Pokazywanie postów oznaczonych etykietą astrofizyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą astrofizyka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 kwietnia 2026

Wywiad z Avi Loebem o wszechświecie

Wywiad z astrofizykiem z Harwardu Avi Loebem:


„To dziś jedyny obiekt astronomiczny wnikliwie badany w USA przez CIA!” | Avi Loeb (Harward)

Bardzo podoba mi się szerokie, głębokie i optymistyczne patrzenie na wszechświat (i jego historię oraz przyszłość), które prezentuje Avi Loeb.

Kilkukrotnie podkreślił, że dołujące są prymitywne i bezsensowne tematy, które poruszane przez dziennikarzy... jak tu się z tym nie zgodzić!

wtorek, 29 listopada 2022

Czy żyjemy w symulatorze? Cz. 2 Optymalizacja

Ostatnio wspominałem o artykule zawartym w miesięczniku Astronomia, w długim i myślę, że fascynującym poście zatytułowanym Czy żyjemy w symulatorze?

Zachęcam do zapoznania się z tym postem, gdyż został on mocno poszerzony, a kolejna porcja rozważań już tutaj:


Tym razem, zupełnie nie na żarty Was przestraszę. Choć oczywiście nie to jest moim celem, chcę przestawić różne ciekawe zestawienia konstrukcji otaczającej nas rzeczywistości - wszechświata i fizyki, z ich konsekwencjami.

Są to jedne z istotniejszych zagadnień związanych z tym czy faktycznie, żyjemy w symulatorze.

Na pierwszy ogień: konstrukcja kosmosu


Kwestią o kolosalnym znaczeniu jest kula ziemska. Zapewnia ona tej symulacji to czego by nie zapewniała płaska Ziemia - pozdrawiam płaskoziemców!;)

Ponownie chodzi o optymalizację wszystkich procesów w ogromnej skali, a szczególnie chodzi tutaj o informatyczne zagadnienie zwane zrównoważeniem obciążenia.

Sam kształt kuli ziemskiej zapewnia, że z jednej strony jest dzień i ludzie tam funkcjonują na pełnych obrotach, tymczasem po drugiej stronie wszyscy są (statystycznie) uśpieni. Każdy projektant systemów komputerowych w tej chwili krzyczy: genialna optymalizacja!

Jakby tego było mało słońce działa tak, że oświetla Ziemię, w sposób gładki, a nie ostrokrawędziowy. Dzięki temu wszyscy budzimy się i kładziemy spać w sposób płynny. Chodzi o to że nie ma takiego placka na ziemi, który jest mocno oświetlony a reszta jest czarna. Po pierwsze wiemy czego się spodziewać (a przy ostrych krawędziach byśmy nie wiedzieli), po drugie zmiany obciążenia symulatora Ziemi są płynne - czyli takie najbardziej użyteczne dla zbalansowanego obciążenia całego systemu.

Jeśli faktycznie żyjemy w symulatorze to możemy się zastanowić nad słabościami tak skonstruowanego systemu.

Po pierwsze słabością tego systemu jest wynalezienie sztucznych źródeł światła, jak pochodnie czy lampy gazowe i elektryczne (nie bez znaczenia są latarki i oświetlenie samochodów). O wiele oszczędniej jest symulować świat bardziej uśpiony - pozbawiony sztucznych źródeł światła np. przed średniowieczem.

Ciekawym zagadnieniem jest sytuacja kilku źródeł światła, czyli kilku słońc (w filmie Gwiezdne Wojny i 2010: Odyseja kosmiczna). Taka sytuacja spowodowałaby zawalenie się całej tej koncepcji.

Dlatego jeśli faktycznie żyjemy w symulatorze, to sytuacja np. przedstawiona nam przez Arthura C. Clarke’a - nigdy nie będzie miała miejsca.

Kosmos - więzieniem

"Za" symulatorem przemawiają ogromne przestrzenie, które nas otaczają. Jeśli chce się kogoś odseparować (więzić??) to należy go zamknąć. Stawianie niewidocznych ścian i granic nie zda egzaminu (film Truman Show oraz w odniesieniu do gier: Crysis).

Jednak w wirtualnej rzeczywistości wygenerowanie dużych odległości jest najprostszym (nic nie kosztuje, a generuje zyski jako optymalizacja systemu) i bardzo skutecznym rozwiązaniem. Dodatkowo nikt się nie domyśli od razu, że jest więźniem - skoro nie widzi krat!

Ciekawy w tym kontekście jest wątek Trinity w filmie Matrix Zmartwychwstania. Niewidoczna klatka jest pułapką, czyli tzw. złotą klatką.

Na drugi ogień: Internet


Podobne znaczenie dla przeciążania symulatora jak sztuczne oświetlenie - ma fakt wynalezienia i istnienia na (prawie) całej Ziemi internetu (zaznaczę, że internet akurat jest najprostszym elementem do symulacji, co więcej ze względu na przeznaczenie komputer symulujący byłby zoptymalizowany właśnie w takich operacjach - problemem jest skala). Infrastruktura ta działa (wraz z komputerami i urządzeniami) bez względu na to czy nasza strefa geograficzna właśnie śpi czy nie.

Można zakładać, że byty obserwujące naszą symulację, są głęboko zaniepokojone takimi wynalazkami jak internet - oczywiście tylko w przypadku gdyby system ogromnie lagował bo jeśli nie to znaczyłoby, że system jest przygotowany na zwiększenie zapotrzebowania na moc obliczeniową.

Kluczowe jest to, czy nasza symulacja się wyrabia czy nie, ilość optymalizacji (mruganie, spanie itp.), może dawać nam do zrozumienia, że laguje straszliwie i że mrugania itp. są konsekwencjami wprowadzanych dawno temu optymalizacji do tego systemu.

Tu pojawia się poważne zagadnienie!

Jeśli wynalazki typu internet faktycznie powodują, że system laguje na potęgę, a do tego czekają nas kolejne wynalazki, np. ktoś wynalazł/wynajdzie (prawie) nieskończone źródło energii i powszechne stanie się posiadanie robotów, komputerów o dużych mocach w każdym domu oraz sztucznego oświetlenia na skalę jeszcze większą niż obecnie to...

...możemy się spodziewać ingerencji administratora systemu...

...to nie będzie miłe...

Najłatwiej jest w takiej sytuacji, zmniejszyć ilość ludzi na Ziemi...

Bo pamiętajmy, że symulację przeprowadza się w celu osiągnięcia wyników. Zmiana przebiegu historii - tak aby nie powstały wynalazki są zaburzeniem samej symulacji i spowodowaniem, że wynik symulacji stanie się niemiarodajny (brak adekwatności wyników).

Natomiast zmniejszenie ilości ludzi nie zaburza wyników symulacji. Przypomnę, że w matematyce (statystyce) są takie narzędzia jak: skalowanie, ekstrapolacja, rzutowanie - w tym wypadku przerażające!

Więc jeśli faktycznie mamy do czynienia z taką sytuacją to spodziewać się należy ingerencji administratora systemu!

Czyli należy się spodziewać jakiegoś gigantycznego kataklizmu i w konsekwencji drastycznego zmniejszenia populacji.

Co gorsze można nawet przez kataklizm spowodować, że cofniemy się w rozwoju aż tak, że zdobycze techniki staną się nieosiągalne - czyli właśnie o to chodziłoby administratorowi.

Nie będzie to wpływało na wyniki symulacji, gdyż (niestety!) statystycznie tak duży kataklizm dawno się nie zdarzył (np. Wybuch Wezuwiusza zniszczył miasta: Pompeje, Herkanulum i Stabie itp.), więc można matematycznie udowodnić, że może się takie zdarzenie urzeczywistnić właśnie teraz!

Jeszcze bardziej wstrząsające są ostatnie wydarzenia, mam nadzieję(!!!) że kończy się już obecnie pandemia covid-19, ale doprowadziła ona do dużego spadku ludności, który wykracza statystycznie poza to z czym mieliśmy do czynienia wcześniej.

Obecnie mamy kryzys energetyczny i planowane są w różnych krajach tzw. blackout-y (są one zapisywane (od niedawna) w ustawach np. naszych sąsiednich krajów), więc sytuacja jest obecnie poważna. Takie słowo jak blackout czy kryzys energetyczny jeszcze np. 10 lat temu były nieznane.

Może administrator systemu już ingeruje?


...jeśli to mało, to przypomnę, że atak na Ukrainę obecnie grozi głodem w wielu regionach świata (o czym pisałem już w marcu Samonapędzająca się tragedia głodu...).

Jeśli faktycznie są to ingerencje administratora systemu, to należy się spodziewać, że powyższe zagadnienia nie pozostaną w sferze rozważań, ale naprawdę np. głód (oby nie!!!) doprowadzi do drastycznej zmiany zaludnienia Ziemi.

Kryzys energetyczny również jest bardzo pożądany z punktu widzenia administratora systemu (internet, oświetlanie ulic itp.).

Jeśli te mroczne wizje się spełnią to ponownie nie będziemy mieli bezsprzecznego dowodu, że żyjemy w przeciążonym symulatorze, ale taki rozwój zdarzeń, będzie potwierdzał założenia tu przedstawione.



Kolejne rozważania o tym czy żyjemy w symulatorze z pewnością jeszcze się pojawią, bo jak widzicie to jest naprawdę temat, który narodził się w mojej głowie już w dzieciństwie (kiedy np. Matrix jeszcze nie istniał).
Zapraszam!;)

sobota, 13 sierpnia 2022

Czy żyjemy w symulatorze?

Takie pytanie zadaje sobie i czytelnikom autor obszernego artykułu dostępnego w aktualnym numerze Astronomii, która właśnie obchodzi swoje 10-cio lecie! Gratulacje!;)

Wracając do tematu, to bardzo ciekawe zagadnienie, a jest tym ciekawsze, że ostatnie osiągnięcia nauki oraz rozwój naszej technologii przyczynił się do tego, że z jednej strony coraz więcej wiemy o istocie świata, w którym żyjemy a z drugiej strony mnożą się argumenty przemawiające za tym, że to jednak symulacja.

