Mamy tutaj po prostu doskonale kontrolowany bałagan, stwarzający pozory (...) porządku (...)
Janusz Zajdel
To jest blog miłośnika: informatyki (programowania, emulacji, firmy Atari, historii komputeryzacji itp.), multimediów, s-f, filmu, historii współczesnej i wielu innych, więc poruszane tematy dotyczą właściwe całego spektrum tematów związanych z życiem ludzkim. Jednym z głównych celów tego bloga jest prezentować oryginalne treści - zapraszam !:)
Na początku sierpnia zwróciło moją uwagę wydarzenie, które naprawdę bardzo mnie zaniepokoiło. Wspominałem kilka lat temu, że są takie wydarzenia, które trzeba traktować jako super poważne zmiany, które spowodują, że nic już nie będzie takie samo, a może nawet doprowadzą do kluczowych wydarzeń (które będą bezpośrednią konsekwencją). To są takie wydarzenia, które może mało mówią na pierwszy rzut oka, ale za nimi kryje się cały ciąg wydarzeń, które albo zostały przeoczone, albo odbywały się w ścisłej tajemnicy.
Do i tak już rozbabranego i wyeskalowanego konfliktu na Bliskim Wschodzie dołączyła Turcja(!)
Pakt, który dziś nazywany jest „muzułmańskim NATO” oraz "paktem mekkańskim" został zawarty między Arabią Saudyjską, Pakistanem i Turcją. Są to trzy duże sunnickie państwa, które są niebagatelnymi graczami, bo Pakistan dysponuje bronią atomową, Turcja ma drugą największą armię w NATO, podpisały umowę o "współpracy" (jak podkreślają) w dziedzinie obronności. Trzy państwa które do tej pory często działały osobno, teraz budują wspólną platformę bezpieczeństwa, technologii wojskowej i koordynacji np. politycznej. Mowa jest o między innymi: wspólnych ćwiczeniach wojskowych, wymianie technologii obronnych oraz szkoleniach i współpracy sztabowej.
Niby błahe, jednak jest tutaj potencjał zmiany układu sił w regionie (Bliski Wschód i Azja Południowa). Jest to też konstruowanie alternatywy wobec wcześniejszych układów bezpieczeństwa takich jak: 1. USA–Arabia Saudyjska, 2. NATO (w kontekście Turcji) 3. Chiny–Pakistan.
Gdy przyjrzymy się szczegółom, to nie wzbudzają one niepokoju: powstanie nowego, ambitnego bloku współpracy wojskowej. Jednak strategicznie nie można lekceważyć takiej sytuacji, gdzie zbliżenie potęg sunnickich, tworzy sojusz, który jest wzorowany na art. 5 NATO. Może to wpłynąć np. na to, że Izrael będzie mieć w przyszłości ograniczone pole działania w regionie.
Przypomnę:
1. Turcja słynie z przemysłu sprawnych dronów i systemów bezzałogowych np. Bayraktar, Anka
2. Arabia Saudyjska posiada ogromne środki finansowe i podobno własne ambicje budowy przemysłu obronnego.
3. Pakistan ma duże siły zbrojne, doświadczenie w konfliktach oraz bliskie relacje z Chinami.
Jest to też sygnał, który mówi że Arabia Saudyjska chce się dystansować względem USA.
Symbolika miejsca podpisania paktu (Mekka) jest nie bez znaczenia. Z pewnością oznacza to, że nie chodzi tutaj tylko o współpracę wojskową, ale też chodzi o wymiar religijny i tożsamościowy.
W tym kontekście podkreśla się też, że rośnie rola Turcji jako mediatora (widać wyraźnie, że od dawna chcą być istotnym graczem we wszelkiego rodzaju rozgrywkach międzynarodowych).
Arabia Saudyjska jest „strażnikiem” południowego wejścia do Morza Czerwonego. Jeśli patrzymy na to w kontekście Turcji, Arabii Saudyjskiej, wojny na Bliskim Wschodzie i globalnej rywalizacji to podkreślić należy, że cieśnina Bab al‑Mandab to jeden z najbardziej strategicznych punktów na całej planecie, a jego znaczenie wciąż rośnie w ostatnim czasie. Turcja ma tutaj dostęp do szlaków handlowych.
Tyle, jeśli chodzi o to co powszechnie się o tym sądzi. Pytanie co dalej?
Najprościej jest wydedukować, że z konsekwencjami tego paktu będą nawet jakieś wspólne działania np. operacje stabilizacyjne, morskie, antyterrorystyczne, ochrona szlaków handlowych. Oczywiście objawiać się to będzie w regionach, gdzie interesy Turcji, Arabii Saudyjskiej i Pakistanu się pokrywają.
Jakiś czas sprzeczałem się z AI, które zapewniało mnie, że:
współpraca Turcja–Arabia Saudyjska–Pakistan może doprowadzić do wspólnych operacji wojskowych,
ale nie w formie wspólnej inwazji na jakieś państwo.
Dobre i to, że przynajmniej AI ma jeszcze pewność w kwestiach braku eskalacji...
Jednak ja to widzę inaczej, z resztą chwilę po ogłoszeniu tej informacji Izrael zareagował sporym zaskoczeniem i sprzeciwem ponieważ czują się potencjalne zagrożeni (niepokoi ich również rosnąca rola Turcji). Jest to reakcja, której się spodziewałem, gdyż oni właśnie wiedzą, że sytuacja jest dla nich wyjątkowo nieciekawa.
Nawet obecnie możemy przeczytać:
Izraelskie uderzenie na bazę lotniczą Abu al-Duhur w Syrii nasiliło napięcia w regionie. Izrael zarzuca Damaszkowi, że jest krok od naruszenia ustalonego status quo poprzez ulokowanie w zaatakowanym obiekcie tureckiego wojska. Syria zaprzecza oskarżeniom, tureckie władze grzmią natomiast o sytuacji "nie do przyjęcia".
Źr. Tureckie wojsko celem Izraela? Odżywa stary konflikt militarnych potęg (interia.pl, 20 VIII 2026)
oraz:
W spekulacjach medialnych i analizach pojawiają się opinie, że ruchy wojskowe oraz aktywność Izraela w Syrii są m.in. reakcją na zacieśnianie współpracy wojskowej między Ankarą i jej nowymi partnerami.
Źródło: AI
Jestem poważnie zaniepokojony tym ruchem, który wydaje się że zaskoczył wszystkich (graczy). W momencie gdy już sytuacja jest dramatyczna, eskalacja do wielkiej brutalnej wojny w Iranie może mieć miejsce w każdej chwili, okazuje się że Turcja posiadająca drugą największą armię w NATO dołącza do sił jakie się znajdują właśnie w tym zaognionym rejonie świata...
Gdyby sytuacja była dużo spokojniejsza to wymowa tego paktu nie byłaby taka istotna, ale gdy do takiej prawie wojny dołącza nowy sojusz, to jest to super istotne wydarzenie.
Bardzo dobry materiał, odpowiada w pierwszej kolejności na pytanie czym jest tzw. AI, bo jednak mam wrażenie, że nikt tego nie tłumaczy, co powoduje że mało kto to wie! Z drugiej strony jest to bardzo rzeczowe przeanalizowanie zagadnienia, naprawdę bardzo, bardzo polecam:
Bardzo wartościowe jest omówienie różnych zagrożeń i błędów jakie możemy popełnić, jeszcze się nie spotkałem, aby ktokolwiek to wyjaśnił.
Ja od dawna opisuję to, mówiąc że czaty zwane sztuczną inteligencją, są tak naprawdę zbudowane jak psychika bardzo niebezpiecznego człowieka, który mówi komuś to co on chce usłyszeć, np. dziecku nie mówi: choć tam bo chcę ciebie skrzywdzić, tylko mówi dostaniesz cukierka itp. (w czacie chodzi o to, że czat generuje odpowiedz, która statystycznie będzie tym co chcemy przeczytać, więc niekoniecznie jest prawdą czy też jest odpowiedzią na nasze pytanie itp.). Tutaj Pani Izabela bardzo ładnie to wyjaśnia i pokazuje przykłady problemów i do czego to może prowadzić.
Ze trzy lata temu (może cztery i pół) Kaz zapytał się mnie (na naszym publicznym spotkaniu online) jak widzę przyszłość AI w relacji z facetami. Odpowiedziałem, że kobiety nie mają szans w tym starciu - zapadła głęboka cisza...
Niedawno rozmawiałem z przypadkową kobietą 50+ i ona już doskonale o tym wie, że kobieta nie ma szans...
To dowodzi, że dziś sytuacja stała się powszechnie oczywista, a tu dowiecie się na ten temat więcej:
Przy okazji słynnych akt Epsteina pojawia się wiele nowych wątków, których by się nikt nie spodziewał przy okazji afery bardziej kryminalno-seksualno-finansowej.
Dziś przedstawię wam wątki z tytułu, a pewnie innym razem opiszę wam jeszcze inne super ciekawe wątki tej afery.
Ponownie mogę napisać, że: nikt wam tego nie powie i nie wyjaśni - co ja wam teraz opiszę;)
Chodzi o to, że pojawia się tutaj zupełnie nowy wątek tak zwanego nowego człowieka. Może trudno jest wam w to uwierzyć, że aferzysta finansowy, morderca i hurtowy gwałciciel miał plany stworzenia nowego człowieka!
Czyli wyłania się nam taka oto wizja: super stuknięty gostek, szalenie niebezpieczna bestia (w dodatku super bogata, co ułatwia wiele takich rzeczy), snuje wizję, aby stworzyć nową rasę ludzką: inteligentniejszą, sprawniejszą (sprawczą?), mądrzejszą (od tej obecnej) i jak się możemy domyślać na wzór i podobieństwo do jego samego.
Hmmm...
Taaa...
Pojawia mi się w głowie teraz kilka oczywistych wniosków, ale też takie które nie są już takie oczywiste i znajdują się pod koniec tego postu.
Najbardziej oczywiste jest to, że Epstein nie był pierwszym (krwawym) szaleńcem, który chciał tworzyć nowego człowieka.
Jednak naprawdę zadziwiające jest to jak ekstremalnie brutalne bestie uważają, że nie tylko powinni, ale mają pełne prawo do tego, aby tworzyć nowego człowieka!
Taaa...
My w Polsce znamy to zagadnienie bardzo dobrze, ze względu na to, że zakończony w 1989 roku PRL, należał do tzw. Kraju rad, który ówcześnie był centrum zła na świecie. Oficjalnie głosił kity o pokoju i jednoczeniu się krajów komunistycznych takich jak wiele w naszym regionie, a równocześnie np. strzelał do naszego papieża Jana Pawła II... czyli w praktyce wyglądało to zupełnie inaczej, była pełna nienawiść do np. normalnych ludzi, do których można zaliczyć wszystkich postrzelonych czy zamordowanych - przykładowo Grzegorza Przemyka (Wikipedia).
Komuniści sowieccy właśnie też cały czas planowali jak stworzyć nowego człowieka, takiego który będzie "lepszy" i pozbawiony niewygodnych dla reżimu cech. Chciałoby się powiedzieć nic nowego...
Jednak w kontekście dzisiejszym może to naprawdę zadziwiać, że mimo że wielcy tego świata na co dzień milczą, to okazuje się (z opublikowanych akt), że cały czas planowali jak zniszczyć normalnego człowieka i zastąpić go zupełnie nowym "lepszym".
Czyli spotykają się na jakieś wyspie super bogaci ludzie, których nazwiska znane są z gazet na całym świecie (ale też tacy których nazwiska nie są tak rozpoznawalne) i okazuje się, że chcą oni tracić swoje majątki na jakiejś inżynierii społecznej i genetycznej, w której będą tresować/projektować ludzi, aby zachowywali się tak jak ich zdaniem - zachowywać się powinni (!!!!)
Życiorys Jeffreya Epsteina
Zacznijmy od początku, choć oczywiście w wielkim skrócie. Chcę wam w pierwszej kolejności zaznaczyć, że ta bestia wcale nie była super inteligentna, super uzdolniona. To był raczej kanciarz, cwaniak, a nie ktoś z wyższych sfer.
Przemawiają za tym fakty: Nie ukończył studiów (New York University), co może zadziwiać (powinno!), że finansista tej rangi nie miał żadnych podstaw do tego, aby się zajmować majątkami najbogatszych ludzi w Ameryce.
A jednak!
Jego życiorys to jest pasmo porażek, które nie są typowymi porażkami z wielu względów. To nie jest tak, że z porażek się podnosił, nie... on popadał w jeszcze większe... choć miał dużo "szczęścia" (co tutaj jest podnoszone, że jego szczęście wynikało z tego, że stały za nim jakieś agentury - w co naprawdę nie jest trudno uwierzyć, jak przeczytacie to co zaraz krótko opiszę)
Po nieukończeniu studiów rozpoczął pracę jako nauczyciel matematyki. Problem tylko w tym, że trafił do wyjątkowo prestiżowej szkoły, gdzie właśnie po raz pierwszy miał styczność z najbogatszymi amerykanami - rodzicami dzieci. Dziwna kariera dla kogoś bez ukończonych studiów...
Porażka była jednak bliska, pomimo tego że z pewnością wykorzystywał szanse poznawania bogatych rodziców. Niebawem został zwolniony, za niedostateczne zdolności jak na nauczyciela prestiżowej szkoły.
