piątek, 14 października 2022

Uwaga! W TV ostra retoryka wojenna

Coś się porobiło, ja od lutego piszę ostre i szczere posty o wojnie, gdy w TV świergolono i usypiano społeczeństwo.

Teraz w TV lecą już na ostro, prawie jak ja... Lecą scenariusze jądrowe bez opamiętania, a jeszcze dodatkowo podsycają to najbardziej wpływowi politycy świata - od strony mordoru straszą (terror), a od strony cywilizacji odpowiadają pięknym za nadobne, np. "Mamy dobre informacje wywiadowcze". Szef NATO wymownie o groźbach nuklearnych (natemat.pl; 13 X 2022).

Zabawne w tym jest to, że zapraszani do studia TV eksperci mówią dokładnie to co ja pisałem tutaj już na przełomie lutego i marca np. w poście: World's fog of war.

Ciekawie jest tak słuchać swoich zakurzonych argumentów w TV;) Ale właśnie, dlaczego zakurzonych? Dlaczego oni to wszystko mówią z tak dużym opóźnieniem??

Przypomnę, że na tym blogu jest masa treści, które pojawiały się na długo nim ktokolwiek odważył się o nich powiedzieć w mediach mainstreamowych. Oto jeden z przykładów: Bez problemu - ja Wam pomogę! (29 V 2015).

Tu jeszcze ciekawszy przykład: Platforma Ludowa - prawdziwe oblicze? (29 III 2011), bo jak czytamy np. w Tomasz Lis i jego zarobki. Te sumy przyprawią cię o zawrót głowy! (www.pomponik.pl) - aż 4200 osób musiało płacić na pensję Tomasza Lisa w TVP.
Gość tak niekompetentny, że czytając moje stare posty mógłby prowadzić swój program w TV na o niebo lepszym i aktualniejszym poziomie;)))

...jakoś mi nikt tyle nie chciał płacić za tego bloga, ale chyba zasługuję na kilka razy więcej?;)
Jak myślicie?;)


Wracając do ostrej retoryki: nie panikujcie!

Straszenie mordoru atomem to czysta forma terroru międzynarodowego.

Ma to na celu przestraszenie społeczeństw krajów cywilizowanych.

Więc bądźmy mądrzy - nie panikujmy i nie lękajmy się!

...bo o to im chodzi.

Będę szczery: w najbliższych miesiącach (jak zapowiadałem) będzie duża eskalacja takiej retoryki, ale:

Głowy do góry!;) Nie dajmy się im!;)

wtorek, 11 października 2022

ONZ - Ogarnięci Natarczywym Ziewem

Niestety wczoraj świat obiegły tragiczne informacje dotyczące ofiar i zniszczeń na bestialsko wyniszczanej przez mordor Ukrainie... Przykładowy news: Lwów bez elektryczności po rosyjskim ataku rakietowym (nowiny24.pl).

Pragnę przypomnieć, że jak czytamy na Wikipedii w skład ONZ wchodzi 193 członków oraz:
    Członkiem ONZ, według artykułu 4. Karty NZ może być „każde państwo miłujące pokój, które przyjęło zobowiązania zawarte w Karcie” i – zdaniem ONZ – „jest w stanie je wypełniać”.
Upłynęło 230 dni regularnej, bestialskiej wojny na Ukrainie i tylko ja dostrzegam państwo, które nie miłuje pokoju i nie jest w stanie wypełniać zobowiązań????

Jak czytamy na Wikipedii, wcześniej już dokonano usunięcia państwa z ONZ "Za uporczywe łamanie zasad Karty NZ" i była to... Jugosławia...
Jugosławia?????

Dodatkowo:
    Dyskutowano także nad wykluczeniem RPA za stosowanie apartheidu.
Odnośnie RPA... jedynie się zastanawiano...


Jest coś bardzo nie tak, jeśli jakiś bloger w Polsce rozumie wszystko od dawna, a im nie wystarcza 230 dni regularnej wojny???

Co oni tam robią????


Update:
No i coś ospale zrobili: ONZ potępia Rosję za próbę aneksji części Ukrainy. Cztery państwa poparły Rosjan (www.rp.pl; 12 X 2022).

143 kraje opowiedziały się za rezolucją, przeciw było 5 krajów, a wstrzymało się 35 krajów (np. Idie i Chiny). Tak jak pisałem na początku marca w poście World's fog of war, obie frakcje należy zsumować co wynosi 40 i należy traktować jako co najmniej podejrzane kraje...

Podkreślę, że tym krajom nie przeszkadza 232 dni wojny, codzienne bombardowania cywili, zagarnięcie terenów obcego państwa, obozy filtracyjne... nikt o tym obecnie nie mówi, ale mamy kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy rosyjskich, którzy zostali wysłani na rzeź - ja rozumiem że nie ma co ich żałować, no ale tym krajom to nic a nic nie przeszkadza, w końcu inwalidzi i martwi są po obu stronach - zupełnie bez sensu i powodu.
(warto dodać, że jest to sojusz polityczny, skoro nie żałują również krwi sojusznika. Taki wyrachowany sojusz bez przyszłości)

Kim trzeba być, aby to nic nie przeszkadzało???

Niestety zakładać należy, że skoro im zagarnianie siłą obcego terytorium nie przeszkadza, to w innym przypadku też nie będzie :-(

Miałem rację w marcu tak oceniając sytuację, mamy jasny podział na świat cywilizowany i barbarzyński. Jest to też świat dobrze dogadanych sojuszy, bo w marcu również było to 40 krajów...
...szkoda, że nikt nie przejrzał na oczy...

Co do ONZ-tu to dużo za mało, dużo za późno - tak około 220 dni spóźnienia! Plus kompletny brak działań mających na celu zapobieżenie tej wojnie...


Update:
W kwestii sojuszy jednak coś drgnęło: Szczyt w Astanie. Putin nie był tam mile widzianym gościem (wiadomosci.wp.pl; 18 X 2022). Olewano go, opuszczano, nie witano na lotnisku itp. To są niezwykłe wydarzenia, które rzadko można oglądać, ale w świetle obecnych wydarzeń (np. terroryzowania świata wojną atomową) to wszystko ZA MAŁO!

poniedziałek, 10 października 2022

Imperator vs. desputin

Pisałem już, że czas ostatnio bardzo przyspieszył, a problemy nam kompletnie nieznane (w praktyce) są niestety codziennością - na całe szczęście nie dla wszystkich (mowa o tym była w poście Wieści z Ukrainy - dramat rodzin).

Opiszę dziś bardzo ciekawy mechanizm, który obserwowaliśmy na własne oczy w ostatnich ~30 latach!

Epizody od I do III Gwiezdnych Wojen może nie są powszechnie doceniane, ale ich silną stroną jest polityka, która dziś na naszych oczach staje się faktami. To było przedstawione tak dobitnie, że w USA pojawiły się głosy protestów, że G. Lucas przesadził, że ukazał świat polityki nieprawdziwy, czyli szkodliwy.
...no może szkodliwy, ale skoro otaczająca nas wojenna rzeczywistość jest szkodliwa - to co na to poradzić??

Pierwszy raz opisywałem II epizod Gwiezdnych Wojen od strony polityki w 2011 roku, w poście: Komu są potrzebni głupcy w sejmie?

Planeta Naboo (źr. Biblioteka Ossus)


"Każda saga ma swój początek..."


Dziś na ruszt pójdzie intryga imperatora, zwróćcie uwagę na to, że jest to mistrz rozgrywania sytuacji na swoją korzyść, genialny strateg, planista i oczywiście nie brudzi sobie rąk krwią...
...on zabija miliony!

Pierwsze co go spotkało (po wielu sukcesach wdrażania planów - choć my jako widzowie jeszcze o tym nie wiemy) to mocne rozczarowanie...

Solą w oku okazała się kilkunastoletnia królowa (od 13 roku życia) odległej planety Naboo, czyli Padmé Amidala, którą jeszcze nie imperator, ale senator miał pewność rozegrać bez najmniejszych problemów... tymczasem była samodzielna, waleczna i świetnie zorganizowana (coś jak dziś Ukraina i jej prezydent).

Podjęła miecz, na wojnie którą jej ugotował (właściwie to swojej własnej planecie!). Jednak warto podkreślić, że nie było to dla niego duże rozczarowanie, bo w planach miał wojnę na skalę galaktyki, więc jakiś mały konflikt miał jedynie zaognić sytuację polityczną w senacie (użyteczny konflikt!), a nie był rozstrzygający.

Dodatkowo mądry strateg postępuje tak, że bez względu na to czy bitwa zostanie wygrana czy przegrana - to on i tak wygrywa. Oczywiście tak było i w tym przypadku - cały Palpatine.

Królowa Amidala osobiście walczy o swoje państwo (źr. Biblioteka Ossus)

Mimo wygrania bitwy o planetę przez królową Amidalę, nic z tego nie wyszło... dowiadujemy się o tym w II epizodzie, gdzie okazało się, że machina sądowa działa opieszale i zakleszczyła się na jakiś kwestiach - choć mieszkańcy Naboo oczekiwali skazania pojmanego wicekróla oraz odpłacenia za wyrządzone szkody wojenne.

Nikt nie poniósł odpowiedzialności za konflikt, za śmierć, nikt nie zapłacił za to co zabrał? Zupełnie jak w życiu!

Można wnosić, że podobnie będzie w konflikcie mordoru - niestety. Ukraińcy oczekują kar i odpłacenia za wyrządzone szkody, ale są to raczej płonne nadzieje - choć ja oczywiście trzymam kciuki, aby to był ten pierwszy raz, kiedy naprawdę odpowiedzą z całą surowością i adekwatnością!

Na samym końcu I epizodu widzimy przyszłego imperatora, który jest uśmiechnięty od ucha do ucha i wprost szczęśliwy, łaskawym okiem patrzy na młodego Anakina... Widać że senator Palpatine, spodziewał się takiego obrotu wydarzeń oraz wiedział, że teraz nadchodzi dokładnie to co zaplanował... wojna - wojną, ale nie o to się tutaj bijemy - front jest przez niego przygotowany w zupełnie innym miejscu.

Królowa Amidala oraz senator Palpatine podczas parady w centrum stolicy (źr. Biblioteka Ossus)

W dodatkach DVD do II epizodu pojawia się scena, jakby narodzin sojuszu, czyli przyszłej rebelii (w której prym wiodła Leia). Senator Amidala przychodzi do kanclerza Paplatine'a i zabiega o działania na korzyść zakończenia problemów, które przeżerają republikę i grożą rozwojem konfliktu do ogromnej skali. Ona jest naprawdę zaniepokojona przyszłością i dziś chce coś z tym zrobić.

Kanclerz Palpatine zbywa ją, że wszyscy robią co w ich mocy oraz że oczywiście(!!) całkowicie ją popiera!

Zupełnie jak dzisiejsza polityka, jak to powiedział w dwóch skeczach Benny Hill: po czym poznać, że polityk kłamie - rusza ustami.


Kluczowa rozgrywka


Tu mamy sedno tematu, o którym jest ten post. Obejrzyjcie sobie te trzy pierwsze części Gwiezdnych Wojen i zwróćcie uwagę na to, że Padmé Amidala wierzy, że żyje w wolnym świecie, gdzie jest demokracja, a więc może działać w jej ramach, aby zrobić coś ważnego, a w realiach wojennych - w zasadzie można zrobić nawet coś dziejowego.

Tymczasem niedawny senator Palpatine jakiejś planetki Naboo, tak wszystkim pokierował, skorumpował, oszukał i rozegrał senatorów, że stał się Wielkim Kanclerzem(!). Czyli na nieznaczącej dla republiki bitwie zyskał bardzo dużo!

To coś jak w ziemskich warunkach zostać prezydentem, zwierzchnikiem sił zbrojnych lub szefem dużej organizacji jak UE itp. Duży skok osoby, o której wcześniej pewnie niewielu słyszało.

Podkreślam: zarówno senator Amidala jak jej starszy kolega senator Palpatine działają w ramach tego samego systemu republiki, wykorzystują jego możliwości do realizowania odmiennych celów.

