wtorek, 13 stycznia 2026

Awaria kompa + Windows 11 rozkręca się

Przed świętami padł mi chyba dysk SSD w kompie (tego pewien nie jestem, tym bardziej, że dysk działa, a Windows 10 Pro nie działa i nie działają żadne funkcje reanimacyjne, znając ten genialny wynalazek wina może być całkowicie po jego stronie jak od dziesięcioleci uczy doświadczenie...).

Chciałem w grudniu zrobić wiele podsumowań roku na blogu, no ale się te wszystkie plany posypały...
Postaram się to nadrobić może w styczniu, choć jest to ekstremalnie trudne...

Dlaczego?

No właśnie...

Zdecydowałem się nie czekać i kupiłem po kilku dniach nowego kompa… no i się zaczęło...


Kręcenie...


Komputer miał preinstalowany Windows 11 i ten nim się uruchomił "kręcił" ciągle coś godzinami, więc nim zobaczyłem pulpit po raz pierwszy (o jakie było rozczarowanie, gdy go zobaczyłem! Ale o tym więcej potem) to upłynęło pół dnia.

Problem był w tym, że coś się wykrzaczało w instalowanej aktualizacji, więc ten bałwan próbował ją instalować chyba 3 czy 4 razy, a każdy z razów trwał dobre 40 minut.
Windows co ten przedział czasu wyświetlał komunikat w stylu:
    Właśnie Windows został totalnie rozwalony.
    ale nie ma obaw, właśnie przywracam go do poprzedniego stanu
Problem w tym, że poprzedni stan był też wysoce niestabilny...

Efektem ubocznym tego wszystkiego było to, że musiałem bezsensu przechodzić przez wstępną konfigurację systemu Windows (ustawianie kodowania klawiatury, wybrania języka itp.), za pierwszym razem, potem ten coś zainstalował i to się nie powiodło więc ten przywracał Windows do wcześniejszego stanu, czyli takiego, w którym jeszcze nie ustawiłem tych parametrów...

Ostatecznie ustawianie klawiatury itp. robiłem chyba z 3 czy 4 razy... :((
Nowy komputer psia noga...

Problemów było tu wiele. pierwszy problem był taki, że Windows koniecznie chciał sobie coś ściągnąć i zainstalować, a to się wywalało, co trwało dużo czasu. Następnie dochodziło do restartu komputera i wtedy to samo robił firmware płyty głównej, czyli przez kolejne pół godziny widziałem jak "kręci" nie Windows tylko firmware.

Potem uruchamiał się Windows pytał się mnie o klawiaturę itp. potem rozpoczyna instalowanie aktualizacji, ta się nie powiodła, komputer się resetował i rozpoczynał kręcenie firmware, potem rozpoczynał kręcenie Windows...

Godziny zużywania bezproduktywnie prądu mijały...

Ja cały czas nie miałem dostępu do komputera, internetu itp.

Tak wyglądały kolejne dni, z tą różnicą że kręcenia było coraz mniej, ale zwykle trwało to od 40 minut do kilku godzin...

Nawet nie chcę myśleć ile to trwało na starym komputerze, bez dysku SSD i z wolnym internetem... :(


Następnego dnia, gdy już mogłem korzystać z komputera (tak! Windows staje na głowie, aby nie móc nawet uruchomić komputera i zobaczyć jakie są jego możliwości czy osiągi, albo czy ilość kupionej pamięci RAM jest wystarczająca dla najnowszego Windows 11 czy nie...), Windows pokazał mi informację, że jest kolejna aktualizacja do zainstalowania...

Zdecydowałem się na ten ryzykowny krok i stwierdziłem, że wybiorę tę opcję i zainstaluję aktualizację, gdy klikałem w to - to pojawił mi się komunikat (jakaś nowość w Windows 11), że zajmie to tylko 7 minut.

Nauczony doświadczeniem od dziesięcioleci korzystania z Windows, wiem doskonale, że nie należy ufać nowym funkcjom w Windows. Twórcy Windows dopieli swego, bo faktycznie tak się stało, nim zobaczyłem pulpit upłynęły 3 godziny, a przez ten czas, komputer marnował energię na "kręcenie"...

