-
Pan poseł był chory
i zaległ w łóżeczku.
I przyszedł pan doktor
Jak się masz posłeczku?
Hr hr brrr... frrrr...
Łapkę ma wyćwiczoną
w braniu, a dziś zwiotczoną...
Wziął za puls pan doktor
poważnie chorego
I dziwy mu prawi:
To zanadto! Trzeba
szybko do szpitala,
bo źle z panem, kolega.
Lecz szynki i sadło
nie pomogą wcale.
Gorączka! Źle bardzo
Źle bardzo, mój panie!
Poseł przebrał miarę,
Izba już za daleko!
Więc leżał posłeczek
w VIP‑szpitalu — deko.
Kiełbaski i kiszki
Nietknięte, z daleka
pachniały mu kieliszki.
Nietknięte butelki
czekały już u Elki.
Musiał więc nieboraczek
ponieść srogą karę -
że nic nie chwyci łapką,
choć łapka ma zamiary.
Tak się i z wami,
dziateczki, stać może...
...No nie może — bo wy,
gdy będziecie poważnie chorzy
nie macie wejścia do takiej loży.
Gdzie mruga jak ryba,
posłeczek blady leży
i wciąż mu się zdaje,
że przywilej mu się należy.
Bo w tej loży, dziateczki,
cuda się tu dzieją —
choroba znika szybciej
niż obietnice, co w kampanii grzeją.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz