Od prawie 20 lat, jak prowadzę tego bloga, zwracam uwagę na to, że "dziennikarze" w Polsce pracują fatalnie, zupełnie tak jakby byli dobierani po wyglądzie (pewnie faktycznie są), nie po tym czy wiedzą czym jest dziennikarz oraz co i jak ma robić.
Ogólnie sytuacja jest dramatyczna, potwierdzona masą postów opisujących konkretne przykłady.
Tak sobie myślę, że problem z nimi jest taki, że widzą drzewa, ale lasu ni w ząb!
Update:
Chyba najbardziej przerażającym przykładem tego kim w Polsce są dziennikarze, jest fakt, że gdy szef wojskowego wywiadu niejaki P. A. Rubcow (Wikipedia) został aresztowany - znaleźli się tacy "wybitni dziennikarze", którzy bronili tego łagodnego jak baranek człowieka, który podawał się za hiszpańskiego dziennikarza.
Naprawdę ciężko o większy dramat, gdy dziennikarze, którzy mienią się opiniotwórczymi, obiektywnymi jedzą z ręki niezwykle niebezpiecznemu szefowi agentury działającej w całej Europie (jak się nie trudno domyśleć szef wojskowego wywiadu sam nie jest typowym agentem, tylko steruje siatkami wywiadowczymi w wielu krajach).
W darknecie roji się od nieprawdopodobnych materiałów, jakie naprodukował ten całkiem płodny "reżyser", oj będzie o nim w Polsce jeszcze głośno, bo dziennikarze w Polsce (i to czołowe nazwiska, jakie wszyscy znają!) okażą się nie tylko skończonymi durniami, ale też... no sami zobaczycie...:/
Janusz ZajdelMamy tutaj po prostu doskonale kontrolowany bałagan, stwarzający pozory (...) porządku (...)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą massmedia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą massmedia. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 2 marca 2026
środa, 18 lutego 2026
Afera Epsteina i gry - wiemy komu dziękować...
Cały świat obecnie komentuje tę aferę, na wyrywki w polskim necie są tytuły: ...Obnażyła hipokryzję zachodnich elit, ...zbrodnia przeciwko ludzkości?
Nie jestem tym jakoś zbytnio zaskoczony, bo moi koledzy mówili o tej aferze na lata nim w Polsce zaczęto o tym mówić.
Kolega z ameryki po przeanalizowaniu (wstępnym) udostępnionych dokumentów, podsumował to tak, że wyłania się z nich wprost infantylna pogarda do innych narodów świata połączona z czystym złem. Dodał, że zadziwia go jak czyste zło ciągnie do niewinnej krwi...
Tak jak mówię od jakiegoś czasu, obecnie nauka potrafi swoimi niepodważalnymi metodami namierzać czyste zło i z całą pewnością mamy tutaj do czynienia z taką właśnie sytuacją. Może do tej pory czytając moje komentarze mieliście przed oczami np. Kaputina, ale należy mieć przed oczami również ponad 1000 ofiar kobiet, które trafiły na jego prywatną wyspę i doświadczyły piekła na ziemi...
Ja dziś podrzucę temat, który pewnie szybko (albo wcale) nie pojawi się w polskiej przestrzeni informacyjnej.
W ujawnionych aktach znajdują się e-maile Jeffreya Epsteina do CEO Activision, w których nalegał na to, aby gry były finansowane poprzez mikropłatności. Panowie ci omawiali kwestię, która (wtedy) miała potencjalną przyszłość. Jednak dziś jest to nasza codzienność.
Myślę, że nie jest przesadą stwierdzenie, że te rozmowy naprawdę miały spory, a może kluczowy wpływ na to jak opłaty były projektowane w grach (po tych e-mailach).
Update:
Nieco więcej o tym co tutaj zaznaczyłem:
Epstein był psychopatą? Psychologia manipulacji, która przeraża.
Nie jestem tym jakoś zbytnio zaskoczony, bo moi koledzy mówili o tej aferze na lata nim w Polsce zaczęto o tym mówić.
Kolega z ameryki po przeanalizowaniu (wstępnym) udostępnionych dokumentów, podsumował to tak, że wyłania się z nich wprost infantylna pogarda do innych narodów świata połączona z czystym złem. Dodał, że zadziwia go jak czyste zło ciągnie do niewinnej krwi...
Tak jak mówię od jakiegoś czasu, obecnie nauka potrafi swoimi niepodważalnymi metodami namierzać czyste zło i z całą pewnością mamy tutaj do czynienia z taką właśnie sytuacją. Może do tej pory czytając moje komentarze mieliście przed oczami np. Kaputina, ale należy mieć przed oczami również ponad 1000 ofiar kobiet, które trafiły na jego prywatną wyspę i doświadczyły piekła na ziemi...
Ja dziś podrzucę temat, który pewnie szybko (albo wcale) nie pojawi się w polskiej przestrzeni informacyjnej.
W ujawnionych aktach znajdują się e-maile Jeffreya Epsteina do CEO Activision, w których nalegał na to, aby gry były finansowane poprzez mikropłatności. Panowie ci omawiali kwestię, która (wtedy) miała potencjalną przyszłość. Jednak dziś jest to nasza codzienność.
Myślę, że nie jest przesadą stwierdzenie, że te rozmowy naprawdę miały spory, a może kluczowy wpływ na to jak opłaty były projektowane w grach (po tych e-mailach).
Update:
Nieco więcej o tym co tutaj zaznaczyłem:
czwartek, 15 maja 2025
Mistrz Krzysztof Stanowski informuje nas co się właściwie dzieje...
STARCIE STANOWSKIEGO Z DOROTĄ WYSOCKĄ-SCHNEPF!
Niewiarygodne!
Nie miałem zielonego pojęcia!
Dobrze, że są (jeszcze!) debaty prezydenckie - bo można się czegoś dowiedzieć o otaczającym nas świecie!
Internet huczy od tego, że wyciekły pytania jakie "arcykapłanka propagandy" miała zadać kandydatom (i zadała!), bo ta operacja miała na celu spowodowanie tego, aby ukochany kandydat "świątyni propagandy" mógł się dobrze przygotować, w odróżnieniu od pozostałych kandydatów.
Tymczasem okazuje się, że miłościwie nam panujący prezydent stolicy, współpracuje jeszcze głębiej ze "świątynią propagandy", mianowicie przekierował on główny przepływ największej dumy warszawy Czajki (Wikipedia) prosto do TVP!
Tylko tutaj "arcykapłanka propagandy" wie co z nim zrobić.
poniedziałek, 24 czerwca 2024
Bezduszny rząd światowy to fikcja?
Od dawien dawna mowa jest o ogólnoświatowym spisku, nazywanym np. rządem światowym, wskazywane są też różne organizacje, które działają w sposób niejawny lub trudny do zweryfikowania (co oczywiście wzbudza uzasadnione obawy).
Problem jedynie w tym, że demokracja się nam obecnie wali, podstawowe organizacje światowe nie działają lub działają bardzo źle (WHO, UE, ONZ itp.). Wybory, czyli podstawowy element demokracji, którą szczyci się Ameryka - prawdopodobnie kompletnie nie działa (są filmiki z aferami, które jeszcze niedawno by nie przeszły), pisałem o tym w poście Wybory całkowicie cyfrowe w USA? (2020 rok).
Znana jest historia Gen. Jaruzelskiego, który pojechał do USA w czasach PRL-u i tam spotkał się z szefem światowej finansjery. Ci mieli mu powiedzieć, że demokracja to tylko taka przykrywka, która ma przysłonić to, że społeczeństwo jest całkowicie zniewolone i nie ma na nic wpływu, bo to oni przecież tak naprawdę rządzą światem.
No dobrze... więc się zastanówmy:
Sytuacja jest całkowicie kontrolowana przez jakąś garstkę samozwańczych panów świata, społeczeństwa są całkowicie nieświadome i przez są potulne jak baranki. To w takim razie po co ten świat udawanej polityki, a nawet szerzej kultury zachodniej niszczyć???
Jeśli oni wszystko kontrolują, to tym bardziej powinno im zależeć, aby status quo było nie do zachwiania.
Nie po to oni (być może) setki lat pracowali nad takim stanem rzeczy, aby teraz dopuścić do totalnego chaosu, anarchii i rozpadu cywilizacji (np. Dr Pliszka: Schwab proponuje światu globalny obóz koncentracyjny).
Tymczasem nasza cywilizacja się sypie (i są cały czas podejmowane konkretne kroki w tym celu - co chyba każdy widzi (Stolice europejskie dziś nie wyglądają i nie żyją tak jak jeszcze 20 lat temu!)), demokracja jest kompletną bajką i jest to już wiedza powszechna, ale nie ze względu na rzad światowy, ale na to co każdy może sobie zobaczyć na własne oczy oraz to jak mass-media milczą o tym co samemu można zobaczyć. Np. Wszyscy jesteśmy (z) rolnikami! lub Wybory - coś poszło nie tak!.