Kto tu wygrywa? Senator Amidala i jej stronnicy nic nie zyskali (z wyjątkiem kariery senatora - niestety bez namacalnych sukcesów), tymczasem Palpatine został Wielkim Kanclerzem, założył wojska republiki, czyli przygotował republikę do realizacji swojego głównego planu - wojny.

To zestawienie jest szokujące - ale prawdziwe!
Takie życiowe...

Budynek Senatu Republiki (źr. Biblioteka Ossus)

Podkreślę to dobitnie: oboje działają wg. zasad obowiązujących w ramach republiki, każdy działa (niemal) otwarcie i w zgodzie z obowiązującym prawem, zwyczajami (kulturą polityczną). Trudno obojgu cokolwiek zarzucić (oczywiście do momentu, gdy Palpatine odkrywa karty). Przypomnę, że kanclerz Palpatine cieszył się szacunkiem i uznaniem chyba całego senatu, włącznie z rycerzami Jedi. Nie kto inny, ale sam Yoda osobiście uczestniczył i obserwował wydarzenia w senacie (choć i Jedi zaczynali się tym brzydzić, o czym mówił Ben w II i III epizodzie).

To ważny sygnał - nie może istnieć polityk: premier, prezydent, który jest równocześnie szanowany przez idealistów i krwawe bestie (lub zwykłe kanalie).

Tu coś musi śmierdzieć!

Podsumowując: senator i potem kanclerz Palpatine, działa w większości legalnie i otwarcie, wykorzystuje doskonale znane rozgrywki polityczne na skalę co najmniej połowy senatu republiki (w II epizodzie mówi o tym Ben) oraz obowiązujące prawo i sądy.

Na podstawie tych działań, otrzymuje specjalne uprawnienia - oczywiście tylko na czas wojny - oczywiście! Następnie obala samą republikę oraz wszelkie prawa w niej obowiązujące. W epizodzie VI (Powrót Jedi) widzimy, że dokładnie tego chciał i bardzo cieszy go taki stan rzeczy - intensywnie działa, aby utrzymać władzę (czyli status quo).

Ostatecznie w III epizodzie, zostaje imperatorem pierwszego galaktycznego imperium, a wcześniej mówi do rycerza Jedi, który mu grozi: ja jestem senatem!
...i faktycznie się nim stał.
Legalnie! Czyli za otwartą zgodą senatu. Geeenialnie komentuje to Amidala:
    A więc tak umiera wolność... Przy grzmiącym aplauzie.

Oczywiście wiele w tym co robił było nielegalnych działań, szczególnie na samym końcu republiki, jednak były to na początku działania bardzo subtelne, takie za które nie można go było złapać za rękę. Potem były to skryte działania, również skrytobójcze. Od czarnej roboty miał swoich ludzi, jemu nic zarzucić nic nie można było aż do samego końca - końca wolnej cywilizacji i tysiące-letniej tradycji i kultury.


Korupcja - destrukcja


Przypomina to ostatnie ~30 lat, gdzie mordor zakładał ogromne firmy w Europie, był (jest!!!) członkiem ONZ, sponsorował, wręcz finansował wiele organizacji na dużą skalę, mniejszą skalę, a nawet chodziło o duże organizacje sportowe, gdzie przecież mieliśmy w ostatnich latach wiele afer z nielegalną chemią itp. Dziś wiemy, że to wszystko to nie był przypadek... kwestia sięga wysoko w europejskich państwach np. Robota u Putina. Zachodni politycy na rosyjskiej liście płac (www.tvp.info; 22 VII 2021).

Mordor działał tak jak Palpatine, pod przykryciem, zgodnie z obowiązującymi w wolnym świecie zasadami, bo kto komu broni założyć organizację wspierającą ochronę środowiska, demokrację, dialog, transfery międzynarodowe itp.

W obu przypadkach wolność państw/republiki, praw była wykorzystywana do rozpierania ich od środka. To były z szyderczą radochą realizowane z całą premedytacją działania, miało się wrażenie, że ten robak chce się śmiać nam w twarz!

Ja przynajmniej nie miałem co do tego wątpliwości - o czym pisałem (i mówiłem) już naście lat temu na tym blogu np. Nic nowego...

Zwróćmy uwagę na to, że Palpatine działał w senacie republiki, aż w końcu w samym jego centrum - zostając Wielkim Kanclerzem. Przypomina to fakt funkcjonowania mordoru w ramach ONZ. Czyli obecność i działania od początku były zaplanowane do zablokowania tej organizacji w kluczowych kwestiach, do których była ona powołana(!!!). Kto wie czy za sprawą mordoru nie zostały łagodzone prawa, a inne przesadnie zaostrzane - w taki sposób, aby dziś skutecznie działać, czyli blokować co się da.

Kilka dni temu, w już linkowanym poście napisałem o tym:
    Czy tam w np. ONZ-cie to w ogóle ktoś jeszcze ma (...) wolę przeciwdziałania tej wojnie???
Senat - sala posiedzeń (źr. Biblioteka Ossus)

Dziś wszyscy mogą w internecie lub telewizorze zobaczyć, że nawet w obliczu oczywistej wojny, działania mordoru nadal mają na celu blokowanie wszelkich działań ONZ wymierzonych w ten podły kraj (bulwersuje to Amidalę podczas wystąpienia w senacie w I epizodzie). Nie są to teoretyczne rozważania, głosowania dają jasność działań np. Rosja zawetowała rezolucję RB ONZ potępiającą aneksję ukraińskich terytoriów (www.rp.pl; 30 IX 2022). Podkreślam to w postach od dawna, że zatrważające są tak liczne poparcia innych krajów - z którymi bratano się od dawna.

Natomiast republikę i np. UE postrzegać należy tutaj jako naiwnych głupców - niestety nieświadomych tego co się dzieje z szyderczym śmiechem mordoru w tle(!). W przypadku ONZ to mówić tu należy już nie o naiwnych głupcach (Ogarnięci Natarczywym Ziewem), ale o dzieciach we mgle, działających na rzecz autodestrukcji.

Dziś w niemieckiej prasie piszą o tym wprost, że to był fatalny błąd, a na arenie UE przyznają, że byliśmy ślepi - nie słuchaliśmy dobrych rad (Ursula von der Leyen: Mamy nauczkę. Trzeba było się wsłuchać w głosy z Polski i krajów bałtyckich (tvn24.pl)).

Oczywiście w polityce nie ma przypadków, głupota i naiwność są umiejętnie podsycane, manipulowani są ci, którzy są podatni itp. O korupcji w UE pisałem już w 2008 roku(!), w poście: Dobrze wykształcone... ogórki !;)

Ostatnie dziesięciolecia pokazują, że zarówno imperator jak morodor są mistrzami takiej podchodowej gry, zakulisowej walki, rozbijania systemu od środka. Przypomnę, że niedługo przed wybuchem tej wojny, z różnych krajów Europy nadchodziły informacje o radykalnych działaniach obronnych, czyli demaskowaniu agresywnych działań agentury mordoru:
  1. Rosyjski podpułkownik nie wiedział, że jego rozmówca ma podsłuch. Jest nagranie (www.o2.pl)
  2. Kryzys relacji czesko-rosyjskich siedem lat po wybuchach w Vrběticach (pism.pl)
  3. Polska wydala 45 rosyjskich szpiegów udających dyplomatów (www.gazetaprawna.pl)
Ten sam problem w tylu krajach? To ponownie nie może być przypadek. To była zmasowana akcja wywiadowcza trwająca od dziesięcioleci, a obecnie mocno nasilona (z uwagi na przygotowania do wojny) do takich rozmiarów, że została zdemaskowana w wielu krajach - niemal równocześnie.


Warto podkreślić, że o pomówieniach o korupcję mowa jest w Gwiezdnych Wojnach na długo przed wybuchem wojny. Co oznacza, że korupcja jest działaniem wyprzedzającym działania wojenne, mimo że bez wojny kwestie te wydają się błahe i na tyle mało znaczące, że często się z nich śmiejemy... mimo że chodzi o bardzo duże sumy - bo oczywiście mówimy o korupcji na szczytach władzy państwowej lub nawet większej czyli np. UE lub Senatu Republiki w Gwiezdnych Wojnach.

Jednak w tym przypadku nie należy się wyśmiewać, bo błahe sprawy (tak wyglądające na pierwszy rzut oka) w rzeczywistości realizują bardzo istotne cele, które nie są jasne nim dojdzie do faktycznej wojny.

Update:
No i mamy! Oto życie ponownie dogoniło uniwersalne przesłanie Lucasa w Gwiezdnych Wojnach - jak odtajnił amerykański wywiad: (Brudny Lobbing) Porażająca korupcja w PE rodzi pytania, dokąd trafiło 300 mln dolarów z Rosji. Miały wpływać na decyzje polityczne (wpolityce.pl; 16 XII 2022).

Jak widać 300 mln dolarów to wystarczająca kwota, aby przekupić polityków w Europie. To dokładnie to o czym pisałem tutaj dwa miesiące temu. (Tu jeszcze inny aktualny korupcyjny przykład UE "psuje się od góry").


Finał


Gdy Wielki Kanclerz Palpatine zostaje w końcu upragnionym imperatorem, ponownie w skrytości podejmuje decyzję o czystce, czyli wydaje rozkaz 66. Zleca też specjalne zadanie swojemu uczniowi Vaderowi. Do tego mami go, że gdy sumiennie wykona zadanie stanie się "dostatecznie silny" - aby zasłużyć na kolejne łaski (taka manipulacja w czystej postaci).

Rozkaz 66 (źr. Biblioteka Ossus)

Mamienie, manipulacje, kłamstwa i śmierć. Tak to wygląda w praktyce (i to właśnie wzbudzało kontrowersje w USA). Wiemy, że desputin od dziesięcioleci wycinał w pień niewygodnych ludzi, zatruwał (w tym także w Polsce - przykładowo mój nauczyciel historii z liceum, można było wtedy powiedzieć że rusofob - choć właśnie ja wiem, że szalenie inteligentny i mądry, z pewnością stojący mocno na nogach naukowiec, zginął niedawno w niewyjaśnionych okolicznościach - tak jak wiele innych podobnych mu osób). Dziś również mówi się o czystkach w obliczu wojny realizowanych na różne sposoby (np. Gorąco NA KREMLU! "Głowy PŁYNĄ RYNSZTOKIEM" (YT) oraz ostatni news w tej materii).

Istotniejsze jest to, że śmierć spotyka ze strony swoich totalitarnych władców - ich własny naród. Podobnie jak wspominałem, że Palpatine wywołał konflikt zbrojny i okupację swojej własnej planety - Naboo.

Czyli bandziory tego kalibru są najbardziej niebezpieczni dla swojego narodu...

Atak sił Federacji Handlowej na Naboo (źr. Biblioteka Ossus)

Przypomnę: Hitler, gdy wojska kierowały się na Berlin, posyłał do walki z zimną krwią dzieciaki, miasta ogłaszał twierdzami, tych co kapitulowali - zdrajcami. Chciał zabić każdego Niemca, który okaże choć trochę zdrowego rozsądku, którego sam był pozbawiony, np. wydawał rozkazy kompletnego niszczenia infrastruktury swojego własnego kraju... który wybrał go w demokratycznych wyborach - znajomo brzmi?


Gwiezdne Wojny nie są takie głupie;)

Finałowa scena z I epizodu (źr. Biblioteka Ossus)


Update X 2022:
Jak się wczoraj okazało nie będzie rezolucji Parlamentu Europejskiego uznającej Rosję za państwo sponsorujące terroryzm. Przykładowy news: Rezolucja ws. uznania Rosji za państwo terrorystyczne. Jest decyzja Parlamentu Europejskiego (polskieradio24.pl; 13 X 2022).

Pisałem w tym poście o gigantycznej korupcji w strukturach i państwach UE. Takie wyniki, że nawet nie można przyjąć rezolucji bo jest ona odrzucona przez większość parlamentarzystów UE - to jawny przykład bardzo, bardzo głębokiej korupcji na rzecz mordoru ((a pisałem te słowa jeszcze przed linkowanymi wyżej aferami w UE - przyp. mój)).

Wyobraźmy sobie kongres na rzecz mynocków (dla osób nie pamiętających Gwiezdnych wojen niech to będzie kongres psów ;) ), w którym nie da się przegłosować elementarnych uchwał itp. na rzecz mynocków/psów... jak to możliwe? Tymczasem głosowania na rzecz wampów (kotów) przechodzą jakoś bez problemu...

