Mamy tutaj po prostu doskonale kontrolowany bałagan, stwarzający pozory (...) porządku (...)
Janusz Zajdel
To jest blog miłośnika: informatyki (programowania, emulacji, firmy Atari, historii komputeryzacji itp.), multimediów, s-f, filmu, historii współczesnej i wielu innych, więc poruszane tematy dotyczą właściwe całego spektrum tematów związanych z życiem ludzkim. Jednym z głównych celów tego bloga jest prezentować oryginalne treści - zapraszam !:)
Podałem Wam masę sprawdzających się na naszych oczach przepowiedni, dziś przyszedł czas na jedną z przepowiedni dostępnych w internecie, która się kompletnie nie sprawdziła.
Na końcu czytamy w niej:
Co wydarzy się w Polsce w 2022 roku? Przepowiednia jasnowidza
Mieszkańcy naszego kraju nie powinni się jednak obawiać katastrof naturalnych. Przyszłość Polski w 2022 roku zapowiada się dość optymistycznie - zarówno pod względem politycznym, jak i gospodarczym. Pandemia może wreszcie odpuścić, choć musimy się przygotować na wzrost cen i niewielki kryzys finansowy. W rządzie ma powstać nowa koalicja, a jej skład będzie się wydawał zadziwiający. Jeden z prawicowych polityków ma się skompromitować w aferze korupcyjnej. Nie czekają nas żadne konflikty zbrojne.
Trudno dziś mówić o braku konfliktów zbrojnych, bo jak nie raz pisałem nie mówi się nam wszystkiego i sztaby kolejnych krajów NATO z pewnością co parę tygodni przechodzą jakieś trzęsienie ziemi... (mam już nawet potwierdzenie: Macron zapowiedział, że Francja nie użyje broni nuklearnej przeciw Rosji, nawet jeśli ta użyje broni jądrowej na Ukrainie (www.tysol.pl), czyli mamy jawny rozłam w NATO).
Nie widzę też optymistycznej przyszłości polski w 2022 roku... fala uchodźców, która już przekroczyła 7 milionów ludzi, a pewnie zwiększy się ona co najmniej parokrotnie (oby NIE!!!) - to nic optymistycznego - to fatalne realia (była o tym mowa w poście Wieści z Ukrainy - dramat rodzin), w których codziennie funkcjonujemy...
Optymistycznie pod względem politycznym i gospodarczym? Przecież grozi światu głód (pisałem o tym chyba jako jedyny w poście Samonapędzająca się tragedia głodu...).
Pandemia może nas opuścić??? W tym roku po raz pierwszy w wakacje mieliśmy bardzo dużą zachorowalność... Przypomnę, że w ubiegłych latach covid niemal tylko w Polsce odpuszczał, gdy w innych sąsiednich krajach szalał - jednak w tym roku zaatakował już w sierpniu (cały czas mieliśmy ponad 4000 zakażeń dziennie - ale media o tym milczały...), masę moich kolegów się pochorowało oraz członkowie mojej rodziny...
Ufff...
Myślę, że jeśli chodzi o przepowiednie to nie wystarczy wróżyć z fusów i coś tam sobie mruczeć pod nosem... Te przepowiednie, które tu omawialiśmy i spełniły się z nieprawdopodobną precyzją - są jednak dokonaniami bardzo znanych i docenianych wróżbitów. Warto wspomnieć wizjonerkę Aidę (cz. 2) oraz popularnego Jackowskiego (cz. 7).
Poza tym warto zauważyć, że wiele redakcji ma swoich wizjonerów (tak jak w tym przypadku), jednak przy dzisiejszym załamaniu się dziennikarstwa w PL, można założyć, że takie osoby nie istnieją. To się łatwo robi: zbieramy najbardziej drastyczne wydarzenia ostatnich 10 lat i losowo dobieramy sobie: wybuch wulkanu, wojna na bliskim wschodzie, zaraza, tornado i mamy gotową "przepowiednię" na następny rok;)))
Jeśli chodzi o "wojnę" to warto nie podawać żadnych konkretów, czyli kiedy i gdzie wybuchnie. Zgodnie z zasadą, że "zawsze jest gdzieś jakaś wojna" - tym łatwiej jest zapowiedzieć, że za rok wybuchnie wojna;)))
Jest też duże prawdopodobieństwo, że nikt nie będzie redakcji rozliczał w przyszłym roku, a nawet nikt tego artykułu nie będzie pamiętał...
Dlatego nie wierzmy we wszystko co mówi ktoś kto podaje się za jasnowidza!;)
Często mówi się, że jest kłamstwo, wierutne kłamstwo i statystyka.
Odpadki statystyczne, czyli ułamkowe wartości często prowadzą do zabawnych dyskusji w rodzaju:
ok, wyszło nam, że kryteria spełnia 500,5 osób, no ale jaką ma płeć ta połówka?;)
Ja powiem więcej, bez względu na to jaką płeć ma, to jest ważna połówka i zupełnie nieistotna. Jeśli wyjdzie nam, że np. stronę naszego projektu odwiedza 500 i pół osoby, to zupełnie nic nam po "dolnej" połówce człowieka. Natomiast bardzo kluczowe staje się jeśli jest to ta "górna" połówka, bo ta... może nam kliknąć np. ściągnij lub lajka;))
Jeśli jest to połówka "lewa" lub "prawa" to statystycznie łatwiej jest kliknąć tej prawej połówce:P
Odpowiedź na tytułowe pytanie gdzie: w internecie;)
Tak jak autor kanału Domowy Survival, nie chcę Was straszyć (choć w TV prześcigają się obecnie w tym). Jednak chyba przyznacie, że taka praktyczna wiedza jest naprawdę niezbędna, trzeba się z nią choć raz zapoznać, aby wiedzieć z czym to się je. Zgodnie z tym co ostatnio pisałem w poście Budzisz: Będzie groźnie. Eskalacja działań wojennych ma wystraszyć Zachód: skoro eskalacja działań ma wystraszyć Zachód (...) to nie możemy się bać...
...ale nie zwalnia nas to z myślenia i przedsiębrania odpowiednich kroków zaradczych itp. Nie możemy być jak dzieci we mgle...
Przesyłam pozdrowienia dla Krzyśka, którego znam z netu - odwala kawał dobrej roboty. Tacy ludzie są bezcenni;) W końcu chodzi o nasze zdrowie i przetrwanie;)
Wiele się z niego dowiedziałem, bo dla mnie Elvis Presley to był jedynie grajek, tymczasem w tym filmie został przedstawiony jako buntownik, wojownik wolności - o czym nie miałem bladego pojęcia.
Ciekawie zostało to pokazane jak brutalna polityka przeobraziła grajka w nieustępliwego bojownika wolności.
Już pisałem na blogu o tym, że przemocą i wykluczaniem hoduje się sobie bohaterów i wojowników wolności - ciekawe tylko po co ich sobie hodować?? To taka kwintesencja przemocy, która w filmie fajnie i przystępnie została przedstawiona.
Wszyscy słyszeli lub widzieli w TV jak Elvis został zniszczony w sposób ten sam jak masa innych gwiazd amerykańskich - choć Hitler w sumie podobnie;)
Jednak wątek prześladowanego i niszczonego "grajka" pokazuje w nowym świetle jego życie. To mogło mieć ogromny wpływ na to jak skończył...
Film jest wykonany w wysmakowany sposób, aby pokazać we właściwy sposób "króla" i muszę powiedzieć, że naprawdę warto ten film zobaczyć.
Zawiera wiele ciekawostek, zgrabnych nawiązań historycznych, źródeł rozwoju talentu - o których kompletnie nie miałem pojęcia.
Bardzo ciekawa rozmowa, która w mojej ocenie celnie opisuje obecne problemy. Wiele z tych opinii ja mówię od samego początku wojny, np. już na początku marca na naszym spotkaniu online'owym mówiłem do kolegów, że desputin z reguły mówi otwarcie co chce zrobić (wyjaśniałem też szczegółowo skąd to wiem, z czego takie zachowanie wynika) - tu obaj panowie to potwierdzają. Podobnie jest z ostatnimi zakamuflowanymi atakami terrorystycznymi. Zapraszam Was serdecznie:
Jak to dobrze, że takie rozmowy są przeprowadzane, bo ja nie muszę tego wszystkiego tłumaczyć;) Na początku wojny napisałem ogromny post, który właśnie wprowadzał w te liczne i zawiłe ścieżki. Nie opublikowałem go do tej pory bo obawiałem się nieco, że będzie to zbyt brutalny materiał (a ludzie i tak już mają dość tej wojny). Ale może jeszcze go opublikuję;)
Wracając do meritum: skoro eskalacja działań ma wystraszyć Zachód (pisałem o tym w poście Uwaga! W TV ostra retoryka wojenna) to nie możemy się bać...
...ale nie zwalnia nas to z myślenia i przedsiębrania odpowiednich kroków zaradczych itp. Nie możemy być jak dzieci we mgle...
Jak czytamy:
Ponoć przewidziała, że zostanie on "panem Kremla" i podała nawet jego imię "Władimir", choć 27-letni wówczas Putin dopiero zaczynał swoją przygodę z KGB i sam zapewne nie marzył, że zdobędzie taką władzę...
oraz:
"Wszystko rozmrozi się, jak lód, tylko jeden pozostanie nietknięty - chwała Władimira, chwała Rosji" - miała powiedzieć Baba Wanga w 1979 roku.
Finał jest jasny:
"Nikt nie może powstrzymać Rosji. Wszyscy zostaną przez nią usunięci z drogi i nie tylko się ostanie, ale także stanie się panią świata" - prorokowała staruszka, dodając że dojdzie do wybuchu III wojny światowej oraz użycia broni jądrowej.
No ładnie!:-(((
Baba Wanga jest niestety bardzo szanowanym wizjonerem, jej przepowiednie były niezwykle precyzyjne i się sprawdzały... Na pocieszenie dodam, że dziś wielu "wróży", że Putin fatalnie skończy. Polscy wizjonerzy nawet już opisują jego następcę, który ma być bardziej europejski. Taka wersja bardziej będzie nam odpowiadać;)
Update:
Teraz UWAGA - będzie ostro:
Poprzednio w cz. 8 naszego cyklu, była mowa o roli jaką pełni Rosja:
Czyli innymi słowy, agresywna i krwawa Rosja jest tutaj przedstawiona jako kara dla świata za swoje występki.
Powodem tego jest:
Matka Boża (...) Prosi o modlitwę różańcową, o pokutę i odejście od grzechu, bo jeśli nie – będą kary – zwracał uwagę Arkadiusz Stelmach.
Oba te posty (cz. 10 i 8) układają się w całość: skoro świat się nie nawrócił, gdy ostrzegała przed tym Matka Boża już 1917 roku - spotkały nas zapowiedziane kary np.
Wojna (...) Ale jeżeli się nie przestanie obrażać Boga, to za pontyfikatu Piusa XI rozpocznie się druga, gorsza.
(...)
jeśli świat nie przestanie grzeszyć to Rosja rozszerzy swoje błędy na cały świat.
W późniejszych przepowiedniach Baby Wangi, mowa jest już o tym, że:
tylko jeden pozostanie nietknięty - chwała Władimira, chwała Rosji
oraz
Nikt nie może powstrzymać Rosji. (...) stanie się panią świata
Nie ulega żadnej wątpliwości, że mamy tutaj chronologicznie: podany powód i zapowiedziany skutek, a następnie skoro wszystko się wypełniło z wcześniejszego objawienia to zapowiedzi Baby Wangi są logicznym następstwem, że Rosja nie tylko "rozszerzy swoje błędy na cały świat", ale stanie się "panią świata".
Czyli kara dla świata stanie się codziennością.
Baba Wanga mówi tutaj też:
tylko jeden pozostanie nietknięty - chwała Władimira, chwała Rosji
Skoro w przepowiedni z cz. 8, Rosja jest opisywana jako kara dla świata - to już wtedy oczywiste dla mnie było, że Rosja (jako ta kara) jest nie do pokonania. Jak do tej kary nie dopuścić była mowa z objawieniu, ale skoro się to nie stało kara jest nieunikniona, czyli krwiożercza Rosja jest nie do pokonania. Baba Wanga to jedynie potwierdza.
Ja się na przepowiedniach nie znam, ale to wynika z logicznego rozumowania.
Update:
Mam następującą refleksję odnośnie tych słów:
Wszystko rozmrozi się, jak lód, tylko jeden pozostanie nietknięty (...)
Nie wiemy o czym konkretnie jest mowa z tym błyskawicznym wyniszczaniem, które zostało przyrównane do topniejącego lodu.
Być może chodzi o wszelkie struktury świata zachodniego. Co gorsze obecnie obserwujemy, że faktycznie rozpadają się na naszych oczach. Wymienię:
Obecnie wszyscy mówią o głodzie, który grozi światu (a szczególnie pewnym rejonom pozbawionym rolnictwa) - mamy UE i oni nie zrobili absolutnie nic aby uchronić nas przed taką sytuacją, wprost przeciwnie dziś publicznie mówią, że się mylili, bo działali za umacnianiem mordoru i robieniem z nimi gigantycznych deali...
Jak pisałem w poście ONZ - Ogarnięci Natarczywym Ziewem - instytucja, która powstała po to by utrzymać pokój - dziś niewątpliwie nie jest zdolna do wykonywania swojej roli, jest kompletnie bezradną i bezbronną zbieraniną...
Wzrost cen energii na świecie i w Europie powoduje, że nie mamy pewności jutra i stabilności a to prowadzi do anarchii, wojen, a nawet upadku cywilizacji.
UE nie wykazało się niczym, co mogłoby nas umocnić, niczym co mogłoby zapobiec takiej sytuacji. Jeśli czołowi politycy UE dziś przyznają się otwarcie do tragicznych błędów to efektem może być rozpad lub bardzo mocne osłabienie UE - w mojej ocenie już dziś to obserwujemy (opisuję wydarzenia w postach).
Francja ostatnio oświadczyła, że NATO nie będzie mogło używać ich broni jądrowej w razie eskalacji wojny. Oznacza to ewidentny rozłam w strukturach NATO - tak bardzo poważnej sytuacji nie mieliśmy jeszcze i to w obliczu tak istotnego zagrożenia jak atak jądrowy!
Od dłuższego czasu USA jest skoncentrowane na Chinach - konflikt wisi w powietrzu. Ja pragnę podkreślić, że i od strony Azji nie mamy sytuacji stabilnej oraz nie ma tam naszych sojuszników - co jest bardzo ważne dla sytuacji globalnej. Ewentualny konflikt Ameryki z Azją, bardzo osłabi również UE.
Ogólnie świat zachodu i jego struktury polityczne, systemy, sojusze rozpadają się na naszych oczach lub obecnie chwieją się na nogach. Od dziesięcioleci widzimy gigantyczną indolencję i często skrajną głupotę-nieodpowiedzialność przywódców Europy i świata, UE itp.
Jak cytowałem w poście Komicy w UE u steru...:
(...) z komika stał się wielki przywódca
a wielu przywódców wielkich, europejskich stało się komikami
Gen. Waldemar Skrzypczak
Cóż... fakty są jakie są...
Dlatego może Babie Wandze chodziło właśnie o topnienie świata zachodniego: biznesu, sojuszy, organizacji wszelkiego rodzaju?
Ciekawie przygotowany materiał, który można obejrzeć spokojnie z prędkością 1,75:
Czas w końcu powiedzieć PRAWDĘ o autach elektrycznych! Oto faktyczna przyczyna banowania spalinówek
W filmiku tym nie pada najważniejszy argument, który oczywiście jest całkowicie przemilczany w UE. Akumulatory są najbardziej nieekologiczne i piekielnie niebezpieczne dla środowiska, gdy się zużyją i trzeba je na masową skalę składować jako odpady toksyczne.
Pech chce, że (tak jak zostało to pokazane w filmiku) trzeba ich wiele do jednego samochodu oraz zużywają się bardzo szybko.
Pod tym względem przemysł samochodów elektrycznych jest najbardziej niebezpieczny chemicznie i najbardziej nieekologiczny na tle innych sposobów transportu - ciekawy jest ten przykład statku z tego filmiku.
Dlaczego jest najbardziej niebezpieczny? Bo nawet energia jądrowa nie produkuje takiej ilości oraz tak niebezpiecznych odpadów.
Gdy odpady z elektrowni atomowych zostaną zamknięte w pojemniku, to nie ma ryzyka, że coś się z nimi stanie (musi dojść do awarii, nieprzewidzianego zdarzenia lub katastrofy itp.). Tymczasem akumulator zawsze może przeżreć opakowanie i przedostać się do środowiska - co jest katastrofalne w skutkach.
Jeśli cała Europa jeździłaby takimi samochodami jak chcą ci obłąkańcy z UE to zagrożenie wzrasta z każdym zużytym ogniwem przeliczonym przez samochody wszystkich Europejczyków...
Jak podaje internet obecnie szacuje się, że w Europie znajduje się 560 samochodów na 1000 mieszkańców. Można założyć, że byłoby ich jeszcze więcej, gdyby to były samochody elektryczne.
Zabawne w tym jest to, że zapraszani do studia TV eksperci mówią dokładnie to co ja pisałem tutaj już na przełomie lutego i marca np. w poście: World's fog of war.
Ciekawie jest tak słuchać swoich zakurzonych argumentów w TV;) Ale właśnie, dlaczego zakurzonych? Dlaczego oni to wszystko mówią z tak dużym opóźnieniem??
Przypomnę, że na tym blogu jest masa treści, które pojawiały się na długo nim ktokolwiek odważył się o nich powiedzieć w mediach mainstreamowych. Oto jeden z przykładów: Bez problemu - ja Wam pomogę! (29 V 2015).
Pragnę przypomnieć, że jak czytamy na Wikipedii w skład ONZ wchodzi 193 członków oraz:
Członkiem ONZ, według artykułu 4. Karty NZ może być „każde państwo miłujące pokój, które przyjęło zobowiązania zawarte w Karcie” i – zdaniem ONZ – „jest w stanie je wypełniać”.
Upłynęło 230 dni regularnej, bestialskiej wojny na Ukrainie i tylko ja dostrzegam państwo, które nie miłuje pokoju i nie jest w stanie wypełniać zobowiązań????
Jak czytamy na Wikipedii, wcześniej już dokonano usunięcia państwa z ONZ "Za uporczywe łamanie zasad Karty NZ" i była to... Jugosławia...
Jugosławia?????
Dodatkowo:
Dyskutowano także nad wykluczeniem RPA za stosowanie apartheidu.
Odnośnie RPA... jedynie się zastanawiano...
Jest coś bardzo nie tak, jeśli jakiś bloger w Polsce rozumie wszystko od dawna, a im nie wystarcza 230 dni regularnej wojny???
143 kraje opowiedziały się za rezolucją, przeciw było 5 krajów, a wstrzymało się 35 krajów (np. Idie i Chiny). Tak jak pisałem na początku marca w poście World's fog of war, obie frakcje należy zsumować co wynosi 40 i należy traktować jako co najmniej podejrzane kraje...
Podkreślę, że tym krajom nie przeszkadza 232 dni wojny, codzienne bombardowania cywili, zagarnięcie terenów obcego państwa, obozy filtracyjne... nikt o tym obecnie nie mówi, ale mamy kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy rosyjskich, którzy zostali wysłani na rzeź - ja rozumiem że nie ma co ich żałować, no ale tym krajom to nic a nic nie przeszkadza, w końcu inwalidzi i martwi są po obu stronach - zupełnie bez sensu i powodu.
(warto dodać, że jest to sojusz polityczny, skoro nie żałują również krwi sojusznika. Taki wyrachowany sojusz bez przyszłości)
Kim trzeba być, aby to nic nie przeszkadzało???
Niestety zakładać należy, że skoro im zagarnianie siłą obcego terytorium nie przeszkadza, to w innym przypadku też nie będzie :-(
Miałem rację w marcu tak oceniając sytuację, mamy jasny podział na świat cywilizowany i barbarzyński. Jest to też świat dobrze dogadanych sojuszy, bo w marcu również było to 40 krajów...
...szkoda, że nikt nie przejrzał na oczy...
Co do ONZ-tu to dużo za mało, dużo za późno - tak około 220 dni spóźnienia! Plus kompletny brak działań mających na celu zapobieżenie tej wojnie...
Pisałem już, że czas ostatnio bardzo przyspieszył, a problemy nam kompletnie nieznane (w praktyce) są niestety codziennością - na całe szczęście nie dla wszystkich (mowa o tym była w poście Wieści z Ukrainy - dramat rodzin).
Opiszę dziś bardzo ciekawy mechanizm, który obserwowaliśmy na własne oczy w ostatnich ~30 latach!
Epizody od I do III Gwiezdnych Wojen może nie są powszechnie doceniane, ale ich silną stroną jest polityka, która dziś na naszych oczach staje się faktami. To było przedstawione tak dobitnie, że w USA pojawiły się głosy protestów, że G. Lucas przesadził, że ukazał świat polityki nieprawdziwy, czyli szkodliwy.
...no może szkodliwy, ale skoro otaczająca nas wojenna rzeczywistość jest szkodliwa - to co na to poradzić??
Dziś na ruszt pójdzie intryga imperatora, zwróćcie uwagę na to, że jest to mistrz rozgrywania sytuacji na swoją korzyść, genialny strateg, planista i oczywiście nie brudzi sobie rąk krwią...
...on zabija miliony!
Pierwsze co go spotkało (po wielu sukcesach wdrażania planów - choć my jako widzowie jeszcze o tym nie wiemy) to mocne rozczarowanie...
Solą w oku okazała się kilkunastoletnia królowa (od 13 roku życia) odległej planety Naboo, czyli Padmé Amidala, którą jeszcze nie imperator, ale senator miał pewność rozegrać bez najmniejszych problemów... tymczasem była samodzielna, waleczna i świetnie zorganizowana (coś jak dziś Ukraina i jej prezydent).
Podjęła miecz, na wojnie którą jej ugotował (właściwie to swojej własnej planecie!). Jednak warto podkreślić, że nie było to dla niego duże rozczarowanie, bo w planach miał wojnę na skalę galaktyki, więc jakiś mały konflikt miał jedynie zaognić sytuację polityczną w senacie (użyteczny konflikt!), a nie był rozstrzygający.
Dodatkowo mądry strateg postępuje tak, że bez względu na to czy bitwa zostanie wygrana czy przegrana - to on i tak wygrywa. Oczywiście tak było i w tym przypadku - cały Palpatine.
Mimo wygrania bitwy o planetę przez królową Amidalę, nic z tego nie wyszło... dowiadujemy się o tym w II epizodzie, gdzie okazało się, że machina sądowa działa opieszale i zakleszczyła się na jakiś kwestiach - choć mieszkańcy Naboo oczekiwali skazania pojmanego wicekróla oraz odpłacenia za wyrządzone szkody wojenne.
Nikt nie poniósł odpowiedzialności za konflikt, za śmierć, nikt nie zapłacił za to co zabrał? Zupełnie jak w życiu!
Można wnosić, że podobnie będzie w konflikcie mordoru - niestety. Ukraińcy oczekują kar i odpłacenia za wyrządzone szkody, ale są to raczej płonne nadzieje - choć ja oczywiście trzymam kciuki, aby to był ten pierwszy raz, kiedy naprawdę odpowiedzą z całą surowością i adekwatnością!
Na samym końcu I epizodu widzimy przyszłego imperatora, który jest uśmiechnięty od ucha do ucha i wprost szczęśliwy, łaskawym okiem patrzy na młodego Anakina... Widać że senator Palpatine, spodziewał się takiego obrotu wydarzeń oraz wiedział, że teraz nadchodzi dokładnie to co zaplanował... wojna - wojną, ale nie o to się tutaj bijemy - front jest przez niego przygotowany w zupełnie innym miejscu.
W dodatkach DVD do II epizodu pojawia się scena, jakby narodzin sojuszu, czyli przyszłej rebelii (w której prym wiodła Leia). Senator Amidala przychodzi do kanclerza Paplatine'a i zabiega o działania na korzyść zakończenia problemów, które przeżerają republikę i grożą rozwojem konfliktu do ogromnej skali. Ona jest naprawdę zaniepokojona przyszłością i dziś chce coś z tym zrobić.
Kanclerz Palpatine zbywa ją, że wszyscy robią co w ich mocy oraz że oczywiście(!!) całkowicie ją popiera!
Zupełnie jak dzisiejsza polityka, jak to powiedział w dwóch skeczach Benny Hill: po czym poznać, że polityk kłamie - rusza ustami.
Kluczowa rozgrywka
Tu mamy sedno tematu, o którym jest ten post. Obejrzyjcie sobie te trzy pierwsze części Gwiezdnych Wojen i zwróćcie uwagę na to, że Padmé Amidala wierzy, że żyje w wolnym świecie, gdzie jest demokracja, a więc może działać w jej ramach, aby zrobić coś ważnego, a w realiach wojennych - w zasadzie można zrobić nawet coś dziejowego.
Tymczasem niedawny senator Palpatine jakiejś planetki Naboo, tak wszystkim pokierował, skorumpował, oszukał i rozegrał senatorów, że stał się Wielkim Kanclerzem(!). Czyli na nieznaczącej dla republiki bitwie zyskał bardzo dużo!
To coś jak w ziemskich warunkach zostać prezydentem, zwierzchnikiem sił zbrojnych lub szefem dużej organizacji jak UE itp.
Duży skok osoby, o której wcześniej pewnie niewielu słyszało.
Podkreślam: zarówno senator Amidala jak jej starszy kolega senator Palpatine działają w ramach tego samego systemu republiki, wykorzystują jego możliwości do realizowania odmiennych celów.
Kto tu wygrywa? Senator Amidala i jej stronnicy nic nie zyskali (z wyjątkiem kariery senatora - niestety bez namacalnych sukcesów), tymczasem Palpatine został Wielkim Kanclerzem, założył wojska republiki, czyli przygotował republikę do realizacji swojego głównego planu - wojny.
To zestawienie jest szokujące - ale prawdziwe!
Takie życiowe...
Podkreślę to dobitnie: oboje działają wg. zasad obowiązujących w ramach republiki, każdy działa (niemal) otwarcie i w zgodzie z obowiązującym prawem, zwyczajami (kulturą polityczną). Trudno obojgu cokolwiek zarzucić (oczywiście do momentu, gdy Palpatine odkrywa karty). Przypomnę, że kanclerz Palpatine cieszył się szacunkiem i uznaniem chyba całego senatu, włącznie z rycerzami Jedi. Nie kto inny, ale sam Yoda osobiście uczestniczył i obserwował wydarzenia w senacie (choć i Jedi zaczynali się tym brzydzić, o czym mówił Ben w II i III epizodzie).
To ważny sygnał - nie może istnieć polityk: premier, prezydent, który jest równocześnie szanowany przez idealistów i krwawe bestie (lub zwykłe kanalie).
Tu coś musi śmierdzieć!
Podsumowując: senator i potem kanclerz Palpatine, działa w większości legalnie i otwarcie, wykorzystuje doskonale znane rozgrywki polityczne na skalę co najmniej połowy senatu republiki (w II epizodzie mówi o tym Ben) oraz obowiązujące prawo i sądy.
Na podstawie tych działań, otrzymuje specjalne uprawnienia - oczywiście tylko na czas wojny - oczywiście! Następnie obala samą republikę oraz wszelkie prawa w niej obowiązujące. W epizodzie VI (Powrót Jedi) widzimy, że dokładnie tego chciał i bardzo cieszy go taki stan rzeczy - intensywnie działa, aby utrzymać władzę (czyli status quo).
Ostatecznie w III epizodzie, zostaje imperatorem pierwszego galaktycznego imperium, a wcześniej mówi do rycerza Jedi, który mu grozi: ja jestem senatem!
...i faktycznie się nim stał.
Legalnie! Czyli za otwartą zgodą senatu. Geeenialnie komentuje to Amidala: A więc tak umiera wolność... Przy grzmiącym aplauzie.
Oczywiście wiele w tym co robił było nielegalnych działań, szczególnie na samym końcu republiki, jednak były to na początku działania bardzo subtelne, takie za które nie można go było złapać za rękę. Potem były to skryte działania, również skrytobójcze. Od czarnej roboty miał swoich ludzi, jemu nic zarzucić nic nie można było aż do samego końca - końca wolnej cywilizacji i tysiące-letniej tradycji i kultury.
Korupcja - destrukcja
Przypomina to ostatnie ~30 lat, gdzie mordor zakładał ogromne firmy w Europie, był (jest!!!) członkiem ONZ, sponsorował, wręcz finansował wiele organizacji na dużą skalę, mniejszą skalę, a nawet chodziło o duże organizacje sportowe, gdzie przecież mieliśmy w ostatnich latach wiele afer z nielegalną chemią itp. Dziś wiemy, że to wszystko to nie był przypadek... kwestia sięga wysoko w europejskich państwach np. Robota u Putina. Zachodni politycy na rosyjskiej liście płac (www.tvp.info; 22 VII 2021).
Mordor działał tak jak Palpatine, pod przykryciem, zgodnie z obowiązującymi w wolnym świecie zasadami, bo kto komu broni założyć organizację wspierającą ochronę środowiska, demokrację, dialog, transfery międzynarodowe itp.
W obu przypadkach wolność państw/republiki, praw była wykorzystywana do rozpierania ich od środka. To były z szyderczą radochą realizowane z całą premedytacją działania, miało się wrażenie, że ten robak chce się śmiać nam w twarz!
Ja przynajmniej nie miałem co do tego wątpliwości - o czym pisałem (i mówiłem) już naście lat temu na tym blogu np. Nic nowego...
Zwróćmy uwagę na to, że Palpatine działał w senacie republiki, aż w końcu w samym jego centrum - zostając Wielkim Kanclerzem. Przypomina to fakt funkcjonowania mordoru w ramach ONZ. Czyli obecność i działania od początku były zaplanowane do zablokowania tej organizacji w kluczowych kwestiach, do których była ona powołana(!!!). Kto wie czy za sprawą mordoru nie zostały łagodzone prawa, a inne przesadnie zaostrzane - w taki sposób, aby dziś skutecznie działać, czyli blokować co się da.
Kilka dni temu, w już linkowanym poście napisałem o tym:
Czy tam w np. ONZ-cie to w ogóle ktoś jeszcze ma (...) wolę przeciwdziałania tej wojnie???
Dziś wszyscy mogą w internecie lub telewizorze zobaczyć, że nawet w obliczu oczywistej wojny, działania mordoru nadal mają na celu blokowanie wszelkich działań ONZ wymierzonych w ten podły kraj (bulwersuje to Amidalę podczas wystąpienia w senacie w I epizodzie). Nie są to teoretyczne rozważania, głosowania dają jasność działań np. Rosja zawetowała rezolucję RB ONZ potępiającą aneksję ukraińskich terytoriów (www.rp.pl; 30 IX 2022). Podkreślam to w postach od dawna, że zatrważające są tak liczne poparcia innych krajów - z którymi bratano się od dawna.
Natomiast republikę i np. UE postrzegać należy tutaj jako naiwnych głupców - niestety nieświadomych tego co się dzieje z szyderczym śmiechem mordoru w tle(!). W przypadku ONZ to mówić tu należy już nie o naiwnych głupcach (Ogarnięci Natarczywym Ziewem), ale o dzieciach we mgle, działających na rzecz autodestrukcji.
Oczywiście w polityce nie ma przypadków, głupota i naiwność są umiejętnie podsycane, manipulowani są ci, którzy są podatni itp. O korupcji w UE pisałem już w 2008 roku(!), w poście: Dobrze wykształcone... ogórki !;)
Ostatnie dziesięciolecia pokazują, że zarówno imperator jak morodor są mistrzami takiej podchodowej gry, zakulisowej walki, rozbijania systemu od środka. Przypomnę, że niedługo przed wybuchem tej wojny, z różnych krajów Europy nadchodziły informacje o radykalnych działaniach obronnych, czyli demaskowaniu agresywnych działań agentury mordoru:
Ten sam problem w tylu krajach? To ponownie nie może być przypadek. To była zmasowana akcja wywiadowcza trwająca od dziesięcioleci, a obecnie mocno nasilona (z uwagi na przygotowania do wojny) do takich rozmiarów, że została zdemaskowana w wielu krajach - niemal równocześnie.
Warto podkreślić, że o pomówieniach o korupcję mowa jest w Gwiezdnych Wojnach na długo przed wybuchem wojny. Co oznacza, że korupcja jest działaniem wyprzedzającym działania wojenne, mimo że bez wojny kwestie te wydają się błahe i na tyle mało znaczące, że często się z nich śmiejemy... mimo że chodzi o bardzo duże sumy - bo oczywiście mówimy o korupcji na szczytach władzy państwowej lub nawet większej czyli np. UE lub Senatu Republiki w Gwiezdnych Wojnach.