Przez kolejne tygodnie jest coraz lepiej, ale aktualizacje cały czas się nie kończą... :(

Bardzo głupie jest to, że czasami albo Windows się wywali albo sam zrestartuje i przejdzie do instalowania aktualizacji... to fatalne bo już kilku rzeczy na czas nie zrobiłem bo kręcenie zabiera mu pół godziny albo kilka godzin...

Ogólnie zachłanność na aktualizacje Windows i firmware'u są przeogromne, nienasycone i się nie skończyły do dziś (za tydzień będzie miesiąc jak mam nowego peceta). Teraz widzę na dole na pasku zadań niebieską kropkę na dwóch strzałkach, co znaczy, że w każdej chwili komputer może przejść w tryb kręcenia...



Problemy z grami


W ramach testów zainstalowałem Steam i dwie przykładowe gry, aby sprawdzić faktyczne osiągi komputera - oczywiście nic nie zobaczyłem...:(

Zainstalowałem dwie gry: jedną z 2020 roku i drugą 2015 roku (50 i 40 GB). Pierwszej nie udało mi się uruchomić, więc zainstalowałem drugą i ta też się nie uruchomiła...

Jedna z nich w bibliotece Steam wyświetlała komunikat, że uruchomiony jest skrypt instalacyjny EA i tyle... Zostawiłem to tak na 24h i nic to nie zmieniało, przez kolejne dni było to samo.

W końcu zacząłem w tym grzebać i udało mi się gry uruchomić jakimiś niestandardowymi technikami (choć widziałem te pliki po raz pierwszy w wżyciu... więc użytkownik Windows na normalnym poziomie zaawansowania sobie by z tym nie poradził).

To jednak nie koniec, z pierwszą grą zaczęły się jakieś dziwne problemy, gra przestała się uruchamiać i do dziś nie uruchamia się wcale!

Nie jest to dla mnie jakiś wielki problem, bo 2 tygodnie wcześniej udało się ją uruchomić, zagrałem i wiem co to za gra i poznałem wszystko co chciałem, jednak co się właściwie dzieje to nie wiem...

Druga gra bardzo długo zawieszała się na tym nieszczęsnym skrypcie nawet nie dochodząc do etapu uruchamiania pod systemem Windows. Niemniej gra różnymi sposobami jednak się uruchamia i grałem w nią wiele razy, tak aby wszystko przetestować.

Podsumowując, jest źle, a nawet fatalnie... przeciętny użytkownik Windows + Steam pewnie tego nie pojmie jak to jest możliwe, że instaluje kolejne gry a one nie działają... :(


Problemy z programami


Jeśli myślisz, że pod Windows mogą być problemy tylko z nowymi (w miarę) grami to się bardzo mylisz...

W drugiej kolejności zainstalowałem dwa z trzech programów do obróbki wideo, jakich na codzień używam.

Sytuacja się powtórzyła, pierwszy (mały) program nie uruchamiał się kompletnie przez 2 tygodnie, a potem zaczął, choć było to bardzo problematyczne.

Drugi program uruchamiał jakieś nowe okienko, które umożliwiało podjęcie decyzji czy rozpoczynamy nowy projekt, czy korzystamy z jakiś wcześniej zapisanych schematów itp. i niestety to właśnie okienko się zawieszało i zawiesza do dziś.

Dziś po 3 tygodniach program ten udało się już kilka razy uruchomić (i nawet działa!), ale za każdym razem to pierwsze okienko się zawiesza, a sam program potrafi się uruchamiać godzinę...

Nie wiem co się dzieje i na co on czeka...

Pod Windows 10 Pro oba programy działały bez najmniejszych problemów z wyjątkiem tego pierwszego małego programu, który o ile pamiętam też po samym zainstalowaniu Windows 10 Pro też nie chciał się uruchamiać, a potem magicznie zaczął.

Ogólnie oceniam tę sytuację fatalnie i mam tylko nadzieję, że z czasem programy i gry zaczną się normalnie uruchamiać i będzie można korzystać z tego peceta w normalny sposób..... :/

Utknąłem na instalowaniu podstawowego oprogramowania, bo jest bardzo źle. Gdy sytuacja się trochę unormuje zacznę instalować kolejne programy (nie zainstalowałem nawet żadnego emulatora Atari...). Nie mam żadnej pewności, że kolejne zainstalowane programy będą się uruchamiać pod Windows 11 oraz działać normalnie... :/

Jest źle...