W takim wypadku oczywiste jest, że kongres mynocków/psów został druzgocząco zinfiltrowany i przekupiony przez wampy/koty. Jeśli korupcja jest bardzo głęboka, to objawem tego jest niemożność przejścia najważniejszych i najbardziej fundamentalnych ustaleń/rezolucji/ustaw itp.

Trzeba też wziąć pod uwagę, że przy tak jaskrawych faktach, mogło dojść do całkowitego przejęcia kongresu mynocków/psów przez wampy/koty. Jest takie fajne określenie: wrogie przejęcie.

To właśnie są czyste objawy tego o czym pisałem w tym poście. Problem w tym, że to nie jest film w kinie, ale aktualne wydarzenia z UE. Tak się porobiło...

To samo zostało przedstawione w III epizodzie Gwiezdnych Wojen, gdzie przegłosowano, że republika zostanie "zreorganizowna" i przemieniona w pierwsze galaktyczne imperium.
Czyli senatorowie zagłosowali zgodnie z (wypowiedzianą wprost) "sugestią" przyszłego imperatora - powodując zaprzestanie istnienia tysiącletniej republiki. Zagłosowali tak jak te mynocki/psy, na rzecz wamp/kotów...


Mieliśmy też inny ciekawy przykład podstępnych działań, mających na celu ukrycie prawdy. Ostatnio odbyło się głosowanie: ONZ potępia Rosję za próbę aneksji części Ukrainy. Cztery państwa poparły Rosjan (www.rp.pl; 12 X 2022).

Mówią o tym dziś wszystkie media, jednak ciekawostką jest to, że nim doszło do tego głosowania, mordor prężył się i mocno zabiegał o to, aby ukryć wyniki tego głosowania. Czyli cały czas działają na korzyść samych siebie: wiadomo, że przegramy głosowanie, więc ukryjmy spodziewany wynik. Na szczęście im się nie udało i wyniki głosowania są jawne.

To jest dokładnie to co zostało opisane przeze mnie w tym poście:
    Dziś wszyscy mogą (...) zobaczyć, że nawet w obliczu oczywistej wojny, działania mordoru nadal mają na celu blokowanie wszelkich działań ONZ (...)
Ot... takie przykłady z życia wzięte...


Update:
Napisałem w tym poście:
    republikę i np. UE postrzegać należy tutaj jako naiwnych głupców
Tu osoba kompetentna mówi "zachód był na pewno naiwny":


Witold Jurasz: Putin jest jak Rosja. On nie jest wytworem KGB, jest z petersburskiego podwórka.

niedziela, 9 października 2022

Toccata na gitarze - Marcin Patrzałek

Trochę klasyki;)


Marcin - Bach's Toccata on One Guitar (Official Video)



Update:
Jak podaje Wikipedia:
    Zwycięzca dziewiątej edycji programu Must Be the Music. Tylko muzyka (2015), piątej edycji programu Tu si que vales (2018) i półfinalista 14. edycji programu America’s Got Talent (2019).

    źr. Marcin Patrzałek (Wikipedia)

piątek, 7 października 2022

Inflacja - produkty rolne

Sezon się już kończy, dlatego mogę podsumować ceny od rolników na moim bazarze (stolica). Dobrze obserwowałem wzrost cen i muszę powiedzieć, że na tle ostatnich lat ceny były zdecydowanie wyższe np. cebula dymka była droga jak nigdy, jednak mimo to wiele produktów pozostało w cenach zeszłorocznych. Dlatego w sumie nie było tak źle.

Takim probierzem tegorocznych cen miał być dla mnie surowy ogórek, który co roku dało się kupić bez problemu 1 zł/kg. Bardzo byłem ciekawy czy w obecnym roku również cena taka będzie i przyznaję - była. W obecnym tygodniu wynosi ona 1,5 zł/kg (tydzień wcześniej była za 1 zł).

Co dalej?


Rozmawiałem z osobą dobrze zorientowaną co się dzieje na całym bazarku i wyjaśniła mi ona, że ceny od rolników w tym roku są tak naprawdę cenami z zeszłego roku, dlatego obecne działania np. wojenne itp. nie miały na to dużego wpływu.

Gorzej będzie w następnym sezonie, ponieważ wtedy dopiero zapłacimy za nawozy, które dziś rolnicy kupili. Prognozy nie są dobre, bo ceny z całą pewnością będą dużo większe.

Przesłuchałem dużą ilość vlogerów na YouTube, którzy zajmują się ekonomią i wszyscy są zgodni, że to co się będzie działo tej jesieni i zimy to będą fatalne wydarzenia (w tej materii).

Dlatego jeśli faktycznie będą miały miejsce takie wydarzenia (a np. pandemia może wybuchnąć ponownie, lub nawet ze zdwojoną siłą - tego nie wiemy) to ceny w przyszłym roku będą jeszcze większe, niż wynika to jedynie z cen zakupów nawozów.

Dodatkowo obecnie obserwujemy eskalację wojny na Ukrainie i jak ostatnio pisałem może to np. grozić rozlaniem się tego konfliktu, tym bardziej, że mordor nie walczy tutaj z Ukrainą, ale otwarcie z całym światem zachodu (film z ostatnich dni: chór mordoru śpiewa o bombardowaniu USA!).

Pisałem też o tym, że może dość do jakiegoś skażenia żywności na dużą skalę lub coś podobnego (Wojna światowa - kolejny krok?), więc jeśli dojdzie do czegoś takiego to może to wpłynąć na ekonomię w Europie w sposób druzgoczący.

Jakby tego było mało, Jackowski od kilku miesięcy "atakuje" internet swoimi wizjami względem których prognozy wspominanych ekspertów ekonomicznych są super ekstra optymistyczne(!). Pozytywne w tym zamieszaniu, które zapowiada jest to, że jego zdaniem głodu nie będzie.
Choć samo to stwierdzenie zapowiada totalną katastrofę ekonomiczno-społeczną.


No nic, bądźmy dobrej myśli. Może Jackowski po raz pierwszy się pomyli;) Oby!!!;)

wtorek, 4 października 2022

Wieści z Ukrainy - dramat rodzin

Rozmawiałem ostatnio z rodziną, która już na samym początku wojny przyjęła do siebie rodzinę ukraińską. Oczywiście problemów im nie brakuje, ale ogólnie nie ma tych większych (o których czasami się mówi w necie). Czasami się nie dogadają ze względu na barierę językową.

Niestety powiedzieli mi, że rodziną tą co chwilę coś wstrząsa, że jest tam wiele płaczu...

Niestety cały czas dochodzą do nich wieści z Ukrainy, że ktoś został zamordowany przez mordor, stał się inwalidą wojennym lub zaginął...

Takie są realia wojenne...

Niestety tak to wygląda, że wojna trwa tam na dobre i że cały czas produkuje śmierć i inwalidów po obu stronach...
Nie wspominając o dzieciach wojny...

Dlatego właśnie, cały czas z boku bloga trzymam to zdjęcie dziewczynki okaleczonej już w pierwszych dniach wojny...


Czy tam w np. ONZ-cie to w ogóle ktoś jeszcze ma serce?? Ktoś ma wolę przeciwdziałania tej wojnie???


Update:
Obecnie wojna eskaluje, reakcji brak, więc napisałem post ONZ - Ogarnięci Natarczywym Ziewem.


Update 22 X 2022:
Wywózki mieszkańców okupowanych ziem obecnie przyjęły gigantyczny rozmiar. Mówi się, że do tej pory wywieziono 1,5 miliona do 2 milionów cywili(!!!).

Ślad po nich zaginął...

poniedziałek, 19 września 2022

Mordor wyprztykał się z... rozumu - co dalej?

W zeszłym tygodniu telewizornia podała informację, że obecnie morodor wystrzelał się na wojnie z Ukrainą i obecnie poszukuje źródła pocisków (Korea Północna). W sumie to nic dziwnego, ile można strzelać?

Informacja ta została przedstawiona jako pozytywna, że oto Ukraińcy dzielnie walczą, a mordor słabnie - tymczasem jest wprost inaczej...

Co robi ktoś kto nie ma czym walczyć?

Przypomnijmy sobie jak wyglądała sytuacja w Polsce w 1939 roku, gdy wybuchła wojna i to właśnie my zostaliśmy zaatakowani. Niestety szybko nasze wojska zostały pokonane i zepchnięte, a na dodatek nastąpił atak mordoru (!) co było nożem wbitym w plecy. Kolejne miasta padały a wojsko musiało się schronić w lasach, a następnie w wolnych jeszcze krajach.

Co można zrobić bez wojska, broni artyleryjskiej, lotnictwa? Trzeba całkowicie zmienić strategię i formę walki, odtąd wojna przebiegała w podziemiu - partyzantka itp. Czyli była to walka na inną skalę, ale maksymalnie możliwą w danych okolicznościach.

Podobnie dziś, jeśli agresor nie ma już czym strzelać - w takiej formie jak miało to miejsce do dziś to trzeba zmienić strategię i formę ataków.

Dlatego brak amunicji to bardzo zła informacja, nie tylko dla Ukrainy, ale dla całego regionu, który może zostać dotknięty pośrednio lub bezpośrednio tą nową taktyką wojenną.

Dlaczego się tak obawiam?

W obliczu szantażu nuklearnego jakiego jesteśmy świadkami od dawna, a który nasilił się w ostatnim czasie (jest to w ostatnich tygodniach temat najczęstszy we wszelkich doniesieniach z Ukrainy) - to chyba mamy się czego obawiać?
W mojej ocenie ten sposób postępowania to celowe zwiększanie napięcia i terroru, więc niestety może nastąpić kolejny krok, który jak mniemam już dawno został zaplanowany.

To nie znaczy, że ja się najbardziej obawiam szantażu nuklearnego - nie!

Szantaż - szantażem, ale konsekwencje jakiś ostrych ruchów mogą doprowadzić do paniki w krajach, które z nami sąsiadują i doprowadzić do naprawdę wielkiej katastrofy np. humanitarnej a przy tym również do katastrofy ekonomicznej regionu.

Co by się nie działo to obecnie należy się spodziewać zmiany działania mordoru oraz działań na znacznie większą skalę niż do tej pory.

Ostatnio pojawiły się nowe, ciekawe informacje, które rozpoczęły się od tej:: Trzęsienie ziemi na Kremlu? Do Dumy trafiło pismo ws. Putina.
Ponownie jest to informacja, która potwierdza moje obawy, bo teraz przywódca mordoru będzie musiał na potrzeby wewnętrznej polityki - udowodnić swoją skuteczność.

Jak udowodnić swoją skuteczność, gdy nie ma się czym strzelać??

Niestety trzeba zmienić strategię oraz rozszerzyć pole działania w druzgoczącym stopniu.

Spodziewajmy się wzrostu: okrucieństwa, bestialstwa, prymitywnej, głupiej agresji i barbarzyństwa...

Ponownie to powiem: obym się mylił!


Update:
No i się nie myliłem... Dwa dni po opublikowaniu tego posta mamy nową koncepcję na wojnę: Rosja rozpoczyna częściową mobilizację. Rezerwiści czekają na jeszcze jedną decyzję Kremla (www.money.pl; 21 IX 2022).

Wygląda na to, że będziemy mieli drastyczny wzrost barbarzyństwa, zupełnie tak jak to opisałem w tym poście "prymitywnej, głupiej agresji"...
Co gorsze konflikt może eskalować, a nawet rozlać się dalej...


Update:
Do tego jeszcze mamy: Utajniony 7. punkt dekretu Putina. Ile ludzi naprawdę chce zmobilizować Kreml (www.rp.pl).


Update:
Mamy dwadzieścia parę dni od opublikowania tego postu i niestety, ale o eskalacji konfliktu już nie mówi się w domniemaniu...

Prezydent USA powiedział otwarcie, że konflikt nuklearny jest realny, a emerytowany generał zapowiedział, że odpowiedzą będzie zabicie każdego żołnierza z hord mordoru na Ukrainie oraz zniszczenie każdego statku na wodzie itp.

To niezwykle poważna sytuacja, jeszcze nigdy nie mieliśmy do czynienia z czymś podobnym!

