczeństwa kraju schodzą na tory poboczne czy też kompletnie nieistotne.

Wracając do Ameryki, podkreślmy w jakiej sytuacji znajduje się obecnie ten kraj. Prowadzą oni obecnie dwie wojny obronne (na Ukrainie i w Izraelu), a trzecia wojna z Chinami wisi w powietrzu od dawna.

W takiej sytuacji każdy Amerykanin powinien właśnie być skupiony na bezpieczeństwie oraz potrzebie natychmiastowego zakończenia tych wojen lub nawet wycofania się z nich. Z tym wiąże się wiele zagrożeń więc również powinien być skupiony na rozwoju gospodarczym kraju, który umożliwia zapewnienie odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa w tym inwestycji w wojsko.

Dokładnie to zapowiada D. Trump, może nie wiecie o tym bo może nie mówiono o tym w polskich telewizjach, ale on obiecał Amerykanom, że wybuduje tarczę ochronną dla całego kraju (wybudowaną w Ameryce). Zapowiada rozwój gospodarczy, bo właśnie jest to kluczem do z jednej strony bogacenia się społeczeństwa, a z drugiej strony do właśnie swobody wzmacniania obronności itp.

Odpowiedzą Kamali na to wszystko ma być aborcja jako najbardziej planący problem obecnie...

Aż chce się powiedzieć: co ma piernik (plemnik) do wiatraka?

Czy rzeczywiście aborcja i inne zielone łady są odpowiedzią na najważniejsze wyzwania jakie stoją przed tym krajem??

Myślę, że gdyby 30 lat temu ktoś napisał książkę o takiej przyszłości Ameryki to nikt by w to nie uwierzył, każdy by to uznał za jakiś kompletny obłęd i oderwanie od rzeczywistości i faktycznych potrzeb i wyzwań jakie stoją przed tym krajem. Każdy by powiedział, że to się nie może wydarzyć!

A jednak! Dziś każdy kto chciał - mógł to oglądać na własne oczy tak jak ja to robiłem.


Więc o/za czym były te wybory w Ameryce?

Były z jednej strony za tym, aby Ameryka była "Great Again" i bezpieczna, co stoi w opozycji z tym czym Amerykanie mają do czynienia obecnie za kadencji Joe Bidena (można przytoczyć porażkę, którą trudno porównać do czegoś równie spektakularnego w historii tego kraju, jak gigantyczny blamaż wycofania się ameryki z Afganistanu: Afganistan. Największa porażka Joe Bidena (rp.pl)).

Z drugiej strony były za tym, aby Ameryka dała sobie spokój z bezpieczeństwem, rozwojem a skupiła się na aborcji, uśmiechu Kamali, zielonym ładzie i ogólnie ogromnymi szaleństwami, które obecnie rozprzestrzeniły się na całym cywilizowanym świecie (jak do tego doszło?!?!?), do których zaliczyć można problemy, które nie są odległe również dla Polaków, jak: likwidacja gotówki i własności, likwidowanie samochodów spalinowych, ograniczanie spożywania mięsa, kupowania ubrań, ograniczania lotów samolotów (UE wymyśliło, że bogaci mogą!), zastępowanie tematów bezpieczeństwa kraju i obywateli tematami obyczajowymi czy podbrzusza oraz promowaniu destrukcji gospodarki na rzecz ochrony środowiska (z resztą źle rozumianej) itp.

Zupełnie trafnie D. Trump nazywał to wszystko "to są szaleńcy". No naprawdę trzeba być szaleńcem, aby się z nim nie zgodzić, szczególnie w obecnej sytuacji Ameryki.

W tym sensie wygrana D. Trumpa jest wygraną "normalności" kontra szaleństwa i ogromne porażki obecnej ekipy. Co z resztą wprost mówił na swoich wiecach Trump.

Naprawdę w takich okolicznościach trudno jest nie zgodzić się, że lepszego wyboru nie było.

Można zadać sobie pytanie, dlaczego wygrana Trumpa nie była druzgocząca (jest obecnie znacząca - co o dziwo nie wynikało z badań przedwyborczych), bo przecież każdy kto ma choć trochę rozumu wie np. że skoro już prowadzimy dwie wojny to trzeba sensownie być przygotowanym na wszelkie scenariusze a nie na... aborcję...

Opiszę wam potem jak do tego doszło.

Teraz przytoczę niedawną wypowiedź polskiego sportowca i biznesmena, który powiedział, że chętnie zagłosuje na Kamalę Harris mimo, że rozumie, że jej wygrana będzie oznaczała straty dla jego biznesów. O! I tak ludzie mają narobione w głowach: będę się chwytał żyletki jak tonący, ale nim do tego dojdzie to najpierw kupię zapas żyletek i dobrze je naostrzę!


America Great Again - realne czy nierealne?


No dobrze, obiecywać to jest łatwo, szczególnie w Polsce to dobrze znamy, że w czasie wyborów można obiecywać krótszy czas pracy, sukcesy ekonomiczne a po wyborach można zrobić tylko to co uznaje się za najważniejsze (czyli coś zupełnie innego) (przy okazji wspomnę wypowiedź St. Lema, do której odnosiłem się w jednym z pierwszych postów na tym blogu, z której wynika, że Lem tych zagadnień kompletnie nie rozumiał, bo właśnie uważał, że takie obiecanki nie uchodzą i są złem - źle wtedy ocenił sytuację: Geniusz też może się pomylić... (XI 2007)).

Dlatego zasadnym pytaniem jest: czy Donald Trump ma szanse dokonać to wszystko?

Naprawdę łatwo jest wciskać choćby najbardziej wydumane rzeczy jak choćby właśnie zmniejszenie czasu pracy (choć oni mają zupełnie inne plany przed czym ostrzegam od lat), ale czy są faktyczne szanse, aby je zrealizować w obecnej amerykańskiej sytuacji ekonomicznej czy geopolitycznej...

Okazuje się, że okoliczności sprzyjają Donaldowi Trumpowi np. dzięki nieprawdopodobnie szkodliwej działalności obecnej ekipy. Ponieważ w Polsce się o tym kompletnie nie mówi, wyjaśnię wam jak to naprawdę jest.

To co robi obecna ekipa w Ameryce (podobnie jak ekipa w UE) to wyniszczanie gospodarki i spychanie jej na jakieś absurdalne tory. W takiej sytuacji Trump nie jest jedynie pociesznym amerykańskim świętym mikołajem, który będzie wyborcom wciskał brednie.

Myślę, że Amerykanie go wybrali właśnie dlatego, że jest niezwykle czytelne dla nich, że jest to priorytetowe dla ich kraju oraz jest to realne bo przykładowo wystarczy nie robić tego wszystkiego co robiła ekipa Joe Bidena z Kamalą Harris przy boku.

Jedną z najbardziej czytelnych kwestii, która jest kompletnie przemilczana w Europie więc pewnie o tym nic nie słyszeliście jest kwestia tzw. czarnego złota. Zaraz jak tylko Joe Biden objął stanowisko prezydenta - wstrzymał amerykańskie wydobycie (!!!).

Cooo??

Takie rzeczy, a nikt wam nie chciał tego powiedzieć...

Dlatego D. Trump otwarcie zapowiadał, że przywróci wydobycie i to jest proste i czytelne dla każdego, że jest to sposób do zabezpieczenia bezpieczeństwa energetycznego kraju oraz do wzrostu gospodarczego (Trump mówił na wiecach, że mają ogromne złoża). Dlatego to nie były czcze gadki i obietnice bez pokrycia.

Należałoby zadać pytanie o co chodziło J. Bidenowi, że to wydobycie skasował... No i dlaczego mu się tak bardzo z tym spieszyło?? (znam odpowiedź na to pytanie, ale to innym razem) To bardzo zły znak, gdy polityk szybko robi coś dewastującego kraj. Prezydentury nie wygrał zapowiadając: "Ja zakręcę kurek! Ja powstrzymam tę rzekę czarnego złota! Głosujcie na mnie!"

Powiem tak: obecna ekipa jest nie tylko szalona (jak zapewniał Trump), ale jest ogromnym wrogiem rozwoju ekonomicznego Ameryki - trudno w to uwierzyć, ale takie są fakty.
Obecnie Amerykanie mocno odczuli to na własnej skórze, widzą na własne oczy co się dzieje w ich kraju, co pomaga wygrać wybory.

W tych okolicznościach wydaje się zupełnie oczywiste, że D. Trump na wiecach obiecywał wyborcom, że rozpocznie nowe odwierty oraz za pomocą czarnego złota będzie napędzał rozwój gospodarki oraz wszelki inny jaki jest obecnie niezbędny.

Jak tu nie zagłosować na Donalda Trumpa?
Jak się ma choć trochę rozsądku to naprawdę nie ma wyjścia.

...choć z drugiej strony jeśli wydobycie zostanie wznowione i zwielokrotnione to może się na świecie nieźle zagotować...

W tym świetle widzicie, że obecna wygrana D. Trumpa nie jest zaskakująca, amerykanie byliby głupi, gdyby wybrali jakąkolwiek inną opcję. Zaskoczeni jesteśmy jedynie tym, że nikt nie przewidywał takiego wyniku wyborów - jednak był on oczywisty.

Po wiecu następującym po zamachu na Donalda Trumpa (właściwie to zwróciło uwagę całego świata na wybory w USA) mówiłem: tam dzieje się jakaś magia. Mój sąsiad mówił mi: ale to wszystko jest wyreżyserowane, nie można o tym zapominać. Ja ja mu odpowiedziałem: tak, pamiętam o tym, ale jak patrzyłem na tych ludzi, którzy mieli łzy w oczach widząc przed sobą Trumpa, który żyje, a nie powinien - to widzę, że to jest coś więcej, tam się rodzi coś niezwykłego.

(co do tej sytuacji pytałem się kolegi z USA, jak to ocenia, czy jego zdaniem było to wyreżyserowane - ale nie potrafił mi udzielić jednoznacznej odpowiedzi na ten temat).

Kamala Harris i jej...


Nie muszę już opisywać, że oferta Kamali Harris była tak jak i ona wyciągnięta z kapelusza w ostatniej chwili. Dlatego nie będę się odnosił do konkretnych postulatów jakie głosiła, bo po pierwsze nie ma co opisywać, a po drugie to co opisałem właściwie kompletnie wystarcza...

Ogólnie można powiedzieć, że demokraci byli naprawdę przyparci do muru, choć tego nie przyznawali i nie mówiło się o tym zbyt dużo na świecie. Zacznijmy od poprzedniej ich kandydatki, czyli skompromitowanej w Ameryce wieloma aferami Hillary Clinton - oczywiście wtedy w Polsce była o tym cisza. Jest nagranie, w którym na ogromnym wiecu przedwyborczym patrzy się w górę tak jakby rozmawiała z kimś... wyglądało to poważnie (co do jej stanu zdrowia).

Dlatego nie jest zaskakujące, że już więcej nie została wystawiona jako kandydat demokratów. Wtedy pojawił się Joe Biden, który był już wtedy leciwym staruszkiem (pamietliwi mówili, że w polityce był od dziesięcioleci, ale sukcesów brak), no trzeba być zdesperowanym, aby ratować się kimś podobnym - choć przyznajmy wtedy był dziarski i dotrzymywał tempa Trumpowi.