W Ameryce obecnie mówi się dużo o tym, że na terenie całego kraju od dawna (ponoć) funkcjonuje ogromna liczba chińskich szpiegów, którzy niszczą system od środka.
Ja jestem skłonny w to uwierzyć, jeśli cywilizacja jaką znamy się wali na naszych oczach, to przecież nie wali się sama z siebie, tylko ktoś musi wkładać w to bardzo duży wysiłek oraz ogrom kasy!
Niech będą to chińscy agenci w Ameryce, czy opłacone przez rosję betonowe pionki w UE.
No dobrze, ale czy rząd światowy jest tak słaby, że nie potrafi wykreowanego przez siebie świata dostatku dla nielicznych obronić???
No może faktycznie, tu okazał swoją słabość i przerosło go to wyzwanie. Trzeba przyznać, że ogrom korupcji związanej z wpływami rosyjskimi UE jest ogromny i obecnie zadziwia nawet mnie.
Oczywiście należy zawsze pamiętać, że jak jest mowa o "wpływach rosyjskich" lub podobnych to chodzi tu nie tyle o szkodliwe wpływy co kompletnie destrukcyjne. Skalę zagrożenia ukazuje np. to zagadnienie Scenariusz Sacharowa JUŻ OFICJALNIE w Telewizji! Rosja Grozi Jego Użyciem! (tak naprawdę do końca nie wiadomo czy to nie jest rosyjski fejk - czyli szfejk;))) niemniej nie kto inny, ale rosyjski fizyk, wynalazca radzieckiej bomby wodorowej - również laureat pokojowej (!) nagrody nobla (1975 r.) to opracował!).
Wracając do tematu nie chce mi się wierzyć, że tak silna organizacja, która potajemnie by przekształciła całą Ziemię w gigantyczny obóz pracy niewolniczej, mogłaby sobie nie poradzić. Miała za przeciwników: państwa, rządy, mafie, skrytobójców (w końcu nie trzeba daleko szukać, u nas poseł na sejm został zamordowany jakiś czas temu! Do dziś nie wiadomo kto, co i po co?), a tutaj raptem sobie nie może poradzić???
To się wydaje kompletnie nierealne.
Dlatego im bardziej demokracja, system polityczny, elity polityczne (te niby fasadowe (eszkola.pl)) się rozpadają, tym bardziej jest to dowód na to, że nie ma żadnego tajemnego rządu, który wszystkim dyryguje.
No bo jakby to niby miało być? Rząd światowy trzyma się od dawna wyśmienicie, a tu raptem wparowują chińscy agenci i wszystko niszczą. A tamci siedzą i dziwią się co się dzieje?? Ktoś tak przebiegły, wypływowy nie przewidział tego?? Nie mogli się dogadać z chińczykami, aby nie niszczyli tego skrywanego obozu??
Ciekawe...
...swoją drogą nikt o tym nie mówi, dobrze że jest mój blog;)
Jeśli miałbym bronić koncepcji bardzo silnego i przebiegłego tajemnego rządu światowego to jedyne co mi przychodzi do głowy to sytuacja, w której oni nie są faktycznym rządem światowym, ale jedynie wykonawcami.
Rząd światowy chroniłby sam siebie i nigdy nie dopuścił do tego, aby stery mu się wymykały z rąk. Mówimy tu o absolutnie brutalnych i skutecznych metodach obrony (w takim przypadku), oto przykład skutecznej walki z demokracją:
Tymczasem jeśli powołanie rządu stojącego nad oficjalnymi i znanymi rządami było tylko krokiem planu, czy też konkretnego "rozkazu" to wtedy, faktycznie mogliby oni przejść do kolejnego kroku - jaki by on nie był.
Jeśli tak, to znaczy że jednak rząd światowy istnieje...
Choć w takim przypadku to nie na rządzie światowym powinniśmy skupiać uwagę (tak jak od dziesięcioleci ludzie skupiają uwagę i pytają czy taki istnieje i faktycznie rządzi), ale na tym kto niczym okrutny car steruje tym rządem...
Update:
Pisząc powyższy post nie miałem pojęcia co się zaraz wydarzy... śpieszę opisać tę zaskakującą sytuację...
Niedługo po opublikowaniu tego postu, konkretnie w momencie, gdy cała Polska oglądała najważniejszy mecz, ja (w jego przerwie) straciłem raptem wszystko. Padła kablówka, więc straciłem: telewizję cyfrową, analogową, internet i telefon. Obejrzenie drugiej połowy meczu stało się niemożliwe...
Zadzwoniłem do nich, a to było już poza godzinami pracy, więc automat poinformował mnie, że u mnie jest duża awaria, która zostanie naprawiona do godz. 21.
Ostatecznie całe moje mieszkanie było odcięte od świata (niemal całkowicie) przez dobę.
Wszystko co codziennie u mnie żyło w pełnym rozkwicie - w jednej chwili (meczu) przepadło bez śladu i siedziałem samotnie w mieszkaniu kompletnie bezradny... nie wiedząc kiedy sytuacja się unormuje oraz kiedy będę mógł wykonać niezbędne rzeczy przez internet.
Jak człowiek siedzi przez dobę tak w całkowicie niemym mieszkaniu nie wiedząc ile to jeszcze potrwa zaczyna się zastanawiać co się właściwie stało...
Wtedy przychodzi taka myśl: bloga prowadzę przez blisko 20 lat, ale dopiero pierwszy raz napisałem posta o rządzie światowym...
Czy ktoś mi pogroził palcem?? O psycholach w rządzie możesz sobie pisać, ale o tym to tobie nie wolno pisać!
Każdy mógłby to potraktować jako niegroźna sytuacja, jednak pragnę zwrócić waszą uwagę, że w tym poście napisałem, że jestem absolutnie jedyną osobą, która w ogóle ten temat porusza! Swego czasu dużo oglądałem TVN24 czy inne kanały i przez dziesięciolecia są kompletnie niezainteresowani takimi tematami jak ten! Istnieje gigantyczna lista haseł (takich jak to), o których oni nawet nie wspomną!
No jeśli wszyscy milczą, to właśnie dlatego milczą, bo są skuteczne metody uciszania tych, którzy chcą takie tematy poruszać...
Dlatego jakby co to jestem zdrowy na ciele i umyśle, kocham życie i moich bliskich - nie wybieram się nigdzie i ABSOLUTNIE nie mam zamiaru iść w ślady Andrzeja Leppera!
Problem jedynie w tym, że demokracja się nam obecnie wali, podstawowe organizacje światowe nie działają lub działają bardzo źle (WHO, UE, ONZ itp.). Wybory, czyli podstawowy element demokracji, którą szczyci się Ameryka - prawdopodobnie kompletnie nie działa (są filmiki z aferami, które jeszcze niedawno by nie przeszły), pisałem o tym w poście Wybory całkowicie cyfrowe w USA? (2020 rok).
Znana jest historia Gen. Jaruzelskiego, który pojechał do USA w czasach PRL-u i tam spotkał się z szefem światowej finansjery. Ci mieli mu powiedzieć, że demokracja to tylko taka przykrywka, która ma przysłonić to, że społeczeństwo jest całkowicie zniewolone i nie ma na nic wpływu, bo to oni przecież tak naprawdę rządzą światem.
No dobrze... więc się zastanówmy:
Sytuacja jest całkowicie kontrolowana przez jakąś garstkę samozwańczych panów świata, społeczeństwa są całkowicie nieświadome i przez są potulne jak baranki. To w takim razie po co ten świat udawanej polityki, a nawet szerzej kultury zachodniej niszczyć???
Jeśli oni wszystko kontrolują, to tym bardziej powinno im zależeć, aby status quo było nie do zachwiania.
Nie po to oni (być może) setki lat pracowali nad takim stanem rzeczy, aby teraz dopuścić do totalnego chaosu, anarchii i rozpadu cywilizacji (np. Dr Pliszka: Schwab proponuje światu globalny obóz koncentracyjny).
Tymczasem nasza cywilizacja się sypie (i są cały czas podejmowane konkretne kroki w tym celu - co chyba każdy widzi (Stolice europejskie dziś nie wyglądają i nie żyją tak jak jeszcze 20 lat temu!)), demokracja jest kompletną bajką i jest to już wiedza powszechna, ale nie ze względu na rzad światowy, ale na to co każdy może sobie zobaczyć na własne oczy oraz to jak mass-media milczą o tym co samemu można zobaczyć. Np. Wszyscy jesteśmy (z) rolnikami! lub Wybory - coś poszło nie tak!.
W Ameryce obecnie mówi się dużo o tym, że na terenie całego kraju od dawna (ponoć) funkcjonuje ogromna liczba chińskich szpiegów, którzy niszczą system od środka.
Ja jestem skłonny w to uwierzyć, jeśli cywilizacja jaką znamy się wali na naszych oczach, to przecież nie wali się sama z siebie, tylko ktoś musi wkładać w to bardzo duży wysiłek oraz ogrom kasy!
Niech będą to chińscy agenci w Ameryce, czy opłacone przez rosję betonowe pionki w UE.