Na domiar złego, niedawno upubliczniono informację (co oznacza że jest to głównie broń propagandowa, ale niestety nie tylko...), że również nasz kraj czyni przygotowania: Duda: Polska rozmawia z USA o udostępnieniu broni jądrowej w ramach NATO (www.rp.pl; 5 X 2022).

Te doniesienia powodują, że nawet telewizornia podaje już otwarcie scenariusze nuklearne i temat nie jest już teoretyczny, bo do tej pory to bardziej starano się łagodzić i nie straszyć.

Chcę podkreślić, że nie należy popadać w panikę, nawet jeśli za miesiąc sytuacja zaogni się nawet 100 krotnie. Na razie należy to traktować jako prężenie muskułów, a desputin będzie też prężył w najbliższym czasie - strasząc i terroryzując świat.

Nie ma co na razie robić z tego czegoś poważnego - no chyba że pojawią się jakieś poważne, niepokojące sygnały, ale na razie ich prawie nie ma (była o tym mowa w poście Scenariusz Sacharowa JUŻ OFICJALNIE w Telewizji! Rosja Grozi Jego Użyciem!).

W mojej ocenie są obecnie sygnały o czymś zupełnie innym - warto o tym napisać kolejny post;)

Głowa do góry!


Update:
Upłynął już ponad miesiąc, czyli czas który w tym poście zapowiadałem i faktycznie mamy mocną eskalację konfliktu oraz mocne powiększenie obszaru działania - czyli dokładnie to co zapowiadałem.

Teraz terror i działania szantażu i dezinformacji są poszerzone do krajów NATO (tzn. wprost jest to robione i to bez żartów).

Oto wybrane tematy, które obecnie nie schodzą z pierwszych stron gazet:
  1. To się dzieje w Rosji. W Moskwie już szykują schrony (www.o2.pl; 24 X 2022)

      Rosja przygotowuje się do wojny na dużą skalę. Znam ich system szkolenia, a teraz, eskalując sytuację w związku z konfrontacją z NATO, zakładają różne scenariusze wojny - powiedział generał i były szef Służby Wywiadu Zagranicznego Nikołaj Małomuż.

  2. Kreml wysyła ważny sygnał do NATO. Oto, co się za tym kryje (www.msn.com; 24 X 2022)
Po pierwsze prezydent Ukrainy mówi o prewencyjnym ataku, który ma zapobiec atakowi atomowemu na Ukrainę. Podkreśla również, że gdy do niego dojdzie to również np. NATO powinno adekwatnie odpowiedzieć na coś takiego. Użył sformułowania, że gdy nastąpi atak atomowy na jego siedzibę to należy adekwatnie odpowiedzieć mordorowi (nie mogę tego cytatu znaleźć w necie).

W mojej ocenie taka reakcja prezydenta jest wynikiem takiego myślenia jak moje w tym poście, ktoś kto wystrzelił (prawie) wszystkie pociski konwencjonalne, będzie eskalował na wszystkie możliwe sposoby - a on już zaczyna działać, aby wszyscy byli na to przygotowani.

Czyli ponownie, to o czym się dziś mówi jest mocno spóźnione do tego co ja pisałem na tym blogu. Niemniej obecnie na całe szczęście przywódcy zdają sobie z tego sprawę i na szczęście coś z tym robią.
Tak trzymać!

Po drugie linki 1 i 2 to niestety są to jawne sygnały, że coś się dzieje. To są właśnie te sygnały, o których mówiłem, świadczą o tym że tam w głowach w siedzibie centrum zła naprawdę myślą o takich zagadnieniach jak brudna bomba itp. Jak pisałem wszystko jest już dawno zaplanowane.

Na szczęście są to sygnały początkowe, które pokazują że się coś zaczyna dziać, a nie że już się dzieje. Na efekty przyjdzie poczekać. Niemniej dobrze by było, aby w Polsce również przygotować schrony. Nawet jeśli to jedynie dmuchanie na zimne. Ktoś o tym dziś myśli??

piątek, 16 września 2022

Spełnione przepowiednie wojenne cz. 9 Co znaczą "2" + Koncepcja

Dokonałem ostatnio odkrycia, warto się z Wami podzielić tą wiedzą;)

W drugim odcinku tej serii podałem Wam przykład (mocny i zadziwiająco precyzyjny!) przepowiedni: Spełnione przepowiednie wojenne cz. 2 Aida, w którym omawiam jak wizjonerka Aida zapowiedziała nam wstrząsające wydarzenia, o których dowiemy się - i tu pada dokładna data - 20 lutego 2022 roku.

Przepowiednia ta się idealnie sprawdziła, gdyż w tej dacie po raz pierwszy w informacyjnych kanałach TV pojawiły się wielkie czerwone zapowiedzi wojny...

We wspomnianym poście zadawałem pytania o co chodzi z tymi liczbami "2" w dacie - bo kompletnie nie miałem o tym pojęcia.

Przypomnę, że Aida mówi, że w obecnym roku dni miesiąca: 2, 20 i 22 są tymi "wyjątkowymi".

Okazuje się, że moje kombinacje, które mogliście przeczytać poszły nie w tym kierunku - bo odkryłem wywiad jaki udzieliła w zeszłym roku Aida i tu jest wyjaśnienie, cytuję:
    Czujnik światła zapala się i pokazuje prawdę w dniach: 2, 20, 22. To samo dotyczy całego lutego. (...)

    źr. Przepowiednia Aidy na 2022 rok. Jasnowidzka ma zaskakującą radę dla ludzkości
Więc tutaj nie chodzi o dramatyczne wydarzenia, śmierć liczoną w np. pięciocyfrowych ilościach, ale o dni prawdy!

Ale zaraz, zaraz!
O co tutaj chodzi?

Jakie dni prawdy??

Skąd wiemy, że dni 2, 20 i 22 to dni prawdy?

Jakiej prawdy??

Kto nam tę prawdę objawia??

...i dlaczego w dniach z "2"?

...choć wiemy że to prawda, to co się wydarzyło 20 i 24 lutego przemawia za tym, że naprawdę 20 lutego dowiedzieliśmy się o tym, co się naprawdę wydarzyło 24 lutego...
Fakty, są faktami - nie da się z tym polemizować, więc pytanie dlaczego nie ma powszechnej wiedzy o tym, że te dni są dniami prawdy?

Spada wtedy jakaś zasłona? Jakieś drzwi do pokoju prawdy się otwierają??

Przecież to tak istotna informacja o świecie, w którym żyjemy, że należy tego uczyć w szkołach!

...na lekcjach fizyki!

W końcu na fizyce poznajemy to jak działa nasz świat, nie ważne że nie wiemy co to jest "Czujnik światła", kto go zainstalował w naszym świecie i dlaczego uaktywniany jest dniach z "2" - tak jest więc nie musimy tego rozumieć, jest to istotna wiedza, którą wszyscy powinni posiadać...
...a nie posiadamy...

Fizyka nie musi wszystkiego rozumieć (patrz. fizyka kwantowa), znać przyczyn (np. skąd się wziął świat, w którym żyjemy itp.) i kto to wszystko tak stworzył np. tak że mamy dni prawdy dzięki "czujnikowi światła" - jak mniemam światło to tutaj jest wiedza...

...a jak jest wiedza, to powinno się tego uczyć w szkołach.


Koncepcja świata


Ok, to dowiedzieliśmy się od Aidy, że nasz świat jest tak skonstruowany (jest to obecnie niepodważalna kwestia, gdyż mamy wszyscy w pamięci co się działo 20 i 24 lutego), że są trzy dni w miesiącu, w których możemy wszyscy (jako ludzkość) czerpać ze źródła prawdy. Opadają: łuski z oczu, zasłony, mury i maski - możemy się dowiedzieć prawdy o otaczającym nas świecie.

Czyli nasz świat to: stożek, prostopadłościan, walec, a może kulfon?;) Gdzieś tam w nim jest zakotwiczony mechanizm ukrywania i odkrywania wiedzy/prawdy?

CMB Timeline300 no WMAP (commons.wikimedia.org)

Prawda jest kluczowa bo odnośnie covid, wojny itp. to tak naprawdę nic się nie zmieniło w otaczającym nas świecie, my jedynie na masową skalę uzyskaliśmy świadomość tego jaki jest otaczający nas świat.

Czyli to jest ta prawda, o której mówi Aida.

Dla zobrazowania tej koncepcji, zadziwiająco podobna wizja otaczającego nas świata została przedstawiona nam w filmach Gwiezdne Wojny: epizod II i III. Są to filmy fikcyjne, więc i ja tę wizję traktowałem jako czystą fikcję - tymczasem.......

Przypomnę znamienne słowa mistrza Yody: ślepi byliśmy! ...że armii klonów nie dostrzegliśmy.

Czyli początkowo mimo ogromnego zakonu Jedi (takiej fabryki Jedi :P ), masy Jedi, którzy medytują i mają wizję przyszłości - mimo to wszystko oni byli ślepi. Tymczasem w pewnym momencie Yoda mówi, że zasłona ciemnej strony mocy opadła - czyli już wiemy, że będzie wojna (że istnieje od dawna skrywana armia itp.), czyli zupełnie tak jak my 20 lutego br. - też dowiedzieliśmy się o wojnie.

Podkreślam, że przedwczoraj w wiadomościach można było przeczytać/zobaczyć jak wypowiadają się kolejne osoby w UE i mówią, że byliśmy ślepi, powinniśmy słuchać krajów bałtyckich i Polski (Ursula von der Leyen: Mamy nauczkę. Trzeba było się wsłuchać w głosy z Polski i krajów bałtyckich (tvn24.pl)).

To jednak nie znaczy, że świat jaki pokazuje nam Aida i to co było pokazane w Gwiezdnych Wojnach jest identyczne, ale myślę, że obrazowo nam to wyjaśnia zagadnienie. Co szczególnie istotne, Aida zdradziła nam, które to są te dni prawdy - a to jest niezwykle cenna wiedza.

Zadziwia mnie ta wizja świata, to wygląda tak jak mechanizm wbudowany w całą strukturę wydarzeń, że z jednej strony mechanizm ten potrafi zakryć przed nami bardzo istotne i zatrważające fakty, wydarzenia - tak że są one dla nas niedostrzegalne, z drugiej istnieje mechanizm spustowy, gdy to wszystko się do masowej świadomości przedostaje.

To mówi również o tym, że osoby świadome (lub nie) mogą taki mechanizm wykorzystywać do własnych celów, np. w filmie mieliśmy początkowo senatora potem wielkiego kanclerza, który mógł sobie w tajemnicy knuć swoje destrukcyjne dla cywilizacji plany. Skoro istnieje taki mechanizm, to ma on pewność, że dostatecznie długo wszystko będzie skryte. Nie trudno sobie wyobrazić, że na tej samej zasadzie funkcjonowali: Stalin, Hitler, Mao Zedong, Putin (przykładem jest film dokumentalny ukazujący rozmowy Macrona z Putinem, gdzie Macron mówi coś takiego: skończ te manewry przy granicy, a Putin odpowiada: skończą się za kilka dni ...i wtedy wojska zaatakowały Ukrainę) i wielu innych.

Warto zdać sobie sprawę z tego, że taki mechanizm skrywania działa całościowo bo jest częścią otaczającej nas rzeczywistości, więc nawet jeśli poznamy jakieś fakty, mamy nawet zdjęcia (np. satelitarne (przed wojną na Ukrainie wiele krajów miało zdjęcia wojsk które potem zaatakowały, mieliśmy plany ataków, plany manewrów, gdzie ćwiczono walkę z krajami NATO itp.)) to ten mechanizm sprawia, że mimo to jesteśmy ślepi. Czyli znajomość faktów nie spowoduje, że będziemy mieli jasność co do tego co odkryliśmy, nakryliśmy kogoś itp.

Z drugiej strony w Gwiezdnych Wojnach pokazane jest pewne wzrastające napięcie, które możemy rozpocząć od momentu, gdy pojawił się znikąd mroczny wojownik (czyli Darth Maul), który zaskoczył dwóch Jedi, a potem Radę Mistrzów Jedi. Czyli czy znamy fakty, czy nie - mamy wzrastającą świadomość tego, że coś wisi w powietrzu, aż po moment, w którym już naprawdę bardzo obawiamy się wojny czy innego zdarzenia.