No dobrze, ale kto go zatrudnił? Kto zakładał, że człowiek bez doświadczenia, bez studiów poradzi sobie w najlepszej szkole??
Tak mi teraz zaświtało w głowie, że może jeden z tych rodziców był świetnym psychiatrą i po spotkaniu z J. Epsteinem powiedział dyrektorowi, że to jak ten nauczyciel uczy to jedno, ale ten człowiek jest bardzo szurnięty i w żadnym wypadku nie powinien mieć jakiejkolwiek styczności z naszymi dziećmi. Psychiatrzy potrafią coś takiego rozpoznać błyskawicznie - szczególnie ci najlepsi, najbardziej znani w Ameryce...
Wiemy przecież, że potem były gwałcone dzieci i nastolatki (i dziewczynki i chłopcy) na tej wyspie, mówi się też poważnie o morderstwach i składaniu ofiar!
Jak to ujął E. Musk w emailu, który jest w ujawnionych aktach: chciałbym wziąć kiedyś udział w jednej z tych twoich SZALONYCH imprez...
Czyli młody "geniusz", ma już na swoim koncie dwie porażki w momencie, gdy właśnie miał szanse się wykazać, jako świetny student (podobno uchodził na studiach jako super uzdolniony), czy też świetny nauczyciel, który przy okazji zyskuje cenne kontakty...
Więc co się w tym momencie dzieje? Raptem znajduje pracę w firmie, która zajmuje się kwestiami finansowymi, czyli w końcu jest to ta dziedzina, z której jest dziś znany na całym świecie: ekspert od kasy. Pytanie tylko jak to możliwe?? Gostek bez żadnych sukcesów, znajduje pracę tam gdzie teoretycznie powinni trafiać najlepsi??
I tu pojawia się pierwsza kwestia taka, że z jednej strony jego kariera faktycznie zyskuje (przynajmniej teoretycznie) a z drugiej, że po raz pierwszy w jego życiu ma szczęście, taki traf - bo w całości życia raczej go nie miał, również jeśli chodzi o jego koniec.
Okazje się, że firma, w której pracował - była tak naprawdę jednym wielkim przekrętem, dlatego jej szef został za to skazany z całą surowością. Problem jednak w tym, że J. Epstein również powinien odpowiadać za to samo w równie dużej skali. Miał jednak szczęście i opuścił pracę nim afera została odkryta, tym samym całkowicie uniknął odpowiedzialności, ale też pewnie wyniósł z firmy spory majątek, który legalnie zarobił na nielegalnym procederze.
Czyli spadł na cztery łapy!
To wszystko są znacznie ciekawsze wydarzenia, mające wiele ważnych nawet tutaj dla nas kwestii, ale będę się streszczał i lecę dalej.
Dalej jego kariera rozwijała się coraz lepiej, we wprost geometrycznym tempie. A majątek wzrósł do kwot, które dziś są zupełnie niepojęte (przykładowo dlatego, że jego klienci nie mieli dość majątku, aby mu płacić tak, aby ten zdobył majątek większy niż oni...).
Widzimy tu kolejną dziwną rzecz, bo tak wysoko nie powinien zajść ktoś kto nie ma co wpisać do CV, szczególnie nie ma co wpisać co by go uwiarygadniało jako eksperta finansowego. Ok gostek pracował i zyskał doświadczenie w jednej firmie, ale ona była przekrętem (była głośna sprawa sądowa zajmująca się tym). Choć może właśnie to jest największą wartością w oczach świata amerykańskiej finansjery - tego nie wiem... ale wszystko przemawia tylko za tym i niczym innym.
Od tej pory zaczyna się super bogate życie bestii, która może zacząć się zajmować np. gwałtami na niczego niepodejrzewających nastolatkach (których było od tysiąca (a mówi się obecnie że) do kilku tysięcy).
Do dziś pozostaje wiele pytań, po za tym, jak to bogactwo było możliwe, pojawia się też wiele, wiele innych (możecie sobie w necie znaleźć).
Ja oceniam ten życiorys, jako wyjątkowo marny, bo naprawdę najgorsza fajtłapa miała w ciągu swojego życia choć jedną pracę, w której wykazała się, natomiast tutaj mamy rozrost kariery i to już od tej pierwszej pracy w szkole, która go od razu przerosła...
Dla mnie jest to życiorys osoby, która po prostu kompletnie się do tych wszystkich prac nie nadawała. Natomiast jego kariera fenomenalnego(!!!) finansisty mi wygląda wyłącznie na przestępczym procederze prowadzonym przez cwaniaka.
Przykładowo już w pierwszej pracy, mógł się połapać, że to wszystko co firma robi jest jednym wielkim przestępstwem - to że na to nie zareagował w moich oczach stawia mi obraz przestępcy - pyszałka, który to pochwalał. Dziś opisując ten życiorys różne źródła używają w tym momencie takiego sformułowania, że: to doświadczenie, nauczyło go tego, że jeśli omija się prawo w sposób sprytny to, można na tym wiele ugrać (swoją drogą każde państwo traci wiele kasy i nie tylko, na takich przestępstwach - mam wrażenie, że w Ameryce oni zbyt bardzo pochwalają takie kariery, w końcu J. Epstein był popularny w tych kręgach, a jego znajomości stawały się coraz większe).
To koniec mojego skróconego życiorysu (jeszcze niżej nieco dodam), jeśli uważacie ten życiorys za absurdalny i nierealny, to sami sobie doczytajcie bardziej szczegółowo na ten temat, ale ostrzegam was, że napotkacie tam rzeczy, których się kompletnie nie spodziewacie!
Pragnę podkreślić, że powyższy życiorys nie jest tutaj kompletnie zaskoczeniem dla psychiatry.
Oczywiste dla specjalistów jest to, że tzw. psychofag, z jednej strony może faktycznie być bardzo inteligentny (a to ważna cecha bo można ją zbadać i zmierzyć odpowiednim testem - wiec to jest nie do obalenia), jednocześnie podejmuje życiowo dziwne decyzje, często autodestrukcyjne (patrz np. jak Steve Jobs traktował swoją rodzinę), ale też jest dziecinny, co właśnie może przemawiać za tym, że nie rozumie roli jaką nakłada się na niego w danej pracy nauczyciela czy finansisty itp.
Poza tym taki człowiek, który jest katem (listy z akt pochwalające znęcanie się, pastwienie nad dzieckiem itp.) ma duże skłonności do tego, aby omijać prawo. W tym wypadku mówimy o prawie finansowym oraz prawie opisującym prawa człowieka, w tym wypadku szczególnie chronionych dzieci. W przypadku Epsteina mamy tutaj ekstremalne olewanie prawa (które jest typowe), aby prowadzić biznes seks-niewolniczy przez tak długi czas i skalę świata.
Bardzo istotnym elementem psychofaga, jest nieprawdopodobna umiejętność manipulowania ludźmi (dlatego teraz Bill Gates, czy Elon Musk mogą się tłumaczyć, że nie wiedzieli albo zostali oszukani - co w przypadku Gatesa raczej nie wchodzi w grę). Szczególnym uzdolnieniem jest charyzma, która daje możliwość omotania ofiary, czy wręcz oczarowania ofiary. Tu pojawią się dwa aspekty: został przyjmowany do pracy, bo potrafił wygenerować wokół siebie odpowiednią aurę, która była fikcyjna (zweryfikowana potem w praniu), oraz kolejnym jest umiejętność ściągania ludzi na swoją wyspę.
Zwróćcie uwagę na to, że na tych ogromnych ilościach zdjęć, wszyscy są uśmiechnięci i dobrze się bawią! To znaczy, że zostali: omotani, oczarowani i zwabieni w pułapkę (typowe!). Czyli mamy czołowe nazwiska, najbogatszych ludzi na Ziemi, którzy uwierzyli, że są na niewinnej imprezce, gdzie mogą spokojnie zwolnić swoje hamulce!
Tymczasem zostali zwabieni do pułapki pełnej kamer!
Czyli albo on miał jakieś niezwykłe zdolności do oczarowywania i manipulowania ludźmi, albo ci bogacze byli ekstremalnie naiwni... a po światowych rekinach finansjery raczej byśmy się tego nie spodziewali :P
Czyli potocznie mówimy o takim człowieku cwaniaczek. Potrafi się wkręcić np. za młodu do pracy nauczyciela w prestiżowej szkole, do której nie miał kompetencji i nigdy nie powinien trafić. Jednak potrafił się wkręcić i tu i potem do innych miejsc.
Tak nawiasem mówiąc, dziś tyle mówi się o tym, aby w rodzinach nie używać małej przemocy jak klapsy, tymczasem cały współczesny świat nie zauważył całego światowego przemysłu niewolniczego Epsteina, który porywał, katował i (ponoć) mordował dzieci...
Tylko tak zwracam uwagę na to, że system skupia się na drobiazgach jak klaps w jakieś małej rodzinie, a powinien się skupić na prawdziwej przemocy na bardzo dużą skalę!
Drugim nawiasem, to było też w aferze Epsteina wiele znanych osób zamordowanych, które ośmieliły się o tym co tam się dzieje, mówić publicznie. Mamy też osobę, która została zamknięta w psychiatryku(!). Oraz zadziwiająca (ponownie tutaj coś zadziwia i się nie klei) śmierć Epsteina w więzieniu, która też jest analizowana od tej strony, że ktoś równie wpływowy tym razem jego chciał uciszyć, wiedząc co może ujawnić.
Wracając do tematu tego postu, mamy sobie cwaniaczka, bardzo dobrze radzącego sobie z bogatymi ludźmi, no ale ustaliliśmy to, że nie był on ich przyjacielem, tylko sporym zagorzeniem (przypomnę, że różne pikantne historie Epstein opisywał w e-mailach, które wysyłał sam do siebie! No taką podłą osobę to należy omijać z daleka!). Gostka kompletnie bez żadnego doświadczenia, który zaszedł bardzo, bardzo wysoko, a w dodatku wiele naprawdę kompetentnych osób, posiadających solidne wykształcenie oraz dziesięcioletnie doświadczenie nigdy nie mogły nawet pomarzyć o takiej posadzie!
Czyli mamy gostka, który potrafił tak świecić oczami przez całe życie, że ciągle trafiała mu się lepsza praca! A w pierwszej sprawie sądowej udało mu się przed sądem ukryć to co dopiero było przedmiotem drugiej sprawy sądowej!
Ja zakładam, że był to człowiek kompletnie bez żadnego potencjału, człowiek całkowicie pozbawiony zdolności rozumnego myślenia (z resztą aby być bestią składającą ofiary z dzieci - to rozumu trzeba nie mieć za grosz!), który przez całe życie cwaniaczył i przedstawiał się jako ktoś zupełnie inny - zaczynając od pierwszej pracy w szkole a kończąc na sprawach sądowych.
Każdy psychiatra powiedziałby, że nie ma tutaj nic zaskakującego - ci ludzie tacy są!
Myślę, że dla wielu normalnych ludzi te wszystkie cechy, które on uosabiał są niepojęte, czy też nawet ze sobą sprzeczne, jednak fakty są takie, że właśnie z takich cech zbudowane są bestie - to nie są brutalni, opryskliwi ludzie, których chcemy unikać, oni stają się przy nas mili - tak bardzo, że Stephen Hawking czy Bill Gates i masa innych osób, nie tylko dali się tam zwabić, ale są rozpromienieni na tych zdjęciach, całkowicie dali się nabrać na bajkę jaką im serwował (choć tak naprawdę do końca nie wiemy czy ich filmował we wszystkich pokojach bo był zdrowo szurnięty, czy może robił to na zlecenie, w końcu oficjalnie właśnie handlował informacją... ale zlecenie pozyskania informacji u psychopaty kończy się właśnie tak...).
Taki człowiek o nieskomplikowanej psychice (który w pracy pedagoga sobie nie radził!), tym bardziej psychiatra mógłby tutaj powiedzieć, że bardzo przewidywalny człowiek... snuje wizję "uleczenia" świata poprzez stworzenie nowego człowieka...
Hmm...
Śmiem twierdzić, że sam tego nie wymyślił. Bardziej to widzę, że ktoś go z takim zadaniem posłał do bogaczy i ich nęcił taką wizją (zwróćmy uwagę na Billa Gatesa, który ostatnio zamiast zajmować się nową wersją Windows, zajmuje się działalnością charytatywną, a co gorsza wszyscy ludzie na Ziemi łączą go ze szczepieniami!).
Natomiast to, że taka wizja mu się spodobała - to tutaj jest pełna zgoda. Tego typu krwawe bestie, uważają się za lepszych, resztę świata uważają za kompletnych imbecyli. Taki połechtany wizją stworzenia ludzi na jego podobieństwo - powiedziałby: jasne, jestem super! Inni też powinni być tacy jak ja! Świat dopiero wtedy będzie wspaniały!
Problem z obłąkanymi jest taki, że nie dostrzegają, że to co robią jest szalone. Nie mają zahamowań...
Nowy człowiek - wersja przed Epsteinem
Przypomnę, że pachołki komunistyczne, rosyjskie miały swoją wizję Nowego człowieka.
AI mi napisało:
Nowy człowiek w świecie sowieckim to koncepcja ideologiczna, która miała stworzyć obywatela całkowicie podporządkowanego komunizmowi — od wychowania, przez kulturę, aż po codzienne nawyki. Idea ta była fundamentem polityki ZSRR i przenikała wszystkie sfery życia społecznego.