Jednak w tym przypadku nie należy się wyśmiewać, bo błahe sprawy (tak wyglądające na pierwszy rzut oka) w rzeczywistości realizują bardzo istotne cele, które nie są jasne nim dojdzie do faktycznej wojny.
Jak widać 300 mln dolarów to wystarczająca kwota, aby przekupić polityków w Europie. To dokładnie to o czym pisałem tutaj dwa miesiące temu. (Tu jeszcze inny aktualny korupcyjny przykład UE "psuje się od góry").
Finał
Gdy Wielki Kanclerz Palpatine zostaje w końcu upragnionym imperatorem, ponownie w skrytości podejmuje decyzję o czystce, czyli wydaje rozkaz 66. Zleca też specjalne zadanie swojemu uczniowi Vaderowi. Do tego mami go, że gdy sumiennie wykona zadanie stanie się "dostatecznie silny" - aby zasłużyć na kolejne łaski (taka manipulacja w czystej postaci).
Mamienie, manipulacje, kłamstwa i śmierć. Tak to wygląda w praktyce (i to właśnie wzbudzało kontrowersje w USA). Wiemy, że desputin od dziesięcioleci wycinał w pień niewygodnych ludzi, zatruwał (w tym także w Polsce - przykładowo mój nauczyciel historii z liceum, można było wtedy powiedzieć że rusofob - choć właśnie ja wiem, że szalenie inteligentny i mądry, z pewnością stojący mocno na nogach naukowiec, zginął niedawno w niewyjaśnionych okolicznościach - tak jak wiele innych podobnych mu osób). Dziś również mówi się o czystkach w obliczu wojny realizowanych na różne sposoby (np. Gorąco NA KREMLU! "Głowy PŁYNĄ RYNSZTOKIEM" (YT) oraz ostatni news w tej materii).
Istotniejsze jest to, że śmierć spotyka ze strony swoich totalitarnych władców - ich własny naród. Podobnie jak wspominałem, że Palpatine wywołał konflikt zbrojny i okupację swojej własnej planety - Naboo.
Czyli bandziory tego kalibru są najbardziej niebezpieczni dla swojego narodu...
Przypomnę: Hitler, gdy wojska kierowały się na Berlin, posyłał do walki z zimną krwią dzieciaki, miasta ogłaszał twierdzami, tych co kapitulowali - zdrajcami. Chciał zabić każdego Niemca, który okaże choć trochę zdrowego rozsądku, którego sam był pozbawiony, np. wydawał rozkazy kompletnego niszczenia infrastruktury swojego własnego kraju... który wybrał go w demokratycznych wyborach - znajomo brzmi?
Pisałem w tym poście o gigantycznej korupcji w strukturach i państwach UE. Takie wyniki, że nawet nie można przyjąć rezolucji bo jest ona odrzucona przez większość parlamentarzystów UE - to jawny przykład bardzo, bardzo głębokiej korupcji na rzecz mordoru ((a pisałem te słowa jeszcze przed linkowanymi wyżej aferami w UE - przyp. mój)).
Wyobraźmy sobie kongres na rzecz mynocków (dla osób nie pamiętających Gwiezdnych wojen niech to będzie kongres psów ;) ), w którym nie da się przegłosować elementarnych uchwał itp. na rzecz mynocków/psów... jak to możliwe? Tymczasem głosowania na rzecz wampów (kotów) przechodzą jakoś bez problemu...
W takim wypadku oczywiste jest, że kongres mynocków/psów został druzgocząco zinfiltrowany i przekupiony przez wampy/koty. Jeśli korupcja jest bardzo głęboka, to objawem tego jest niemożność przejścia najważniejszych i najbardziej fundamentalnych ustaleń/rezolucji/ustaw itp.
Trzeba też wziąć pod uwagę, że przy tak jaskrawych faktach, mogło dojść do całkowitego przejęcia kongresu mynocków/psów przez wampy/koty. Jest takie fajne określenie: wrogie przejęcie.
To właśnie są czyste objawy tego o czym pisałem w tym poście. Problem w tym, że to nie jest film w kinie, ale aktualne wydarzenia z UE. Tak się porobiło...
To samo zostało przedstawione w III epizodzie Gwiezdnych Wojen, gdzie przegłosowano, że republika zostanie "zreorganizowna" i przemieniona w pierwsze galaktyczne imperium.
Czyli senatorowie zagłosowali zgodnie z (wypowiedzianą wprost) "sugestią" przyszłego imperatora - powodując zaprzestanie istnienia tysiącletniej republiki. Zagłosowali tak jak te mynocki/psy, na rzecz wamp/kotów...
Mówią o tym dziś wszystkie media, jednak ciekawostką jest to, że nim doszło do tego głosowania, mordor prężył się i mocno zabiegał o to, aby ukryć wyniki tego głosowania. Czyli cały czas działają na korzyść samych siebie: wiadomo, że przegramy głosowanie, więc ukryjmy spodziewany wynik. Na szczęście im się nie udało i wyniki głosowania są jawne.
To jest dokładnie to co zostało opisane przeze mnie w tym poście:
Dziś wszyscy mogą (...) zobaczyć, że nawet w obliczu oczywistej wojny, działania mordoru nadal mają na celu blokowanie wszelkich działań ONZ (...)
Ot... takie przykłady z życia wzięte...
Update:
Napisałem w tym poście:
republikę i np. UE postrzegać należy tutaj jako naiwnych głupców
Tu osoba kompetentna mówi "zachód był na pewno naiwny":
Update:
Jak podaje Wikipedia:
Zwycięzca dziewiątej edycji programu Must Be the Music. Tylko muzyka (2015), piątej edycji programu Tu si que vales (2018) i półfinalista 14. edycji programu America’s Got Talent (2019).
Sezon się już kończy, dlatego mogę podsumować ceny od rolników na moim bazarze (stolica). Dobrze obserwowałem wzrost cen i muszę powiedzieć, że na tle ostatnich lat ceny były zdecydowanie wyższe np. cebula dymka była droga jak nigdy, jednak mimo to wiele produktów pozostało w cenach zeszłorocznych. Dlatego w sumie nie było tak źle.
Takim probierzem tegorocznych cen miał być dla mnie surowy ogórek, który co roku dało się kupić bez problemu 1 zł/kg. Bardzo byłem ciekawy czy w obecnym roku również cena taka będzie i przyznaję - była. W obecnym tygodniu wynosi ona 1,5 zł/kg (tydzień wcześniej była za 1 zł).
Co dalej?
Rozmawiałem z osobą dobrze zorientowaną co się dzieje na całym bazarku i wyjaśniła mi ona, że ceny od rolników w tym roku są tak naprawdę cenami z zeszłego roku, dlatego obecne działania np. wojenne itp. nie miały na to dużego wpływu.
Gorzej będzie w następnym sezonie, ponieważ wtedy dopiero zapłacimy za nawozy, które dziś rolnicy kupili. Prognozy nie są dobre, bo ceny z całą pewnością będą dużo większe.
Przesłuchałem dużą ilość vlogerów na YouTube, którzy zajmują się ekonomią i wszyscy są zgodni, że to co się będzie działo tej jesieni i zimy to będą fatalne wydarzenia (w tej materii).
Dlatego jeśli faktycznie będą miały miejsce takie wydarzenia (a np. pandemia może wybuchnąć ponownie, lub nawet ze zdwojoną siłą - tego nie wiemy) to ceny w przyszłym roku będą jeszcze większe, niż wynika to jedynie z cen zakupów nawozów.
Dodatkowo obecnie obserwujemy eskalację wojny na Ukrainie i jak ostatnio pisałem może to np. grozić rozlaniem się tego konfliktu, tym bardziej, że mordor nie walczy tutaj z Ukrainą, ale otwarcie z całym światem zachodu (film z ostatnich dni: chór mordoru śpiewa o bombardowaniu USA!).
Pisałem też o tym, że może dość do jakiegoś skażenia żywności na dużą skalę lub coś podobnego (Wojna światowa - kolejny krok?), więc jeśli dojdzie do czegoś takiego to może to wpłynąć na ekonomię w Europie w sposób druzgoczący.
Jakby tego było mało, Jackowski od kilku miesięcy "atakuje" internet swoimi wizjami względem których prognozy wspominanych ekspertów ekonomicznych są super ekstra optymistyczne(!). Pozytywne w tym zamieszaniu, które zapowiada jest to, że jego zdaniem głodu nie będzie.