To układa się w całość, że mamy:
  1. Tajny plan
  2. Narastające przekonanie, że coś się czai
  3. Dzień prawdy, w którym wszystko staje się jasne
Wiedzieliście o tym, że tak jest zbudowana nasza rzeczywistość?

Ja o tym nie wiedziałem.


Kolejnym istotnym wnioskiem jest fakt, że jeśli mamy dni prawdy otwierane za pomocą, czy za pośrednictwem "czujnika światła" to może istnieją też dni czujnika mroku. Może poza dniami prawdy istnieją takie dni, które są dniami kłamstwa?

Dobre pytanie!


Jak to rozumieć


Warto podkreślić, że moje domniemanie tego czym są dni z "2" było (na tym blogu) dość mroczne, okazało się że chodzi o coś przeciwnego, chodzi o dni prawdy a nie zagłady.

To dobrze, że to co mówi Aida jest pozytywne i przygotowuje nas na... niemiłą wiedzę o tym co do tej pory o naszym świecie było skrywane. Warto zacytować słowa wizjonerki:
    (...) Na pewno tym kluczem nie powinien być w 2022 roku strach, który wykolei cię z właściwej trasy. (...)
To bardzo ważne, abyśmy się nie kierowali strachem w roku 2022!;)

Dlatego ja również pisząc często szokujące rzeczy o otaczającym nas świecie, o wojnie itp. nie chcę Was straszyć. Piszę to z mojej publicystyczno-blogerskiej natury, zakładając że wszyscy mamy swój rozum i zawsze możemy go użyć;) Też uważam, że nie ma co się straszyć, lepiej zrozumieć. Moje podejście jest pozytywne, czyli takie jak Aidy - więc słuchajcie jej!


Ok, to niebawem nadchodzi 20 września...


Update:
Pozostałe posty z tego cyklu:
  1. Spełnione przepowiednie wojenne cz. 1
  2. Spełnione przepowiednie wojenne cz. 2 Aida
  3. Spełnione przepowiednie wojenne cz. 3
  4. Spełnione przepowiednie wojenne cz. 4 Książka
  5. Spełnione przepowiednie wojenne cz. 5 Generał
  6. Spełnione przepowiednie wojenne cz. 6 - To nie takie proste
  7. Spełnione przepowiednie wojenne cz. 7 Jackowski
  8. Spełnione przepowiednie wojenne cz. 8 Rosja biczem
  9. Spełnione przepowiednie wojenne cz. 10 Kaputin?
  10. Spełnione przepowiednie wojenne cz. 11 Fiasko
  11. Spełnione przepowiednie wojenne cz. 12 Straszna wizja generała
  12. Spełnione przepowiednie wojenne cz. 13 Komentarz Atora

czwartek, 1 września 2022

Niemcy i wartości europejskie...

Jakiś czas temu, Niemcy oficjalnie i formalnie do swojego społeczeństwa wysłali sygnał, że chcą rządzić całą Europą - np. Nowy rząd Niemiec chce przekształcić UE w "federalne państwo europejskie" 25 listopada 2021 (forsal.pl):
    Poświęcony Europie rozdział zawartej w środę umowy koalicyjnej SPD, Zielonych i FDP (...)

    "Przyszły rząd federalny wzywa zatem do stworzenia Stanów Zjednoczonych Europy" - pisze "Spiegel". "Po drodze chce zmienić traktaty UE - co w Brukseli jest powszechnie uważane za niemożliwe - i wprowadzić europejską ordynację wyborczą z ponadnarodowymi listami i wiążącym systemem najlepszych kandydatów".
    (...)
Pozostawię tym razem na boku, zastanawiającą kwestię, że Niemcy np. w osobie A. Merkel rządzili w UE od dawna i nie musieli o tym mówić - tylko faktycznie rządzili. Obecnie jeszcze przed wybuchem wojny, zaczęli o tym mówić... ciekawe!

Tu jednak skupię się na czymś innym: Kolejnym krokiem jest to, że obecnie Niemcy na forum UE mówią otwarcie z pełną butą, że szykują się do rządzenia w UE. Nie wiem... zakładają że mają do tego jakieś przypisane dziejowo prawo czy co??

Mają cały czas przy tym pełne usta wielkich słów jak europejskie wartości, praworządność itp. Nie pasuje do nich ich pyszne spojrzenie...

Tu pojawia się ciekawy kontrast!

Równocześnie mamy słynne już dziś niemieckie hełmy dla ukraińskich żołnierzy, którzy dzielnie bronią swojego kraju przed najazdem mordoru...

To jak to z tymi Niemcami jest?? Z jednej strony czują się Europejczykami, a nawet chcą rządzić całą Europą, a z drugiej olewają duży europejski kraj, który jest w tak tragicznych i krwawych chwilach????

Jeśli to są europesjkie wartości - to chyba z rosyjskiej propagandy!

To jeszcze nic!

Warto zwrócić uwagę na to co bezpośrednio z tej sytuacji wynika, otóż: jeśli Niemcy dziś z jednej strony szykują się otwarcie do rządzenia w UE, a z drugiej strony uważają, że są w Europie kraje tak nieistotne, że można im hełmy i zgniłe paczki słać (np. dziś czytamy) - to...

Ha! Właśnie! To pokazuje, że niemiecka wizja UE to unia, która jest zbudowana z krajów pierwszej ligi (np. Niemcy, Francja, kiedyś Włochy) oraz z krajów, które są tyle warte co zgniłe paczki...

Warto abyście sobie to dobrze uświadomili!

To jawny rozłam w strukturze i konstrukcji UE!

Nie jest to zawarte w żadnym traktacie, że są kraje mniej lub nic nie znaczące!

Od dawna mówi się o tzw. Unii dwóch prędkości wobec rażących i niepokojących poczynań biurokratów i polityków UE. Jak widać Niemcy widzą więcej niż dwie prędkości - dla nich oczywiste jest, aby kraje UE dzielić na prędkości...

Niemiecka wizja UE, dzieli kraje i ustawia w kolejce ważności - nie ma już wspólnoty krajów i wspólnej Europy!!

Jest to ewidentny rozłam struktury UE!

Warto tu wspomnieć, że przecież w czerwcu br. Ukrainie 27 ambasadorów (wszyscy!) przyznało oficjalnie status kandydata do UE!

Z jednej strony Niemcy chcą rządzić w UE, z drugiej strony jednogłośnie uważają Ukrainę za kraj europejski, a mimo to mogą przez ponad pół roku wojny - ich olewać???

To są te wartości europejskie Niemców???

Przypomnę, że w poście Nasz wróg nasłany po raz kolejny... cytowałem słowa Ursuli von der Leyen:
    na Twitterze napisała, że Tusk „uosabia nasze wartości”, a „teraz wraca do swojego kraju, aby ich bronić”.
Czyli Niemcy w osobie Ursuli von der Layen itp. nie tylko mają takie wartości, ale chcą je dalej krzewić???

Z całą pewnością o takiej UE marzyliśmy! :-(


Zwróćcie uwagę na tę konstrukcję: będziemy rządzić UE, ale jednocześnie konstrukcja UE ma być taka, że są superkraje oraz nickraje...
Więc będziemy rządzić, ale to my będziemy superkrajem i będziemy rządzić podległymi nickrajami - sprytne nie?!?!

No to już wiemy, jakiej Europy chcą Niemcy oraz jakiej Europie chcą przewodzić...
...to będzie europa przez małe "e"... niestety...


Update:
Tak dla przypomnienia w poście pt. Bestialstwo, nieludzkie okrucieństwo i ...milczenie (z 2 V 2022) napisałem o obecnej doktrynie UE (czyli doktrynie niemieckiej - bo innej nie ma od lat):
    Smutne jest jednak to, że walka z Polską lub Ukrainą tak naprawdę jest walką z Europą i prawdziwymi a nie wyświechtanymi wartościami europejskimi, takimi jak: braterski wzajemny szacunek, poszanowanie prawa do terytorium, własnej polityki i systemu państwowego, religii itp. oraz szacunek dla dorobku kulturalnego i każdego innego, nie bez znaczenia jest poczucie wspólnoty wszystkich krajów i działanie w kierunku wspólnego rozwoju i wzajemnej współpracy itp. itd.


Update:
Napisałem tu o nierównościach, nie jest to pierwszy raz, ale obecnie UE jest oburzona 200 mld euro jak czytamy: Unia wściekła, bo pojawił się nowy, wielki i nieodpowiedzialny rozrzutnik: Niemcy (wiadomosci.onet.pl; 4 X 2022).

Kolejny news: „435 mld euro, z czego 52 proc. przypada na Niemcy”. Europoseł PiS pyta KE o zgody na pomoc publiczną (www.tysol.pl; 12 X 2022).

Nie pierwszy i nie ostatni, ale symptomatyczny. Kraje jak napisałem "pierwszej ligi", drugiej, trzeciej... zapamiętajcie jaką unię chcą Niemcy...


Update:
Napisałem w tym poście, że:
    niemiecka wizja UE to unia, która jest zbudowana z krajów pierwszej ligi (np. Niemcy, Francja, kiedyś Włochy) (...)
Tymczasem obecnie Włochy nie tylko, że już nie są w pierwszej lidze, ale od czasu napisania tego postu stały się kolejnym chłopcem do bicia: Przewodnicząca KE Ursula von der Leyen przed wyborami we Włoszech: mamy narzędzia, jak w przypadku Węgier i Polski (tvn24.pl; 23 IX 2022).

Kultura? Brak w słowniku...

Ostatnio nadziałem się na jakiegoś jegomościa, nieco młodszego ode mnie. Zwróciłem mu uwagę na to, że jego zachowanie jest nieobyczajne - kulturalnie, spokojnie i rzeczowo.

Ten zapytał się gdzie jest napisane, że mam rację?

Odparłem mu, że kultura osobista wymaga odpowiedniego zachowania...

Ten na "kultura osobista" zrobił tak wielkie oczy jakby pierwszy raz usłyszał coś podobnego!


Co się dzieje na świecie??
Za granicą mamy regularną wojnę: zrównywanie miast z ziemią, gwałty, obozy filtracyjne, śmierć i kaźnie są na porządku dziennym...

A u nas, człowiek mówi po Polsku... jednak z Polakiem i europejską cywilizacją nie ma nic wspólnego...

Dla kontrastu tego samego dnia widziałem w sklepie ukraińską rodzinę (4 osoby), gdzie mały chłopczyk wszedł komuś pod nogi, ojciec od razu zareagował i co ciekawe bardzo spokojnie i dokładnie wytłumaczył dziecku co się stało i że ma nie przeszkadzać innym...
Naprawdę mnie to urzekło, to są prawdziwi Europejczycy, kulturalni - wiedzący jak się zachować.


Wracając do pierwszego przykładu, to czy dziś młodzi ludzie nie rozumieją, że bez kultury korporacje zrobią z nich jedynie mięso przemysłowe, roboli, którzy nie mają prawa do niczego - mają całe życie pracować, a kultura to jest zarezerwowana dla... ich zagranicznych szefów;(

sobota, 13 sierpnia 2022

Czy żyjemy w symulatorze?

Takie pytanie zadaje sobie i czytelnikom autor obszernego artykułu dostępnego w aktualnym numerze Astronomii, która właśnie obchodzi swoje 10-cio lecie! Gratulacje!;)

Wracając do tematu, to bardzo ciekawe zagadnienie, a jest tym ciekawsze, że ostatnie osiągnięcia nauki oraz rozwój naszej technologii przyczynił się do tego, że z jednej strony coraz więcej wiemy o istocie świata, w którym żyjemy a z drugiej strony mnożą się argumenty przemawiające za tym, że to jednak symulacja.

Hmmm... no skoro stwórca tworzy świat, to oczywiście o wiele łatwiej jest go stworzyć wirtualnie;)
(jest to również bezpieczniejsze - również dla samego twórcy!)

Pytanie to jest o tyle istotne, że skoro dziś naukowcy mają dowody na zjawiska, które mogą potwierdzać, że faktycznie żyjemy w świecie wirtualnym - to przemawia to za tym, że to właśnie dziś, jak nigdy w historii człowiek może zadawać sobie to pytanie!