Pojęcie to odnosi się do modelu osobowości, który miał powstać w wyniku rewolucji komunistycznej i systemowej indoktrynacji.
Najczęściej kojarzone jest z terminem homo sovieticus, opisanym m.in. . przez Michaiła Hellera i Aleksandra Zinowjewa.
Najważniejsze cechy homo sovieticus
- podporządkowanie kolektywowi i partii
- unikanie odpowiedzialności, ucieczka od wolności
- oportunizm i koniunkturalizm
- agresja wobec słabszych, uniżoność wobec silniejszych
- brak samodzielnego myślenia
- oczekiwanie, że „ktoś coś załatwi”
- intelektualne zniewolenie i podatność na propagandę
- lekceważenie własności wspólnej, skłonność do drobnych kradzieży
(źr. Wikipedia)
(...)
Włodzimierz Lenin podkreślał, że komunizm zbuduje nowe pokolenie, wychowane w duchu ideologii .
Państwo sowieckie traktowało obywateli jak „materiał”, który można dowolnie kształtować — od dziecka aż po dorosłość.
W praktyce jednak doprowadziło to do:
- demoralizacji społecznej,
- zaniku odpowiedzialności jednostkowej,
- utrwalenia postaw oportunistycznych.
Podsumowanie
„Nowy człowiek w świecie sowieckim” to nie tylko idea, lecz projekt społeczny realizowany przez dekady, obejmujący edukację, kulturę, propagandę i codzienne życie. Jego celem było stworzenie obywatela idealnego dla systemu — posłusznego, przewidywalnego i pozbawionego indywidualizmu.
Jak widać to nic fajnego...
A jednak wizja ta cały czas tworzy się w głowach najbogatszych ludzi na Ziemi. Niby nie ma już wszędobylskiego komunizmu, a władcy świata uważają, że świat jest "zły" i trzeba go naprawić tworząc nowego człowieka...
Czyli w tym wypadku trzeba użyć tak dużej przemocy wobec miliardów ludzi, aby ci stali się "lepsi"...
Na przykładzie homo sovieticus np. w Polsce widzimy (a niektórzy z nas widzieli to na co dzień żyjąc w PRLu czy pobliskich państwach) jak przebiegał ten proces, który na szczęście się wykoleił.
Po pierwsze warto wspomnieć o ogromnej pogardzie do ludzi, ale też ogromnej agresji. Samo to że chce się człowieka "uczłowieczać" na nowo jest agresją wynikającą z pogardy, ale ta na przykładach widzimy była dalece bardziej groźna i krwawa. W Polsce władza wielokrotnie strzelała do ludzi na ulicach, znane są np. kadry gdy milicyjny samochód (Star) tratuje kogoś lub ludzie niosą na drzwiach ciało poległego itp.
To były rzeczy, które rozgrywały się w Polsce i wielu te sytuacje pamięta.
Warto podkreślić, np. to że każdy z nas może udać się na grób np. Ks. Jerzego Popiełuszki. Możemy podjeść do osoby, która przy tym grobie się zatrzyma i zapytać się jej, być może te czasy pamięta, być może tego księdza znała. Chodzi mi o to, że ten ksiądz był łagodnym człowiekiem, ale został zamordowany jak wielu innych - bo władza widziała w nim wroga numer 1.
Warto zastanowić się nad faktem, że urodzone kanalie, bestie najgorszego wroga widziały w tym, który nigdy nikogo np. nie spoliczkował, a jednak właśnie w takim niepozornym i łagodnym człowieku widzieli swoich największych wrogów.
Szczerzej homo sovieticus, atakował kościół (przypomnę prymasa 1000-lecia, który trafił do więzienia) oraz tworzył człowieka, któremu Bóg jest niepotrzebny.
Jakoś nie będę zdziwiony jeśli Epstein patrzył na to w identyczny sposób: wszyscy ludzie mają być tak wspaniali jak ja jestem, po co im Bóg?
Istotną kwestią jest to, że w PRL-u faktycznie wprowadzano to w życie, więc człowiek w Polsce miał taki być. Zawaliło się to od czasów Jana Pawła II, kiedy nawet niewierzący, zaczęli iść za tą ideą, a budowanie nowego człowieka bez wiary katolickiej w Polsce sypało się. Ludzie jakimś cudem oparli się tej tresurze i uznali że jednak wolą iść do kościoła (przypomnę że wtedy w Polsce kościoły pękały w szwach, a szczególnie na mszach z Ks. Jerzym Popiełuszko).
Ja tutaj zadam pytanie: ok, ale dlaczego krwawy reżim za wroga sobie obiera najbardziej bezbronnych, jakiś księży, nastolatków? O co tu chodzi?
Przecież to jest niezwykle podłe i uwłaczające ludzkiej godności jeśli zabiję księdza czy nastolatka! Nikomu tym nie zaimponuję! Zupełnie tak jak wielkie bydle, które zamiast bić kogoś równie silnego bije swoją malutką żonę - to nie jest powód do dumy...
Więc o co tu chodzi??
Ja tego nie wiem o co tu chodzi, ale fakty są właśnie takie (można sobie samemu znaleźć tyle zdarzeń z np. socjalizmu na ile znajdzie się czasu).
Piszę o tym, bo należy z tego wyciągnąć wnioski: jeśli zło atakuje bezbronnych (też Epstein), to możemy zło poznać po tym, że właśnie atakuje bezbronnych, księży czy Boga. To bardzo cenna wskazówka, którą zaraz rozwinę, bo posiadanie metod rozpoznawania zagrożenia jest bardzo istotne dla nas wszystkich.
Nowy człowiek - wersja uwspółcześniona
Bardzo ciekawym przykładem z naszych czasów oraz znajdującym się bardzo blisko nas jest Ukraina. Jak wiecie do tej pory u nich były dwa kościoły, czyli ten ich oraz ten, który zastał im narzucony z Rosji.
Skoro mamy narzędzie do rozpoznawania zła w postaci dużej agresji za pomocą przemocy wobec najsłabszych - to założyć możemy, że właśnie takie rzeczy działy się na Ukrainie!
I bardzo się zdziwicie tym CO tam się wyrabiało!
Rosja ten problem posunęła na następny poziom rozwoju, mianowicie kościół jest naszym śmiertelnym wrogiem, więc zróbmy własny kościół fasadowy, który z zewnątrz będzie wyglądał tak samo (czyli maskowanie się krwawych przestępców - to znamy już bardzo dobrze, że tak jest, że oni uwielbiają się skrywać za jakimś papierowym parawanem), ale będzie całkowicie posłuszny krwawej władzy.
AI:
Dostępne wiarygodne doniesienia medialne i odtajnione archiwa, na które powołują się szwajcarskie i niemieckie gazety, wskazują, że patriarcha Cyryl miał w latach 70. działać jako agent KGB o pseudonimie „Michajłow” podczas swojej misji w Genewie.
Natomiast sam zainteresowany był przez dziennikarzy o ten fakt pytany i odpowiadał cynicznie, z butą tak aby nikt nie wiedział o co chodzi, ale nie robił wrażenia zakłopotanego.
Czyli mamy gigantyczną agenturę "KGB" w postaci całego odłamu kościoła prawosławnego, która trzyma społeczeństwo w ryzach, a do tego jest nasyłana na Ukrainę, jako siły zbrojne w sutannach!
Oglądałem kiedyś leciwy dokument, który opisywał, że oba kościoły w Ukrainie mają się dość dobrze, w tym sensie, że sukcesem rosji było to, że w każdym mieście byli zwolennicy jednego i drugiego kościoła.
Jednak ta agentura wykonywała jakieś polecenia. A kulminacją była afera w której (i tu żadnego zdziwienia) jeden z agentów w sutannie zaczął w jakieś wiosce strzelać do wiernych! (czyli ponownie mamy zło, które strzela do bezbronnych w kościele!) Zrobiła się z tego afera, ale absolutnie nie taka której się byśmy w takiej sytuacji spodziewali. Przyjechała jakaś delegacja, która miała ludzi uspokoić, są ujęcia gdzie jest to udokumentowane, na drodze rozmawiali z mieszkańcami. Ogólnie sprawie łeb ucięli...
Zupełnej zmianie podległo to wszystko po wybuchu konwencjonalnej wojny w Ukrainie, ponieważ wojsko ukraińskie dokonało imponującego procesu usuwania wszystkich agentów z kraju (o tym kiedyś powstanie myślę super wciągający film! bo materiał jest genialny). Ja co prawda nie mam pewności, ale myślę, że w pierwszej kolejności został usunięty ten kościół KGB, AI pisze:
Rosyjska agentura była bardzo silnie osadzona w strukturach Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego (UCP PM), a po 2022 r. stała się jednym z głównych celów działań kontrwywiadowczych SBU. Liczne śledztwa wykazały, że część duchowieństwa wspierała rosyjską propagandę, przekazywała informacje wojskowe lub działała na rzecz destabilizacji państwa.
Źr. Warsaw Institute
SBU ujawniła liczne przypadki:
- usprawiedliwiania rosyjskiej agresji,
- rozpowszechniania prorosyjskich materiałów propagandowych,
- przekazywania danych o ruchach wojsk,
- pomocy w naprowadzaniu ataków rakietowych.
Przykłady:
- Metropolita Jonatan skazany za kolportowanie ulotek wzywających do przejęcia władzy i zmiany granic Ukrainy.
- Metropolita Jozafat skazany za prorosyjską działalność.
SBU postawiła zarzuty współpracy z okupantem co najmniej 33 duchownym.
(...)
Jesienią 2022 r. rozpoczęto największą w historii niepodległej Ukrainy operację kontrwywiadowczą w strukturach cerkwi:
- Przeszukano 350 obiektów cerkiewnych w całym kraju.
- Znaleziono:
- prorosyjskie broszury i instrukcje liturgiczne,
- dokumenty potwierdzające rosyjskie obywatelstwo hierarchów,
- duże sumy gotówki,
- materiały propagandowe.
(...)
W Radzie Najwyższej pojawiły się projekty delegalizacji UCP PM i konfiskaty majątku, choć na razie są zamrożone.
(...)
Ponad połowa Ukraińców popiera delegalizację cerkwi związanej z Moskwą.
(...)
5. Dlaczego cerkiew była tak podatna na infiltrację?
- Patriarchat Moskiewski traktował cerkiew jako narzędzie soft power.
- Wielu duchownych kształciło się w Rosji i utrzymywało tamtejsze kontakty.
- Cerkiew była obecna w małych miejscowościach, gdzie łatwo szerzyć prorosyjskie narracje.
- Rosja wykorzystywała autorytet religijny do legitymizowania agresji („święta wojna”, „obrona prawosławia”).
Podsumowanie
Rosyjska agentura była głęboko zakorzeniona w strukturach UCP PM i stanowiła realne zagrożenie dla bezpieczeństwa Ukrainy. Po 2022 r. państwo przeprowadziło szeroko zakrojone działania, które ujawniły skalę prorosyjskiej działalności części duchowieństwa i doprowadziły do największej reorganizacji życia religijnego w kraju od dekad.
Zobaczcie, to jest mistrzowskie zagranie: jak zamontować w jakimś kraju ogromną siatkę szpiegowską? Stworzyć tam kościół, a na jego czele postawić jakiegoś zimnego cynika, agenta KGB. Ot i cała sprawa!
Nowego człowieka - tworzy głupota
Cechą psychofagów, czyli krwawych agresorów jest głupota, z jednej strony są oni często bardzo inteligentni (choć nie wszyscy), z drugiej strony nie widzą wielu rzeczy, są wprost ślepi.
Jedną z kluczowych rzeczy, której nie widzą agresorzy (ostatnio rozmawiałem o tym z kolegą) jest to, że nie widzą do czego to prowadzi. Jeśli całe życie kierujesz się złem, całe życie otaczasz się ludźmi, który są zdolni do mordowania na twoje zlecenie to są naprawdę nikłe szanse, że dożyjesz starości, a jak dożyjesz, to będzie ona fatalnie tragiczna!
Przykłady: Hitler sam sobie palnął w łeb (i żonie jakby było tego mało - taka sytuacja: kochanie wyjdź za mnie, bardzo ciebie kocham, ale jak przyjdzie pora to walne nam w łeb!), Stalin co prawda oficjalnie sam umarł, ale biorąc pod uwagę jakich miał "kolegów", którzy wtedy przy nim byli, to wielu ludzi spekuluje, że mu pomogli - i nic dziwnego.
Tymczasem sam Epstein, być może właśnie został zlikwidowany lub co jeszcze gorsze ktoś się z nim jakoś naprawdę podle i definitywnie rozprawił (są takie ślady przemawiające za tym, że Epstein został wykradziony z więzienia, a nawet że grał w swoją grę po śmierci - ja temu wiary nie daję, ale jeśli został wykradziony to pozostaje pytanie czy przez wroga czy przez przyjaciela...).
W takim właśnie celu Stalin robił swoje czystki, wyeliminował swoich własnych generałów bo uznał, że to jest ten moment, w którym generałowie mogą być dla niego zagrożeniem.
Z kolei kaputin jest obecnie właśnie w tym decydującym momencie, już jest całkowicie osamotniony (nie ma bliskich) i każdego dnia może go spotkać koniec, który nie będzie naturalny. W każdym razie historia pokazuje, że innego końca nie może tu być, a wielu mówi że to już miało miejsce, ale oczywiście dowodów na to nie mamy, choć wiele osób w necie analizuje zdjęcia, filmy pod tym kątem.
