Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Service Pack. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Service Pack. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 czerwca 2008

Windows 2000/XP/2003 i duże dyski (48bit LBA)

Walczyłem ostatnio wraz z Dak z instalacją systemu Windows 2000 server, na komputerze wyposażonym w dwa dyski EIDE 320 GB i 400 GB.

Problem polega na tym, że zarówno Windows 2000 jak i Windows XP są na tyle stare, że nie widzą prawidłowo tak dużych dysków, a jest to o tyle szkodliwe, że bardzo łatwo można sobie usunąć z dysku inne partycje lub systemy operacyjne (dlatego nie należy ruszać partycji z poziomu tych instalek!).

Ja przystąpiłem do instalacji Windows 2000 server na dysku 400 GB i zaraz instalator poinformował mnie że widzi jedynie 130 Gb. Spróbowałem założyć małą partycję NTFS na ten system, niestety instalator sformatował mi cały dysk podczas instalacji (być może całe 400 GB – mimo że nie widzi ich bo tak się czasami zdarza). Jednak tak przygotowany dysk nie uruchomił się w drugiej części instalcji (w której skopiowane pliki na dysk miały zostać ostatecznie zainstalowane).

Dysk się nie uruchamiał, pojawiał się czarny ekran i nawet nie pojawiał się komunikat BIOSu, że „nie ma dysku bootowalnego” itp. Nie wiedząc z początku o co chodzi, uruchomiłem procedurę ratunkową z płyty instalacyjnej Windows 2000. Niestety nic to nie dało (jak twierdził „naprawiacz”, system nie jest do odratowania, trzeba zainstalować ponownie).

Następnie w linuksie (który prawidłowo rozpoznaje duże dyski twarde), przekonałem się że wszystkie partycje z dysku zostały usunięte przez instalator, a partycja NTFS faktycznie jednak została utworzona. Dlatego usunąłem całość i utworzyłem jedną partycję NTFS, na której następnie przeprowadziłem kolejną instalację systemu Windows 2000.

Tym razem wszystko się udało, system się zainstalował uruchomił itp. Rozpocząłem instalację podstawowych elementów, takich jak karta graficzna, dźwiękowa, Service Pack 4 itp. Po zainstalowaniu okazało się, że system nadal nie widzi prawidłowo dysków, co było o tyle kłopotliwe, że na drugim dysku znajdowały się aplikacje do zainstalowania, a żadna partycja z tego dysku nie była widoczna. A wyglądało to tak:


Jak widać, pojawił się w systemie zagadkowy dysk F:\ o pojemność 128 GB, który błędnie reprezentuje dysk, który faktycznie ma wiele partycji i linuksowych i windowsowych. Widocznie gdy system Windows nieprawidłowo rozpoznaje wielkości dużych dysków to objawia się to właśnie w taki sposób (co jest wyraźnym znakiem aby nic nie ruszać z dyskami). O podobnym problemie w Windows 98 można przeczytać w tym miejscu.

Okazało się że pomimo zainstalowania w systemie SP 4, ten nadal nie widzi dysków 48 bitowych. Aby temu zaradzić, Dak wynalazł taki oto program: "reg_48bit_lba.exe" (do ściągnięcia ze strony Seagate), który uaktywnia ten tryb w windows (także Windows XP/2003).

Instalacja "reg_48bit_lba.exe" wygląda w ten sposób:


Po zainstalowaniu tego programu oraz restarcie systemu Windows (ugh...), nastała wielka i wszechobecna jasność :D

Dlatego na przyszłość, radzę wszystkim aby nie manipulować dyskami i partycjami z poziomu instalatora (na płytce CD) systemów Windows 2000/XP/2003 (podobno Win XP z SP 1 lub 2 widzi duże dyski), bo można stracić inną zawartość dysku/ów oraz po zainstalowaniu systemu jak widać zainstalowanie najnowszego SP (tu 4), nadal nie rozwiązuje problemu.

