Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porady. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 września 2026

Jak NIE rozmawiać ze sztuczną inteligencją? – Izabela Lipińska

Bardzo dobry materiał, odpowiada w pierwszej kolejności na pytanie czym jest tzw. AI, bo jednak mam wrażenie, że nikt tego nie tłumaczy, co powoduje że mało kto to wie! Z drugiej strony jest to bardzo rzeczowe przeanalizowanie zagadnienia, naprawdę bardzo, bardzo polecam:


Jak NIE rozmawiać ze sztuczną inteligencją? – Izabela Lipińska

Bardzo wartościowe jest omówienie różnych zagrożeń i błędów jakie możemy popełnić, jeszcze się nie spotkałem, aby ktokolwiek to wyjaśnił.

Ja od dawna opisuję to, mówiąc że czaty zwane sztuczną inteligencją, są tak naprawdę zbudowane jak psychika bardzo niebezpiecznego człowieka, który mówi komuś to co on chce usłyszeć, np. dziecku nie mówi: choć tam bo chcę ciebie skrzywdzić, tylko mówi dostaniesz cukierka itp. (w czacie chodzi o to, że czat generuje odpowiedz, która statystycznie będzie tym co chcemy przeczytać, więc niekoniecznie jest prawdą czy też jest odpowiedzią na nasze pytanie itp.). Tutaj Pani Izabela bardzo ładnie to wyjaśnia i pokazuje przykłady problemów i do czego to może prowadzić.


Wcześniej poruszyłem też inny temat: Dziewczyny AI przejmują umysły mężczyzn (i nie tylko).

wtorek, 25 października 2022

Jak przeżyć skażenie radioaktywne?

Samo mięcho, czyli to co lubię:


Jak przeżyć skażenie radioaktywne? Live Q&A na wypadek użycia broni atomowej!

Tak jak autor kanału Domowy Survival, nie chcę Was straszyć (choć w TV prześcigają się obecnie w tym). Jednak chyba przyznacie, że taka praktyczna wiedza jest naprawdę niezbędna, trzeba się z nią choć raz zapoznać, aby wiedzieć z czym to się je. Zgodnie z tym co ostatnio pisałem w poście Budzisz: Będzie groźnie. Eskalacja działań wojennych ma wystraszyć Zachód:
    skoro eskalacja działań ma wystraszyć Zachód (...) to nie możemy się bać...
    ...ale nie zwalnia nas to z myślenia i przedsiębrania odpowiednich kroków zaradczych itp. Nie możemy być jak dzieci we mgle...
Przesyłam pozdrowienia dla Krzyśka, którego znam z netu - odwala kawał dobrej roboty. Tacy ludzie są bezcenni;) W końcu chodzi o nasze zdrowie i przetrwanie;)

wtorek, 10 maja 2022

Polski Bezmiar Sprawiedliwości - dynamiczny IP

Podobno, Polski Wymiar Sprawiedliwości nie uwzględnia dowodów związanych z internetowym adresem komputera tzw. IP.

Miałem kiedyś taką sytuację, że Urząd Skarbowy zarzucał mi jakieś totalne brednie, oni sami byli zagubieni w tym co robili i czego szukali (np. wpisali nieprawidłowe dane do swoich papierów, co bardzo im skomplikowało prowadzenie sprawy - tzn. musieli przejść w sferę baśni i przekazów ludowych, aby cokolwiek miało sens).
Wtedy w celu obalenia tych wszystkich bredni i baśni US, napisałem pismo, aby sprawdzili po numerach IP, czy te dane, które mają w papierach są prawidłowe.

Tak się złożyło, że zaprzyjaźniona studentka prawa powiedziała mi, że obecnie uznaje się w Polskim Wymiarze Sprawiedliwości, że numer IP nie może być uznawany jako rozstrzygający dowód w sprawie...

?????????????????????

Po pierwsze dla jasności dodam, że studentka prawa, choćby najlepsza mogła nie mieć rzetelnej wiedzy. Po drugie być może do dziś sytuacja się zmieniła.

Po trzecie najważniejsze, jeśli to jest prawda, to należy wyjaśnić skąd się wzięło to przekonanie prawników:

Jak rozumiem chodzi tutaj o tzw. zmienny adres IP, a bardziej konkretnie chodzi tu o dynamiczny IP - co może bardziej wyjaśni prawnikom i urzędnikom o co tutaj chodzi.

Jak rozumiem prawnicy uznali, że zmienność adresu IP przy połączeniu z internetem jest sposobem na ukrycie swojej tożsamości w internecie. Jest to jednak błąd, ponieważ anonimowość w internecie oraz dynamiczny IP to są zupełnie inne zagadnienia. To czy numer IP jest stały czy dynamiczny to jest jedynie kwestia techniczna - sam internet działa tak samo w obu przypadkach (czyli pakiety z danymi są przekazywane z np. serwera o danym IP do komputera klienta np. w naszym domu o danym numerze IP - to czy ten adres się co jakiś czas zmienia nie ma dla nas żadnego znaczenia).

Podkreślmy, adres IP komputera MUSI być: konkretny, przypisany i znany (np. dostawcy internetu) bo bez niego podstawowa wymiana danych nie będzie możliwa. U wielu dostawców można wybrać, czy chcemy mieć stałe IP czy zmienne (stałe jest czasami droższe). Dlatego drodzy prawnicy to nie ma żadnego znaczenia!

Dlaczego od około 20 lat zmienny numer IP jest preferowany przez polskich dostawców internetowych - to tylko kwestia techniczna (jest to bardziej skomplikowane po stronie dostawcy internetu, ale są zalety, które dla dostawcy internetu przeważają nad takim wyborem - nie będę wnikał w szczegóły).

Z punktu widzenia prawa, dochodzenia itp. numer IP jest stały, w danym dniu, godzinie i minucie i to można sprawdzić u dostawcy internetu. Tak jak mówiłem, bez tego internet by nie działał, a skoro działa to znaczy, że IP jest sobie stałe albo zmienne, ale jest konkretne, więc nie ma to w tej kwestii nic do rzeczy.

W konkretnych sytuacjach, w których prowadzone jest dane postępowanie np. przygotowawcze, można sprawdzić, jaka pula adresów IP była nadawana danemu użytkownikowi internetu (przecież dostawca podpisał z nim umowę!) oraz pulę adresów IP z np. jakiejś instytucji, banku, czy innego portalu finansowego, handlowego itp.

Zmienność IP powoduje, że mówimy tu jedynie o puli adresów IP, jednak da się w sposób niepodważalny ustalić np. czy w puli adresów IP z których logowano się do banku jest adres danego delikwenta, z danego dnia, godziny itp. (co więcej od dostawcy internetu możemy się dowiedzieć gdzie geograficznie znajdował się dany komputer), co może np. wykluczyć, że podejrzany np. logował się do konkretnego np. banku lub potwierdzić, że właśnie wyłącznie on się do niego logował.

Mam jednak wrażenie, abstrahując czy faktycznie obecna wykładania prawa tak do tego podchodzi, że i prawnicy, i urzędnicy tego prostego zagadnienia - nie ogarną...
W każdym razie z pism jakie do mnie wysyłali urzędnicy, wynika że mają mnie i cały ten internet w... poważaniu...

czwartek, 26 stycznia 2017

Bezpieczeństwo konta Google - atak?

Dziś odcięło mnie od internetu (provider nie potrafi odpowiedzieć na pytanie dlaczego). W czasie gdy nie miałem internetu otrzymałem dwa SMSy z numeru +48513476xyz:
- 26/1/2017
- 26/1/2017

O treści:
    x-yzabcd is your Google verification code.
Przejmuję się tym, gdyż już raz (kilka lat temu) ktoś dokonał włamu na moje konto i usunął tego bloga w całości (po tym zdarzeniu uruchomiłem dodatkowe formy zabezpieczenia konta, co widać powyżej). Dodatkowo czas w jakim przyszły te dwa SMSy świadczy czy był to człowiek czy bot.

Google w takich sytuacjach udziela takich oto porad (jedynie w j. angielskim).

Dostawca internetowy sprawdził co mógł, podał też kilka porad, ale tak naprawdę nie wiadomo co z tym robić dalej. Jednego jestem pewien ktoś chciał się zalogować i nie byłem to ja (o ile ten numer telefonu należy do Google).


Update:
Sprawdziłem: jeśli ja otrzymuję numer weryfikacyjny to otrzymuję SMSa, którego nadawcą jest "Google", a nie jakiś numer telefonu (za każdym razem inny). Dodatkowo taki SMS jest w języku polskim, tymczasem powyższe SMSy były w języku obcym.