Wracając do Epsteina to miał on się za wybitnego geniusza, jednak tak jak to zwykle bywa w przypadkach psychofagów, był po prostu zwykłym głupolem, dzieciakiem. Ja oczywiście tego nie wiem, ale zakładam to w oparciu o jego zadziwiającą historię, gostek, który za co by się nie zabrał to wszystko schrzanił albo np. studiów nie skończył. Jego całe życie było dowodem na to, że nie potrafił sobie poradzić z kolejnymi wyzwaniami jakie stawiało przed nim życie, a tak zwykle właśnie wygląda życie psychofaga, nie ma talentu, więc świeci oczami i wtedy może uda mu się zająć jakieś stanowisko, choć i tam mogą się połapać z kim mają do czynienia (chyba że chodzi o politykę, wtedy taki ktoś może być użyteczny pomimo tego że wiemy, że się na to stanowisko nie nadaje...)
Z punktu widzenia zła, o którym tutaj mowa, to przykład PRL-u pokazuje, że głupole są w cenie dla reżimów tego rodzaju. Bo wtedy nawet do rządu trafiali ludzie na takim dennym poziomie, że byli pośmiewiskiem dla całego kraju - ale to typowe.
Czyli złu nie przeszkadza to, że ten którego wyślą jest durniem.
Ważne aby czynił zło, a z kolei głupi będzie zły i być może nawet dostatecznie głupi, aby tego nie zrozumieć...
Mamy kolejny tester do weryfikacji zagrożenia: zło nie waha się użyć głupich ludzi. Mądrzejsi czy też sprytniejsi zarządzają tymi armiami durni.
Nowy człowiek Epsteina - wydarzenia
Mówimy tutaj o człowieku (multimilionerze - co istotne dla zrozumienia skali), który miał wiele różnych wizji i planów w tym temacie i większość z nich jest dobrze udokumentowana (do najmniej wiarygodnych zalicza się odręczne pamiętniki ofiar, ale warte podkreślenia jest to, że nawet jeśli teoretycznie mogą zawierać jakieś niewielkie przekłamania, to są całkowicie spójne z tym co zawierają akta, które zostały zweryfikowane i potwierdzone w różnych źródłach).
Epstein miał obsesję na punkcie eugeniki, transhumanizmu (nurt łączący technologię, AI i idee eugeniczne), "ulepszania" ludzi, rozmawiał z naukowcami o modyfikacjach genetycznych, inteligencji, różnicach między grupami ludzi (te kontakty i obsesje są dobrze udokumentowane). Chciał finansować projekty typu "designer baby", edycja genów, eksperymenty na embrionach.
Wiemy też, że chciał te działania pozostawić w tajemnicy, ogólnie mówi się o konkretnych przykładach (o nich więcej potem), ale ja chcę podkreślić, że próba stworzenia laboratorium w swojej posiadłości, czy też próba zorganizowania programu reprodukcyjnego na swoim ranczu (potwierdzają to różne źródła, w tym naukowcy) to również jest próba tak dobrego ukrycia swoich działań, że świat by tego nie widział i mógłby spokojnie działać w całkowitej tajemnicy.
Dlatego skupmy się na kolejnych wydarzeniach, które możemy obecnie ustawić w konkretnym czasie (oparte na udokumentowanych źródłach):
Rok 2000
Wczesne wzmianki o planach reprodukcyjnych. Według relacji znajomych Epsteina, już wtedy mówił o chęci "zasiania ludzkości swoim DNA" poprzez zapładnianie wielu kobiet na swoim ranczu Zorro w Nowym Meksyku. W tym samym okresie jedna z późniejszych ofiar (autorka dziennika EFTA02731361) opisuje wydarzenia z ok. 2002 r., w tym przymusowe procedury medyczne i ciąże — choć te zapisy nie zostały zweryfikowane przez DOJ (Amerykański Departament Sprawiedliwości).
Lata: 2005–2008 – pierwsze śledztwo
Policja Palm Beach rozpoczyna śledztwo w wyniku którego w 2008 Epstein trafia do więzienia na podstawie kontrowersyjnej ugody.
(Ten etap dotyczy głównie przestępstw seksualnych, nie eugeniki).
Kontrowersyjność jest ogromna do tego stopnia, że człowiek za ugodę odpowiedzialny jest dziś mocno atakowany, chodzi o to że zgodził się aby po złożeniu zeznań przez Epsteina jego bliscy zostali bezkarni, jest to szczególnie kontrowersyjne względem byłej partnerki Ghislaine Maxwell, która prowadziła ten dom publiczny (choć to określenie nie opisuje co tam naprawdę się działo oraz w jakiej skali).
Lata: 2010–2015 - budowanie sieci naukowców i finansowanie badań
Epstein intensywnie finansuje naukowców z MIT, Harvardu i innych instytucji, organizuje spotkania i konferencje, zdobywa dostęp do środowisk badających AI, genetykę i transhumanizm.
W tym okresie zaczyna przedstawiać swoje idee jako "intelektualne prowokacje" dotyczące przyszłości ludzkości, technologii i ulepszania człowieka.
Rok 2016 – ujawnione później e-maile o modyfikacjach genetycznych
Epstein prowadzi korespondencję z Noamem Chomskym – o jego zdaniem różnicach rasowych w inteligencji oraz z Joschą Bachem (MIT) – o możliwości genetycznego "ulepszania" ludzi, w tym modyfikowania rozwoju mózgu u osób czarnoskórych.
To pierwszy twardy dowód na to, że Epstein aktywnie rozważał ingerencję w ludzką genetykę, nie tylko fantazjował.
Rok 2018 – projekt „designer baby” i eksperymenty na Ukrainie
Mamy dowód na to, że programista Bryan Bishop wysyła Epsteinowi prezentację dotyczącą: 1. edycji linii zarodkowej 2. klonowania 3. implantacji embrionów 4. badań w laboratorium na Ukrainie.
Epstein deklaruje chęć inwestycji pod warunkiem zachowania pełnej anonimowości, co sugeruje świadomość kontrowersyjności projektu (bardzo typowe zachowanie dla tego typu przestępców).
Lata 2018–2019 – „baby ranch” i "plan 20 kobiet"
Według relacji naukowców i osób z otoczenia Epsteina, mówił on o: 1. zapładnianiu 20 kobiet naraz na ranczu Zorro 2. stworzeniu „superior lineage”. Nie ma dowodów, że plan został wdrożony, ale świadkowie relacjonują te rozmowy jako obsesyjne i powtarzalne przez lata.
Rok 2019 – śmierć Epsteina
Epstein umiera w celi w Nowym Jorku (taka jest przynajmniej oficjalna wersja). Po jego śmierci zaczynają wypływać kolejne dokumenty i relacje dotyczące jego zainteresowań eugeniką.
Lata 2025–2026 – ujawnienie 3 milionów dokumentów DOJ
Departament Sprawiedliwości USA publikuje ogromny zbiór akt, w tym:
- e-maile o transhumanizmie,
- rozmowy o modyfikacjach genetycznych,
- dokumenty o „designer baby project”,
- dzienniki ofiar opisujące przymusowe ciąże (niezweryfikowane).
Dokumenty te potwierdzają obsesję Epsteina, realne próby finansowania projektów genetycznych oraz rozmowy o tworzeniu "nowej rasy" lub "ulepszonego człowieka".
Materiały na podstawie, których powstało powyższe zestawienie to udostępnione dokumenty, część z materiałów jest potwierdzona (e-maile, finansowanie, projekty), część pozostaje niezweryfikowana (dzienniki ofiar), tzn. DOJ przyznaje że tego nie weryfikowano. Czyli niepotwierdzone pozostają np. szczegółowe opisy tajnych laboratoriów w jego posiadłościach.
Zweryfikowana korespondencja e-mail (szczególnie z naukowcami), to głównie e-maile odzyskane z serwerów, laptopów, kont pocztowych, załączone jako dowody. Potwierdzają one (przy okazji innych tematów), że aktywnie szukał projektów typu „designer baby” oraz chciał inwestować w badania nad edycją genów. Podkreśla się, że jest to najmocniejszy dowód, że to nie są plotki, ale realne zainteresowania i próby działania Epsteina.
Kolejnymi dowodami są tzw. ścieżki pieniędzy: przelewy, fundacje, granty (umowy darowizn). Dowodzą one, że Epstein finansował projekty z zakresu genetyki, neurobiologii oraz AI. Potwierdzają, że kupował dostęp do naukowców i laboratoriów. Przepływy klarują obraz, że to nie były tylko mrzonki, ale realne inwestycje!
Nowy człowiek Epsteina - komentarze
Epstein robił niezwykłe rzeczy, np. tworzył sieć kontaktów: naukowców, intelektualistów, inżynierów, polityków i biznesmanów. Utrzymywał kontakty z wieloma naukowcami, m.in.: Noamem Chomskym, Joschą Bachem (AI, MIT), innymi badaczami z Harvardu i MIT. Z korespondencji wynika, że: Epstein aktywnie dyskutował o modyfikacjach genetycznych, interesował się cechami takimi jak kolor oczu (ciekawe dlaczego to było takie istotne?). Jednak dziwne i szalone jest to, że listy naukowców były nie tylko prowadzone skrzętnie, ale są uporządkowane według "cech fizycznych"(!).
AI mi napisała:
Co to oznacza w szerszym kontekście? Epstein nie był pierwszą osobą z kręgów elit, która fascynowała się eugeniką — ale jego przypadek jest wyjątkowy, bo:
łączył seksualne wykorzystywanie,
pieniądze i wpływy,
kontakty z naukowcami,
oraz realne próby wdrażania idei eugenicznych.
To sprawia, że jego „projekt nowego człowieka” nie jest tylko teorią spiskową — choć część materiałów wymaga ostrożnej interpretacji.
Trudno się z tym nie zgodzić.
Jaka miała być ta nowa, wykreowana przez szalonego bogacza - rasa ludzka?
Stawiam na to, że on działał dwutorowo, a może trzytorowo - chciał zrealizować jakiś plan (może to był jeden plan jego, a drugi i trzeci to plan kogoś innego?).
W najprostszym ucięciu, takie plany w praktyce kończą się sektą czyli własnym haremem. Wyobrażać sobie możemy, że zwabione na jego wyspę kobiety (np. ofertą pracy i kontaktów), gdy się zorientowały gdzie są to nie były "zachwycone", być może mu to przeszkadzało (znamy wątek, że kobieta została utopiona w rzece), a model sekty bardziej by mu odpowiadał.
W typowym przypadku, na czele sekty stoi psychofag i kobiety (nastolatki!) same wiedzą, że ich obowiązkiem jest zaspokajać nieokiełznane rządze guru itp. Dostąpią zaszczytu...
Więc dla Epsteina być może celem długofalowym nowego człowieka było zbudowanie ogólnoświatowej sekty, a na szczycie znajdowałby się on sam. Z pewnością jest to wizja bardzo narcystyczna, psychopatyczna, czyli maksymalnie hedonistyczna, która z całą pewnością spodoba się każdemu psychofagowi.
Choć to jeszcze nie wszystko... on myślał dalej i DZIAŁAŁ!
W ujawnionych aktach znajdują się dzienniki ofiar, które opisują: 1. przymusowe ciąże 2. odbieranie dzieci tuż po porodzie 2. komentarze Epsteina o "superior gene pool" ("lepszej puli genów"). Jedna z kobiet pisała, że odpowiadała mu na to słowami, cytuję:
Jestem tylko twoją własnością i inkubatorem!
Superior gene pool?!? To brzmi bardzo nazistowsko.
Kolejnym tematem jest zapładnianie 20 kobiet, Epstein przedstawiał to jako projekt "ulepszania ludzkości" (na swoim ranczu Zorro w Nowym Meksyku) - tak właśnie ulepsza ludzkość szaleniec(!) (projekt potwierdzają różne źródła, w tym naukowcy).
Moja refleksja jest taka, że w czasie II wojny światowej Niemcy zastanawiali się nad zwiększeniem mocy przerobowych w zabijaniu ludzi czyli fabryki śmierci, bo karabin nie wystarczał. Tymczasem tutaj mamy do czynienia z odwrotnym szaleństwem, że chciał stworzyć fabrykę zapłodnień! Możemy się domyślać, że ta wizja w cale nie jest lepsza od pierwszej (mam na myśli to, że te dzieci miałby być kolejnymi bestiami).
Czyli pierwsi zakładali, że ludzkość jest zbędna i trzeba ją maksymalnie szybko wyeliminować (nic nowego w historii widzimy wielu, ktorzy mieli takie wizje, choć właśnie zawsze brakowało im mocy przerobowych...). Natomiast we współczesnej wersji (słowo "współczesność" mnie w tym kontekście zmroziło...) wizja jest taka, że ci "głupsi" na świecie są i niech będą - ja zmienię pulę genową na całym świecie i tu jest moja wygrana (przy okazji jak wiecie jest to typowe myślenie psychola).
Zapładnianie 20 kobiet jednocześnie, to jego plany (czy tylko?) "zasiania ludzkości własnym DNA". To już na pierwszy rzut oka wydaje się jakimś kompletnym szaleństwem, jednak cóż... psychiatra tu powie: typowe! Więc warto mieć świadomość, że tutaj nie tylko chodzi o szaleństwo Epsteina, wielu szaleńców ma takie wizje i marzenia, ale Epstein je faktycznie wdrażał w życie!