W czasie prezydentury Joe Bidena jasne stawało się, że gostek już nie wyrabia. W Polsce była o tym właściwie kompletna cisza, ale w USA mówiło się poważnie, że jak jest 14:00 to Biden z pewnością śpi. Śmiać się możemy, ale ten człowiek miał w rękach wtedy poważny urząd - bardzo poważnego państwa!

Nawiasem mówiąc, nieco go to broni, że te fatalne rzeczy, które obecnie się mu przypisuje to jednak z pewnością robił to ktoś bardziej trzeźwy, choć to rzuca cień podejrzeń na... Kamalę...
    Biden śpi w białym domu na fotelu, chrapie...
    Raptem budzi się: Co... Co się dzieje?
    Kamala: Nic, właśnie zlikwidowałeś wydobycie w Ameryce.
    Biden: Tak? Aaaa....
    i śpi dalej...

W takich okolicznościach ponownie nie ma nic zaskakującego, że wycofano w trybie pilnym Joe Bidena, gdy ten podjął rękawice i wziął udział w debacie wyborczej z Trumpem (choć sztab wyborczy Bidena ponoć był w szoku). Wydarzenie to skończyło się tak, że gdy kamery skierowane na kandydatów się wyłączyły, to dziennikarze w studiu mówili, że demokraci muszą zmienić kandydata...

Przy okazji pokazuje to, że owi "dziennikarze" trzymali stronę Bidena, więc nie chcieli otwarcie przyznać, że to ostatnie wystąpienie Bidena było katastrofą, więc mówili o musie wymiany kandydata przez demokratów.

Tak się też stało, została wytypowana w sposób błyskawiczny przyboczna Bidena, czyli Kamala Harris. Nie jest to w USA żadną tajemnicą, że jest to osoba znacznie bardziej lewicowa od Bidena, działaczka społeczna, mająca ostre przekonania, które w Polsce z powodzeniem można nazwać komunistycznymi. Oczywiście w Polsce z telewizji się tego nie dowiedzieliście.

Jej pojawienie się było ogromnym zastrzykiem energii w biegu do białego domu, większość mediów w USA było nią zachwyconych, a u nas w Polsce TVP INFO, TVN również pokazywały ją jako istotę niemal boską, która wygra wybory. Kamala Harris ma sprytny plan. Tak chce odebrać głosy Donaldowi Trumpowi (wiadomości.gazeta.pl)


Rzeczywistość zaczęła się wymykać tej kreowanej przez media, kiedy okazało się, że Kamala jest nieco podobna w sposobie rozumowania do naszej wydawałoby się niezastąpionej Małgoni Kidawy-Błońskiej (tu możecie zobaczyć, że to ja bardzo wcześnie obnażyłem prawdę o tej osobie, która przypadkiem jest przyjaciółką mojego znajomego: Bez problemu - ja Wam pomogę! (V 2015)).

W tym momencie świadomi sytuacji demokraci zaczęli ją chronić, Kamala nie dawała wywiadów, a te co dała, pokazywały coraz dobitniej kto to tak naprawdę jest. Dlatego co dziwne dla Ameryki, nie było tutaj wielu debat wyborczych itp. Dla demokratów jest to zrozumiałe, bo jedna debata obnażyła słabości kandydata demokratów tak, że został usunięty (schowany do kapelusza), to nie można było sobie pozwolić na powtórkę tej sytuacji w tak krótkim odstępie czasu bo byłaby to największa możliwa katastrofa, choć jak dziś wiemy katastrofa była i tak nieunikniona, ale przynajmniej szefowie sztabu wyszli z twarzą z tej kompromitacji (no może nie do końca).

Nie zaskoczy to nikogo, że z tej sytuacji nabijał się D. Trump, bo na swoich wiecach wytykał jej, że na wiecu zepsuł się jej prompter i zamilkła... sugerował między słowami, że z pustego to i wyborczy macher nie naleje:P

Nawiasem mówiąc, faktycznie Donald Trump świetnie sobie radził na wiecach, miał kontakt z ludźmi (czego nie potrafiła Kamala, co np. widać to było zaraz po poparciu Beyoncé jak ludzie zaczęli wychodzić - jakiś kosmos) u niego kompletnie nie istniał taki problem, że prompter się zepsuł - naprawdę tak było, widziałem to na własne oczy (w transmisji przez ocean).

Jednak Kamala miała bardzo duże poparcie i wsparcie, zebrała błyskawicznie znacznie więcej kasy na kampanię niż Trump (ponoć 1 mld dolarów w ~80 dni). Finansowo miała wsparcie dużych corpo, a medialnie wspierała ją większość amerykańskich (i Polskich) mediów. Nawiasem mówiąc, też się o tym za bardzo nie mówiło, że taka podmiana kandydata w trakcie trwania kampanii wyborczej jest w stanach niemożliwa, nie zgłębiałem tego tematu, ale jakoś udało się to demokratom obejść i nawet zbierać kasę na nową kandydatkę.

Gdy okazało się, że Kamala sama nie wystarcza, rozpoczęło się promowanie kandydatki demokratów za pomocą celebrytów (oj jak ja to lubię - mamy kandydata do niczego to wesprzyjmy go cwelebrytami!;)). No skoro ona nie potrafi sama powiedzieć czegoś z sensem to pokażmy ją wyborcom wraz ze znanymi twarzami, które są powszechnie lubiane.

Warto tutaj wspomnieć o Stevie Wonderze, który prywatnie jest zupełnie inną osobą niż się nam wydaje odsyłam do dokumentu o nim. Potem pojawiły się kolejne celebrytki jak Beyonce i Taylor Swift - ze względu na to, że cenię rozum również u kobiet to straciły one w moich oczach (też należą do tych co ostrzą żyletki??).

Aby nie być gołosłownym, u nas w Polsce również o tych wszystkich wydarzeniach było głośno, panował podobny zachwyt i niezdrowe promowanie Kamali, oto przykład: Politico: jego poparcie dla Kamali Harris ważniejsze niż Beyonce i Taylor Swift (TVN24).

Wg. TVN24 poparcie celebrytów było ważniejsze od tego wcześniejszego, a mimo to amerykanie nie dali się na to nabrać. Ogólnie głupia sprawa, gdy kandydatka nie jest przystawiana do mikrofonu bo nie ma nic do powiedzenia, więc mają ją promować ci co z mikrofonem są za pan brat;) Kontrastowało to z samodzielnie działającym i broniącym się Donaldem Trumpem.

Kandydat republikanów, nawet w jednym z wystąpień nawiązał do tego, mówiąc "my nie potrzebujemy (kosztownego) wynajmowania celebrytów, aby wygrać" i faktycznie nie stawiali na to, choć działań czysto PRowskich nie brakowało - jednak były one w punkt, a komentatorzy podchwytywali temat, że Kamala tak po prostu nie potrafi.

Kwestia kosztów też była tutaj istotna, Kamala zebrała masę kasy (ale nie dlatego, że była świetna, tylko dlatego, że jest popierana przez bardzo wpływowe siły działające w USA) i wydawane były te środki w sposób możliwie sensowny. Choć właśnie sama kandydatka sobie z tym nie radziła, najbardziej obnażającym był ten przykład, gdy po wyjściu Beyoncé bredziła coś (wręcz krzyczała), że coś się dzieje przed budynkiem, gdy ludzie byli wzburzeni i rozczarowani, że nie odbędzie się koncert artystki do tego stopnia, że zaczęli wychodzić. To nie był koniec kompromitacji, ale dam już jej spokój.

Tymczasem Donald Trump zaskoczył mnie pozytywnie, bo pomimo tego, że jest przecież bardzo bogatym człowiekiem, nie stawiał na bezsensowne trwonienie kasy na jego kampanię - naprawdę każdy kto zna się na psychologii byłby tym zaskoczony. Jednak Trump właśnie doskonale sobie radził w relacjach z ludźmi, ma on taką cechę, że przeciętny Amerykanin chętnie mu zaufa - widać to było np. w tej świetnej akcji w fastfoodzie. U bogaczy to naprawdę trudno takich ludzi znaleźć. Może właśnie Trump ma świadomość swoich zdolności i po prostu wie, że nie musi wydawać kasy, skoro sam sobie da radę.

Co ciekawe Kamala przedstawiała siebie w tej kampanii właśnie jako zwykłą dziewczynę nie będę teraz wchodził w szczegóły, w każdym razie kompletnie sobie nie radziła, jej próby zjednania sobie ludzi kompletnie nie wypalały, a na tle sędziwego już Trumpa wypadała blado i nieszczerze. W sensie zdolności interpersonalnych ma ona duże braki, które było w tej kampanii widać jak na widelcu (może to są jakieś inne braki, ale to nie jest tekst o psychice tej kobiety).


Gra się jednak tutaj toczyła o znacznie ważniejsze rzeczy, tak jak mówiłem były to wybory między budowaniem silnej, dostatniej i wpływowej ameryki kontra sabat czarownic, mających w nosie bezpieczeństwo kraju (nie rozumiejące tego po prostu) gotowych wprowadzić w kraju kolejne szaleństwa w rodzaju facetów w damskim sporcie itp. a przecież nie są to najważniejsze obecnie kwestie dla tego kraju. Przykład ten nie jest przypadkowy, Donald Trump mówił otwarcie, że to szaleństwo ukróci, używał często takich argumentów, że faceci biją kobiety na ringu itp. to szaleństwo i on to zakończy - tymczasem społeczeństwo amerykańskie wydaje się faktycznie nieco zmęczone tego typu wybrykami, które tylnymi drzwiami wdzierają się wszędzie.

Czyli oferta demokratów była lewicowa, która w mojej ocenie kompletnie wymijała się z faktycznymi oczekiwaniami amerykanów, którzy codziennie zmagali się z faktycznymi problemami ich kraju, a nie wydumanymi bzdurami. Próbowano to upiększać za pomocą cwelebrytów - jako taki chwyt, ale na szczęście nie zadziałał, zaskakujące, ale D. Trump wygrał w sposób znaczący, choć jak podkreślam zbyt mało znaczący jak na faktycznie wyzwania jakie stoją przed tym krajem, a nawet światem.

Przedstawia to bardzo słabo ofertę demokratów: kiepscy kandydaci, puste głowy i lukrowanie rzeczywistości, z nadzieją "a może się uda". Bo jak to inaczej ocenić?

Dlatego od dawna stosowali oni tutaj bardzo, bardzo brudne zagrywki - postawili na prowadzenie wojny ze swoim własnym społeczeństwem (która to wojna nawet do Polski się przedostała), kolejnym walczącym o słabego kandydata ze słabym przekazem - były redakcje największych graczy na rynku, "dziennikarze" odwalali brudną robotę.


Donald Trump mówi jak Hitler, Stalin...


Od samego początku jak tylko zaczął kandydować Donald Trump i osiągać sukcesy za pierwszym razem, "dziennikarze" robili z niego największe zło. Bardzo spolaryzowało to społeczeństwo i szybko pojawiły się liczne protesty amerykanów, gdy ten faktycznie stał się prezydentem. Podburzeni ludzie byli przerażeni co zrobi z ich krajem D. Trump. Jednak tak naprawdę to była tylko wojna domowa wyczarowana jako odpowiedź na wygraną jakiegoś dziwnego Trumpa.

Od tamtego czasu to ile pomyj zostało wylanych na tego człowieka tylko dlatego, że śmiał wygrać w wyborach z kimś tak zacnym i pełnym cnót jak Barack Obama czy Hillary Clinton to się tego nie da opisać. Dlatego bardzo mocnym, stałym przekazem Trumpa jest w tzw. fakenews. Trump podkreśla, że to są zwykli kłamcy, którzy zamiast zajmować się dziennikarstwem, po prostu szczują i zmyślają.