Z powyższego wnoszę, że albo ktoś próbował się zalogować z innej części świata (i wtedy również numer telefonu jest inny), albo ktoś jedynie próbował się podszyć pod proces weryfikacji konta Google (właściwie jest to bezsensowne, no chyba że ktoś jedynie chce wywołać u kogoś niepokój...).
Jednak podszywanie się pod osobę lub firmę jest przestępstwem.

wtorek, 15 lipca 2014

Padł mi dekoder TV cyfrowej

Jak wiecie jestem abonentem kablówki "Multimedia Polska", tydzień temu po włączeniu telewizora okazało się że z dekodera TV cyfrowej dochodzi tylko sygnał szumu cyfrowego i to w HD;) Był to zupełnie inny szum niż, ten znany z TV analogowej:


Objawy:
Dekoder już nie reagował, dlatego resetowałem go, niestety już nigdy nie zadziałał, przez cały czas się resetował i wyświetlał komunikat "witamy". Szum cyfrowy również już nigdy nie zawitał na moim ekranie. Co ciekawe sam dekoder wydawał z siebie dźwięk, coś pomiędzy brzękiem a szumem.

Dekoder TV cyfrowej (Multimedia). Na przednim panelu widoczna jest jeszcze folia ochronna

Wykonanie dowolnej operacji nie było już możliwe, zadzwoniłem na infolinię i tam technik wysłał jakiś sygnał do mojego dekodera (mają oni bezpośrednią zdalną kontrolę nad każdym urządzeniem), wtedy mój dekoder zaczął wydawać jeszcze głośniejszy dźwięk!
Jednak nic z tego nie wyszło, technik powiedział, że nie otrzymuje nawet pinga z mojego dekodera, dlatego wysłał do mnie technika.

Odczekałem do poniedziałku, bo dekoder padł mi w piątek i po dwóch dniach, okazało się że dekoder czasami pokazywał ekran instalacyjny, jednak nic więcej się nie działo. Na ekranie widać było jedynie komunikat:
    msg_no_tuners_available
Nie znam tego oprogramowania, ale domyślić się można że z telewizji już nic nie będzie;)
Gdy dotarł do mnie technik, uśmiał się gdy usłyszał że mój dekoder wydaje z siebie dźwięk;) Po krótkich oględzinach, stwierdził że nie pozostaje nic innego więc powrócił do samochodu, skąd wziął nowy dekoder. Pozostawił mi mój pilot i sprawnie wymienił urządzenie.


Konsekwencje:
Problemem jest to, że ja miałem ustawione 3 różne listy kanałów, którymi się posługiwałem. Po wymianie dekodera, z pamięci musiałem je odtworzyć :(

To był bardzo długi i żmudny proces, choć muszę przyznać że odkryłem nowe funkcje przyspieszające przeglądanie tych setek kanałów, starałem się to zrobić maksymalnie szybko, tak szybko że mój dekoder nie wyrabiał i musiałem czekać, aż zareaguje na kolejne komendy - no ale się udało (przypomnę że mój dekoder działa w javie, więc jego powolne działanie nie jest niczym nienaturalnym).

Faktycznie to jeszcze pół biedy, bo gdybym miał dekoder z funkcją nagrywania to wraz z zepsutym dekoderem utraciłbym też wszystkie nagrane materiały ! Dlatego ostrzegam, to może być bolesne gdy mamy sporo zgranego fajnego materiału, a tutaj znienacka okazuje się że wszystko straciliśmy. Nawiasem mówiąc takie nagrywarki nie umożliwiają zapisania materiału na dowolny nośnik, więc w mojej ocenie jest to wielka pomyłka i nie zdecyduję się na coś takiego - niestety jest to ostatnio ogólna tendencja we wszystkich urządzeniach i rozwiązaniach (przykładowo jak zapisujemy sobie na zewnętrzny dysk HDD, z telewizora z funkcją takiego nagrywania, to materiał ten odtworzymy tylko na tym TV, gdy np. nam się TV zepsuje to nawet po wymianie na ten sam model, filmy są już nie do odzyskania!).

To poważne problemy, będące efektem bardzo złego projektowania rozwiązań technicznych, ale nie są to błędy, ale niestety zamierzone działania (np. wynikające z prawa obowiązującego w USA itp.). Ja jako miłośnik techniki i informatyki, jestem z tego powodu bardzo niezadowolony, przykładowo nic nie stoi na przeszkodzie, aby dekoder zapisywał sobie listę kanałów na dysku u dostawcy telewizji kablowej, przecież i tak te urządzenia cały czas są podłączone do internetu!
Problem jest naprawdę poważny, bo przykładowo prawo zaczyna drastycznie ograniczać funkcjonalność urządzeń elektronicznych. Przykładowo jeśli kupuję dysk zewnętrzny, to po to aby go przenosić między urządzeniami, to oczywiste, a może podkreślę do tego to urządzenie zostało zaprojektowane i z samej jego nazwy jest przenośne!. Jeśli ktoś aż tak bardzo ingeruje w istotę danego urządzenia to właśnie nim powinno się zająć prawo!

Niestety obecnie po obu stronach nikt o potrzebach oraz praktycznej funkcjonalności nie myśli:(

piątek, 16 sierpnia 2013

Pliki sesji Firefoxa to 700 Mb

Zajrzałem sobie ostatnio z ciekawości do katalogów programu Firefox (pod Windows) i okazało się, że wszystkie pliki (dlaczego ich jest tak dużo???) sesji Firefoxa zajmują 700Mb!


Wygląda to tak jakby program zapisywał sobie szybko te sesje (co jest istotne), ale nie usuwa tych najstarszych, w ten sposób uzbierało mi się aż 223 pliki. Choć warto wyjaśnić, że faktycznie jedna sesja Firefoxa u mnie jest wyjątkowo duża - pewnie gigantycznie duża w stosunku do przeciętnego użytkownika internetu.

Największym plikiem jest "places.sqlite", który zajmuje 18,5 Mb, a zaraz za nim jest "urlclassifier2.sqlite" około 7 Mb - choć tych plików radzę nie ruszać:P

W mojej ocenie jest to jeden z przykładów (ostatnio była mowa o innym: Zwolniłem 5 GiB miejsca HDD w Linuksie) na to, że bez względu na to czy to jest Windows czy Linux, czy jest to komercyjne oprogramowanie czy też darmowe (open source itp.) - trzeba raz na jakiś czas patrzeć w to co te programy zapisują sobie w swoich katalogach. W końcu oszczędności miejsca rzędu 5 GiB czy też 700 Mb przemnożone przez ilość zainstalowanych programów - robi wrażenie. No i oczywiście odpowiada to na pytanie co się dzieje z dyskami C: po prostu korzystamy z komputera, a pojemność ciągle spada - właśnie w ten sposób.


Update:
Chciałem usunąć te pliki sesji, ale stwierdziłem że je spakuję zamiast usuwać, bo przecież pewnie się świetnie spakują. I faktycznie 215 plików o rozmiarze 687 988 471 bajtów spakowało się 7z do rozmiaru mniej więcej jednego pliku czyli 3 255 959. Wyświetlany przez RARa współczynnik spakowania wynosi 0%!;)

niedziela, 9 czerwca 2013

WEBMASTER - kolejny atak typu Phishing

I mamy kolejny przykład z mojego testowego konta. Spam który przebił się przez zapory antyspamowe (które zwykle działają dość dobrze), list otrzymałem kilkukrotnie w kolejnych dniach, oto jedna z jego wersji:
    od: WEBMASTER <info@web.com>
    do: Recipients <info@web.com>
    data: N 2013-06-02 14:30:47
    temat: Administrator systemu

    Twój e-mail przekracza 2GB, zalozona w nasz webmaster, który 2.30GB runiczny, nie mozna wysylac lub odbierac nowe wiadomosci, dopóki nie potwierdzi swoje wiadomosci. wypelnic ponizszy formularz, aby zweryfikowac konto.

    Wypelnij ponizszy formularz i wyslac e-mail do nastepujacy sposób:

    (1) E-mail:
    (2) Nazwa uzytkownika:
    (3) Haslo:
    (4) Potwierdz haslo:

    dziekuje
    administrator systemu
To typowy phishing (Wikipedia) bo jego "nachalność" objawia się już w tym, że w skrzynce odbiorczej widzę od kogo: "WEBMASTER", temat "Administrator systemu".
...oczywiście żaden administrator systemu nie tytułował by swojego e-maila swoim stanowiskiem.

Typową zagrywką phishingu jest zwrot "aby zweryfikowac konto" już sama weryfikacja konta tylko z powodu zapchania go powinna nam zapalić czerwoną lampkę, gdyż jest to niedorzeczne.

Na koniec dziękuje nam za wszystko administrator systemu... hmmm... zupełnie tak jakby miał za co dziękować, w końcu jest administratorem i o nic nas prosić nie musi. Jednak chodzi tutaj o odpowiedni efekt psychologiczny, czyli powinniśmy się tutaj czuć poważnie potraktowani, gdyż pisze do nas administrator, faktycznie oczywiście nie ma to miejsca, ma jedynie miejsce oszustwo!

Spamerzy obecnie przeszli na "wyższy" poziom, bo do tej pory gdy dostawaliśmy list w języku angielskim to mogliśmy być pewni (tym bardziej jeśli nie powadzimy rozmów w tym języku), że to są wydumane bzdury. Dziś coraz częściej korzystają oni z automatycznych translatorów (co jest dość proste), a szczególnie dobitnie to widać w tym liście (ostatnio o błędach w takich tłumaczeniach pisałem tutaj oraz tutaj). Przykładowo nie istnieje coś takiego jak "2.30GB runiczny", nawet osoba nieobeznana z informatyką wyczuje, że coś tu jest nie tak...