Do tego uznał (być może jako pierwszy), że jego narząd płciowy nie jest wystarczający, że potrzeba 20 krotnie rozszerzyć jego możliwości(!)
To trochę wygląda tak, jaby facetowi się gdzieś spieszyło...
Niewątpliwie na tle innych szurniętych, ten działał w rozmachem...
Jedno to rodzenie dzieci w dużej ilości (tu mówimy o "zasianiu ludzkości" więc ostro!), ale też chodzi o to jakie te dzieci mają być. Fakt tego, że Epstein finansował projekty genetyczne, w tym firmę zajmującą się edycją genów, pokazuje że tutaj czegoś konkretnego poszukiwał, że czegoś nie kontrolował, a chciał. Nie wiemy o co tu chodziło, poza oczywistym wnioskiem "ulepszenia" ludzkości. Ale może chodziło o jakąś konkretną kontrolę?
Mam takie wrażenie, że w tych eksperymentach chodziło o coś znacznie większego i szerszego niż się obecnie mówi. Przykładowo o co chodzi z tym kolorem oczu? Ktoś kto chce zasiać swoje geny na całym świecie martwi się kolorem oczu?? Dla mnie to kompletnie bez sensu. Mogłoby to mieć sens, gdyby dzieci jakie płodził rodziły się z niewłaściwym kolorem oczu - ale dlaczego to ma być niby takie istotne?? Nasuwa się tutaj wizja fabryki dzieci...
Taką roboczą teorią może być, że ten który mu zlecał zajmowanie się takimi rzeczami, miał jakieś konkretne plany, o których Epstein nie wiedział lub nie mówił. Czyli przykładowo dzieci miały mieć jakiś określony kolor oczu z jakiegoś zupełnie innego zupełnie nieznanego powodu.
Typowy psychofag, po prostu obraca wszystkie kobiety, które napotka i nie zawraca sobie głowy tymi dziećmi (tutaj wracamy do tego co mówiłem o ich infantylizmie), czyli całkowicie porzuca matki i ich dzieci - skupia się na tym, aby kolejnego dnia dalej rozsiewać swoje geny.
Swoją drogą to jest kwintesencja przedmiotowego traktowania kobiet, masz zdolności rodzić dzieci, to ja sprawię że urodzisz moje, a nawet będę do tego zmuszał np. do porodu itp. (jak tutaj była mowa).
Wielu normalnym ludziom mąci się w głowach, aby ci uważali co mówią (poprawność), aby nie traktować kobiet źle choć trochę, czy w żartach, a tutaj mamy przykład chorego rasisty, jakiegoś zakichanego eugenika projektującego fabryki po 20 kobiet... i nikomu to nie przeszkadzało??
To wszystko nie tak!
Mówiłem już o tym, że psychofag to osoba właściwie prymitywna, że jest ślepa na siebie, na to co robi i na to co się dzieje dookoła niego. Teraz podam wam w tym kontekście kolejny niezwykle ważny argument.
Jeżeli jakiś psychol chce stworzyć nowego człowieka, który będzie inteligentniejszy, "lepszy" i bardziej podobny do niego samego, to w tej koncepcji zapisane jest to, że za mało jest "nas" na świecie, potrzebujemy więcej "nas" (czytaj psycholi).
Jest w tym coś upartego i nieposkromionego, no ale to do czegoś zmierza, czyli zmierza do zwiększenia populacji tych "lepszych" (choć obecnie szacuje się, że takich ludzi jest na świecie około 250 milionów).
Mówiłem wam, że rozsiewanie genów jest typowym zachowaniem tych ludzi, że są oni przewidywalni (zmierzeni i zważeni) oraz, że cechuje ich przeogromna upartość. Więc teraz wyobraźcie sobie że każdy(!) z tych 250 milionów, codziennie dba wyłącznie o to, aby rozsiewać...:/
Jednak w tej wizji nowego człowieka, który zaleje całą Ziemię - jest zawarta fundamentalna skaza, której oczywiście oni nie widzą (ale my to wiemy i jesteśmy tego pewni).
Właściwie moglibyśmy założyć, że wizja tego, że zdecydowanie inteligentniejsze jednostki psychofagów, mające się za ósmy cud świata, będą chcieli zadawać się tylko ze sobą (w tym celu rozsiewamy i mnożymy), a ta bezdennie głupia rasa normalnych ludzi nie jest im do niczego potrzebna!
To wizja taka, w której powstaje społeczność i cywilizacja psychofagów, którzy zamykają się (a nawet odgradzają się!) od reszty ludzkości i "bawią się" w swoim sosie.
Tak na logikę to nie brzmi głupio: mądry chce się zadawać z mądrymi, a głupsi go nudzą (wszyscy znamy to uczucie), a że psychole są agresywni, to nudzenie się kończy rzeziami i skłądaniem ofiar itp.
Jest tylko jeden problem...
To z całą pewnością nie zadziała!
Paradoksalnie konstrukcja psychola jest taka, że on właśnie nie potrzebuje do niczego innych psychofagów (oni się wzajemnie atakują i wzajemnie wykorzystują swoje własne słabości), natomiast nieprawdopodobnie potrzebuje normalnych ludzi - szok!
W fajnym filmie "Tenet" jest taka scena, w której żona psychola, który chce zniszczyć świat, która zna go na wylot po tych wszystkich latach męki, mówi leżąc na łóżku:
Nawet ty potrzebujesz bodźców
Można w tym momencie zrobić dogłębną analizę tej supercennej sceny. Ja tego teraz robić nie będę.
Oni naprawdę potrzebują nas do życia!
Zupełnie tak jakby zostali zaprojektowani do tego, aby żyć przy nas, jak żyje wilk przy stadzie owiec! (co jest szczególnie dobitnie widoczne na przykładzie Epsteina i jego wyspy, na którą ściągał sobie owieczki...). Bardzo wymowne i celne jest to, że w internecie ludzie psychofagów nazywają: antyludźmi(!)
Zostało to potwierdzone w badaniach osadzonych psychopatów, którzy mówili, że wychodzą z domów, aby polować na podatnych ludzi. W tym celu udawali się np. na dworce, gdzie pojawiało się wielu przyjezdnych itp. Przy okazji tych badań odkryto zupełnie nowe dla nauki kwestie, które obaliły wcześniejsze przekonania. Potwierdzono też to jak są zaskakująco sprawni w tym polowaniu.
Odwracając tę sytuację, normalny człowiek nie planuje, że jutro będzie polował na innych ludzi.
Ten sam problem w sposób niewypowiedziany jest przedstawiony w filmie Tenet (to bardzo cenny film!), główny zły bohater dąży do zniszczenia świata, ale jest tak zaślepiony, jest tak nieświadomy własnych potrzeb, że nie rozumie tego, że niszcząc cały świat, zniszczy zwykłych ludzi, bez których nie może żyć!
Podobnie jest z Epsteinem, on w tej swojej wizji nie dostrzega, że utopia miasta/państwa/planety samych "lepszych" nigdy nie zadziała, a głównym jego celem działania jest właśnie żerowanie na innych ludziach, a nie ich wyeliminowanie np. przez genetyczne modyfikacje, czy też przesiedlenie, gdy zostanie ich garstka.
Oni tego nie widzą i nie rozumieją...
Czyli to tylko czysty chaos, którego są źródłem, ale nie są tego świadomi co robią i do czego zmierzają (ta świadomość i tak by nic nie dała, bo mają bezrefleksyjną konstrukcję psychiki, więc nic to by nie zmieniło).
Podsumowanie
Do tej pory oglądając filmy sensacyjne jak James Bond czy SF jak np. Resident Evil to mogliśmy się uspokajać: "Eee to fikcja!"
Teraz jednak widać, że to tak do końca nie były żarty, filmy są fikcją, ale takie rzeczy nie tylko mogą się dziać, ale naprawdę się dzieją (przy okazji epidemia covida potwierdziła, że takie świństwa można stworzyć w laboratorium).
Prawda o psycholach nie bywa tak zaskakująca, gdy mamy wiedzę psychologiczną o bestiach. Teraz już wiesz, że dzięki temu wiemy czego się można po nich spodziewać.
Psychofag tym się różni od normalnego człowieka, że normalny człowiek może pewnego dnia myśleć o czymś, np. o rozmnażaniu. Natomiast ten myśli o takich rzeczach cały czas, codziennie - chodzi mi o to, że to jest stan niezmienny, natomiast o normalnych tematach nie myśli w ogóle. Przykładowo w tych relacjach naukowców powtarza się słowo "obsesyjnie", co oznacza, że dla nich zachowanie Epsteina było obsesyjne, co w tym kontekście nie jest zaskakujące.
To istotna różnica względem normalnych ludzi - należy o tym pamiętać, właśnie o tej stałości - właściwie nieugiętości, obsesyjności (ale też braku elastyczności - która u dobrych mówców jest świetnie kamuflowana, jednak jest możliwa do namierzenia). Po tym ich poznajemy.
Warto o tym pomyśleć, gdy na jakiegoś psychofaga głosujesz w wyborach - nauka naprawdę wie kim są, co robią i do czego są zdolni! Wiemy też, że są głupsi i infantylniejsi od ciebie - naprawdę chcesz, aby to tacy ludzie tobą rządzili??
Wiemy też, że zło wykorzystuje ludzi głupich do swoich niecnych planów. Jeśli na nich zagłosujesz, będziesz mieć na 100% rząd składający się z durni na ministerialnych stanowiskach(!!)
Ja nie żartuję, zapytaj się dowolnego psychiatry!
Jak dowiedzieliście się, Epstein bardzo żywo był zainteresowany połączniem AI i transhumanizmu - z samego tego faktu należy założyć, że to musi być bardzo złe. Choć nie wiemy (ale może się jeszcze dowiemy), co konkretnie planował w tej materii.
A teraz zastanów się ile jest jeszcze milionerów, którzy na swoim ranczu budują tajne laboratoria??
Update:
Zapytałem się AI, jak na to zareagowała nauka i ruch transhumanistyczny (skrót):
Świetne pytanie — bo środowiska transhumanistyczne bardzo wyraźnie zareagowały na nadużycia i skrajne interpretacje, takie jak te, które próbował realizować Epstein.
Co ciekawe, reakcja była szybka, jednoznaczna i wielopoziomowa.
1. Ostre odcięcie się od eugeniki i „projektowania ludzi”
Transhumanizm od lat walczy z oskarżeniami o eugenikę, dlatego przypadek Epsteina wywołał natychmiastową reakcję.
2. Krytyka „genetycznego determinizmu”
3. Wzmocnienie etyki badań nad AI i genetyką
4. Odrzucenie rasistowskich interpretacji biologii
5. Przesunięcie akcentu z „ulepszania ludzi” na „ulepszanie życia”
6. Refleksja nad podatnością transhumanizmu na nadużycia
W środowisku pojawiła się autorefleksja:
dlaczego ktoś taki jak Epstein w ogóle uznał transhumanizm za atrakcyjny?
To ostatnie to bardzo dobre pytanie!
Poznałem w internecie pewnego jegomościa, nigdy go nie widziałem na oczy, ale starał się siebie uwiarygodnić podając gdzie pracuje, ze względu na to jak OSTRE treści głosił - istny propagandysta:P
Był to człowiek o umyśle prepersa więc bardzo ciekawie opowiadał o tym jak to on jest przygotowany na najcięższe czasy i faktycznie wszystko miał dopięte na ostatni guzik. Jednak coś go wyróżniało...
Głosiciele jakiś idei dzielą się na teoretyków i praktyków, ten należał to tej bardziej szalonej części praktyków, czyli on znał termin kiedy świat się ma zawalić!
Więc on nie tylko przygotowywał się na teoretyczne zagrożenie, ale on przygotowywał się na konkretną datę!
Zawsze powtarzałem, że znacznie łatwiej jest być prepersem, gdy zna się datę końca świata;)))
I tutaj wizje kolegi były niesamowite - takie z grubej rury, więc straszył wszystkich tak zupełnie na poważnie!
Główna jego wizja była taka, że istnieje światowy spisek, który lada moment zniszczy system światowych finansów + dodatkowe wizje pomocnicze (domyślacie się pewnie jakie). Tutaj warto podkreślić, że przykładowo D. Trump obecnie dąży do tego, aby zmienić kierunki światowych transferów finansowych - ci którzy nasłuchali się szaleńców z TV i gazet zarzucają mu właśnie niszczenie światowych finansów, choć tu chodzi tylko o zmianę kierunków - a to co innego.
Swoją drogą ci co wierzą tym szaleńcom, że D. Trump jest jak Benito Mussolini itp. tak naprawdę stają w obronie najbogatszych i ich światowych przepływów finansowych - więc ja się zapytam: tam przelatują setki miliardów dolców miesięcznie, macie coś z tego?? :P
Nie macie?? Aaaa... czyli tak charytatywnie...
Wracając do kolegi on wieścił, że system światowych finansów ma paść (w konkretnej dacie), więc on wypatrzył sobie jakiś bank, na którzy przelał wszystkie swoje pieniądze (oraz xrp portwel sprzętowy) i jak do krachu dojdzie to będzie je błyskawicznie wydawał. Następnie wieścił, że światowe waluty w większości upadną i zostaną zastąpione namiastką waluty, będą to bardziej środki socjalne dla społeczeństw (tak przynajmniej zrozumiałem to co pisał). Do tego dochodzi oczywiście wiele innych teorii związanych ze społecznościami i innymi konsekwencjami tych wydarzeń itp.