To się nawet potwierdziło w faktach, gdy znienacka opublikowano niemal prywatne nagranie, w którym jeden z pracowników lewicowego CNN, przyznawał, że to co oni w redakcji mówili złego o Trumpie to były kompletne brednie wymyślane na poczekaniu, tylko po to, aby mu możliwie mocno zaszkodzić - do jakich czasów myśmy dożyli!

Można sobie tutaj wyobrazić taką scenę z komiksu Tytus Romek i A'tomek, gdzie panowie redaktorzy wchodzą do specjalnej sali, w której znajduje się wielka ręka, a następnie ustawiają się w kolejce, wchodzą na drabinę, przysysają się do wielkiego palca i wysysają z niego sensacyjne wiadomości o Donaldzie Trumpie!;)

Jednak nie dajmy się zmylić! Walka tego typu jest prawdziwą walką, co prawda krew się nie leje (choć ten co strzelał - chybił i krew się lała) to jest to bardzo poważna i niebezpieczna wojna informacyjna. Oczywiście ktoś, kto musi wymyślać złe informacje o swoim przeciwniku politycznym, tak na prawdę po prostu nie ma argumentów. Jak nie ma argumentów to używa agresji.

Tej agresji przeciwko Trumpowi na całym świecie nie brakowało. Chyba wygrana nieudolnego Joe Bidena w Stanach była odpowiedzią na to, że jednak część społeczeństwa uwierzyła, że oni na serio mają jakąś wiedzę o Trumpie i jego środowisku. Choć powiedźmy sobie szczerze, czy to możliwe, że tak dużo redakcji miało jakieś niezwykłe zdolności w tym aby rozpracować Trumpa i pozyskiwać na niego haki? Zwykle powinno być to jakoś wyrównane, że jedni mają inni nie, inni się wahają, zachowują jakąś wstrzemięźliwość - na zasadzie - podajemy ale są to kompletnie niepotwierdzone informacje - a tu nie, atakowany był w sposób bardzo agresywny i zmasowany!

Należy pamiętać, że tacy 100% agresywni "dziennikarze" czasami nazywani cynglami tak naprawdę wzbudzają bardzo, bardzo niebezpieczny zamęt, warto zdać sobie sprawę, że taka postawa jest antypaństwowa bo atakuje głowę (lub przyszłą głowę) państwa i to nie dlatego, że ta nie zasługuje na władzę, ale dlatego że został wydany na nią wyrok (pytanie przez kogo - że tak się słuchają?!?).

Jest to też postawa niepatriotyczna, bo agresywna i nielogiczna - tacy cyngle atakują tak naprawdę swój kraj, czyli również swoje rodziny, a nawet samych siebie!
Zło jest nielogiczne.

Bardzo ważnym argumentem jest również to, że agresja jaką się publikuje i podjudza jest również bardzo istotnym atakiem na demokrację, ponieważ integralną częścią demokracji: jest obierana władza, wymiar sprawiedliwości oraz wolni dziennikarze. Tacy dziennikarze nie są wolni (wykonują czyjeś zlecenie atakowania danego polityka), więc im bardziej mamy do czynienia z taką agresją medialną tym bardziej nie działają kluczowe filary demokracji!

W ostatnich dniach głośna stała się publikacja żony "naszego" (kurka wodna....) ministra, na podstawie której utworzyłem tytuł tego rozdziału, która wpisuje się już 100% w ten hejt. Prawo Godwina, mówi że jak do takich wyzwisk dochodzi to znaczy, że osiągnęliśmy już maksymalny poziom irracjonalności debaty, przesady, a w tym wypadku agresji na niewinnego człowieka (bo trudno powiedzieć, że Trump ma na rękach krew milionów ludzi z różnych państw, właściwie to fakty przemawiają za tym, że jest niezwykle pokojowym prezydentem).

Wracając do przykładu jaki przytoczyłem na początku posta: mamy sąsiada, który uwierzył komuś, który usłyszał/przeczytał gdzieś, że Donald Trump zapowiada wprowadzenie totalitaryzmu w Ameryce. Jest to bardzo podobny argument, z serii Stalin czy Benito Mussolini.

Kompletny absurd tej sytuacji jest taki, że 1. amerykanie pewnie by go nie wybrali gdyby zapowiadał coś podobnego 2. nawet gdyby faktycznie zaczął robić jakieś krwawe czystki to miałby przeciwko sobie kongresmenów itp. Argument, że Trump jest jakimś oderwanym tworem od republikanów, który by walczył z nimi a oni z nim po objęciu władzy jest koooompletnie odjechany i chory.

Podsumowując: Trump jest bardzo pokojowo nastawionym prezydentem, chciałby zakończyć wszystkie wojny (pytanie jak?! A to dobre pytanie...), w jego wypowiedziach nie ma nic z Hitlera czy Stalina - jego przekaz jest bardzo pokojowy, stonowany, żartobliwy - taki zwyczajny jak to w amerykańskich wyborach. Nie zapowiada on również żadnego reżimu, chce ameryki silnej ekonomicznie, chce zdrowej rozwijającej się gospodarki - jego przekaz jest w 100%: pokojowy, propaństwowy, proamerykański i pozytywny.

W tych atakach jest też zawarta bardzo podła manipulacja otóż nie zarzuca się mu to, że on robi coś złego (przykładowo mamy nagranie gdzie spotyka się z niebezpiecznymi ludźmi i z nimi coś planuje - jakiś zamach stanu itp.), ale że mówi jak Stalin lub Hitler.

Kluczowe w tym jak oceniamy polityków jest nie to co oni mówią, ale to co robią, dlatego atak na to, że mówi zdaniem kogoś tam w sposób nieodpowiedni jest kompletną bzdurą. Oczywiście (niemal) cytowana tutaj znana osoba jest z pewnością personą inteligentną więc nie możemy zakładać, że tego nie wie czy nie rozumie. To jest ohydne bo zakłada, że ktoś może nie zauważyć tego niuansu.

Kolejnym istotnym tutaj zagadnieniem jest to, że chyba zatraciliśmy to czym jest reżim czy władza totalitarna (ale to bardzo typowe bo agresja opiera się zawsze na totalnych absurdach i nieprawdzie). Po pierwsze dany polityk musi mieć cechy do tego, aby takim "zimnnym carem" się stać, co tutaj kompletnie nie ma miejsca - jestem w stanie zrobić kilkugodzinną prelekcję o psychice D. Trumpa i z pewnością nie byłoby to miłe dla niego (mógłbym nawet używać cytatów bo się go nasłuchałem), ale nie jest to człowiek, który idzie po władzę aby np. rozlewać krew swoich wyborców, czy zamykać/zsyłać te hieny dziennikarskie - a należy im się, choćby w imię demokracji - w końcu amerykanie chcą demokracji czy nie??

Kolejną kwestią jest to, że władza totalitarna tak naprawdę nie opiera się o przywódcę, ale ważniejsze jest stworzenie aparatu władzy, polityków którzy są wiernie oddani przywódcy lub partii. Jeśli są w stanie dla partii zrobić wszystko włącznie z morderstwami i innymi bandytyzmami - to tu jest przeogromne zagrożenie, że władza ta nie cofnie się przed niczym. Wiąże się to nierozłącznie z tym kto jest dobierany do rządu, ministerstw, wojska i policji.
W takich partiach na front wystawia się ludzi tzw. sterowalnych, albo kompletnych idiotów (historycznie wystawiamy ludziom dziecko jako króla bo jest prawowitym następcą, ale za młodym, a w to miejsce mądrzejsi rządzą z zaplecza w sposób niewidoczny). Odczytać to można w ten sposób, że jeśli w danym rządzie jest masa totalnych niemot, którzy nie rozumieją co się dzieje i co mówią to zagrożenie, że jest to rząd totalitarny wzrasta z każdym z nich w sposób drastyczny.

Można tu zrobić pełen wywód psychologiczny, o mocno zaburzonej psychice przywódcy partii, który całkowicie nieprzypadkowo dobiera sobie polityków jako jego prawe (i lewe) ręce. Osoba o poważnych zaburzeniach psychicznych nie potrafi wybrać do takiej roli kogoś kto nie będzie posłuszny. Oczywiście w tle takich doborów rozgrywają się często dramaty czy nawet zbrodnie oraz bardzo typowe marginalizowanie lub niszczenie stronnictw, które są zbyt autonomiczne.

Hej - "dziennikarze"! Co wy tak naprawdę robicie??
Macie nas za takich durni, że damy się nabrać na te wasze manipulacje??

Niestety... Mamy tutaj do czynienia z ogromną rzeszą "dziennikarzy" właściwie ordynarnych hien, które na D. Trumpa nadają od wielu lat. Nazywanie tego ogromną machiną nie jest przesadą.


Zerknijmy na nasze podwórko: rano, gdy Donald Trump wygłaszał mowę zwycięską, która jest stałą ceremonią w USA (co ciekawe Kamala odwołała swoją Trump triumfuje, Harris milczy. Przemówienie dopiero jutro (TVN24) - co jest złamaniem tego obyczaju, mimo że teoretycznie cały czas mogła wygrać i nawet szef jej komitetu wyborczego właśnie do tego nawiązywał na konferencji, że głosy są jeszcze liczone itp.), ja włączyłem TV, aby zobaczyć co się u nas dzieje odnośnie tego wydarzenia (mówię o 6 listopada br.).

Wszystkie kanały informacyjne chyba na żywo transmitowały to wydarzenie. Na TVN24 właśnie kończono transmisję i odezwały się głosy w studiu, choć jeszcze obraz był z Ameryki. Jakaś spikerka sparafrazowała słowa, które właśnie wypowiedział Trump (mówił o ogromnym ruchu społecznym, który nie ma sobie równych w historii kraju, jego zwycięstwie itp.) mówiąc: Sukcesem Trumpa jest to, że nikogo nie obraził w tym wystąpieniu.

O!

Co za jad się wylewa z TVNu... Kurka wodna niby amerykańskiej telewizji... choć podobno niedługo jeszcze...
Nie oglądam tak marnych "dziennikarzy" bo tracą mój czas, ale domyślać się można, że oni tak cały czas: najpierw szklanka jadu, a potem relacjonujemy poczynania Trumpa w czasie kampanii.

Przyjrzyjmy się jakie są fakty, a nie kłamstwa TVN-u. Przesłuchałem masę wieców Donalda Trumpa w ostatnim czasie i nie przypominam sobie sytuacji, w której on kogoś obrażał czy wyzywał, natomiast ta "dziennikarka" sugerowała, że sukcesem jest, że tego tym razem nie zrobił...

Ich zdaniem sukcesem jest to, że nie zrobił tego co nigdy nie robił...
To jest telewizja dla kompletnie bezmyślnych...
U nich to nie pierwszyzna - przeczytajcie sobie posta, w którym relacjonowałem co kiedyś nadawali zupełnie poważnie przez całą noc: Znów masakra, znów winne gry.