Gdyby ten komputer był drugim komputerem, to zawsze mógłbym sięgnąć po Windows 10 i normalnie uruchomić jakiś program, czyli normalnie korzystać komputera, no ale niestety poprzedni komputer jest prawie martwy...:(

Mam nowy komputer, a tak jakbym go nie miał...
Bo nie ma on funkcjonalności poprzedniego z Windows 10 nawet w 4%.


Pierwsze kroki w Windows 11


Po 3 tygodniach w końcu doszedłem do takiego momentu, że więcej jest czasu gdzie można z komputera korzystać niż gdy nie można korzystać bo ten ciągle coś kręci...

Z racji tego, że instalowane programy nie uruchamiają się i nie instaluję kolejnych, skupiłem się na tym co jest:

- Ms Edge ("Przeglądarka Microsoft Edge jest aktualna. Wersja 143.0.3650.139 (Oficjalna kompilacja) (wersja 64-bitowa)"

Przeglądarka Ms Edge jest znacznie mniej stabilna niż w Windows 10 (nawet pomimo mniejszej ilości RAMu), ale w równym stopniu potrafi utracić całą historię przeglądania, włącznie z otwartymi oknami i zakładkami, co uniemożliwia odtworzenie stanu przed awarią...

Parę razy przeglądarka mi się kompletnie bez powodu "zmroziła" tak, że już nic się nie dało zrobić. Jedyne co działało, to jak najechałem kursorem na przycisk zamykający zakładkę to obok myszki pojawiał się prostokąt, ale już w środku nic nie było... Miałem tak kilka razy.

W normalnej sytuacji można było podejrzewać, że było za mało pamięci, ale nie w tym przypadku.


- Notatnik ("Notatnik Windows 11.2508.38.0; © 2024 Microsoft. Wszelkie prawa zastrzeżone.")

Notatnik uległ bardzo dużym przemianom względem Windows 10. Po pierwsze wszystkie pliki otwiera w jednym okienku, ale w kolejnych zakładkach - co w moim przypadku było niemiłym zaskoczeniem ponieważ posiadanie otwartego Notatnika powoduje, że w każdej chwili można się na niego przełączyć (Alt+Tab) i np. sobie coś zanotować gdy np. piszę coś tutaj.

Oczywiście otwieranie nowego okienka jest możliwe, ale nie jest domyślne, co jest dziwne...

Dodatkowo w notatniku pojawiła się nowa opcja "Nowa kara Markdown", nawiasem mówiąc Ms Copilot świruje, gdy dać mu polecenie wyświetlenia kodu w Mardown, bo jego interfejs również działa w Markdown :P

Do superzdolności nowego Notatnika należy zaliczyć to, że bardzo lubi on gubić kursor...

Gdy przełączamy się między okienkami od pewnego czasu, to wtedy Notatnik potrafi przestać wyświetlać kursor, co jest fatalne, bo do tej pory (różne systemy Windows od 40 lat) jednak zawsze wiedzieliśmy gdzie on jest i gdzie będziemy pisać...

Dodatkowo Notatnik został wyposażony w NOWATORSKĄ funkcję skrywania kursora, ma ona miejsce, gdy okienko ma taki rozmiar, że linia nie mieści się całkowicie w dostępnym obszarze (czyli tak jak ja mam obecnie). Wtedy przejście do nowej linii powoduje, że kursor znika...

Widzimy wtedy migającą kropkę...

Dopiero naciśnięcie jakieś litery lub cyfry powoduje przeskoczenie zawartości tak, aby widoczna była ta linia tekstu, którą obecnie piszemy.

Kilkukrotnie widziałem też, że pałka na stale została na końcu linii lub na początku, co było chyba zagubionym kursorem, jednak był on w dość dziwnych miejscach - przykładowo tam na końcu linii nigdy nie był - a jednak się tam pojawił i został na dość długo...

