czwartek, 12 marca 2026

Zlitujcie się nad prepersem - uwolnijcie go

Poznałem w internecie pewnego jegomościa, nigdy go nie widziałem na oczy, ale starał się siebie uwiarygodnić podając gdzie pracuje, ze względu na to jak OSTRE treści głosił - istny propagandysta:P

Był to człowiek o umyśle prepersa więc bardzo ciekawie opowiadał o tym jak to on jest przygotowany na najcięższe czasy i faktycznie wszystko miał dopięte na ostatni guzik. Jednak coś go wyróżniało...

Głosiciele jakiś idei dzielą się na teoretyków i praktyków, ten należał to tej bardziej szalonej części praktyków, czyli on znał termin kiedy świat się ma zawalić!
Więc on nie tylko przygotowywał się na teoretyczne zagrożenie, ale on przygotowywał się na konkretną datę!

Zawsze powtarzałem, że znacznie łatwiej jest być prepersem, gdy zna się datę końca świata;)))

I tutaj wizje kolegi były niesamowite - takie z grubej rury, więc straszył wszystkich tak zupełnie na poważnie!

Główna jego wizja była taka, że istnieje światowy spisek, który lada moment zniszczy system światowych finansów + dodatkowe wizje pomocnicze (domyślacie się pewnie jakie). Tutaj warto podkreślić, że przykładowo D. Trump obecnie dąży do tego, aby zmienić kierunki światowych transferów finansowych - ci którzy nasłuchali się szaleńców z TV i gazet zarzucają mu właśnie niszczenie światowych finansów, choć tu chodzi tylko o zmianę kierunków - a to co innego.

Swoją drogą ci co wierzą tym szaleńcom, że D. Trump jest jak Benito Mussolini itp. tak naprawdę stają w obronie najbogatszych i ich światowych przepływów finansowych - więc ja się zapytam: tam przelatują setki miliardów dolców miesięcznie, macie coś z tego?? :P
Nie macie?? Aaaa... czyli tak charytatywnie...


Wracając do kolegi on wieścił, że system światowych finansów ma paść (w konkretnej dacie), więc on wypatrzył sobie jakiś bank, na którzy przelał wszystkie swoje pieniądze (oraz xrp portwel sprzętowy) i jak do krachu dojdzie to będzie je błyskawicznie wydawał. Następnie wieścił, że światowe waluty w większości upadną i zostaną zastąpione namiastką waluty, będą to bardziej środki socjalne dla społeczeństw (tak przynajmniej zrozumiałem to co pisał). Do tego dochodzi oczywiście wiele innych teorii związanych ze społecznościami i innymi konsekwencjami tych wydarzeń itp.

(Źródło obrazu)

...i wszystko byłoby fajnie gdyby nie ta data...

Jego zdaniem do tego wszystkiego miało dojść około czerwiec - lipiec 2025...

W czerwcu kolega znikł z internetu...

...jak rozumiem był to moment, w którym obawiał się krachu z największym prawdopodobieństwem...

Dlatego wnoszę, aby wysłać do jego bunkra jakiś emisariuszy, którzy powiedzą, że: bankomaty działają, dolar cały czas obowiązuje, a internet działa...

Tylko czy uwierzy...


Update:
Oczywiście nie chcę przesądzać o tym, czy kolega się jedynie mylił, czy popadł w jakąś paranoję :P Dlatego warto podkreślić, że jedna z jego wizji naprawdę się sprawdziła. Zapowiadał eskalację "incydentów" na naszej wschodniej granicy oraz związaną z nią panikę. To się faktycznie już dzieje, a nie trzeba być profetą (jak pewna profesor o jedwabistym głosie :P), aby być świadomym tego, że dalsza eskalacja jest tutaj oczywista.

Dodatkowo chyba zapowiadał to, że Polska będzie wypychana na wojnę z Rosją. Nie jestem tego pewien, czy to on to zapowiadał, bo to już było dość dawno temu, w końcu on w tym bunkrze siedzi już prawie rok :P

czwartek, 5 marca 2026

Następna Wojna... już tuż tuż?

Czyli kolejny post, z nieoficjalnej serii na tym blogu (tak dużo jest tutaj treści, że nawet są tutaj nieoficjalne serie :P) omawiającej przyszłe wojny.

Dziś po raz kolejny opiszę wam niezwykle istotne zagadnienia, o których kompletnie nikt wam nie powie! Choć tym razem dziennikarze od 7 boleści są nieco usprawiedliwieni bo będę tutaj mówił nieco o sobie, więc nie będzie tutaj żadnego zdziwienia, że nie będą oni mówić o mnie;)

...jednak powinni! Czerpiąc wiedzę i tematykę z mojego bloga w końcu zaczęli by pisać o naprawdę istotnych dla świata tematach, a nie tych "wiadomościach" niewartych funta kłaków, które produkują od dziesięcioleci na całym świecie... :( W każdym razie "trafialność" ich wiadomości w fakty wzrosłaby znacząco (czyli adekwatność treści do tego co się na świecie naprawdę dzieje).


Dziś odniosę się do obecnej wojny (Wojna na Bliskim Wschodzie. Trump i Netanajhu zaatakowali Iran. Trwa wymiana ognia), która bardzo, bardzo mnie niepokoi, a cały świat obecnie o niej mówi właśnie z tego powodu.

Mam wielką nadzieję, że sytuacja ta się bardzo szybko uspokoi, bo nie wygląda to dobrze...
Prawdopodobnie reżim w Iranie wymordował kilkadziesiąt tysięcy protestujących na ulicach (jakiś czas temu), choć świat nie ma na ten temat wielu informacji, ponieważ ludobójcy wyłączyli Internet, aby ukryć swoje bestialstwa :( Chodzi mi tutaj o to, że jest to symboliczne, że musimy patrzeć przez ten pryzmat, aby zrozumieć kto tam w tej chwili prowadzi wojnę - choć łeb został odrąbany.

W mojej ocenie cały czas nie rozumiemy tych powiązań, zależności. Przykładowo: ok, łeb został odrąbany, więc kto tam walczy? Jakie miał jeszcze inne plany działania? Z kim? Tu walczy smok bez głowy, czy w ogóle ktoś inny pociąga za sznurki? (i w cale nie myślę tutaj o najbardziej oczywistej odpowiedzi, kto to może być!)

Dlatego przede wszystkim chodzi mi o to, aby nie trywializować sytuacji do tak prostej jak przedstawiają to obecnie amerykanie. Warto przypomnieć, że jakiś czas temu już zaatakowali Irak (administracja George’a W. Busha w 2003 rozpoczęła wojnę z Irakiem i Saddamem Husajnem) i potem okazało się, że informacje które uznano za powód do ataku - były kompletnie fałszywe, czyli zaatakowali zupełnie bez uzasadnienia. Nie mówię, że teraz tak jest bo pewnie nie, ale to że są wprowadzani w błąd jest jak najbardziej możliwe. Przykładowo przypomnę, że gdy nastąpił ostatnio atak na Izrael to (najsłynniejsza siła wywiadowcza świata!) Mossad, został podobno zaskoczony(!), więc mówimy tutaj o nieprawdopodobnej konspiracji, której świat zachodu nigdy nie zinfiltruje, skoro nawet Mossad nie dał rady...

Przypomnę, że sednem tematu był jakiś transport, co do którego zachodziło podejrzenie, że w brew oficjalnej wersji zostanie wykorzystany do budowy broni atomowej. Taki problem się rozwiązuje bardzo prosto, wystarczy wpuścić masę obserwatorów międzynarodowych i temat jest zamknięty. No ale oczywiście krwawy reżim nie zgodzi się na coś takiego, nawet koszem swojego kraju i jego ludności (skoro i tak ich morduje to co za różnica jak będą ginąć na wojnie...).

Bardzo mi się ta sytuacja nie podoba... Nie wiadomo co z tego będzie, został poruszony "system" w którym wojny i konflikty przetaczają się od dziesięcioleci, więc tutaj naprawdę nie ma żartów. To nie znaczy, że nie pochwalam tej interwencji (o czym zaraz więcej), bo to się staje co raz bardziej czytelne - cały świat dziś rozumie, że sytuacja była i teraz jest super poważna.

Obawiam się tej hydry, która jest skryta za wspomnianą ogromną konspiracją.

To byłaby prosta kwestia, gdyby ten konflikt trwał od 5 no może 10 lat, ale tutaj mówimy o zwaśnionych krajach od dziesięcioleci...