Zwykle walki polityczne w Ameryce są bardzo burzliwe, wyzwisk nie brakuje, a już sugerowanie, że oponent jest niespełna rozumu nie jest niczym niespotykanym. Jednak na tych wiecach, Trump był bardzo rzeczowy, mówił o konkretnych zagadnieniach, przywoływał problemy zwykłych ludzi, albo firm, albo jakieś sytuacje o większym znaczeniu geopolitycznym. Do jakiś awantur to między politykami dochodzi na debatach telewizyjnych, a nie na tego typu wystąpieniach, gdy jeden cieszy się, że wygrał i to oficjalnie ogłasza, a drudzy tradycyjnie gratulują zwycięzcy, dziękują wyborcom i zapowiadają przyszłą współpracę w tworzeniu lepszego jutra dla całego kraju.

Ohyda ten TVN...

Warto podkreślić, że jeśli mamy być zgodni z faktami to kilka dni temu to Joe Biden w nie do końca jednoznacznych słowach, ale jednak wyzwał zwolenników Trumpa od "śmieci", ale "dziennikarka" pewnie nie kończy wypowiedzi Bidena słowami, że dobrze że tym razem jakiejś społeczności nie obraził...
Źr. Kontrowersje wokół wypowiedzi Joe Bidena. Co miał na myśli mówiąc o „śmieciach”? (www.rp.pl).


"Niestabilny" Trump miażdży Harris. Dr Oczkoś: Nie przeszkadza ani wiek, ani charakter


Zaraz przełączyłem i tym razem było to TVP Info, tam też szczuli jak trzeba! W tej roli występował redaktor, który jak mniemam wcześniej relacjonował na żywo wystąpienie Trumpa, a wtórował mu w tym nie kto inny jak G. Schetyna. Oczywiście z jego typowym uśmieszkiem - sączył jad.

Właściwie to jest to bardzo głupie, nic nie znaczący polityk, od dziesięcioleci marginalizowany w swoim środowisku, naśmiewa się z człowieka naprawdę potężnego, który zaraz będzie prezydentem kraju, od którego cały czas zależy bezpieczeństwo całego regionu, w którym się znajdujemy...
To takie małe... szczeniackie...

Gdzie my żyjemy...

Swoją drogą jest to niebezpiecznie dziwne, że ludzie odpowiedzialni za brutalne walki polityczne w Ameryce mają swoje wierne sługi w większości telewizji w naszym kraju... teoretycznie nie powinno to nikogo obchodzić tak daleko od ameryki, a tu jednak czują się w obowiązku przenieść w 100% to co się dzieje w Ameryce...
To jest bardzo natrętne! Oni uparcie chcą obrzydzić obraz Trumpa w naszych oczach - zupełnie tak jakby to miało jakieś znaczenie czy w Polsce popiera Trumpa 10% społeczeństwa czy 60%.

Niebezpieczne...


Co możemy z tym zrobić?


Moja rada na ten hejt i te brednie wysysane z ogromnego palca jest jedna: ci ludzie was obrażają, próbując wam wcisnąć kity jako rzetelnie relacjonowaną prawdę! Nie oglądajcie ich więcej! Szkoda czasu!

Co gorsze takie mieszanie nam w głowach jest bardzo niebezpieczne. Co prawda nie możemy być ich sługami i zniszczyć Ameryki, bo to za daleko, ale ma to konsekwencje psychologiczne. Po pierwsze zaczynamy żyć nie w rzeczywistości, ale w rzeczywistości wymyślonej przez kogoś kto walczy z Trumpem (czyli agresja kogoś staje się naszą rzeczywistością).

Po drugie mieszanie w głowach w tym, mącenie co jest prawdą, a co nie - ma fatalne konsekwencje włącznie z praniem mózgów, czy jedną z najbardziej podstępnych i niebezpiecznych form ataku psychicznego tzw. gaslightingiem, który w pewnym stopniu opiera się na tworzeniu nieistniejącej rzeczywistości w mózgu ofiary. Jeśli mówimy o ofierze ataku psychicznego to warto wspomnieć np. o syndromie sztokholmskim i innych w sensie tworzenia się absurdalnych i autodestrukcyjnych zachowań czy relacji, które tutaj budowane są w skali społeczności wystawionej na działanie danej np. telewizji propagandowej.

Czyli poważne konsekwencje psychiczne niszczą nasz dobrostan (Wikipedia), stajemy się podatni na różnego rodzaju ataki. Dlatego unikanie takich źródeł wpływu jest nie tyle moją radą - co OBOWIĄZKIEM!

Chrońmy się!

...a Donaldowi Trumpowi gratuluję zwycięstwa, to była bardzo trudna walka. Oraz sukcesu w walce z zakłamaną konkurencją i hienami dziennikarskimi!;)


Update:
Napisałem tutaj, że Joe Biden był w polityce amerykańskiej od dziesięcioleci, jednak nikt nie zna żadnych jego sukcesów. Myślę, że jest to bardzo pouczające, aby takich polityków nie wybierać sobie na głowę państwa, myślę że fatalna w skutkach jego prezydentura powinna być ostrzeżeniem dla każdego, aby nie powierzać takich funkcji osobom, które nie są zdolne do sprawnego, skutecznego działania, które nigdy nie wykazały się inwencją w kwestiach, które mogą wpłynąć na usprawnienie lub istotny rozwój kraju.

W końcu miał szanse przez dziesięciolecia pokazać kim jest, a tak to były to dziesięciolecia stracone dla Ameryki...


Update:
D. Trump już jest prezydentem, początkowo zaczął działać za pomocą "efektu Trumpa", a obecnie działa już osobiście;) Trudno mu zarzucić, że się obija. Tutaj post, w którym mowa jest o kluczowych mechanizmach na świcie, które są teraz zmieniane - nigdzie się tego nie dowiecie, choćbyście oglądali kanały informacyjne całą dobę!
Nowy Wspaniały Świat według Trumpa.

niedziela, 10 marca 2024

Wszyscy jesteśmy (z) rolnikami!

To już stały dział na tym blogu: czego się z TV nie dowiecie:


Policja Spacyfikowała Protest Rolników! Rolniczka Mówi Jak Było! Winny Tusk? - Wywiad Ator Analiza

Tak swoją drogą to media milczą?? Gdzie są ci krewcy dziennikarze, gdzie są piewcy: praworządności, wolności i równości? Nie ma żadnego skoordynowanego protestu wszystkich stacji telewizyjnych i gazet??

...ale zdajecie sobie sprawę, że skoro takie rzeczy się dzieją, to i was to może w każdej chwili spotkać? Tak to działa, jak coś się wymyka spod kontroli i jest naprawdę aż tak duży problem.

Ale wolicie milczeć... tacy z was "dziennikarze"...

Hańba!!!




Update:
To czego jeszcze nie napisałem, nadrobił Ator:


Polska Policja Upadła Na Głowę? Ewentualnie CELOWO Prowokuje Zamieszki w Polsce! - Analiza Ator

poniedziałek, 28 sierpnia 2023

Battlestar Galactica - Opening Scene

Jednym z seriali, który w latach 90. zrobił na mnie duże wrażenie, był Battlestar Galactica.

Miał on fantastyczny początek (w sensie całości), który wrzucał nas w sam środek druzgoczących, katastroficznych wydarzeń. Oto scena otwierająca, która naprawdę do dziś nic nie straciła na jakości i mocy każdego gestu, czy słowa:


Battlestar Galactica | Opening Scene

Modelka i aktorka Tricia Helfer grająca Number Six (en.wikipedia) Cylona-robota swą niezwykłą urodą oczarowała widzów i została zapamiętana do dziś;)


Update:
Reżyser Michael Rymer o kastingu do tej roli:
    Nie chodziło tylko o to, jak wyglądała; ona po prostu miała w sobie tę atmosferę. Nikt nie rozumie, jak trudna jest ta rola, aby nadać głębi, wrażliwości i tajemnicy zasadniczo lasce robota.
    źr. en.wikipedia
W 2006 roku Tricia Helfer otrzymała nagrodę Leo w kategorii „Najlepsza główna rola kobieca w serialu dramatycznym” za rolę w dwóch odcinkach pt. „Pegaz”.
Muszę przyznać, że faktycznie odcinki te były zaskakujące, intrygujące i rzucające zupełnie nowe światło na to wszystko co do tej pory wiedzieliśmy i o ludziach, i o Cylonach. Świetnej odtwórczyni roli szóstki - nawet nie będę podejmował;)

sobota, 24 czerwca 2023

Dlaczego odeszła "królowa" Europy? cz. 2

Ostatnio w poście Dlaczego odeszła "królowa" Europy?, zaprezentowałem możliwy scenariusz, który doprowadził do owego odejścia.

Przypadkiem okazało się, że po opublikowaniu tego posta, w TV rozpoczęła się premiera serialu dokumentalnego pt. "Reset", który omawia z innej strony i w innym kontekście, ale podobną tematykę. U mnie głównym aktorem jest Makrela, a tam jest tylko jakimś tłem.

Niemniej cieszę się z tego serialu, bo rozpropagowuje i upowszechnia wiedzę dotyczącą tych wydarzeń, które właśnie ja tutaj Wam opisałem z tego powodu, że właśnie niewiele o tym wiemy - że właśnie warto sobie zdać sprawę z tego co i od jak długiego czasu zachodziło w tajemnicy przed nami. Nawet ja byłem zdziwiony jakie jaja z tych tajemnic powychodziły.

Wróćmy do mojego tematu.
Myślę, że w poprzednim poście nie wybrzmiał dostatecznie pewien temat, któremu poświęcę ten post. Jest to bardzo ciekawy argument, który właśnie uwiarygadnia, że to co opisałem poprzednim razem - naprawdę wydarzyło się dokładnie tak jak sądzę.


Wielu ekspertów i dziennikarzy bardzo ochoczo powołuje się dziś na to, że amputin przed atakiem na Ukrainę, uznawał zachód za słaby i niezdolny do obrony. Tym samym, że Ukraina nie będzie miała sojuszników militarnych i innych, przez co nie będzie zdolna do obrony. Jest to o tyle istotne, że wielokrotnie zostało to potwierdzone, w różnych wypowiedziach oraz wyciekach dokumentów mordoru.

Dlatego nie chcę z tym dyskutować, jednak spójrzmy na te wydarzenia przez pryzmat osoby (bo człowiek to z pewnością nie!) szykującej się do frontalnego ataku na Ukrainę oraz przez pryzmat tych wcześniejszych wydarzeń, które zarysowałem w poprzednim poście.

Jeśli faktycznie od około 15 lat albo i dłużej trwały różnego rodzaju rozmowy np. Macrona i Makreli (Mac-reli) na temat jego odstąpienia od rozbioru Ukrainy, to to wcale nie jest takie głupie.

Jeśli ktoś rozmawia przez około 15 lat to z pewnością nie umie rozmawiać, a jeśli nie umie to popełnia jakieś kolosalne błędy.

Problem w tym, że w rozmowie z psycholami nie można popełniać błędów, a szczególnie takich jakie popełniała Makrela oraz Macron (o czym pisałem w poprzednim poście).

Jeśli rozmawiamy z krwawym zbrodniarzem, to tego typu błędy są przez agresora odczytywane jako objaw słabości, a jest to najgorszy błąd jaki można popełnić z agresywnym psycholem.

W poprzednim poście podałem konkretny przykład, który ewidentnie wskazuje, że desputin miał Macrona oraz jak mniemam innych głównych przywódców Europy za kompletnie nieogarniętych (mówiąc baaardzo delikatnie).