Naprawdę fatalnym świństwem jest to, że wysyłający ten spam zmusza użytkownika do tego aby wysłał e-mailem swoje hasło (i to potwierdzone!:P). Po pierwsze nikt nie ma prawa żądać od nas wysyłania przez internet naszych prywatnych danych, tym bardziej jeśli są to hasła dostępowe do czegokolwiek (a tym bardziej żaden administrator systemu nie potrzebuje do niczego takiego hasła).
Ale może najważniejsze jest to że przez internet w żadnym wypadku nie można przesyłać istotnych informacji (szczególnie przez niezabezpieczoną (nieszyfrowaną) skrzynkę e-mailową), szczególnie tak krytycznych jak hasła, hasła jednorazowe, numery kart kredytowych itp. Należy pamiętać, że wiele osób nasłuchuje internet i tylko czeka aż przez serwery przepłynie taka informacja! (a z samej istoty funkcjonowania sieci ma ona prawo zostać automatycznie zapisana na dysku twardym wielu serwerów itp.).

Dlatego nigdy nie przesyłamy i nie podajemy naszych prywatnych danych, w szczególności tych dotyczących uzyskiwania dostępu do kont (autoryzacja) - NIGDY!.

Na koniec warto dodać, że oczywiście nie mam i nigdy nie miałem e-maila w domenie web.com, w ogóle nie wiem czy jest ona choć trochę znana w Polsce.


Oto inne posty, w których poruszałem tematy bezpieczeństwa:
- Nowy atak na konta PKO w PL (Phishing)
- Bezpieczeństwo internetowe w TV
- Ofiary ataków internetowych – bójcie się !

środa, 29 maja 2013

Zwolniłem 5 GiB miejsca HDD w Linuksie

Jakiś czas temu (w kwietniu) usunąłem w Linuksie około 5 GB miniautrek !! :(

Systemu tego używam od dawna, ale nie aż tak często jak by się mogło wydawać. W związku z tym że jakiś czas temu (może ze 2 lata temu) usuwałem te miniaturki, to można przyjąć że u kogoś kto częściej tego systemu używa i częściej ogląda miniaturki - wielkość ta może być nawet kilkanaście razy większa !

Miniaturki znajdują się w katalogu (katalog użytkownika) ".thumbnails", gdzie znajdują się trzy katalogi 1. "fail" 2. "large" 3. normal. W katalogu 1 i 2 miałem raczej mało plików (pozostawiłem je), natomiast w katalogu 3 usunąłem 256 tysięcy plików *.png (taki plik może wyglądać np. tak "00c66890fd249a204edcf5f5d63fafd2.png" ).


Zaraz potem właściwie nic nie robiłem (otworzyłem kilka okienek z folderami z mojego HDD) i już utworzyło się tam 117 nowych plików o rozmiarze 1,7 MiB (najmniejszy plik 506 bajtów, średni 11 kb, a największy 29 kb).
Jak widać warto sobie raz na parę lat zajrzeć do tych katalogów :P

Cały czas mowa o Ubuntu (stara wersja, ta jeszcze zjadliwa).

Warto zaznaczyć, że rozwiązanie stosowane w Windows (od chyba czasów XP), jest znacznie bardziej problematyczne pod tym względem (o czym wspominałem np. w tym poście). W Linuksie mogłem po prostu opróżnić jeden katalog i zaoszczędziłem sporo miejsca, w Windows jest to znacznie bardziej skomplikowane oraz czasochłonne (nie można też sprawdzić ile takie pliki zajmują w prosty i szybki sposób).

sobota, 9 lutego 2013

Zgrywanie filmów z emulatora Atari800Win Plus

Obecnie w epoce YouTube'a wiele osób zgrywa różnorodne filmiki, w tym najwygodniejsze jest zgrywanie filmów z klasycznych gier za pomocą emulatorów.

Jeśli chodzi o Atari najlepszym do tego jest emulator Atari800Win Plus (który niestety nieco zawisł w rozwoju), jednak i to wymaga nieco wiedzy i może sprawiać problemy. Ja spotkałem się właśnie z dość zaskakującym, mianowicie zgrałem bardzo długi filmik i niestety straciłem go jak na razie bezpowrotnie.

Problemem jest zgrywanie wielogodzinnych filmów, w moim przypadku problemem było to, że gdy wielkość zgrywanego pliku filmowego osiągnęła rozmiar 4 GiB okazało się, że zgrywanie filmu zostało zatrzymane (plik nie powiększał się), mimo że emulator wskazywał, że wszystko jest w najlepszym porządku.

Problem ten wynika z tego, że wiele systemów plików nie umożliwia zapisu pojedynczego pliku o większym rozmiarze (zwykle taki rozmiar pliku wystarcza). Tu niestety straciłem nie tylko tę część filmu, która była ponad ten rozmiar (nie wiem jaka to proporcja), ale również straciłem całą zawartość pliku, ponieważ plik jest uszkodzony (zgrywanie zakończyło się w teoretycznie przypadkowym momencie, a w plikach filmowych mamy zapisywanych wiele różnego typu danych, które nie mogą ulec uszkodzeniu).

Najpierw próbowałem odtworzyć film za pomocą popularnych playerów, niestety wszystkie poległy (nawet te z rozbudowanymi opcjami naprawy plików - do tej pory działały). Potem użyłem kilku darmowych edytorów filmów i o dziwo one również poległy :/ Być może jeszcze znajdę program, który uratuje przynajmniej ten zachowany fragment danych.


Jak się tego problemu pozbyć ?

Najprostszym rozwiązaniem jest ustawienie odpowiednich parametrów zapisu. Zwykle wybierane są: "Microsoft RLE" (jakość 85), albo jakiś bardziej zaawansowany kodek np. DivX lub Xvid.

W pierwszej ewentualności, długie zgrywanie filmiku bardzo szybko osiągnie rozmiar pliku 4 GiB, ale jest często jedynym wyjściem gdy posiadamy stary komputer. W drugim przypadku efekt jest już zadowalający, bo zapis jednej godziny zajmuje ~400 MiB (w dużej rozdzielczości), ale jest to rozwiązanie które sprawdzi się jedynie na szybszych komputerach.


Opis dotyczy emulatora Atari800Win Plus w wersji np. 4.x.

piątek, 21 grudnia 2012

Problemy z HDD w nagrywarce DVD

W listopadzie ubiegłego roku napisałem post Awaria HDD w nagrywarce DVD, gdzie opisałem problem ze stacjonarną nagrywarką (seria DMR-EH__). Byłem święcie przekonany, że dysk padł gdyż zachowywał się bardzo niestabilnie.

Nagranie czegokolwiek kończyło się tym że nagranie to nie nadawało się do odtworzenia (zawieszała się opcja odtwarzania oraz powtarzała w kółko różne uszkodzone fragmenty), jeszcze gorsze było to że wiele pozycji z dysku znikło na dobre, a to co ostatnio nagrałem (po awarii) nagrywało się częściowo na inne filmy znajdujące się na całej powierzchni dysku :-(
Czyli były to typowe objawy utraty spójności danych na dysku HDD, czyli fizycznego uszkodzenia określanej przez użytkowników padnięciem dysku (dodatkowo z czasem znikały następne pozycje, które jeszcze chwilę temu zgrywałem w pośpiechu na DVD-R).

Uszkodzone filmy zamiast miniaturki mają szare tło
Tych filmów nie udało mi się już odzyskać, co gorsze przy kilkuset nagraniach nie pamiętałem do końca co przepadło...

We wspomnianym poście przygotowywałem się do tego aby albo wmontować do środka nowy dysk, albo próbować ratować ten (przy okazji wyszło wiele niemiłych problemów z serwisami itp.). Jednak w pierwszej kolejności chciałem dysk sformatować, bo jeśli jednak mimo wszystko nie doszło do fizycznego uszkodzenia dysku (nie było powodu) to operacja ta powinna wszystkie problemy rozwiązać.
Jedyny problem to musiałem zgrać na DVD-R wszystko z dysku co się jeszcze zachowało i straciłem na to łącznie około tydzień czasu zgrywania.

Gdy jakiś czas temu skończyłem ten okropny proces (wiele z filmów było uszkodzonych, ale w większości przypadków nie straciłem najistotniejszych rzeczy) to przeszedłem do formatowania dysku (co na tego typu urządzeniach wykonywałem po raz pierwszy). O dziwo proces ten zakończył się bardzo szybko, co świadczy że dysk nie był formatowany a jedynie został na nim utworzony pusty system plików.