Choć samo to stwierdzenie zapowiada totalną katastrofę ekonomiczno-społeczną.
No nic, bądźmy dobrej myśli. Może Jackowski po raz pierwszy się pomyli;) Oby!!!;)
Rozmawiałem ostatnio z rodziną, która już na samym początku wojny przyjęła do siebie rodzinę ukraińską. Oczywiście problemów im nie brakuje, ale ogólnie nie ma tych większych (o których czasami się mówi w necie). Czasami się nie dogadają ze względu na barierę językową.
Niestety powiedzieli mi, że rodziną tą co chwilę coś wstrząsa, że jest tam wiele płaczu...
Niestety cały czas dochodzą do nich wieści z Ukrainy, że ktoś został zamordowany przez mordor, stał się inwalidą wojennym lub zaginął...
Takie są realia wojenne...
Niestety tak to wygląda, że wojna trwa tam na dobre i że cały czas produkuje śmierć i inwalidów po obu stronach...
Nie wspominając o dzieciach wojny...
Dlatego właśnie, cały czas z boku bloga trzymam to zdjęcie dziewczynki okaleczonej już w pierwszych dniach wojny...
Czy tam w np. ONZ-cie to w ogóle ktoś jeszcze ma serce?? Ktoś ma wolę przeciwdziałania tej wojnie???
Update 22 X 2022:
Wywózki mieszkańców okupowanych ziem obecnie przyjęły gigantyczny rozmiar. Mówi się, że do tej pory wywieziono 1,5 miliona do 2 milionów cywili(!!!).
W zeszłym tygodniu telewizornia podała informację, że obecnie morodor wystrzelał się na wojnie z Ukrainą i obecnie poszukuje źródła pocisków (Korea Północna). W sumie to nic dziwnego, ile można strzelać?
Informacja ta została przedstawiona jako pozytywna, że oto Ukraińcy dzielnie walczą, a mordor słabnie - tymczasem jest wprost inaczej...
Co robi ktoś kto nie ma czym walczyć?
Przypomnijmy sobie jak wyglądała sytuacja w Polsce w 1939 roku, gdy wybuchła wojna i to właśnie my zostaliśmy zaatakowani. Niestety szybko nasze wojska zostały pokonane i zepchnięte, a na dodatek nastąpił atak mordoru (!) co było nożem wbitym w plecy. Kolejne miasta padały a wojsko musiało się schronić w lasach, a następnie w wolnych jeszcze krajach.
Co można zrobić bez wojska, broni artyleryjskiej, lotnictwa? Trzeba całkowicie zmienić strategię i formę walki, odtąd wojna przebiegała w podziemiu - partyzantka itp. Czyli była to walka na inną skalę, ale maksymalnie możliwą w danych okolicznościach.
Podobnie dziś, jeśli agresor nie ma już czym strzelać - w takiej formie jak miało to miejsce do dziś to trzeba zmienić strategię i formę ataków.
Dlatego brak amunicji to bardzo zła informacja, nie tylko dla Ukrainy, ale dla całego regionu, który może zostać dotknięty pośrednio lub bezpośrednio tą nową taktyką wojenną.
Dlaczego się tak obawiam?
W obliczu szantażu nuklearnego jakiego jesteśmy świadkami od dawna, a który nasilił się w ostatnim czasie (jest to w ostatnich tygodniach temat najczęstszy we wszelkich doniesieniach z Ukrainy) - to chyba mamy się czego obawiać?
W mojej ocenie ten sposób postępowania to celowe zwiększanie napięcia i terroru, więc niestety może nastąpić kolejny krok, który jak mniemam już dawno został zaplanowany.
To nie znaczy, że ja się najbardziej obawiam szantażu nuklearnego - nie!
Szantaż - szantażem, ale konsekwencje jakiś ostrych ruchów mogą doprowadzić do paniki w krajach, które z nami sąsiadują i doprowadzić do naprawdę wielkiej katastrofy np. humanitarnej a przy tym również do katastrofy ekonomicznej regionu.
Co by się nie działo to obecnie należy się spodziewać zmiany działania mordoru oraz działań na znacznie większą skalę niż do tej pory.
Ostatnio pojawiły się nowe, ciekawe informacje, które rozpoczęły się od tej:: Trzęsienie ziemi na Kremlu? Do Dumy trafiło pismo ws. Putina.
Ponownie jest to informacja, która potwierdza moje obawy, bo teraz przywódca mordoru będzie musiał na potrzeby wewnętrznej polityki - udowodnić swoją skuteczność.
Jak udowodnić swoją skuteczność, gdy nie ma się czym strzelać??
Niestety trzeba zmienić strategię oraz rozszerzyć pole działania w druzgoczącym stopniu.
Spodziewajmy się wzrostu: okrucieństwa, bestialstwa, prymitywnej, głupiej agresji i barbarzyństwa...
Wygląda na to, że będziemy mieli drastyczny wzrost barbarzyństwa, zupełnie tak jak to opisałem w tym poście "prymitywnej, głupiej agresji"...
Co gorsze konflikt może eskalować, a nawet rozlać się dalej...
Update:
Mamy dwadzieścia parę dni od opublikowania tego postu i niestety, ale o eskalacji konfliktu już nie mówi się w domniemaniu...
Prezydent USA powiedział otwarcie, że konflikt nuklearny jest realny, a emerytowany generał zapowiedział, że odpowiedzą będzie zabicie każdego żołnierza z hord mordoru na Ukrainie oraz zniszczenie każdego statku na wodzie itp.
To niezwykle poważna sytuacja, jeszcze nigdy nie mieliśmy do czynienia z czymś podobnym!
Te doniesienia powodują, że nawet telewizornia podaje już otwarcie scenariusze nuklearne i temat nie jest już teoretyczny, bo do tej pory to bardziej starano się łagodzić i nie straszyć.
Chcę podkreślić, że nie należy popadać w panikę, nawet jeśli za miesiąc sytuacja zaogni się nawet 100 krotnie. Na razie należy to traktować jako prężenie muskułów, a desputin będzie też prężył w najbliższym czasie - strasząc i terroryzując świat.
W mojej ocenie są obecnie sygnały o czymś zupełnie innym - warto o tym napisać kolejny post;)
Głowa do góry!
Update:
Upłynął już ponad miesiąc, czyli czas który w tym poście zapowiadałem i faktycznie mamy mocną eskalację konfliktu oraz mocne powiększenie obszaru działania - czyli dokładnie to co zapowiadałem.
Teraz terror i działania szantażu i dezinformacji są poszerzone do krajów NATO (tzn. wprost jest to robione i to bez żartów).
Oto wybrane tematy, które obecnie nie schodzą z pierwszych stron gazet:
Rosja przygotowuje się do wojny na dużą skalę. Znam ich system szkolenia, a teraz, eskalując sytuację w związku z konfrontacją z NATO, zakładają różne scenariusze wojny - powiedział generał i były szef Służby Wywiadu Zagranicznego Nikołaj Małomuż.
Po pierwsze prezydent Ukrainy mówi o prewencyjnym ataku, który ma zapobiec atakowi atomowemu na Ukrainę. Podkreśla również, że gdy do niego dojdzie to również np. NATO powinno adekwatnie odpowiedzieć na coś takiego. Użył sformułowania, że gdy nastąpi atak atomowy na jego siedzibę to należy adekwatnie odpowiedzieć mordorowi (nie mogę tego cytatu znaleźć w necie).
W mojej ocenie taka reakcja prezydenta jest wynikiem takiego myślenia jak moje w tym poście, ktoś kto wystrzelił (prawie) wszystkie pociski konwencjonalne, będzie eskalował na wszystkie możliwe sposoby - a on już zaczyna działać, aby wszyscy byli na to przygotowani.
Czyli ponownie, to o czym się dziś mówi jest mocno spóźnione do tego co ja pisałem na tym blogu. Niemniej obecnie na całe szczęście przywódcy zdają sobie z tego sprawę i na szczęście coś z tym robią.
Tak trzymać!
Po drugie linki 1 i 2 to niestety są to jawne sygnały, że coś się dzieje. To są właśnie te sygnały, o których mówiłem, świadczą o tym że tam w głowach w siedzibie centrum zła naprawdę myślą o takich zagadnieniach jak brudna bomba itp. Jak pisałem wszystko jest już dawno zaplanowane.