Popatrzmy na to z drugiej strony: mamy sobie psychola, który od kilkunastu lat mówi o tym, że chce dokonać rozbioru Ukrainy i że szuka sojuszników, że chętnie się "podzieli" (przy okazji jest to bardzo typowe dla agresorów czystej krwi: patrzą na to wyłącznie za pomocą sumowania zysków i strat, czyli że obietnica zysku zagarniętego obszaru Ukrainy jest wystarczająca, aby ktoś się z nim dogadał... Taki agresor jest zwykle zdziwiony, że tego typu propozycje są masowo odrzucane przez jak zakładam wiele krajów naszego regionu. Takie niezrozumienie - typowe dla rozmów z psycholem).

Jak pisałem ostatnio psychole co jakiś czas jasno mówią co chcą zrobić. Czyli mamy takiego jednego, który mówi nie tylko co chce zrobić, ale co będzie potem i co można na tym ugrać. Tymczasem niezrozumienie tej sytuacji polegało na tym, że oni nie chcieli go słuchać, czy też brać poważnie. To istotny błąd.
Niestety tak się dzieje na masową skalę na całym świecie, że gdy krwawy psychol mówi coś szokującego to normalni ludzie nie biorą tego poważnie! Jednak nie znam żadnego psychologa, który nie wziąłby na poważnie takich słów - po prostu w takim przypadku trzeba brać takie słowa na poważnie, bez względu na to jak bardzo szokujące są to oświadczenia...

W poprzednim poście powiedziałem, że oni go zanudzali biznesami i pokojem w Europie. Bo nudzi się kogoś mówiąc sprzeczne rzeczy z tym co on już zaplanował. Można kogoś nudzić, tydzień, miesiąc... ale rok, dwa - dziesięć!?

Naiwniacy mieli nadzieję, że mu przejdzie lub że go przekonają - a jak staram się to tutaj podkreślić, to nie tak należy rozumieć. Natomiast z jego punktu widzenia - wyglądało to jak dziecinada: on im proponuje udział w "zyskach", a oni mu od lat nudzą. No naprawdę można się mocno wkurzyć (ale tak po psychopatycznemu :P)

On nie miał rozmówców, bo nie chcieli go słuchać i zrozumieć. Oni nie mieli rozmówcy, bo nie mówili tego co on chciał usłyszeć.

Z tego powodu on miał ich za jakiś infantylnych, którzy kompletnie nie mają możliwości zrozumienia tego co on chce.

Tego typu ludzie, gdy chcą coś załatwić, a widzą, że nie odbijają się od siły mocniejszego, ale od nierozgarniętych mięczaków - traci szacunek do rozmówcy i ignoruje go. W poprzednim poście podałem przykład, który ewidentnie na to wskazuje, że on nie utracił szacunku dla rozmówcy teraz, tylko wiele, wiele lat temu.

To jak to ma być? On usilnie rozmawia od tak dawna a nie ma z kim rozmawiać - to jak to się może skończyć?

Nerwowość Makreli w ostatnim czasie (przed wojną) wskazywać może, że ona właśnie połapała się co się dzieje, że desputin stracił do niej szacunek i że tych spraw nie da się już zatrzymać (jeśli dopiero zrozumiała, że on naprawdę chce to zaraz zrobić (w końcu wojska były pod granicą od dawna) to również musiało ją to przekonać, że te wieloletnie rozmowy to nie były bajki i mrzonki - tylko, że za chwilę będą to fakty - dokonane).

Dlatego moją kolejną tezą jest to, że amputin był przekonany o słabości zachodu, o jego bezradności i braku przedsiębiorczości np. militarnej - nie dlatego że został oszukany (jak to się często dziś mówi), ale dlatego że rozmawiał z nimi od lat i przekonał się ponad wszelką wątpliwość, że oni naprawdę są jak dzieci we mgle.
...że nie są dla niego rozmówcami na poziomie.

To dlatego drwił sobie i szydził z Macrona w rozmowie telefonicznej niebawem przed datą ataku na Ukrainę. Wiedział, że on nic nie może i nic nie rozumie - może sobie do niego mówić cokolwiek, np. nie ma czasu bo zaraz idzie na kort albo na basen.

Oczywiście warto wyjaśnić, że Macron w tych rozmowach miał obok siebie masę ekspertów (to wiemy z francuskiego dokumentu telewizyjnego), jak się domyślam byli to eksperci np. od prawa międzynarodowego, od geopolityki, być może zabrakło tam eksperta od negocjacji oraz psychiatry - bo w mojej ocenie szczególnie oni staliby się bardzo pomocni właśnie w tym przypadku.
Chcę tylko podkreślić, że Macron w TV mówi o tym tak, jakby to on prowadził rozmowy telefoniczne, ale faktycznie miał tam sztab ludzi, którzy mu bardzo pomagali. Więc był do tych rozmów przygotowany, miał jakieś naszkicowane plany co robić itp.

W mojej ocenie to właśnie ci doradcy zdawali sobie sprawę z tego, że gostek dąży do wojny i pewnie naciskali na Macrona aby tak prowadził rozmowę, aby wynegocjować pokój oraz aby osiągnąć jakieś konkretne oświadczenie albo zapewnienie itp. (bo samo to, że tak te rozmowy były przez niego prowadzone nie stanowi zagadki bo o tym jest ten dokument).

Być może właśnie tak było, niemniej jeśli tak, to właśnie był to błąd. Oni naciskali na Macrona, aby dążył do rozmów o ewentualnej wojnie, bo czuli pismo nosem - tymczasem tylko nudzili krwawego bandziora. W mojej ocenie z tego grona ekspertów - psychiatra akurat był na urlopie:P


Efektem tego wszystkiego było to, że amputin był przekonany o słabości Europy (w postaci prezydentów i kanclerz najważniejszych krajów) oraz o ich podejściu do tych zagadnień na poziomie przedszkola.
Gotów jestem uwierzyć, że Makrela była bardziej zajęta sprawami całej UE, a kwestie podbojów Ukrainy wypierała, albo właśnie traktowała bardzo niepoważnie - na tyle, że wolała skupić się na istotniejszych tematach ówcześnie negocjowanych w ramach UE. Dziś się okazuje że to był duuuuży błąd... No ale wtedy to nie było takie proste, aby się w tym połapać - w końcu dała się wyprowadzić w pole nie tylko ona, ale zdaje się że wszyscy przywódcy europejscy, bo jakoś nie przypominam sobie choć jednego, który by alarmował, że zaraz czeka nas kryzys wojenny a po nim kryzys energetyczny, humanitarny, żywnościowy itp. itd.

Inna sprawa, że krwawy despota pewnie był bardzo zawiedziony i zaskoczony, że oni chcą robić z nim interesy, gdy on skupiony jest na wojnach - takie wyminiecie się celów i wagi zagadnień. Dla niego naprawdę było niezrozumiałe, dlaczego tylko jemu zależy na podbojach i nie znajduje z nimi wspólnego języka - przecież jego zdaniem akurat to jest najważniejsze na świecie i powinni chcieć z nim rozmawiać wyłącznie o tym!

Dlatego jestem tego całkowicie pewien, że on nie został oszukany przez swoich funkcjonariuszy i urzędników. On się na Macrona i Makręlę napatrzył latami i upewnił co do tego jakimi są rozmówcami i przywódcami.

Uznał, że Europa jest słaba - i miał rację!

Zupełnie przypadkiem te wieloletnie rozmowy potwierdzają dziś to, że naprawdę dochodziło do negocjacji w sprawie Ukrainy, że sprawy rozegrały się właśnie tak jak to opisałem w poprzednim poście.


Jak oni to robią?

Warto dodać, że psychole mają ogromne umiejętności rozpoznawania tego z kim rozmawiają oraz jak takiego podejść czy zmanipulować. Są w tym niesamowicie dobrzy, patrzą, słuchają i już wiedza z kim mają do czynienia!
Ich rozeznanie jest powalające, choć nie dorównuje dogłębnej analizie zdrowego i właściwie rozwiniętego człowieka. Oni są szybcy i skuteczni, czego brakuje normalnym ludziom, normalni się zastanawiają, pytają sami siebie czy nie przesadzili, czy właściwie postąpili itp. tymczasem psychol nie ma żadnych rozterek. Nie ma możliwości dogłębnego zrozumienia zagadnienia, ale po swojemu to rozumie i jest dobry w praktyce! Oni to mają we krwi.

Jeżeli zadawałeś sobie pytanie jak krwawi psychole mają np. żony tak jak desputin, jak omamiają normalnych ludzi, jak manipulują nimi tak, że ci robią wszystko i to bardzo dokładnie to co psychol chce (poruszałem tę tematykę w poście Bohemian Rhapsody i nikczemność toksyków). To tu masz dopowiedz: oni uwodzą, fascynują i rozgrywają ludzi - często w hurtowych ilościach. Oni wszyscy mają takie niezwykłe zdolności - ale każdy na innym poziomie.

Tak to jest na poziomie międzyludzkim - na poziomie międzynarodowym, błędy w negocjacjach z psycholami kończą się tysiącami ton trupów!

Update:
W październiku 2025 roku, stało się głośno na temat wywiadu jakiego udzieliła Angela Merkel, ponieważ zarzuca ona w nim, że to między innymi Polska jest odpowiedzialna za wojnę na Ukrainie, a trzeba przyznać, że słowa te brzmią szczególnie kuriozalnie w kontekście treści tego postu. Jest z tym sporo zamieszania i nieścisłości, można o tym przeczytać np. w Angela Merkel atakuje Polskę? Rzeczniczka o tym, co właściwie powiedziała była kanclerz Niemiec (businessinsider.com.pl;6 X 2025).

Jednak ja chciałbym podkreślić coś zupełnie innego, bo wywiad ten stał się u nas głośny właśnie ze względu na powyższe kontrowersje, jednak ja się z tym wywiadem zapoznałem i wynika z niego jedna bardzo ciekawa rzecz:

Z tego co dziś Merkel mówi o czasie przed wybuchem pełnoskalowej wojny na Ukrainie, wynika że to w jaki sposób ja w postach opisywałem tę sytuację - potwierdza się całkowicie. Nawet mimo upływu lat i próby wybielenia się (nieważne jak), chcąc nie chcąc pięknie potwierdziła moje domysły.

niedziela, 11 czerwca 2023

Dlaczego odeszła "królowa" Europy?

Ja byłem bardzo zaskoczony, że Makrela odeszła. Była u szczytu politycznej kariery (była niekoronowanym królem Europy - niestety! Była bardzo wpływowa, decydowała o wielu strategicznych kwestiach). Naprawdę nie widziałem powodu, dla którego miałaby odejść, szczególnie że dziś widać, że spokojnie mogłaby to nadal robić - bo dziś dalej ma się dobrze itp.

Postaram się odpowiedzieć na to pytanie. Cofnijmy się w czasie.

Jak dziś wiadomo, od nastu lat desputin ostrzył sobie nóż na Ukrainę, ale jak człowiek totalnie chory psychicznie posunął się nawet do tego, aby i Polsce zaproponować wspólny rozbiór tego pechowego kraju (a jak nam to kilka razy proponował, to znaczy że z całą pewnością proponował to też innym krajom z regionu).

Jednym z źródeł mówiących o takich wydarzeniach jest minister byłego rządu, który stwierdził, że premier na molo z amputinem rozmawiał właśnie o tym (wiemy też że było takich sytuacji więcej).

To powszechnie dostępna wiedza - nic nadzwyczajnego (podawałem źródła w poście SPW 3). Jednak nic więcej o tym znaleźć nie można.