Dzięki Dak za wszystkie rady i poświęcony czas!:)

poniedziałek, 10 grudnia 2007

Vista SP1 kopiuje przez sieć trzy razy szybciej

W portalu dobreprogramy przeczytałem ostatnio news o takim właśnie tytule. Właściwe czytanie jakiś krytycznych opinii o systemie Microsoft Vista (czy “zvista” – jak mówią niektórzy :-P) – nie jest niczym rzadkim.

Czytamy tam np.

“Tak dobre wyniki, według Microsoftu, spowodowane są poprawkami wprowadzonymi do mechanizmu buforowania danych podczas kopiowania plików przez sieć - został on całkowicie przeprojektowany w Windows Vista, stąd wcześniejsze problemy.”

Moja refleksja jest następująca: znów Microsoft wykorzystuje swoich klientów do testowania produktu :-(

Testowanie produktu jest bardo kosztownym (i nieodzownym !) etapem wytwarzania oprogramowania. W latach 90 wraz z popularyzacją platformy x86 coraz więcej dużych firm zaczęło posuwać się do tego aby oszczędzać na tym właśnie etapie. Do firm takich zaliczyć można firmy: Borland, Corel oraz wiele innych. Pod względem ekonomicznym mistrzostwo osiągnęło Microsoft oraz Corel, gdyż wciskali klientom właściwe niedziałające produkty i kazali sobie za to płacić (a z poprawkami nie było wtedy tak łatwo jak dziś). Firmy te (i inne) tak sprytnie podeszły swoich klientów, że ci dali się nabić w butelkę niczym pies biegnący za kością zawieszoną na sznurku.

Czy to nie jest świetne podejście: rezygnujemy z testowania oprogramowania, sprzedajemy niesprawny produkt, a klient sam do nas przyjdzie i powie co gdzie nie działa ?? I faktycznie: zaoszczędzić się udało, niezadowolony klient wyjaśniał z czym są problemy i co najgorsze faktycznie pogodził się z takim stanem rzeczy...

Jak widać na przykładzie tego cytatu, Microsoft nadal wciska swoim klientom produkty, które nie są przetestowane (tu Vista) i spokojnie czeka, aż wszystko się wyjaśni – w końcu wydawanie Service Packów jest już normą, a klient wie że musi je sobie potem ściągać...

Ale drogi kliencie ! Przecież zapłaciłeś za ten produkt ! Kupiłeś wspaniały “nowoczesny” i jedyny w swoim rodzaju produkt, a potem się okazało że system np. ma problemy z tak elementarnymi operacjami jak kopiowanie plików...
Czy chciałeś czy nie.... zapłaciłeś za to że jesteś jego testerem !


Od lat umyka też pewien ważny czynnik, przecież system operacyjny jest takim typem programu, że na nim opiera się wygoda (np. stabilność itp.) pracy przy komputerze – więc dlaczego na rynek wprowadzane są produkty, które kompletnie na nim się znaleźć nie powinny (zapewne Vista też po 2 latach będzie się już nadawała do pracy podobnie jak Windows XP... choć Vista bije rekordy na tym polu). No i dlaczego użytkownicy godzą się z tym że ich system powinien być sprawny w ich normalnej, codziennej pracy a nie jest... i to nierzadko latami...


Jeśli nie jest zaznaczone inaczej (lub nie jest zaznaczone wcale) zamieszczone ilustracje pochodzą z Wikimedia Commons lub są mojego autorstwa.


Ta strona używa cookies oraz innych technologii Google (i innych firm w specjalnych dodatkach po prawej stronie) w celu prawidłowego działania tej stronki (jej elementów jak np. ankiety, reklamy itp.) oraz zbierania statystyk. Korzystanie z tego bloga powoduje zapisywanie typowych plików na Twoje urządzenie (np. komputer, tablet itp.) o ile w ustawieniach przeglądarki nie zmienisz tego.

W UE się ludziom w głowach przewraca, więc dla świętego spokoju zamieściłem to absurdalne ostrzeżenie...