I oczywiście zadaje. We wspomnianym artykule cytowane są najsławniejsze głowy naszej cywilizacji, które snują rozważania na ten temat. Znajduje się tam też wprowadzenie, które wyjaśnia dlaczego właśnie dziś możemy sobie zadawać to pytanie i jak nigdy dotąd nie znajdzie się taki, który powie, że to z całą pewnością nie prawda - bo wspomnianych dowodów naukowych jest coraz więcej, zamiast coraz mniej...

I cóż z tym począć?;)

Ja mogę nieco rozwinąć treść tego arcyciekawego artykułu:

W aktualnej "Astronomii" możemy przeczytać wiele teorii, omawiane są koncepcje oraz toczące się naukowe przepychanki, gdzie padają bardzo ciekawe stwierdzenia, które bądź tezę tę potwierdzają bądź nie.

Do jednej z ciekawszych można zaliczyć podany w artykule argument sceptyków, że to nie jest symulacja, gdyż wymagałaby ona ogromnych mocy obliczeniowych.

Przy pierwszym zastanowieniu faktycznie argument wydaje się sensowny. Spopularyzował wizję życia w symulacji film Matrix z lat 90. i właśnie choćby na jego przykładzie widać wyraźnie, że faktycznie symulowanie takiego świata wymaga ogromnych mocy obliczeniowych, które dziś są niepojęte. (przy okazji: jestem bardzo rozczarowany filmem Matrix, który kulał na obie nogi tego intelektu, który go stworzył - niestety! Pisałem o tym niedawno w tym poście).
Jeszcze innym zagadnieniem, jest nadwyrężenie mocy obliczeniowej takiego świata, chyba po raz pierwszy w masowej rozrywce temat został zaprezentowany (całkiem sprawnie) w 3 sezonie serialu Westworld (Wikipedia), gdzie uczestniczka celowo doprowadza do takiej sytuacji.


To bardzo ciekawe, bo jednocześnie jest to fajny test na to czy żyjemy w wirtualnej rzeczywistości. My obecnie żyjemy w przekonaniu, że nie da się nadwyrężyć mocy obliczeniowej tego świata - o ile on faktycznie jest cyfrowy.

Nie jest to jednak takie proste, bo może właśnie wiele rzeczy, które są dla nas oczywiste są właśnie objawem tej niewydolności? Posługując się przykładem wspomnianego filmu Matrix, to może właśnie deja vu?

Z fizyki znane od dawna (a w skali kosmicznej to od niedawna:P) zjawisko dylatacji czasu (Wikipedia), może właśnie jest taką sytuacją, w której procesy tak szybkie prześcigają możliwości systemu? Właśnie tak mi to wygląda...

Informatyk powiedziałby na to: system jest niewłaściwie zbalansowany, bo różne jego części wymagają drastycznie różnych mocy obliczeniowych.

Jeśli faktycznie dochodzi tutaj do takiego zjawiska, to mówimy tutaj o takich chwilowych zatrzymaniach symulacji, które są niezbędne do nadrobienia tych utraconych - "klatek symulacji" - jak utracone klatki animacji w grach.

To baaardzo problematyczne, ponieważ każdy z nas wyposażony jest w oczy, które bardzo często mrugają, a nasze mózgi są tak skonstruowane, że nie dostrzegamy tych chwil, w których mamy wyłączoną wizję!

Oooooo! To gruba kwestia!


Czytałem kiedyś szacunki ile czasu z życia nam wypada, właśnie poprzez ten brak wizji - ponoć kobiety tracą go więcej. Może to taki naturalny i działający na szeroką skalę system, który ma zapewnić, że jeśli system się nie wyrabia to my nie mamy żadnych szans się zorientować, że system zamarł(!)

Uwaga! Uświadomcie sobie, że każdy z nas jest wyposażony w mechanizm mrugania, który wyłącza nas!
...i być może wyłącza nas cały czas i my nie mamy żadnych szans się zorientować, że system symulacji właśnie miał laga!

Z punktu widzenia projektanta sytemu to genialne rozwiązanie! Bo gdy w grze grafika się przytnie to widzimy zamrożony obraz i to razi, a jeśli lag jest potężny to można w międzyczasie zginąć i nie zauważyć tego itp.
Tu jednak nie mamy szans się zorientować, że lagi są na porządku dziennym;)

Jest jeszcze jedno zjawisko, które jest opisywane jako wskazówka zegara, która zatrzymuje się w czasie. Naukowcy tłumaczą nam, że gdy spojrzymy na zegar to pierwsza sekunda jest dłuższa. Tłumaczą to po swojemu, ale to też wygląda wypisz wymaluj na jakiegoś laga...


Wydajność systemu symulacji


To jest oczywiście kluczowa kwestia. Pytanie jednak, czy jest prawdą, że nie opłaca się tworzyć tak bardzo złożonej symulacji. Ponownie przechodząc do świata Matrixa - można powiedzieć: ok, no ale czy ludzie są tutaj wystarczająco wydajni? Może produkują za mało prądu, aby uruchomić taką symulację? A przecież mają jeszcze zasilać maszyny...

Coś w tym jest...

Jednak ja się z tym nie zgadzam.

Przykładowo mruganie, może być też przełączeniem się "zadań" w naszych mózgach - np. podczas mrugnięcia nie myślimy, nie mamy świadomości bo np. moce obliczeniowe naszego mózgu są przeznaczane w całości na rzecz samego symulatora.
Jest to o tyle użyteczne rozwiązanie z punktu widzenia nadrzędnego systemu, że jeśli potrzeba więcej mocy obliczeniowej, to dłużej przymykamy oczy i wszystko jest nadganiane - a my (po podmianie zadań w mózgu) nie możemy mieć bladego pojęcia: czy i jak długo!

Jeszcze innym wariantem jest sytuacja, w której system symulatora jest wyposażony w dostatecznie duże źródło energii (np. zasilanie Bazy Starkiller w Gwiezdnych Wojnach epizod VII lub jakaś zimna fuzja itp.), wtedy moce obliczeniowe nie są tak istotnym problemem, jak my to współcześnie rozumiemy.

Jednak załóżmy, że tak nie jest, że brakuje energii albo komputer symulatora ma za mało mocy obliczeniowej w tak rozrośniętym systemie i populacji.


Po pierwsze: wszędobylska optymalizacja


Jednym z najbardziej ciekawych przykładów jest to o czym wspominałem na początku, że obecny rozwój nauki oraz dzisiejszych gier pokazuje ogromne podobieństwo. W skrócie chodzi o to, że obecnie w grach, generowany jest tylko ten świat, na który właśnie patrzymy, cała reszta jest pomijana. W początkowych czasach, czyli jakoś około lat 80. i 90. odkryciem stulecia było to, że genialną optymalizacją wydajności generowania światów 3D jest renderowanie wyłącznie tego na co patrzymy. Zyski były ogromne. Zaczęło się sprawdzanie pola widzenia, sortowanie obiektów itp.

Tymczasem doświadczenia naszych fizyków, dowodzą że nasz świat działa podobnie, już od dawna mówiło się o tym, że to na co nie patrzymy być może nie istnieje. To nie jest dobry przykład, ale może być on obrazowy: problem kota Schrödingera (Wikipedia), który jest co najmniej infantylny, ale wyobraźmy sobie, że z punktu widzenia systemu komputerowego, niech ten kot naprawdę nie istnieje skoro nikt na niego nie patrzy?

Właśnie tak się to obecnie robi w grach, to czego nie widzimy jest wyłączane z procesu renderowania sceny np. gry czy innej symulacji.

Warto więc zadać pytanie: no to może naprawdę znajdujemy się w symulacji?

To co teraz opisałem jest oczywiste i najczęściej podawane w tym zagadnieniu. Jednak teraz napiszę coś o czym się zwykle nie mówi.

Takich optymalizacji naszego świata jest cała masa i właśnie ta ilość zaczyna być zastanawiająca!
Po pierwsze wszyscy jesteśmy ograniczeni - choć niekoniecznie zdajemy sobie z tego sprawę na co dzień. W liceum koleżanka mówiąc do nauczyciela powiedziała, że człowiek nie jest ograniczony, a ja na to przy całej klasie: właśnie jest baaardzo ograniczony: jesteśmy teraz w klasie - czyli zamkniętym pudle: widzimy tylko to co się tutaj dzieje, słyszymy również głownie to co tutaj się rozgrywa oraz w ograniczonym zakresie to co za drzwiami oraz za oknem. Ale nie słyszymy i nie widzimy tego co się dzieje po drugiej stronie tego budynku.

Jak widać, niektórzy mogą żyć w przekonaniu, że to nie są ograniczenia - choć koleżanki nie chcę teraz obrażać, bo naprawdę jest bardzo inteligentną i interesującą osobą;)

Ponownie, z punktu widzenia projektanta systemu to genialne, że nie jesteśmy duchami, które mogą przenikać ściany, widzieć przez nie i słyszeć - fantastyczna optymalizacja.

(samo ustawienie podłoża-Ziemi pod nami (konstrukcja naszego świata) oraz grawitacji, która nas dokleja do podłoża, już ucina pół świata(!), w przeciwieństwie do sytuacji, w której żylibyśmy w 3D jak kosmonauci - mocna optymalizacja systemu!
Należy to rozumieć w ten sposób, że im większa, im powszechniejsza, im silniejsza siła przyciąga nas do podłoża-ograniczenia (tym mniejsze prawdopodobieństwo, że ktoś się temu przeciwstawi) tym większa szansa, że jesteśmy w symulatorze!
Zwróćcie uwagę, na to o ile częściej możemy latać w grach, niż w życiu!)

Ktoś może powiedzieć: ok, ale przecież na świecie jest kilka miliardów ludzi, a każdy jest wyposażony w mózg - czyli komputer - to ogromne moce obliczeniowe, które są niezbędne do takiej symulacji.

To nie jest takie proste, bo moc obliczeniowa potrzebna jest na boty (np. zwierzęta), ale jeśli tam po drugiej stronie jest prawdziwy człowiek to jego biologiczny mózg z jednej strony może niwelować potrzebę zużywania mocy obliczeniowej na symulowanie działania mózgu, a z drugiej strony część mocy obliczeniowej mózgu może być na stałe wykorzystywana jako część mocy niezbędnej do funkcjonowania samej symulacji.


Bardzo istotne jest też zagadnienie: jak działają nasze mózgi. Wszyscy o tym wiemy, choć może sobie cały czas tego nie uświadamiamy (uświadamiamy, gdy już się złapiemy:P), że mózg ciągle chodzi na skróty. Dosłownie również, bo np. do domu wracamy tą samą drogą.

To takie lenistwo naszego mózgu, skoro coś powtarzamy to robimy to na autopilocie. To się tyczy chodzenia, wykonywania złożonych czynności a nawet mówienia (niektóre zaburzenia mózgu powodują bardzo widoczne objawy takich uproszczeń mowy, słownictwa itp.). Do tego zaliczyć można błąd w rodzaju wkręcenia papierosa do zamka, zamiast klucza;) Gdy się połapiemy to mówmy: co ja robię??

To pokazuje, że nasze mózgi również stosują wiele optymalizacji (są to oszczędności CODZIENNE, czyli na masową skalę w systemie!), czyli oszczędności mocy obliczeniowej mózgu - oszczędności energii oraz jego wydajności na dalsze ważniejsze czynności.

Czy mózg jest symulowany, czy nie jest skonstruowany tak, aby był maksymalnie wydajny. Niech to będzie właśnie lenistwo mózgu.

...a niektórzy to prawdziwi prymusi lenistwa!;)))

Nie będę wskazywał palcem, ale miałem tutaj napady hord trolli - więc wiadomo;) Ostatnio zaproponowałem konkurs, najpierw podlinkowano rozwiązanie z internetu, a potem gdy powiedziałem, że oczekuję na inne rozwiązanie (może być to moje) to od roku nikt się nie zgłosił...

To też takie lenistwo - po co mam pisać program, skoro w Google może znajdę gotowy kod, który ktoś już kiedyś napisał!

I w tym wypadku nie obrażam tutaj takich ludzi (choć z punktu widzenia nauki - to właśnie jest takie rozróżnienie, że ten kto znalazł kod w internecie nie może siebie nazwać programistą... ale to inny temat) - jednak właśnie nasz mózg kiedy tylko trafi się okazja - oszczędza!


