sobota, 26 czerwca 2021

Jak wróci to będzie cyrk!

W ostatnim czasie głośno mówi się o powrocie "krula europy" do polskiej polityki...
Lecz chyba nie o taki powrót chodzi;))

Wszyscy specjaliści, komentatorzy oraz myślący ludzie mówią, że nie ma takiej możliwości, aby wrócił. Faktycznie trudno się z tym nie zgodzić, szanse sondażowe są tak śmieszne (i jego, i jego kolegów partyjnych), że trzeba by być zdrowo stukniętym, aby wrócić tylko po to, aby z kretesem przegrać w np. wyborach prezydenckich itp.
Ale czy na pewno??

Absolutnie nie chcę dyskutować z powyższymi tezami bo są z całą pewnością trafne i trudno znaleźć jakiś rozsądny polityczny scenariusz, który by usprawiedliwiał plany krula. Mimo wszystko mi jednak chodzi po głowie coś innego...
...a może jednak są naprawdę ogromne szanse, że wróci??

Świta mi, z jego świty pewien zupełnie nieświatły chłystek, który obecnie ma poważne kłopoty i to tak poważne, że międzynarodowe (paradoksalnie podpadł bardzo UE - ale o tym jakoś się dziś nie mówi) - więc nie da się tego tak po prostu zwalić na polski rząd i okrutnego, złego premiera. Gdy zaczną się procesy sądowe - nie ma szans, aby nie uderzyło to w srula... krula.

Piszę to tak teoretycznie, ale on już przecież wie co się święci.
Więc może już dziś mówi poważnie o planie powrotu bo wie, że jak się to zacznie to znacznie więcej ugra, gdy wróci do Polski... a tu okropny, totalitarny reżim chce zrobić z niego chłopca do bicia albo nawet czarną owcę!

Załóżmy na chwilkę (bo przecież nie wiem jak jest!), że oni już wiedzą, że sprawa jest bardzo gruba i wielowątkowa. Co więcej kto jak kto, ale rumpelstiltskin już wie, że oni wiedzą i co wiedzą - a my tego jeszcze nie wiemy! A jeśli tak, to powrót rumpelstiltskina mamy na bank!

Dlatego zakładam teraz zupełne teoretycznie (!!!), że w tej wiedzy co on już wie i ci inni też już wiedzą, a my nie wiemy jest jedno duże zgniłe jajo, albo może kilka. W takiej sytuacji lepiej jest wrócić do kraju odpowiednio wcześniej (to zapowiadając) i zacząć grać jedyną rozsądną rolę, rolę która może mu dać osrara!

O ile bardziej wpływowe będzie wrócenie do Polski i donoszenie do koleżanek i kolegów z UE, że jest bezpodstawnie atakowany, że ten kraj to jakaś bandyterka - niż siedzieć w UE na ciepłych posadach i udawać na Twitterze, że to olewa?

Gdy mleko się już wyleje, a machina zacznie działać pełnym tempem to naprawdę bardzo słaby polityk, mógłby na tym ugrać mistrzostwa świata, czyli np. prezydenturę itp.

Może się mylę - tym bardziej, że piszę to wszystko czysto teoretycznie, ale jeśli mam rację, to naprawdę wróci!

Jak znam rumpelstiltskina, to w rolę ofiary wejdzie gładko!:P

poniedziałek, 14 czerwca 2021

Tajemnicza śmierć Bruce'a Lee

Pragnę Wam zaprezentować moją interpretację tego co się dawno temu wydarzyło i do dziś jest owiane tajemnicą oraz narosło wiele teorii spiskowych - ale czy na pewno??;)
Bruce Lee w 1973 r. - jego ostatni...

Gdy byłem małym chłopcem usłyszałem powtarzaną z ust do ust historię (takie to były czasy! Nie to co dziś - internet w czasach covid-19!), że Bruce'a zabił jakiś najemnik tajnym ciosem "Siły wiatru/ręki czerwonego piasku" lub "ciosu wibrującej pięści" (Wikipedia), cios ten charakteryzował się tym, że człowiek umiera dopiero po jakimś czasie - co faktycznie się stało w tym przypadku.

No ale w czasach PRL-u byliśmy odcięci od świata więc nie mieliśmy pojęcia co się w świecie zachodnim działo, a historie powtarzane były często zmyślone, np. podobno istniał jeszcze jeden film Gwiezdne Wojny pt. "Zemsta Jedi", ludzie mi takie rzeczy opowiadali zaklinając się, że to prawda, a nawet że mają ten film na VHS-ie;))) Inni mówili, że utwory Madonny tworzył Polak... wymieniać można długo;)

Dlatego skupmy się na faktach, to co wiemy to, że Bruce Lee założył swoją szkołę sztuk walki, występował w filmach, aby propagować te nieznane w Ameryce i Europie techniki oraz rozumienie ciała, walki itp.
W końcu rozwalił system filmem pt. "Wejście Smoka" (1973 r.), w którym stał się objawieniem trudnym do porównania z kimkolwiek innym;) Film miał mieć dalsze części po "Wejściu", no ale właśnie... śmierć głównego bohatera zakończyła tę historię...
Tak się składa, że nie było godnego zastępcy...
W Wikipedii czytamy:
    Lee jest uważany przez komentatorów, krytyków, media i innych twórców sztuk walki za najbardziej wpływowego mistrza sztuk walki wszech czasów i ikonę popkultury XX wieku, która wypełniła lukę między Wschodem a Zachodem. Przypisuje mu się pomoc w zmianie sposobu przedstawiania Azjatów w amerykańskich filmach. Bruce Lee (Wikipedia)
Bruce Lee jako Kato (1967 r.)

Co dalej wiemy? Wiemy, że faktycznie istniał najemnik. W fabularyzowanych filmach o życiu Bruce'a mowa jest o jakiejś chińskiej starszyźnie, która silnie naciskała, że to popularyzowanie ich tajemnych sztuk walki bardzo się im nie podoba, że to jest ich tajemnica i białym ludziom nic do tego...

Faktem jest, że Bruce się nie posłuchał, więc Ci ściągnęli najbardziej niebezpiecznego znanego im na świecie przeciwnika i chcieli rozstrzygnąć ten "spór" w walce (!) Ciekawe, samo to już jest świetną historią wartą filmu, jednak to się naprawdę wydarzyło!
Bruce Lee jako Zielony Szerszeń (1966 r.)