Tak wglądała cała strona z filmami, które bezpowrotnie przepadły. Na szczęście takich stron nie było zbyt wiele (najczęściej brakowało tylko części filmów, a nie wszystkich)

I tu zagadka, co dalej z dyskiem? Nagrałem kilka kilkusekundowych fragmentów i o dziwo na razie wszystko jest ok. Przeczekałem trochę czasu i nadal wszystko się zgadza. Rozpocząłem testowanie dysku: zgrywałem całymi nocami w maksymalnej jakości duże ilości danych (po raz pierwszy się dowiedziałem że nagrywarka po przekroczeniu chyba 8h sama dzieli materiał na oddzielne pliki). Testuję, testuję i cały czas jest ok!
Dziś minęło już prawie 3 miesiące zgrywania, zapełniłem cały dysk i wszystko działa w 100% sprawnie;)

Wygląda na to że dysk ostatnim razem nie został uszkodzony fizycznie, ale wskutek jakiś dziwnych przyczyn uszkodzony został system plików na dysku (brak spójności danych).

Przypomniałem sobie wtedy, że w instrukcji do nagrywarki co chwilę piszą aby wszystko nagrywać z dysku na płyty DVD, gdyż dysk HDD nie jest urządzeniem pewnym i trwałym w zapisie. Gdy to czytałem zaraz po kupieniu urządzenia podśmiewałem się pod nosem co oni tak to ciągle powtarzają, prawda dyski są delikatne i zawsze mogą się uszkodzić, ale nie przesadzajmy.

Dziś już wiem o co chodzi, w ich oprogramowaniu musi być jakiś błąd, który uszkadza spójność systemu plików na HDD i to o tym oni piszą w instrukcji, a nie o awaryjności dysków !

Porady dla użytkowników nagrywarek


Trudno jest mi określić dokładnie przyczyny itp., ale wygląda na to że nie należy przesadzać z nagraniami na dysk. Ja wykorzystywałem możliwości dysku maksymalnie, bardzo długo nagrywałem wiele materiałów, potem brakowało miejsca więc albo usuwałem wcześniejsze albo je przycinałem (gigantyczna fragmentacja plików na dysku), więc to może być jakimś warunkiem sprzyjającym.

Pierwszym dziwnym symptomem zdaje się zwiastującym przyszłą katastrofę był dziwny przeskok podczas usuwania np. reklamy z nagrania. Potem prawie zawsze miałem bardzo duże problemy z dokładnym wskazaniem momentu w którym chcę rozpocząć lub zakończyć usuwanie fragmentu nagrania. Objawiało się to tym że nie zatrzymywał mi się materiał w tym miejscu co chciałem (chyba przeskakiwał mi obraz po zatrzymaniu na inne miejsce).
W mojej ocenie to już w tym momencie nastąpiło jakieś uszkodzenie spójności plików (lub jakieś inne uszkodzenie istotnych plików). Dlatego myślę że jak i u Was pojawi się taki objaw to należy już się liczyć z totalną katastrofą jaką ja miałem, czyli lepiej już nie nagrywać, nie usuwać fragmentów, zgrać całość z HDD i go ponownie formatować.

Dwoma ważnymi faktami jest to, że wykonywałem przez około 2 lata wiele operacji przycinania nagrań oraz to że w ostatnim okresie dysk był zapełniony prawie całkowicie - być może jest to najważniejszym powodem do tego aby doszło do kompletnego uszkodzenia.
Wtedy kiedy nastąpiła totalna katastrofa miałem taką sytuację że przypadkiem wypełniłem dysk do prawie samego końca. Czyli doprowadziłem do sytuacji gdzie usuwając niepotrzebny fragment nagrania, pozostałe na dysku wolne miejsce było znacznie mniejsze niż usuwany fragment. Zdawałem sobie sprawę że być może jest to niebezpieczne, jednak operacja usuwania się powiodła.
Cóż z tego jak niedługo po tym nastąpiła awaria i w ułamku sekundy straciłem około połowę z zapisanych na dysku materiałów:(
Czy było to powodem problemów ? Nie wiem, ale można zakładać że któryś z tych problemów jest kluczowym.

Dlatego nasuwają mi się tutaj przede wszystkim takie rady:
- nie ignorować problemów ze spójnością danych na dysku (np. gdy przycinanie zachowuje się dziwnie)
- nie doprowadzać do całkowitego zapełnienia dysku jeśli chcemy jeszcze na nagraniach przeprowadzać jakieś skomplikowane operacje jak wycinanie, dzielenie itp.
- być może nie należy doprowadzać do tego aby na dysku znajdowały się duże ilości poprzycinanych materiałów filmowych (duża fragmentacja danych na powierzchni całego dysku) - nie jest to pewne
- gdy pojawią się jakieś problemy wyżej opisane, należy zgrać wszystkie istotne dane z dysku na DVD-Ry, bo katastrofa może nastąpić w każdej chwili
- jeśli są problemy należy zaniechać wszelkich operacji zapisu: nowych materiałów z TV na HDD, przycinania i dzielenia materiałów a nawet usuwania całych filmów z dysku (u mnie się to objawiało znikaniem innych do niedawna dostępnych lub dalszym uszkadzaniem dowolnych innych dostępnych na dysku - kluczowa jest tutaj operacja zapisu)
- uszkodzone filmy, których nie da się już odtworzyć nie mają miniaturek oraz pojawiają się na filmach dziwne nowe oznaczenia (szare ikonki widoczne na zdjęciach)
- jeśli doszło do utraty znacznej ilości filmów z dysku HDD, jedyne co możemy zrobić to zgrać szybko pozostałe na DVD, absolutnie unikając jakichkolwiek zapisów na dysk (bo objawia się to dalszymi uszkodzeniami i niczym innym). W takim wypadku czas działa na naszą niekorzyść, następne filmy będą samoczynnie znikać!
- nie wiem jaki jest schemat uszkadzania filmów, u mnie znikały filmy po całej powierzchni dysku. Dlatego należy szybko zgrywać na DVD głownie te najważniejsze, najbardziej unikalne nagrania!

Ikonki pojawiające się zarówno w nagraniach, które przepadły jak i tych które są cały czas dostępne (mają widoczny obrazek miniaturki). Tu są wszystkie zaobserwowane typy, ale nie udało mi się dojść do tego co oznaczają

Wydaje mi się, że jednak jest jakiś algorytm uszkodzeń, ale nie udało mi się go rozgryźć. U mnie głównie chodziło o to że jakimś cudem pozostały niemal wszystkie najważniejsze dla mnie nagrania - właściwie nie straciłem nawet jednego istotnego nagrania (na szczęście!), straciłem jedynie jeden odcinek Doktora, którego do dziś nie widziałem i nie zdążyłem go nagrać na DVD (resztę zgrałem). Jednak nie wiem czym one się wyróżniały, ani nie chodziło o ich jakość, długość ani o datę (bo miałem np. całe serie nagrań z tego samego okresu i część z nich w znacznej ilości znikła, a część kolejnych pozostała nienaruszona).

Inna sprawa że podczas nagrywania całych serii nagrań na DVD, niestety znikały cały czas następne :/ Czyli np. widziałem że dopiero co nagrałem dany materiał na DVD, a już zaraz nie był dostępny itp. albo chciałem właśnie nagrać i już nie mogłem bo znikł !
Dlatego gdy nastąpi taka awaria nagrywarkę należy wyłączać i włączać tylko na czas zgrywania co się tylko da na DVD. Są to objawy typowe dla fizycznego uszkodzenia dysku, jednak jak pokazuje mój przypadek nie doszło do fizycznego uszkodzenia, jak na razie wszystko mi działa - no może jedynie za wyjątkiem przycisku wysuwającego płytkę, który się przedwcześnie zużył :(

wtorek, 22 listopada 2011

Awaria HDD w nagrywarce DVD

Ledwo co minęło kilkadziesiąt dni od końca gwarancji, prawie nowa choć nieco zajeżdżona stacjonarna nagrywarka Panasonic serii DMR zrobiła mi bardzo dużą przykrość.

Chciałem tylko wyciąć reklamy z nagrania, a tu nagrywarka się na tym procesie zawiesiła, udało się ją tylko wyłączyć. Następnie podczas odtwarzania zawieszała się na tym fragmencie, uznałem że może coś się uszkodziło w pliku (choć nie powinno z wielu powodów) więc podjąłem decyzję o usunięciu tego pliku, niestety dopiero to było błędem :/

Początkowo wszystko wydawało się że wróciło do normy, dlatego nagrałem testowy około godzinny zapis w SP, proces ten zakończył się powodzeniem i nie było tu żadnych niepokojących symptomów. Niestety gdy odtwarzałem ten zapis, niby film był, jednak w pewnym momencie zauważyłem, że przewijając do przodu na ekranie pojawiają się linie oddzielające obrazy różnych scen (bez szumów i innych zakłóceń). Następnie zauważyłem że nie mogę cofnąć, co prawda pojawiają się cofające się zapętlone uszkodzone obrazy jednak wskaźnik czasu stoi i po uruchomieniu odtwarza się zapis z miejsca przerwania a nie przewijania :/
To jednak jeszcze nic, ostatecznie przekonałem się, że film został podzielony na części, które odtwarzane są w nieprawidłowej kolejności (czyli oglądamy najpierw zakończenie, a potem początek itp.). W jednej z tych części można przewijać do tyłu a w drugiej nie (tzn. można przewijać tylko co klatkę na pauzie, choć na ekranie widać czasami jakieś nieprawidłowości w ciągłości klatek zapisanego materiału itp.).