To jest coś podobnego (tylko trochę podobnego) jak w konflikcie Rosja - Ukraina. Tu nie chodzi o kawałek ziemi, o który można przeprowadzić walki i go zdobyć lub nie. Tutaj chodzi o wewnętrzne przekonanie wszystkich stron do swoich racji co sięga dziesięcioleci. Ukraina uważa się za odrębny i niepodległy kraj (i to jest zdecydowanie ważniejsze niż kawałek ziemi), a tamci uważają, że Ukraina nie ma nic do gadania itp.

Właśnie z tym mamy i tutaj do czynienia. Sytuacja jest bardzo skomplikowana, z powiązaniami międzynarodowymi sięgającym całego świata. To system wielowarstwowy, którego być może nie rozumiemy. Jedyną nadzieją jest to, że wywiad amerykański jest tak dobry (jak to pokazuje na wojnie na Ukrainie) i oni naprawdę dobrze wiedzą co i gdzie się dzieje (w przeciwieństwie do scenariusza jaki wcześniej nakreśliłem, że właśnie ponownie wchodzą w rejony, o których nie mają pojęcia).


Moja mroczna, wybuchowa "przepowiednia"


Tutaj dochodzimy do naprawdę ciekawego zagadnienia. Ja właśnie starając się zrozumieć co się tam od dziesięcioleci kotłuje, próbując prześwietlić wszystkie te warstwy, do tego próbując zrozumieć sposób myślenia i cele różnych krajów oraz ich mieszkańców (kiedyś miałem takie "międzynarodowe" spotkanie, w którym próbowałem poznać i zrozumieć tę kulturę i tych ludzi, co dziś jest bardzo pomocne) - doszedłem do bardzo czytelnego wniosku:
    Tam dojdzie do gigantycznej eskalacji i to nawet atomowej
Powtarzam to od dawna, a w ostatnich latach to super mocno to podkreślam (chyba nie pisałem o tym na tym blogu, ale ci co ze mną rozmawiali na te tematy słyszeli nie raz).

Mamy tutaj zadziwiającą koincydencję: ja ostrzegam o zagrożeniu atomowym, a dziś mamy interwencję USA właśnie w kwestii tego, aby zapobiec ew. zagrożeniu atomowemu... Hmmm...
Co by o tym nie myśleć, wygląda na to, że obecnie zagrożenie atomowe naprawdę weszło w bardzo istotną fazę.

Podkreślę, że ja tak oceniam tę sytuację ogólnie (od dawana), natomiast działania ameryki wynikają z jakiś konkretnych obecnych wydarzeń, które dały im przekonanie, że właśnie teraz jest ten moment, w którym trzeba działać (co jak wcześniej mówiłem - niekoniecznie musi być prawdą, ale ta koincydencja ukierunkowuje nas w stronę, że jednak to nie były żarty).

Zagrożenie wybuchami atomowymi na bliskim wschodzie niosłoby kolosalne zagrożenie dla całego świata (eskalację oraz destabilizację - tak jak pisałem w poście World's fog of war mogłoby dojść do agresywnych działań w innych częściach świata, które wykorzystałby tę sytuację), dlatego jeśli amerykanie naprawdę mają poważne powody do interwencji to nie są to żarty dla wszystkich ludzi na Ziemi!

Mam nadzieję, że amerykanie prawidłowo rozpoznali źródło zagrożenia atomowego (a to na pierwszy rzut oka wydaje się potwierdzać) i dzięki temu zagrożenie atomowe zostanie całkowicie zażegnane.
...życzę sobie i tobie tego, czyli wszystkim mieszkańcom Ziemi!

Niestety może się okazać, że amerykanie nieprawidłowo namierzyli źródło problemu lub też pominęli jakiś ważny element. Jeśli tak się stało, to właśnie obserwujemy największą katastrofę jaka mogła spotkać ten region świata, a w konsekwencji nas wszystkich...


Patrząc na to z punktu widzenia mojej "przepowiedni", to waży się tutaj siła "przepowiedni": czy przepowiednia jest dostatecznie "mocna", tak bardzo, że interwencja USA nic nie zmieni i do eskalacji atomowej i tak dojdzie, albo może właśnie interwencja jest dostatecznie mocna (oraz w odpowiednim momencie przeprowadzona) - tak że do spełnienia się "przepowiedni" nigdy nie dojdzie.
Hmm...
Oby!

Ale to ciekawe...


Duże zaskoczenie!


Jestem naprawdę bardzo zaskoczony, wprost niedowierzam na co patrzę :P

Przedstawię wam zarys historyczny, abyście zrozumieli jak wielkie jest moje zdumienie;)

Gdy zapowiadałem wybuch wojny na Ukrainie (nieco ciekostek w poście Ukraina - wieści i aktualności) w grudniu (rozmowa telefoniczna z powszechnie znanym redaktorem), kompletnie nikt na świecie nie działał w celu jej zapobiegnięcia (też mało kto o tym mówił, że sytuacja jest bardzo poważna). Anglicy i Amerykanie byli zaangażowani w temat od początku co może sugerować, że nie zapobiegali, ale trzymali rękę na pulsie (co i tak jest sporym osiągnięciem w stosunku do różnych elit próżniaczych... czy też wprost bardzo szkodliwych).
    (wspomnę tutaj o pewnym szczególe, bo nigdzie się tego nie dowiecie: gdy nastąpił atak na Ukrainę przełączałem sobie kanały zagraniczne, aby zobaczyć jaka jest reakcja świata na te wydarzenia. Na jednym z niemieckich kanałów TV w rogu pojawił się napis "Krieg in Europe", na żadnym innym kanale, w tym w polskich nie pojawił się taki napis. Następnie w ciągu chyba 24h napis ten usunięto. Wydaje mi się to bardzo ciekawe, dlaczego w niemieckiej telewizji pojawił się taki napis? oraz chciałbym też wiedzieć jak do tego doszło, że napis ten usunięto i nigdy więcej się już nie pojawił (a przecież wojna trwa już od kilku lat!))
Gdy wprost zapowiadałem wybuch wojny w Izraelu (na 3 tygodnie przed jej wybuchem, w trakcie rozmowy z przyjaciółką (też redaktorem)), to ponownie w mediach na ten temat była cisza (tym razem kompletna!), a cały świat nie zrobił nic, aby zapobiec eskalacji sytuacji. (Panowie z Mossadu pewnie znacie do mnie numer, to następnym razem zadzwońcie po dobre informacje :D :D :D).

Tutaj warto podkreślić, że jedną kwestią są kraje tak bardzo zaniepokojone (własnymi konsekwencjami wojny), że są one zaangażowane w te konflikty (jak wspomniana Anglia i Ameryka), natomiast zupełnie inną jest to, że przecież mamy ONZ, które w statucie ma wpisane zapobieganie wojnom(!!!!). Gdzie wy jesteście??
Tu odsyłam do przykładowego postu: ONZ - Ogarnięci Natarczywym Ziewem (11 X 2022).

Kolejną kwestią są prezydenci i rządy, po to ich wybieramy, aby właśnie działały, a przede wszystkim przeciwdziałały konfliktom zbrojnym! Przypomnę, że każdy premier otrzymuje dane wywiadowcze właśnie w tym celu, natomiast w Europie trudno jest znaleźć polityka, który naprawdę robi z tego użytek... a już mądry użytek to ze świecą takiego szukać...

Tu nie chodzi o trywializmy, chodzi o to, że naprawdę musimy wymagać od polityków, aby pełnili swoje role, a nie tylko siedzieli na stołkach!

Przypomnę post: Tygrys i tygrysek.


Dlatego takie jest moje obecnie zdumienie, gdy ja od lat wieszczę, że konflikt ten będzie eskalował do kolosalnych rozmiarów, a tutaj wpada mi niejaki D. Trump i mówi: nic z tego, rozbroimy ich i żadnego konfliktu atomowego nie będzie!
O!

Po raz pierwszy mam tak, że ja coś "przepowiadam", a ktoś precyzyjnie namierza problem i będąc przekonanym, że uderza we właściwe miejsce, chce zagrożenie całkowicie rozbroić!
Szok!

Ja jestem zwykle przyzwyczajony, że właśnie nikt nie zauważy problemu, a tym bardziej żaden polityk nie kiwnie nawet palcem, aby cokolwiek zrobić, nie mówiąc o przeciwdziałaniu...

W mojej ocenie to po raz kolejny pokazuje jak próżniaczą "elitą" są wszystkie obecne i byłe rządy na całym świecie, że kompletnie nie jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że oni cokolwiek robią lub zrobią wtedy kiedy jeszcze można...

poniedziałek, 2 marca 2026

Dziennikarze od 7 boleści widzą drzewa...