Powiedzmy sobie szczerze, liczyli bardzo że ten czołg rozgniecie Bruce'a, że może w chwili nieuwagi uda się mu zadać takie rany, że chłopak się już do walki nie będzie nadawał. Co do tego nie ma żadnej wątpliwości, że najemnik nie przybył w celu pokonania Bruce, ale zniszczenia go w dowolnej formie, ja jestem tego pewien, że gdyby tylko wygrał z Brucem, owa starszyzna wymusiłaby na nim, aby ten zrobił mu krzywdę...

Tak się jednak nie stało, Bruce udowodnił swój mistrzowski poziom i pokonał tego najemnika!

I tu się pojawia pole do snucia wszelkich teorii spiskowych, bo Bruce wygrał, ale w dziwny sposób później umarł (a nie został napadnięty przez kolejnych najemników), co potwierdza starą teorię o czerwonym piasku, że właśnie wykończyć go chciano w taki sposób, aby nie pozostawić śladów - więc faktycznie to wszystko pasuje.

Jednak teorie spiskowe, faktycznie nie mają tu miejsca, fantazja owszem, ale nie są to teorie spiskowe, ponieważ naprawdę wiemy, że owa starszyzna chciała go wyeliminować z dużą determinacją oraz wiemy, że do takiej walki faktycznie doszło i Bruce faktycznie ją wygrał. Dlatego to nie są teorie spiskowe, ale bardzo prawdopodobna wersja zdarzeń, która jest oparta na konkretnych faktach, które wskazują jednoznacznie na właśnie mord na zlecenie.

Oczywiście tego nie wiemy i jeśli istnieje cios czerwonego piasku lub coś podobnego to oczywiste wydaje się, że owa starszyzna nie zaprzestała swoich knowań po wcześniejszych porażkach. Podkreślmy, oni nie żartowali i byli bardzo zdeterminowani w wyeliminowaniu Bruce'a. W końcu ściągnięcie takiego najemnika słono kosztuje! To nie były żarty!
Przypomina to słynne Triady, które z pewnością było na to stać (podobno porachunki z Triadami miały miejsce, ale może jedynie chodzi o tę walkę, która nie wiadomo do końca przez kogo została zainicjowana).

Oczywiście jest niewielkie prawdopodobieństwo, że to jest zbieg okoliczności, jednak u znanych osób, sławnych, wpływowych, mających zatargi z jakimiś tajemnymi grupami - takie fenomenalne zbiegi okoliczności nie mają miejsca, zgodnie z zasadą, że "tragiczna śmierć prezydenta nigdy nie jest dziełem przypadku".

Wygląda na to, że Bruce zlekceważył jak śmiertelnie poważna jest ta sytuacja...
Z resztą po pierwszej walce powinien zrozumieć, że to nie żarty...
W końcu nie przysłali mu średniego przeciwnika, tylko takiego, który miał go rozwałkować - to wiele mówi!

Oczywiście tego nie wiemy, ale kolejny zamach na Bruce'a nie jest tutaj domniemywaniem i zmyślaniem chorych historii tylko jest to logiczne następstwo, bo tacy ludzie nie poprzestają, szczególnie, że wprost to mówili, że oni nie zgadzają się z tym co Bruce robi. Przecież po przegranej walce nie zmieniliby zdania.
Staram się jedynie podkreślić, że spychanie tego typu teorii do roli "teorii spiskowych" jest właśnie najmniej logicznym i prawdopodobnym scenariuszem. Ludzie od tak nie umierają w szczycie sławy i w trakcie wprowadzaniu swojego filmu do kin - filmu będącego sukcesem (o czym Bruce się już nie dowiedział... zmarł sześć dni przed premierą).
Właśnie to ponownie bardzo ważne okoliczności, oni mu zabronili robić filmów i uczyć, więc logiczne jest, że pokazali mu swój ostateczny sprzeciw właśnie w czasie premiery, czyli w momencie gdy w jasny sposób się ich nie posłuchał.
Można powiedzieć, że zbieg okoliczności, no tak, ale nie w przypadku tak jasnych wydarzeń, które poprzedziły tę śmierć... Ilu filmowców, czy autorów poczytnych książek umiera w dniu premiery?? ~33 leni człowiek też nie jest narażony na śmiertelne problemy zdrowotne - był wtedy w szczycie swojej sławy i kondycji - kondycji, której każdy z nas mu pozazdrości (co obala wszelkie teorie że nie podołał itp. temu co inni jakoś znoszą codziennie żyjąc w skrajnych warunkach, mając wątłe zdrowie). Tu jednak umiera ktoś komu wielokrotnie grożono zupełnie nie na żarty - to co innego.

Z drugiej strony nie chcę Was przekonywać, że z pewnością to było zabójstwo oraz że faktycznie istnieje cios czerwonego piasku (czy jakiś inny jego substytut). Chcę zwrócić uwagę, że fakty przemawiają za tym, że z ogromnym prawdopodobieństwem co najmniej było to na rękę owej starszyźnie...

Dlatego idźmy dalej...

Obejrzałem wiele filmów oraz niedawny duży dokument o życiu Bruce'a Lee (Bruce Lee - to ja - 2012 r. (FilmWeb)) i o dziwo nigdzie o tym nic nie mówią - więc ja to powiem!

Skupmy się ponownie na faktach...
Bruce Lee oraz jego nauczyciel Ip Man (Ye Wen)

Bruce intensywnie się szkoli, rozwija - czego efektem jest stworzenie Jeet Kune Do, czyli nowej filozofii sztuk walki. Następnie pokazuje piękno walki w licznych filmach oraz zakłada szkołę. Szkoła ta to wielki problem, bo co prawda dla Chińczyków nie było zakazane uczenie sztuk walki w USA, ale jak to wielu autorów mówi "mieli prawo" (ciekawe kto je nadał??) uczęszczać na takie zajęcia wyłącznie Chińczycy! Jednak Bruce uczył wszystkich chętnych, gotowych do zapłacenia za szkolenie.

Okazało się to poważnym problemem, bo zgłosili się do Bruce'a ludzie, którzy najprawdopodobniej za to prawo odpowiadali, jakimś cudem wszyscy się ich słuchali... z wyjątkiem Bruce'a!

Co potwierdza, że ta wiedza faktycznie była przez wszystkich Chińczyków trzymana w dużej tajemnicy - to nie są bajki z filmu akcji!