No pięknie... dziesięciolecia rozwoju programu Notatnik (choć teraz widać, że jest to zupełnie nowa wersja) i cały czas mają w Microsofcie ogromne ambicje, aby pokazać, że Notatnik sprzed 30 lat - działał jednak lepiej:P


- Ms Paint
Do nowych funkcji Painta naliczyć można to, że dodano do niego funkcję Copilot, co jest ciekawe. Funkcja ta jest reklamowana "Tworzy wspaniałe obrazy za pomocą zaledwie kilku wyrazów".

Jednak, gdy w to kliknę pojawia się komunikat "Wymagana jest subskrypcja" chodzi o "Microsoft 365".
Czyli mamy tutaj dostępne, ale równocześnie niedostępne nowe funkcje jak: "Kreator obrazów", "Generatywne wymazywanie" i "usuń tło" - czyli całkiem przydatne funkcje czy też centrum zabawy o ile mamy subskrypcję...

Szczerze, to nie mam zamiaru za nic płacić, bo Microsoft się swoimi Windowsami znęca na mnie od dziesięcioleci, wiec mimo choćby najwspanialszych funkcji nie zasługują oni na to, aby otrzymać ode mnie choćby grosz (bo przecież i tak im zbyt wiele zapłaciłem w ciągu ostatnich dziesięcioleci...).


Nowości w Windows 11


Windows 11 jest znienawidzony i wyzywany od oprawców, którzy permanentnie nas inwigilują oraz w kółko wyświetlają niechciane treści, najbardziej paskudne jest to menu z "wiadomościami", które przesiąknięte jest dramatyczną jakością wiadomości, często w 100% pochodzącymi z rosyjskich służb dezinformacyjnych... bo już Windows 10 nie rozróżniał ich (już w Windows 10 ten agresywny pomysł epatowania bzdurnymi, niebezpiecznymi wiadomościami pojawił się po pewnej aktualizacji systemu - oczywiście wywaliłem to do śmieci w całości, choć łatwo nie było).

Co do nowego Windowsa to mówi się o tym, że ten co jakiś czas robi screen z tego co robimy. Ludzie bardzo panikują, ale jest to nie tyle związane (na całe szczęście) z Windows co ze sztuczną inteligencją czyli tzw. Copilotem - czyli z inwigilacją prowadzoną przez AI powinniśmy się liczyć na każdym kroku w dzisiejszych czasach (co nie znaczy, że to pochwalam... to po prostu jest nie do uniknięcia... z pewnością będzie coraz gorzej!).

Copilot sam mówi:
    Funkcja Recall w Windows 11 (zapowiedziana przez Microsoft) to opcjonalna funkcja wyszukiwania historii pracy na komputerze, ale nie robi ona zrzutów ekranu w sposób ciągły tak, jak wiele osób myśli.

    Recall to funkcja, która tworzy lokalny, przeszukiwalny dziennik Twojej aktywności, aby łatwiej było wrócić do rzeczy, które robiłeś wcześniej — np. dokumentów, stron internetowych, ustawień, rozmów.

    Recall robi screeny w formie miniaturowych migotek ekranu, które są:
    - zapisywane lokalnie na urządzeniu,
    - szyfrowane,
    - nie wysyłane do Microsoftu,
    - dostępne tylko dla użytkownika.
Opis brzmi paskudnie, ale to jeszcze nie jest inwigilacja, choć należy pamiętać, że w miniaturowych screenach ekranu dobrze widoczne będą duże treści takie jak gry, filmy, strony itp. Niemniej w internecie wrze!


Kolejną poważną i fatalną zmianą jest to, że jak na autorytarny system Windows przystało, od Windows 11 posiadanie konta w Microsofcie jest teraz wymagane, poprzedni Windows 10 nakłaniał do tego, był obrzydliwie natrętny i męczący, ale teraz uznano, że bycie natrętem to zbyt mała forma agresji - teraz trzeba wszystkich użytkowników zmuszać!!! ;(((

Dlatego teraz po raz pierwszy założyłem to konto, bo bez tego nie zobaczyłbym choćby pulpitu i tego WSPANIAŁEGO paska zadań... :(((


Kolejnymi dużymi zmianami są:
1. Nowy pasek zadań (co za debile tam pracują w tym Microsofcie!)
2. Dostępność zaawansowanych funkcji AI tzw. Copilot
3. Możliwość otwierania dodatkowych pulpitów dostępna z poziomu paska - czyli mój główny zarzut do Windows od lat 90.