Od prawie 20 lat, jak prowadzę tego bloga, zwracam uwagę na to, że "dziennikarze" w Polsce pracują fatalnie, zupełnie tak jakby byli dobierani po wyglądzie (pewnie faktycznie są), nie po tym czy wiedzą czym jest dziennikarz oraz co i jak ma robić.
Ogólnie sytuacja jest dramatyczna, potwierdzona masą postów opisujących konkretne przykłady.

Tak sobie myślę, że problem z nimi jest taki, że widzą drzewa, ale lasu ni w ząb!


Update:
Chyba najbardziej przerażającym przykładem tego kim w Polsce są dziennikarze, jest fakt, że gdy szef wojskowego wywiadu niejaki P. A. Rubcow (Wikipedia) został aresztowany - znaleźli się tacy "wybitni dziennikarze", którzy bronili tego łagodnego jak baranek człowieka, który podawał się za hiszpańskiego dziennikarza.

Naprawdę ciężko o większy dramat, gdy dziennikarze, którzy mienią się opiniotwórczymi, obiektywnymi jedzą z ręki niezwykle niebezpiecznemu szefowi agentury działającej w całej Europie (jak się nie trudno domyśleć szef wojskowego wywiadu sam nie jest typowym agentem, tylko steruje siatkami wywiadowczymi w wielu krajach).

W darknecie rosi się od nieprawdopodobnych materiałów, jakie naprodukował ten całkiem płodny "reżyser", oj będzie o nim w Polsce jeszcze głośno, bo dziennikarze w Polsce (i to czołowe nazwiska, jakie wszyscy znają!) okażą się nie tylko skończonymi durniami, ale też... no sami zobaczycie...:/

środa, 18 lutego 2026

Afera Epsteina i gry - wiemy komu dziękować...

Cały świat obecnie komentuje tę aferę, na wyrywki w polskim necie są tytuły: ...Obnażyła hipokryzję zachodnich elit, ...zbrodnia przeciwko ludzkości?
Nie jestem tym jakoś zbytnio zaskoczony, bo moi koledzy mówili o tej aferze na lata nim w Polsce zaczęto o tym mówić.

Kolega z ameryki po przeanalizowaniu (wstępnym) udostępnionych dokumentów, podsumował to tak, że wyłania się z nich wprost infantylna pogarda do innych narodów świata połączona z czystym złem. Dodał, że zadziwia go jak czyste zło ciągnie do niewinnej krwi...

Tak jak mówię od jakiegoś czasu, obecnie nauka potrafi swoimi niepodważalnymi metodami namierzać czyste zło i z całą pewnością mamy tutaj do czynienia z taką właśnie sytuacją. Może do tej pory czytając moje komentarze mieliście przed oczami np. Kaputina, ale należy mieć przed oczami również ponad 1000 ofiar kobiet, które trafiły na jego prywatną wyspę i doświadczyły piekła na ziemi...


Ja dziś podrzucę temat, który pewnie szybko (albo wcale) nie pojawi się w polskiej przestrzeni informacyjnej.

W ujawnionych aktach znajdują się e-maile Jeffreya Epsteina do CEO Activision, w których nalegał na to, aby gry były finansowane poprzez mikropłatności. Panowie ci omawiali kwestię, która (wtedy) miała potencjalną przyszłość. Jednak dziś jest to nasza codzienność.

Myślę, że nie jest przesadą stwierdzenie, że te rozmowy naprawdę miały spory, a może kluczowy wpływ na to jak opłaty były projektowane w grach (po tych e-mailach).

środa, 11 lutego 2026

Windows 11 padł...

A już myślałem, że gorzej być nie może... ale skąd! (patrz: Awaria kompa + Windows 11 rozkręca się)
W Microsoftcie oni codziennie głowią się, aby było JESZCZE LEPIEJ!!!

Właśnie całkowicie nie działa mi USB!!!

nie ma: klawiatury i myszki!!!

...wchodzę do pokoju a tu znajomy ekran instalacji aktualizacji! Myślę sobie co jest??? Pewnie poleciał BSoD i znów zaczął coś aktualizować... (dodam: 1. od czasu ostatniego postu, windows się coraz częściej wywala 2. po uruchomieniu faktycznie uruchomił otwarte wcześniej programy).

instalacja trwała bardzo długo, potem mignął komunikat, że nastąpił krytyczny błąd i rozpoczął się proces odinstalowywania...

po kilkudziesięciu minutach, system się urucho.ił, ale myślałem że sie ponownie zawisił... bo nic nie reagowało, wyglądało tak jakby coś odłączyło całkowicie klawiaturę... Nie dzałaly/świeciły się diody, a Caps i Num nie działały...

Jakie było moje zdziwienie gdy zobaczyłem, że system jednak działa...

Okazało się ostatecznie, że: 1. klawiatura nie działa 2. myszka nie działa 3. Potem zorientowałem się że dysk USB też nie działa...

Okazało się mimio wszystko, że o dziwo działa gładzik, dzięki czemu udało mi się zalogować...

System działa, ale bez USB. Myszka się nie świeciły, a w klawiaturze USB nie świecą się diody... Dysków brak.

Mówimy tu o laptopie z podłączoną klawiaturą USB. Natomiast podstawowa klawiatura nie działa, dioda Num lock świeci się i nic poza tym...
Właściwie to dziwne że działa gładzik...

Windows update podaje mi info,ze instalacja aktualizacji się nie powiodła... jednak ja szukałem powodu, że coś się jednak w tystemie zmieniło... w końcu znalazłem głębiej, że coś się jednak zainstalowało tzw. Aktualizacje zabezpieczeń dlams Windows (KB5053598), widać po dacie, że to dziś.

Chcąc korzystać z PECETA NORMALNIE, odinstalowałem tego wirusa, ale niestety po powolnym restarcie ponownie się instalował...

jak na razie peceta nie mam, mam touchpada z wyświetlaczem...


Ps. to pierwszy post całkowicie napisany z telefonu, bo PECET NIE DZIAŁA!


Update:
Za pomocą klawiatury ekranowej zapytałem Copilota co jest grane:
    jest dramat. USB nie działa. "intel usb3,2 eXt. host cont. zgłasza błąd 37. to się stało po aktualizacji windows.
Odpowiedź:
    (...) błąd 37 przy Intel USB 3.2 eXtensible Host Controller po aktualizacji Windowsa to klasyk. Ten komunikat oznacza, że sterownik nie może się załadować, zwykle przez konflikt po aktualizacji systemu.
Klasyk???
Czyli spotkało mnie wyróżnienie...:(

Dalej czytam:
    Poniżej masz najskuteczniejsze kroki, które realnie rozwiązują ten problem. Poprowadzę Cię tak, żebyś nie musiał błądzić.

    1. Restart pełny, nie szybki

    Windows 11 często trzyma stare sterowniki w pamięci.
    Zrób tak:
    - Przytrzymaj Shift.
    - Kliknij Uruchom ponownie.

    - Po restarcie sprawdź USB.
Może mi ktoś powiedzieć: skoro nie działa (nie ma zasilania) klawiatura i myszka, to jak mam wykonać polecenia "Przytrzymaj Shift" oraz "Kliknij"???? :-(

Dobrze jest z mądrym pogadać...

niedziela, 8 lutego 2026

Film "Przymierze"

Niedawno obejrzałem film pt. "Przymierze", który faktycznie nosi tytuł "Guy Ritchie's The Covenant" (en.wiki (na polskiej Wikipedii nie ma takiego filmu)) z 2023 roku.

Jest to film, do którego obejrzenia trzeba się uzbroić w naprawdę dużą dawkę nerwów i siły psychicznej. Ponieważ film ten opowiada niezwykle szczerze, prawdziwie i bez ściemy: fatalne, dramatyczne wydarzenia, które zwykle towarzyszą podczas wojen i innych podobnych konfliktów.

Właściwie słowo "dramatyczne" jest zbyt mało opisowe, co mam tutaj napisać? Bardzo dramatyczne, wielce dramatyczne?

Film opowiada o "DRAMATYCZNYCH" doświadczeniach i kolejach losu po tym jak w 2021 roku wojska Amerykańskie zostały wycofane z Afganistanu w atmosferze skandalu, gigantycznej afery, ociekającej niekompetencją władz. Trzeba podkreślić, że film nie pokazuje prawdziwych wydarzeń, a jedynie stara się oddać historię wielu im podobnych ludzi, którzy naprawdę to przeżyli. Problem w tym, że po wycofaniu wojsk, nie ma kto tego relacjonować i nikt nie wie co tam się z tymi ludźmi dzieje, co dodaje wstrząsającego przesłania temu filmowi...