Z drugiej strony skoro wszyscy się podporządkowywali temu "prawu", a ten który nie był posłuszny, zaraz spotkał się właśnie owymi mistrzami ((czasami opisywanymi jako członkowie sekretnej grupy mistrzów sztuk walki - swoją drogą, to naprawdę gigantyczne zwycięstwo, aby wygrać w walce z sekretną grupą misrzów sztuk walk!;) )) - to sytuacja jest jasna: są reguły i nie masz wyjścia musisz się ich trzymać, widać też że oni trzymali rękę na pulsie oraz że kontrolowali sytuację w całej Ameryce! Ponownie przypomina to co najmniej sekretną grupę mistrzów lub mafię...
W obu przypadkach sytuacja jest bardzo poważna!

Jest tu w mojej ocenie bardzo ważny szczegół... właściwie dlaczego się im to nie podobało?

Bo Bruce był zbyt dobry!
On nie uczył bijatyki, on uczył czegoś więcej! Znamy jego słynne powiedzenie "bądź jak woda"!
W zachodnich szkołach np. boksu czy np. w wojsku nie uczono czegoś takiego - i to jest właśnie ta różnica!

W mojej ocenie kluczowe było to, że niedość, że Bruce miał swoją wizję to była ona tak zaawansowana, że stworzył swoją własną filozofię walki, czyli Jeet Kune Do (jako pierwsza czerpała z różnych dyscyplin walki itp.). Jeśli mam rację w tym co tutaj piszę to właśnie Jeet Kune Do - była powodem tego, że ci tajemniczy ludzie nasłali na niego najemnika.
Bruce Lee - szablon graffiti

Na czym polegała różnica, która ich tak bardzo rozwścieczyła (bo nawet jeśli go nie zgładzili to znane fakty przemawiają za ich wściekłością i tak wystarczająco dobitnie): powszechne było w dawnych czasach, że są konkretne szkoły walki, widać to też w wielu filmach karate, gdzie często jest mowa o tym, że ktoś walczy danym stylem walki, że ten styl jest lepszy ten gorszy, ten da przewagę lub nie (oraz sugeruje się że są jakieś sekretne style walk, znane nielicznym - jasne jest też to, że faktycznie zdradzenie tajemnicy spotka się z reakcją!).

Czyli wyobraźmy sobie, że od bardzo dawna Chińczycy są szkoleni w oparciu o te style, dane style są wręcz chronione jak tajemnica rodziny, szkoły itp. W tym miejscu pojawia się Bruce Lee i mówi, że style są do niczego, że na problem trzeba patrzeć całościowo i dynamicznie, w ten sposób tworzy Jeet Kune Do.

Chyba nikogo nie dziwi, że taka sytuacja może rozwścieczyć właśnie tych, którzy uważają to za tajemnicę. Tak bardzo, że są gotowi ściągnąć jakiegoś mistrza z końca świata, który dobitnie "wyłoży" czym kończy się niesłuchanie starszych i mądrzejszych!

W zaprezentowaniu mojego przekonania posłużę się przykładem: od wieków, gdy uczy się dzieci danej dzieciny wiedzy, gdy przeprowadza się ćwiczenia - to wprowadza się reguły, zasady wg. których młodzi adepci mają działać, ćwiczyć - tu trenować i walczyć.

Załóżmy zgodnie z moją teorią, że w Chinach właśnie tak uczono, że specjalnie "krępowano" pospólstwo stylami walki (ograniczenia!) - wiedząc, że to jest lipa, która jedynie ma służyć trenowaniu na wczesnym etapie. W tym momencie starszyzna (nie musi to być mafia) wyłapuje szczególnie uzdolnionych i jedynie im wyjawia prawdę, że nie istnieją żadne style walki, prawdziwa walka polega na czymś innym.

Tymczasem Bruce Lee sam do tego doszedł i rozwijał to tak dobrze, że niejako niechcący zaczął zdradzać tajemnice, które były strzeżone od wieków!;)
To z całą pewnością by straszliwie rozwścieczyło tych sekretnych mistrzów - aż tak bardzo, że warto ściągać skądś jakiegoś najemnika!

Całość tej wersji historii przypomina japońskich ninja lub siły specjalne w dzisiejszych wojskach, tyle że tutaj miało to charakter bardziej narodowy, tajemnicy sięgającej może nawet tysiącleci.

Jeśli mam rację, to ktoś kto zdradza tajemnice rodzimej formacji commando - jest do natychmiastowego wyeliminowania!
Proste?



Na koniec posłużę się przykładem, pochodzącym z czasów wczesnego internetu: wojsko amerykańskie opublikowało na swojej stronie sposób poruszania się jednostki specjalnej podczas ataku. Zaowocowało to wieloma niepowodzeniami tych jednostek, bo wrogowie wiedzieli gdzie jest każdy żołnierz oraz wiedzieli co robi i będzie robił! Materiały szybko usunięto, a szkolenia zmodyfikowano, aby żołnierze inaczej się poruszali, co innego robili, na co innego zwracali uwagę;) Trzeba to było im teraz wpoić w długich ćwiczeniach. Tak się kończy ujawnienie tajnej wiedzy.


Nigdy nie spotkałem się z taką interpretacją tych wydarzeń, w wielu filmach itp. jest mowa o wspomnianych faktach, ale nie są omawiane wynikające z nich wnioski.
Pomnik Bruce'a Lee w Hong Kongu

To w mojej ocenie jedyne sensowne wnioski jakie można wyciągnąć z powszechnie znanych faktów.

sobota, 29 maja 2021

Kobiety to małpy

    Kobiety to małpy
    Nie uwierzyła bym gdybym nie zobaczyła.
Komentarz do zachowania pewnej żony na sprawie rozwodowej (i przed również).

Warto brać takie słowa ku przestrodze, tym bardziej, że są to słowa kobiety!

czwartek, 22 kwietnia 2021

Przełomowe Atarowe odkrycie w Action!;)

Wczoraj dokonałem przełomowego odkrycia, coś czego się kompletnie nikt nie spodziewał.

Odkrycie dotyczy rewelacyjnego języka programowania Action! z 1983 roku(!) ACS, który był prawdopodobnie pierwszym językiem, który był stworzony z myślą o tworzeniu profesjonalnych gier i dem. Do dziś nie poznałem języka szybszego i lepiej przemyślanego - naprawdę niezwykłe!