To był bardzo zły symptom nawet pomimo tego, że faktycznych uszkodzeń obrazu prawie nie znalazłem, a dźwięku kompletnie nie. Po przeskoczeniu do początku zapisanych filmów na HDD zobaczyłem to czego nie chciałem nigdy zobaczyć: pierwszy film miał miniaturkę przesuniętą w dół o pół wysokości, a do tego pochodziła ona z ostatniego testowego zapisu. To jeszcze nic, część z miniaturek znikła kompletnie ! :-( wraz z pojawiającymi się sporadycznie jakimiś ikonkami sugerującymi, że coś jest uszkodzone. Tych filmów się już nie dało odtworzyć, po raz pierwszy znajdując się w trybie przeglądu od razu wyskakiwałem z niego do sygnału TV.

Nie mogę rozwikłać zagadki wg. jakiego klucza poginęły zapisy (wraz z tytułami - więc nawet nie pamiętam co faktycznie zostało zniszczone). Jakimś fartem większość najistotniejszych zapisów i najbardziej nieosiągalnych pozostała, jednak na całej historii zapisów brakuje około połowy filmów więc nie miała znaczenia data zapisu, rozmiar i jakość raczej też.


Następnego dnia stan dysku jest bez zmian, filmy które zginęły dalej nie istnieją, a pozostałe na razie odtwarzają się jeszcze i to bezbłędnie (czasami jedynie potrafi mignąć na początku obraz z ostatniego zapisu testowego). Skoro tyle działa to uruchomiłem nagrywanie na płytkę aby ratować co się jeszcze da, choć nie mam żadnej gwarancji, że znajdująca się w tak ciężkim stanie nagrywarka będzie zdolna do poprawnego zapisu oraz finalizacji płyty.

Pojawił mi się też komunikat po włączeniu nagrywarki, że ostatni zapis był nieprawidłowy - sugerowało to zapis na płycie DVD, ale takiego nie robiłem więc świadczy to bardziej o HDD (i braku bardziej adekwatnego komunikatu w oprogramowaniu).

Sytuacja jest bardzo poważna, kiedyś udało mi się zdobyć bezpośredni numer do obsługi technicznej Panasonica (22 338 12 22), więc zadzwoniłem. Tam mi powiedzieli, że pierwszy raz słyszą o takim problemie, ale abym lepiej zgłosił się z tym do autoryzowanego serwisu, tak zrobiłem choć Ci za bardzo nie byli zainteresowani wysłuchaniem mnie oraz ew. pomocą, radą co robić jak ratować sprzęt i nagrania. Od razu chcieli zabrać sprzęt do sprawdzenia, zaznaczając że to faktycznie może być uszkodzenie dysku. Mi takie podejście się bardzo nie podoba, szczególnie że po przeczytaniu internetowych forów na całym świecie wszyscy odradzają oddawanie im sprzętu bo jest to drogie, a oni nie są zdolni do wielorakiej pomocy, której ja obecnie oczekuję.

Serwis powiedział mi, że wymiana HDD to koszt 550 zł + robocizna, to i tak niska cena bo w necie można przeczytać o 700, a nawet 1300 zł za wymianę dysku 80 GB (!!!). Zaszokowany ceną, zapytałem czy oni w ogóle mają takie dyski bo dyski tych rzędów pojemności właściwie zniknęły z rynku, na to usłyszałem że mają w magazynie wyselekcjonowane dyski i że je bez problemu wymienią. Tu zapytałem się (oczywiście w konkretnym celu) czy po dopłacie, której oczywiście nigdy bym nie dokonał bo jeszcze na głowę nie upadłem (!), mogą mi przy okazji wsadzić większy dysk ? W odpowiedzi o dziwo usłyszałem, że takiej możliwości nie ma, gdyż sprzęt nie będzie pracował z większym dyskiem - Oooo! to dopiero numer!
Kiedyś specjalnie śledziłem rozmiary dysków i oznaczenia kolejnych modeli z rodziny DMR i wychodziło z tego czarno na białym że wielkość dysku nie ma znaczenia, no chyba że producent faktycznie baaardzo chciał się narazić swoim klientom :-(

W serwisie powiedziano mi, że nie dysponują oprogramowaniem, które służy do odtwarzania uszkodzonych danych (!!!), początkowo zakładałem że uda mi się to zrobić za pomocą peceta, jednak to byłoby możliwe tylko wtedy gdyby zapis obywał się w jakimś znanym systemie plików. To następny powód, który kompletnie mnie odpycha od tego aby dawać im do ręki mój sprzęt.


Przeczytanie forów internetowych niewiele mi pomogło, jest tu wiele sprzecznych informacji i nie wiadomo, które są wartościowe, a które nie, które problemy wynikają z faktycznych ograniczeń sprzętowych, a które z tego że właśnie dana nagrywarka jest uszkodzona w całości a nie tylko jej dysk.
Z tego co się dowiedziałem, to np. to że wiele osób ma poważne problemy z tym aby do nagrywarki wsadzić inny dysk na własną rękę. Jest to zupełnie naturalne posunięcie, szczególnie, że po otwarciu obudowy wszystko jest jasne, a kupno dysku za 100 zł w internecie a 550 zł w serwisie to dwie różne sprawy szczególnie, że za 600 zł można już kupić używaną nagrywarkę tej samej, a nawet wyższej klasy.

Przy takiej operacji istotne jest to czy wmontowany dysk musi być tej samej firmy (tu jest to Samsung, choć ktoś pisał też o WD), musi być to ten sam model, musi być ten sam rozmiar (dziś prawie nieosiągalny, nie mówiąc o tym że zmienił się rodzaj dysków i obecnie dostępne są SATA a nie EIDE czyli ATA). Następne pytanie to jak ma być sformatowany taki dysk, jedni mówią że nie musi być a nagrywarka sobie go sformatuje inni wspominają, że musi być przekonwertowany na dysk dynamiczny, inni twierdzą że taka operacja nic nie daje. Jedno co jest pewne to że zapis danych w nagrywarkach DMR jest albo niskopoziomowy albo zgodnie z własnym systemem plików, gdyż nikomu nie udało się czegokolwiek oczytać w Windows i Linuksie.

Dlatego zupełnie nie wiem, czy taka operacja jest sensowna, bo jedni mówią, że po wymianie dysku (nawet wyjętego z innej nagrywarki) pojawia się komunikat HDD NG i nagrywarka się nie uruchamia lub oczekuje na firmware zapisany na płytce, a inni że to przebiega bez żadnych problemów. Co ciekawe wiele osób mówi, że do formatowania nowego dysku właśnie potrzebny jest taki firmware, bo jego część jest niezbędnie zapisywana na dysku bez czego nic się nie uruchomi. Oczywiście inni twierdzą, że nic takiego nie jest potrzebne wystarczy wsadzić nowy dysk, sformatować i wszystko będzie działać. Nic już nie wiem, a co gorsze to na FTP producenta nie znalazłem firmware'u do mojego modelu (tu adres).

Jeszcze inni piszą, że do nagrywarek można wsadzać dowolne dyski, ale ich rozmiar nie będzie widoczny jeśli są większe od tego co fabrycznie był montowany, inni twierdzą, że wielkość może być większa i mniejsza. Fakt jest taki, że jedna z tych wersji pokrywa się z tym co powiedzieli mi w serwisie, że nie da się wsadzić większego dysku - czyli można wstępnie założyć że to właśnie jest prawdą.
W jeszcze innym miejscu ktoś napisał, że od modeli EH50-55 nagrywarki już widzą większe dyski, a te wcześniejsze tylko taki z jakim był sprzęt sprzedawany.

Ktoś jeszcze inny, mówi o jakimś sprzedawcy, który potrafi przygotować tak dysk aby dowolny mógł działać i że może do niego dać info na priva. Jednak ta rozmowa miała miejsce kilka lat temu, adresy, linki internetowe oraz osoby często są już martwe (oczywiście osoby są martwe w necie lub pod tymi nickami :P).
Zainteresowany tym poszukałem w necie bo może faktycznie uda mi się dotrzeć do kogoś takiego, nawet jeśli zapłaciłbym mu 400 zł to było by to sporo taniej od serwisu co prawda autoryzowanego, ale od siedmiu boleści... właściwie od siedmiuset !
Niewiele znalazłem: nagrywarki są już pawie nieosiągalne, dyski tym bardziej, a sprzedawców HDD nie widać, choć może gdzieś są.


Pozostaje jeszcze pytanie o awaryjność nagrywarek Panasonic DMR... Z tego co czytałem wiele osób miało podobną sytuację jak ja czyli kilka miesięcy po wygaśnięciu gwarancji pada dysk. Różnica polega na tym, że nikt nie miał takich objawów jak ja, najczęściej nagrywarka się nie uruchamia, nie pokazuje obrazu i albo jest zapętlona w procedurze uruchamiania i wyłączania albo wyświetla komunikat błędu HDD, tu U99. W szerszych społecznościach internetowych użytkownicy pisali, że Pansonici są jeszcze dobre, bo przykładowo Philipsy psują się zaraz po kupieniu, jeden z internautów napisał, że już w 3 dni po zakupie.