No dobrze, ale czy rząd światowy jest tak słaby, że nie potrafi wykreowanego przez siebie świata dostatku dla nielicznych obronić???
No może faktycznie, tu okazał swoją słabość i przerosło go to wyzwanie. Trzeba przyznać, że ogrom korupcji związanej z wpływami rosyjskimi UE jest ogromny i obecnie zadziwia nawet mnie.
Oczywiście należy zawsze pamiętać, że jak jest mowa o "wpływach rosyjskich" lub podobnych to chodzi tu nie tyle o szkodliwe wpływy co kompletnie destrukcyjne. Skalę zagrożenia ukazuje np. to zagadnienie Scenariusz Sacharowa JUŻ OFICJALNIE w Telewizji! Rosja Grozi Jego Użyciem! (tak naprawdę do końca nie wiadomo czy to nie jest rosyjski fejk - czyli szfejk;))) niemniej nie kto inny, ale rosyjski fizyk, wynalazca radzieckiej bomby wodorowej - również laureat pokojowej (!) nagrody nobla (1975 r.) to opracował!).
Wracając do tematu nie chce mi się wierzyć, że tak silna organizacja, która potajemnie by przekształciła całą Ziemię w gigantyczny obóz pracy niewolniczej, mogłaby sobie nie poradzić. Miała za przeciwników: państwa, rządy, mafie, skrytobójców (w końcu nie trzeba daleko szukać, u nas poseł na sejm został zamordowany jakiś czas temu! Do dziś nie wiadomo kto, co i po co?), a tutaj raptem sobie nie może poradzić???
To się wydaje kompletnie nierealne.
Dlatego im bardziej demokracja, system polityczny, elity polityczne (te niby fasadowe (eszkola.pl)) się rozpadają, tym bardziej jest to dowód na to, że nie ma żadnego tajemnego rządu, który wszystkim dyryguje.
No bo jakby to niby miało być? Rząd światowy trzyma się od dawna wyśmienicie, a tu raptem wparowują chińscy agenci i wszystko niszczą. A tamci siedzą i dziwią się co się dzieje?? Ktoś tak przebiegły, wypływowy nie przewidział tego?? Nie mogli się dogadać z chińczykami, aby nie niszczyli tego skrywanego obozu??
Ciekawe...
...swoją drogą nikt o tym nie mówi, dobrze że jest mój blog;)
Jeśli miałbym bronić koncepcji bardzo silnego i przebiegłego tajemnego rządu światowego to jedyne co mi przychodzi do głowy to sytuacja, w której oni nie są faktycznym rządem światowym, ale jedynie wykonawcami.
Rząd światowy chroniłby sam siebie i nigdy nie dopuścił do tego, aby stery mu się wymykały z rąk. Mówimy tu o absolutnie brutalnych i skutecznych metodach obrony (w takim przypadku), oto przykład skutecznej walki z demokracją:
- 38 osób ubiegających się o urząd publiczny w niedzielnych wyborach w Meksyku poniosło śmierć
źr. Wybory w Meksyku pod znakiem przemocy. Zamordowano 38 kandydatów (polskieradio24.pl; 2024 VI 3)
Tymczasem jeśli powołanie rządu stojącego nad oficjalnymi i znanymi rządami było tylko krokiem planu, czy też konkretnego "rozkazu" to wtedy, faktycznie mogliby oni przejść do kolejnego kroku - jaki by on nie był.
Jeśli tak, to znaczy że jednak rząd światowy istnieje...
Choć w takim przypadku to nie na rządzie światowym powinniśmy skupiać uwagę (tak jak od dziesięcioleci ludzie skupiają uwagę i pytają czy taki istnieje i faktycznie rządzi), ale na tym kto niczym okrutny car steruje tym rządem...
Update:
Pisząc powyższy post nie miałem pojęcia co się zaraz wydarzy... śpieszę opisać tę zaskakującą sytuację...
Niedługo po opublikowaniu tego postu, konkretnie w momencie, gdy cała Polska oglądała najważniejszy mecz, ja (w jego przerwie) straciłem raptem wszystko. Padła kablówka, więc straciłem: telewizję cyfrową, analogową, internet i telefon. Obejrzenie drugiej połowy meczu stało się niemożliwe...
Zadzwoniłem do nich, a to było już poza godzinami pracy, więc automat poinformował mnie, że u mnie jest duża awaria, która zostanie naprawiona do godz. 21.
Ostatecznie całe moje mieszkanie było odcięte od świata (niemal całkowicie) przez dobę.
Wszystko co codziennie u mnie żyło w pełnym rozkwicie - w jednej chwili (meczu) przepadło bez śladu i siedziałem samotnie w mieszkaniu kompletnie bezradny... nie wiedząc kiedy sytuacja się unormuje oraz kiedy będę mógł wykonać niezbędne rzeczy przez internet.
Jak człowiek siedzi przez dobę tak w całkowicie niemym mieszkaniu nie wiedząc ile to jeszcze potrwa zaczyna się zastanawiać co się właściwie stało...
Wtedy przychodzi taka myśl: bloga prowadzę przez blisko 20 lat, ale dopiero pierwszy raz napisałem posta o rządzie światowym...
Czy ktoś mi pogroził palcem?? O psycholach w rządzie możesz sobie pisać, ale o tym to tobie nie wolno pisać!
Każdy mógłby to potraktować jako niegroźna sytuacja, jednak pragnę zwrócić waszą uwagę, że w tym poście napisałem, że jestem absolutnie jedyną osobą, która w ogóle ten temat porusza! Swego czasu dużo oglądałem TVN24 czy inne kanały i przez dziesięciolecia są kompletnie niezainteresowani takimi tematami jak ten! Istnieje gigantyczna lista haseł (takich jak to), o których oni nawet nie wspomną!
No jeśli wszyscy milczą, to właśnie dlatego milczą, bo są skuteczne metody uciszania tych, którzy chcą takie tematy poruszać...
Dlatego jakby co to jestem zdrowy na ciele i umyśle, kocham życie i moich bliskich - nie wybieram się nigdzie i ABSOLUTNIE nie mam zamiaru iść w ślady Andrzeja Leppera!
niedziela, 10 marca 2024
Wszyscy jesteśmy (z) rolnikami!
To już stały dział na tym blogu: czego się z TV nie dowiecie:
Policja Spacyfikowała Protest Rolników! Rolniczka Mówi Jak Było! Winny Tusk? - Wywiad Ator Analiza
Tak swoją drogą to media milczą?? Gdzie są ci krewcy dziennikarze, gdzie są piewcy: praworządności, wolności i równości? Nie ma żadnego skoordynowanego protestu wszystkich stacji telewizyjnych i gazet??
...ale zdajecie sobie sprawę, że skoro takie rzeczy się dzieją, to i was to może w każdej chwili spotkać? Tak to działa, jak coś się wymyka spod kontroli i jest naprawdę aż tak duży problem.
Ale wolicie milczeć... tacy z was "dziennikarze"...
Hańba!!!
Update:
To czego jeszcze nie napisałem, nadrobił Ator:
Polska Policja Upadła Na Głowę? Ewentualnie CELOWO Prowokuje Zamieszki w Polsce! - Analiza Ator
Policja Spacyfikowała Protest Rolników! Rolniczka Mówi Jak Było! Winny Tusk? - Wywiad Ator Analiza
Tak swoją drogą to media milczą?? Gdzie są ci krewcy dziennikarze, gdzie są piewcy: praworządności, wolności i równości? Nie ma żadnego skoordynowanego protestu wszystkich stacji telewizyjnych i gazet??
...ale zdajecie sobie sprawę, że skoro takie rzeczy się dzieją, to i was to może w każdej chwili spotkać? Tak to działa, jak coś się wymyka spod kontroli i jest naprawdę aż tak duży problem.
Ale wolicie milczeć... tacy z was "dziennikarze"...
Hańba!!!
Update:
To czego jeszcze nie napisałem, nadrobił Ator:
Polska Policja Upadła Na Głowę? Ewentualnie CELOWO Prowokuje Zamieszki w Polsce! - Analiza Ator
niedziela, 10 grudnia 2023
Kameleon - czyli nikt?
Jedną z najgłośniejszych postaci w świecie informatyki od lat 80. jest niejaki Bill Gates, twórca Microsoftu.
Postaram się w wielkim skrócie przedstawić to kim się stawał w ostatnich dziesięcioleciach, bo myślę że to interesujące - i nikt, absolutnie nikt o tym nie mówi.
Jego legenda rozpoczęła się po tym, gdy zaczął się promować jako genialny programista - nastolatek, przy współudziale swojej mamy i jej kolegi z firmy IBM, z którą (przypadkiem!) potem rozpoczął współpracę :P
Właściwie przez całe lata 80. i początek lat 90. Postać ta w mediach głównego nurtu była przedstawiana jako genialny programista, z drugiej strony dzieciak, który założył firmę i osiągnął sukces - jako genialny programista.
No bo przecież jak jest genialnym programistą to jego firma odnosi sukces - coś tu się nie zgadza??