Wrato zaznaczyć, że do dziś wszyscy pamiętają, że Action! to znaczy szybkość i że nie ma możliwości odnalezienia innego języka, który byłby prawie tak szybki jak asembler.

Wyjaśnię czego dotyczy odkrycie: gdy pracowałem kiedyś w Mirage Software z Jaśkiem, to rozgryźliśmy w tym języku bardzo ciekawą rzecz, mianowicie język zezwala na to, aby utworzyć tablicę o adresie 0. Kiedyś na party podszedł do mnie koder z innego komputera, czyli Sqward i zapytał co to za potworek? Tablica bez wartości tylko z jakimś zerem??
Genialność tego rozwiązania jest niesamowita, bo skraca i upraszcza dostęp do pamięci. We wszystkich innych językach programowania mamy dwa rozkazy (+ inne wariacje tak jak w Action!), czyli POKE i PEEK. Natomiast ta tablica powoduje, że nie potrzeba już żadnych procedur, a dostęp do tablicy posiada funkcjonalność ich obu!;)
Dodatkowo każdy kompilator wykonuje skok do procedury, a następnie powrót - czym traci masę czasu CPU. Jednak przy dostępie do tablicy nie ma żadnego skoku (szczególnie czasochłonny jest na pecetach x86) i nie ma żadnego powrotu!;)

Korzystaliśmy z tego rozwiązania latami, będąc przekonanymi, że nie ma w żadnym języku czegoś szybszego i bardziej sprytnego;)

No i tak było do wczoraj:P

Odkryłem coś co powoduje, że przenosimy się o kilka poziomów wyżej w programowaniu zaawansowanych animacji (w grach/demach) na Atari w Action!
Trudno w to uwierzyć, no ale po dziesięcioleciach od 1983 roku - dziś udało mi się coś w tak stareńkim języku odkryć!;)

Udało mi się opracować bardzo podobny mechanizm tablicy, z którego korzysta się w prawie identyczny sposób, jednak jego wydajność jest naprawdę imponująca!

W przykładzie:
    ; Zapisanie 21 bajtów w graphics 15 za pomocą tablicy P:
    [173 $D40B 201 40 208 249]
    GG=6
    QQ=$9000
    FOR Q=0 TO 20 DO
    P(QQ)=255 QQ==+1
    OD
    GG=0
trwa 22 linie rastra...
Do wczoraj każdy by powiedział, że jest to bardzo szybko jak na język tak stary i język który nie jest asemblerem, ale kompilatorem.

Jednak jak wykorzystamy mój nowy pomysł np. tak:
    [173 $D40B 201 80 208 249]
    GG=6
    FOR Q=0 TO 20 DO
    FastP(Q)=255
    OD
    GG=0
Zajmuje to 10 linii rastra!
Czyli ponad dwukrotnie szybciej!;)


Widzimy wykresy wydajności rastra, dla zaprezentowanych tu przykładów kodu wykorzystujących oba rozwiązania.

(oczywiście obie wersje programu da się napisać wydajniej - ale to takie proste obrazowe przykłady)

Rewolucyjne jest również to, że o kilka poziomów zmniejsza to też rozmiar kodu!;)

Do tej pory w moich grach były liczne procedury, które animowały przeciwników w najszybszy możliwy sposób, czyli za pomocą tablicy P. Niestety procedury te były bardzo duże, zajmowały wiele kilobajtów, więc nie byłem z tego zadowolony.

Więc co daje nowe rozwiązanie?

W zależności od sytuacji mamy tu: od ~2,9 do 4,2 razy krótszy kod! Oczywiście względem zwykłej tablicy P!

To naprawdę duża oszczędność.
Naprawdę zawadzały mi te procedury, gdy będą mogły być 3 - 4 krotnie krótsze to jest coś!;)

Okazało się, że myk jaki wymyśliłem - Action! kompiluje do 5 bajtów kodu dla stałej i do 8 bajtów przy zmiennym adresie (animacji). Jest to najmniejszy rozmiar kodu jaki da się wygenerować, więc krócej i szybciej na Atari się już nie da;))

Coś niesamowitego, naprawdę sądziłem przez kilkadziesiąt lat, że szybciej się już nie da... A jednak!;)

Tu zaprezentowany jest najszybszy powszechnie znany sposób, dzięki któremu można najszybciej zmodyfikować w Action! komórkę pamięci - wydajność 100% asemblera (tu modyfikacja adresu $9000 w trybie 15). Niżej znajduje się mój nowo odkryty trick FastP, który nie dotyczy tylko jednego adresu jak w pierwszym przypadku, ale nadaje się do robienia animacji - jednak jak widać czas wykonania obydwu jest ten sam!

Ten zaawansowany i niebezpieczny trick jaki zastosowałem spowoduje, że moje gry, które do tej pory grały na nosie wszystkim np. strzelankom, ze wszystkich możliwych komputerów 8-bitowych, teraz będą od 70% do 80% szybsze!;) a miejscami i 100% szybsze;)
...i to bez grama asemblera! Bo trzeba podkreślić, że na innych komputerach nie było tak zaawansowanego i profesjonalnego języka programowania, więc nie dało się zrobić profesjonalnej strzelanki w żadnym kompilatorze - takie gry robiło się wyłącznie w asemblerach.

W mojej ocenie Atari i Action! pokazały tutaj pazur!;)


A wszystko dzięki temu, że właśnie pracuję nad grą na konkurs Sikora tzw. 16 Kb Cart 2021;) Natomiast to odkrycie Sikor! pewnie nie zostałoby odkryte, gdyby nie Twój konkurs;)
Dzięki Sikor!;)

Jakbym komuś powiedział w latach 80. że uda mi się dziś coś podobnego odkryć - to pewnie nikt by mi nie uwierzył!:))) Ja wtedy bym zareagował: to daj mi maszynę czasu bo chcę wiedzieć jak to zrobić!;)

sobota, 23 stycznia 2021

Żegnamy Papcia Chmiela!