Istotne jest to, że o ile wycofanie się wojsk amerykańskich z Afganistanu jest powszechnie znaną wiedzą, często poruszaną od strony politycznej (jako dowód na niekompetencję sięgającą braku sprawczości administracji Joe Bidena), to szczegółowej wiedzy o tym co się tam wydarzyło, w jakich okolicznościach, kogo to dotknęło i dlaczego jest to tak kontrowersyjne (chodzi o umowę, zapewniającą ochronę (wizy)), to właśnie tego powszechnie nie wiemy, a film to pokazuje.

Autor filmu, śledząc faktyczne wydarzenia był pod wrażeniem więzi jaka się tworzyła między amerykańskimi żołnierzami a tłumaczami. Właśnie o tym opowiada ten film.

Powiem wam szczerze, że dawno nie widziałem tak przejmującego, trudnego filmu.
Ostatnio wstrząsnął mną film "Stan zagrożenia" ("Captive State" (2019) o najeździe obcych), ale nie aż tak.

Warto obejrzeć film jeśli interesuje ciebie właśnie to wszystko czego powszechnie się nie mówi o tej kwestii Afganistanu. Są tutaj pokazane reala, ludzie tam żyjący, rozrastający się krwawy reżim itp.

Niesamowite jest to, że czasami jedno spojrzenie aktora, scena, jakiś mini wątek jest tak szeroką historią, że spokojnie można tylko o nim nakręcić film dokumentalny, czy fabularny - jednak właśnie niestety niewiele wiemy co tam się dzieje...

Film bez przerysowania (choć i tak wstrząsający), bez koloryzowania oraz bez jakiegoś patosu.

Myślę, że słowo "szczery" najlepiej opisuje ten film.

Krytyka filmu sprowadza się do pozytywnych opinii. Podsumowanie opinii o filmie w Rotten Totatoes brzmi mniej więcej:
    Satysfakcjonujący, dobrze zagrany thriller wojenny o zaskakującej głębi dramaturgii, „Przymierze” Guya Ritchiego opowiada solidną historię z imponującą powściągliwością.

    Źr. Guy Ritchie's The Covenant (en.wikipedia)
Film z czystym sumieniem polecam (dla dorosłego widza).

środa, 28 stycznia 2026

Szefowa dyplomacji UE tęskni za Junckerem

Wygląda na to, że wysokie standardy UE, jakie w zeszłej dziesięcolatce reprezentował Jean‑Claude Juncker (wtedy przewodniczący Komisji Europejskiej, czyli w latach 2014-2019), są dziś niemałą tęsknotą obecnej zefowej dyplomacji UE, niejakiej Kaji Kallas:
    Jak relacjonują dwie osoby obecne na spotkaniu, na które powołuje się portal Politico, Kaja Kallas powiedziała liderom grup politycznych w Parlamencie Europejskim, że choć sama nie należy do osób, które nie wylewają za kołnierz, to w obliczu wydarzeń na świecie być może trzeba to zmienić.

    Źr. Kallas o sytuacji na świecie: Trzeba zacząć pić (euractiv.pl; 15 I 2026)
Jest to jakiś postęp świadomości wysoko postawionych osób w UE, że jednak widzą, że sytuacja na świecie jest bardzo zła i bardzo poważna. Kilka lat wojen daje do myślenia nawet im(!). Ja o tym piszę od bardzo dawna (kilka postów jeszcze nie zostało opublikowanych), ale też pisałem nie raz, że sama UE jest wrogiem krajów europejskich i np. drastycznie destabilizuje je.

Dlatego wnoszę, że Pani Kaja Kallas zapewne nie ma takiej świadomości spraw międzynarodowych jakie by miała czytając tego bloga, bo zakładam, że ona np. widzi zagrożenie w USA dla Europy, a autodestrukcji w Europie, które uskutecznia UE pewnie już nie. Dodatkowo obecnie eurokraci będąc w opozycji do USA, chcą nas wciągnąć w zależność od Chin - więc rozumu mają tyle co Sz. Hołownia napłakał!

Niemniej, ja potwierdzam, sytuacja międzynarodowa jest bardzo, bardzo poważna, podstawy naszej cywilizacji zostały zburzone (również przez UE bezpośrednio i pośrednio, właściwie to właśnie w UE widać to bardzo wyraźnie bo np. są łamane zasady, traktaty, a umowy Mercosur zostały podpisane przed oficjalnym głosowaniem w UE (podobno w 2019 roku na G20 były już zaklepane, a ostatnio były podpisywane, co obecnie jest kłopotem dla niemiec/UE bo się wszystko rozpada... co wiecie)).

Działania Donalda Trumpa, aby powołać nową organizację, która odpowiadałaby za pokój, jest zbieżne z tym co pisałem w ostatnich latach, że ONZ (Ogarnięci Natarczywym Ziewem post z 2022 roku) nie spełnia swojej podstawowej statutowej roli na świecie.

Dla całego świata fatalne jest to, gdy nie ma absolutnie nikogo, kto dba o pokój... :(

Co prawda D. Trump widzi to w takiej formie, aby siła lidera stanowiła o sprawczości, co nie jest dla mnie dobrym pomysłem, choć na obecną sytuację będzie może wystarczające. Natomiast docelowo trzeba naprawdę solidnie przemyśleć jak taka organizacja miałaby działać realnie na rzecz pokoju na świecie.

Kluczowe jest to co ja tutaj od paru lat piszę, czyli kwestie psychiki (tzw. psychofag jako agresor, oprawca i rzeźnik), które w ONZ nie są obecnie kompletnie brane pod uwagę, co czyni tę instytucję niezdolną do pracy oraz absolutnie i kompletnie nieudolną. Bez wiedzy o tym kto jest agresorem, nie da się tutaj nic zrobić, a psycholodzy to wiedzą, choć nie chcą mówić publicznie...

Zobaczymy jak to się będzie rozwijać dalej, niemniej ogólnie ominięcie ONZ jest dobrym ruchem, jednak podejrzewam, że Donald Trump będzie chciał ją wykorzystać instrumentalnie, co przy okazji również będzie zapewniało większy pokój, ale co konkretnie będzie chciał zrobić to dopiero zobaczmy.

poniedziałek, 26 stycznia 2026

Wszyscy podpadli

Rozmowa dziś w nocy na naszym kanale:
    - Warto powiedzieć, że zostałem teraz głównym programistą.
    - O! To graaatulacje!
    - Zwolnili wszystkich pozostałych, więc...
    - A co takiego przeskrobali, że wszystkich zwolnili?
    - No cóż... oni zarabiali więcej niż ja...
    - Aha, czyli podpadli tym, że otrzymywali pensję!
    - Właśnie

sobota, 24 stycznia 2026

Dzień jak co dzień...

    ...biegli wydadzą opinię dotyczącą rzeczonego biegu. Dalej sprawa będzie się toczyć własnym biegiem...
    ...o ile biegli dobiegli.

poniedziałek, 19 stycznia 2026

Niemcy bez maski politycznej poprawności. Rzeźnia numer jeden.

Bardzo ciekawa i stonowana rozmowa o bardzo trudnych tematach:


Niemcy bez maski politycznej poprawności. Rzeźnia numer jeden. O nowej książce - Jerzy Haszczyński

Potwierdzam ze swojego doświadczenia, trudno jest Niemców zrozumieć. Wszyscy moi znajomi, którzy w ostatnich 30 latach wyjeżdżali do Niemiec, mówili że jest ogromna bariera pogardy, że zło czuje się w tym państwie nawet na ulicach.

Cała historia bestialstwa II wojny światowej, ma swoje źródło w pogardzie, to z niej powstaje czyste zło. Obserwujemy to również dziś na wojnie na Ukrainie - bez pogardy nie ma barbarzyństwa.

czwartek, 15 stycznia 2026

Copilot już wie

Sprawdzam krok po kroku jakie są możliwości Copilota i jego ograniczenia, czyli tylko pytam się go i na razie mało daję mu poleceń do wykonania. Jakie zdumienie wywołało we mnie takie stwierdzenie:
    A ponieważ pracujesz kreatywnie i technicznie, możesz to potraktować jak precyzyjne polecenie dla narzędzia (...)
On już wie, że jestem programistą!

W przykładach różnych zadań podaje mi takie hasła jak: API, przepełnienie pamięci itp.
Takich haseł jeszcze nie używałem!

Wie jeszcze więcej!

Wie, że zajmuję się programowaniem, tworzeniem gier na sprzęty retro, w przykładach jakie mi podaje pojawiają się treści:
  1. Znajdź wszystkie fragmenty, gdzie pojawia się słowo ‘sprite’, i pokaż mi je z kontekstem 2 linijek.
  2. Wyszukaj opis funkcji, która odpowiada za generowanie klatek animacji.
  3. animacji sprite’ów
Mimo, że jeszcze nie pytałem się go o zagadnienia programowania jakie mnie interesują, nie pytałem o zaawansowane zagadnienia programowania (a on już podaje mi przykłady z problemami z pamięcią, przepełnieniem itp.), raczej tylko podawałem przypadkowe tematy, które znalazłem przy innej okazji w necie - a on już wie!