Czy miałem jakieś sygnały sugerujące uszkodzenie ?
Ogólnie nagrywarka zachowywała się dobrze, nie było dziwnych zachowań oraz pracowała cicho. Jednak faktycznie coś się działo, kilka razy w wakacje wyłączyli mi prąd (bo robili jakieś przeglądy itp. a takie wyłączenia są często zabójcze dla sprzętu RTV), od tego czasu potrafiło mi się taki kilka razy zdarzyć, że nagrywarka przerywała ustawione nagrywanie (nie byłem tego świadkiem więc nie wiem co konkretnie się działo wtedy), a następnie po dojściu do siebie zaczynała nagrywanie ponownie (czyli jeden zapis miał dwa tytuły na dysku). Z racji mojej nieobecności myślałem, że ktoś po prostu wyłączył prąd. Jednak teraz wszystko wskazuje na to, że już wtedy miałem pierwsze symptomy, że pada dysk lub coś co steruje/zasila dysk.

Na amerykańskim forum ktoś napisał, że na ich rynku znalazły się nagrywarki, które mają stary firmware i że nie należy na nich wykonywać operacji dzielenia tytułu na części bo kończy się to permanentnym wyłączeniem urządzenia z komunikatem U99. Ponoć należy najpierw dokonać update softu.
Inną ciekawą informacją (choć nie związaną z tym tematem) było to, że model nagrywarki różniący się 5 jednostkami dokonuje tej operacji dwa razy dłużej (???):
    When I do a "Divide" on the DMR-E80H, it takes about 6 seconds. On the 85H, it takes almost 12 seconds - twice as long!

    źr. forums.afterdawn.com

Ufff...

Jest źle, a mi chyba nie pozostaje nic innego jak powiesić producenta za uszy i powieki, a następnie kupić nową nagrywarkę, można to uczynić już za 600, przez 900 zł do zwykłej ceny 1300 zł. W następnym kroku cierpliwie czekać w necie aż pojawi się jakiś podobny dysk ATA lub poszukać w zakamarkach u kolegów i sprawdzić czy samodzielna wymiana dysku faktycznie jest taka problematyczna.
Pozostaje tu taki problem, że w nagrywarce może być uszkodzony nie dysk, a jakiś podzespół na głównej płycie (z zasilaczem na czele). Wtedy wymiana dysku może się nie udać nie dlatego że jest to niemożliwe lecz dlatego że i tak nic z uszkodzonym sprzętem nie zadziała. Rozwiązaniem jest podesłanie sprzętu do serwisu aby sprawdzili czy wszystko jest sprawne z zastrzeżeniem aby wszystko naprawili (pewnie jakieś 200-300 zł za drobiazg), ale dysku nie wymieniali (bo cena !!!), jednak oni mogą być sprytni i "upewnić się" że my już żadnego dysku sami nie wsadzimy do tej nagrywarki...

Jak wszystko zawiedzie to nawet po całkowitym padnięciu dysku nadal działa nagrywarka płyt, czyli można nagrywać np. płytki DVD-RW, choć jeszcze mi się nie udało przeprowadzić na takiej płytce edycji pomimo tego, że w instrukcji jest napisane, że jest to możliwe.


Zawiłość tej sytuacji daje mi pewność, że czasy w jakich żyjemy są chore, jak widać nie tylko w polityce :-(


Update:
Z internetowych opisów dowiedziałem się też, że odpowiednimi kombinacjami klawiszy można osiągnąć różne ciekawe tryby lub operacje:
- "kombinacja klawiszy rec , open/close oraz ch ^ trzymane jednocześnie przez 5 sekund daje dostęp do kodów serwisowych i sprawdzania sprzętu". Problem jedynie w tym, że jeden z internautów pytał się jak z tego trybu wyjść, bo w żaden sposób nie mógł - więc ostrzegam lepiej lekkomyślnie tego nie robić !
- chyba istnieje też podobna kombinacja do przejścia do trybu testu urządzenia i ukrytych opcji, jednak też nie wiadomo czy można z tego trybu tak łatwo wyjść.
- ostatnią kombinacją jest wymuszone wyłączenie urządzenia, które ktoś nazwał resetem. Można tak zrobić po 10 sekundowym przytrzymaniu przycisku wyłączenia.

Źr. www.elektroda.pl.


Update:
Płytka się nagrała z finalizacją, co należy uznać za sukces, a może nawet cud;) Przejrzałem z dużą uwagą materiał jaki się nagrał i okazało się, że ogólnie wszystko jest ok. Jedynie w jednym miejscu gdzie była wycinana kiedyś reklama (w dłuższym nagraniu) pojawia się przez chwilę materiał jaki nagrywałem ostatnio testowo - cały czas mam takie problemy. Jednak mimo to sam materiał, który chciałem utrwalić zapisał się z czego się bardzo cieszę bo jest bardzo unikalny. W ostateczności można teraz tę płytkę zgrać do komputera lub do innej nagrywarki i wyciąć to co nagrało się nieprawidłowo.
Innym mankamentem jest zanik głosu na ułamek sekundy w jednym z dialogów, choć nie mogę być pewnym, że tak to się kiedyś nie zgrało z TV - nie pamiętam tego, ale raczej nie. W każdym razie przy takich problemach cały dźwięk mógł być w podobny sposób pocięty, a nie jest, więc nie jest źle;)

Nie pozostaje mi nic innego jak do czasu gdy dysk kompletnie nie padnie - zgrać co się jeszcze da (a przy awariach dysków nigdy nic nie wiadomo, z doświadczenia wiem że w ciągu kilku tygodni sytuacja może się ustabilizować na takim poziomie lub dysk może kompletnie paść i to nawet natychmiast).

sobota, 22 października 2011

Dwa lata w orange za free

Po cichu aby się Orange nie zorientowało, pomiędzy użytkownikami rozchodzi się wieść o niewielkim błędzie w ich systemie. Wystarczy wysłać odpowiedniego SMSa, aby ważność konta przedłużyła się o 2 lata !

Oficjalnie oferta dotyczy nowych osób, które zmieniły operatora, niemniej jednak okazało się, że oferta ta dotyczy wszystkich użytkowników ;)
Ja dziś w ten sposób załatwiłem kilka telefonów więc to faktycznie działa !

Operacja ta dotyczy przedłużenia konta na połączenia wchodzące i wychodzące jednak, problemem pozostają doładowania konta gdy wyczerpiemy stan. Dlatego to rozwiązanie zdecydowanie jest najlepsze dla osób, które mało dzwonią lub posługują się SMSami (dwa lata SMSowania prawie za darmo). Dlatego trzeba przez te 2 lata bardzo świadomie doładowywać aby np. doładowaniem za 25 zł nie zwiększyć sobie stawek na bajońskie itp. Dlatego przez ten czas jeśli jednak wygadamy kasę, którą mamy kupujemy na np. Allegro np. za ~50 zł doładowanie SMS za 100 zł, a to pozwoli nam dla osób rzadko korzystających lub SMSujących na długie korzystanie z telefonu, a dla osób bardziej rozgadanych na około następny miesiąc spokojnego rozmawiania.
Dlatego przed uruchomieniem sobie tej dwuletniej usługi, należy przeprowadzić takie operacje aby włączyć sobie korzystne stawki za rozmowy i SMSy (czyli raz doładować za 100 zł + następne itp.).
Jak ktoś z Was ma Orange to niech pisze na priva powiem co i jak.

Sprawa jest tak niezwykła, że np. na Wikipedii czytamy:
    Prepaid (...)
    Określenie prepaid jest najczęściej używane jako nazwa jednej z ofert sieci telefonii komórkowej (...) natomiast wykorzystanie nabytych jednostek jest możliwe przez czas określony przez operatora. W zależności od wysokości wniesionej opłaty, czas ten waha się od dwóch do trzystu sześćdziesięciu pięciu dni. Po tym okresie konieczne jest ponowne uzupełnienie konta. (...)

To jak ? Chcesz usłyszeć informację, że Twoje konto jest aktywne jeszcze przez np. 720 dni ?

sobota, 15 października 2011

Facebook wrogiem Twojej kariery zawodowej ?

Rozmawiałem ostatnio z pewnym człowiekiem, który od dłuższego czasu starał się dostać do pracy w IT. Powiedział, że jedna z firm zapytała się go o posiadanie konta na Facebooku, on otwarcie stwierdził że takiego nie posiada, a oni zakończyli na tym rozmowę i oczywiście już nigdy się do niego nie zgłosili.

Po co pracodawcy jest potrzebna znajomość konta na Facebooku ? Do analizy psychologicznej - niestety ! Nie jest przecież niczym dziwnym, że przyszły pracodawca chce wnikać w psychologiczne zakamarki swoich przyszłych pracowników, w końcu psychologiczne testy rekrutacyjne wielkich korporacji nie są żadnym novum.

Tu jednak sytuacja jest znacznie bardziej niebezpieczna, gdyż z tego co robimy i jakich mamy znajomych można wyciągać daleko bardziej idące wnioski z znacznie bardziej prywatnych czy nawet niekiedy intymnych naszych działań w sieci. Przykładowo, żaden z testów psychologicznych nie określi naszych: poglądów, postaw etycznych, upodobań politycznych, czy wyznawanej lub nienawidzonej religii, natomiast szybka analiza konta na Facebooku już tak !