Hmmm... no skoro stwórca tworzy świat, to oczywiście o wiele łatwiej jest go stworzyć wirtualnie;)
(jest to również bezpieczniejsze - również dla samego twórcy!)

Pytanie to jest o tyle istotne, że skoro dziś naukowcy mają dowody na zjawiska, które mogą potwierdzać, że faktycznie żyjemy w świecie wirtualnym - to przemawia to za tym, że to właśnie dziś, jak nigdy w historii człowiek może zadawać sobie to pytanie!

I oczywiście zadaje. We wspomnianym artykule cytowane są najsławniejsze głowy naszej cywilizacji, które snują rozważania na ten temat. Znajduje się tam też wprowadzenie, które wyjaśnia dlaczego właśnie dziś możemy sobie zadawać to pytanie i jak nigdy dotąd nie znajdzie się taki, który powie, że to z całą pewnością nie prawda - bo wspomnianych dowodów naukowych jest coraz więcej, zamiast coraz mniej...

I cóż z tym począć?;)

Ja mogę nieco rozwinąć treść tego arcyciekawego artykułu:

W aktualnej "Astronomii" możemy przeczytać wiele teorii, omawiane są koncepcje oraz toczące się naukowe przepychanki, gdzie padają bardzo ciekawe stwierdzenia, które bądź tezę tę potwierdzają bądź nie.

Do jednej z ciekawszych można zaliczyć podany w artykule argument sceptyków, że to nie jest symulacja, gdyż wymagałaby ona ogromnych mocy obliczeniowych.

Przy pierwszym zastanowieniu faktycznie argument wydaje się sensowny. Spopularyzował wizję życia w symulacji film Matrix z lat 90. i właśnie choćby na jego przykładzie widać wyraźnie, że faktycznie symulowanie takiego świata wymaga ogromnych mocy obliczeniowych, które dziś są niepojęte. (przy okazji: jestem bardzo rozczarowany filmem Matrix, który kulał na obie nogi tego intelektu, który go stworzył - niestety! Pisałem o tym niedawno w tym poście).
Jeszcze innym zagadnieniem, jest nadwyrężenie mocy obliczeniowej takiego świata, chyba po raz pierwszy w masowej rozrywce temat został zaprezentowany (całkiem sprawnie) w 3 sezonie serialu Westworld (Wikipedia), gdzie uczestniczka celowo doprowadza do takiej sytuacji.


To bardzo ciekawe, bo jednocześnie jest to fajny test na to czy żyjemy w wirtualnej rzeczywistości. My obecnie żyjemy w przekonaniu, że nie da się nadwyrężyć mocy obliczeniowej tego świata - o ile on faktycznie jest cyfrowy.

Nie jest to jednak takie proste, bo może właśnie wiele rzeczy, które są dla nas oczywiste są właśnie objawem tej niewydolności? Posługując się przykładem wspomnianego filmu Matrix, to może właśnie deja vu?

Z fizyki znane od dawna (a w skali kosmicznej to od niedawna:P) zjawisko dylatacji czasu (Wikipedia), może właśnie jest taką sytuacją, w której procesy tak szybkie prześcigają możliwości systemu? Właśnie tak mi to wygląda...

Informatyk powiedziałby na to: system jest niewłaściwie zbalansowany, bo różne jego części wymagają drastycznie różnych mocy obliczeniowych.

Jeśli faktycznie dochodzi tutaj do takiego zjawiska, to mówimy tutaj o takich chwilowych zatrzymaniach symulacji, które są niezbędne do nadrobienia tych utraconych - "klatek symulacji" - jak utracone klatki animacji w grach.

To baaardzo problematyczne, ponieważ każdy z nas wyposażony jest w oczy, które bardzo często mrugają, a nasze mózgi są tak skonstruowane, że nie dostrzegamy tych chwil, w których mamy wyłączoną wizję!

Oooooo! To gruba kwestia!


Czytałem kiedyś szacunki ile czasu z życia nam wypada, właśnie poprzez ten brak wizji - ponoć kobiety tracą go więcej. Może to taki naturalny i działający na szeroką skalę system, który ma zapewnić, że jeśli system się nie wyrabia to my nie mamy żadnych szans się zorientować, że system zamarł(!)

Uwaga! Uświadomcie sobie, że każdy z nas jest wyposażony w mechanizm mrugania, który wyłącza nas!
...i być może wyłącza nas cały czas i my nie mamy żadnych szans się zorientować, że system symulacji właśnie miał laga!

Z punktu widzenia projektanta sytemu to genialne rozwiązanie! Bo gdy w grze grafika się przytnie to widzimy zamrożony obraz i to razi, a jeśli lag jest potężny to można w międzyczasie zginąć i nie zauważyć tego itp.
Tu jednak nie mamy szans się zorientować, że lagi są na porządku dziennym;)

Jest jeszcze jedno zjawisko, które jest opisywane jako wskazówka zegara, która zatrzymuje się w czasie. Naukowcy tłumaczą nam, że gdy spojrzymy na zegar to pierwsza sekunda jest dłuższa. Tłumaczą to po swojemu, ale to też wygląda wypisz wymaluj na jakiegoś laga...


Wydajność systemu symulacji


To jest oczywiście kluczowa kwestia. Pytanie jednak, czy jest prawdą, że nie opłaca się tworzyć tak bardzo złożonej symulacji. Ponownie przechodząc do świata Matrixa - można powiedzieć: ok, no ale czy ludzie są tutaj wystarczająco wydajni? Może produkują za mało prądu, aby uruchomić taką symulację? A przecież mają jeszcze zasilać maszyny...

Coś w tym jest...

Jednak ja się z tym nie zgadzam.

Przykładowo mruganie, może być też przełączeniem się "zadań" w naszych mózgach - np. podczas mrugnięcia nie myślimy, nie mamy świadomości bo np. moce obliczeniowe naszego mózgu są przeznaczane w całości na rzecz samego symulatora.
Jest to o tyle użyteczne rozwiązanie z punktu widzenia nadrzędnego systemu, że jeśli potrzeba więcej mocy obliczeniowej, to dłużej przymykamy oczy i wszystko jest nadganiane - a my (po podmianie zadań w mózgu) nie możemy mieć bladego pojęcia: czy i jak długo!

Jeszcze innym wariantem jest sytuacja, w której system symulatora jest wyposażony w dostatecznie duże źródło energii (np. zasilanie Bazy Starkiller w Gwiezdnych Wojnach epizod VII lub jakaś zimna fuzja itp.), wtedy moce obliczeniowe nie są tak istotnym problemem, jak my to współcześnie rozumiemy.

Jednak załóżmy, że tak nie jest, że brakuje energii albo komputer symulatora ma za mało mocy obliczeniowej w tak rozrośniętym systemie i populacji.


Po pierwsze: wszędobylska optymalizacja


Jednym z najbardziej ciekawych przykładów jest to o czym wspominałem na początku, że obecny rozwój nauki oraz dzisiejszych gier pokazuje ogromne podobieństwo. W skrócie chodzi o to, że obecnie w grach, generowany jest tylko ten świat, na który właśnie patrzymy, cała reszta jest pomijana. W początkowych czasach, czyli jakoś około lat 80. i 90. odkryciem stulecia było to, że genialną optymalizacją wydajności generowania światów 3D jest renderowanie wyłącznie tego na co patrzymy. Zyski były ogromne. Zaczęło się sprawdzanie pola widzenia, sortowanie obiektów itp.

Tymczasem doświadczenia naszych fizyków, dowodzą że nasz świat działa podobnie, już od dawna mówiło się o tym, że to na co nie patrzymy być może nie istnieje. To nie jest dobry przykład, ale może być on obrazowy: problem kota Schrödingera (Wikipedia), który jest co najmniej infantylny, ale wyobraźmy sobie, że z punktu widzenia systemu komputerowego, niech ten kot naprawdę nie istnieje skoro nikt na niego nie patrzy?

Właśnie tak się to obecnie robi w grach, to czego nie widzimy jest wyłączane z procesu renderowania sceny np. gry czy innej symulacji.

Warto więc zadać pytanie: no to może naprawdę znajdujemy się w symulacji?

To co teraz opisałem jest oczywiste i najczęściej podawane w tym zagadnieniu. Jednak teraz napiszę coś o czym się zwykle nie mówi.

Takich optymalizacji naszego świata jest cała masa i właśnie ta ilość zaczyna być zastanawiająca!
Po pierwsze wszyscy jesteśmy ograniczeni - choć niekoniecznie zdajemy sobie z tego sprawę na co dzień. W liceum koleżanka mówiąc do nauczyciela powiedziała, że człowiek nie jest ograniczony, a ja na to przy całej klasie: właśnie jest baaardzo ograniczony: jesteśmy teraz w klasie - czyli zamkniętym pudle: widzimy tylko to co się tutaj dzieje, słyszymy również głownie to co tutaj się rozgrywa oraz w ograniczonym zakresie to co za drzwiami oraz za oknem. Ale nie słyszymy i nie widzimy tego co się dzieje po drugiej stronie tego budynku.

Jak widać, niektórzy mogą żyć w przekonaniu, że to nie są ograniczenia - choć koleżanki nie chcę teraz obrażać, bo naprawdę jest bardzo inteligentną i interesującą osobą;)

Ponownie, z punktu widzenia projektanta systemu to genialne, że nie jesteśmy duchami, które mogą przenikać ściany, widzieć przez nie i słyszeć - fantastyczna optymalizacja.

(samo ustawienie podłoża-Ziemi pod nami (konstrukcja naszego świata) oraz grawitacji, która nas dokleja do podłoża, już ucina pół świata(!), w przeciwieństwie do sytuacji, w której żylibyśmy w 3D jak kosmonauci - mocna optymalizacja systemu!
Należy to rozumieć w ten sposób, że im większa, im powszechniejsza, im silniejsza siła przyciąga nas do podłoża-ograniczenia (tym mniejsze prawdopodobieństwo, że ktoś się temu przeciwstawi) tym większa szansa, że jesteśmy w symulatorze!
Zwróćcie uwagę, na to o ile częściej możemy latać w grach, niż w życiu!)