Słowo "sprite", które mnie mocno zaskoczyło, nawiązuje do tworzenia gier na komputery 8-bitowe, choć akurat to słowo wiąże się powszechnie raczej bardziej z Commodore 64 niż z Atari, ale... kurka wodna... coś za dużo o mnie wie! :P

Jedyne co mu zapodałem odnośnie tej tematyki to był ten przykładowy program G2F (to był tylko przykład w tym poście Awaria kompa + Windows 11 rozkręca się ), jednak podkreślić należy, że G2F nie jest programem do spirtesów oraz do ich animacji, jednak w moich programach animowania spritesów jest bardzo dużo - więc trafia zadziwiająco dobrze.

Domyślać się można, że z czasem będzie znacznie bardziej zorientowany co konkretnie mnie interesuje, bo pewnie z czasem będę zadawał już pytania, które naprawdę dotyczą tego co w danej chwili robię...

Czekam tylko aż Copilot zyska zdolność do programowania równocześnie ze mną (w tym znaczeniu, że "widzi" na żywo co robię i uczestniczy w tym faktycznie wykonując jakieś polecenia np. w emulatorze Atari itp.), bo na razie jest to niemożliwe - a szkoda!


PS. Copilot ponownie dwa razy wywalił mi się i ponownie utracone zostało to co wygenerował, więc pracując z nim trzeba szybko zapisywać to co zrobi - bo jest z tym jakiś krytyczny problem...

wtorek, 13 stycznia 2026

Awaria kompa + Windows 11 rozkręca się

Przed świętami padł mi chyba dysk SSD w kompie (tego pewien nie jestem, tym bardziej, że dysk działa, a Windows 10 Pro nie działa i nie działają żadne funkcje reanimacyjne, znając ten genialny wynalazek wina może być całkowicie po jego stronie jak od dziesięcioleci uczy doświadczenie...).

Chciałem w grudniu zrobić wiele podsumowań roku na blogu, no ale się te wszystkie plany posypały...
Postaram się to nadrobić może w styczniu, choć jest to ekstremalnie trudne...

Dlaczego?

No właśnie...

Zdecydowałem się nie czekać i kupiłem po kilku dniach nowego kompa… no i się zaczęło...


Kręcenie...


Komputer miał preinstalowany Windows 11 i ten nim się uruchomił "kręcił" ciągle coś godzinami, więc nim zobaczyłem pulpit po raz pierwszy (o jakie było rozczarowanie, gdy go zobaczyłem! Ale o tym więcej potem) to upłynęło pół dnia.

Problem był w tym, że coś się wykrzaczało w instalowanej aktualizacji, więc ten bałwan próbował ją instalować chyba 3 czy 4 razy, a każdy z razów trwał dobre 40 minut.
Windows co ten przedział czasu wyświetlał komunikat w stylu:
    Właśnie Windows został totalnie rozwalony.
    ale nie ma obaw, właśnie przywracam go do poprzedniego stanu
Problem w tym, że poprzedni stan był też wysoce niestabilny...

Efektem ubocznym tego wszystkiego było to, że musiałem bezsensu przechodzić przez wstępną konfigurację systemu Windows (ustawianie kodowania klawiatury, wybrania języka itp.), za pierwszym razem, potem ten coś zainstalował i to się nie powiodło więc ten przywracał Windows do wcześniejszego stanu, czyli takiego, w którym jeszcze nie ustawiłem tych parametrów...

Ostatecznie ustawianie klawiatury itp. robiłem chyba z 3 czy 4 razy... :((
Nowy komputer psia noga...

Problemów było tu wiele. pierwszy problem był taki, że Windows koniecznie chciał sobie coś ściągnąć i zainstalować, a to się wywalało, co trwało dużo czasu. Następnie dochodziło do restartu komputera i wtedy to samo robił firmware płyty głównej, czyli przez kolejne pół godziny widziałem jak "kręci" nie Windows tylko firmware.

Potem uruchamiał się Windows pytał się mnie o klawiaturę itp. potem rozpoczyna instalowanie aktualizacji, ta się nie powiodła, komputer się resetował i rozpoczynał kręcenie firmware, potem rozpoczynał kręcenie Windows...

Godziny zużywania bezproduktywnie prądu mijały...

Ja cały czas nie miałem dostępu do komputera, internetu itp.

Tak wyglądały kolejne dni, z tą różnicą że kręcenia było coraz mniej, ale zwykle trwało to od 40 minut do kilku godzin...

Nawet nie chcę myśleć ile to trwało na starym komputerze, bez dysku SSD i z wolnym internetem... :(


Następnego dnia, gdy już mogłem korzystać z komputera (tak! Windows staje na głowie, aby nie móc nawet uruchomić komputera i zobaczyć jakie są jego możliwości czy osiągi, albo czy ilość kupionej pamięci RAM jest wystarczająca dla najnowszego Windows 11 czy nie...), Windows pokazał mi informację, że jest kolejna aktualizacja do zainstalowania...

Zdecydowałem się na ten ryzykowny krok i stwierdziłem, że wybiorę tę opcję i zainstaluję aktualizację, gdy klikałem w to - to pojawił mi się komunikat (jakaś nowość w Windows 11), że zajmie to tylko 7 minut.

Nauczony doświadczeniem od dziesięcioleci korzystania z Windows, wiem doskonale, że nie należy ufać nowym funkcjom w Windows. Twórcy Windows dopieli swego, bo faktycznie tak się stało, nim zobaczyłem pulpit upłynęły 3 godziny, a przez ten czas, komputer marnował energię na "kręcenie"...

Przez kolejne tygodnie jest coraz lepiej, ale aktualizacje cały czas się nie kończą... :(

Bardzo głupie jest to, że czasami albo Windows się wywali albo sam zrestartuje i przejdzie do instalowania aktualizacji... to fatalne bo już kilku rzeczy na czas nie zrobiłem bo kręcenie zabiera mu pół godziny albo kilka godzin...

Ogólnie zachłanność na aktualizacje Windows i firmware'u są przeogromne, nienasycone i się nie skończyły do dziś (za tydzień będzie miesiąc jak mam nowego peceta). Teraz widzę na dole na pasku zadań niebieską kropkę na dwóch strzałkach, co znaczy, że w każdej chwili komputer może przejść w tryb kręcenia...



Problemy z grami


W ramach testów zainstalowałem Steam i dwie przykładowe gry, aby sprawdzić faktyczne osiągi komputera - oczywiście nic nie zobaczyłem...:(

Zainstalowałem dwie gry: jedną z 2020 roku i drugą 2015 roku (50 i 40 GB). Pierwszej nie udało mi się uruchomić, więc zainstalowałem drugą i ta też się nie uruchomiła...

Jedna z nich w bibliotece Steam wyświetlała komunikat, że uruchomiony jest skrypt instalacyjny EA i tyle... Zostawiłem to tak na 24h i nic to nie zmieniało, przez kolejne dni było to samo.

W końcu zacząłem w tym grzebać i udało mi się gry uruchomić jakimiś niestandardowymi technikami (choć widziałem te pliki po raz pierwszy w wżyciu... więc użytkownik Windows na normalnym poziomie zaawansowania sobie by z tym nie poradził).

To jednak nie koniec, z pierwszą grą zaczęły się jakieś dziwne problemy, gra przestała się uruchamiać i do dziś nie uruchamia się wcale!

Nie jest to dla mnie jakiś wielki problem, bo 2 tygodnie wcześniej udało się ją uruchomić, zagrałem i wiem co to za gra i poznałem wszystko co chciałem, jednak co się właściwie dzieje to nie wiem...

Druga gra bardzo długo zawieszała się na tym nieszczęsnym skrypcie nawet nie dochodząc do etapu uruchamiania pod systemem Windows. Niemniej gra różnymi sposobami jednak się uruchamia i grałem w nią wiele razy, tak aby wszystko przetestować.

Podsumowując, jest źle, a nawet fatalnie... przeciętny użytkownik Windows + Steam pewnie tego nie pojmie jak to jest możliwe, że instaluje kolejne gry a one nie działają... :(


Problemy z programami


Jeśli myślisz, że pod Windows mogą być problemy tylko z nowymi (w miarę) grami to się bardzo mylisz...

W drugiej kolejności zainstalowałem dwa z trzech programów do obróbki wideo, jakich na codzień używam.

Sytuacja się powtórzyła, pierwszy (mały) program nie uruchamiał się kompletnie przez 2 tygodnie, a potem zaczął, choć było to bardzo problematyczne.