Na szczęście są to sygnały początkowe, które pokazują że się coś zaczyna dziać, a nie że już się dzieje. Na efekty przyjdzie poczekać.
Niemniej dobrze by było, aby w Polsce również przygotować schrony. Nawet jeśli to jedynie dmuchanie na zimne. Ktoś o tym dziś myśli??
Dokonałem ostatnio odkrycia, warto się z Wami podzielić tą wiedzą;)
W drugim odcinku tej serii podałem Wam przykład (mocny i zadziwiająco precyzyjny!) przepowiedni: Spełnione przepowiednie wojenne cz. 2 Aida, w którym omawiam jak wizjonerka Aida zapowiedziała nam wstrząsające wydarzenia, o których dowiemy się - i tu pada dokładna data - 20 lutego 2022 roku.
Przepowiednia ta się idealnie sprawdziła, gdyż w tej dacie po raz pierwszy w informacyjnych kanałach TV pojawiły się wielkie czerwone zapowiedzi wojny...
We wspomnianym poście zadawałem pytania o co chodzi z tymi liczbami "2" w dacie - bo kompletnie nie miałem o tym pojęcia.
Przypomnę, że Aida mówi, że w obecnym roku dni miesiąca: 2, 20 i 22 są tymi "wyjątkowymi".
Okazuje się, że moje kombinacje, które mogliście przeczytać poszły nie w tym kierunku - bo odkryłem wywiad jaki udzieliła w zeszłym roku Aida i tu jest wyjaśnienie, cytuję:
Czujnik światła zapala się i pokazuje prawdę w dniach: 2, 20, 22. To samo dotyczy całego lutego. (...)
...choć wiemy że to prawda, to co się wydarzyło 20 i 24 lutego przemawia za tym, że naprawdę 20 lutego dowiedzieliśmy się o tym, co się naprawdę wydarzyło 24 lutego...
Fakty, są faktami - nie da się z tym polemizować, więc pytanie dlaczego nie ma powszechnej wiedzy o tym, że te dni są dniami prawdy?
Spada wtedy jakaś zasłona? Jakieś drzwi do pokoju prawdy się otwierają??
Przecież to tak istotna informacja o świecie, w którym żyjemy, że należy tego uczyć w szkołach!
...na lekcjach fizyki!
W końcu na fizyce poznajemy to jak działa nasz świat, nie ważne że nie wiemy co to jest "Czujnik światła", kto go zainstalował w naszym świecie i dlaczego uaktywniany jest dniach z "2" - tak jest więc nie musimy tego rozumieć, jest to istotna wiedza, którą wszyscy powinni posiadać...
...a nie posiadamy...
Fizyka nie musi wszystkiego rozumieć (patrz. fizyka kwantowa), znać przyczyn (np. skąd się wziął świat, w którym żyjemy itp.) i kto to wszystko tak stworzył np. tak że mamy dni prawdy dzięki "czujnikowi światła" - jak mniemam światło to tutaj jest wiedza...
...a jak jest wiedza, to powinno się tego uczyć w szkołach.
Koncepcja świata
Ok, to dowiedzieliśmy się od Aidy, że nasz świat jest tak skonstruowany (jest to obecnie niepodważalna kwestia, gdyż mamy wszyscy w pamięci co się działo 20 i 24 lutego), że są trzy dni w miesiącu, w których możemy wszyscy (jako ludzkość) czerpać ze źródła prawdy. Opadają: łuski z oczu, zasłony, mury i maski - możemy się dowiedzieć prawdy o otaczającym nas świecie.
Czyli nasz świat to: stożek, prostopadłościan, walec, a może kulfon?;) Gdzieś tam w nim jest zakotwiczony mechanizm ukrywania i odkrywania wiedzy/prawdy?
Prawda jest kluczowa bo odnośnie covid, wojny itp. to tak naprawdę nic się nie zmieniło w otaczającym nas świecie, my jedynie na masową skalę uzyskaliśmy świadomość tego jaki jest otaczający nas świat.
Czyli to jest ta prawda, o której mówi Aida.
Dla zobrazowania tej koncepcji, zadziwiająco podobna wizja otaczającego nas świata została przedstawiona nam w filmach Gwiezdne Wojny: epizod II i III. Są to filmy fikcyjne, więc i ja tę wizję traktowałem jako czystą fikcję - tymczasem.......
Przypomnę znamienne słowa mistrza Yody: ślepi byliśmy! ...że armii klonów nie dostrzegliśmy.
Czyli początkowo mimo ogromnego zakonu Jedi (takiej fabryki Jedi :P ), masy Jedi, którzy medytują i mają wizję przyszłości - mimo to wszystko oni byli ślepi. Tymczasem w pewnym momencie Yoda mówi, że zasłona ciemnej strony mocy opadła - czyli już wiemy, że będzie wojna (że istnieje od dawna skrywana armia itp.), czyli zupełnie tak jak my 20 lutego br. - też dowiedzieliśmy się o wojnie.
To jednak nie znaczy, że świat jaki pokazuje nam Aida i to co było pokazane w Gwiezdnych Wojnach jest identyczne, ale myślę, że obrazowo nam to wyjaśnia zagadnienie. Co szczególnie istotne, Aida zdradziła nam, które to są te dni prawdy - a to jest niezwykle cenna wiedza.
Zadziwia mnie ta wizja świata, to wygląda tak jak mechanizm wbudowany w całą strukturę wydarzeń, że z jednej strony mechanizm ten potrafi zakryć przed nami bardzo istotne i zatrważające fakty, wydarzenia - tak że są one dla nas niedostrzegalne, z drugiej istnieje mechanizm spustowy, gdy to wszystko się do masowej świadomości przedostaje.
To mówi również o tym, że osoby świadome (lub nie) mogą taki mechanizm wykorzystywać do własnych celów, np. w filmie mieliśmy początkowo senatora potem wielkiego kanclerza, który mógł sobie w tajemnicy knuć swoje destrukcyjne dla cywilizacji plany. Skoro istnieje taki mechanizm, to ma on pewność, że dostatecznie długo wszystko będzie skryte. Nie trudno sobie wyobrazić, że na tej samej zasadzie funkcjonowali: Stalin, Hitler, Mao Zedong, Putin (przykładem jest film dokumentalny ukazujący rozmowy Macrona z Putinem, gdzie Macron mówi coś takiego: skończ te manewry przy granicy, a Putin odpowiada: skończą się za kilka dni ...i wtedy wojska zaatakowały Ukrainę) i wielu innych.
Warto zdać sobie sprawę z tego, że taki mechanizm skrywania działa całościowo bo jest częścią otaczającej nas rzeczywistości, więc nawet jeśli poznamy jakieś fakty, mamy nawet zdjęcia (np. satelitarne (przed wojną na Ukrainie wiele krajów miało zdjęcia wojsk które potem zaatakowały, mieliśmy plany ataków, plany manewrów, gdzie ćwiczono walkę z krajami NATO itp.)) to ten mechanizm sprawia, że mimo to jesteśmy ślepi. Czyli znajomość faktów nie spowoduje, że będziemy mieli jasność co do tego co odkryliśmy, nakryliśmy kogoś itp.
Z drugiej strony w Gwiezdnych Wojnach pokazane jest pewne wzrastające napięcie, które możemy rozpocząć od momentu, gdy pojawił się znikąd mroczny wojownik (czyli Darth Maul), który zaskoczył dwóch Jedi, a potem Radę Mistrzów Jedi. Czyli czy znamy fakty, czy nie - mamy wzrastającą świadomość tego, że coś wisi w powietrzu, aż po moment, w którym już naprawdę bardzo obawiamy się wojny czy innego zdarzenia.
To układa się w całość, że mamy:
Tajny plan
Narastające przekonanie, że coś się czai
Dzień prawdy, w którym wszystko staje się jasne
Wiedzieliście o tym, że tak jest zbudowana nasza rzeczywistość?
Ja o tym nie wiedziałem.
Kolejnym istotnym wnioskiem jest fakt, że jeśli mamy dni prawdy otwierane za pomocą, czy za pośrednictwem "czujnika światła" to może istnieją też dni czujnika mroku. Może poza dniami prawdy istnieją takie dni, które są dniami kłamstwa?
Dobre pytanie!