Ktoś może powiedzieć: ok, ale przecież na świecie jest kilka miliardów ludzi, a każdy jest wyposażony w mózg - czyli komputer - to ogromne moce obliczeniowe, które są niezbędne do takiej symulacji.

To nie jest takie proste, bo moc obliczeniowa potrzebna jest na boty (np. zwierzęta), ale jeśli tam po drugiej stronie jest prawdziwy człowiek to jego biologiczny mózg z jednej strony może niwelować potrzebę zużywania mocy obliczeniowej na symulowanie działania mózgu, a z drugiej strony część mocy obliczeniowej mózgu może być na stałe wykorzystywana jako część mocy niezbędnej do funkcjonowania samej symulacji.


Bardzo istotne jest też zagadnienie: jak działają nasze mózgi. Wszyscy o tym wiemy, choć może sobie cały czas tego nie uświadamiamy (uświadamiamy, gdy już się złapiemy:P), że mózg ciągle chodzi na skróty. Dosłownie również, bo np. do domu wracamy tą samą drogą.

To takie lenistwo naszego mózgu, skoro coś powtarzamy to robimy to na autopilocie. To się tyczy chodzenia, wykonywania złożonych czynności a nawet mówienia (niektóre zaburzenia mózgu powodują bardzo widoczne objawy takich uproszczeń mowy, słownictwa itp.). Do tego zaliczyć można błąd w rodzaju wkręcenia papierosa do zamka, zamiast klucza;) Gdy się połapiemy to mówmy: co ja robię??

To pokazuje, że nasze mózgi również stosują wiele optymalizacji (są to oszczędności CODZIENNE, czyli na masową skalę w systemie!), czyli oszczędności mocy obliczeniowej mózgu - oszczędności energii oraz jego wydajności na dalsze ważniejsze czynności.

Czy mózg jest symulowany, czy nie jest skonstruowany tak, aby był maksymalnie wydajny. Niech to będzie właśnie lenistwo mózgu.

...a niektórzy to prawdziwi prymusi lenistwa!;)))

Nie będę wskazywał palcem, ale miałem tutaj napady hord trolli - więc wiadomo;) Ostatnio zaproponowałem konkurs, najpierw podlinkowano rozwiązanie z internetu, a potem gdy powiedziałem, że oczekuję na inne rozwiązanie (może być to moje) to od roku nikt się nie zgłosił...

To też takie lenistwo - po co mam pisać program, skoro w Google może znajdę gotowy kod, który ktoś już kiedyś napisał!

I w tym wypadku nie obrażam tutaj takich ludzi (choć z punktu widzenia nauki - to właśnie jest takie rozróżnienie, że ten kto znalazł kod w internecie nie może siebie nazwać programistą... ale to inny temat) - jednak właśnie nasz mózg kiedy tylko trafi się okazja - oszczędza!


To jeszcze nie koniec oszczędności

...czyli uproszczeń - optymalizacji systemu.


Nasze mózgi nie tylko są leniwe, ale też mają coś zupełnie innego!
Wiecie co?

Mają wbudowane ograniczenia, które działają niesamowicie sprawnie - i podobnie jak jest z mruganiem oczami - tutaj najczęściej kompletnie nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Kiedyś na pewnym wykładzie (jest do znalezienia na YT) powiedziałem, że to jak nasze myśli błądzą w naszych głowach to jest takie pomieszczenie, ale każdy z nas ma je inne: jedni mają bardzo wąskie, inni bardzo niskie, a inni bardzo długie itp. Problem w tym, że nasze myśli nigdy nie przekraczają tych ścian i my kompletnie nie jesteśmy tego świadomi!

Warto to podkreślić: nie wiemy gdzie się kończy świat naszych myśli na współrzędnej x, y i z. Nie jesteśmy świadomi tego czy nasze myśli doszły już do takiej ściany czy może jeszcze mają do niej daleko - ale już kompletnie nie jesteśmy świadomi tego, że przez całe życie nasze myśli nie przekroczyły tej ściany!

Nie opowiadam tu żadnych bajek - zapewniam!;)

To wieloaspektowe zagadnienie, niemniej jest naukowo dowiedzione, że każdy z nas ma swoją osobowość. Tymczasem właśnie osobowość to faktycznie jest zbiór naszych ograniczeń - ograniczenia bywają piękne, to nie jest wada, ale też jednocześnie uniemożliwiają nam lub baaardzo utrudniają przekraczanie owych granic.

Jeśli przeczytaliście sobie (choć pobieżnie) jak rozumiemy kolejne osobowości jakie rozróżnia psychologia, to nie wiem czy zwróciliście uwagę na pewien automatyzm (znów mózg idzie na skróty!) oraz ograniczenia, które opisują danego osobnika.
Podkreślam to nie jest źle, że tak jest - że jesteśmy ograniczeni... paradoksalnie...

(przykładowo dziś w epoce internetu jesteśmy przeładowywani informacjami (tzw. przeciążenie informacyjne (Wikipedia)), możemy spędzić całą dobę na czytaniu newsów tylko z jednego portalu... Dlatego dziś jak nigdy wcześniej wiemy, że mózg może zostać przeładowany informacjami i wiemy jak się tym męczymy. Dlatego nie trudno wytłumaczyć, że gdyby dochodziło do mózgu zbyt wiele obrazów, zbyt wiele dźwięków np. z całej dzielnicy (film Lucy) - to nie wytrzymalibyśmy tego - też zastanawiające...)

...jednak z punktu widzenia projektanta systemu - wprowadzamy do systemu ludzi: ograniczonych, a przez to optymalnych oraz ... UWAGA! ... przewidywalnych!

To projektant jest w domu?;)

Co więcej optymalizacje sięgają maksimum, bo przykładowo są takie zaburzenia psychiczne, które zdrowi nazywają właśnie automatycznymi, wręcz robotami - tak mówią o takich ludziach!

Nie jest to przesadą, są takie osobowości - tacy ludzie, którzy są wyjątkowo automatyczni w różnych czynnościach i naprawdę zachowują się jak roboty.

Co więcej niektóre osobowości są takie, że posługują się bardzo ograniczoną ilością dostępnych opcji, czyli mówimy tu o ludziach niezwykle przewidywalnych.

Często żony, mówią że ich mężowie są przewidywalni (o jakie to niebezpieczne!:P), ale zapewniam was, że są takie osobowości, które są naprawdę przewidywalne na każdym kroku. Pisałem o tym ostatnio na przykładzie kaputina, że jest przewidywalny np. w swojej agresji itp. Tacy ludzie są niesamowicie przewidywalni, co nie przeszkadzało w tym, że większość ekspertów i komentatorów nie przewidziała jego ostatniego ataku - ciekawe;)

Jeśli człowiek jest przewidywalny to nawet jeśli system ma co chwilę lagi, których nie dostrzegamy bo mrugamy powiekami - to o wiele łatwiej jest wszystko nadgonić w trakcie mrugnięcia...
Ok są nas miliardy, ale jesteśmy bardzo przewidywalni...

"Shut down forever!"


Przewidywalne jest coś jeszcze... Mówiłem o mruganiu powiekami... ale przecież każdy z nas MUSI spać!

To ponownie GRUBA RZECZ!

Jeśli założymy, że każdy z miliardów ludzi musi spać raz na dobę minimum 6 godzin - to wynosi to 1/4 doby. Nie muszę Was przekonywać, że ponownie pasuje to idealnie do naszych rozważań o optymalizacji systemu!
(w pracy programista, który dokonał optymalizacji systemu o 1/4 - dostaje premię, a koledzy będą go nosić na rękach;)) )

Czyli mamy system, w którym wszyscy mają ograniczone mózgi (osobowość, zaburzenia), co chwilę mrugają oczami... i jeszcze śpią!

Nie byłoby to aż tak istotne, gdyby nie słowo "musi"...

To reguła i jednocześnie potężne ograniczenie.

Jakby tego było mało, system nas karze, gdy zmuszamy się do niespania. Człowiek, który długo nie spał doskonale wie, że jest karany, jego reakcje są spowolnione, jest senny - cierpi. Im dłużej nie śpi np. dobę, tym bardziej zachowuje się jak zombie - nie można mu dać nawet prostego zadania matematycznego do rozwiązania, nie mówiąc o bardziej złożonych operacjach, które często na co dzień wykonujemy (to zagraża naszemu życiu! Czyli szantaż!).

Brzmi znajomo?

Ponownie zastanówcie się nad tym, że podobnie do systemu mrugania powiekami (również jesteśmy karani, gdy tego nie robimy!), system obowiązkowego snu jest znaczącą optymalizacją systemu na ogromną skalę.

To bardzo poważna rzecz, nasze mózgi są tak skonstruowane, że da się je wyłączyć(!) i... musimy robić to często i regularnie!

To przypomina uśpienie/hibernację komputera. Komputer ma wbudowany mechanizm, dzięki któremu możemy uśpić każde zadanie w systemie oraz całość systemu!

Widzieliśmy to w filmach: Dark City oraz Lucy.

Jednak zdajcie sobie sprawę, że nasze mózgi zostały tak skonstruowane, że nie potrafią inaczej funkcjonować jak z długim i częstym snem?

Elektronikowi mógłbym w tej chwili powiedzieć, że ten procesor ma doprowadzoną linię HALT.

Jeśli wszyscy mamy doprowadzoną linię HALT, która notorycznie jest włączana, to znaczy że kompletnie nic nie wiemy o tym w jakim systemie żyjemy!

Co więcej tak jak komputer nie ma pojęcia, czy zostanie uśpiony na 5 minut czy na 5 miesięcy - podobnie my nie wiemy co się dzieje jak śpimy (film Dark City) i jak długo śpimy....