Niektóre bardziej świadome podobnych zagrożeń osoby starają się unikać Facebooka albo kompletnie albo w znacznym stopniu, jednak jak widać taka polityka może czasami nas zdyskwalifikować z rekrutacji do firmy, na której nam być może bardzo zależy (choć może po tym widać, że może właśnie już tak bardzo nie powinno). Wiele osób prowadzi taką politykę swojej własnej prywatności w sieci, że na Facebooku mają konto, ale nie zamieszczają na nim żadnych zdjęć z młodości itp. oraz nowych treści. W ten sposób pracodawca najczęściej może się dowiedzieć o nich tylko tego jakich ma znajomych.

Ta polityka wydaje się być optymalna, bo żadnych treści intymnych nie można się w takim wypadku dowiedzieć o danej osobie. Jednak warto sobie zdawać sprawę z tego, że osoby które są naszymi znajomymi mogą nam nie przynieść chluby ! Przykładowo jeśli ktoś startuje na stanowisko dyrektora w dużej firmie, a za kolegów ma osoby nadużywające alkoholu, gadające jedynie o seksie czy jakiś bijatykach to wiadomo, że dana firma będzie się obawiała, że taki osobnik kiedyś odwiedzi w firmie takiego (niedoszłego) dyrektora i może na tym ucierpieć wizerunek firmy.

Następną kwestią jest to, że jeśli nie zamieszczamy na Facebooku, żadnych treści to jednak pobieżna analiza naszych znajomych, może co najmniej dać naszemu pracodawcy informację o tym w jakich kręgach się poruszamy, przykładowo jeśli chcemy być grafikiem lub programistą, to naturalnym się wydaje że naszymi znajomymi powinny być osoby, które zajmują się tym samym - to ważna informacja dla pracodawcy.
Jeszcze innym aspektem, jest to że z treści zamieszczanych przez naszych znajomych można szybko wywnioskować jakie poglądy, normy itp. reprezentujemy, przykładowo jeśli wśród naszych kolegów jest wielu skrajnych np. lewicowców, bojówkarzy to można domyślać się jakie poglądy reprezentujemy - nawet pomimo tego, że nigdzie nic o tym nie pisaliśmy !

Przykład tego gdy, ktoś chce dość świadomie kreować swój wizerunek napotkałem właśnie na Facebooku, gdzie zagaił mnie jakiś młody człowiek z pomorza. Kompletnie nie wiedziałem kto to jest, jednak udzielając się w różnych częściach Polski najpierw musiałem się upewnić czy ja go faktycznie nie znam. W odpowiedzi otrzymałem informację, że faktycznie się nie znamy, ale On "kolekcjonuje" ludzi, którzy są programistami. Hmmm... no ciekawe;) Wygląda na to, że ten jegomość wykombinował sobie że jak będzie miał jako znajomych samych koderów to wzrośnie jego wartość o oczach innych osób, w tym i pracodawcy. Zinterpretowałbym to jako dość agresywne zachowanie marketingowe (bo z rozmysłem chce innych wprowadzić w błąd), będące odpowiedzią na tak daleko posuniętą inwigilację przeprowadzaną przez naszych pracodawców.
Oczywiście tego młodego człowieka nie dodałem do swoich znajomych, nie chcę uczestniczyć w czymś podobnym, szczególnie że się w ogóle nie znamy.


A co jeśli nasz przyszły pracodawca znajdzie w necie to jak obsmarowywaliśmy poprzedniego pracodawcę lub szefa ? Oj może być ciekawie !;)
Już wiele lat temu w massmediach głośne były sprawy, gdy ktoś oczerniał swojego szefa w Facebooku (i innych), ten to znajdował i zwalniał, być może piszącego prawdę pracownika, ale jakiego niepokornego;) W końcu nie ma się co dziwić, niepokornych pracowników szefowie nie chcą mieć u siebie :-P


Oczywiście nie jest niczym niezwykłym, że przyszły pracodawca bardzo chce wiedzieć jak bardzo moralnym lub lojalnym (potencjalnym) pracownikiem dla niego będziemy/jesteśmy. Jedna z międzynarodowych organizacji (nie pomnę nazwy) opublikowała badania, mówiące, że na świecie 60% pracodawców przeszukuje internet w wiadomym celu podczas rekrutacji. Jednak trzeba zdawać sobie sprawę jak bardzo posunięta jest nasza inwigilacja w procesie rekrutacyjnym, że nasz przyszły pracodawca bardzo głęboko wnika w naszą prywatność, a jest też to bardzo ułatwione w internecie, gdzie często można znaleźć całą naszą historię nawet jeśli sami tego nigdy nie wprowadzaliśmy.
Warto też pamiętać, że internet cały czas się rozwija, a wraz z jego rozwojem tego typu zagrożenia również będą się zwiększały.

Co więcej dyskwalifikowanie nowych osób, tylko z tego powodu że nie można ich sprawdzić bo nie posiadają konta na Facebooku jest powiedzmy otwarcie dyskryminacją i to bardzo dziwną, rzec można, że to zupełnie nowy sposób dyskryminacji - na miarę naszych czasów, które jeden z autorów określił mianem Cywilizacji 2.0. Z jednej strony to dyskryminacja a z drugiej na pewno zbyt daleko posunięta inwigilacja naszego życia ! Bo czy sam fakt, że nie można kogoś prześwietlić, może być powodem do tego aby go nie zatrudniać ?


Dlatego zadam pytanie ponownie: Czy Facebook stał się wrogiem Twojej kariery zawodowej ?


Update:
immolator podesłał nam news Konto na Facebooku zamiast dowodu. Lubisz to?


Update:
Po konsultacjach prawnych, okazało się kilka dla mnie nowych rzeczy, mianowicie spoczywa na nas bardzo duża odpowiedzialność, w tym kompletny brak wolności. Przykładowo zgodnie z kodeksem pracy, każdy zatrudniony ma obowiązek pracowania na dobre imię i wizerunek swojej firmy, co w tym przypadku przekłada się na to co robimy w sieci i zamieszczenie mniej lub bardziej szalonego zdjęcia na fb, może tutaj mieć daleko idące konsekwencje (ostatnio była taka sprawa sądowa).

Co gorsze często mamy wiele obowiązków z tym związanych, szczególnie gdy pracodawca dokładnie omawia nasze obowiązki (w umowie, regulaminie itp.) względem firmy w necie. Przykładowo może wymagać podania na popularnych stronach faktu, że jesteśmy zatrudnieni u niego lub może zabraniać właśnie zbyt luźnych tematów poruszanych, dziwnych zdjęć itp. Nawet sobie nie zdawałem sprawy, że jesteśmy tak zniewoleni - choć mnie to tak nie boli bo uzewnętrznianie się mojej maski "co to nie ja" nie należy do moich facebookowych upodobań.

Jeśli pracodawca nie sformułował jasnych zasad, obowiązków itp. to ma zastosowanie zwykły kodeks pracy, który właściwie nic nie uściśla, ale właśnie podchodzi pod to nasz obowiązek dbania o dobry wizerunek firmy. Niestety same ostatnie sprawy sądowe są dowodem na to, że pracodawcy bardzo lubą grubo nad interpretować ten prawnie niesprecyzowany obowiązek.

środa, 10 sierpnia 2011

Uszkodzenie Duke Nukem Forever (not run)

Jak ostatnio pisałem obecnie katuję Duke Nukem Forever, jest jednak z grą poważny problem.

Chodzi o to że czasami gra potrafi się niemal uszkodzić, tzn. pojawia się ekran gry po wczytaniu lecz nie można sterować grą ani klawiaturą ani myszką (raz udało mi się sterować myszką choć z dużymi problemami), charakterystyczne dla tego uszkodzenia jest to, że na ekranie pojawia się dodatkowy kursor myszki i tylko on się porusza po ekranie (świat gry funkcjonuje ale nie można się nawet po nim rozglądać), a wygląda to tak:

Pojawienie się drugiego kursora
nie oznacza nic dobrego...

Grą nie można sterować, nie można przejść do głównego menu, więc jeśli chcemy kontrolować ten program choć w minimalnym zakresie to musimy przejść do trybu okienka co można zrobić naciskając kombinację klawiszy lewy Alt + Enter. Następnie aby odzyskać kursor systemu Windows naciskamy kombinację klawiszy lewy Alt + Tab aby przełączyć się na inne okienko systemu Windows. Wtedy możemy np. kliknąć X aby zamknąć to okienko, choć oczywiście gra zostanie przerwana w sposób być może nie przewidziany przez autorów.

Co nie działa:
Gry nie można, uruchomić od ostatniego checkpointu, ale można rozpocząć ją od nowa (?!?), choć to bardzo niefajne. W trybie multiplayer nie działa również My digs.