Jego zdaniem do tego wszystkiego miało dojść około czerwiec - lipiec 2025...
W czerwcu kolega znikł z internetu...
...jak rozumiem był to moment, w którym obawiał się krachu z największym prawdopodobieństwem...
Dlatego wnoszę, aby wysłać do jego bunkra jakiś emisariuszy, którzy powiedzą, że: bankomaty działają, dolar cały czas obowiązuje, a internet działa...
Tylko czy uwierzy...
Update:
Oczywiście nie chcę przesądzać o tym, czy kolega się jedynie mylił, czy popadł w jakąś paranoję :P Dlatego warto podkreślić, że jedna z jego wizji naprawdę się sprawdziła. Zapowiadał eskalację "incydentów" na naszej wschodniej granicy oraz związaną z nią panikę. To się faktycznie już dzieje, a nie trzeba być profetą (jak pewna profesor o jedwabistym głosie :P), aby być świadomym tego, że dalsza eskalacja jest tutaj oczywista.
Dodatkowo chyba zapowiadał to, że Polska będzie wypychana na wojnę z Rosją. Nie jestem tego pewien, czy to on to zapowiadał, bo to już było dość dawno temu, w końcu on w tym bunkrze siedzi już prawie rok :P
Czyli kolejny post, z nieoficjalnej serii na tym blogu (tak dużo jest tutaj treści, że nawet są tutaj nieoficjalne serie :P) omawiającej przyszłe wojny.
Dziś po raz kolejny opiszę wam niezwykle istotne zagadnienia, o których kompletnie nikt wam nie powie! Choć tym razem
dziennikarze od 7 boleści są nieco usprawiedliwieni bo będę tutaj mówił nieco o sobie, więc nie będzie tutaj żadnego zdziwienia, że nie będą oni mówić o mnie;)
...jednak powinni! Czerpiąc wiedzę i tematykę z mojego bloga w końcu zaczęli by pisać o naprawdę istotnych dla świata tematach, a nie tych "wiadomościach" niewartych funta kłaków, które produkują od dziesięcioleci na całym świecie... :( W każdym razie "trafialność" ich wiadomości w fakty wzrosłaby znacząco (czyli adekwatność treści do tego co się na świecie naprawdę dzieje).
Mam wielką nadzieję, że sytuacja ta się bardzo szybko uspokoi, bo nie wygląda to dobrze...
Prawdopodobnie reżim w Iranie wymordował kilkadziesiąt tysięcy protestujących na ulicach (jakiś czas temu), choć świat nie ma na ten temat wielu informacji, ponieważ ludobójcy wyłączyli Internet, aby ukryć swoje bestialstwa :( Chodzi mi tutaj o to, że jest to symboliczne, że musimy patrzeć przez ten pryzmat, aby zrozumieć kto tam w tej chwili prowadzi wojnę - choć łeb został odrąbany.
W mojej ocenie cały czas nie rozumiemy tych powiązań, zależności. Przykładowo: ok, łeb został odrąbany, więc kto tam walczy? Jakie miał jeszcze inne plany działania? Z kim? Tu walczy smok bez głowy, czy w ogóle ktoś inny pociąga za sznurki? (i w cale nie myślę tutaj o najbardziej oczywistej odpowiedzi, kto to może być!)
Dlatego przede wszystkim chodzi mi o to, aby nie trywializować sytuacji do tak prostej jak przedstawiają to obecnie amerykanie. Warto przypomnieć, że jakiś czas temu już zaatakowali Irak (administracja George’a W. Busha w 2003 rozpoczęła wojnę z Irakiem i Saddamem Husajnem) i potem okazało się, że informacje które uznano za powód do ataku - były kompletnie fałszywe, czyli zaatakowali zupełnie bez uzasadnienia. Nie mówię, że teraz tak jest bo pewnie nie, ale to że są wprowadzani w błąd jest jak najbardziej możliwe. Przykładowo przypomnę, że gdy nastąpił ostatnio atak na Izrael to (najsłynniejsza siła wywiadowcza świata!) Mossad, został podobno zaskoczony(!), więc mówimy tutaj o nieprawdopodobnej konspiracji, której świat zachodu nigdy nie zinfiltruje, skoro nawet Mossad nie dał rady...
Przypomnę, że sednem tematu był jakiś transport, co do którego zachodziło podejrzenie, że w brew oficjalnej wersji zostanie wykorzystany do budowy broni atomowej. Taki problem się rozwiązuje bardzo prosto, wystarczy wpuścić masę obserwatorów międzynarodowych i temat jest zamknięty. No ale oczywiście krwawy reżim nie zgodzi się na coś takiego, nawet koszem swojego kraju i jego ludności (skoro i tak ich morduje to co za różnica jak będą ginąć na wojnie...).
Bardzo mi się ta sytuacja nie podoba... Nie wiadomo co z tego będzie, został poruszony "system" w którym wojny i konflikty przetaczają się od dziesięcioleci, więc tutaj naprawdę nie ma żartów. To nie znaczy, że nie pochwalam tej interwencji (o czym zaraz więcej), bo to się staje co raz bardziej czytelne - cały świat dziś rozumie, że sytuacja była i teraz jest super poważna.
Obawiam się tej hydry, która jest skryta za wspomnianą ogromną konspiracją.
To byłaby prosta kwestia, gdyby ten konflikt trwał od 5 no może 10 lat, ale tutaj mówimy o zwaśnionych krajach od dziesięcioleci...
To jest coś podobnego (tylko trochę podobnego) jak w konflikcie Rosja - Ukraina. Tu nie chodzi o kawałek ziemi, o który można przeprowadzić walki i go zdobyć lub nie. Tutaj chodzi o wewnętrzne przekonanie wszystkich stron do swoich racji co sięga dziesięcioleci. Ukraina uważa się za odrębny i niepodległy kraj (i to jest zdecydowanie ważniejsze niż kawałek ziemi), a tamci uważają, że Ukraina nie ma nic do gadania itp.
Właśnie z tym mamy i tutaj do czynienia. Sytuacja jest bardzo skomplikowana, z powiązaniami międzynarodowymi sięgającym całego świata. To system wielowarstwowy, którego być może nie rozumiemy. Jedyną nadzieją jest to, że wywiad amerykański jest tak dobry (jak to pokazuje na wojnie na Ukrainie) i oni naprawdę dobrze wiedzą co i gdzie się dzieje (w przeciwieństwie do scenariusza jaki wcześniej nakreśliłem, że właśnie ponownie wchodzą w rejony, o których nie mają pojęcia).
Moja mroczna, wybuchowa "przepowiednia"
Tutaj dochodzimy do naprawdę ciekawego zagadnienia. Ja właśnie starając się zrozumieć co się tam od dziesięcioleci kotłuje, próbując prześwietlić wszystkie te warstwy, do tego próbując zrozumieć sposób myślenia i cele różnych krajów oraz ich mieszkańców (kiedyś miałem takie "międzynarodowe" spotkanie, w którym próbowałem poznać i zrozumieć tę kulturę i tych ludzi, co dziś jest bardzo pomocne) - doszedłem do bardzo czytelnego wniosku:
Tam dojdzie do gigantycznej eskalacji i to nawet atomowej
Powtarzam to od dawna, a w ostatnich latach to super mocno to podkreślam (chyba nie pisałem o tym na tym blogu, ale ci co ze mną rozmawiali na te tematy słyszeli nie raz).
Mamy tutaj zadziwiającą koincydencję: ja ostrzegam o zagrożeniu atomowym, a dziś mamy interwencję USA właśnie w kwestii tego, aby zapobiec ew. zagrożeniu atomowemu... Hmmm...
Co by o tym nie myśleć, wygląda na to, że obecnie zagrożenie atomowe naprawdę weszło w bardzo istotną fazę.
Podkreślę, że ja tak oceniam tę sytuację ogólnie (od dawana), natomiast działania ameryki wynikają z jakiś konkretnych obecnych wydarzeń, które dały im przekonanie, że właśnie teraz jest ten moment, w którym trzeba działać (co jak wcześniej mówiłem - niekoniecznie musi być prawdą, ale ta koincydencja ukierunkowuje nas w stronę, że jednak to nie były żarty).
Zagrożenie wybuchami atomowymi na bliskim wschodzie niosłoby kolosalne zagrożenie dla całego świata (eskalację oraz destabilizację - tak jak pisałem w poście World's fog of war mogłoby dojść do agresywnych działań w innych częściach świata, które wykorzystałby tę sytuację), dlatego jeśli amerykanie naprawdę mają poważne powody do interwencji to nie są to żarty dla wszystkich ludzi na Ziemi!
Mam nadzieję, że amerykanie prawidłowo rozpoznali źródło zagrożenia atomowego (a to na pierwszy rzut oka wydaje się potwierdzać) i dzięki temu zagrożenie atomowe zostanie całkowicie zażegnane. ...życzę sobie i tobie tego, czyli wszystkim mieszkańcom Ziemi!
Niestety może się okazać, że amerykanie nieprawidłowo namierzyli źródło problemu lub też pominęli jakiś ważny element. Jeśli tak się stało, to właśnie obserwujemy największą katastrofę jaka mogła spotkać ten region świata, a w konsekwencji nas wszystkich...
Patrząc na to z punktu widzenia mojej "przepowiedni", to waży się tutaj siła "przepowiedni": czy przepowiednia jest dostatecznie "mocna", tak bardzo, że interwencja USA nic nie zmieni i do eskalacji atomowej i tak dojdzie, albo może właśnie interwencja jest dostatecznie mocna (oraz w odpowiednim momencie przeprowadzona) - tak że do spełnienia się "przepowiedni" nigdy nie dojdzie.
Hmm...
Oby!
Ale to ciekawe...
Duże zaskoczenie!
Jestem naprawdę bardzo zaskoczony, wprost niedowierzam na co patrzę :P
Przedstawię wam zarys historyczny, abyście zrozumieli jak wielkie jest moje zdumienie;)
Gdy zapowiadałem wybuch wojny na Ukrainie (nieco ciekostek w poście Ukraina - wieści i aktualności) w grudniu (rozmowa telefoniczna z powszechnie znanym redaktorem), kompletnie nikt na świecie nie działał w celu jej zapobiegnięcia (też mało kto o tym mówił, że sytuacja jest bardzo poważna). Anglicy i Amerykanie byli zaangażowani w temat od początku co może sugerować, że nie zapobiegali, ale trzymali rękę na pulsie (co i tak jest sporym osiągnięciem w stosunku do różnych elit próżniaczych... czy też wprost bardzo szkodliwych).
(wspomnę tutaj o pewnym szczególe, bo nigdzie się tego nie dowiecie: gdy nastąpił atak na Ukrainę przełączałem sobie kanały zagraniczne, aby zobaczyć jaka jest reakcja świata na te wydarzenia. Na jednym z niemieckich kanałów TV w rogu pojawił się napis "Krieg in Europe", na żadnym innym kanale, w tym w polskich nie pojawił się taki napis. Następnie w ciągu chyba 24h napis ten usunięto. Wydaje mi się to bardzo ciekawe, dlaczego w niemieckiej telewizji pojawił się taki napis? oraz chciałbym też wiedzieć jak do tego doszło, że napis ten usunięto i nigdy więcej się już nie pojawił (a przecież wojna trwa już od kilku lat!))
Gdy wprost zapowiadałem wybuch wojny w Izraelu (na 3 tygodnie przed jej wybuchem, w trakcie rozmowy z przyjaciółką (też redaktorem)), to ponownie w mediach na ten temat była cisza (tym razem kompletna!), a cały świat nie zrobił nic, aby zapobiec eskalacji sytuacji. (Panowie z Mossadu pewnie znacie do mnie numer, to następnym razem zadzwońcie po dobre informacje :D :D :D).
Tutaj warto podkreślić, że jedną kwestią są kraje tak bardzo zaniepokojone (własnymi konsekwencjami wojny), że są one zaangażowane w te konflikty (jak wspomniana Anglia i Ameryka), natomiast zupełnie inną jest to, że przecież mamy ONZ, które w statucie ma wpisane zapobieganie wojnom(!!!!). Gdzie wy jesteście??
Tu odsyłam do przykładowego postu: ONZ - Ogarnięci Natarczywym Ziewem (11 X 2022).
Kolejną kwestią są prezydenci i rządy, po to ich wybieramy, aby właśnie działały, a przede wszystkim przeciwdziałały konfliktom zbrojnym! Przypomnę, że każdy premier otrzymuje dane wywiadowcze właśnie w tym celu, natomiast w Europie trudno jest znaleźć polityka, który naprawdę robi z tego użytek... a już mądry użytek to ze świecą takiego szukać...
Tu nie chodzi o trywializmy, chodzi o to, że naprawdę musimy wymagać od polityków, aby pełnili swoje role, a nie tylko siedzieli na stołkach!
Dlatego takie jest moje obecnie zdumienie, gdy ja od lat wieszczę, że konflikt ten będzie eskalował do kolosalnych rozmiarów, a tutaj wpada mi niejaki D. Trump i mówi: nic z tego, rozbroimy ich i żadnego konfliktu atomowego nie będzie!
O!
