niedziela, 19 czerwca 2011

Komu są potrzebni głupcy w sejmie ?

W zeszłym tygodniu TVP wyemitowało II epizod Gwiezdnych Wojen, a wg. G. Lucasa cała nowa trylogia ma nam ukazywać ponadczasowe przesłanie - również polityczne. I właśnie tam widzieliśmy największego fajtłapę serii, za którego stworzenie wielu fanów obraziło się na Lucasa na dobre, czyli chodzi o tzw. Jara Jara Binksa (Ossus):


...który co robi ?
...obala sobie demokrację, praworządność oraz wolność.

Dokładnie za sprawą przemyślnej pułapki, wykorzystującej nieobecność pierwszej senator Naboo, zgłosił "odważny wniosek" o nadanie specjalnych uprawnień dla kanclerza Palpatine'a - który przez to stał się imperatorem, którego nie było siły ruszyć ze stanowiska. Gdy swoje plany już rozmyślnie ujawnił, wypowiedział wobec osób strzegących pokoju następujące słowa: ja jestem senatem!
... i faktycznie niedługo potem rozwiązał senat jako zbędny balast.

Bezpośrednim efektem tego posunięcia Binksa miało być powołanie Armii Republiki w celu zapewnienia bezpieczeństwa dla niej samej. Jak się jednak okazało, nie było ani porządku, ani stabilności ani bezpieczeństwa bo wybuchła długotrwała wojna tocząca się choćby w najdalszych zakątkach Republiki. Była to wojna, w której nikt nie był bezpieczny włącznie z rycerzami Jedi... jedyną bezpieczną osobą był ten, który wojnę z rozmysłem zaplanował i wywołał.

Właściwie można powiedzieć, że wojna, która potem została nazwana Wojnami klonów, była tak straszna, że nawet tak bezmyślny polityczny pionek jak Jar Jar Binks - wielce żałował swojego czynu.


Niestety tacy senatorowie/posłowie znajdują się na całym świecie, a jakoś mam dziwne wrażenie, że u nas jest ich jeszcze więcej :> I nie są to czcze myśli, w końcu ostatnie 20 lat straciliśmy w rozwoju, w momencie gdy kraje choćby obok nas rosły w siłę i dobrobyt. A jeśli ktoś stracił 20 lat to nie jest to przypadek, odpowiadają za to nasze głosy w urnach (lub ich brak), a następnie czyny konkretnych polityków.


Problemem w demokracji jest pewien psychologiczny aspekt, co cytowałem w poście Czym jest demokracja ?:
    (...) jest rzeczą niemożliwą, aby ważne stanowisko osiągnął w niej ktoś, kto o nie wcale nie zabiegał.

      Nicólás Gómez Dávila

W innym cytacie Nicólása Gómeza Dávila, demokrację ocenia słowami:
    (...) wybór garstki nieudolnych przez masę niekompetentnych.
Czyli już wiemy skąd biorą się głupcy w sejmie i senacie (oczywiście to uproszczenie bo ważna jest tutaj ordynacja i inne prawa rządzące polityką, społeczeństwem, massmediami itp.).

A komu są potrzebni ? Na to pytanie odpowiedział nam już G. Lucas.


Odpowiadając na pytanie zadane w tytule tego postu skierowane do nas, odpowiem cytatem:
    A do czego są nam potrzebni tacy politycy do niczego ? Właśnie - do niczego.

      "Do czego nam politycy do niczego" Piotr Gabryel, "Uważam Rze" nr. 14/2011

Brak komentarzy:



Jeśli nie jest zaznaczone inaczej (lub nie jest zaznaczone wcale) zamieszczone ilustracje pochodzą z Wikimedia Commons lub są mojego autorstwa.


Ta strona używa cookies oraz innych technologii Google (i innych firm w specjalnych dodatkach po prawej stronie) w celu prawidłowego działania tej stronki (jej elementów jak np. ankiety, reklamy itp.) oraz zbierania statystyk. Korzystanie z tego bloga powoduje zapisywanie typowych plików na Twoje urządzenie (np. komputer, tablet itp.) o ile w ustawieniach przeglądarki nie zmienisz tego.

W UE się ludziom w głowach przewraca, więc dla świętego spokoju zamieściłem to absurdalne ostrzeżenie...