Faktycznie było tak, że zaprogramował język programowania komputera, który był tak stary i przestarzały z dzisiejszej perspektywy, że nie miał nawet klawiatury - o myszce nawet nie wspominając:P
Sam rozwiązał ten problem (jak podaje internet), że używał emulatora tego komputera, no bo w końcu ciężko jest programować na komputerze bez klawiatury;)
Jednak na tym jego objawy geniuszu programistycznego się skończyły, więc właściwie należy przy tym geniuszu programistycznym postawić znak zapytania.
W latach 90. nastąpiła nagła zmiana. Po pierwsze rzeczywistość zweryfikowała, że żadnym programistą nie jest i nie ma bladego pojęcia nawet o swoim kluczowym systemie, który sprzedaje jego firma, czyli Microsoft Windows (wtedy wersje: 1,0 2,0 3,x itp.). Wyszło to na jaw w pewnej szanowanej społeczności naukowej, której przekonać do siebie z tego powodu nie mógł - więc ich kupił...
W tych okolicznościach prasa zaczęła się rozpisywać, że Bill Gates nie jest już genialnym programistą, ale... wizjonerem.
W obliczu rozwijającego się internetu Bill Gates promował "własny internet", czyli “The Information Superhighway” (pol. “Autostrada Informacyjna”), która to autostrada miała zastąpić: zacofany i bezsensowny internet (taki jaki dziś znamy).
Problem w tym, że internet już się dynamicznie rozwijał, a wybujałe wizje spowodowały, że Microsoft całkowicie wypadł z rynku - co próbowano bezpardonowo nadrobić, gdy mleko było już rozlane, więc wprowadzono na rynek przeglądarkę internetową Internet Explorer, która kompletnie nie nadawała się do korzystania z WWW, ale każdy posiadacz Windows był do tego zmuszony - tak Microsoft widział rozwiązanie problemu...
(dopiero kilka wersji później IE osiągnął podstawową funkcjonalność, która jest niezbędna do korzystania z internetu).
W jednym z memów czytamy: "Captain! I can't stop him from uploading Windows98 with that damn Internet Explorer 4.0 arrachment!" (źr. Resistance IS Futile!)
Co cikeawe po raz pierwszy pojawił się taki mem w latach 90, w którym czytamy "We are Microsoft, resistance is futile...". Mem ten obiegł świat w tym zacofanym przecież internecie, prezentując Billa Gatesa jako Borga (Wikipedia), czyli zło najgorsze. Co ciekawe jest to przedstawiciel pierwszych memów (chyba najbardziej znany i najbardziej rozpowszechniony), które dopiero się rodziły.
W latach 2000 okazało się, że nie jest to geniusz programowania, nie jest to geniusz-wizjoner...
Od teraz pisano już o nim wyłącznie jako o wielkim filantropie - "wielkim" pewnie dlatego, że "geniusz" i "filantrop" nie pasowały do siebie...
Dawny geniusz programowania oraz wizjoner - jednym ruchem opuścił firmę Microsoft (który geniusz programowania tak robi?), po problemach prawnych Microsoftu w USA, które mocno odcisnęły się (ponownie!) na jego wizerunku prawego Amerykanina - faktycznie zajął się filantropią...
W 2000 roku założył Bill & Melinda Gates Foundation, która jest obecnie jedną z największych prywatnych fundacji "charytatywnych na świecie" - jak czytamy w en.Wikipedii.
...przy okazji określenie "bogacz-filantrop" miało jeszcze jedną ważną funkcję - ocieplało jego wizerunek, bo zdążył się dorobić wizerunku bardzo złego, szkodliwego człowieka (właśnie w owym internecie co to miał nie przetrwać bo był zbyt prymitywny itp.), który używał swojej firmy w niecny sposób.
Pewnie przyczyniło się do tego również to jak traktował swoich pracowników, zapewne prawdziwych geniuszy programowania :P
Jakieś fatum ciąży nad tym człowiekiem, czym nie chciał się stać w swoim życiu to ciągle to jakoś źle wychodziło. Z człowieka, który miał teraz być (przecież!) dobry, który cały swój czas wraz z żoną spędza na filantropii - obecnie okazało się że...
...dziś już nie jest filantropem, ale właścicielem wielu patentów - rozwiązań technologicznych związanych z pandemiami. Obecnie już nie występuje w mediach jako geniusz czy filantrop, ale ekspert od koronawirusa i innych pandemii.
Ponownie przez internet przelewa się fala ostrej krytyki, że (znów??) zabrał się za coś co ukazuje go jako bardzo złego człowieka, który zamiast filantropii ma wiele na sumieniu (kontrowersje w Afryce itp.). Przykładowo czytamy: Jak Bill Gates i jego partnerzy kontrolowali reakcję świata na pandemię COVID-19. Śledztwo dziennikarskie (wiadomosci.onet.pl; 16 XI 2022).
O co tu właściwie chodzi? Czy ci "dziennikarze" nie widzą, że tu jest brak spójności, jak piszą to co on chce aby pisali?? ...tak naprawdę mu szkodzą?? Mijają dziesięciolecia i nikt nie wyciąga wniosków, że może jednak przed publikacją zastanowić się co o nim piszemy - bo to zbyt szybko się przeterminowuje??
Kim jest człowiek, który średnio co 10 lat - jest kimś innym?
W ogłupiałym i płytkim świecie biznesu mówi się, że "nie ważne jak mówią, ważne że mówią"...
Nie bierzcie z niego przykładu - nie bądźcie kameleonami!
Postaram się w wielkim skrócie przedstawić to kim się stawał w ostatnich dziesięcioleciach, bo myślę że to interesujące - i nikt, absolutnie nikt o tym nie mówi.
Jego legenda rozpoczęła się po tym, gdy zaczął się promować jako genialny programista - nastolatek, przy współudziale swojej mamy i jej kolegi z firmy IBM, z którą (przypadkiem!) potem rozpoczął współpracę :P
Właściwie przez całe lata 80. i początek lat 90. Postać ta w mediach głównego nurtu była przedstawiana jako genialny programista, z drugiej strony dzieciak, który założył firmę i osiągnął sukces - jako genialny programista.
No bo przecież jak jest genialnym programistą to jego firma odnosi sukces - coś tu się nie zgadza??
Faktycznie było tak, że zaprogramował język programowania komputera, który był tak stary i przestarzały z dzisiejszej perspektywy, że nie miał nawet klawiatury - o myszce nawet nie wspominając:P
Sam rozwiązał ten problem (jak podaje internet), że używał emulatora tego komputera, no bo w końcu ciężko jest programować na komputerze bez klawiatury;)
Jednak na tym jego objawy geniuszu programistycznego się skończyły, więc właściwie należy przy tym geniuszu programistycznym postawić znak zapytania.
W latach 90. nastąpiła nagła zmiana. Po pierwsze rzeczywistość zweryfikowała, że żadnym programistą nie jest i nie ma bladego pojęcia nawet o swoim kluczowym systemie, który sprzedaje jego firma, czyli Microsoft Windows (wtedy wersje: 1,0 2,0 3,x itp.). Wyszło to na jaw w pewnej szanowanej społeczności naukowej, której przekonać do siebie z tego powodu nie mógł - więc ich kupił...
W tych okolicznościach prasa zaczęła się rozpisywać, że Bill Gates nie jest już genialnym programistą, ale... wizjonerem.
W obliczu rozwijającego się internetu Bill Gates promował "własny internet", czyli “The Information Superhighway” (pol. “Autostrada Informacyjna”), która to autostrada miała zastąpić: zacofany i bezsensowny internet (taki jaki dziś znamy).
Problem w tym, że internet już się dynamicznie rozwijał, a wybujałe wizje spowodowały, że Microsoft całkowicie wypadł z rynku - co próbowano bezpardonowo nadrobić, gdy mleko było już rozlane, więc wprowadzono na rynek przeglądarkę internetową Internet Explorer, która kompletnie nie nadawała się do korzystania z WWW, ale każdy posiadacz Windows był do tego zmuszony - tak Microsoft widział rozwiązanie problemu...
(dopiero kilka wersji później IE osiągnął podstawową funkcjonalność, która jest niezbędna do korzystania z internetu).
W jednym z memów czytamy: "Captain! I can't stop him from uploading Windows98 with that damn Internet Explorer 4.0 arrachment!" (źr. Resistance IS Futile!)
Co cikeawe po raz pierwszy pojawił się taki mem w latach 90, w którym czytamy "We are Microsoft, resistance is futile...". Mem ten obiegł świat w tym zacofanym przecież internecie, prezentując Billa Gatesa jako Borga (Wikipedia), czyli zło najgorsze. Co ciekawe jest to przedstawiciel pierwszych memów (chyba najbardziej znany i najbardziej rozpowszechniony), które dopiero się rodziły.
W latach 2000 okazało się, że nie jest to geniusz programowania, nie jest to geniusz-wizjoner...
Od teraz pisano już o nim wyłącznie jako o wielkim filantropie - "wielkim" pewnie dlatego, że "geniusz" i "filantrop" nie pasowały do siebie...