To jeszcze nie koniec oszczędności

...czyli uproszczeń - optymalizacji systemu.


Nasze mózgi nie tylko są leniwe, ale też mają coś zupełnie innego!
Wiecie co?

Mają wbudowane ograniczenia, które działają niesamowicie sprawnie - i podobnie jak jest z mruganiem oczami - tutaj najczęściej kompletnie nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Kiedyś na pewnym wykładzie (jest do znalezienia na YT) powiedziałem, że to jak nasze myśli błądzą w naszych głowach to jest takie pomieszczenie, ale każdy z nas ma je inne: jedni mają bardzo wąskie, inni bardzo niskie, a inni bardzo długie itp. Problem w tym, że nasze myśli nigdy nie przekraczają tych ścian i my kompletnie nie jesteśmy tego świadomi!

Warto to podkreślić: nie wiemy gdzie się kończy świat naszych myśli na współrzędnej x, y i z. Nie jesteśmy świadomi tego czy nasze myśli doszły już do takiej ściany czy może jeszcze mają do niej daleko - ale już kompletnie nie jesteśmy świadomi tego, że przez całe życie nasze myśli nie przekroczyły tej ściany!

Nie opowiadam tu żadnych bajek - zapewniam!;)

To wieloaspektowe zagadnienie, niemniej jest naukowo dowiedzione, że każdy z nas ma swoją osobowość. Tymczasem właśnie osobowość to faktycznie jest zbiór naszych ograniczeń - ograniczenia bywają piękne, to nie jest wada, ale też jednocześnie uniemożliwiają nam lub baaardzo utrudniają przekraczanie owych granic.

Jeśli przeczytaliście sobie (choć pobieżnie) jak rozumiemy kolejne osobowości jakie rozróżnia psychologia, to nie wiem czy zwróciliście uwagę na pewien automatyzm (znów mózg idzie na skróty!) oraz ograniczenia, które opisują danego osobnika.
Podkreślam to nie jest źle, że tak jest - że jesteśmy ograniczeni... paradoksalnie...

(przykładowo dziś w epoce internetu jesteśmy przeładowywani informacjami (tzw. przeciążenie informacyjne (Wikipedia)), możemy spędzić całą dobę na czytaniu newsów tylko z jednego portalu... Dlatego dziś jak nigdy wcześniej wiemy, że mózg może zostać przeładowany informacjami i wiemy jak się tym męczymy. Dlatego nie trudno wytłumaczyć, że gdyby dochodziło do mózgu zbyt wiele obrazów, zbyt wiele dźwięków np. z całej dzielnicy (film Lucy) - to nie wytrzymalibyśmy tego - też zastanawiające...)

...jednak z punktu widzenia projektanta systemu - wprowadzamy do systemu ludzi: ograniczonych, a przez to optymalnych oraz ... UWAGA! ... przewidywalnych!

To projektant jest w domu?;)

Co więcej optymalizacje sięgają maksimum, bo przykładowo są takie zaburzenia psychiczne, które zdrowi nazywają właśnie automatycznymi, wręcz robotami - tak mówią o takich ludziach!

Nie jest to przesadą, są takie osobowości - tacy ludzie, którzy są wyjątkowo automatyczni w różnych czynnościach i naprawdę zachowują się jak roboty.

Co więcej niektóre osobowości są takie, że posługują się bardzo ograniczoną ilością dostępnych opcji, czyli mówimy tu o ludziach niezwykle przewidywalnych.

Często żony, mówią że ich mężowie są przewidywalni (o jakie to niebezpieczne!:P), ale zapewniam was, że są takie osobowości, które są naprawdę przewidywalne na każdym kroku. Pisałem o tym ostatnio na przykładzie kaputina, że jest przewidywalny np. w swojej agresji itp. Tacy ludzie są niesamowicie przewidywalni, co nie przeszkadzało w tym, że większość ekspertów i komentatorów nie przewidziała jego ostatniego ataku - ciekawe;)

Jeśli człowiek jest przewidywalny to nawet jeśli system ma co chwilę lagi, których nie dostrzegamy bo mrugamy powiekami - to o wiele łatwiej jest wszystko nadgonić w trakcie mrugnięcia...
Ok są nas miliardy, ale jesteśmy bardzo przewidywalni...

"Shut down forever!"


Przewidywalne jest coś jeszcze... Mówiłem o mruganiu powiekami... ale przecież każdy z nas MUSI spać!

To ponownie GRUBA RZECZ!

Jeśli założymy, że każdy z miliardów ludzi musi spać raz na dobę minimum 6 godzin - to wynosi to 1/4 doby. Nie muszę Was przekonywać, że ponownie pasuje to idealnie do naszych rozważań o optymalizacji systemu!
(w pracy programista, który dokonał optymalizacji systemu o 1/4 - dostaje premię, a koledzy będą go nosić na rękach;)) )

Czyli mamy system, w którym wszyscy mają ograniczone mózgi (osobowość, zaburzenia), co chwilę mrugają oczami... i jeszcze śpią!

Nie byłoby to aż tak istotne, gdyby nie słowo "musi"...

To reguła i jednocześnie potężne ograniczenie.

Jakby tego było mało, system nas karze, gdy zmuszamy się do niespania. Człowiek, który długo nie spał doskonale wie, że jest karany, jego reakcje są spowolnione, jest senny - cierpi. Im dłużej nie śpi np. dobę, tym bardziej zachowuje się jak zombie - nie można mu dać nawet prostego zadania matematycznego do rozwiązania, nie mówiąc o bardziej złożonych operacjach, które często na co dzień wykonujemy (to zagraża naszemu życiu! Czyli szantaż!).

Brzmi znajomo?

Ponownie zastanówcie się nad tym, że podobnie do systemu mrugania powiekami (również jesteśmy karani, gdy tego nie robimy!), system obowiązkowego snu jest znaczącą optymalizacją systemu na ogromną skalę.

To bardzo poważna rzecz, nasze mózgi są tak skonstruowane, że da się je wyłączyć(!) i... musimy robić to często i regularnie!

To przypomina uśpienie/hibernację komputera. Komputer ma wbudowany mechanizm, dzięki któremu możemy uśpić każde zadanie w systemie oraz całość systemu!

Widzieliśmy to w filmach: Dark City oraz Lucy.

Jednak zdajcie sobie sprawę, że nasze mózgi zostały tak skonstruowane, że nie potrafią inaczej funkcjonować jak z długim i częstym snem?

Elektronikowi mógłbym w tej chwili powiedzieć, że ten procesor ma doprowadzoną linię HALT.

Jeśli wszyscy mamy doprowadzoną linię HALT, która notorycznie jest włączana, to znaczy że kompletnie nic nie wiemy o tym w jakim systemie żyjemy!

Co więcej tak jak komputer nie ma pojęcia, czy zostanie uśpiony na 5 minut czy na 5 miesięcy - podobnie my nie wiemy co się dzieje jak śpimy (film Dark City) i jak długo śpimy....

Przerażające?;)

Dla nas przerażające, ale dla twórcy systemu śmieszne i oczywiste, przecież programy (zadania/procesy) w systemie komputerowym też możemy usypiać;)


Jeszcze innym zagadnieniem, nieco podobnym do snu, jest nasz rozwój. Najpierw jesteśmy niemowlęciem, potem dzieckiem i nastolatkiem. We wszystkich tych etapach mamy bardzo ograniczone możliwości mózgów, początkowo nie potrafimy mówić, a nawet jeśli już potrafimy to mamy ubogie słownictwo i zwykle nie mówimy nic wartościowego czy odkrywczego - żaden profesor nie przychodzi na konsultację do dziecka;)

U nastolatków to pomieszczenie naszych krążących myśli się znacznie poszerza, jest to ciekawy etap i bardzo ważny (np. aby się nie zatrzymał lub aby się rozwijał w zrównoważony sposób po wszystkich osiach). No ale podkreślmy, jeśli coś się rozwija, nawet szybko to znaczy, że średnio nie jest w tym okresie mocno rozwinięte.

Okres dzieciństwa to bardzo proste reakcje, uproszczone (lub brak) słownictwo i bardzo ograniczone myślenie i rozumowanie. Warto podkreślić, że znajduje to od dziesięcioleci potwierdzenie w badaniach mózgów (tzw. fal mózgowych) - więc nie są to jedynie obserwacje, ale naukowe pewniki.

Fajna optymalizacja?;)

To jeszcze nie koniec, bardzo podobne procesy zachodzą w przeciwnym kierunku, gdy osoba się starzeje!

Mamy tu dwa istotne okresy ludzkiego życia (dwa z trzech!), w których absolutnie nie wykorzystujemy całego potencjału naszego mózgu! Bardzo silny argument przemawiający za tym, że nasze mózgi są symulowane. Są zbudowane w optymalny sposób z ograniczonymi etapami życia - czyli zaoszczędzone zasoby systemu symulatora mogą być przekierowane do ważniejszych zadań.

33% oszczędności to ponownie ogromna optymalizacja!
...i nikt z nas nie może przed tymi etapami uciec...


Te wszystkie ograniczenia to cały czas mało!


Mamy coś takiego jak powszechnie obowiązujące prawa natury, fizyki oraz chemii.

Z naszego punktu widzenia to proza codzienności - jak jabłko Isaaca Newtona, ale z punktu widzenia projektanta systemu - ważne ograniczenia - czyli optymalizacje systemu!


Piszę o tym wszystkim z prostego powodu: tych ograniczeń, czyli optymalizacji systemu jest tak wiele... za wiele!

...że niestety, ale tak się projektuje duże systemy i jest to może nie dowód, ale naprawdę poważny argument przemawiający za tym, że faktycznie żyjemy w symulatorze...


Po drugie: moc, mocy nie równa


Powiedzieliśmy sobie już, że system taki nie wymaga takich dużych mocy obliczeniowych jak się zakłada, bo wszystko zostało zaprojektowane optymalnie, czyli zostało wprowadzone wiele uproszczeń, ułatwień, prekalkulacji zapisywanych na bieżąco w bazach danych itp.

Argument stanowiący o tym, że symulator z samej swojej natury jest tak bardzo wymagający pod względem mocy obliczeniowej (czyli energii) ma jeszcze jeden słaby punkt.

Nasze komputery działają w oparciu o procesory takie jak np. ARM, Intel, AMD itp. To są klasyczne procesory, których działanie jest bardzo proste, a obecny bardzo duży przyrost mocy obliczeniowej np. kart graficznych (które obecnie są centrum szybkiego przetwarzania danych) oparty jest nie na zmianie tego jak powinien działać program i procesor, ale jedynie na zwielokrotnieniu takich jednostek, które najlepiej aby pracowały równolegle, czyli niezależnie od siebie (co często nie jest możliwe z wielu względów - innym razem wyjaśnię).

Tymczasem, gdy zmienimy sposób myślenia o komputerze to natkniemy się np. na komputer kwantowy (Wikipedia), który zaskakująco może dla niektórych dostarcza o wiele rzędów większe moce obliczeniowe.

Dlatego należy zmienić myślenie: jeśli żyjemy w symulatorze, to jest on z pewnością uruchamiany na komputerach o wiele, wiele, wiele razy większej mocy obliczeniowej niż te, które obecnie mamy - czyli są w tym systemie symulowane.

To oczywiste - dla wydajności, lepiej symulować działanie komputerów prostszych, niż te na których symulator jest uruchamiany;)

Tu ponownie pojawia się problem, umyślnego przeciążenia systemu z serialu Westworld. Czyli mamy zoptymalizowany i zbalansowany symulator, ale w ramach tej symulacji jednostki działają złośliwie, czyli wykorzystując wiedzę o samym systemie (my niestety obecnie niewiele o nim wiemy - ale jeśli mam rację w tym co tu napisałem to może niedługo będziemy o tym wiedzieć więcej!) powodują, że nadwyrężają te części systemu, które są najsłabsze lub robią to z czym system radzi sobie najmniej wydajnie - z założenia.

To oczywiste, że takiej sytuacji żaden system nie udźwignie, bo bez względu jaka jest jego moc obliczeniowa - to zawsze (jeśli wiemy co robimy) możemy ten system nawet zawiesić (ciekawe czy zawieszenie to jest takie dłuższe przymknięcie powiek - taki wielogodzinny sen??).