Pasek Zadań


Pasek zadań to jest dla mnie kompletna katastrofa. Może zacznę od tego, że wraz z Windows 10 wprowadzono taką rzecz traktując nas jak durni, że nic nie można zmienić w Menu Start. We wcześniejszych systemach Windows począwszy od 95 cała zawartość "Programów" była plikami, więc z jednej strony można było sobie zrobić tam bardzo ładny porządek (jak ja robiłem) oraz możliwe było łatwe edytowanie tego menu właśnie traktując je jako zbiór folderów i plików.
Naprawdę czułem się jak traktowany jak dureń klikając i nie mogąc nic zmienić, pokazywałem to też kiedyś na naszych spotkaniach online. Stwierdziłem wtedy, że do tej pory płaciłem za Windows między innymi za tę funkcjonalność, a tutaj zapłaciłem i ktoś usunął tę użyteczną i wygodną funkcjonalność - nie pytając się mnie o to i robiąc mi po prostu krzywdę (patrząc z punktu widzenia psychologicznego - odebrano mi coś ważnego). Dodałem, że dziś płacąc za system Windows płacę za coś natomiast ta część pieniędzy, która wcześniej była na to przeznaczona - została przez Microsoft wywalona w błoto bez uzgodnienia tego ze mną... :((((

Jednak tym razem poszło to jeszcze dalej, ponieważ w Windows 11 jest tak, że teraz nie można nic zrobić z paskiem zadań, np. zawsze jest na dole...:(((
Ja jako użytkownik Windows od dziesięcioleci, już od Windows 95 (w którym jako pierwszym taka funkcjonalność się pojawiła) ustawiałem sobie pasek zadań zawsze w tym samym miejscu (we wszystkich systemach i na wszystkich komputerach, nawet tych na których (na SZCZĘŚCIE!) Windowsa nigdy nie było). Tym razem musi on być na dole ekranu i jego konstrukcja od razu jest dość specyficzna, czyli niezwiązana z tym co zwykle na tym pasku mieliśmy (teraz są nowe elementy jak "Wyszukaj", ikonka Copilota, menu pełne bzdur z wiadomościami z internetu itp.)

Dodatkową rzeczą, którą zawsze robiłem w Windows od dziesięcioleci było ukrywanie paska zadań, rzeczywiście dobrze i wygodnie ta funkcja działała już od Windows 95.

Jest też taka durnowatość, że jak chwycimy dolny brzeg okienka i pociągniemy go na dół to okienko powiększa się i wchodzi pod ten nieszczęsny pasek zadań (dotyczy drugiego monitora) i przez to dolna część okienka kompletnie nie jest widoczna, a tam w wielu programach (nawet takich prostych jak Paint) znajdują się istotne informacje lub funkcje. Kto tam w Ms wymyśla takie bzdury??

Czyli ogólnie po uruchomieniu Windows 11 nic nie jest tak jak być powinno, oraz nie jest tak jak ja to mam w zwyczaju mieć :(((

Dodatkowo niewiele da się zmienić, bo jakiś GENIUSZ uznał, że użytkownik ma mieć mniej możliwości niż więcej (normalnie jak stado durni - rację miałem pisząc niedawno, że komisarze UE są rekrutowani z szeregów Microsoftu :D ).


Copilot


Copilot jest teraz dostępny od razu z poziomu paska zadań, pojawia się też w wielu programach (nawet w Notatniku) i podkreślić należy, że wszędzie został on (już w Windows 10) upgade'owany do nowszej inteligentniejszej wersji, bo ta poprzednia to była durna jak drzewo, wspominałem kiedyś o niektórych bzdurach tutaj na blogu. Ale koniec z tym, teraz już rozmowa jest sensowniejsza nieco bardziej opiera się na faktach (o ile w ogóle) i jest bardziej użyteczna, choć ma wiele ograniczeń (które skrzętnie sprawdziłem).