Dlatego zastanówmy się jak mogła taka rozmowa wyglądać:

Łatwo sobie wyobrazić jak wielki komtur miał szeroko otwarte oczy i rozdziawioną japę, gdy desputin powiedział mu
    Choć! Razem napadniemy na Ukrainę, pół od waszej strony jest dla Was, ja biorę moją część.
Zastanawiając się nad tym jaka była jego reakcja, to wyobrażam sobie to tak, że powiedział coś w stylu:
    Nie mogę zrobić nic wbrew Merkel, pogadaj z nią. Jak się dogadasz - to pogadamy.
Nie jest żadną tajemnicą, że potem odbyło się wiele spotkań Makreli z desputinem. W tym jedno spotkanie było wyjątkowo dziwne.

Jak takie spotkania przebiegały?

Myślę, że należy rozważać to w ten sposób, że mieliśmy tutaj zderzenie dwóch światów: świata ludzi normalnych i popapranych. Merkel (trudno mi to przez klawiaturę przechodzi!!!) reprezentowała ludzi normalnych, a kaputin totalnych psycholi.

Jak reaguje polityk tej miary co Makrela, gdy przychodzi do niej agresywny świszczypała i ze swoim uśmieszkiem proponuje nowe rozdanie w Europie?

Myślę, że Makrela była mocno zszokowana. Normalny człowiek się za głowę łapie, gdy słyszy takie słowa, a w myślach widzi te głodne dzieci bez rodziców, gwałty, rozboje i wszędobylską śmierć oraz masy rannych...

Dlatego postawię odważną tezę, że Makrela rozmawiała o tym z kaputinem od lat, setki razy i próbowała jakoś załagodzić sytuację. Powiedźmy sobie szczerze, wiedziała że taki rozwój sytuacji będzie katastrofalny dla Europy i dla jej kraju (przecież dopiero co pociągnęli z Rosji Gazociąg Północny tzw. Nord Stream itp.)

Być może w jej oczach i jej rozmówców z Europy, katastrofa była jeszcze większa niż dziś ma miejsce...

Co o tym myśleć, co robić, gdy patrzy się na niebezpiecznego człowieka z rękami ubabranymi krwią, który mówi że wyrżnie dużo, dużo więcej niż do tej pory?

Myśli się o losach Europy, w końcu nią nieformalnie (niestety!) dowodziła. Myśli się o losach swojego kraju, który będzie w takiej sytuacji w gigantycznych tarapatach (przykładowo wyłączali sobie elektrownie atomowe, a dziś uruchamiają kopalnie węgla - co świadczy o gigantycznej zmianie, która zawsze kosztuje).

Również myśli się o własnej przyszłości. Bo widać wyraźnie, że gdy kilkanaście lat zapewniała, że z rosją da się prowadzić normalne kontakty gospodarcze itp. gdy kierowała całą Europę w kierunku rosji (np. uzależniając ją od ich gazu itp. (Nie jest to powszechną wiedzą, więc wyjaśnię że dekarbonizacja - takie piękne słowo oraz inne "zielone" działania UE opierały się właśnie na tym, że węgiel zastąpi się rosyjskim gazem itp.)) - jasne staje się, że to wszystko były bzdury, bajki i że nie chce, aby ludzie rozliczali ją z tego co nawyprawiała - nie rozumiejąc tej sytuacji od tak dawna.

Myślę, że myślała może nie o Wojnie w Europie (pierwszego dnia w niemieckiej telewizji pojawił się w rogu napis "Krieg in europa", a po kilkudziesięciu godzinach zmienili na Ukrainę), ale o gigantycznym kryzysie np. energetycznym, żywnościowym, o katastrofie humanitarnej, o obozach na Ukrainie oraz w innych krajach (w Niemczech - bo gdzieś trzeba tych ludzi pomieścić).

Ogólnie był to dla "królowej" Europy najczarniejszy scenariusz, jaki mógł się jej przytrafić w karierze politycznej.
...no ale jak się macza palce w (nielegalnym!) rządzeniu całą Europą - to i odpowiedzialność jest duuużo większa niż tylko zwykły kanclerz Niemiec...

Z drugiej strony im bliżej terminu ataku desputin był coraz bardziej nachalny i nieustępliwy. Dziś wiemy, że przygotował super-borń, wiemy że produkował ją na potęgę, choć cały świat myślał, że pocisków hipersonicznych mordor ma tylko kilka. Ale on wiedział, że od danej ilości jest gotowy do rozpoczęcia wojny, choćby i z NATO. Dlatego coraz bardziej naciskał...

Tymczasem pewnie (bo pewności nie mam) Makrela z przerażeniem szeroko otwierała oczy i upewniała się w tym, że z tym człowiekiem nie da się dogadać i że te rozmowy do niczego nie prowadzą...
(To bardzo typowe w konfrontacji z psycholem, jest nieustępliwy w takim stopniu, że normalnemu człowiekowi trudno jest coś podobnego sobie wyobrazić - trzeba tego doświadczyć)

To też potwierdza się w faktach, bo z nieoficjalnych, ale powszechnie dostępnych informacji wiemy, że ostatnie rozmowy (przed samym atakiem) przebiegały w wyjątkowo nerwowej atmosferze.

Skoro chciano coś ukryć np. przed nami, to znaczy, że już wtedy Niemcy byli gotowi pójść na takie ustępstwa wobec bandyty, że nie zaakceptowałoby tego wiele krajów europejskich.

Jednak mimo to rozmowy te do niczego nie doprowadziły.

To również jest typowe w negocjacjach z nieustępliwym psycholem, do niczego sensownego i zrozumiałego dla normalnych ludzi nie da się dojść.

Pamiętamy taką sytuację, gdy nastąpił już atak, dyplomata Ukraiński poprosił Niemców o pomoc (bo wtedy Ukraina uważała, że się przyjaźni z Niemcami). Dostali błyskawiczną i opryskliwą odpowiedź, że za chwilę ich kraju nie będzie i aby spadali na drzewo...

Tak szybka odpowiedz, musiała być już wcześniej ustalona, czyli była pełna jasność co do tego co się właściwie stanie i jakie to będzie miało konsekwencje. Po kilkunastu latach negocjacji z amputinem, taka szybka i jasna odpowiedź wydaje się oczywista.

Wcześniej prowadzone były też przygotowania niemilitarne o zasięgu Europy a może i świata. Wielokrotnie o tym pisałem w szczegółach. Ciekawe są ujawnione rozmowy E. Macrona z amputinem, gdzie szczególnie ciekawa jest rozmowa przed samą wojną, gdzie Macron myślał, że wynegocjował pokój, bo amputin mu powiedział, że ćwiczenia wojsk zakończą się za kilka dni. Tymczasem za kilka dni ćwiczenia faktycznie się zakończyły...

...ale nie zakończyły się wycofaniem wojsk, tylko frontalnym atakiem!

To pokazuje, że z jednej strony prezydent Francji był przez desputina traktowany jak 100% debil. Również zakładać możemy, że z drugiej strony cała Europa, czy świat były również traktowane przez niego w równie lekceważący sposób:
    Dogadamy się z rozbiorem, albo spadajcie.

Sytuacja z chwili na chwilę stawała się coraz bardziej jasna. Nieustępliwość amputina pokazywała, że sytuacja się wymyka spod kontroli królowej Europy, a wizja przyszłości po podziale np. Polski w sposób niemal jak z paktu Ribbentrop-Mołotow (Wikipedia)
...może napawać przerażeniem.

Z pewnością nie dlatego, że Polska pewnie przestanie istnieć (w tym wypadku mogłyby to być jedynie krokodyle łzy), ale z konsekwencji takich wydarzeń i wojny w Europie - jak wiemy z odtajnionych niedawno dokumentów mowa już przed wojną była o strefie wolnej od lotów nad Polską itp. (to bardzo poważna kwestia - dla tych co nie znają się na terminologi wojennej)

Co może w takiej sytuacji zrobić Makrela, która z desputinem takich rozmów przeprowadziła może setki przez kilkanaście lat? (może liczyła że jak wybudują Nord Stream 1, 2 a może 3 to będzie miał chłop zajęcie?? Uzna, że intratne umowy z Niemcami są ważniejsze niż wszczynanie wojny w Europie itp. Oczywiście nic bardziej mylnego, każdy kto zna się na psychice popaprańców wie, że to 100% mrzonki)

Możemy sobie wyobrazić jak wyglądały rozmowy, w których desputin jest już uzbrojony po zęby w hipersoniczną broń itp. pod granicą ma swoje wojska - a tu mu przywódcy europejscy o jakimś pokoju i biznesie nudzą...

Już widzę ten jego pyszałkowaty uśmieszek...

Patrzył na nich tak, jak patrzy uzbrojony po zęby okrutny despota, na dzieci, które nic nie rozumieją...

Staram się myśleć, że Makreli się to nie mieściło w głowie. Być może do samego końca liczyła, że sprawa się rozejdzie po kościach.

...ale pewnego dnia było już jasne, że putin postanowił i nie zmieni zdania. U psycholi jest tak, że oni nie mówią co w tej chwili myślą. Ale mówią co zrobią w przyszłości i takie słowa niestety trzeba traktować poważnie. Więc jeśli im mówi od lat, że zaatakuje no to nawet Makrela w końcu zrozumiała, że dalsze rozmowy z całą pewnością do niczego nie doprowadzą.

Jak już się Makrela całkowicie przekonała (i jej otoczenie polityczne) jak sprawy się mają - to co mogła zrobić?

Wygląda na to, że do końca walczyła o... nazwijmy to "pokój w Europie".

Choć w mojej ocenie nie chodziło jej o żaden pokój, czy o Ukrainę, ale tzw. święty spokój (który przydaje się np. na emeryturze). Takie zawirowania po prostu zapowiadały poważne problemy również dla Niemiec.

...również dla niej osobiście, bo w końcu była królem Europy od tak dawna. Pamiętam jak ze 25 lat temu zdjęli z TVP kabaret OTTO z anteny do dziś, bo jako jedyny kabaret nabijali się, że UE jest całkowicie zdominowane przez Niemców. Wtedy to była wiedza nie dla polskiego widza...

Dlatego moim zdaniem jedyne co Makrela mogła zrobić to dać nogę...
W mojej ocenie w bardzo niedogodnym momencie, bo ona była u szczytu, a pozostawianie UE i Niemców w takim rozgardiaszu nie mogło się dobrze skończyć (być może też, że nie widziała godnego siebie następcy, co jeszcze bardziej przekonywało ją, że sytuacja jest dramatyczna).

Uważam, że powinna jeszcze silną ręką trzymać Europę przez jakiś czas, ale to nie ona rozdawała karty. To desputin Europie postawił ultimatum i uruchomił coraz głośniej tykający zegar...

Jak bomba jest już podłożona, a zegar tyka to już nic się nie da zrobić. Można tylko wiać!

I tak zrobiła Makrela - po prostu zwiała!
...na polityczną emeryturę.

To trochę jak "nasz" uciekinier wielki komtur, on też jak sondaże zaczęły spadać, zwiał do UE (dzięki Makreli), aby pozostawić po sobie dobry wizerunek swoich rządów - co z resztą powiedział wprost - więc to nie są domysły.

Merkel zrobiła to samo, chciała przejść do historii jako osoba, która była kierownikiem silnej Europy, a jak odeszła to się wszystko zawaliło...
...świecąc dziś oczami, że to nie jej wina...