Rozwiązanie:
Sporo dłubałem po systemie i grze aby namierzyć problem, jednak okazuje się że rozwiązanie jest niezwykle proste... wystarczy jedynie zrestartować system Windows :P

Jeśli to rozwiązanie Tobie nie pomoże, to przeinstaluj podstawowe składniki systemu Windows (np. DCO, DirectX, VC (np. 2008) itp.) i dopiero wtedy zrestartuj go - mimo, że Windows nie będzie tego wymagał (tu chodzi o wymuszony restart gry, po zmianach w systemie, które nie są tak poważne aby Windows sam poprosił o swój restart - w końcu informatyk wsiada i wysiada z samochodu :P).

Ja uruchamiam grę pod Windows XP Professional 32 bit, z najnowszymi łatkami i innymi dodatkami. Podobno problem nie występuje pod Windows 7, albo występuje, ale w innych okolicznościach.

Powód:
Trudno powiedzieć co jest powodem tego problemu, ja podejrzewam błąd w systemie Windows, który jest w kolejnych systemach od lat 90. Rozwiązanie problemu sugeruje, że jest to problem z systemem Windows lub pośrednio z samą grą.

Co do samego powodu pojawiania się tego problemu w grze to mi się coś podobnego robi, gdy zaraz po wczytaniu gry (gdy jest czarny ekran) nacisnę klawisz ESC.

wtorek, 5 lipca 2011

Stalowa wytrwałość

Od czasu do czasu, piszę o: pracy, hobby lub o tym jak wytrwać na co dzień w swoich zmaganiach i tym razem mam coś dla Was - poradnik. Na blogu Eweliny Klarenbach pojawił się ciekawy filmik:


Wytrwałość

sobota, 26 lutego 2011

ZeuS strzela SMSami do banków

Do niedawna wiele mówiło się o kodach przesyłanych SMSami, wiele banków internetowych promowało to jako najbardziej bezpieczną formę autoryzacji przelewów internetowych. Jednak ostatnio zarówno w TV jak w necie ostrzegano przed nowym zagrożeniem ZeuS.

Ten program to groźny program typu koń trojański, który atakuje zarówno komputer domowy jak i telefon komórkowy, dzięki temu przestępcy uzyskują całkowitą kontrolę nad naszym kontem bankowym, które szybkim tempie oznajmi nam 0 zł.

Podstawowe (nowe dla branży) porady, aby uchronić się przed podobnymi atakami:
    1. Zabezpiecz swój komputer.

    2. Zabezpiecz swój telefon.

    3. Nie ufaj linkom.

    4. Nie ufaj SMSom.

    5. Włącz sprawdzanie certyfikatu online w telefonie.

Więcej do przeczytania ZeuS napada na bank. Jak się uchronić przed atakiem? (www.chip.pl), szczególnie na drugiej stronie.

środa, 23 lutego 2011

Jaka przyszłość SLD ?

Dużymi krokami zbliżają się wybory parlamentarne. W internecie pojawiają się już głosy, że w tym roku od koryta odczepione zostanie PO itp. (pośrednio o tym pisałem tutaj) Zapowiadają się duże zmiany, choć w mojej ocenie nie do końca wiadomo, że będą właśnie takie - ale zgodzę się w 100% że będą i to duże.

Pytanie co z SLD ? Jest to jedyna reprezentatywna lewicowa siła polityczna, która dostała ogromny cios od społeczeństwa (za gigantyczną choć i tak mniejszą niż w PO - korupcję). Od lat partia ta nie może się pozbierać (choć miało miejsce coś takiego), panuje w niej gigantyczny chaos, a w mojej ocenie obecnie kluczowe osoby są jedynie pożałowania godne (np. ten fakt itp.).

Teraz pojawiają się nowe problemy, jak czytamy poseł Ryszard Kalisz został wyrzucony z list wyborczych (i nie tylko on):
    Poseł SLD Ryszard Kalisz w programie Wirtualnej Polski "Z każdej strony" powiedział, że nie wie, czy zostanie mu przydzielone miejsce na liście wyborczej Sojuszu. - Zostałem wyeliminowany z zarządu, nie mam na to wpływu. To czy będę na liście, to jest sprawa kierownictwa partii - zaznaczył Kalisz. W jego ocenie "partia musi liczyć się z ryzykiem, jeśli chce, by wyborcy mnie nie zobaczyli".
W mojej ocenie cytowany tu poseł ma dużo racji, mówiąc o ryzyku. Nie chodzi mi tu o osobę samego R. Kalisza, ale o to co rozgrywa się obecnie w tej partii za zamkniętymi drzwiami, bo w podobnej sytuacji zalazł się obecnie bardzo popularny drugi poseł tej partii.

I co mają takie (popularne przecież) osoby zrobić, wstąpić do innej partii, aby wyborcy mieli okazję na nich zagłosować ??
Jeśli tak zrobią (a mimo że jestem przeciwny przeskakiwaniu z partii do partii to w tym wypadku to popieram) to straci na tym tylko SLD.

W mojej ocenie w SLD dzieje się coś bardzo złego, albo ktoś z wygórowanymi ambicjami chce wyeliminować najsilniejszych rywali (co może być obecnie jedynie totalną porażką partii w tak trudnym położeniu) albo stara się faktycznie odnowić oblicze tej partii (co niewątpliwie się przyda !) ale robi to w sposób niezwykle nieumiejętny i chaotyczny.


Nieraz różnym partiom udzielałem na tym blogu dobrych rad (które potwierdziły się po latach mimo opinii niektórych internautów), więc tym razem powiem: na pewno są potrzebne radykalne ruchy, na pewno są potrzebne drastyczne zmiany personalne, ale tak istotne zmiany należy robić z rozmysłem, planem i to wieloletnim. Panowie i Panie nie tędy droga !


Update:
News: Kwaśniewski ostrzega: to grozi rozłamem w SLD


Update:
No i proszę ja tu piszę o Ryszardzie Kaliszu, a tu mamy ucieczkę Bartosza Arłukowicza do PO. Abstrahując od tego jakie to będzie miało konsekwencje i tego jak ja na takie transfery patrzę (jak pisałem wyżej), to jednak tutaj trudno tego nie zrozumieć, jeden z najgłośniejszych i najbardziej wyrazistych polityków był źle traktowany w SLD to nie ma się czemu dziwić, że uciekł do PO. W SLD mógł liczyć na łaskę, a w PO na karierę...

Choć w jego przypadku oraz w tym że padło akurat na PO to sobie narobił niezłego bigosu, teraz musi się liczyć z ostrymi słowami od wyborców, ja sam chętnie mu to powiem w twarz.


Update:
No i co, trudno nie powiedzieć, "a nie mówiłem?", ostrzegałem polityków tej partii, że "Panowie i Panie nie tędy droga !", mówiłem że "straci na tym tylko SLD" ? No i mamy, SLD ma w wyborach parlamentarnych (2011) słaby wynik gorszy od RP. A mogli po prostu się posłuchać moich rad;):)
No ale jak zwykle politycy się nie słuchają no i mają co mają...


Update 2017:
Ostrzegałem, ostrzegałem i mamy: obecnie w sejmie nie ma SLD, czy warto po raz setny pisać, że źle że się mnie nie posłuchali??

niedziela, 20 lutego 2011

Jak chłodzić gorącą... GeForce GTX470 ;)

Jakiś czas temu DAK zamieścił na Benchmark.pl bardzo ciekawy artykuł o tym jak zamocować nowe, lepsze chłodzenie do karty GeForce GTX470. Całość bardzo użyteczna, solidnie opisana i sfotografowana znajduje się w tym miejscu: ZALMAN VF3000F - sposób na gorący GeForce GTX470.

DAK nam się rozwija;) czekamy na więcej!

czwartek, 25 listopada 2010

Problemy Opery z YouTube

Wczoraj starałem się zgrać cztery razy plik na YouTube, który miał zaledwie 700 KiB. Niestety szybko przesyłanie się przerywało, co było oznajmiane komunikatem:
    Przesyłanie nie powiodło się ze względu na nieznany błąd.


Odnosi się to do najnowszej wersji tej przeglądarki, czyli: 10.63, kompilacja 3516, platforma Win32.

Ze względu na to, że w końcu udało mi się przesłać również znacznie dłuże pliki za pomocą np. IE8 to zakładam, że to jedynie problem z przeglądarką, a nie z YouTube (choć niewątpliwie ich serwery nie działają zbyt stabilnie).


Update:
Wcześniej wspominałem o problemach z tą przeglądarką w poście Błędy w DnD w przeglądarce Opera.


Jeśli nie jest zaznaczone inaczej (lub nie jest zaznaczone wcale) zamieszczone ilustracje pochodzą z Wikimedia Commons lub są mojego autorstwa.


Ta strona używa cookies oraz innych technologii Google (i innych firm w specjalnych dodatkach po prawej stronie) w celu prawidłowego działania tej stronki (jej elementów jak np. ankiety, reklamy itp.) oraz zbierania statystyk. Korzystanie z tego bloga powoduje zapisywanie typowych plików na Twoje urządzenie (np. komputer, tablet itp.) o ile w ustawieniach przeglądarki nie zmienisz tego.

W UE się ludziom w głowach przewraca, więc dla świętego spokoju zamieściłem to absurdalne ostrzeżenie...