To co jest całkowitą nowością to - to że Copilot może nam doradzać lub być naszym asystentem. Dokładnie Copilota wypytałem o to w czym i jak może mi pomóc oraz sprawdziłem te możliwości (oczywiście tylko wstępnie - jak potem znajdę coś ciekawego to o tym napiszę).

Przykładowo zaproponowałem Copilotowi, aby był moim asystentem, gdy pracuję w jakimś programie, specjalnie wybrałem jeden z najbardziej niszowych programów (czyli G2F), aby sprawdzić, czy może on być użyteczny odnośnie programów, które nie wyszły od geniuszy z Microsoftu - i da się.
Trudno mi to ocenić jak to się faktycznie będzie sprawdzało w praktyce, ale asystentem w G2F Copilot może być.
2 dni po publikacji tego postu, Copilot wtrącił propozycję działania w oparciu o moje domniemane zainsteresowania (G2F). Jednak umieszczam to tutaj, gdyż rozmowy od paru dni nie dotyczą G2F, jednak tak niby ni z tego ni z owego Copilot powrócił do tej tematyki.

Jednak bez względu na to w jakim programie pracujemy, Copilot ma duże ograniczenia tzn. najbardziej istotnym brakiem dla mnie jest to, że o ile ma on wgląd w strony WWW jakie przeglądamy (dawno temu trzeba było taką funkcję Copilotowi w Edge włączyć ręcznie) o tyle do programów nie ma on dostępu, czyli nie widzi co robimy ani nie może wykonać czegoś za nas - a to akurat byłaby najciekawsza opcja (oczywiście z wyłączeniem dostępu do Windows bo mógłby go przypadkiem uszkodzić, zupełnie tak jakby jeszcze mało rzeczy w nim uszkodzili pracownicy Microsoftu:((( )

Natomiast można Copilota włączyć w tryb rozmowy klikając mikrofon i będzie on nam głosowo asystował w naszej pracy, tzn. będzie on wiedział, że pracujemy w danym programie i będzie on wtedy nam doradzał co jak zrobić, proponował różne rozwiązania i pomysły, ale tylko pod warunkiem, że cały czas będziemy mu mówić co robimy, czego szukamy itp.
Przynajmniej w najbardziej typowych operacjach jego rady powinny mieć sens (chyba że się mu coś pomiesza co w przypadku AI jest powszechne).

Niemniej asystowanie w ograniczonym zakresie jest możliwe bez względu na to co chcemy i w czym zrobić.

Drugą rzeczą jest to, że już w pierwszym użyciu Copilot mi się wywalił (potem już go nie używałem, ale jeszcze będę testował, może znajdę dla niego jakieś sensowne zastosowanie). Wypytując się go co potrafi zrobić, starałem się przetestować jego możliwości, jedną z nich jest możliwość generowania obrazów itp. Dlatego podałem mu treść i poprosiłem, aby wygenerował mi komiks w oparciu o ten scenariusz.

Tu muszę powiedzieć, że naprawdę znakomicie się z nim współpracuje nad treścią, scenariuszem, jednak ja przeszedłem do tego wygenerowania grafiki... i ta początkowo działała (choć wymagała zalogowania się do konta, bo inaczej nie zadziała). To co jest ciekawe to, że Copilot pokazuje jak obraz jest tworzony, bo zwykle generatory AI pokazują nam jedynie efekt końcowy, natomiast tutaj przez około minutę powoli obraz się tworzy na naszych oczach.

Copilot wygenerował pierwszy obraz, następnie zaczął generować drugi wariant tego samego scenariusza, a następnie pewnie chciał wygenerować kolejny (choć podkreślę, że tylko testowałem więc nie prosiłem go o 3 wersje czy też jakieś warianty - sam zaczął generować różne wersje - myślę, że oni chcą usprawnić w ten sposób działanie AI, aby któraś z odpowiedzi pasowała do tego co chciał osiągnąć użytkownik).

Wyglądało to tak, że z lewej strony miałem miniaturkę wygenerowanej grafiki (tu komiksu), a po zakończeniu procesu generowania z prawej strony pojawiał się typowy przycisk, którym można taką grafikę "ściągnąć". To samo miało miejsce z drugą grafiką, a ja klikałem i od razu ściągałem, bo w miniaturce niewiele było widać, a dodatkowo byłem ciekawy jakie są parametry i jakość tej grafiki.