Drugi program uruchamiał jakieś nowe okienko, które umożliwiało podjęcie decyzji czy rozpoczynamy nowy projekt, czy korzystamy z jakiś wcześniej zapisanych schematów itp. i niestety to właśnie okienko się zawieszało i zawiesza do dziś.

Dziś po 3 tygodniach program ten udało się już kilka razy uruchomić (i nawet działa!), ale za każdym razem to pierwsze okienko się zawiesza, a sam program potrafi się uruchamiać godzinę...

Nie wiem co się dzieje i na co on czeka...

Pod Windows 10 Pro oba programy działały bez najmniejszych problemów z wyjątkiem tego pierwszego małego programu, który o ile pamiętam też po samym zainstalowaniu Windows 10 Pro też nie chciał się uruchamiać, a potem magicznie zaczął.

Ogólnie oceniam tę sytuację fatalnie i mam tylko nadzieję, że z czasem programy i gry zaczną się normalnie uruchamiać i będzie można korzystać z tego peceta w normalny sposób..... :/

Utknąłem na instalowaniu podstawowego oprogramowania, bo jest bardzo źle. Gdy sytuacja się trochę unormuje zacznę instalować kolejne programy (nie zainstalowałem nawet żadnego emulatora Atari...). Nie mam żadnej pewności, że kolejne zainstalowane programy będą się uruchamiać pod Windows 11 oraz działać normalnie... :/

Jest źle...

Gdyby ten komputer był drugim komputerem, to zawsze mógłbym sięgnąć po Windows 10 i normalnie uruchomić jakiś program, czyli normalnie korzystać komputera, no ale niestety poprzedni komputer jest prawie martwy...:(

Mam nowy komputer, a tak jakbym go nie miał...
Bo nie ma on funkcjonalności poprzedniego z Windows 10 nawet w 4%.


Pierwsze kroki w Windows 11


Po 3 tygodniach w końcu doszedłem do takiego momentu, że więcej jest czasu gdzie można z komputera korzystać niż gdy nie można korzystać bo ten ciągle coś kręci...

Z racji tego, że instalowane programy nie uruchamiają się i nie instaluję kolejnych, skupiłem się na tym co jest:

- Ms Edge ("Przeglądarka Microsoft Edge jest aktualna. Wersja 143.0.3650.139 (Oficjalna kompilacja) (wersja 64-bitowa)"

Przeglądarka Ms Edge jest znacznie mniej stabilna niż w Windows 10 (nawet pomimo mniejszej ilości RAMu), ale w równym stopniu potrafi utracić całą historię przeglądania, włącznie z otwartymi oknami i zakładkami, co uniemożliwia odtworzenie stanu przed awarią...

Parę razy przeglądarka mi się kompletnie bez powodu "zmroziła" tak, że już nic się nie dało zrobić. Jedyne co działało, to jak najechałem kursorem na przycisk zamykający zakładkę to obok myszki pojawiał się prostokąt, ale już w środku nic nie było... Miałem tak kilka razy.

W normalnej sytuacji można było podejrzewać, że było za mało pamięci, ale nie w tym przypadku.


- Notatnik ("Notatnik Windows 11.2508.38.0; © 2024 Microsoft. Wszelkie prawa zastrzeżone.")

Notatnik uległ bardzo dużym przemianom względem Windows 10. Po pierwsze wszystkie pliki otwiera w jednym okienku, ale w kolejnych zakładkach - co w moim przypadku było niemiłym zaskoczeniem ponieważ posiadanie otwartego Notatnika powoduje, że w każdej chwili można się na niego przełączyć (Alt+Tab) i np. sobie coś zanotować gdy np. piszę coś tutaj.

Oczywiście otwieranie nowego okienka jest możliwe, ale nie jest domyślne, co jest dziwne...

Dodatkowo w notatniku pojawiła się nowa opcja "Nowa kara Markdown", nawiasem mówiąc Ms Copilot świruje, gdy dać mu polecenie wyświetlenia kodu w Mardown, bo jego interfejs również działa w Markdown :P

Do superzdolności nowego Notatnika należy zaliczyć to, że bardzo lubi on gubić kursor...

Gdy przełączamy się między okienkami od pewnego czasu, to wtedy Notatnik potrafi przestać wyświetlać kursor, co jest fatalne, bo do tej pory (różne systemy Windows od 40 lat) jednak zawsze wiedzieliśmy gdzie on jest i gdzie będziemy pisać...

Dodatkowo Notatnik został wyposażony w NOWATORSKĄ funkcję skrywania kursora, ma ona miejsce, gdy okienko ma taki rozmiar, że linia nie mieści się całkowicie w dostępnym obszarze (czyli tak jak ja mam obecnie). Wtedy przejście do nowej linii powoduje, że kursor znika...

Widzimy wtedy migającą kropkę...

Dopiero naciśnięcie jakieś litery lub cyfry powoduje przeskoczenie zawartości tak, aby widoczna była ta linia tekstu, którą obecnie piszemy.

Kilkukrotnie widziałem też, że pałka na stale została na końcu linii lub na początku, co było chyba zagubionym kursorem, jednak był on w dość dziwnych miejscach - przykładowo tam na końcu linii nigdy nie był - a jednak się tam pojawił i został na dość długo...

No pięknie... dziesięciolecia rozwoju programu Notatnik (choć teraz widać, że jest to zupełnie nowa wersja) i cały czas mają w Microsofcie ogromne ambicje, aby pokazać, że Notatnik sprzed 30 lat - działał jednak lepiej:P


- Ms Paint
Do nowych funkcji Painta naliczyć można to, że dodano do niego funkcję Copilot, co jest ciekawe. Funkcja ta jest reklamowana "Tworzy wspaniałe obrazy za pomocą zaledwie kilku wyrazów".

Jednak, gdy w to kliknę pojawia się komunikat "Wymagana jest subskrypcja" chodzi o "Microsoft 365".
Czyli mamy tutaj dostępne, ale równocześnie niedostępne nowe funkcje jak: "Kreator obrazów", "Generatywne wymazywanie" i "usuń tło" - czyli całkiem przydatne funkcje czy też centrum zabawy o ile mamy subskrypcję...

Szczerze, to nie mam zamiaru za nic płacić, bo Microsoft się swoimi Windowsami znęca na mnie od dziesięcioleci, wiec mimo choćby najwspanialszych funkcji nie zasługują oni na to, aby otrzymać ode mnie choćby grosz (bo przecież i tak im zbyt wiele zapłaciłem w ciągu ostatnich dziesięcioleci...).


Nowości w Windows 11


Windows 11 jest znienawidzony i wyzywany od oprawców, którzy permanentnie nas inwigilują oraz w kółko wyświetlają niechciane treści, najbardziej paskudne jest to menu z "wiadomościami", które przesiąknięte jest dramatyczną jakością wiadomości, często w 100% pochodzącymi z rosyjskich służb dezinformacyjnych... bo już Windows 10 nie rozróżniał ich (już w Windows 10 ten agresywny pomysł epatowania bzdurnymi, niebezpiecznymi wiadomościami pojawił się po pewnej aktualizacji systemu - oczywiście wywaliłem to do śmieci w całości, choć łatwo nie było).

Co do nowego Windowsa to mówi się o tym, że ten co jakiś czas robi screen z tego co robimy. Ludzie bardzo panikują, ale jest to nie tyle związane (na całe szczęście) z Windows co ze sztuczną inteligencją czyli tzw. Copilotem - czyli z inwigilacją prowadzoną przez AI powinniśmy się liczyć na każdym kroku w dzisiejszych czasach (co nie znaczy, że to pochwalam... to po prostu jest nie do uniknięcia... z pewnością będzie coraz gorzej!).

Copilot sam mówi:
    Funkcja Recall w Windows 11 (zapowiedziana przez Microsoft) to opcjonalna funkcja wyszukiwania historii pracy na komputerze, ale nie robi ona zrzutów ekranu w sposób ciągły tak, jak wiele osób myśli.

    Recall to funkcja, która tworzy lokalny, przeszukiwalny dziennik Twojej aktywności, aby łatwiej było wrócić do rzeczy, które robiłeś wcześniej — np. dokumentów, stron internetowych, ustawień, rozmów.

    Recall robi screeny w formie miniaturowych migotek ekranu, które są:
    - zapisywane lokalnie na urządzeniu,
    - szyfrowane,
    - nie wysyłane do Microsoftu,
    - dostępne tylko dla użytkownika.
Opis brzmi paskudnie, ale to jeszcze nie jest inwigilacja, choć należy pamiętać, że w miniaturowych screenach ekranu dobrze widoczne będą duże treści takie jak gry, filmy, strony itp. Niemniej w internecie wrze!