Dawny geniusz programowania oraz wizjoner - jednym ruchem opuścił firmę Microsoft (który geniusz programowania tak robi?), po problemach prawnych Microsoftu w USA, które mocno odcisnęły się (ponownie!) na jego wizerunku prawego Amerykanina - faktycznie zajął się filantropią...
W 2000 roku założył Bill & Melinda Gates Foundation, która jest obecnie jedną z największych prywatnych fundacji "charytatywnych na świecie" - jak czytamy w en.Wikipedii.
...przy okazji określenie "bogacz-filantrop" miało jeszcze jedną ważną funkcję - ocieplało jego wizerunek, bo zdążył się dorobić wizerunku bardzo złego, szkodliwego człowieka (właśnie w owym internecie co to miał nie przetrwać bo był zbyt prymitywny itp.), który używał swojej firmy w niecny sposób.
Pewnie przyczyniło się do tego również to jak traktował swoich pracowników, zapewne prawdziwych geniuszy programowania :P
Jakieś fatum ciąży nad tym człowiekiem, czym nie chciał się stać w swoim życiu to ciągle to jakoś źle wychodziło. Z człowieka, który miał teraz być (przecież!) dobry, który cały swój czas wraz z żoną spędza na filantropii - obecnie okazało się że...
...dziś już nie jest filantropem, ale właścicielem wielu patentów - rozwiązań technologicznych związanych z pandemiami. Obecnie już nie występuje w mediach jako geniusz czy filantrop, ale ekspert od koronawirusa i innych pandemii.
Ponownie przez internet przelewa się fala ostrej krytyki, że (znów??) zabrał się za coś co ukazuje go jako bardzo złego człowieka, który zamiast filantropii ma wiele na sumieniu (kontrowersje w Afryce itp.). Przykładowo czytamy: Jak Bill Gates i jego partnerzy kontrolowali reakcję świata na pandemię COVID-19. Śledztwo dziennikarskie (wiadomosci.onet.pl; 16 XI 2022).
O co tu właściwie chodzi? Czy ci "dziennikarze" nie widzą, że tu jest brak spójności, jak piszą to co on chce aby pisali?? ...tak naprawdę mu szkodzą?? Mijają dziesięciolecia i nikt nie wyciąga wniosków, że może jednak przed publikacją zastanowić się co o nim piszemy - bo to zbyt szybko się przeterminowuje??
Kim jest człowiek, który średnio co 10 lat - jest kimś innym?
W ogłupiałym i płytkim świecie biznesu mówi się, że "nie ważne jak mówią, ważne że mówią"...
Nie bierzcie z niego przykładu - nie bądźcie kameleonami!
Etykiety:
blog,
charytatywne,
ekonomia-biznes,
futurologia,
historia,
internet,
kodowanie,
komentarze,
kontrowersje,
massmedia,
Microsoft,
pecet,
pionierzy,
polityka,
systemy operacyjne,
szum informacyjny,
świat,
technologia
czwartek, 15 grudnia 2022
UE "psuje się od góry"
...jak mawiał klasyk;)))
U nas ponoć brudną kasę nosi się w siatkach z biedry, tymczasem w UE są o klasę wyżej:
Dawni twórcy dzisiejszej UE przewracają się w grobach, o czym pisałem lata temu.
Problem w tym, że struktura obecnej UE była budowana tak, aby korupcja była na porządku dziennym (czytałem o tym artykuł w Reader’s Digest już na przełomie lat 90/00, gdzie od samego środka było wszystko rozkładane na czynniki pierwsze).
Bo gdzie jest jakaś służba, która pilnuje, aby nie dochodziło do korupcji?? Europejski Urząd OLAF o niczym nie słyszał i nic nie widzał...
Dziwię się, że ta wiceszefowa Eva w ogóle została aresztowana...
11 grudnia 2011 w poście Problemem unii są jej rządy, napisałem:
Ciekawe dlaczego?
Dziś co prawda w TVP mówi się o tym otwarcie - że to oczywiste, no ale gdzie byliście przez te dziesięciolecia? Dlaczego społeczeństwo nic o tym nie wiedziało?
(na tym blogu od nastu lat powtarza się temat tego, że dziennikarze w PL potracili rozumy i nie zajmują się tym czym powinni...)
Pojawia się tutaj ciekawy temat: tak jak pisałem w powyższym poście (chodzi o czasy jeszcze przed wejściem):
Wysokie diety europosłów były tłumaczone tym, że trudniej będzie ich przekupić - dziś śmieszne!
Wychodzi na to, że dużo lepiej zarabiający europoseł potrzebuje dużo większych łapówek...
...i sponsorów super bogatych;)
Zgroza...
Skoro "głowa psuje się od góry" to dla UE nie ma już ratunku.
U nas ponoć brudną kasę nosi się w siatkach z biedry, tymczasem w UE są o klasę wyżej:
- (...) ojciec wiceszefowej Parlamentu Europejskiego, złapany z walizką pieniędzy podczas ucieczki (...)
źr. Wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego aresztowana (radioszczecin.pl)
Dawni twórcy dzisiejszej UE przewracają się w grobach, o czym pisałem lata temu.
Problem w tym, że struktura obecnej UE była budowana tak, aby korupcja była na porządku dziennym (czytałem o tym artykuł w Reader’s Digest już na przełomie lat 90/00, gdzie od samego środka było wszystko rozkładane na czynniki pierwsze).
Bo gdzie jest jakaś służba, która pilnuje, aby nie dochodziło do korupcji?? Europejski Urząd OLAF o niczym nie słyszał i nic nie widzał...
Dziwię się, że ta wiceszefowa Eva w ogóle została aresztowana...
11 grudnia 2011 w poście Problemem unii są jej rządy, napisałem:
- (...) Jednak dziś ze słów Angeli Merkel jasno wynika, że europosłowie i cały aparat Brukseli to takie same patałachy jak nasi politycy i jedyne co potrafią zrobić to rozgardiasz i żyć ponad stan.
Ciekawe dlaczego?
Dziś co prawda w TVP mówi się o tym otwarcie - że to oczywiste, no ale gdzie byliście przez te dziesięciolecia? Dlaczego społeczeństwo nic o tym nie wiedziało?
(na tym blogu od nastu lat powtarza się temat tego, że dziennikarze w PL potracili rozumy i nie zajmują się tym czym powinni...)
Pojawia się tutaj ciekawy temat: tak jak pisałem w powyższym poście (chodzi o czasy jeszcze przed wejściem):
-
(...) politycy nie tylko byli za oni mając w perspektywie pensje europejskie (wiemy dziś, że to aż 34200 zł miesięcznie + bonusy), wprost wychodzili z siebie aby przekonać ludzi, że UE jest postępowe i jedynie słuszne. (...)
Wysokie diety europosłów były tłumaczone tym, że trudniej będzie ich przekupić - dziś śmieszne!
Wychodzi na to, że dużo lepiej zarabiający europoseł potrzebuje dużo większych łapówek...
...i sponsorów super bogatych;)
Zgroza...
Skoro "głowa psuje się od góry" to dla UE nie ma już ratunku.
piątek, 14 października 2022
Uwaga! W TV ostra retoryka wojenna
Coś się porobiło, ja od lutego piszę ostre i szczere posty o wojnie, gdy w TV świergolono i usypiano społeczeństwo.
Teraz w TV lecą już na ostro, prawie jak ja... Lecą scenariusze jądrowe bez opamiętania, a jeszcze dodatkowo podsycają to najbardziej wpływowi politycy świata - od strony mordoru straszą (terror), a od strony cywilizacji odpowiadają pięknym za nadobne, np. "Mamy dobre informacje wywiadowcze". Szef NATO wymownie o groźbach nuklearnych (natemat.pl; 13 X 2022).
Zabawne w tym jest to, że zapraszani do studia TV eksperci mówią dokładnie to co ja pisałem tutaj już na przełomie lutego i marca np. w poście: World's fog of war.
Ciekawie jest tak słuchać swoich zakurzonych argumentów w TV;) Ale właśnie, dlaczego zakurzonych? Dlaczego oni to wszystko mówią z tak dużym opóźnieniem??
Przypomnę, że na tym blogu jest masa treści, które pojawiały się na długo nim ktokolwiek odważył się o nich powiedzieć w mediach mainstreamowych. Oto jeden z przykładów: Bez problemu - ja Wam pomogę! (29 V 2015).
Tu jeszcze ciekawszy przykład: Platforma Ludowa - prawdziwe oblicze? (29 III 2011), bo jak czytamy np. w Tomasz Lis i jego zarobki. Te sumy przyprawią cię o zawrót głowy! (www.pomponik.pl) - aż 4200 osób musiało płacić na pensję Tomasza Lisa w TVP.
Gość tak niekompetentny, że czytając moje stare posty mógłby prowadzić swój program w TV na o niebo lepszym i aktualniejszym poziomie;)))
...jakoś mi nikt tyle nie chciał płacić za tego bloga, ale chyba zasługuję na kilka razy więcej?;)
Jak myślicie?;)
Wracając do ostrej retoryki: nie panikujcie!