Niestety trzeciego wariantu nie zobaczyłem bo... Copilot się wywalił...
Znikły dwa wcześniej wygenerowane obrazy (czyli już nie było do nich w żaden sposób dostępu!) i nic już nie można było zrobić...

Wyglądało to dokładnie tak, czyli ponownie Copilot zaczął pisać do mnie po angielsku ni z tego ni z owego! :D :D
Chyba ma tak w zwyczaju!;)))
(zobacz: Copilot - wyprowadził się z nerw!)

Podkreślić należy jednak, że wywalił się tutaj program komputerowy, który nazwiemy ogólnie Copilot a nie sama AI. Dlatego wystarczyło wszystko zamknąć i ponownie można było Copilotowi wydać kolejne polecenia, ale ponownie należało mu wyjaśnić co ma zrobić jeśli np. chcieliśmy kontynuować poprzedni temat np. wprowadzić coś do scenariusza lub do samej grafiki.

Na tym testy zakończyłem, bo już wiem co działa a co nie, ale następnym razem przetestuję go dokładniej i nie będzie miał ze mną lekko;)

Co do samego komiksu jaki wygenerował Copilt to jest on rewelacyjny pod każdym względem, jednak posiada wiele drobnych błędów, np. w jednej z wersji nie wiem dlaczego postacie w każdym kadrze mają inną ilość palców (w tym różną od 5), albo w jednej z wersji są poważne błędy w tekstach jakie zostały umieszczone w dymkach - jeśli widzieliście co wyprawia AI na YT to wicie o jakiego rodzaju błędy chodzi (to takie typowe błędy jakie popełnia AI).


Jednak po raz pierwszy od dziesięcioleci Windows stał się narzędziem do generowania komiksów. Można np. codziennie poprosić go (o ile nie stanie się to płatne) o wygenerowanie nam humorystycznego komiksu np. w stylistyce twórczości Janusza Christy lub Henryka Chmielewskiego ;)

Copilot nie ma możliwości modyfikowania i generowania filmów, więc musimy się ograniczyć do komiksów :P


Wracając do Windows 11 to zaobserwowałem coś dziwnego - jakąś dziwną formę powiększania okienek. Gdy przenoszę otwarte okienko między fizycznymi pulpitami to okienko to zmienia rozmiar (widać to przeciągając okienko) i wychodzi to tak, że jak przenoszę otwarte okno z głównego wyświetlacza na kolejny to okienko się to nie mieści na nim, mimo że rozdzielczość obu pulpitów jest identyczna!

Pierwszy raz w życiu widzę coś podobnego w Windows - no ale cóż oni muszą uparcie "ulepszać" ten system... :/


Windows 11 - możliwości specjalne!


Windows 11 potraktował mnie 4 blue screenami, czyli więcej niż 1 na tydzień :/ W poprzednim Windows 10 nie miałem takich problemów, bo system był bardzo stabilny jak na Windows (kiedyś wywalił się. gdy zassał sobie jakąś aktualizację, którą masowo ludzie usuwali ze swoich komputerów oraz w firmach).

Totalne crashe systemu, wyłączenia ekranów (miganie) są naprawdę poważne w Windows, rzadko się takie rzeczy widywało we wcześniejszych systemach jak 10 czy 7. Pierwsza padaka pojawiła mi się niespodziewanie, kursor zastygł i już cały system i jego jądro nie działo - to był totalny zgon Windows (nawet nie dał rady wyświetlić niebieskiego ekranu!), nie widziałem takiego crasha od co najmniej 15 lat...

Kolejne BSODy pojawiały się co parę dni i najczęściej były one objawem niemożności powrotu do funkcjonowania systemu niż oznaką jego przeciążenia (to klasyka w Windows, czyli objawy nie tego, że komp nie wyrabia tylko poważnych problemów technicznych samego Windows). Objawia się to tak, że komputer kompletnie nie obciążony przeszedł w tryb wygaszenia ekranu i w momencie próby przebudzenia go - ten to robił, ale już nie działał.

Dziwne... ale w Microsofcie oni tam mają chyba jakieś szkolenia z tego jak doprowadzić Windows do zgonu w kilku prostych krokach (tak jest w Microsoft Windows od dziesięcioleci).