Przerażające?;)

Dla nas przerażające, ale dla twórcy systemu śmieszne i oczywiste, przecież programy (zadania/procesy) w systemie komputerowym też możemy usypiać;)


Jeszcze innym zagadnieniem, nieco podobnym do snu, jest nasz rozwój. Najpierw jesteśmy niemowlęciem, potem dzieckiem i nastolatkiem. We wszystkich tych etapach mamy bardzo ograniczone możliwości mózgów, początkowo nie potrafimy mówić, a nawet jeśli już potrafimy to mamy ubogie słownictwo i zwykle nie mówimy nic wartościowego czy odkrywczego - żaden profesor nie przychodzi na konsultację do dziecka;)

U nastolatków to pomieszczenie naszych krążących myśli się znacznie poszerza, jest to ciekawy etap i bardzo ważny (np. aby się nie zatrzymał lub aby się rozwijał w zrównoważony sposób po wszystkich osiach). No ale podkreślmy, jeśli coś się rozwija, nawet szybko to znaczy, że średnio nie jest w tym okresie mocno rozwinięte.

Okres dzieciństwa to bardzo proste reakcje, uproszczone (lub brak) słownictwo i bardzo ograniczone myślenie i rozumowanie. Warto podkreślić, że znajduje to od dziesięcioleci potwierdzenie w badaniach mózgów (tzw. fal mózgowych) - więc nie są to jedynie obserwacje, ale naukowe pewniki.

Fajna optymalizacja?;)

To jeszcze nie koniec, bardzo podobne procesy zachodzą w przeciwnym kierunku, gdy osoba się starzeje!

Mamy tu dwa istotne okresy ludzkiego życia (dwa z trzech!), w których absolutnie nie wykorzystujemy całego potencjału naszego mózgu! Bardzo silny argument przemawiający za tym, że nasze mózgi są symulowane. Są zbudowane w optymalny sposób z ograniczonymi etapami życia - czyli zaoszczędzone zasoby systemu symulatora mogą być przekierowane do ważniejszych zadań.

33% oszczędności to ponownie ogromna optymalizacja!
...i nikt z nas nie może przed tymi etapami uciec...


Te wszystkie ograniczenia to cały czas mało!


Mamy coś takiego jak powszechnie obowiązujące prawa natury, fizyki oraz chemii.

Z naszego punktu widzenia to proza codzienności - jak jabłko Isaaca Newtona, ale z punktu widzenia projektanta systemu - ważne ograniczenia - czyli optymalizacje systemu!


Piszę o tym wszystkim z prostego powodu: tych ograniczeń, czyli optymalizacji systemu jest tak wiele... za wiele!

...że niestety, ale tak się projektuje duże systemy i jest to może nie dowód, ale naprawdę poważny argument przemawiający za tym, że faktycznie żyjemy w symulatorze...


Po drugie: moc, mocy nie równa


Powiedzieliśmy sobie już, że system taki nie wymaga takich dużych mocy obliczeniowych jak się zakłada, bo wszystko zostało zaprojektowane optymalnie, czyli zostało wprowadzone wiele uproszczeń, ułatwień, prekalkulacji zapisywanych na bieżąco w bazach danych itp.

Argument stanowiący o tym, że symulator z samej swojej natury jest tak bardzo wymagający pod względem mocy obliczeniowej (czyli energii) ma jeszcze jeden słaby punkt.

Nasze komputery działają w oparciu o procesory takie jak np. ARM, Intel, AMD itp. To są klasyczne procesory, których działanie jest bardzo proste, a obecny bardzo duży przyrost mocy obliczeniowej np. kart graficznych (które obecnie są centrum szybkiego przetwarzania danych) oparty jest nie na zmianie tego jak powinien działać program i procesor, ale jedynie na zwielokrotnieniu takich jednostek, które najlepiej aby pracowały równolegle, czyli niezależnie od siebie (co często nie jest możliwe z wielu względów - innym razem wyjaśnię).

Tymczasem, gdy zmienimy sposób myślenia o komputerze to natkniemy się np. na komputer kwantowy (Wikipedia), który zaskakująco może dla niektórych dostarcza o wiele rzędów większe moce obliczeniowe.

Dlatego należy zmienić myślenie: jeśli żyjemy w symulatorze, to jest on z pewnością uruchamiany na komputerach o wiele, wiele, wiele razy większej mocy obliczeniowej niż te, które obecnie mamy - czyli są w tym systemie symulowane.

To oczywiste - dla wydajności, lepiej symulować działanie komputerów prostszych, niż te na których symulator jest uruchamiany;)

Tu ponownie pojawia się problem, umyślnego przeciążenia systemu z serialu Westworld. Czyli mamy zoptymalizowany i zbalansowany symulator, ale w ramach tej symulacji jednostki działają złośliwie, czyli wykorzystując wiedzę o samym systemie (my niestety obecnie niewiele o nim wiemy - ale jeśli mam rację w tym co tu napisałem to może niedługo będziemy o tym wiedzieć więcej!) powodują, że nadwyrężają te części systemu, które są najsłabsze lub robią to z czym system radzi sobie najmniej wydajnie - z założenia.

To oczywiste, że takiej sytuacji żaden system nie udźwignie, bo bez względu jaka jest jego moc obliczeniowa - to zawsze (jeśli wiemy co robimy) możemy ten system nawet zawiesić (ciekawe czy zawieszenie to jest takie dłuższe przymknięcie powiek - taki wielogodzinny sen??).

Oczywiście nie jestem w stanie przekonać Was na 100%, ale przyznacie, że tych przypadków podobieństw do tego jak się dziś projektuje symulatory (np. gry komputerowe) - jest jakoś zbyt podobne do tego co dziś naukowcy, fizycy mówią o naszym świecie.


Czy jest do pojęcia?


Pod koniec autor tego artykułu zadaje ciekawe pytanie... ok, mamy bardzo zaawansowany symulator, doskonale dostosowany do naszych mózgów, działanie naszych mózgów doskonale jest zgrane z wadami tego symulatora czyli np. z ciągłym mruganiem i cyklicznym snem. Ale co jest za zasłoną symulacji?

Wg autora artykułu, możemy mieć problem w zrozumieniu tego świata, który faktycznie znajduje się po drugiej stronie. Jak dowiodłem podstawy naszej egzystencji są oparte o zasady i reguły, które faktycznie są ograniczeniami systemu - być może wprowadzone specjalnie w celu zrównoważenia i zminimalizowania obciążenia obliczeniowego.

To sugeruje, że świat w którym działa symulator naszej rzeczywistości - kompletnie nie przystaje do tego co my znamy jako codzienność!

To jest też kolejny argument odnośnie wydajności, te ograniczenia wydajności komputerów, które my znamy, po tamtej stronie po prostu nie istnieją!
Nasuwa się tutaj porównanie: Bóg i boski świat w kontrze do naszego ograniczonego i zamkniętego.

Zgadzam się z sugestią autora: naprawdę tamten świat może być radykalnie i drastycznie inny, a zarazem może być kompletnie nie do przewidzenia i wyobrażenia - dla nas przyzwyczajonych do ograniczeń, które prawie do końca nas definiują!
...cóż na to poradzę...

Jednak, ja bym tego pytania tak nie zadał. Mózg jest od tego, aby wszystko zrozumieć, choć przyznam to może nie być łatwe.

Jak trudno jest się przestawić, nauczyć czegoś wie każdy, kto się uczył czegoś nowego, np. jeżdżenia na Segway-u;)

Jak żyć, bez prawa powszechnego ciążenia? Jak żyć bez pojęcia góry i dołu? Jak żyć w niefizycznym świecie, czyli takim który będzie w opozycji do tego, który najlepiej znamy?


Trudności z pewnością są, ale pragnę zwrócić Waszą uwagę na rewolucje jakie ostatnio dokonały się na naszych oczach. Z łatwością zapadamy się w całkowicie fikcyjne światy książek, potem kina i telewizji, obecnie od kilkudziesięcioleci w różnorodne światy gier komputerowych. Idzie nam naprawdę dobrze.

Obecne lata pandemii są rekordowe w ilości czasu jaki spędzamy w wirtualnych światach (czy społecznościach). Sam stworzyłem z kolegą specjalny kanał, na którym spotykamy się i obecnie jest ekipa, która niemal regularnie się tam spotyka i rozmawiamy tam np. na takie tematy jak ten.

Świat internetu jest światem: fikcyjnym, sztucznym - wirtualnym. To pokazuje, że nasze mózgi doskonale odnajdują się w zupełnie odmiennych rzeczywistościach.

Nie wiedzieliście tego?

Może jednak zrozumienie i ogarnięcie nadrzędnej rzeczywistości do naszej - nie będzie takie trudne?;)

Byłoby fajnie!;)


Chciałbym kiedyś znaleźć odpowiedź na to pytanie...
...na razie odpowiedzi na niektóre z nich dostarczają: symulacje i wirtualna rzeczywistość;)


Polecam artykuł (oraz inne ciekawe w tym numerze - np. super wyprawa dla fanów Star Wars!) oraz magazyn "Astronomia" - jedyny polski miesięcznik astronomiczny;)


Update:
Rozważania powyższe są możliwe i obecnie powszechnie zrozumiałe głównie za sprawą rozwoju dzisiejszej informatyki oraz gier komputerowych.

To interesujące, jak nasze dokonania naukowe i inżynieryjne doprowadzają nas do czegoś kompletnie niespodziewanego.

Granie się do niczego nie przydaje?

Warto wspomnieć o osobach posiadających bardzo ograniczone możliwości myślenia (czyli tak jak wcześniej pisałem osoby nie tylko nie wiedzą gdzie znajdują się ściany, ale niestety te ściany są bardzo wąskie i niskie dając małą przestrzeń), które jak to często bywa mają najwięcej do powiedzenia i najgłośniej tak,aby wszyscy to usłyszeli (Zgroza!).
Taki przykład (niereprezentatywny - choć kto wie;) ), czyli post Granie się do niczego nie przydaje.

Tak jak cytuję w jednym z komentarzy, gry komputerowe to szczególny przypadek z dziedziny tzw. symulacji komputerowej. To bardzo zaawansowana (np. matematycznie i informatycznie) dziedzina wiedzy i informatyki.

Może zszokuje to osoby, które uważają że gry się do niczego nie przydają, ale w mojej ocenie gry komputerowe to najbardziej wymagająca i trudna dziedzina informatyki.

Dodatkowo jak widać otwiera nam wszystkim oczy na świat, życie i jego fundamenty.