Straszenie mordoru atomem to czysta forma terroru międzynarodowego.
Ma to na celu przestraszenie społeczeństw krajów cywilizowanych.
Więc bądźmy mądrzy - nie panikujmy i nie lękajmy się!
...bo o to im chodzi.
Będę szczery: w najbliższych miesiącach (jak zapowiadałem) będzie duża eskalacja takiej retoryki, ale:
Głowy do góry!;) Nie dajmy się im!;)
Teraz w TV lecą już na ostro, prawie jak ja... Lecą scenariusze jądrowe bez opamiętania, a jeszcze dodatkowo podsycają to najbardziej wpływowi politycy świata - od strony mordoru straszą (terror), a od strony cywilizacji odpowiadają pięknym za nadobne, np. "Mamy dobre informacje wywiadowcze". Szef NATO wymownie o groźbach nuklearnych (natemat.pl; 13 X 2022).
Zabawne w tym jest to, że zapraszani do studia TV eksperci mówią dokładnie to co ja pisałem tutaj już na przełomie lutego i marca np. w poście: World's fog of war.
Ciekawie jest tak słuchać swoich zakurzonych argumentów w TV;) Ale właśnie, dlaczego zakurzonych? Dlaczego oni to wszystko mówią z tak dużym opóźnieniem??
Przypomnę, że na tym blogu jest masa treści, które pojawiały się na długo nim ktokolwiek odważył się o nich powiedzieć w mediach mainstreamowych. Oto jeden z przykładów: Bez problemu - ja Wam pomogę! (29 V 2015).
Tu jeszcze ciekawszy przykład: Platforma Ludowa - prawdziwe oblicze? (29 III 2011), bo jak czytamy np. w Tomasz Lis i jego zarobki. Te sumy przyprawią cię o zawrót głowy! (www.pomponik.pl) - aż 4200 osób musiało płacić na pensję Tomasza Lisa w TVP.
Gość tak niekompetentny, że czytając moje stare posty mógłby prowadzić swój program w TV na o niebo lepszym i aktualniejszym poziomie;)))
...jakoś mi nikt tyle nie chciał płacić za tego bloga, ale chyba zasługuję na kilka razy więcej?;)
Jak myślicie?;)
Wracając do ostrej retoryki: nie panikujcie!
Straszenie mordoru atomem to czysta forma terroru międzynarodowego.
Ma to na celu przestraszenie społeczeństw krajów cywilizowanych.
Więc bądźmy mądrzy - nie panikujmy i nie lękajmy się!
...bo o to im chodzi.
Będę szczery: w najbliższych miesiącach (jak zapowiadałem) będzie duża eskalacja takiej retoryki, ale:
Głowy do góry!;) Nie dajmy się im!;)
sobota, 4 czerwca 2022
Wojna światowa - kolejny krok?
Mamy nową perspektywę na wojnę - tego nigdzie nie przeczytacie!
Wczoraj opublikowałem wywiad z red. Markiem Budziszem, w kontekście Sankcje, sankcje i... co dalej?
Tymczasem z tego co wyjaśnia w tym wywiadzie Pan Marek, wynikają bardzo ważne wnioski, które diametralnie zmieniają sytuację międzynarodową!
Ze dwa miesiące temu rozmawiałem z kolegą, którego znam głównie z internetu. Starałem się zmienić jego pogląd na obecną sytuację mówiąc: nieporadność mordoru, czy też powolność tej "operacji" nie mają znaczenia jeśli oni mają zupełnie inne cele...
Przy tym wszystkim co dziś się mówi w massmediach - to trudno jest się przełączyć na takie myślenie - dlatego mocno nie kleiła się nam ta rozmowa.
Tymczasem dokładnie to mówi nam Pan redaktor Marek - że rosja tutaj prowadzi wojnę ze światem zachodu (głównie USA) a nie z Ukrainą!
Już wcześniej wielokrotnie wspominałem fakt, który jakoś słabo przedziera się w massmediach, że mordor tutaj nie koncentruje się na Ukrainie. Choć oczywiście należy podkreślić, że Pan redaktor wspominał o tym co się przewija w dyskursie publicznym, a to jednak może nie być tożsame z faktycznymi celami państwa.
Załóżmy jednak, że nie ma rozdźwięku pomiędzy tzw. propagandą rosyjską a tym co faktycznie ma obecnie miejsce.
Jeśli tak to zamieszanie na Ukrainie ma na celu zdestabilizowanie sytuacji na całym świecie, czyli powolna, nieudolna walka tak naprawdę nie ma żadnego znaczenia, gdyż celem tutaj jest destabilizacja świata zachodu. Ja w poście z 8 III 2022 wspominałem, że
W ten sposób powolność i nieporadność - okazuje się pełnym sukcesem, ale w innych celach jak te, które są nam wciskane w massmediach!
Przykładowo odstąpienie od ataku na Kijów to nie jest porażka, skupienie się na wschodzie Ukrainy to nie jest przypadek, jeśli chcemy zatrzymać transport żywności na cały świat, to ważniejsze jest atakowanie (średnio nieporadne) na wschodzie oraz blokada morska niż walka o Kijów.
Wszystko staje się już jasne?
Ta walka nie ma podbić Ukrainę, co wszyscy na całym świecie w tysiącach memów oceniają za porażkę i ośmieszenie armii - ta walka ma być skuteczna w powstrzymaniu eksportu żywności oraz ew. nowych żniwach. Dodatkowo od około 2 miesięcy zwraca się uwagę np. na to, że pierwszym celem mordoru jest niszczenie maszyn rolniczych i spichlerzy. Jak widać to nie był przypadek!
To był główny cel!
Moje wnioski są katastrofalne...
Przypomnę, że w tym samym poście z 8 III 2022 pisałem:
To radykalnie zmienia sytuację!
Z punktu widzenia Chin, bez względu na to czy o tym wiedzą czy nie (ale jak nie to będą jeszcze bardziej ostro reagować), to jest nie tylko niszczenie jedwabnego szlaku, ale destabilizowanie sytuacji na świecie, gdzie przecież cały świat jest odbiorcą chińskich produktów.
To się baaardzo nie będzie im podobać!!!
Najprawdopodobniej głównymi celami Chin jest właśnie bardzo potężne zarabianie na handlu ze światem zachodu (podobnie jak Rosja poważnie zarabia na handlu surowcami z UE itp.), więc Rosja tutaj wchodzi Chinom bardzo potężnie w paradę!
Co jeśli Chiny się zdenerwują? Uznają: hola, hola! Nie umawialiśmy się na wojnę z całym światem zachodu!
Jeśli mam rację, to kluczowe tutaj właśnie będą efekty zawirowań na świecie (a już są duże), które właśnie ponoć są celem mordoru. Im one będą większe (i szybsze) tym bardziej Chiny mogą zareagować, bo przecież nie mogą się pogodzić z tym, że upadający, niewiele znaczący kraj (z ich perspektywy) tak radykalnie wchodzi im w paradę.
Zwróćmy uwagę na to, że Chiny do tego gigantycznego handlu ze światem dążyły od dziesięcioleci i obecnie to już działa na zaplanowaną wcześniej skalę - więc ktoś im tutaj nie pozwala spijać z tej długiej polityki całej śmietanki! Ktoś im to drastycznie niszczy i dąży do tego!
Co ciekawe pisałem o tym już 8 III 2022:
W takiej sytuacji, gdy uzmysłowią sobie, że mordor dąży do destabilizacji świata to ta reakcja w odpowiednim momencie, zmieni się z wyczekującego giganta na rozjuszonego, wściekłego, który uzna że zbyt wiele traci!
Ja napisałem wcześniej, że zareagują jak sytuacja będzie najbardziej korzystna, ale obecnie wygląda na to że zadziałają w momencie, gdy sytuacja stanie się wystarczająco niekorzystna!
Co zrobią!
W mojej ocenie zaatakują błyskawicznie i druzgocząco Rosję, w taki sposób, aby uniemożliwić im wpływanie na gospodarkę światową.
Powstrzymanie mordoru w tym, aby wpływał na gospodarkę światową oznacza naprawdę jeśli nie podbicie Rosji to radykalne jej zniszczenie. Dla Chin, Rosja to jakaś pchełka, bez problemu będą w stanie zniszczyć ją - czyli powstrzymać.
Co gorsze, niepowodzenia Rosji na wojnie z Ukrainą tym bardziej ośmieszyły ich zdolności oraz sprawność na polu bitwy, co tylko upewni Chiny, że mogą spokojnie ich zaatakować...
Ruchu Chin należy się spodziewać (w tym scenariuszu) jeśli Rosja wykona jakieś radykalne, drastyczne działania mające na celu wpłynięcie na świat. To może być np. powstrzymanie obecnych żniw itp. lub coś równie mocnego. Może to być np. skażenie żywności w dużej skali, tak aby uniemożliwić jej eksport. Wtedy Chiny mogą uznać, że to za dużo i uderzą.
W mojej ocenie, nawet jeśli do tego nie dojdzie - OBY!!!