Niestety 21 stycznia br. zmarł Henryk Jerzy Chmielewski (Wikipedia), autor uwielbianych przez wszystkich komiksów "Tytus Romek i A'Tomek" i innych publikacji. Była to niezwykła i nietuzinkowa postać, zachęcam do zajrzenia do hasła w Wikipedii, gdyż wielu może się zaskoczyć, tym co ten człowiek w życiu osiągnął!;)
Tak na marginesie dodam, że nie wiadomo, czy Papcio Chmiel zmarł wskutek epidemii, gdyż obecnie w przypadku osób znanych - nie jest podawana taka informacja. Ciekawe...
Niemniej dożył 97 lat - co jest naprawdę nie lada osiągnięciem!;)

Historia o uczłowieczaniu Tytusa de Zoo przemawia do wszystkich w każdym wieku, ale szczególnie do dzieci. Dziś pokolenia wychowały się na komiksach Chmielewskiego, a i dziś dzieciaki uwielbiają trójkę bohaterów;) Właśnie Mary mi o tym mówiła, że jej komiksy również obecnie nie kurzą się na półce;)

W mojej ocenie twórczość Papcia Chmiela jest okraszona dużą dozą fikcji i absurdu, w połączeniu z przekazem edukacyjnymi, kulturalnym, wychowawczym - w szczególności fantastycznym poczuciem humoru, czyli ucząc bawi, bawiąc uczy. Jak podaje Wikipedia:
    Świat w komiksie jest bardzo absurdalny i odznacza się błyskotliwym humorem
    źr. Tytus, Romek i A’Tomek (Wikipedia)
Faktycznie świat jest absurdalny, ale za to go kochamy, bo kto nie wie co to są Wyspy Nonsensu?;) Kto nie wie skąd w westernach lecą strzały?
Właśnie! Treść i przekaz "Tytusów" są ponadczasowe!;)

Ja uwielbiam poczucie humoru, jak to cytowałem "błyskotliwe", teksty Henryka Chmielewskiego pamiętam do dziś wyśmienicie;) mogę nimi żonglować;) Pamiętam je z czasów, gdy komiksy z Tytusem czytali mi rodzice oraz babcia, a potem jak podrosłem - czytałem je sobie sam;) Trochę czasu upłynęło do dziś, a mimo to - nic się nie zestarzały!;)

Oto mniej znany cytat, gdy A'Tomek uznał, że trzeba zrobić Tytusowi zaawansowany test z matematyki:
    Znaleźć cztery takie liczby, których różnica kwadratów poprzedników, drugiego stopnia, jest odwrotnie proporcjonalna do następników ixowo-igrekowych pierwszego stosunku.
albo
    Pierwsze pytanie matematyczno - humanistyczne: ile liter "o z kreską" zawiera trylogia H. Sienkiewicza?

    Tytus komentuje:

    Leżę na siedządzo
Następnie bohaterowie uznają, że Tytus ma przepełniony mózg bzdetami, dlatego więcej wiedzy już mu się nie zmieści. Wtedy profesor T'alent używa elektroantycymbałofalografu do wyjałowienia jego mózgu do zera. Tytus siedząc w tym absurdalnym (jak mówiliśmy) urządzeniu, mówi:
    Zostawcie mi chociaż w pamięci listę goli i kto w której minucie strzelił...
Genialne!;)
Nie bez przyczyny cytuję tutaj księgę XIV (o zaginionych oryginałach, ponoć wartych 300 tys. zł), zatytułowana "Tytus Uczniem" (w której Tytus dostał fioła - dosłowanie!), gdyż jest fenomenalna, porusza wiele tematów związanych z edukacją, a co najważniejsze była aktualna, gdy nademną pastwiły się nauczycielki w szkole i pozostała aktualna do dnia dzisiejszego!;)

Fantastyczna wyobraźnia (np. Tytusa rakietowy strój ucznia wyposarzony był w jakże praktyczny pochłaniacz dwójek!) i fenomenalne poczucie humoru, którego nie da się zapomnieć;)
Ja np. najbardziej cenię to jak Tytus w XII księdze myślał, myślał i wymyślił bezmyślnik;))
Źr. Secret Servis (Facebook)

Henryk J. Chmielewski - nie stronił od tematów poważnych (przypominam tu specjalną serię komiksów np. rycerze Bolesława Krzywoustego, warszawscy powstańcy 1944, w bitwie warszawskiej 1920 oraz wiele innych). Z resztą tematyka naprawdę istotna pojawiała się zawsze i wszędzie, a zwykle była przedstawiana właśnie z przekorą i poczuciem humoru np. genialny jest dla mnie pojazd tankowany denną literaturą;) lub redaktorzy tygodnika Trele Morele, którzy hodują kaczkę dziennikarską, w redakcji ukrywa się im mały chochlik, a jak nie wiedzą co pisać to wysysają wiadomości z gigantycznego palca;)) W dobie powszechnych fakenewsów sprzedawanych nam zupełnie poważnie (i dotyczących ważnych zagadnień) - temat ten jest jeszcze bardziej aktualny niż kiedykolwiek wcześniej.
    ~~Nikt nie pamięta Tytusa
Ci którzy czytali moją książkę, wiedzą że tak jak Papcio Chmiel jestem Warszawiakiem z dziada pradziada. Pan Henryk Chmielewski ubolewał nad tym, że po wojnie w Warszawie pozostała już tylko garstka rodowitych Warszawiaków. Dołączam się do tego bólu...

Skoro już wspomniałem o pojazdach, to i o nich nie można zapomnieć!;) Kto nie zna: Wkrętacza, Wannolotu, Rozalii, Slajdolotu oraz innych (ja naliczyłem 28!). Na moją dziecięcą wyobraźnię niezwykle silnie wpłynął Rakietowóz, który wywołał u mnie ooogromną chęć wybudowania podobnego pojazdu!;) Gdybym nie żył wtedy w szarym, biednym PRL-u to z pewnością bym taki wybudował w skali 1:1, no ale... jednak żyłem i nie miałem nawet garażu, w którym mógłbym się za to zabrać.
Ciekawe było też to, że na wystawie "Zbudujmy to!" na Pixel Heaven widziałem Prasolot wraz z bohaterami zbudowany z klocków LEGO!;)
W 2013 roku organizowałem blok tematyczny na Polconie i tam zaczepiła mnie redakcja takiego pisma: "Na czelni - periodyk dla homo regressus";)

Papcia Chmiela poznałem osobiście, gdy dawał mi autografy. Można powiedzieć, że poznałem go znacznie lepiej niż chciałem, gdyż tak naprawdę nie był taką osobą, za jaką można go brać po samej lekturze komiksów. Co nie jest tajemnicą Pan Henryk nie lubił dzieci... nie wiem - wpadły do niego do pracowni i rozlały farby, czy co?:D :D


W mojej ocenie Henryk Jerzy Chmielewski był postacią wybitną, która w znacznym stopniu kształtowała mnie jako dziecko, ale można szerzej powiedzieć, kształtowała nas jak byliśmy dziećmi. Naprawdę wielki szacunek i mogę powiedzieć, że Papcio Chmiel będzie nadal żył w naszej pamięci!

wtorek, 22 grudnia 2020

Kosmici Majów - a co jeśli...