Kolejną poważną i fatalną zmianą jest to, że jak na autorytarny system Windows przystało, od Windows 11 posiadanie konta w Microsofcie jest teraz wymagane, poprzedni Windows 10 nakłaniał do tego, był obrzydliwie natrętny i męczący, ale teraz uznano, że bycie natrętem to zbyt mała forma agresji - teraz trzeba wszystkich użytkowników zmuszać!!! ;(((

Dlatego teraz po raz pierwszy założyłem to konto, bo bez tego nie zobaczyłbym choćby pulpitu i tego WSPANIAŁEGO paska zadań... :(((


Kolejnymi dużymi zmianami są:
1. Nowy pasek zadań (co za debile tam pracują w tym Microsofcie!)
2. Dostępność zaawansowanych funkcji AI tzw. Copilot
3. Możliwość otwierania dodatkowych pulpitów dostępna z poziomu paska - czyli mój główny zarzut do Windows od lat 90.

Pasek Zadań


Pasek zadań to jest dla mnie kompletna katastrofa. Może zacznę od tego, że wraz z Windows 10 wprowadzono taką rzecz traktując nas jak durni, że nic nie można zmienić w Menu Start. We wcześniejszych systemach Windows począwszy od 95 cała zawartość "Programów" była plikami, więc z jednej strony można było sobie zrobić tam bardzo ładny porządek (jak ja robiłem) oraz możliwe było łatwe edytowanie tego menu właśnie traktując je jako zbiór folderów i plików.
Naprawdę czułem się jak traktowany jak dureń klikając i nie mogąc nic zmienić, pokazywałem to też kiedyś na naszych spotkaniach online. Stwierdziłem wtedy, że do tej pory płaciłem za Windows między innymi za tę funkcjonalność, a tutaj zapłaciłem i ktoś usunął tę użyteczną i wygodną funkcjonalność - nie pytając się mnie o to i robiąc mi po prostu krzywdę (patrząc z punktu widzenia psychologicznego - odebrano mi coś ważnego). Dodałem, że dziś płacąc za system Windows płacę za coś natomiast ta część pieniędzy, która wcześniej była na to przeznaczona - została przez Microsoft wywalona w błoto bez uzgodnienia tego ze mną... :((((

Jednak tym razem poszło to jeszcze dalej, ponieważ w Windows 11 jest tak, że teraz nie można nic zrobić z paskiem zadań, np. zawsze jest na dole...:(((
Ja jako użytkownik Windows od dziesięcioleci, już od Windows 95 (w którym jako pierwszym taka funkcjonalność się pojawiła) ustawiałem sobie pasek zadań zawsze w tym samym miejscu (we wszystkich systemach i na wszystkich komputerach, nawet tych na których (na SZCZĘŚCIE!) Windowsa nigdy nie było). Tym razem musi on być na dole ekranu i jego konstrukcja od razu jest dość specyficzna, czyli niezwiązana z tym co zwykle na tym pasku mieliśmy (teraz są nowe elementy jak "Wyszukaj", ikonka Copilota, menu pełne bzdur z wiadomościami z internetu itp.)

Dodatkową rzeczą, którą zawsze robiłem w Windows od dziesięcioleci było ukrywanie paska zadań, rzeczywiście dobrze i wygodnie ta funkcja działała już od Windows 95.

Jest też taka durnowatość, że jak chwycimy dolny brzeg okienka i pociągniemy go na dół to okienko powiększa się i wchodzi pod ten nieszczęsny pasek zadań (dotyczy drugiego monitora) i przez to dolna część okienka kompletnie nie jest widoczna, a tam w wielu programach (nawet takich prostych jak Paint) znajdują się istotne informacje lub funkcje. Kto tam w Ms wymyśla takie bzdury??

Czyli ogólnie po uruchomieniu Windows 11 nic nie jest tak jak być powinno, oraz nie jest tak jak ja to mam w zwyczaju mieć :(((

Dodatkowo niewiele da się zmienić, bo jakiś GENIUSZ uznał, że użytkownik ma mieć mniej możliwości niż więcej (normalnie jak stado durni - rację miałem pisząc niedawno, że komisarze UE są rekrutowani z szeregów Microsoftu :D ).

Copilot


Copilot jest teraz dostępny od razu z poziomu paska zadań, pojawia się też w wielu programach (nawet w Notatniku) i podkreślić należy, że wszędzie został on (już w Windows 10) upgade'owany do nowszej inteligentniejszej wersji, bo ta poprzednia to była durna jak drzewo, wspominałem kiedyś o niektórych bzdurach tutaj na blogu. Ale koniec z tym, teraz już rozmowa jest sensowniejsza nieco bardziej opiera się na faktach (o ile w ogóle) i jest bardziej użyteczna, choć ma wiele ograniczeń (które skrzętnie sprawdziłem).

To co jest całkowitą nowością to - to że Copilot może nam doradzać lub być naszym asystentem. Dokładnie Copilota wypytałem o to w czym i jak może mi pomóc oraz sprawdziłem te możliwości (oczywiście tylko wstępnie - jak potem znajdę coś ciekawego to o tym napiszę).

Przykładowo zaproponowałem Copilotowi, aby był moim asystentem, gdy pracuję w jakimś programie, specjalnie wybrałem jeden z najbardziej niszowych programów (czyli G2F), aby sprawdzić, czy może on być użyteczny odnośnie programów, które nie wyszły od geniuszy z Microsoftu - i da się.
Trudno mi to ocenić jak to się faktycznie będzie sprawdzało w praktyce, ale asystentem w G2F Copilot może być.
2 dni po publikacji tego postu, Copilot wtrącił propozycję działania w oparciu o moje domniemane zainsteresowania (G2F). Jednak umieszczam to tutaj, gdyż rozmowy od paru dni nie dotyczą G2F, jednak tak niby ni z tego ni z owego Copilot powrócił do tej tematyki.

Jednak bez względu na to w jakim programie pracujemy, Copilot ma duże ograniczenia tzn. najbardziej istotnym brakiem dla mnie jest to, że o ile ma on wgląd w strony WWW jakie przeglądamy (dawno temu trzeba było taką funkcję Copilotowi w Edge włączyć ręcznie) o tyle do programów nie ma on dostępu, czyli nie widzi co robimy ani nie może wykonać czegoś za nas - a to akurat byłaby najciekawsza opcja (oczywiście z wyłączeniem dostępu do Windows bo mógłby go przypadkiem uszkodzić, zupełnie tak jakby jeszcze mało rzeczy w nim uszkodzili pracownicy Microsoftu:((( )

Natomiast można Copilota włączyć w tryb rozmowy klikając mikrofon i będzie on nam głosowo asystował w naszej pracy, tzn. będzie on wiedział, że pracujemy w danym programie i będzie on wtedy nam doradzał co jak zrobić, proponował różne rozwiązania i pomysły, ale tylko pod warunkiem, że cały czas będziemy mu mówić co robimy, czego szukamy itp.
Przynajmniej w najbardziej typowych operacjach jego rady powinny mieć sens (chyba że się mu coś pomiesza co w przypadku AI jest powszechne).

Niemniej asystowanie w ograniczonym zakresie jest możliwe bez względu na to co chcemy i w czym zrobić.

Drugą rzeczą jest to, że już w pierwszym użyciu Copilot mi się wywalił (potem już go nie używałem, ale jeszcze będę testował, może znajdę dla niego jakieś sensowne zastosowanie). Wypytując się go co potrafi zrobić, starałem się przetestować jego możliwości, jedną z nich jest możliwość generowania obrazów itp. Dlatego podałem mu treść i poprosiłem, aby wygenerował mi komiks w oparciu o ten scenariusz.

Tu muszę powiedzieć, że naprawdę znakomicie się z nim współpracuje nad treścią, scenariuszem, jednak ja przeszedłem do tego wygenerowania grafiki... i ta początkowo działała (choć wymagała zalogowania się do konta, bo inaczej nie zadziała). To co jest ciekawe to, że Copilot pokazuje jak obraz jest tworzony, bo zwykle generatory AI pokazują nam jedynie efekt końcowy, natomiast tutaj przez około minutę powoli obraz się tworzy na naszych oczach.

Copilot wygenerował pierwszy obraz, następnie zaczął generować drugi wariant tego samego scenariusza, a następnie pewnie chciał wygenerować kolejny (choć podkreślę, że tylko testowałem więc nie prosiłem go o 3 wersje czy też jakieś warianty - sam zaczął generować różne wersje - myślę, że oni chcą usprawnić w ten sposób działanie AI, aby któraś z odpowiedzi pasowała do tego co chciał osiągnąć użytkownik).