Oczywiście nie jestem w stanie przekonać Was na 100%, ale przyznacie, że tych przypadków podobieństw do tego jak się dziś projektuje symulatory (np. gry komputerowe) - jest jakoś zbyt podobne do tego co dziś naukowcy, fizycy mówią o naszym świecie.


Czy jest do pojęcia?


Pod koniec autor tego artykułu zadaje ciekawe pytanie... ok, mamy bardzo zaawansowany symulator, doskonale dostosowany do naszych mózgów, działanie naszych mózgów doskonale jest zgrane z wadami tego symulatora czyli np. z ciągłym mruganiem i cyklicznym snem. Ale co jest za zasłoną symulacji?

Wg autora artykułu, możemy mieć problem w zrozumieniu tego świata, który faktycznie znajduje się po drugiej stronie. Jak dowiodłem podstawy naszej egzystencji są oparte o zasady i reguły, które faktycznie są ograniczeniami systemu - być może wprowadzone specjalnie w celu zrównoważenia i zminimalizowania obciążenia obliczeniowego.

To sugeruje, że świat w którym działa symulator naszej rzeczywistości - kompletnie nie przystaje do tego co my znamy jako codzienność!

To jest też kolejny argument odnośnie wydajności, te ograniczenia wydajności komputerów, które my znamy, po tamtej stronie po prostu nie istnieją!
Nasuwa się tutaj porównanie: Bóg i boski świat w kontrze do naszego ograniczonego i zamkniętego.

Zgadzam się z sugestią autora: naprawdę tamten świat może być radykalnie i drastycznie inny, a zarazem może być kompletnie nie do przewidzenia i wyobrażenia - dla nas przyzwyczajonych do ograniczeń, które prawie do końca nas definiują!
...cóż na to poradzę...

Jednak, ja bym tego pytania tak nie zadał. Mózg jest od tego, aby wszystko zrozumieć, choć przyznam to może nie być łatwe.

Jak trudno jest się przestawić, nauczyć czegoś wie każdy, kto się uczył czegoś nowego, np. jeżdżenia na Segway-u;)

Jak żyć, bez prawa powszechnego ciążenia? Jak żyć bez pojęcia góry i dołu? Jak żyć w niefizycznym świecie, czyli takim który będzie w opozycji do tego, który najlepiej znamy?


Trudności z pewnością są, ale pragnę zwrócić Waszą uwagę na rewolucje jakie ostatnio dokonały się na naszych oczach. Z łatwością zapadamy się w całkowicie fikcyjne światy książek, potem kina i telewizji, obecnie od kilkudziesięcioleci w różnorodne światy gier komputerowych. Idzie nam naprawdę dobrze.

Obecne lata pandemii są rekordowe w ilości czasu jaki spędzamy w wirtualnych światach (czy społecznościach). Sam stworzyłem z kolegą specjalny kanał, na którym spotykamy się i obecnie jest ekipa, która niemal regularnie się tam spotyka i rozmawiamy tam np. na takie tematy jak ten.

Świat internetu jest światem: fikcyjnym, sztucznym - wirtualnym. To pokazuje, że nasze mózgi doskonale odnajdują się w zupełnie odmiennych rzeczywistościach.

Nie wiedzieliście tego?

Może jednak zrozumienie i ogarnięcie nadrzędnej rzeczywistości do naszej - nie będzie takie trudne?;)

Byłoby fajnie!;)


Chciałbym kiedyś znaleźć odpowiedź na to pytanie...
...na razie odpowiedzi na niektóre z nich dostarczają: symulacje i wirtualna rzeczywistość;)


Polecam artykuł (oraz inne ciekawe w tym numerze - np. super wyprawa dla fanów Star Wars!) oraz magazyn "Astronomia" - jedyny polski miesięcznik astronomiczny;)


Update:
Rozważania powyższe są możliwe i obecnie powszechnie zrozumiałe głównie za sprawą rozwoju dzisiejszej informatyki oraz gier komputerowych.

To interesujące, jak nasze dokonania naukowe i inżynieryjne doprowadzają nas do czegoś kompletnie niespodziewanego.

Granie się do niczego nie przydaje?

Warto wspomnieć o osobach posiadających bardzo ograniczone możliwości myślenia (czyli tak jak wcześniej pisałem osoby nie tylko nie wiedzą gdzie znajdują się ściany, ale niestety te ściany są bardzo wąskie i niskie dając małą przestrzeń), które jak to często bywa mają najwięcej do powiedzenia i najgłośniej tak,aby wszyscy to usłyszeli (Zgroza!).
Taki przykład (niereprezentatywny - choć kto wie;) ), czyli post Granie się do niczego nie przydaje.

Tak jak cytuję w jednym z komentarzy, gry komputerowe to szczególny przypadek z dziedziny tzw. symulacji komputerowej. To bardzo zaawansowana (np. matematycznie i informatycznie) dziedzina wiedzy i informatyki.

Może zszokuje to osoby, które uważają że gry się do niczego nie przydają, ale w mojej ocenie gry komputerowe to najbardziej wymagająca i trudna dziedzina informatyki.

Dodatkowo jak widać otwiera nam wszystkim oczy na świat, życie i jego fundamenty.

Innymi słowy dzięki grom dowiedzieliśmy się o otaczającym nas świecie, zadziwiająco dużo - tak dużo, że nikt by tego nie przewidział np. 200 lat temu.

Życie w symulatorze jeszcze 200 lat temu było niemal nieistniejącym tematem, a dziś dzięki filmom i grom - temat jest powszechnie znany.


Update:
Kolejny odcinek cyklu we wstrząsającym poście: Czy żyjemy w symulatorze? Cz. 2 Optymalizacja.

piątek, 15 lipca 2022

TENET - film

Obejrzałem wczoraj film Tenet z 2020 roku (Wikipedia)
...i powiem Wam: rewelacja!;)

Jeśli jeszcze nie widzieliście to oglądajcie od początku film bardzo skrupulatnie (da się??), bo potem się Wam przyda;) Ci którzy lubią takie kino, już wiedzą o jakiego typu film chodzi, choć Tenet to film jakiego jeszcze nie było - więc zaskoczenie macie gwarantowane!;)


Kiedyś masy widzów zachwycały się Matrixem, tymczasem ja traktowałem go jak komiks dla dzieciaków, bo zdruzgotała mnie ignorancja twórców, którzy nie mieli bladego pojęcia co to jest wirtualna rzeczywistość. Np. co jest z tym telefonem?? Co to za idiotyczny pomysł?? Dlaczego trafiony - ginie w rzeczywistości - powariowaliście?? "Bo mózg nie może istnieć bez ciała"??? Steki bredni, które widzowie kupili jak świeże bułeczki...

Tymczasem Tenet to jest film, który naprawdę rozruszał moje szare komórki, jak mało który film (żaden??). Mówcie sobie o Matrixach, ale Tenet to naprawdę rewelacyjny film!;)

Dla tych co jeszcze nie widzieli: nie było jeszcze takiego filmu, więc trudno cokolwiek powiedzieć, lepiej zobaczcie: jak pisałem oglądajcie uważnie. Po jakiś 40 minutach już będziecie wiedzieli o czym jest ten film, więc będziecie wiedzieli czy to jest film dla Was. Jeśli dla Was, to jeszcze Was mocno zaskoczy!;)

Polecam!

środa, 6 lipca 2022

Barbarzyństwo Unii Europejskiej

Już 3 marca br. napisałem, że wydarzyło się coś niezwykłego, co może mieć fantastyczne przełożenie na całe setki lat: Jesteśmy w przededniu nieoczekiwanego.

Dziś dopisałem do tego postu update:
    Wygląda na to, że potencjalnej unii polsko-ukraińskiej (+ ewentualne inne kraje regionu) zaczynają się już na poważnie obawiać najsilniejsze kraje UE. Zdają sobie sprawę z tego co się dzieje i jakie to będzie miało dla nich konsekwencje - jak pisałem być może nawet na setki lat.
Fatalnie to wygląda (i przekłada się na faktyczne działania), gdy z jednej strony Niemcy w UE decydują o najważniejszych kwestiach od dawna, pouczają innych jak autorytet moralny ("The Te legraph": oto jak Niemcy i Francja omijały embargo na sprzedaż broni do Rosji (businessinsider.com.pl)), a z drugiej strony wkładają kij w szprychy pomocy dla bohatersko walczącej Ukrainy???

W poście Sankcje, sankcje i... co dalej? napisałem:
    (...) mamy już 100 dni wojny, a sankcje zdają się kompletnie nie działać. Z jednej strony mamy wielu miłośników biznesu z mordorem, więc sankcje są łagodzone, mają ogromne jak jezioro dziury oraz są opóźniane tak długo jak to się da (...)
O co tu chodzi? Jak to możliwe???

Jedną z odpowiedzi jest np. ten news: Belgijski historyk: Rząd Niemiec potajemnie trzyma z Putinem (www.tvp.info) oraz:


Olaf Scholz wystawił Ukrainę w kluczowej sprawie? Obciął listę dostaw broni

Z drugiej strony Francja też chciałaby szybko dogadać się z mordorem, niedawno obiegła media informacja, że ponoć już proponowali Ukrainie ugodę na warunkach mordoru - tak aby desPutin wyszedł z twarzą... Najchętniej by już rozpoczęli sprzedaż broni dla mordoru oraz ustabilizowali sytuację na rynku energetycznym - nawet kosztem Ukrainy czy innych krajów...

W poście pt. Bestialstwo, nieludzkie okrucieństwo i ...milczenie (z 2 V 2022) napisałem:
    Dodatkowo UE powinna w góra dwa dni przyjąć Ukrainę, a nie w 2024 roku!
    I CO TAM ROBICIE W UE??? NAD CZYM MYŚLICIE???

W update do wspomnianego wcześniej postu napisałem:
    Smutne jest jednak to, że walka z Polską lub Ukrainą tak naprawdę jest walką z Europą i prawdziwymi a nie wyświechtanymi wartościami europejskimi, takimi jak: braterski wzajemny szacunek, poszanowanie prawa do terytorium, własnej polityki i systemu państwowego, religii itp. oraz szacunek dla dorobku kulturalnego i każdego innego, nie bez znaczenia jest poczucie wspólnoty wszystkich krajów i działanie w kierunku wspólnego rozwoju i wzajemnej współpracy itp. itd.
To jest ewidentne barbarzyństwo, bo jeśli mordor jest barbarzyński - to barbarzyński jest również każdy kto go wspiera. Niestety! Barbarzyństwo tych krajów UE przeliczyć można na trupy z wojny na terenie Ukrainy...

Nie można o tym jedynie mówić, należy działać! Należy srogo ukarać Niemcy i Francję, nawet zawieszając ich członkostwo w UE...
...problem w tym, że sytuacja w UE jest tak upolityczniona i niemieckokratycznie chora, że być może, że ukaranie Niemiec nie jest obecnie możliwe...

Ta hańba UE nie zmaże się przez setki lat...


Update:
Więcej w poście Niemcy i wartości europejskie...


Update:
Uderzający jest kontrast geograficzny: dlaczego pomoc Ukrainie udzielają Amerykanie, skoro jest tyle krajów europejskich i to na dodatek zrzeszonych w ramach UE?!? Czy Europie nie jest bliżej, łatwiej??

To chyba najistotniejszym państwom europejskim powinny najbardziej leżeć na sercu losy innych państw europejskich?!?!?


Jeśli nie jest zaznaczone inaczej (lub nie jest zaznaczone wcale) zamieszczone ilustracje pochodzą z Wikimedia Commons lub są mojego autorstwa.


Ta strona używa cookies oraz innych technologii Google (i innych firm w specjalnych dodatkach po prawej stronie) w celu prawidłowego działania tej stronki (jej elementów jak np. ankiety, reklamy itp.) oraz zbierania statystyk. Korzystanie z tego bloga powoduje zapisywanie typowych plików na Twoje urządzenie (np. komputer, tablet itp.) o ile w ustawieniach przeglądarki nie zmienisz tego.

W UE się ludziom w głowach przewraca, więc dla świętego spokoju zamieściłem to absurdalne ostrzeżenie...