Zapewne słyszeliście o bardzo ciekawym wydarzeniu, mianowicie w 2012 roku rządy Meksyku i Gwatemali odtajniły starożytne manuskrypty i artefakty dowodzące, że pradawni Majowie kontaktowali się z jakąś pozaziemską cywilizacją (cywilizacjami?) - nazywani byli Wirakoczami, czyli nauczycielami o jasnej skórze. W tym miejscu możecie przeczytać o tym artykuł z 2012 roku oraz zobaczyć owe podobizny, obrazy UFO oraz figurki: Starożytni Majowie mogli mieć kontakty z obcymi cywilizacjami (innemedium.pl), można też zobaczyć analizę tych artefaktów w jednym z odcinków "UFOs - the lost evidence", który jest obecnie emitowany w polskiej telewizji na kanale Discovery Science.

Cały naukowy świat jest zdumiony, często padają pytania: jak to możliwe, że 1500-3000 lat p.n.e. rysunki UFO oraz istot obcych są tak do siebie podobne z tymi, które obecnie są tak popularne w naszej kulturze? Dlaczego te artefakty były trzymane w tajemnicy do 2012 roku?

A ja się zapytam: dlaczego zostały akurat teraz odtajnione?
Przecież musiał być jakiś powód.

Pogdybam:

Niedawno zapijaczony szef UE wygadał się, że prowadzą oni jakieś rozmowy z pozaziemską cywilizacją. Z racji tego, że widzieliśmy jak były PDT musiał mu przed kamerami pomagać zakładać marynarkę - taka była wichura!;) więc nie zostało to poważnie potraktowane...
...ale załóżmy, że rzeczywiście są prowadzone takie rozmowy.

Co powiecie o tym, że faktycznie od np. 10 lat prowadzone są tajne rozmowy z przedstawicielami obcych cywilizacji (niektórzy się o tym wygadali, reszta trzyma język za zębami). Nie jest to jakaś tajemnica, bo informacje na ten temat faktycznie od jakiegoś czasu przeciekają do internetu np. była mowa o tym tutaj - bardzo ciekawy materiał (2018 rok).

Jak to zwykle w takich rozmowach, ktoś próbuje reprezentować Ziemię, czyli pragnie zagarnąć jak najwięcej zysków z takich rozmów. Nie trudno odgadnąć, że to właśnie Amerykanie będą próbowali przejąć takie rozmowy (tak jak to zwykle jest przedstawiane w filmach SF, gdzie dochodzi do takich spotkań - najczęściej Amerykanie są tam jedynymi ziemianami:P ). A może właśnie odnośnie tego co to ubrać się nie potrafi, to właśnie UE próbuje agresywnie przejąć te rozmowy?

I właśnie wtedy wyskakuje Meksyk i Gwatemala z szokującymi odtajnieniami, prezentują rzeczy, które kompletnie się nie mieszczą w głowie! Tymczasem co oni chcą powiedzieć całemu światu - to my mamy dowody na to, że to właśnie z nami obce cywilizacje kontaktowały się już tysiące lat temu! To właśnie my powinniśmy prowadzić te rozmowy dziś!

Ciekawe co z tego wyjdzie, jeśli to prawda;) Bo przecież jednak musi być jakiś powód, dla którego właśnie teraz odtajniono najstarsze "dokumenty" jakie tylko można sobie wyobrazić.

środa, 16 grudnia 2020

Kower muzyki z gry Wings of Death

Jak się bawi demoscena Atari? Można to zobaczyć na party Silly Venture!;) Tutaj fragment koncertu, który odbył się na zeszłorocznej edycji SV, zarejestrowany przez kolegę Krupkaja:


Nick:T @SillyVenture 2019

Muzyka z tej gry to najbardziej charakterystyczny klimat z Atari ST, a sama muzyka uchodzi za jedną z najlepszych z tego komputera. Nic dziwnego, że dziś wielu muzyków podchodzi do tych nut z nostalgią oraz wyzwaniem (tu wspominałem już o tym) coś w stylu: jak to dobrze zagrać;)

niedziela, 13 grudnia 2020

Kowidowe przesyłki

Kilkanaście dni temu poszedłem do paczkomatu, aby odebrać przesyłkę. SMSem poinformowano mnie, że to nie będzie typowa sytuacja. Powiedziano mi, że przed paczkomatem znajduje się samochód i z niego rozdawane są przesyłki.

Gdy przyszedłem to faktycznie stał samochód, a obok niego znajdowała się kolejka czekających osób, ja byłem 8 (wszyscy grzecznie zachowywali odstęp 1,5m!;) ). Stało się dość długo, ale cały czas kolejka nie malała! Nawet niektórzy nie chcieli stać, na widok kolejki wracali do domów...
Nic dziwnego, może właśnie przez kowida...

Pracownik Inpostu powiedział do osoby obsługiwanej przede mną, że obecnie przed wszystkimi paczkomatami stoją takie samochody!

Święta, świętami, ale kowid - kowidem!;)
W samochodzie nie znajdowało się 30 paczek, ale naprawdę dużo!