Po raz pierwszy mam tak, że ja coś "przepowiadam", a ktoś precyzyjnie namierza problem i będąc przekonanym, że uderza we właściwe miejsce, chce zagrożenie całkowicie rozbroić!
Szok!
Ja jestem zwykle przyzwyczajony, że właśnie nikt nie zauważy problemu, a tym bardziej żaden polityk nie kiwnie nawet palcem, aby cokolwiek zrobić, nie mówiąc o przeciwdziałaniu...
W mojej ocenie to po raz kolejny pokazuje jak próżniaczą "elitą" są wszystkie obecne i byłe rządy na całym świecie, że kompletnie nie jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że oni cokolwiek robią lub zrobią wtedy kiedy jeszcze można...
Cały świat obecnie komentuje tę aferę, na wyrywki w polskim necie są tytuły: ...Obnażyła hipokryzję zachodnich elit, ...zbrodnia przeciwko ludzkości?
Nie jestem tym jakoś zbytnio zaskoczony, bo moi koledzy mówili o tej aferze na lata nim w Polsce zaczęto o tym mówić.
Kolega z ameryki po przeanalizowaniu (wstępnym) udostępnionych dokumentów, podsumował to tak, że wyłania się z nich wprost infantylna pogarda do innych narodów świata połączona z czystym złem. Dodał, że zadziwia go jak czyste zło ciągnie do niewinnej krwi...
Tak jak mówię od jakiegoś czasu, obecnie nauka potrafi swoimi niepodważalnymi metodami namierzać czyste zło i z całą pewnością mamy tutaj do czynienia z taką właśnie sytuacją. Może do tej pory czytając moje komentarze mieliście przed oczami np. Kaputina, ale należy mieć przed oczami również ponad 1000 ofiar kobiet, które trafiły na jego prywatną wyspę i doświadczyły piekła na ziemi...
Ja dziś podrzucę temat, który pewnie szybko (albo wcale) nie pojawi się w polskiej przestrzeni informacyjnej.
W ujawnionych aktach znajdują się e-maile Jeffreya Epsteina do CEO Activision, w których nalegał na to, aby gry były finansowane poprzez mikropłatności. Panowie ci omawiali kwestię, która (wtedy) miała potencjalną przyszłość. Jednak dziś jest to nasza codzienność.
Myślę, że nie jest przesadą stwierdzenie, że te rozmowy naprawdę miały spory, a może kluczowy wpływ na to jak opłaty były projektowane w grach (po tych e-mailach).
Niedawno obejrzałem film pt. "Przymierze", który faktycznie nosi tytuł "Guy Ritchie's The Covenant" (en.wiki (na polskiej Wikipedii nie ma takiego filmu)) z 2023 roku.
Jest to film, do którego obejrzenia trzeba się uzbroić w naprawdę dużą dawkę nerwów i siły psychicznej. Ponieważ film ten opowiada niezwykle szczerze, prawdziwie i bez ściemy: fatalne, dramatyczne wydarzenia, które zwykle towarzyszą podczas wojen i innych podobnych konfliktów.
Właściwie słowo "dramatyczne" jest zbyt mało opisowe, co mam tutaj napisać? Bardzo dramatyczne, wielce dramatyczne?
Film opowiada o "DRAMATYCZNYCH" doświadczeniach i kolejach losu po tym jak w 2021 roku wojska Amerykańskie zostały wycofane z Afganistanu w atmosferze skandalu, gigantycznej afery, ociekającej niekompetencją władz. Trzeba podkreślić, że film nie pokazuje prawdziwych wydarzeń, a jedynie stara się oddać historię wielu im podobnych ludzi, którzy naprawdę to przeżyli. Problem w tym, że po wycofaniu wojsk, nie ma kto tego relacjonować i nikt nie wie co tam się z tymi ludźmi dzieje, co dodaje wstrząsającego przesłania temu filmowi...
Istotne jest to, że o ile wycofanie się wojsk amerykańskich z Afganistanu jest powszechnie znaną wiedzą, często poruszaną od strony politycznej (jako dowód na niekompetencję sięgającą braku sprawczości administracji Joe Bidena), to szczegółowej wiedzy o tym co się tam wydarzyło, w jakich okolicznościach, kogo to dotknęło i dlaczego jest to tak kontrowersyjne (chodzi o umowę, zapewniającą ochronę (wizy)), to właśnie tego powszechnie nie wiemy, a film to pokazuje.
Autor filmu, śledząc faktyczne wydarzenia był pod wrażeniem więzi jaka się tworzyła między amerykańskimi żołnierzami a tłumaczami. Właśnie o tym opowiada ten film.
Powiem wam szczerze, że dawno nie widziałem tak przejmującego, trudnego filmu.
Ostatnio wstrząsnął mną film "Stan zagrożenia" ("Captive State" (2019) o najeździe obcych), ale nie aż tak.
Warto obejrzeć film jeśli interesuje ciebie właśnie to wszystko czego powszechnie się nie mówi o tej kwestii Afganistanu. Są tutaj pokazane reala, ludzie tam żyjący, rozrastający się krwawy reżim itp.
Niesamowite jest to, że czasami jedno spojrzenie aktora, scena, jakiś mini wątek jest tak szeroką historią, że spokojnie można tylko o nim nakręcić film dokumentalny, czy fabularny - jednak właśnie niestety niewiele wiemy co tam się dzieje...
Film bez przerysowania (choć i tak wstrząsający), bez koloryzowania oraz bez jakiegoś patosu.
Myślę, że słowo "szczery" najlepiej opisuje ten film.
Krytyka filmu sprowadza się do pozytywnych opinii. Podsumowanie opinii o filmie w Rotten Totatoes brzmi mniej więcej:
Satysfakcjonujący, dobrze zagrany thriller wojenny o zaskakującej głębi dramaturgii, „Przymierze” Guya Ritchiego opowiada solidną historię z imponującą powściągliwością.
Potwierdzam ze swojego doświadczenia, trudno jest Niemców zrozumieć. Wszyscy moi znajomi, którzy w ostatnich 30 latach wyjeżdżali do Niemiec, mówili że jest ogromna bariera pogardy, że zło czuje się w tym państwie nawet na ulicach.
Cała historia bestialstwa II wojny światowej, ma swoje źródło w pogardzie, to z niej powstaje czyste zło. Obserwujemy to również dziś na wojnie na Ukrainie - bez pogardy nie ma barbarzyństwa.
Rozmawiałem z kilkoma Ukrainkami i chciałbym się z Wami podzielić w telegraficznym skrócie co się tam dzieje, bo tak naprawdę to nie dowiecie się tego nigdzie (media niby utrzymują cały czas pozę, że wspierają Ukrainę i informują nas - jednak jakoś tego nie robią...):
1. Historia, która jest w Polsce nieznana
Obca kobieta opowiedziała mi historię, o której kompletnie nie słyszałem (znajdujemy się w innej bańce), informacje znalazłem w necie o tym, jednak ona dała mi szerszy wgląd w nią ze względu, że może powiedzieć to z własnego doświadczenia a nie suchej wiedzy z internetu.
Temat zaczął się od mojego stwierdzenia, że gdy rozmawiałem z moim dobrym kolegą (znanym redaktorem) to przewidziałem atak na Ukrainę z trzymiesięcznym wyprzedzeniem. Ona jednak powiedziała, że w Ukrainie nikt się tego ataku nie spodziewał.
Powiedziała, że prezydent uspokajał wszystkich i mówił że nic się nie stanie - a cały naród w te zapewnienia wierzył. Powiedział między innymi, że "możecie spokojnie grilować".
W innej rozmowie dowiedziałem się, że Wołodymyr Zełenski był wielkim działaczem na rzecz pokoju z Rosją, do tego stopnia, że przed atakiem rozminował pola od strony Rosji... jak rozumiem był to gest pokojowy, jednak zapewne wtedy 24 lutego wszyscy sobie pluli w brodę z prezydentem na czele...
Czyli ogólnie z jej relacji wynika, że Ukraina sobie nie zdawała sprawy z tego zagorzenia, że tym razem to nie są żarty. Nawiasem mówiąc prezydent trochę tutaj wygląda na rosyjskiego agenta... :/ Nie no... oczywiście sobie żartuję, bo nie mam o tym zielonego pojęcia jak to wtedy było.
Następnie opowiedziała historię, która mnie zaciekawiła (w tę historię wplotę fakty, które udało mi się znaleźć w internecie).
Władimir Żyrinowski to głośny rosyjski polityk, lider Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji (LDPR). Ten w latach 90. i 2000. wielokrotnie publicznie wypowiadał się o konieczności podporządkowania Ukrainy Rosji oraz jej nieuniknionego podziału między: Rosję, Polskę, Węgry i Rumunię.
Jak podaje net: polityk skrajnie nacjonalistyczny i agresywny, a jego teorie tego typu były traktowane jako prowokacje.
Rozmówczyni przedstawiła te jego zapowiedzi o ataku na Ukrainę, Białoruś (i pozostałe byłe republiki ZSRR) oraz późniejszy atak na Europę jako bezsensowne. Powiedziała, że był traktowany jak wariat. Podkreśliła, że Ukraińcy i Rosjanie kompletnie nie traktowali tych jego słów poważnie.
Jednak dziś punkt widzenia się bardzo zmienił, dziś patrzą na te słowa, że to jednak nie było bredzenie szaleńca.
Pikanterii tej historii dodaje fakt, że zmarł w kwietniu 2022 roku. Moja rozmówczyni twierdzi, że oni nie mają wątpliwości, że został zamordowany bo za dużo gadał.
(a ile ja gadam! :-> ).
Net mówi: w 2014 roku, po aneksji Krymu, twierdził, że to dopiero początek. Zmarł oficjalnie z powodu powikłań po COVID-19, jednak ze względu na jego wcześniejsze zdrowie i wpływy, pojawiły się spekulacje, że mógł zostać "uciszony" - choć nie ma na to dowodów.
Jednak jak widać z relacji mojej rozmówczyni w Ukrainie się wiele zmieniło, że właśnie wcześniej drwiono z niego, jednak dziś sytuacja w społeczeństwie się wykrystalizowała i nikt nie ma wątpliwości, że wiedział co mówi oraz że za to zapłacił.
Ja skomentowałem to tak, że jako istotny polityk, mógł po prostu być świadkiem jakieś rozmowy np. generałów lub zobaczyć jakieś faktury, które utwierdziły go w przekonaniu, że wojna jest nieunikniona. W czasie gdy świat spał, uciszany również słowami Anieli Merkel itp. tam w Rosji na dużych obrotach funkcjonowała machina wojenna od bardzo dawna (generowała faktury). Na początku wojny tu na blogu opisywałem to, że świat ze zdumieniem patrzy, że oficjalne ilości pocisków hipersonicznych "kindżał" są jednym wielkim kłamstwem. Jednak posiadanie dużo większych ilości pocisków przemawia za tym, że produkcja uzbrojenia trwała od 5, 10 a może 15 lat, o czym nie wiedzieliśmy.
2. Schrony
To już kolejna osoba, która mówi, że każdy dom w Ukrainie posiada swój schron. Dodała, że są też duże schrony, które prowadzą głęboko pod ziemię.
Tymczasem w TV informuje się nas, że oni skrywają się w tunelach metra. Zastanawiam się czy to nie jest taka manipulacja stosowana przez media w Polsce, aby nie siać strachu w naszym społeczeństwie...
W końcu doskonale wiemy co myśli Polak, gdy czyta informację o tym, że tam znajdują się schrony w każdym domu...
3. Ukraińskie wioski w pajęczynach dronowych
Są doniesienia, że pole wojny bardzo się zmieniło, zmienia się technologia i sposoby walki. Jedną z takich zaskakujących informacji jest to, że obie strony produkują drony, które są na uprzęży - takiej bardzo cienkiej lince. Produkowane są specjalne bardzo cienkie druty, ale o bardzo dużych długościach, następnie dron ciągnie za sobą taki niewidoczny ogon.
Jednak efektem ubocznym jest to, że wioski są całe spowite taką pajęczyną bardzo cienkich drucików, z dronów które tam codziennie przelatują.
4. Negocjacje pokojowe
Moja rozmówczyni jest osobą, która kaputina uważa za szaleńca, mówi "mają tyle ziemi, taki ogromny kraj - po co im jeszcze nasza??". Bardzo mocno przeżywa dramat swojego narodu i bardzo pragnie pokoju. Sporo o tym rozmawialiśmy, więc wiem co myśli i czuje.
Niestety moja rozmówczyni nie wierzy w to, że Donald Trump wynegocjuje jakiś pokój i twierdzi, że w Ukrainie jest to powszechne przekonanie.
Dlatego ja się zapytałem: jeśli nie zrobi tego Donald Trump to kto? Cała reszta świata ma was przecież w nosie...
Nie usłyszałem, żadnej odpowiedzi, chyba ta jej wypowiedź jest jakimś rodzajem zgorzknienia narodu Ukraińskiego i nie ma się co dziwić.
Oboje zgodziliśmy się, że obecna sytuacja się zaognia i zaostrza i że z dalszym postępem rozmów pokojowych zaostrzy się jeszcze bardziej, a ja dodałem, że ekstremalnie się zaostrzy...
5. Prezydent Wołodymyr Zełenski
Odnośnie początkowego wątku, okresu przed wojną i po jej wybuchu powiedziała jak to się układało wcześniej i dziś.