Innymi słowy dzięki grom dowiedzieliśmy się o otaczającym nas świecie, zadziwiająco dużo - tak dużo, że nikt by tego nie przewidział np. 200 lat temu.

Życie w symulatorze jeszcze 200 lat temu było niemal nieistniejącym tematem, a dziś dzięki filmom i grom - temat jest powszechnie znany.


Update:
Kolejny odcinek cyklu we wstrząsającym poście: Czy żyjemy w symulatorze? Cz. 2 Optymalizacja.

niedziela, 29 maja 2022

Dziwne Sygnały Uchwycone z Kosmosu Przeraziły Astronomów

Ciekawą kwestią jest możliwość dogadania się z kosmitami. Poruszane te tematy były nieco w takich filmach jak Kontakt (tu mój post) oraz np. Gatunek. Ja o tym wspominałem kiedyś na Polconie 2009 na wykładzie poświęconym między innymi właśnie temu filmowi.

Poniższy filmik przybliża w sposób podstawowy i przystępny to zagadnienie, bo faktycznie dogadać się jest bardzo trudno. Przykładowo, gdy ludzie uczą się języka obcego to pokazują "Ja jestem Tomek", to jest długopis, kubek itp. Tymczasem kosmitom nawet pokazanie zdjęcia lub modelu kubka, czy długopisu - nic nie powie...

Oto filmik, który w przystępnej formie wyjaśnia te zagadnienia, ale nie należy traktować tych informacji zbyt poważnie, ponieważ autor nie zna się na tym za dobrze, co podkreślają niektórzy w komentarzach. Niemniej jest to na pewno interesujący film dla każdego oraz podany w nieskomplikowany sposób:


Dziwne Sygnały Uchwycone z Kosmosu Przeraziły Astronomów

Jeszcze lepiej temat dogadywania się został ukazany w filmie UFO z 2018 roku - gorąco polecam ten film!;) Powyższy film jest dla przeciętnego, niewyedukowanego widza o niemal zerowej wiedzy, a film UFO to już prawdziwa uczta dla wymagającego i wyedukowanego widza!;)

niedziela, 27 lutego 2022

Walka o internet

Na oblężonej i uciemiężonej Ukrainie pojawiają się problemy z dostępem do internetu, Elon Musk szef SpaceX zdecydował się udostępnić swoje satelity Starlink, które wraz z naziemnymi odbiornikami udostępniają tzw. "Kosmiczny internet" Elona Muska:
    (...) warto podkreślić, że taką usługę zdecydowanie trudniej wyłączyć, a możliwość jej globalnego działania zdecydowanie ułatwia kontakt ze światem.

    źr. Elon Musk: uruchomiliśmy Starlink nad Ukrainą. Jest też zapowiedź dalszej pomocy (komputerswiat.pl)
Co za czasów doczekaliśmy, że nie tylko trzeba walczyć o swoją ziemię i cywilizację europejską, ale trzeba walczyć o dostęp do internetu!;(
    (...) Jeśli zapowiedzi szefa SpaceX zostaną zrealizowane, duża część Ukraińców, którzy znajdują się na terenach objętych wojną, będzie mogła na bieżąco dzielić się wszelkimi informacjami czy kontaktować się ze swoimi bliskimi, który udało się uciec (...) zagrożonych obszarów.

    źr. Elon Musk: uruchomiliśmy Starlink nad Ukrainą. Jest też zapowiedź dalszej pomocy (komputerswiat.pl)
Cywilizowany świecie - tak trzymać!!

wtorek, 22 grudnia 2020

Kosmici Majów - a co jeśli...

Zapewne słyszeliście o bardzo ciekawym wydarzeniu, mianowicie w 2012 roku rządy Meksyku i Gwatemali odtajniły starożytne manuskrypty i artefakty dowodzące, że pradawni Majowie kontaktowali się z jakąś pozaziemską cywilizacją (cywilizacjami?) - nazywani byli Wirakoczami, czyli nauczycielami o jasnej skórze. W tym miejscu możecie przeczytać o tym artykuł z 2012 roku oraz zobaczyć owe podobizny, obrazy UFO oraz figurki: Starożytni Majowie mogli mieć kontakty z obcymi cywilizacjami (innemedium.pl), można też zobaczyć analizę tych artefaktów w jednym z odcinków "UFOs - the lost evidence", który jest obecnie emitowany w polskiej telewizji na kanale Discovery Science.

Cały naukowy świat jest zdumiony, często padają pytania: jak to możliwe, że 1500-3000 lat p.n.e. rysunki UFO oraz istot obcych są tak do siebie podobne z tymi, które obecnie są tak popularne w naszej kulturze? Dlaczego te artefakty były trzymane w tajemnicy do 2012 roku?

A ja się zapytam: dlaczego zostały akurat teraz odtajnione?
Przecież musiał być jakiś powód.

Pogdybam:

Niedawno zapijaczony szef UE wygadał się, że prowadzą oni jakieś rozmowy z pozaziemską cywilizacją. Z racji tego, że widzieliśmy jak były PDT musiał mu przed kamerami pomagać zakładać marynarkę - taka była wichura!;) więc nie zostało to poważnie potraktowane...
...ale załóżmy, że rzeczywiście są prowadzone takie rozmowy.

Co powiecie o tym, że faktycznie od np. 10 lat prowadzone są tajne rozmowy z przedstawicielami obcych cywilizacji (niektórzy się o tym wygadali, reszta trzyma język za zębami). Nie jest to jakaś tajemnica, bo informacje na ten temat faktycznie od jakiegoś czasu przeciekają do internetu np. była mowa o tym tutaj - bardzo ciekawy materiał (2018 rok).

Jak to zwykle w takich rozmowach, ktoś próbuje reprezentować Ziemię, czyli pragnie zagarnąć jak najwięcej zysków z takich rozmów. Nie trudno odgadnąć, że to właśnie Amerykanie będą próbowali przejąć takie rozmowy (tak jak to zwykle jest przedstawiane w filmach SF, gdzie dochodzi do takich spotkań - najczęściej Amerykanie są tam jedynymi ziemianami:P ). A może właśnie odnośnie tego co to ubrać się nie potrafi, to właśnie UE próbuje agresywnie przejąć te rozmowy?

I właśnie wtedy wyskakuje Meksyk i Gwatemala z szokującymi odtajnieniami, prezentują rzeczy, które kompletnie się nie mieszczą w głowie! Tymczasem co oni chcą powiedzieć całemu światu - to my mamy dowody na to, że to właśnie z nami obce cywilizacje kontaktowały się już tysiące lat temu! To właśnie my powinniśmy prowadzić te rozmowy dziś!

Ciekawe co z tego wyjdzie, jeśli to prawda;) Bo przecież jednak musi być jakiś powód, dla którego właśnie teraz odtajniono najstarsze "dokumenty" jakie tylko można sobie wyobrazić.

sobota, 2 maja 2020

Nagrania UFO z certyfikatem Pentagonu

Nieprawdopodobne rzeczy dzieją się obecnie na świecie, w życiu bym nie przypuszczał, że w końcu do tego dojdzie, że Departament Obrony Stanów Zjednoczonych będzie ujawniał otwarcie materiały o UFO, twierdząc, że ich zdaniem są to bez wątpienia prawdziwe filmiki. Całe moje życie obserwowałem zupełnie odwrotne działania - jeśli doszło do tak ogromnej zmiany narracji, to znaczy że doszło do jakiejś poważnej zmiany sytuacji (sytuacji wewnętrznej lub ogólnoświatowej).

Ciekawe, ciekawe... zobaczymy co się będzie działo dalej!;)


Źr. Pentagon publikuje trzy nagrania, na których zarejestrowano UFO (PolskieRadio24.pl)

czwartek, 14 lutego 2019

Największe odkrycie w dziejach człowieka!

Tym razem chcę Wam przypomnieć największe (lub jak kto woli jedno z największych) odkryć człowieka. Jednak mi chodzi o coś co naprawdę jest wielkie, wreszcie człowiek odkrył coś tak wielkiego, że słowo "wielki" po raz pierwszy w dziejach potraktowane dosłownie nie jest przesadzone, a pełnia jego zrozumienia u dostatecznie oświeconego umysłu wywołuje największy podziw, uniesienie intelektualne i ciarki na plecach!

O czym mowa?;)


Zacznę w skrócie tę niezwykłą historię od początku: człowiek obserwował wszechświat wszystkimi dostępnymi środkami od zamierzchłych czasów, obecnie technika się rozwija i w końcu zdecydowano się w latach 90. na wystrzelenie w przestrzeń kosmiczną HST, czyli teleskopu Hubble'a (Edwin Hubble - Wikipedia). Dzięki opuszczeniu naszej atmosfery, możliwe stało się przeniesienie obserwacji kosmosu do nowej ery (choć początkowo były z tym problemy...). Spodziewano się, że to spowoduje nowe odkrycia i faktycznie tak się stało, do dziś na podstawie obrazów z tego teleskopu napisano ponad 10 000 prac naukowych (!!!)

Trudno nie nazwać tego sukcesem, ale coś co (jak wielu uważa) przekracza pojęcie ludzkiej wyobraźni nastąpiło w bardzo nieoczekiwanym momencie...
W 1995 roku zdecydowano się skierować teleskop na dotąd uznawany za pusty obszar kosmosu. Przez 10 dni HST obserwował obszar o rozmiarach 144 sekund łuku.

W odpowiedzi osiągnięto obraz pełen ~3000 galaktyk!!!!!

Pracowicie przetwarzana najbardziej spektakularna fotografia w dziejach ludzkości jest do zobaczenia w tym miejscu.

Nie mam słów, aby opisać to wydarzenie!!


...warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że właśnie wystrzelenie teleskopu na orbitę pozwoliło na wykonanie takiego zdjęcia, wszelkie obserwacje z powierzchni Ziemi nie dawały rezultatów (zakłócenia atmosfery Ziemi itp.), dlatego uważaliśmy, że tam nic nie ma!
W taki sposób, ponownie dowiedzieliśmy się jakie jest znaczenie powiedzenia: widzieć jedynie czubek swojego nosa! ;)
...tylko tym razem dotyczyło to wszystkich ziemian ! ;)

Ot taki prztyczek w nos, jaki zgotowała nam natura! :P


Po więcej informacji dotyczących tego wydarzenia odsyłam Was do aktualnego numeru "Astronomii" (jedynego polskiego miesięcznika astronomicznego), który będzie dostępny w sprzedaży do końca lutego. Stosowny artykuł znajdziecie na stronie 36, a zatytułowany jest "Głębokie Pole Hubble'a".
W szczególności znajdziecie tam odpowiedź na pytanie jak rozumieć to zdjęcie i jak wyznaczyć ile jest faktycznie galaktyk, które można tym teleskopem obserwować (tu pojawia się zagadnienie zakresu widoczności - sfery, o której niegdyś była mowa). Oraz inne ciekawe dane i fakty z tym wydarzeniem związane. Natomiast w samym piśmie znajdziecie wiele pięknych, kolorowych zdjęć kosmosu wykonanych HST.
Miłej lektury! ;)

niedziela, 11 listopada 2018

Statek zwiadowczy starej cywilizacji?

Na blogu "Astronomii" (jedynego polskiego miesięcznika o tej tematyce) pojawił się w czwartek ciekawy artykuł o "Oumuamua", czyli owym domniemanym statku zwiadowczym. Autor relacjonuje o co chodzi oraz kto podał tak odważne interpretacje, tego kosmicznego śmiecia, który ostatnio przeleciał obok nas - zaskakując wszystkich.

Zapraszam do lektury tego ciekawego materiału pt. "Oumuamua to statek zwiadowczy wymarłej dawno cywilizacji?". Polecam, tym bardziej że co absolutnie niezwykłe nie tylko autor powołuje się na źródła, ale je podaje. Od dziesięcioleci nawet w "poważnych" gazetach nie podaje się ich, bo nie ma się na co powoływać, a tu blog i proszę bardzo - takie rzeczy bardzo doceniam !;)

poniedziałek, 22 października 2018

Niszczyciele światów!

To o nas!;)

Naszła mnie taka refleksja odnośnie dłubania w nowych technologiach, w momencie gdy się na nich (początkowo) nie znamy: od zamierzchłych czasów naukowcy ryzykowali bo pracując nad swoimi odkryciami nie mieli pojęcia, że to co robią jest piekielnie niebezpieczne np. Maria Skłodowska-Curie (Wikipedia).

Może to jednak zadziałać w innym kierunku. Przykładowo w 2010 roku pisałem w poście pt. Sąd wie, że Ziemia przetrwa ??, że wiele osób obawiało się tego, że po uruchomieniu Wielkiego Zderzacza Hadronów, tzw. LHC (ang. Large Hadron Collider) może powstać np. czarna dziura i nas wessie...

Widok z lotu ptaka na kołowy akcelerator w Fermilab

Takie sytuacje zwykle nie powinny mieć miejsca, ale im bardziej przekraczamy granice poznanej nauki tym bardziej możemy się zbliżać do jakiejś katastrofy, której nie znamy...
Przykładowo dziś naukowcy analizują teoretyczne modele podróży w czasie, miedzy dużymi odległościami kosmosu, czy też do równoległych wymiarów.

Co się stanie jeśli np. przypadkowo uda się nam np. w takim LHC otworzyć wrota do np. innego/innych wymiarów? Wtedy naprawdę może dojść to jakiejś apokalipsy! :-/

Problem może być znacznie większy niż się wydaje, bo przecież nie mówimy o obecnie znanych fizyce zależnościach czy zasadach, brniemy w kompletnie nieznany teren i wielkości zniszczeń mogą być niewyobrażalnie ogromne, nawet na skalę galaktyk!

Przykładowo otwieramy coś nowego - możemy sobie to wyobrazić tak jak to pokazują dziś filmy i kreskówki, że pojawia się obracający obłok energii i tam po drugiej stronie coś się znajduje...

Ale oni krzyczą!

Co krzyczą?

Krzyczą: nie niszczcie naszych światów!

Bo po ich stronie zniszczenia mogą być dużo większe!

Niestety nie wiemy na czym polega przejście miedzy wymiarami i nie wiemy jak otworzyć coś takiego bezpiecznie, tym bardziej nie wiemy jak coś przesłać bezpiecznie przez taki portal...


Jak historia długa i szeroka, zawsze naukowcy ryzykowali - włącznie z życiem! (np. specjalnie się zatruwali czymś, aby prowadzić badania, np. udowodnić że potrafimy coś uleczyć itp.).

Jedynym ratunkiem jest to, że cywilizacja znająca taką technologię otworzy taki portal u nas i przez niego (bezpiecznie!) prześle instrukcje (koniecznie w zrozumiałym języku!:P), bo w przeciwnym wypadku wygląda na to, że nim będziemy się posługiwać taką technologią to jeszcze parę istnień utraci życie, oby nie wszyscy!:/:P

czwartek, 15 marca 2018

Ziemianie komunikują się z obcymi?

Zgodnie z materiałami opublikowanymi przez aktywistów tzw. Anonymous (Wikipedia), NASA ma niebawem upublicznić informację o tym, że już trwa(!) kontakt z obcą cywilizacją:


NASA Odkryło Obcą Cywilizację i Ogłosi Istnienie Obcych

Ostatnio w kilku miejscach mówiłem, że na YouTube w zapowiedziach wydarzeń na rok 2017 (czyli w 2016 r.) pojawiła się zaskakująco zgodnie informacja, że właśnie o tym się dowiemy. Jednak po tej publikacji Anonymous (jeśli jej wierzyć), widzę zupełnie inny scenariusz: to nie są przepowiednie (w dosłownym znaczeniu), lecz przecieki, bo skoro NASA o tym wie od x czasu, to wiadomo, że takie informacje przeciekają i potem można dowolną informację przedstawić jako "przepowiednia", skoro ma się sprawdzoną wiedzę (nawet typu: nie mogę powiedzieć szczegółów, ale niebawem upublicznione zostaną informacje dotyczące UFO itp.).

Dla mnie jasne jest to, że w takiej sytuacji, zaskakująca zbieżność "przepowiedni" nie jest dziełem przypadku;)

niedziela, 7 stycznia 2018

Inne prawa fizyki

Czy zastanawiało Was kiedyś to co się znajduje poza obserwowalnym obszarem Wszechświata?
Może dalej są inne prawa fizyki? (odpowiedź dzisiejszej nauki na dole tekstu)

Wg. obecnych szacunków sfera owej "widzialności" ma średnicę około 92 miliardów lat świetlnych, czyli 8,8 ×1026 metrów.


Zachodzą tutaj też zadziwiające zależności, niektóre z nich to:
  1. rząd wielkości stosunku promienia obserwowalnego Wszechświata do promienia protonu wynosi 1039
  2. rząd wielkości liczby atomów w obserwowalnym Wszechświecie jest równy około 10(2x39)
Więcej na Wikipedii: Widzialny Wszechświat.

Fizyka (astrofizyka) zajmuje się tymi zagadnieniami od dawna i to bardzo szczegółowo, kiedyś nie potrafiono odpowiedzieć na pytanie (choć teoretycznie): czy prawa fizyki mogą się zmieniać tam gdzie nie widzimy, bo jak nie widzimy to możemy jedynie ekstrapolować nasze dotychczasowe doświadczenia. Czyli wróżyć, nie mając faktycznie pojęcia i żadnych faktów, które by to potwierdziły lub zaprzeczyły.

Nietrudno sobie wyobrazić, że świat jest znacznie większy niż obecnie dający się zaobserwować. Owa sfera w ostatnich stuleciach wciąż się powiększała (obecnie np. dzięki teleskopowi Hubble'a 1990 r.). Skoro cały czas obserwowaliśmy zależność, że im dalej spojrzymy tym więcej światów zobaczymy (taki WYSYWIG (Wikip.), czyli tu IDSTWŚZ :P ) to przyzwyczailiśmy się, że dalej wciąż czekają na nas nowe światy/galaktyki.

No dobrze, ale ile razy większy jest świat, którego jeszcze nie znamy?
Dziesięć razy? Tysiąc? Kwadrylion?

Znając obecne wielkości kosmiczne można spokojnie założyć, że może być o wiele większy... np. nawet o tyle razy, że ilość zer nie zmieściłaby się na stadionie;) A może jest nieskończony?

A jeżeli jest skończony, ale np. bardzo, bardzo duży, np. 999999x×10999999999 (tak z głowy;) ) to chyba nikt rozsądny nie da sobie głowy uciąć, że wszędzie jest ta sama fizyka co u nas...

Może się to zmienia? Może nawet np. co 5 czy 15 takich wielkości?

Zgodnie ze zdaniem Alberta Einsteina warto zadawać takie pytania. Warto sobie też zdawać sprawę z tego jak mało wiemy i jak niewiele możemy zakładać.


Ja takie pytanie zadałem sobie na studiach, miałem bardzo nudne (w ogromnej ilości) zajęcia z fizyki, nasz fizyk sprzedał nam swój skrypt, a ja chyba byłem jedynym studentem na roku, który ten skrypt w dużej mierze przeczytał;)
W nim między innymi był rozdział dotyczący astrofizyki oraz garść wzorów dotyczących właśnie tej sfery.

Na jakimś ustnym zaliczeniu (na każdych laborkach miałem takie do bólu) zapytałem się go o to co się znajduje poza tą sferą, czy mogą się gdzieś tam daleko zmieniać zasady fizyki?

Od tej rozmowy moje zaliczenia zaczęły zupełnie inaczej wyglądać!;) Po prostu wykładowca nabrał do mnie pewnego zaufania i dzięki temu nie dopytywał do samego dna, bo wierzył bardziej w to co mówię i piszę. To była spora ulga, bo zwykle to bardzo cisnął i maglował wszystkich, a jak ktoś czegoś nie wiedział to wrzeszczał bardzo głośno...
(w sumie to miał sporo racji bo jednak po wstępnej edukacji wszyscy powinni znać matamę, a mnie to nawet z chemii przepytywał...)