...to sytuację mamy obecnie zupełnie inną niż nam się wydawało...
Update:
Kwestia jedwabnego szlaku została na razie załagodzona. Rozmawiałem z moim stałym informatorem i ten przyznał, że ta kwestia na razie jest całkowicie załatwiona - co należy rozumieć, że wszyscy co trzeba zostali opłaceni, wszyscy są dogadani i towary będą sobie pięknie płynąć inną drogą niż dotychczas. To dobra informacja, bo na razie oznacza to dla nas więcej spokoju, bo tylko konfliktu z Chinami nam tu jeszcze brakuje...
Oby tak zostało jak najdłużej!;)
Update:
Dziś, tj. we wrześniu desputin sam przyznał się, że oni nie spieszą się z tą wojenką na Ukrainie. Ja o tym piszę na blogu od samego początku, że należy to wszystko interpretować inaczej niż by się mogło wydawać na pierwszy rzut oka - a tu proszę bardzo w końcu sam się przyznał: Putin skomentował ukraińską kontrofensywę. Ujawnił, co teraz zrobi Rosja (www.msn.com; 16 IX 2022).
Update:
Mamy już reakcję Chin. Zapraszam bo to szalenie interesujący materiał (Profesor Bogdan Góralczyk, 18 X 2022):
CHINY WŚCIEKŁE NA PUTINA! Zmuszą go do ZAKOŃCZENIA WOJNY?!
Wczoraj opublikowałem wywiad z red. Markiem Budziszem, w kontekście Sankcje, sankcje i... co dalej?
Tymczasem z tego co wyjaśnia w tym wywiadzie Pan Marek, wynikają bardzo ważne wnioski, które diametralnie zmieniają sytuację międzynarodową!
Ze dwa miesiące temu rozmawiałem z kolegą, którego znam głównie z internetu. Starałem się zmienić jego pogląd na obecną sytuację mówiąc: nieporadność mordoru, czy też powolność tej "operacji" nie mają znaczenia jeśli oni mają zupełnie inne cele...
Przy tym wszystkim co dziś się mówi w massmediach - to trudno jest się przełączyć na takie myślenie - dlatego mocno nie kleiła się nam ta rozmowa.
Tymczasem dokładnie to mówi nam Pan redaktor Marek - że rosja tutaj prowadzi wojnę ze światem zachodu (głównie USA) a nie z Ukrainą!
To diametralnie zmienia perspektywę!
Już wcześniej wielokrotnie wspominałem fakt, który jakoś słabo przedziera się w massmediach, że mordor tutaj nie koncentruje się na Ukrainie. Choć oczywiście należy podkreślić, że Pan redaktor wspominał o tym co się przewija w dyskursie publicznym, a to jednak może nie być tożsame z faktycznymi celami państwa.
Załóżmy jednak, że nie ma rozdźwięku pomiędzy tzw. propagandą rosyjską a tym co faktycznie ma obecnie miejsce.
Jeśli tak to zamieszanie na Ukrainie ma na celu zdestabilizowanie sytuacji na całym świecie, czyli powolna, nieudolna walka tak naprawdę nie ma żadnego znaczenia, gdyż celem tutaj jest destabilizacja świata zachodu. Ja w poście z 8 III 2022 wspominałem, że
-
cisza przed burzą może jeszcze długo trwać...
W ten sposób powolność i nieporadność - okazuje się pełnym sukcesem, ale w innych celach jak te, które są nam wciskane w massmediach!
Przykładowo odstąpienie od ataku na Kijów to nie jest porażka, skupienie się na wschodzie Ukrainy to nie jest przypadek, jeśli chcemy zatrzymać transport żywności na cały świat, to ważniejsze jest atakowanie (średnio nieporadne) na wschodzie oraz blokada morska niż walka o Kijów.
Wszystko staje się już jasne?
Ta walka nie ma podbić Ukrainę, co wszyscy na całym świecie w tysiącach memów oceniają za porażkę i ośmieszenie armii - ta walka ma być skuteczna w powstrzymaniu eksportu żywności oraz ew. nowych żniwach. Dodatkowo od około 2 miesięcy zwraca się uwagę np. na to, że pierwszym celem mordoru jest niszczenie maszyn rolniczych i spichlerzy. Jak widać to nie był przypadek!
To był główny cel!
Co dalej?
Moje wnioski są katastrofalne...
Przypomnę, że w tym samym poście z 8 III 2022 pisałem:
-
Obrazy z ostatniego spotkania Chin i Rosji obiegły świat (Spotkanie Xi-Putin: otwarte wsparcie Chin dla celów polityki Rosji (pism.pl)), więc dziś spekuluje się, że zapadały wtedy kluczowe decyzje odnośnie obecnej wojny (...) Zakładać można, że Putin nawet jeśli nie przyznał się dokładnie co chce zrobić to zapewne chciał mieć pewność, że jego działania nie wywołają złości czy protestów ze strony Chin - to naprawdę szczególnie kluczowa kwestia.
(...)
Kompletnie to nie wyjaśnia roli Chin w tym konflikcie. (...) Jeśli byli zaskoczeni - to co robi rozważny, elastyczny Chińczyk? Wstrzymuje się od głosu, czekając na rozwój wypadków.
(...)
nie ma lepszego scenariusza dla Chin - tym bardziej, że bardzo im geopolitycznie odpowiada to, że Rosja się wzięła za łby z światem zachodu.
(...)
Z drugiej strony (...) Jedynym problemem, jest to, ze nowy jedwabny szlak przebiega przez Ukrainę (...)
To jest poważna ingerencja w bardzo ważne interesy Chin! Możemy założyć, że gdyby coś takiego zrobiły Niemcy lub Ameryka to chińskie bombowce i drony już dziś latałyby nad tymi krajami!
(...)
Potwierdza to, że po pierwsze Chiny wiedziały co się szykuje, po drugie że się zawczasu dogadały z Putinem (...)
Jak naprawdę było nie wiemy (...)
To radykalnie zmienia sytuację!
Z punktu widzenia Chin, bez względu na to czy o tym wiedzą czy nie (ale jak nie to będą jeszcze bardziej ostro reagować), to jest nie tylko niszczenie jedwabnego szlaku, ale destabilizowanie sytuacji na świecie, gdzie przecież cały świat jest odbiorcą chińskich produktów.
To się baaardzo nie będzie im podobać!!!
Najprawdopodobniej głównymi celami Chin jest właśnie bardzo potężne zarabianie na handlu ze światem zachodu (podobnie jak Rosja poważnie zarabia na handlu surowcami z UE itp.), więc Rosja tutaj wchodzi Chinom bardzo potężnie w paradę!
Co jeśli Chiny się zdenerwują? Uznają: hola, hola! Nie umawialiśmy się na wojnę z całym światem zachodu!
Jeśli mam rację, to kluczowe tutaj właśnie będą efekty zawirowań na świecie (a już są duże), które właśnie ponoć są celem mordoru. Im one będą większe (i szybsze) tym bardziej Chiny mogą zareagować, bo przecież nie mogą się pogodzić z tym, że upadający, niewiele znaczący kraj (z ich perspektywy) tak radykalnie wchodzi im w paradę.
Zwróćmy uwagę na to, że Chiny do tego gigantycznego handlu ze światem dążyły od dziesięcioleci i obecnie to już działa na zaplanowaną wcześniej skalę - więc ktoś im tutaj nie pozwala spijać z tej długiej polityki całej śmietanki! Ktoś im to drastycznie niszczy i dąży do tego!
Co ciekawe pisałem o tym już 8 III 2022:
-
Chinom warto obserwować te wydarzenia i w odpowiednim momencie zadziałać, gdy sytuacja będzie najbardziej korzystna. (...)
Jednak spodziewać się można, że w tajnych rozmowach obecnie Chiny naciskają na Putina np. sprawy nie idą po twojej myśli, czas upływa a sytuacja jest coraz bardziej zaogniona. Tracimy dużo kasy, odblokuj nasz jedwabny szlak.
(...)
Choć w mojej ocenie jeśli Chiny naprawdę były uprzedzone zawczasu o tej wojnie, to obecnie te naciski nie będą bardzo sine, bo przecież spodziewali się tego i liczyli się takim obrotem sytuacji.
W takiej sytuacji, gdy uzmysłowią sobie, że mordor dąży do destabilizacji świata to ta reakcja w odpowiednim momencie, zmieni się z wyczekującego giganta na rozjuszonego, wściekłego, który uzna że zbyt wiele traci!
Ja napisałem wcześniej, że zareagują jak sytuacja będzie najbardziej korzystna, ale obecnie wygląda na to że zadziałają w momencie, gdy sytuacja stanie się wystarczająco niekorzystna!
Co zrobią!
W mojej ocenie zaatakują błyskawicznie i druzgocząco Rosję, w taki sposób, aby uniemożliwić im wpływanie na gospodarkę światową.