Wyglądało to tak, że z lewej strony miałem miniaturkę wygenerowanej grafiki (tu komiksu), a po zakończeniu procesu generowania z prawej strony pojawiał się typowy przycisk, którym można taką grafikę "ściągnąć". To samo miało miejsce z drugą grafiką, a ja klikałem i od razu ściągałem, bo w miniaturce niewiele było widać, a dodatkowo byłem ciekawy jakie są parametry i jakość tej grafiki.

Niestety trzeciego wariantu nie zobaczyłem bo... Copilot się wywalił...
Znikły dwa wcześniej wygenerowane obrazy (czyli już nie było do nich w żaden sposób dostępu!) i nic już nie można było zrobić...

Wyglądało to dokładnie tak, czyli ponownie Copilot zaczął pisać do mnie po angielsku ni z tego ni z owego! :D :D
Chyba ma tak w zwyczaju!;)))
(zobacz: Copilot - wyprowadził się z nerw!)

Podkreślić należy jednak, że wywalił się tutaj program komputerowy, który nazwiemy ogólnie Copilot a nie sama AI. Dlatego wystarczyło wszystko zamknąć i ponownie można było Copilotowi wydać kolejne polecenia, ale ponownie należało mu wyjaśnić co ma zrobić jeśli np. chcieliśmy kontynuować poprzedni temat np. wprowadzić coś do scenariusza lub do samej grafiki.

Na tym testy zakończyłem, bo już wiem co działa a co nie, ale następnym razem przetestuję go dokładniej i nie będzie miał ze mną lekko;)

Co do samego komiksu jaki wygenerował Copilt to jest on rewelacyjny pod każdym względem, jednak posiada wiele drobnych błędów, np. w jednej z wersji nie wiem dlaczego postacie w każdym kadrze mają inną ilość palców (w tym różną od 5), albo w jednej z wersji są poważne błędy w tekstach jakie zostały umieszczone w dymkach - jeśli widzieliście co wyprawia AI na YT to wicie o jakiego rodzaju błędy chodzi (to takie typowe błędy jakie popełnia AI).


Jednak po raz pierwszy od dziesięcioleci Windows stał się narzędziem do generowania komiksów. Można np. codziennie poprosić go (o ile nie stanie się to płatne) o wygenerowanie nam humorystycznego komiksu np. w stylistyce twórczości Janusza Christy lub Henryka Chmielewskiego ;)

Copilot nie ma możliwości modyfikowania i generowania filmów, więc musimy się ograniczyć do komiksów :P


Wracając do Windows 11 to zaobserwowałem coś dziwnego - jakąś dziwną formę powiększania okienek. Gdy przenoszę otwarte okienko między fizycznymi pulpitami to okienko to zmienia rozmiar (widać to przeciągając okienko) i wychodzi to tak, że jak przenoszę otwarte okno z głównego wyświetlacza na kolejny to okienko się to nie mieści na nim, mimo że rozdzielczość obu pulpitów jest identyczna!

Pierwszy raz w życiu widzę coś podobnego w Windows - no ale cóż oni muszą uparcie "ulepszać" ten system... :/


Windows 11 - możliwości specjalne!


Windows 11 potraktował mnie 4 blue screenami, czyli więcej niż 1 na tydzień :/ W poprzednim Windows 10 nie miałem takich problemów, bo system był bardzo stabilny jak na Windows (kiedyś wywalił się. gdy zassał sobie jakąś aktualizację, którą masowo ludzie usuwali ze swoich komputerów oraz w firmach).

Totalne crashe systemu, wyłączenia ekranów (miganie) są naprawdę poważne w Windows, rzadko się takie rzeczy widywało we wcześniejszych systemach jak 10 czy 7. Pierwsza padaka pojawiła mi się niespodziewanie, kursor zastygł i już cały system i jego jądro nie działo - to był totalny zgon Windows (nawet nie dał rady wyświetlić niebieskiego ekranu!), nie widziałem takiego crasha od co najmniej 15 lat...

Kolejne BSODy pojawiały się co parę dni i najczęściej były one objawem niemożności powrotu do funkcjonowania systemu niż oznaką jego przeciążenia (to klasyka w Windows, czyli objawy nie tego, że komp nie wyrabia tylko poważnych problemów technicznych samego Windows). Objawia się to tak, że komputer kompletnie nie obciążony przeszedł w tryb wygaszenia ekranu i w momencie próby przebudzenia go - ten to robił, ale już nie działał.

Dziwne... ale w Microsofcie oni tam mają chyba jakieś szkolenia z tego jak doprowadzić Windows do zgonu w kilku prostych krokach (tak jest w Microsoft Windows od dziesięcioleci).

W pewnym momencie bez przyczyny Windows 11 wywalił mi się w piękny sposób - w stylu starych systemów operacyjnych, na drugim wyświetlaczu na całej powierzchni poleciały takie "kropkowane kwadraciki", a dodatkowo w dolnym rogu pojawiły się rzędy kropek.
Tego typu wywalenie się systemu jest dowodem na to, że coś rozsypuje po całej pamięci takie śmieci i przez to oczywiście uszkadza kolejne programy oraz sam system operacyjny...
Problem tylko w tym, że Windows od około lat 90. ma ochronę pamięci i coś podobnego nigdy nie powinno się wydarzyć, jednak jak widać w Windows 11 nic nie jest niemożliwe! To świadczy o tym, że coś wyleciało w kosmos na poziomie jądra systemu...


Kilka dni temu w pewnym momencie kombinacja klawiszy Alt+Tab, która w Windows działa od dziesięcioleci, przełączyła mnie nie pomiędzy oknami programów, ale przełączyła mnie do poprzedniej zakładki w Edge! :-/
W dodatku zakładka była dla mnie "stroną odsyłającą" do kolejnych zadań, więc przełączenie akurat na nią było bez sensu...

Niemniej nieźle zdębiałem, bo czegoś takiego nigdy nie widziałem nie tylko w Windows, ale też innych systemach operacyjnych zaczynając od systemów na Atari w latach 90.
No cóż w Microsofcie oni uparcie działają zgodnie z zasadą, że jak nas czymś nie zaskoczą to są chorzy!


Podsumowanie Windows 11


Jestem świeżo upieczonym użytkownikiem Windows i dzięki temu systemowi komputer jest kompletnie niesprawny, nie wiem ile czasu upłynie nim stanie się on choć częściowo tak funkcjonalny jak mój poprzedni z Windows 10 Pro (choć przynajmniej w kategorii samych zainstalowanych i możliwych do uruchomienia programów).

Jednak oczywiście podkreślić należy, że system ten cały czas coś zasysa i instaluje (podobnie firmware peceta) (tu dodam, że komputer został wyprodukowany pół roku temu więc ma tylko półroczne przesunięcie w aktualności oprogramowania) więc jest to okres przejściowy - mam wielką nadzieję, że Windows w końcu stanie się stabilny i sprawny, a korzystanie z komputera stanie się podobne do tego jak korzystamy z komputera, a nie elektroniki do kręcenia godzinami.

Ja rozumiem, że trzeba zaciągnąć coś i zainstalować, ale to trwa już (prawie) MIESIĄC !!!

To jawna przesada!!!!!!!!!!!

Jak ja mam na takim złomie pracować?????


Ps. Podczas pisania tego postu, Windows 11 się nie zawiesił, ani żaden inny program - co trzeba docenić... choć wiele z nich uruchamiało się przez godzinę lub kilka minut (podczas gdy inne uruchamiały się od razu - przykładowo dwie przeglądarki internetowe itp.)


Update:
Przyszło mi do głowy, że... właściwie po co mi 20 wątkowy procesor, dwie karty graficzne, Windows... wystarczy nabyć urządzenie, które wyłącznie zajmuje się aktualizacjami Microsoftu...
Oto wizja wygenerowana przez Copilota urządzenia Ms Kręt;) Copilot miał też kilka innych koncepcji - naprawdę super się takie rzeczy robi;)


Jeśli nie jest zaznaczone inaczej (lub nie jest zaznaczone wcale) zamieszczone ilustracje pochodzą z Wikimedia Commons lub są mojego autorstwa.


Ta strona używa cookies oraz innych technologii Google (i innych firm w specjalnych dodatkach po prawej stronie) w celu prawidłowego działania tej stronki (jej elementów jak np. ankiety, reklamy itp.) oraz zbierania statystyk. Korzystanie z tego bloga powoduje zapisywanie typowych plików na Twoje urządzenie (np. komputer, tablet itp.) o ile w ustawieniach przeglądarki nie zmienisz tego.

W UE się ludziom w głowach przewraca, więc dla świętego spokoju zamieściłem to absurdalne ostrzeżenie...