Wracając do pytania o to czy prawa fizyki mogą się zmieniać i jaki może być tego powód, to okazuje się, że nauka dziś zna odpowiedz na to pytanie - choć na razie tylko teoretycznie (tak jak wcześniej pisałem: nie widzimy, nie mierzymy - nic nie wiemy na pewno), ale i to jest już sporo:
    Teoria strun sugeruje, że „energia próżni” naszego Wszechświata może nie być „prawdziwą” energią próżni absolutnego Wszechświata. W takim wypadku mówi się o próżni fałszywej. Mogą również istnieć inne wszechświaty o innej wartości energii próżni i, co za tym idzie, innych prawach fizyki. Energia próżni może spaść ze swojego lokalnego minimum do innego minimum i mówi się wtedy o rozpadzie próżni. Taki rozpad może zajść samoistnie dzięki fluktuacjom kwantowym lub może zostać wymuszony przez bardzo wysoką energię. Według teorii strun, Wielki Wybuch był właśnie rozpadem próżni w innym wcześniejszym Wszechświecie.

    Rozpad próżni występuje też w teorii inflacji. Według niej, nasz Wszechświat miał się narodzić z polem Higgsa w stanie próżni fałszywej. Pole to następnie rozpadło się, co skutkowało wykładniczą ekspansją Wszechświata oraz uzyskaniem masy przez niektóre cząstki elementarne.
Powyższy cytat pochodzi z hasła Energia punktu zerowego (Wikipedia), czyli siły, która jest odpowiednikiem mocy znanej z Gwiezdnych Wojen i została potwierdzona eksperymentalnie (zadziwiająco spójna z opisem struktury galaktyki przedstawionej przez Bena w IV epizodzie).


Inne prawa fizyki? Rozbudza to moją wyobraźnię;)
Może kiedyś zrobię o tym grę;)

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Google Mars wyczarowało bazę kosmiczną;)

W poście pt. Kto pierwszy postawi nogę na Marsie? (2013 r.) wyraziłem (pewnie dość powszechny) pogląd, że przydałyby się nowe (ludzkie) osiągnięcia w podbojach kosmosu;) (tu jeszcze nowszy post). Tymczasem Google zrobiło sobie ciekawy żart, o którym było ostatnio głośno w internecie. Wchodząc na usługę Google Mars (czyli mapa satelitarna planety), można było odnaleźć... bazę i to pięknie wyglądającą i do tego używaną(!), bo wyraźnie widoczne były drogi itp.

Zdjęcie było przesadnie realistyczne, że aż się wydawało że to nie może być możliwe, z drugiej strony zaczęły narastać teorie spiskowe, np. że przez przypadek pojawiło się to zdjęcie, mimo że nie miało, ale coś nie zadziałało i ziemianie zobaczyli to co miało być przed nimi zakryte!;) W tej chwili zdjęcie bazy zostało już usunięte (tu można zobaczyć jak to wyglądało), ale w myśl podstawowych (pejoratywnych) zasad rozprzestrzeniania się teorii spiskowych, to właśnie zniknięcie ma tylko potwierdzić, że to była prawda!;):):)
Oczywiście nie przesadzajmy, bo równie dobrze potwierdza to scenariusz, że jeśli to był żart to znikło to dlatego, że żart się udał i internet od tego huczał;)

Odpowiedzą na to pytanie jest faktyczne pochodzenie bazy, czyli Hrabstwo Mayes (Oklahoma), czyli całkowicie ziemskie pochodzenie!;)


W tym fejku fajne było to, że nie było wiadomo kto tę bazę wybudował: czy ludzie, czy marsjanie, czy może ktoś jeszcze inny? Bardzo mi się podobają takie żarty. Tak ogromna firma, mająca takie możliwości jak wykonywanie map planet, może sobie raz na jakiś czas zażartować;) (tym bardziej, że gdy jakaś stronka nie cieszy się powodzeniem lub rozpoznawalnością, to taka akcja radykalnie poprawia sytuacje, na co dowodem jest mój post, bo chyba wcześniej tu nic nie wspomniałem o Google Mars - a teraz proszę!;) ...piszę chyba bo na prawie tysiąc postów powoli tracę kontrolę nad ich treścią, a pamięć po prostu tego nie ogarnia).

Jako miłośnik kosmosu i wypraw, bardzo Wam (i sobie) życzę, aby jednak w niedalekiej przyszłości taka baza faktycznie powstała!;)

czwartek, 17 sierpnia 2017

Valerian - byłem w kinie

Reg zorganizował grupę wypadową, do której udało mi się dołączyć i obejrzeliśmy sobie film Valerian i miasto tysiąca planet (Wikipedia). Dzięki Reg, bo po tym co słyszałem o tym filmie (to jakim marzeniem i wyzwaniem był ten pomysł dla ekipy Luca Bessona) to nawet zastanawiałem się, czy nie iść do kina, ale pewnie sam bym się nie wybrał... tyle fajnych rzeczy na mnie czeka, trochę szkoda czasu na kino (aż dziw, że to ja o tym piszę! Więcej niżej...).


Film mi się nawet podobał, choć to nie jest to SF za którym przepadam (gdzie są Andromeda albo Po tamtej stronie). Nie pękłem z nudów, co prawda żartowałem, że usnąłem jak "tamten" zdradził, no ale to tylko uszczypliwości na prostą fabułę i zbyt duży nacisk na widowiskowość i wartką akcję (to jakaś zmora dzisiejszego kina, którą coraz gorzej znoszę...).

Garść ciekawostek: Luc Besson (Piąty element (Wikipedia), Lucy i Leon zawodowiec) od bardzo dawna marzył o zrobieniu tego filmu, lecz nie było takich możliwości, dlatego dziś nie dziwią takie oto fakty: "Budżet filmu jest najwyższy spośród wszystkich filmów, jakie powstały poza terytorium USA, wynosi 210 milionów dolarów".

W filmie pojawia się motyw Paradise, czyli kolejnej nowej wizji tym czym może być (choć pachniało mi to Avatarem...), jednak nie piszę o tym aby zdradzać fabułę (nic na razie nie zdradziłem!), ale po to aby zwrócić uwagę na to, że w innych filmach Luc Besson również chętnie sięga po ten motyw (np. zupełnie inne ujęcie Paradise jako kurort przyszłości w "Piątym elemencie"). Być może się tak bawi, a może właśnie bardzo go interesuje ten temat i (możliwa) różnorodność interpretacji.

Podsumowując: jeśli oczekujesz wartkiej akcji, sporo zawirowań głowy, widowiskowych efektów, podróży kosmicznych (i innych), robotów, nowych technologii, duuużej ilości fantastycznych ras (oraz w kontraście ponętnej aktorki w roli głównej), pościgów, strzelanin, stosów trupów, rozwalania planet... i... jeszcze więcej tego wszystkiego okraszonego pewnymi zagadkami - to jest to film dla Ciebie!;)

...dla mnie może niekoniecznie, ale jako rozrywka w świąteczny dzień - całkiem przyjemna;)

...swoją drogą ci twórcy filmów dwoją się i troją, (lista osób od efektów lub grafiki 3D w filmach rozrasta się w ciągu ostatnich 20 lat w ogromnym tempie - sami sprawdźcie co się obecnie dzieje na listach płac!), a mnie to po prostu nudzi... W sumie dziwna sprawa lubię: SF, lubię efekty, lubię kosmos itp. a mamy tego teraz w kinie zatrzęsienie, w pewnym sensie spełniło się moje marzenie z lat dziecięcych, jednak to wszystko jakoś się chyba współczesnemu widzowi znudziło. Chciałbym znów zobaczyć film, który by mnie zachwycił tak jak Gwiezdne Wojny, Terminator czy Obcy i jakoś się to nie udaje...


Update:
W trakcie filmu zwróciłem uwagę na fakt, że jest mowa o człowieku, który poświęcił życie danej tematyce i raptem przepadł wraz z całą wiedzą - lecz jak to możliwe? Tyle komputerów, a żaden plik nie przetrwał?? No ale ta zagadka się w końcu wyjaśnia (choć nie jest to w centrum uwagi widza i twórców filmu). Uważam to za powiedzmy(!) wyjaśnione, ale prawda jest taka, że choćby dzisiejszy internet pokazuje, że wymazać się wszystkiego tak łatwo nie da (a co z jego pracami dyplomowymi?).


Update:
Z tego co podaje Wikipedia, odbiór filmu przez krytyków jest właściwie identyczny z moimi odczuciami. Jedną z ciekawszych ocen (nie do końca zgodną z moją) jest "Valerian i miasto tysiąca planet zachwyca swą urodą, odważną intrygą oraz mądrym przesłaniem, ale rozczarowuje sylwetkami głównych bohaterów, w których nie sposób uwierzyć." (Krzysztof Walecki, Film.org.pl).
To ciekawe, że w tak przefantastycznionym filmie z masą wyssanych z palca technologii, ras itp. najbardziej niewiarygodna jest para bohaterów, tylko... ludzi! :D
Niewiarygodni bohaterowie w filmie SF to gotowy przepis na porażkę;)


Update 2022:
Napisałem tutaj, że chciałbym zobaczyć w końcu film, który mnie zachwyci i... DOCZEKAŁEM! Polecam świetne SF!

środa, 12 lipca 2017

Kosmiczna historia generała Kuziory

To co prawda reklama, ale naprawdę warto zobaczyć:


Samsung Presents: Poznaj historię generała Kuziory | Powered by Galaxy S8 / Gear VR
W jednym z komentarzy czytamy:
    Wspaniała historia. Jak widać reklama potrafi być wartościowa. Gratuluję.
    Adrian Kilar VLOG

Przy okazji jest to zaskakujące SF, gdzie nie sięgamy w przyszłość, ale tą "fikcją" jest przeszłość;)

wtorek, 13 czerwca 2017

Zagadka sygnału WOW! została rozwiązana?

15 sierpnia 1977 roku, dr. Jerry’ego R. Ehmana odebrał sygnał radiowy z kosmosu za pomocą radioteleskopu The Big Ear. Z racji tego, że sygnał ten znacząco różnił się od szumu kosmicznego, oznaczył go komentarzem na wydruku "WOW!" (patrz Wikipedia). Poszukiwania źródła tego sygnału oraz wyjaśnienia sytuacji trwały dziesięciolecia - aż do dziś.