Jak to rozumieć
Warto podkreślić, że moje domniemanie tego czym są dni z "2" było (na tym blogu) dość mroczne, okazało się że chodzi o coś przeciwnego, chodzi o dni prawdy a nie zagłady.
To dobrze, że to co mówi Aida jest pozytywne i przygotowuje nas na... niemiłą wiedzę o tym co do tej pory o naszym świecie było skrywane. Warto zacytować słowa wizjonerki:
(...) Na pewno tym kluczem nie powinien być w 2022 roku strach, który wykolei cię z właściwej trasy. (...)
To bardzo ważne, abyśmy się nie kierowali strachem w roku 2022!;)
Dlatego ja również pisząc często szokujące rzeczy o otaczającym nas świecie, o wojnie itp. nie chcę Was straszyć. Piszę to z mojej publicystyczno-blogerskiej natury, zakładając że wszyscy mamy swój rozum i zawsze możemy go użyć;) Też uważam, że nie ma co się straszyć, lepiej zrozumieć. Moje podejście jest pozytywne, czyli takie jak Aidy - więc słuchajcie jej!
"Przyszły rząd federalny wzywa zatem do stworzenia Stanów Zjednoczonych Europy" - pisze "Spiegel". "Po drodze chce zmienić traktaty UE - co w Brukseli jest powszechnie uważane za niemożliwe - i wprowadzić europejską ordynację wyborczą z ponadnarodowymi listami i wiążącym systemem najlepszych kandydatów".
(...)
Pozostawię tym razem na boku, zastanawiającą kwestię, że Niemcy np. w osobie A. Merkel rządzili w UE od dawna i nie musieli o tym mówić - tylko faktycznie rządzili. Obecnie jeszcze przed wybuchem wojny, zaczęli o tym mówić... ciekawe!
Tu jednak skupię się na czymś innym: Kolejnym krokiem jest to, że obecnie Niemcy na forum UE mówią otwarcie z pełną butą, że szykują się do rządzenia w UE. Nie wiem... zakładają że mają do tego jakieś przypisane dziejowo prawo czy co??
Mają cały czas przy tym pełne usta wielkich słów jak europejskie wartości, praworządność itp. Nie pasuje do nich ich pyszne spojrzenie...
Tu pojawia się ciekawy kontrast!
Równocześnie mamy słynne już dziś niemieckie hełmy dla ukraińskich żołnierzy, którzy dzielnie bronią swojego kraju przed najazdem mordoru...
To jak to z tymi Niemcami jest?? Z jednej strony czują się Europejczykami, a nawet chcą rządzić całą Europą, a z drugiej olewają duży europejski kraj, który jest w tak tragicznych i krwawych chwilach????
Jeśli to są europesjkie wartości - to chyba z rosyjskiej propagandy!
To jeszcze nic!
Warto zwrócić uwagę na to co bezpośrednio z tej sytuacji wynika, otóż: jeśli Niemcy dziś z jednej strony szykują się otwarcie do rządzenia w UE, a z drugiej strony uważają, że są w Europie kraje tak nieistotne, że można im hełmy i zgniłe paczki słać (np. dziś czytamy) - to...
Ha! Właśnie! To pokazuje, że niemiecka wizja UE to unia, która jest zbudowana z krajów pierwszej ligi (np. Niemcy, Francja, kiedyś Włochy) oraz z krajów, które są tyle warte co zgniłe paczki...
Warto abyście sobie to dobrze uświadomili!
To jawny rozłam w strukturze i konstrukcji UE!
Nie jest to zawarte w żadnym traktacie, że są kraje mniej lub nic nie znaczące!
Od dawna mówi się o tzw. Unii dwóch prędkości wobec rażących i niepokojących poczynań biurokratów i polityków UE. Jak widać Niemcy widzą więcej niż dwie prędkości - dla nich oczywiste jest, aby kraje UE dzielić na prędkości...
Niemiecka wizja UE, dzieli kraje i ustawia w kolejce ważności - nie ma już wspólnoty krajów i wspólnej Europy!!
Jest to ewidentny rozłam struktury UE!
Warto tu wspomnieć, że przecież w czerwcu br. Ukrainie 27 ambasadorów (wszyscy!) przyznało oficjalnie status kandydata do UE!
Z jednej strony Niemcy chcą rządzić w UE, z drugiej strony jednogłośnie uważają Ukrainę za kraj europejski, a mimo to mogą przez ponad pół roku wojny - ich olewać???
To są te wartości europejskie Niemców???
Przypomnę, że w poście Nasz wróg nasłany po raz kolejny... cytowałem słowa Ursuli von der Leyen:
na Twitterze napisała, że Tusk „uosabia nasze wartości”, a „teraz wraca do swojego kraju, aby ich bronić”.
Czyli Niemcy w osobie Ursuli von der Layen itp. nie tylko mają takie wartości, ale chcą je dalej krzewić???
Z całą pewnością o takiej UE marzyliśmy! :-(
Zwróćcie uwagę na tę konstrukcję: będziemy rządzić UE, ale jednocześnie konstrukcja UE ma być taka, że są superkraje oraz nickraje... Więc będziemy rządzić, ale to my będziemy superkrajem i będziemy rządzić podległymi nickrajami - sprytne nie?!?!
No to już wiemy, jakiej Europy chcą Niemcy oraz jakiej Europie chcą przewodzić... ...to będzie europa przez małe "e"... niestety...
Update:
Tak dla przypomnienia w poście pt. Bestialstwo, nieludzkie okrucieństwo i ...milczenie (z 2 V 2022) napisałem o obecnej doktrynie UE (czyli doktrynie niemieckiej - bo innej nie ma od lat):
Smutne jest jednak to, że walka z Polską lub Ukrainą tak naprawdę jest walką z Europą i prawdziwymi a nie wyświechtanymi wartościami europejskimi, takimi jak: braterski wzajemny szacunek, poszanowanie prawa do terytorium, własnej polityki i systemu państwowego, religii itp. oraz szacunek dla dorobku kulturalnego i każdego innego, nie bez znaczenia jest poczucie wspólnoty wszystkich krajów i działanie w kierunku wspólnego rozwoju i wzajemnej współpracy itp. itd.
Ostatnio nadziałem się na jakiegoś jegomościa, nieco młodszego ode mnie. Zwróciłem mu uwagę na to, że jego zachowanie jest nieobyczajne - kulturalnie, spokojnie i rzeczowo.
Ten zapytał się gdzie jest napisane, że mam rację?
Odparłem mu, że kultura osobista wymaga odpowiedniego zachowania...
Ten na "kultura osobista" zrobił tak wielkie oczy jakby pierwszy raz usłyszał coś podobnego!
Co się dzieje na świecie??
Za granicą mamy regularną wojnę: zrównywanie miast z ziemią, gwałty, obozy filtracyjne, śmierć i kaźnie są na porządku dziennym...
A u nas, człowiek mówi po Polsku... jednak z Polakiem i europejską cywilizacją nie ma nic wspólnego...
Dla kontrastu tego samego dnia widziałem w sklepie ukraińską rodzinę (4 osoby), gdzie mały chłopczyk wszedł komuś pod nogi, ojciec od razu zareagował i co ciekawe bardzo spokojnie i dokładnie wytłumaczył dziecku co się stało i że ma nie przeszkadzać innym...
Naprawdę mnie to urzekło, to są prawdziwi Europejczycy, kulturalni - wiedzący jak się zachować.
Wracając do pierwszego przykładu, to czy dziś młodzi ludzie nie rozumieją, że bez kultury korporacje zrobią z nich jedynie mięso przemysłowe, roboli, którzy nie mają prawa do niczego - mają całe życie pracować, a kultura to jest zarezerwowana dla... ich zagranicznych szefów;(
Jeśli nie jest zaznaczone inaczej (lub nie jest zaznaczone wcale) zamieszczone ilustracje pochodzą z Wikimedia Commons lub są mojego autorstwa.
Ta strona używa cookies oraz innych technologii Google (i innych firm w specjalnych dodatkach po prawej stronie) w celu prawidłowego działania tej stronki (jej elementów jak np. ankiety, reklamy itp.) oraz zbierania statystyk. Korzystanie z tego bloga powoduje zapisywanie typowych plików na Twoje urządzenie (np. komputer, tablet itp.) o ile w ustawieniach przeglądarki nie zmienisz tego.
W UE się ludziom w głowach przewraca, więc dla świętego spokoju zamieściłem to absurdalne ostrzeżenie...