...tylko że ona wiedziała o tym co się wydarzy od bardzo dawna. Skoro spotykali się tyle razy - co wiemy z doniesień oficjalnych. Do tego można dodać wideokonferencje itp. o których się nie mówiło. To mogły być setki a może tysiące rozmów. Więc z całą pewnością wiedziała (w końcu skoro amputin rozmawiał o rozbiorze Ukrainy z wielkim komturem to z całą pewnością prędzej rozmawiał z Makrelą).

Skoro wiedziała, to mogła odpowiednio wcześniej zaplanować swoją emeryturę. Z dużym wyprzedzeniem podała do publicznej wiadomości swoją decyzję, która jak mówię mnie zaskoczyła. No ale to ona patrzyła psycholowi w oczy i to ona widziała tę przerażającą pustkę w oczach krwawego zbrodniarza...
...uznajmy, że całkowitym przypadkiem jej emerytura zagrała się w czasie z frontalnym atakiem na Ukrainę:P

Nie mamy wątpliwości, że z taką wiedzą, łatwiej się takie decyzje podejmuje. W normalnych warunkach nęcą nas zyski z kariery politycznej czy międzynarodowej i się nie rezygnuje. Jednak perspektywa małej czy większej wojny to bardzo dobry powód, aby pomyśleć o emeryturze.

Podkreślmy, że przecież oni mówią wprost co chcą zrobić. Więc Makrela mogła nawet znać całkiem dokładną datę, w której miała się rozpocząć ta wojna(!)

Oczywiście spora część tutaj opisana, to moje domysły, ale przyznacie, że samo się to układa w doskonale pasującą układankę. Jeśli macie lepsze pomysły jak to przebiegało - napiszcie w komentarzach;)


Update:
Dlaczego odeszła "królowa" Europy? cz. 2.

piątek, 5 maja 2023

Bohemian Rhapsody i nikczemność toksyków

Właśnie obejrzałem w TV film Bohemian Rhapsody (2018) (Wikipedia), który zebrał pokaźną listę nagród oraz co ciekawe jest najbardziej dochodowym filmem biograficznym w historii kinematografii - zarabiając 904 miliony dolarów.

Jest to absolutnie fantastyczny film, który polecam każdemu. Jednak ja dziś skupię się na bardzo ciekawym wątku, ponieważ od zawsze krążyło wiele plotek czy niedomówień odnośnie różnych kontrowersji związanych z frontmanem i wokalistą grupy – Freddiem Mercurym.

Co ciekawe ten film w sposób niebanalny i do bólu szczery odpowiada na pytanie jak to naprawdę było... w tym życiu Freddiego.

Bardzo dawno głośne stało się to, jak hulaszcze życie prowadził oraz jakie były sekrety jego życia intymnego. W tym filmie ukazane jest to, że odpowiedzialna była za to jedna osoba.

To osobisty menedżer Mercury’ego, który obleśnie i bezczelnie zdradził wszystkie te skandaliczne informacje w... wywiadzie telewizyjnym...

Potem te informacje krążyły po świecie, w tym dotarły do Polski i do mnie. Co mnie wtedy, ani nie grzało ani nie ziębiło...

Tymczasem z tego filmu dowiadujemy się, że sytuacja była bardzo skomplikowana, zatajana przed samym Freddiem.

Mroczna dziura w mózgu


Z jednej strony osoba, która ujawniła te informacje była świetnie poinformowana, bo faktycznie była cały czas przy nim oraz wraz z zespołem, faktycznie brała udział w tych wszystkich wydarzeniach. Co więcej weszła w dziwną relację intymną z nim, wiec również znała wszelkie szczegóły te nazwijmy "pikantne".

Problem w tym, że w filmie jest to ukazane, że menedżer ten zaszantażował Freddiego, że to trafi do prasy, a nawet że opublikuje zdjęcia, z różnymi swawolnymi i pikantnymi szczegółami imprez grupowych.

To zaczyna już zupełnie inaczej wyglądać, niż wyciek do prasy!

Freddie Mercury doskonale wiedział, że szantażysta nie zatrzyma się przed niczym i pogodził się z tym co będzie w mediach wyprawiał.

To wszystko wskazuje na fantastycznie ukazany wątek tak zwanych toksycznych ludzi. Toksykami są np. psychopaci itp. którzy patrzą na świat zupełnie inaczej niż normalni ludzie (obecnie zostało dowiedzione, że część z ich umysłu po prostu nie działa, tak jakby była całkowicie wyłączona - czyli inaczej mówiąc mają sporą, czarną dziurę w głowie! Dosłownie i w przenośni...).

Dziś jest to temat nieco bardziej na czasie, ze względu na wojnę na Ukrainie i często mówi się o desputinie oraz o jego byłej żonie, którą straszliwie maltretował i wyniszczał.

W filmie możemy zobaczyć jak działają i do czego doprowadzają toksycy, w tym konkretnym przypadku doprowadziło to oczywiście do fatalnego dramatu osobistego Mercurego, ale też do rozbicia samego zespołu Queen - czego oczywiście wybaczyć nie możemy!

Jeśli ktoś niszczy najwyższe osiągnięcia kultury człowieka na ziemi (często niepowtarzalne, nie do podrobienia i nie do skopiowania), to jest to po prostu straszliwa zbrodnia.

Podobnie zresztą robi kaputin, który niszczy wszystkie artystyczne czy architektoniczne okazy podczas ataków Ukrainy.

Tacy ludzie się nie liczą z tym co jest unikalne i bezcenne.

Jak dla mnie to są zwykłe bestie... patologie mentalne...
...nawet jeśli pominiemy wyniszczanie samego Freddiego...

Zniszczenie czegoś tak niepowtarzalnego i bezcennego jak zespół Queen - jest dla mnie zbrodnią i absolutnie nie możemy tego mu wybaczyć. Podobnie jak amputinowi nie można nigdy wybaczyć krwawych zbrodni jakich dopuszcza się na ludności ukraińskiej.


Film ten jest fantastycznym przeglądem tego jak działa toksyk w np. związku. Z jednej strony trzyma się bardzo blisko ofiary, nie wypuszcza jej z ręki. W tym przypadku tak blisko, że nawet dochodzi do relacji intymnej.

Następnie bezwzględnie manipuluje ludźmi, rozgrywa ich np. jest bardzo ciekawa scena, w której robi z niewinnej osoby winnego swoich własnych knowań. Ten "wypada" (dosłownie) i mówi do Freddiego: to nie ja jestem zdrajcą...

Bo nim zespół się rozpadł - doszło do zdrady... w samym środku działał podstępny agresor. Był jasny sygnał - jest zdrajca!

Lecz ten nie słuchał!

Tak świetnie był omotany przez toksyka - bardzo typowe.

Freddie uznaje wyrzuconego jako osobę, która chce zniszczyć zespół Queen. Problem jednak w tym, że ten kto naprawdę chce tego dokonać, cały czas znajduje się bardzo blisko ofiary...

Będąc blisko ma na ofiarę wpływ, tak duży że zaczyna kontrolować wszystko...

...kontroluje tak dokładnie, że nie tylko doprowadza dokładnie do tego za co ofiara kłamstwa i manipulacji wyleciała - czyli do rozbicia zespołu, ale ordynarnie kłamie i odseparowuje Freddiego od jego najbliższych osób.

To już jest oczywiście chore od początku do końca. To już jest matnia toksyczna...

Tego typu działania są bardzo typowe dla czystych toksyków, popaprańców, przestępców: oni tak bardzo kontrolują życie ofiary, że podejmują za nie wszelkie decyzje, a także co zostało ukazane w tym filmie - uważają że sami mogą decydować o czym ofiara ma wiedzieć czy nie. Zwykle ma nic nie wiedzieć o osobach, firmach (tu zespole), z którymi wcześniej miała do czynienia.

Ważne jest to, że życie tego rodzaju jest kompletnym zaprzeczeniem realności, sensowności - to fikcja, która jest wyreżyserowana przez ciężko zaburzonego człowieka!
Bo jak nazwać życiem, egzystencję bez przyjaciół, bez żony, bez rodziców, w ściśle dobranym nowym towarzystwie, które robi dokładnie to co chce popapraniec?

Niektórzy mają takich mężów, czy żony. Mój kolega z liceum miał taką sytuację, że spotykał się z prześliczną dziewczyną, wręcz zjawiskową, która wyglądała na bardzo delikatną i inteligentną. Problem w tym, że wszyscy straciliśmy z nim kontakt, bo ona zadbała, aby nie mógł się z nikim skontaktować...
Takie rzeczy naprawdę się dzieją obok nas - to nie są fantazje!

W przypadku Freddiego, jest to bardzo ciekawe, bo okazuje się że hulaszcze życie oraz ROZBUDOWANE życie seksualne, o którym stało się na całym świecie głośno po owym wywiadzie - również w pewnym stopniu było fikcją.

Co prawda Freddie się "godził" na to co zrobił z jego życiem toksyk, ale przecież wszystko to co się działo było precyzyjnie reżyserowane przez tego człowieka (czy słowo "człowiek" jest tutaj na miejscu??) - więc nie powinniśmy potępiać szalonego ARTYSTY, który raził tym czy tamtym.
Taki typ (wcześniej napisałem "człowiek"), który pełni rolę menedżera oraz kochanka ma możliwość całkowicie kontrolować wszystkie nawet najbardziej szczegółowe elementy czyjegoś życia. Nie będzie tu żadnym zaskoczeniem to, że przecież ci goście o konkretnej orientacji seksualnej zapraszani przez niego na imprezy byli precyzyjnie dobierani.

W przypadku popaprańców i oprawców - są oni mistrzami właśnie takiej kontroli oraz dobierania osób, z którymi można się kontaktować. Te osoby są pod całkowitym wpływem (ponownie kontrola) tego człowieka, ma to nawet swoją nazwę: grupka osób, która pełni konkretne role kontroli zachowań ofiary to precyzyjnie dobrana społeczność (również np. w pracy), która zrobi wszystko to co będzie on chciał - to są tzw. latające małpy ((nie ma w Wikipedii - pewnie nieprzypadkowo :D :P)).

Najczęściej są to ludzie na tyle nieprzenikliwi, że kompletnie nie są świadomi roli jaką pełnią. Socjopata wmawia im że np. robią to dla dobra firmy lub kogoś tam - a oni w to wierzą kompletnie nie dostrzegając np. dramatu jaki się rozgrywa w życiu ofiary tej przemocy - już grupowej.

Zwróćcie uwagę na tę scenę w samochodzie: zarzut niszczenia zespołu zostaje skierowany przeciwko nieświadomej osobie, która została zmanipulowana przez toksyka, a następnie oszukana i wyeliminowana - w eliminowaniu choćby żony czy nawet matki oni są bezkonkurencyjni. Eliminowanie kogoś w biznesie jest dla nich pestką - codziennością.

Tymczasem Freddie jest kompletnie nieświadomy co się dzieje. Nie reaguje na słowa wyrzucanego, bo ufa... oprawcy...
Oczywiście nie może się to dobrze skończyć, skoro wróg, osoba przesiąknięta złem, pozostaje poza jakimkolwiek podejrzeniem oraz niestety... pozostaje cały czas bardzo blisko ofiary...

Taka bliskość - która parzy!
Ale Freddie nie czuje tego...

Nic dobrego z tego nie może wyniknąć.