Potem potwierdziłem, faktycznie przed innymi paczkomatami również stały samochody, a gdy wieczorem wracałem widziałem, że około godziny 20:00 ten pracownik nadal wynosił paczki z samochodu do paczkomatu! Ale robota!
Na koniec jeszcze dodam, że mój paczkomat jest na uboczu Warszawy (specjalnie go tak dobrałem) oraz jest chyba największym modelem dostępnym w stolicy.

piątek, 4 grudnia 2020

Polska historia firmy Atari rozdział 2;)

Wszyscy wiedzą, że firma Atari została kupiona przez polskiego żyda Jacka Tramiela, dzięki czemu narodziła się firma Atari Corp. (wcześniej inc.). Jednak teraz obejrzałem dokument pt. "Pollywood", który zupełnie przypadkiem opowiada historię powstania wytwórni Warner, która to właśnie wcześniej była właścicielem Atari Inc.;)

Dla zainteresowanych tematem - dokument jest absolutnie obowiązkową lekturą, jednak uniwersalność oraz strona edukacyjna tego dokumentu sprawiają, że powinna to być obowiązkowa lektura każdego Polaka!;)


Na początku lat 70. firma Atari założona przez trzech (potem dwóch) kolegów zaczęła przynosić nieprawdopodobne zyski, rozpoczynając rynek gier - automatów arcade, konsol stacjonarnych a potem komputerów domowych - personalnych. Obroty były nieprawdopodobne - mimo że większe firmy podrabiały produkty Atari sprzedając ich więcej niż Atari! Rąk do pracy brakowało, zatrudniano z ulicy każdego kto chciał pracować!;)

Tak dynamicznie rozwijająca się firma z charyzmatycznym liderem Nolanem Bushnellem na czele, miała wielkie plany, do których zrealizowania potrzebowała dużego kapitału. Co prawda firma Atari jako jedyna z istniejących w branży firm (np. Commodore, Apple itp.) właśnie uzyskała zdolność kredytową, ale Nolan nie chciał zaciągać kredytu, wiedząc jakie to niesie ze sobą koszty i niebezpieczeństwa. Dlatego zdecydował się, aby firmę sprzedać, choć tak naprawdę była to niezwykła transakcja, bo firma została sprzedana za blisko 30 milionów dolarów (a wtedy dolar miał inną wartość niż dziś!), jednak firma pozostała w swoim kształcie oraz Nolan pozostał jej szefem - niezwykłe!
Takie cuda się zdarzają tylko wtedy kiedy rodzi się nowy rynek.

Nowym właścicielem firmy Atari stał się Warner Communications, który dał młodej firmie Atari Inc. wszystko to czego potrzebowała.
Tymczasem dokument "Pollywood" opowiada o tym jak powstawał Warner oraz jakie są jego korzenie - w życiu nie widziałem filmu mówiącego o tym!

Prawie wszystkie cele Nolana i jego zespołu udało się zrealizować, w tym głównie udało się wprowadzić na rynek pierwszą programowalną konsolę tej firmy, czyli Atari VCS/2600 oraz pierwszą linię komputerów domowych Atari 400 i 800 - w Polsce najbardziej popularna rodzina komputerów w PRLu.

Mimo to dziś Nolan twierdzi z całkowitym przekonaniem, że sprzedaż Atari Warnerowi była okropnym błędem. Trudno mu odmówić racji, choć to już historia na inną okazję;)

czwartek, 19 listopada 2020

Wybory całkowicie cyfrowe w USA?

Mam wrażenie, że u nas o tym cisza, ale w USA obecnie przetacza się oburzenie związane z tym, że odkryto glitch w oprogramowaniu, co powodowało że komputery zliczały głosy na obecnego prezydenta Trumpa jako oddane na jego kontrkandydata!;) Duża afera, sprawdzanie, które właśnie doprowadziło do tego, że już wiadomo, że to właśnie glitch (dotyczy to np. Windows XP - mojego ULUBIONEGO systemu). Problemem jest skala zagadnienia, bo początkowo zaobserwowano to w jednym punkcie, potem okazało się, że to samo oprogramowanie jest w tym stanie w wielu innych okręgach, a na koniec, że dotyczy to aż 20 stanów!

Kto jak kto, ale ja kompletnie nie jestem zaskoczony tym, że ktoś z łatwością odkrył glitch i to tak "złośliwy", że może on zmienić kierunek polityki USA. Każdy z Was może nabrać tej świadomości, gdy obejrzy sobie dokument pt. KILL CHAIN: THE CYBER WAR ON AMERICA'S ELECTION (Cyberatak na demokrację) HBO, a nie jest to pierwszy dokument podający fakty dotyczące tego jakie są realia maszyn do głosowania.

Analitycy i komentatorzy już dziś mówią o poważnym kryzysie i używają naprawdę mocnych słów - nie ma się co im dziwić.

Podstawą zdrowej, przejrzystej i otwartej demokracji jest to, że obu stronom powinno zależeć na tym, aby podobne problemy zbadać (np. nowy prezydent - że nie ma żadnych wątpliwości co do swojej wygranej - silny i niepodważalny mandat. Gdy ma czyste ręce to tym bardziej będzie chciał sprawdzić proces głosowania tak dokładanie jak się da!), przeanalizować oraz wyciągnąć wnioski na przyszłość - tak aby się takie sytuacje już nigdy nie powtórzyły. Niestety obecnie nie widać w Stanach tej chęci i otwartości po obu stronach - dziwne...
Pytam: co się w ostatnim czasie porobiło z USA??

Jak tak dalej pójdzie to następne wybory w USA odbędą się w całkowicie nowym cyfrowym wymiarze: komputery pt. "Glitch-host" będą zliczały głosy, a do głosowania nie będą już potrzebni wyborcy.


Update:
Zacząłem tego posta od tego, że u nas o tym cisza - ale trzeba przyznać, że dziś w TV już nieco o powyższym temacie wspomniano. Więc jedynie wyprzedziłem tych, którzy mają siebie za pełnoprawnych dziennikarzy (inna sprawa co o nich można powiedzieć - szczególnie widać to na przestrzeni lat, na moim blogu;) ).

Centerfold - bad boy (1984)

Ostatnio wyszukuję teledyski z lat 70 i 80, dzięki czemu odkrywam wiele nowych dla mnie rzeczy;) Oto właśnie jest takie odkrycie;) Nigdy wcześniej się nie spotkałem z "Centerfold" ani z "bad boy"!

Chciałoby się powiedzieć: no to teraz już chcę być bad boy;))


Centerfold - bad boy (1984)

poniedziałek, 16 listopada 2020

Program bez programu??

Mistrzostwo świata zaprezentował świetny informatyk o nicku "Atari Fan" - uczestnik mojego online'owego warsztatu z programowania, w ramach którego rozważaliśmy zrobienie czegoś podobnego;)

Zielony mosteczek - program bez programu. Action!
Tego programu jeszcze nie ma, ponieważ dopiero jest kompilowany - więc gra nie program, ale kompilator!
He he! Dobreeee!;)

Natomiast całość jest odpalona na emulatorze Atari 8-bit z 1979 roku, w rewelacyjnym kompilatorze, który rozwala całą konkurencję na świecie na wszelkich komputerach z epoki, czyli chodzi o język Action! z 1983 roku firmy ACS!;)


Update:
Na koniec dodam, że prawdopodobnie ten program bez programu to brawurowy trik, który jeszcze nigdy nie został zaprezentowany na demoscenie;)

piątek, 23 października 2020

Skynet - wypowie nam wojnę?