Przed wojną jej zdaniem Wołodymyr Zełenski był uwielbianym prezydentem przez naród Ukraiński. Mówiła, że wcześniej występował on w kabarecie i wszyscy go znali i kochali.
Jednak powiedziała, że obecnie prezydent ma fatalne notowania i wygląda na ekstremalnie wyczerpanego. Powiedziała, że obecnie Ukraińcy bardziej życzą mu śmierci niż powodzenia. Nieco mnie zaskoczyła.
Powiedziała, że naród traktuje go jako osobę, której nie zależy na pokoju (nie wiem czy to ma coś wspólnego z tematem tego postu: Spotkanie na szczycie się nie udało... a może? ale może nieco mieć).
Jej zdaniem zwykli ludzie zarzucają mu zarabianie na wojnie, co powoduje że nie zabiega o pokój wystarczająco stanowczo...
Fatalnie to wygląda (nie zdawałem sobie z tego sprawy), bo to jest zwycięstwo rosyjskiej propagandy... jakby nie było to z pewnością korki wystrzeliwują na Kremlu. Skłócenie społeczeństwa z władzą to podstawowa forma dywersji na wojnie (i przed jej wybuchem), co tu się stało to nie wiem, ale wygląda to właśnie tak...
Ja mogę od siebie powiedzieć tak: wojny się bardzo trudno kończy, więc brak szybkich sukcesów prezydenta jest raczej oczywistą kwestią niż zaskoczeniem, a na złych nastrojach społecznych zasadza się agresywną propagandę wroga.
Z drugiej strony nie chcę go bronić, bo sam zarzucam mu to, że skłócił jakiś czas temu się z Polską, co spowodowało, że obecnie wśród Polaków trudno znaleźć jego wielbicieli, a stosunek do Ukraińców również jest tak zły jak od początku wojny nie był...
Jedyne co mogę tu dodać to: czas to wszystko naprawić, czyli wziąć się solidnie do roboty (nie da się złapać wszystkich srok za ogon). Jednak niestety utraconego zaufania nie da się łatwo odbudować, a czasami to już nigdy (co tylko pokazuje rozmiar konsekwencji popełnionych błędów, na które nie może być miejsca w obliczu takiej sytuacji jak wojna).
Na koniec zadam pytania: no ok, z Ukrainkami dobrze mi się rozmawia o problemach Ukrainy, o wojnie, o sytuacji międzynarodowej - jednak, dlaczego nie mam takiej łatwości w rozmowach z facetami, czy chłopcami?? Czy za tym kryje się jakiś większy problem?
Update:
Uściślę wątek prezydentów, gdyż można opacznie zrozumieć moje słowa. Prezydent Wołodymyr Zełenski miał oczywiście znacznie wcześniej fatalne notowania, czyli przed głośną sytuacją z D. Trumpem, gdy ten wykrzykiwał, że mu nie zależy na pokoju.
Chcę podkreślić, że kolejność wydarzeń była właśnie taka. To że D. Trump mu zarzucał niechęć do osiągnięcia pokoju jest raczej dowodem na to że "odrobił lekcje" (inna sprawa że super się ogląda kogoś takiego kto właśnie jest wszystkiego świadomy i doskonale przygotowany na wszelkie scenariusze - gdzie europejskim politykom do kogoś takiego...).
Pytanie jakie to miało konsekwencje w narodzie Ukraińskim, gdy patrzyli na takie sceny w USA. Trudno mi na to pytanie odpowiedzieć, choć spodziewać się można, że jeśli przykładowo byli tacy, którzy się jeszcze wahali, to może D. Trump ich przekonał, że jednak te pogłoski są prawdziwe...
Z punktu widzenia Amerykańskiego prezydenta, to jest to bardzo istotna kwestia, bo gdy prowadzone są istotne rozmowy na najwyższym szczeblu, najgorszą rzeczą jest zdawać sobie sprawę z tego, że jeden z graczy jest bardzo słaby a jego notowania od dawna szorują po podłodze.
Powaga sytuacji wymaga, aby jednak rozmawiać z tym, który coś może bardziej, niż nie może;)
W poprzednim odcinku tej serii zaprezentowałem wam treści ukrywane przed Europejczykami - bo przecież mamy się tutaj zajmować zupełnie innymi tematami i to O ILE ważniejszymi...
Dziś poruszę kilka nowych kwestii, o których nie miałem czasu wspomnieć wcześniej.
Po pierwsze kilka miesięcy temu ten kolega mówi do mnie coś takiego: stoi jakaś chyba kongresmen (dokładnie nie pamiętam, ale podał jej nazwisko) i nawija do wszystkich, że z funduszy USAID (Wikiepia - choć tutaj się nic a nic nie dowiecie) poszła spora kasa do Polski na protesty przeciwko wyborom prezydenckim - te wybory w Polsce nazywamy "wyborami kopertowymi".
Nie skomentuję sedna tego tematu teraz, bo teraz piszę tylko w telegraficznym skrócie...
Mówi to do mnie bo o moim kraju jest mowa, a ja oczywiście pierwszy raz o tym słyszę! Jednak sprostowałem jedną rzecz, którą najwyraźniej ona nie powiedziała, mianowicie że ta amerykańska "bratnia pomoc" była tak skuteczna, że do tych wyborów faktycznie nie doszło (!).
Już pozostawię teraz kwestię tego, że to pierwszy tak duży sukces sił antydemokratycznych w Polsce, niemniej ciągle ktoś w Polsce przy wyborach miesza (patrz Wybory - coś poszło nie tak!). Temat jest tak szeroki, że starczy na całą serię postów - które może kiedyś powstaną, bo tematów, o których się nam nie mówi w tej materii jest bardzo, bardzo dużo!
U nas w Polsce po tym opisywanym mi niemal na żywo wydarzeniu, zaczęto poruszać temat dość niemrawo, ale nikt tego nam nie przedstawił w ten sposób jak ten kolega i nikt tak szczegółowo. Bo to powinno być nam przedstawione w ten sposób, że każda TV (a mamy ich wiele, nawet takich które są tylko kanałami informacyjnymi - to tak przypominam bo pewnie wszyscy zapomnieli!) powinna puścić to jej wystąpienie tak, aby każdy Polak wiedział co przypadkiem się dzieje odnośnie Polski w amerykańskiej Izbie Reprezentantów - czy może w Kongresie to miało miejsce... no ale właśnie nie transmitowano nam tego więc nic o tym nie wiemy...
Po drugie w tym samym momencie w Ameryce rozgorzała dyskusja o hodowli niejakich trans-małp za kasę z USAID i z tym pewnie mogliście się spotkać w internecie, ponieważ wszyscy amerykanie się z tego śmiali, ale właśnie ponownie tylko amerykanie, bo z tego co widzę to w Europie kompletnie żadne media nie miały zamiaru nam tematu naświetlić...
Trzecią kwestią jest ponowna nasza rozmowa, która miała miejsce dwa tygodnie temu. To część większej rozmowy, oto najistotniejsze jej elementy:
Dear Chinese friends, it has just come out that USAID sent 11,000 virus samples to Wuhan China lab without oversite, contract agreement or clearly described safeguards. USAID also sent virus samples to Malaysia & India
(((w tym momencie, pewien Chińczyk wyraził swoje spore zaniepokojenie)))
Don't worry it just came out but is old news from around when covid came out
US Taxes at work
They also sent to Congo & Liberia but I am pretty sure none of us are from there. Wuhan got 3000 human samples, 6380 bat virus samples, & 1671 rodent virus samples.
USAIDS " PREDICT" program run by EcoHealth Alliance were behind it.
Gain of function research is illegal in USA because bioweapons can be made with it, unless they call it "Directed evolution"
Chyba żyję w innym świecie, bo ponownie u nas o tym kompletna cisza...
Gdy wpisuję teraz w Google "USAID i covid" pojawiają mi się same amerykańskie źródła. (W dobie AI język zapytania staje się coraz mniej istotny, a wyniki jak widać mogą dotyczyć innych języków - których przecież czytelnik może nie znać.)
To bardzo ciekawy materiał, który pozwala zrozumieć co się teraz dzieje na świecie oraz co będzie w przyszłości (oczywiście to może nie wyjść z miliona powodów - no ale warto wiedzieć). Wbrew oczywistym skojarzeniom, nie ma tutaj kompletnie mowy o tym, o czym pisałem w poście pt. Wybory prezydenckie w USA - podsumowanie.
Faktycznie sytuacja się niespodziewanie skomplikowała i wymknęła spod kontroli - a czegoś takiego nie widzieliśmy nawet, gdy Jarosław Kaczyński rozmawiał z unijnymi politrukami:P
Ja jednak jak zwykle, chcę wam przedstawić zupełnie inne spojrzenie na to wydarzenie.
Tak naprawdę wszystko poszło bardzo dobrze, a może nawet wyśmienicie!;)
Jednak skoro poszło wszystko wyśmienicie, no to może cała ta sytuacja była specjalnie uzgodniona? No można o tym pomyśleć, bo w końcu jeśli ktoś z kimś miałby się umawiać na odwalenie takiego numeru, to Prezydent W. Zełeński jako były aktor - idealnie się do tej roli nadawał.
Jednak nie w tym rzecz, bo to czy scena była mniej lub bardziej zaaranżowana nic nie zmienia na świecie i wojnie.
Dlaczego to się właściwie dobrze stało?
Ponownie zwrócę uwagę, że rozpoczyna się negocjowanie z osobą ekstremalnie silnie zaburzoną psychicznie, a z takimi osobami trzeba w specjalny sposób postępować (o samym Trumpie też się na świecie wiele mówi), czyli chodzi mi tutaj o zagadnienia, które zwykle są właśnie pomijane - a potem wszyscy budzą się jak Merkel z ręką w nocniku...
Jeśli zmuszeni jesteśmy do negocjacji z psychicznym (a wojna jest taką sytuacją że musimy) to należy takie rozmowy prowadzić w sposób właściwy (czyli przeciwny do Merkel i Macrona).
Podstawową kwestią jest wytworzenie w umyśle świra właściwej hierarchii i właściwego, czytelnego przedstawienia wszystkich zagadnień. Specjaliści nazywają to tzw. jasnym stawianiem granic.
Dlatego bez względu na to co się tam tak naprawdę w gabinecie owalnym wczoraj stało - ten przekaz został w bardzo dobry i czytelny sposób wysłany do Moskwy.
Myślę, że początkowo oni tam pękli ze śmiechu jak to zobaczyli, jednak gdy dojdzie do nich co się ogólnie dzieje - to im do śmiechu kompletnie nie będzie.
Co oni zobaczyli? Zobaczyli prezydenta D. Trumpa, który w sposób konkretny i czytelny faktycznie dąży do pokoju na Ukrainie. Jak widać, aż tak, że nawet może W. Zełeńskiego wyrzucić za drzwi - jeśli ten nie będzie popierał tej wizji.
Zobaczyli prezydenta USA, który jest niezwykle zdeterminowany.
Zapewniam was, że nie to chcieli zobaczyć w moskwie (bardziej, flegmatycznego Bidena, który nic nie rozumie i szkodzi amerykanom ile się da), oraz kaputin dobrze wszystko zrozumiał i wie że tutaj nie ma przelewek.
Dlatego uważam, że wszystko jest ok. W końcu nawet jeśli dojdzie do podmiany W. Zełeńskiego, to nie ma to dla pokoju żadnego znaczenia kto będzie prowadził negocjacje i kto podpisze dokumenty - a już szczególnie nie ma to żadnego znaczenia dla D. Trumpa.
Natomiast swoją drogą W. Zełeński odwalił numer, którego nie powinien był odwalać;) Naprawdę rzadko się takie rzeczy zdarzają, a już szczególnie gdy sprawa dotyczy tak ważnych kwestii jak pokój. Myślę że całość sytuacji miała jakiś początek wcześniej i teraz przed kamerami mogliśmy zobaczyć jak to wyglądało.
Oczywiście prezydent Ukrainy miał prawo coś chcieć wynegocjować (jakieś np. rakiety dalekiego zasięgu, przeciwlotnicze itp.), czy też podważać jakiś punkt umowy jaką mu przedstawiono - szczególnie, że w gorszym scenariuszu może zostać uznany w swoim kraju zdrajcą, który sprzedał kraj. Jednak to chyba nie groziło, gdyż nim doszło do kłótni obaj prezydenci dość długo wydawali się mówić spokojnie i wyglądało to tak, że się ze sobą zgadzają. No a wyszło jak wyszło...
Niestety polityka to miejsce, gdzie trzeba schować swoje racje i ego, szczególnie w tak istotnych sprawach, nie każdy się do tego nadaje - ja pewnie nie. Różne rzeczy dzieją się za kulisami, no ale nie przed kamerami;)
Jeśli nie jest zaznaczone inaczej (lub nie jest zaznaczone wcale) zamieszczone ilustracje pochodzą z Wikimedia Commons lub są mojego autorstwa.
Ta strona używa cookies oraz innych technologii Google (i innych firm w specjalnych dodatkach po prawej stronie) w celu prawidłowego działania tej stronki (jej elementów jak np. ankiety, reklamy itp.) oraz zbierania statystyk. Korzystanie z tego bloga powoduje zapisywanie typowych plików na Twoje urządzenie (np. komputer, tablet itp.) o ile w ustawieniach przeglądarki nie zmienisz tego.
W UE się ludziom w głowach przewraca, więc dla świętego spokoju zamieściłem to absurdalne ostrzeżenie...