Bardzo ważne jest to, aby każdy wiedział, kto w jego otoczeniu jest osobą niebezpieczną, do czasu gdy osoba agresywna - tu wręcz psychol - ma wypływ na wydarzenia... może się wydarzyć wszystko! A jak jest to osoba dostatecznie niebezpieczna to w grę wchodzą wszelkie dramaty włącznie z łamaniem prawa czy zbrodniami z kodeksu karnego.

Na marginesie należy dodać, że oczywiście takie sytuacje zdarzyły się nie tylko w tym przypadku, toksyczni ludzie są dość powszechni i wprowadzają w swoim otoczeniu odpowiednią dawkę zamętu. Innym powszechnie znanym przypadkiem artysty, który popadł w ogromne tarapaty jest słodka Britney Spears (Wikipedia). Przerażające jest to, że wydobyła się z problemów (oficjalnie) dopiero w 2021 roku! :-/


Jak to się kończy?


Kończy się tak, że zespół Queen faktycznie się rozpada!

Trudno w to uwierzyć, jak to jest możliwe! Freddie przecież wyrzuca kogoś kogo podejrzewa o chęć rozbicia zespołu - czyli nie chce tego... tymczasem już za chwilę robi dokładnie to za co kogoś innego wyrzucił??

Jak to możliwe???

A... właśnie tak się dzieje, oprawcy potrafią tak zmanipulować swoje ofiary przemocy psychicznej, że zrobią absolutnie wszystko, nawet tak niedorzeczne rzeczy jak rozbicie zespołu, którego to rozbicia nie chciały!!

Ofiara często jest święcie przekonana, że postępuje dobrze, a że te rewelacyjne pomysły są właściwie jej własnymi koncepcjami - realizowanie ich jest poszerzaniem horyzontów, osiąganiem nowych celów itp.

Tymczasem nic takiego nie ma miejsca.

Faktycznie ma miejsce przestępstwo, zamykania i izolowania ofiary od rodziny i przyjaciół (w tym filmie zespół Queen był nazywany przez członków rodziną - bardzo wymowne i pouczające!) oraz poprzez wyrafinowane manipulacje (zapewniam Was że jest wiele doskonale znanych technik osiągania tego, co ma swoje nazwy np. gaslighting (Wikipedia) itp.) uniemożliwianie ofierze robienie tego co chce i jak chce np. pracy w epokowym zespole muzycznym.

Fajnie w tym filmie zostało to opisane, dlaczego Freddie nie mógł się rozwijać i właściwie pracować z innymi muzykami. Jak to jest możliwe, że z Queenem mu wychodziło a inni muzycy nie dawali rady? Zobaczcie w filmie!;)

Wracając do skandalu medialnego, warto pamiętać, że jeśli ktoś jest ofiarą psychola, który całkowicie kontroluje jego życie, już go odseparował od przyjaciół i rodziny - to trudno, aby brał odpowiedzialność za oskarżenia jakie na całym świecie były pod jego adresem kierowane już dziesiątki lat temu.

To fajne przesłanie tego filmu - choć niewypowiedziane wprost - że w dużej mierze owe hulanki, tak naprawdę były całkowicie wyreżyserowane przez toksyka.

To nie jest przesadą, ani nie jest rzadkością, czyli np. umyślne preparowanie zdjęć, filmów w tym celu aby mieć alibi czy też haka na kogoś. Jeśli chodzi o socjopatów - to jest to bardziej regułą, że wszystko się dzieje nieprzypadkowo niż, że właśnie przypadkowo (w końcu ktoś kto ma wewnętrzną potrzebę całkowitej kontroli cudzego życia - właśnie dokładnie to robi: kontroluje wszystko, nie ma tu miejsca na przypadki).

Powiedzmy sobie szczerze: dostarczamy na imprezę masę napalonych facetów, dostarczamy narkotyki, dostarczamy alkohol - tu może się wydarzyć wszystko. Można zrobić każde zdjęcie czy film.
Jednak to nie znaczy, że tak wyglądałoby życie Freddiego, gdyby nie nadział się na takiego toksyka, który rozwali wszystko co najbardziej wartościowe w jego życiu!


Z odsieczą przybywa osoba, której na nim zależy. Była żona. Obecnie odseparowana przez popaprańca przyjaciółka.

To również bardzo pouczające, uratować z takiej sytuacji mogą nas tylko bliscy nam ludzie. Ludzie, którzy nie machną ręką - chce się narkotyzować z tymi ludźmi - jego sprawa! Tylko zrobią naprawdę wiele (co zostało pokazane w tym filmie), aby dotrzeć do ofiary przemocy i izolacji, a następnie wyjaśnić co się dzieje i jak się martwią, że tak wygląda jego życie...


Kat i oprawca zostaje wtedy zdekonspirowany, Freddie zrozumiał, że to właśnie ten człowiek jest nikczemny - takie słowa wypowiada w filmie.

Toksycy, gdy zostaną zdekonspirowani zaczynają być bardzo agresywni, rozpoczynają się szantaże i sprawy sądowe. To nie są żarty, rzeczy którymi grożą to są groźby, które należy traktować w 100% poważnie, bo oni naprawdę to zrobią (podobnie jak świat obecnie z niepokojem słucha słów szantażu atomowego...). W tym przypadku szantażuje Freddiego, że ma zdjęcia i wszystko ujawni mediom.

Pouczająca jest reakcja Freddiego na to wszystko. On słuchając tego szamba wylewającego się z telewizora - godzi się z taką sytuacją i nie wszczyna np. postępowania sądowego itp. W przypadku osób chorych psychicznie (tych agresywnych) jest to typowe, ale nie ma się co w to bawić.

Nie jest to łatwe - ale najrozsądniejsze. Pomyślmy cały świat żył tym szambem, udźwignięcie takiego ciężaru nie jest łatwe...

To ciekawe...


Kto może upubliczniać sekrety bliskiej osoby, kto może ujawniać najbardziej intymne wydarzenia i fakty? Z pewnością jakieś odrażające bydle!

Warto zwracać uwagę w swoim otoczeniu, czy w mediach na osoby, które zbyt zajmują się cudzym życiem, konsekwencje ich działań są bardzo agresywne, ale oni zadbali o to, że robią to wszystko w białych rękawiczkach ("Eksperci"). Nie możemy się wtedy łudzić, że ci ludzie mają jakiś intymny "certyfikat", który ich do tego uprawnia. Tu powinna się nam zapalić czerwona lampka - on nie miał prawa mówić o szczegółach intymnych kontaktów grupowych Freddiego! Nie miał i koniec!

Jednak agresywni popaprańcy naprawdę są do tego zdolni! Należy o tym pamiętać, gdy oglądamy w TV czy internecie podobne "rewelacje", zadając sobie pytania: kto może coś takiego ordynarnego zrobić? Komu ma to służyć? Kto jest tutaj oczerniany? Za co? W jakim celu?

To bardzo typowe, że dla nich nie ma żadnej: tajemnicy, świętości, nie ma intymności, a wszelkie fakty są skrzętnie zapamiętywane, czy też kolekcjonowane nie dlatego że są intymne i wartościowe, tylko dlatego że mają "potencjał". Myślicie że to psychopatyczne? I takie właśnie jest! W końcu wykorzystywanie ludzi i wszelkich okoliczności to dla toksyków codzienność.


Co się dzieje, gdy ofiara przemocy psychicznej zostanie uwolniona?
Taka osoba rozkwita, bo wreszcie może żyć jak chce, robić co chce - co zostało fantastycznie w tym filmie pokazane dosłownie i w przenośni. Naprawdę rewelacyjny fragment filmu!

To samo dziś nie jest tajemnicą co do byłej żony amputina.


Warto podkreślić jeszcze jeden bardzo ważny fakt związany ze zdrowiem Freddiego. Jego nieuleczalna choroba, która doprowadziła ostatecznie do przedwczesnej śmierci tego nietuzinkowego artysty - również jest efektem manipulacji, izolacji. Być może że gdyby ofiara została ze swoimi przyjaciółmi i rodziną to nie miałaby tylu okazji do zarażenia się. Być może całe życie potoczyłoby się inaczej, bo pamiętajmy że od najwcześniejszych chwil życie Freddiego było coraz bardziej fikcyjne, bo manipulowane w coraz to większym stopniu.
Powstaje tu pytanie jak duży był wpływ bandziora na te wszystkie wydarzenia, jak bardzo doprowadzał do sytuacji, które były niebezpieczne. Kryminalistyka zna wiele takich przypadków, w których psychol np. żona w sposób całkowicie zaplanowany doprowadzała do choroby swojego męża itp.
Niestety to nie są filmy zmyślone, tylko takie rzeczy naprawdę się dzieją w naszym mieście, czy nawet bloku...

Czyli Freddie nie tylko stracił przyjaciół, prawie zniszczył zespół Queen, ale ostatecznie stracił życie.

Nie rozstrzygniemy teraz czy psychol był w 100% odpowiedzialny za jego przedwczesną śmierć. Ale pamiętajmy o tym, że przebywanie z takimi ludźmi może mieć dramatyczne konsekwencje, można stracić wszystko, a nawet życie!

Takie są fakty.

Warto sobie obejrzeć ten film i zwrócić uwagę na ten wątek kto go do tego stanu doprowadził. Ponieważ zostały ukazane typowe zachowania toksyków, ich triki, kłamstwa, agresja (bardzo często w białych rękawiczkach!), kontrolowanie na każdym kroku - jak to jest niemożliwe to nawet zmusza ofiarę do wyprowadzenia się do innego miasta itp.

Nie jest fajnie... gdy wszystkie decyzje za nas podejmuje psychol, nawet to że mamy się wyprowadzić do innego miasta! :-/


Najczęściej sytuacje takie kończą się dobrze, w tym sensie że wiele z takich rzeczy jak izolowanie, pranie mózgu itp. da się naprawić (choć nie jest to łatwe) i możliwy jest powrót do normalnego życia oraz przebywania z normalnymi ludźmi - do czego wartościowego to może doprowadzić pokazuje film.

Niestety Freddie Mercury nie miał takiego szczęścia, zachorował na chorobę śmiertelną i jego powrót do normalności był bardzo krótki.
...choć cenny - wiele rzeczy się wtedy wydarzyło bardzo pozytywnych (np. uruchomił swoją kreatywność).

Z punktu widzenia artystycznego - być może że odbyły się rzeczy (ukazane w tym filmie), które były bezcenne, niepowtarzalne i nie do podrobienia!;)


Polecam film! Nie tylko ze względu na tę bardzo trudną tematykę, bo film składa się z wielu różnych wątków, które są naprawdę fantastyczną ucztą emocjonalną i artystyczną.
Jednak jeśli zadajesz sobie pytanie jak mogło do tego wszystkiego dojść... to w tym filmie jest to ukazane w sposób klarowny, przystępny i nieprzytłaczający.


Jeśli nie jest zaznaczone inaczej (lub nie jest zaznaczone wcale) zamieszczone ilustracje pochodzą z Wikimedia Commons lub są mojego autorstwa.


Ta strona używa cookies oraz innych technologii Google (i innych firm w specjalnych dodatkach po prawej stronie) w celu prawidłowego działania tej stronki (jej elementów jak np. ankiety, reklamy itp.) oraz zbierania statystyk. Korzystanie z tego bloga powoduje zapisywanie typowych plików na Twoje urządzenie (np. komputer, tablet itp.) o ile w ustawieniach przeglądarki nie zmienisz tego.

W UE się ludziom w głowach przewraca, więc dla świętego spokoju zamieściłem to absurdalne ostrzeżenie...