Jak wiecie jednym z celów tego bloga jest informowanie i edukowanie odnośnie wielu dziedzin, które są np. zaniedbane przez uczelnie i szkoły, a nawet dostępne na rynku szkolenia.

Dzisiejszy temat jest może (na razie!) bardziej zabawny, ale myślę że mało osób o tym wie, że ponoć z całą pewnością czekają nas wydarzenia znane z serii filmów Terminator!

Co może bardziej zadziwiające wiedziano o tym już w XVI wieku(!!!)
Tak!;)


Okazuje się, że ktoś znany z zupełnie innej tematyki niż Skynet pochodzący z filmów SF, czyli nie kto inny jak słynny prorok Nostradamus (Wikipedia) w swoich licznych przepowiedniach poruszył również ten temat!
Aż trudno w to uwierzyć!;)

Niestety nie mogę teraz znaleźć tego fragmentu do zacytowania: nie znalazłem w Google oraz w pliku "Nostradamus - Wielka księga przepowiedni.pdf". Ale to dobrze, bo to znaczy, że tej informacji w necie znaleźć nie można - a w końcu taki jest cel tego bloga, aby "prezentować oryginalne treści";)

Z pamięci, mowa w tej przepowiedni-wizji była o bycie, który został opisany w ten sposób, że istnieje, ale nie czuje. I ten byt wyda rozkaz zagłady ludzi.

Trudno powiedzieć co to miałoby oznaczać, może to być np. atak jądrowy taki jaki widzieliśmy w 2-giej i 3-ciej części filmów Terminator. A może chodzi o jakieś wojska, które będą wykonywać ten rozkaz.
Niemniej przyznacie, że opis ten pasuje jak ulał do sztucznej inteligencji, która na wzór Skynetu osiągnie samoświadomość i wyda rozkaz wybicia ludzi - zadziwiające jak na opis z XVI wieku!;)

Jednak nawet dziś wiedza o tym proroctwie jest mało znana więc zakładać można, że James Cameron nie inspirował się Nostradamusem (jest mowa o tym, skąd pochodziły jego inspiracje do pierwszego filmu).

Co do treści tego proroctwa, to zasadne jest pytanie dlaczego ta A.I. będzie mogła wydać taki rozkaz oraz będzie miała komu wydać taki rozkaz. Jeśli może wydać rozkaz, to znaczy że ma odpowiednią pozycję, rangę, rolę i uprawnienia - ciekawe! Dokładnie taki scenariusz zaprezentowano w 3-ciej części Terminatora, gdzie Skynet znajduje się w samym centrum armii USA, co faktycznie wszystko wyjaśnia...

W przepowiedni jest mowa o tym, że nie będzie to koniec ludzkości, ale to nie oznacza, że nie zostanie ona zdziesiątkowana.
Później Nostradamus opisuje, że ludzkość opuści Ziemię, więc przetrwa, ale nie wiemy jakim kosztem (ogólnie w jego proroctwach jest mowa o dużym koszcie ludzkim).

Na upartego można uznać, że obecna pandemia może również być takim scenariuszem. Sztuczna inteligencja opracowuje nowe wirusy lub/i następnie doprowadza umyślnie do rozprzestrzenienia się wirusa w celu zainfekowania ludzkości itp. Realizmu dodaje tutaj fakt, że obecnie brak wyjaśnień i faktów (filmy, dokumenty itp.) dotyczących tego co się faktycznie stało z obecną pandedmią - np. coraz częściej mówi się, że to był niekontrolowany "wyciek" + różne opisy jak do tego doszło. Jeśli w tajemnicy funkcjonuje sztuczna inteligencja, która coś opracowuje lub wydaje rozkazy, czy decyduje o wypuszczeniu wirusa, to właśnie nikt nie chciałby się przyznać do tego, że za wszystkim stoi jakiś nieczuły myślący komputer...

We wspomnianym PDFie znalazłem następujący fragment, ale raczej nie jest on powiązany z powyższym opisem "Skynetu":
    Rzecz istniejąca bez rozumu
    Spowoduje przez podstęp swoją
    własną śmierć...
Podkreślam, że w opisie w owej książce nie jest nic powiedziane o tym skąd ten cytat został zaczerpnięty, więc nie wiadomo czy dotyczy to tego samego bytu, który nie czuje i nie ma rozumu - oraz czy dotyczy jego końca. Jednak z drugiej strony to jeśli należałoby walczyć z komputerem to właśnie w ten sposób, czyli tak aby ten przez podstęp unicestwił sam siebie. Znamy to z codzienności, czyli wirus komputerowy to kod, który bez świadomości wykonuje komputer (podstęp), co doprowadza go do śmierci, czyli tak poważnej awarii, że przestaje działać lub zawiesza się.

Swoją drogą dziś każde dziecko wie co to jest zawieszony komputer, ale w XVI wieku to...

niedziela, 11 października 2020

czwartek, 8 października 2020

Per Gessle & Agnes - It Must Have Been Love 2020





Update:
Niestety w oryginale utwór zespołu Roxette, śpiewała Gun-Marie Fredriksson (Wikipedia), która od grudnia zeszłego roku niestety nie żyje...

Trzeba jednak przyznać, że w powyższym filmiku Agnes godnie ją zastąpiła.


Update:
Pamięci Marie Fredriksson, dedykuję:


WE ARE THE WORLD - Michael Jackson (Piano Cover) | Costantino Carrara


Jeśli nie jest zaznaczone inaczej (lub nie jest zaznaczone wcale) zamieszczone ilustracje pochodzą z Wikimedia Commons lub są mojego autorstwa.


Ta strona używa cookies oraz innych technologii Google (i innych firm w specjalnych dodatkach po prawej stronie) w celu prawidłowego działania tej stronki (jej elementów jak np. ankiety, reklamy itp.) oraz zbierania statystyk. Korzystanie z tego bloga powoduje zapisywanie typowych plików na Twoje urządzenie (np. komputer, tablet itp.) o ile w ustawieniach przeglądarki nie zmienisz tego.

W UE się ludziom w głowach przewraca, więc dla świętego spokoju zamieściłem to absurdalne ostrzeżenie...