W pewnym momencie bez przyczyny Windows 11 wywalił mi się w piękny sposób - w stylu starych systemów operacyjnych, na drugim wyświetlaczu na całej powierzchni poleciały takie "kropkowane kwadraciki", a dodatkowo w dolnym rogu pojawiły się rzędy kropek.
Tego typu wywalenie się systemu jest dowodem na to, że coś rozsypuje po całej pamięci takie śmieci i przez to oczywiście uszkadza kolejne programy oraz sam system operacyjny...
Problem tylko w tym, że Windows od około lat 90. ma ochronę pamięci i coś podobnego nigdy nie powinno się wydarzyć, jednak jak widać w Windows 11 nic nie jest niemożliwe! To świadczy, że to jądro systemu wyleciało w kosmos...


Kilka dni temu w pewnym momencie kombinacja klawiszy Alt+Tab, która w Windows działa od dziesięcioleci, przełączyła mnie nie pomiędzy oknami programów, ale przełączyła mnie do poprzedniej zakładki w Edge! :-/
W dodatku zakładka była dla mnie "stroną odsyłającą" do kolejnych zadań, więc przełączenie akurat na nią było bez sensu...

Niemniej nieźle zdębiałem, bo czegoś takiego nigdy nie widziałem nie tylko w Windows, ale też innych systemach operacyjnych zaczynając od systemów na Atari w latach 90.
No cóż w Microsofcie oni uparcie działają zgodnie z zasadą, że jak nas czymś nie zaskoczą to są chorzy!


Podsumowanie Windows 11


Jestem świeżo upieczonym użytkownikiem Windows i dzięki temu systemowi komputer jest kompletnie niesprawny, nie wiem ile czasu upłynie nim stanie się on choć częściowo tak funkcjonalny jak mój poprzedni z Windows 10 Pro (choć przynajmniej w kategorii samych zainstalowanych i możliwych do uruchomienia programów).

Jednak oczywiście podkreślić należy, że system ten cały czas coś zasysa i instaluje (podobnie firmware peceta) (tu dodam że komputer został wyprodukowany pół roku temu więc ma tylko półroczne przesunięcie w aktualności oprogramowania) więc jest to okres przejściowy - mam wielką nadzieję, że Windows w końcu stanie się stabilny i sprawny, a korzystanie z komputera stanie się podobne do tego jak korzystamy z komputera, a nie elektroniki do kręcenia godzinami.

Ja rozumiem, że trzeba zaciągnąć coś i zainstalować, ale to trwa już (prawoe) MIESIĄC !!!

To jawna przesada!!!!!!!!!!!

Jak ja mam na takim złomie pracować?????


Ps. Podczas pisania tego postu, Windows 11 się nie zawiesił, ani żaden inny program - co trzeba docenić... choć wiele z nich uruchamiało się przez godzinę lub kilka minut (podczas gdy inne uruchamiały się od razu - przykładowo dwie przeglądarki internetowe itp.)


Update:
Przyszło mi do głowy, że... właściwie po co mi 20 wątkowy procesor, dwie karty graficzne, Windows... wystarczy nabyć urządzenie, które wyłącznie zajmuje się aktualizacjami Microsoftu...
Oto wizja wygenerowana przez Copiota urządzenia Ms Kręt;) Copilot miał też kilka innych koncepcji - naprawdę super się takie rzeczy robi;)

Brak komentarzy:



Jeśli nie jest zaznaczone inaczej (lub nie jest zaznaczone wcale) zamieszczone ilustracje pochodzą z Wikimedia Commons lub są mojego autorstwa.


Ta strona używa cookies oraz innych technologii Google (i innych firm w specjalnych dodatkach po prawej stronie) w celu prawidłowego działania tej stronki (jej elementów jak np. ankiety, reklamy itp.) oraz zbierania statystyk. Korzystanie z tego bloga powoduje zapisywanie typowych plików na Twoje urządzenie (np. komputer, tablet itp.) o ile w ustawieniach przeglądarki nie zmienisz tego.

W UE się ludziom w głowach przewraca, więc dla świętego spokoju zamieściłem to absurdalne ostrzeżenie...