Jednak niedawno pojawił się (pewnie dla wielu zaskakujący) dokument, który wyjaśnia skąd wziął się ten sygnał, a to dopiero początek, bo niesie to ze sobą kolejne ciekawe wnioski. Dokument PDF jest do przeczytania tutaj (źr. planetary-science.org).

Niestety jak wieść po internecie niesie (czyli nie wiadomo czy to prawda;) Jerry R. Ehman dowodził w 2017 roku, że wyjaśnienie z powyższego źródła (czyli że to komety) jest wysoce nieprawdopodobne. Oczywiście to że uznano że są nieprawdopodobne to zgodzić się z tym mogę oraz uwierzę że Jerry tak stwierdził, jednak pytanie nadal pozostaje otwarte. Co ciekawe komety zbliżają się ponownie do Ziemi więc zamiast snuć teoretyczne wizje, będzie się można o tym przekonać eksperymentalnie;)

środa, 25 stycznia 2017

ROGUE ONE - coś na co czekaliśmy

Na gorąco: stało się w końcu byłem na nowych Star Warsach!;)
Mam wielką, wielką przyjemność zakomunikować, że wreszcie wielkie Gwiezdne Wojny wkroczyły na ekrany kin!

Jak prawdziwy fan poszedłem do kina nie przeczytawszy choć jednego newsa, nie oglądając zapowiedzi, wycieków, a nawet trailerów (widziałem jeden, którym katowano w TV, na szczęście był krótki więc nie zdradzili fabuły), a jak ostatnia gapa, czekałem aż przestaną grać:P
...i opłaciło się!;)
Tym bardziej, że z trailerów można się zbyt wiele dowiedzieć, a wszystkiego dowiedziałem się w kinie!

ROGUE ONE - to nie jest drwina z fizyki, intelektu i tego wszystkiego czym są Gwiezdne Wojny. Przykładowo: to nie jest historia o trollu, czy gnomie, który zawieruszył się z Władców Pierścieni i za pomocą przerośniętego holo (ego) stara się posklejać imperium. To nie jest wtórna intryga, papierowe nowe imperium (pierwszy order - chyba z kartofla), pełno głupich żarcików (nawet o zgrozo Chewbacca zgrywa żartownisia) oraz scenariusz na poziomie intelektualnym Hollywood...

Nie chcę mówić, że jest idealnie, ale jest to doskonałe widowisko, przesiąknięte tym wszystkim czym Gwiezdne Wojny być powinny. Jest sporo nowinek wciśniętych w film (nowe pojazdy, stroje szturmowców, robot imperialny itp.), ale nawet ja zniesmaczony totalnymi zmianami w Przebudzeniu Mocy (choć jak widać przebudzenie nastąpiło dopiero teraz!), tu gotów byłem to zaakceptować, bo z drugiej strony jest wiele wspaniałych nawiązań do klasycznej linii, kultowej trylogii.

Na całe szczęście nikt nie chciał skrzywdzić tego filmu tak bardzo jak w PM. Nikt nie chciał gadających mieczy o samoświadomości (posiada cel oraz szuka wybrańca itp.) (to jakiś Star Trek im nie wyszedł??), nie ma kapitana Solo, co nie potrafi pilotować (ścina drzewa), a synalek nie udaje mrocznego charakteru w sposób uwłaczający inteligencji widza...

Wreszcie (aż!) od czasów klasycznej trylogii, w kinie poczułem się jakbym oglądał Gwiezdne Wojny, choć strata napisów była zaskakująca no i przydługi początek też mnie mocno zaskoczył;)

...i jeszcze jedno warto podkreślić: zrezygnowano z klasycznej konwencji, cała narracja oraz reżyseria jest nowa, ale ja to kupuję!

Tu nie tyka się miecza świetlnego ten, który w 100% nie powinien, a na dodatek jakimś cudem daje radę temu co wie do czego to służy i ćwiczy od dawna...
...właściwie mieczy świetlnych jest tutaj naprawdę mało, jednak nic mi to nie przeszkadza!

To co zobaczyłem było piękne oraz w wielu drobiazgach wyjaśniało doskonale znane fakty (super!). Wtrącę tutaj moją osobistą ocenę, może nie do końca czytelną dla wszystkich: film mi się doskonale oglądało bo zobaczyłem w nim świat Gwiezdnych Wojen jaki doskonale znam i świetnie klimatem mi się kojarzy z dawnymi czasami... czasami gier! Tak! Gier LucasArts z lat 90 i 2k.
...a gry wtedy nie kończyło się w 2h :P

Zdobywanie ogromnej wieży na pustkowiu zdarzyło mi się raz czy dwa razy;) Choć ja to robiłem w pojedynkę (he he).

To co mnie najbardziej zniesmaczyło to np. powstanie nazwy i okoliczności (nieco na siłę do filmu wstawione) "ROGUE ONE"... :/

Z zalet: w tle okazało się, że tak naprawdę to było zupełnie inaczej niż myśleliśmy!;) Od zawsze było wiadomo, że rebelia zaatakowała Gwiazdę Śmierci, a następnie dziwnym zdarzeniem losu wysadziła. Z punktu widzenia fizyki i zdrowego rozsądku były to okropne bzdury, czy modne ostatnio: "farmazony" he he;) Przez dziesięciolecia nie wiedzieliśmy o co chodzi, pewne były tylko farmazony, czyli bełkot pseudonaukowy. Jednak w tym filmie, gdzieś tam w tle okazuje się, że ten wybuch miał jednak bardzo konkretne podstawy do doszczętnego wysadzenia GŚ.
Czy chcieć czegoś więcej od Gwiezdnych Wojen??

Nic więcej! Żadnych zmasowanych abordaży najlepszego przemytnika, skłóconych małżonków i Hana Solo, który z ignoranta i cwaniaczka zamienia się z Yodą miejscami i prawi kazania...

W zwiastunie znalazłem błąd (AT-AT miał wielką prostokątną dziurę na korpusie), chciałem już o tym napisać (jak to mam w zwyczaju - wiele takich tekstów już powstało o filmach i grach), jednak w ostatniej chwili stwierdziłem, że jednak nie mogli popełnić aż takiego błędu. Co prawda nie zostało to wyjaśnione precyzyjnie i wprost, ale dałem się przekonać.

Jeśli ktoś z Was nie był, niech leci czym prędzej, bo niby kina są pełne, ale w każdej chwili mogą przestać grać:/


Update:
Dla ciekawskich: jednostka krocząca, którą widzimy w filmie jest stworzona specjalnie do filmu RO i ma nawet inną nazwę. Nie jest to znany z Imperium Kontratakuje AT-AT lecz AT-ACT, czyli All Terrain Armored Cargo Transport. Więc posiada pancerz i uzbrojenie, ale nie jest jednostką militarną, lecz transportową. Tu więcej informacji (Biblioteka Ossus).

środa, 12 października 2016

Lecimy na Marsa?;)

Ostatnio świat obiegła informacja, że Elon Musk chce posłać milion ludzi na Marsa. Może najpierw zarysuję kim jest sam Elon, bo nim skorzystamy z zaproszenia musimy wiedzieć z kim mamy do czynienia;)

Elon Musk uznawany jest dziś za słynnego przedsiębiorcę i filantropa, posiada majątek wynoszący 13,1 mld USD, nie jest to żaden przypadek, gdyż niegdyś założył system płatności internetowych PayPal oraz firmy SpaceX i Tesla Motors. Zagrał też epizodyczną rolę w filmie Iron Man 2, w tym zdjęcia do filmu były realizowane właśnie w jego zakładach SpaceX (czyli zręczny marketingowiec). Jeszcze mniej znany jest z tego, że zafascynowany grami Atari (i Intellivision) w wieku 12 lat (1984 rok) zakodował grę Blastar, a za udostępnienie źródeł magazynowi PC otrzymał 500 dolarów.

Czy możemy wierzyć szefowi producenta, który stworzył najpopularniejszy obecnie elektryczny (i pierwszy na świecie autonomiczny) samochód osobowy Tesla Model S?
No cóż... jeśli komuś wierzyć to właśnie takiemu człowiekowi, choć odnośnie miliona ludzi na Marsie to bardziej odczytuję to jako kolejny udany zabieg PR niż coś za co można go pociągnąć za język.

Ja o podróżach kosmicznych marzę od małego, więc jeśli ktoś miałby rozbudzić moją wyobraźnię to właśnie Elon Musk. Tak bardzo pragnę tego, aby coś się zaczęło dziać... a nic się nie dzieje.

W 2013 roku dałem temu upust pisząc posta o dalekich podróżach kosmicznych oraz wylądowaniu na Marsie, obecnie Elon idealnie wpasował się w moje marzenia. Przy okazji rozwiązania przychodzą z zupełnie innej strony niż ja to wtedy prognozowałem, jednak wyścig wydaje się że na dobre wystartował!


Mars (źr. oryginału Wikipedia)

Słów Elona Muska nie traktuję bardzo poważnie, bardziej traktuję jako wizję rozpostartą przed ludzkością, przez wizjonera. Dokładnie w tym się z nim wręcz bardzo zgadzam i popieram w całej rozciągłości: lećmy w kosmos, jest przecież taki piękny, nieznany i jak to powiedział klasyk "jest ostatnią (niepoznaną) granicą dla człowieka". Do dzieła!;)


Jeśli nie jest zaznaczone inaczej (lub nie jest zaznaczone wcale) zamieszczone ilustracje pochodzą z Wikimedia Commons lub są mojego autorstwa.


Ta strona używa cookies oraz innych technologii Google (i innych firm w specjalnych dodatkach po prawej stronie) w celu prawidłowego działania tej stronki (jej elementów jak np. ankiety, reklamy itp.) oraz zbierania statystyk. Korzystanie z tego bloga powoduje zapisywanie typowych plików na Twoje urządzenie (np. komputer, tablet itp.) o ile w ustawieniach przeglądarki nie zmienisz tego.

W UE się ludziom w głowach przewraca, więc dla świętego spokoju zamieściłem to absurdalne ostrzeżenie...