Powstrzymanie mordoru w tym, aby wpływał na gospodarkę światową oznacza naprawdę jeśli nie podbicie Rosji to radykalne jej zniszczenie. Dla Chin, Rosja to jakaś pchełka, bez problemu będą w stanie zniszczyć ją - czyli powstrzymać.
Co gorsze, niepowodzenia Rosji na wojnie z Ukrainą tym bardziej ośmieszyły ich zdolności oraz sprawność na polu bitwy, co tylko upewni Chiny, że mogą spokojnie ich zaatakować...
Ruchu Chin należy się spodziewać (w tym scenariuszu) jeśli Rosja wykona jakieś radykalne, drastyczne działania mające na celu wpłynięcie na świat. To może być np. powstrzymanie obecnych żniw itp. lub coś równie mocnego. Może to być np. skażenie żywności w dużej skali, tak aby uniemożliwić jej eksport. Wtedy Chiny mogą uznać, że to za dużo i uderzą.
W mojej ocenie, nawet jeśli do tego nie dojdzie - OBY!!!
...to sytuację mamy obecnie zupełnie inną niż nam się wydawało...
Update:
Kwestia jedwabnego szlaku została na razie załagodzona. Rozmawiałem z moim stałym informatorem i ten przyznał, że ta kwestia na razie jest całkowicie załatwiona - co należy rozumieć, że wszyscy co trzeba zostali opłaceni, wszyscy są dogadani i towary będą sobie pięknie płynąć inną drogą niż dotychczas. To dobra informacja, bo na razie oznacza to dla nas więcej spokoju, bo tylko konfliktu z Chinami nam tu jeszcze brakuje...
Oby tak zostało jak najdłużej!;)
Update:
Dziś, tj. we wrześniu desputin sam przyznał się, że oni nie spieszą się z tą wojenką na Ukrainie. Ja o tym piszę na blogu od samego początku, że należy to wszystko interpretować inaczej niż by się mogło wydawać na pierwszy rzut oka - a tu proszę bardzo w końcu sam się przyznał: Putin skomentował ukraińską kontrofensywę. Ujawnił, co teraz zrobi Rosja (www.msn.com; 16 IX 2022).
Update:
Mamy już reakcję Chin. Zapraszam bo to szalenie interesujący materiał (Profesor Bogdan Góralczyk, 18 X 2022):
CHINY WŚCIEKŁE NA PUTINA! Zmuszą go do ZAKOŃCZENIA WOJNY?!
czwartek, 2 czerwca 2022
Wolność w Remoncie - to tylko banner
Cykl "Wolność w Remoncie" wielokrotnie już polecałem, bo jest wyśmienity, jednak tym razem to z grubej rury! Pan Tomasz Wróblewski na warsztat wziął Wolność naprawdę przez duże "W", więc jest co oglądać!
Jest to absolutnie obowiązkowa lektura dla każdego użytkownika internetu i nie tylko.
Ciężko było sobie to wyobrazić np. 30 lat temu, że można zepsuć internet, że wszystko będzie kontrolowane i cenzurowane na całym świecie - a jednak!
Już wcześniej pisałem o tym, że Wolność w Remoncie - to już dawno temu była, teraz jest już zupełnie nowa epoka...
Pan Tomasz Wróblewski tu bardzo dobrze to wyjaśnia.
#WWR148 Czy Musk pokona cenzurę?
Autor mówi tutaj o tzw. panice moralnej (filozofia) odnośnie tego co np. wypisuje The New Yorker i inni. Mówi o tym bardzo trafnie i mądrze, ale nie wspomina o prostej rzeczy: przecież to właśnie panika moralna jest czystą formą przemocy!
Jest to dodatkowo wyjątkowo niebezpieczna forma przemocy, gdyż wywodzi się (jak wspomina autor) ze strachu.
Komentarz pod tym filmem skłonił mnie do następującej refleksji: twitter dba o to, aby nielewicowe treści były dobrze blokowane, tymczasem nie dba o to ile ma kont fejkowych (bo teraz publicznie podniesiony został ten temat odnośnie zakupu itp.). To ciekawe, że np. 20% kont botów (jak dziś się o tym mówi, choć może to jest więcej...) jakoś kompletnie ćwierkownikowi nie przeszkadzało przez kilkanaście lat funkcjonowania...
Czy oni tam na głowy poupadali???
Jeśli chodzi o główne przesłanie tego odcinka WWR to warto dodać pewien ciekawy argument: obecnie wybuchła prawdziwa brutalna, wyniszczająca wojna - jak to możliwe?? Cały świat ponoć oświeconych i rewelacyjnie wykształconych ludzi doszukiwał się zagrożenia, agresji czy rebelii/wojny w różnych środowiskach, ideach itp. Tymczasem ta wojna pokazuje, że doszukiwano się zagrożenia zupełnie nie tam gdzie ono naprawdę ma swoje źródła...
Pan Tomasz Wróblewski wspomina tutaj, że chęć niszczenia wolności w internecie przez ogarnięte paniką moralną "elity" ma na celu niby nasze dobro (tzn. ich zdaniem). Tymczasem to jak funkcjonuje Rosja od dziesięcioleci pokazuje, że właśnie tam narodzili się ludzie zdolni do najgorszych i najokrutniejszych czynów przeciw drugiemu człowiekowi (i to z bratniej populacji! Nawet religię mają tę samą...). A chyba nikt nie powie, że tam było za dużo wolności, że więzienia były puste, a trumny nie były wypełniane dziennikarzami, obrońcami: rozumu, humanizmu i cywilizacji...
W mojej ocenie to przekierowanie, którego efektem jest to, że prawdziwe zło mogło bez najmniejszych problemów wzrastać do tak ogromnego rozmiaru - nie było przypadkowe. Myślę że między słowami również Pan Tomasz Wróblewski chciał to zasygnalizować.
Wnioskiem wynikającym z tego filmu jest to, że wolności słowa w internecie już dawno nie ma (remont jest jedynie banerem), wszyscy tam na górze o tym doskonale wiedzą, a właściwie trumna wolności gdzieś się zawieruszyła i wszyscy o tym zapomnieli...
Jest to absolutnie obowiązkowa lektura dla każdego użytkownika internetu i nie tylko.
Ciężko było sobie to wyobrazić np. 30 lat temu, że można zepsuć internet, że wszystko będzie kontrolowane i cenzurowane na całym świecie - a jednak!
Już wcześniej pisałem o tym, że Wolność w Remoncie - to już dawno temu była, teraz jest już zupełnie nowa epoka...
-
Musk chce cofnąć Twittera do wcale nie tak odległej epoki, kiedy media społecznościowe były wolną, anarchiczną przestrzenią.
źr. The New Yorker (2022 rok)
Pan Tomasz Wróblewski tu bardzo dobrze to wyjaśnia.
#WWR148 Czy Musk pokona cenzurę?
Autor mówi tutaj o tzw. panice moralnej (filozofia) odnośnie tego co np. wypisuje The New Yorker i inni. Mówi o tym bardzo trafnie i mądrze, ale nie wspomina o prostej rzeczy: przecież to właśnie panika moralna jest czystą formą przemocy!
Jest to dodatkowo wyjątkowo niebezpieczna forma przemocy, gdyż wywodzi się (jak wspomina autor) ze strachu.
Komentarz pod tym filmem skłonił mnie do następującej refleksji: twitter dba o to, aby nielewicowe treści były dobrze blokowane, tymczasem nie dba o to ile ma kont fejkowych (bo teraz publicznie podniesiony został ten temat odnośnie zakupu itp.). To ciekawe, że np. 20% kont botów (jak dziś się o tym mówi, choć może to jest więcej...) jakoś kompletnie ćwierkownikowi nie przeszkadzało przez kilkanaście lat funkcjonowania...
Czy oni tam na głowy poupadali???
Jeśli chodzi o główne przesłanie tego odcinka WWR to warto dodać pewien ciekawy argument: obecnie wybuchła prawdziwa brutalna, wyniszczająca wojna - jak to możliwe?? Cały świat ponoć oświeconych i rewelacyjnie wykształconych ludzi doszukiwał się zagrożenia, agresji czy rebelii/wojny w różnych środowiskach, ideach itp. Tymczasem ta wojna pokazuje, że doszukiwano się zagrożenia zupełnie nie tam gdzie ono naprawdę ma swoje źródła...
Pan Tomasz Wróblewski wspomina tutaj, że chęć niszczenia wolności w internecie przez ogarnięte paniką moralną "elity" ma na celu niby nasze dobro (tzn. ich zdaniem). Tymczasem to jak funkcjonuje Rosja od dziesięcioleci pokazuje, że właśnie tam narodzili się ludzie zdolni do najgorszych i najokrutniejszych czynów przeciw drugiemu człowiekowi (i to z bratniej populacji! Nawet religię mają tę samą...). A chyba nikt nie powie, że tam było za dużo wolności, że więzienia były puste, a trumny nie były wypełniane dziennikarzami, obrońcami: rozumu, humanizmu i cywilizacji...
W mojej ocenie to przekierowanie, którego efektem jest to, że prawdziwe zło mogło bez najmniejszych problemów wzrastać do tak ogromnego rozmiaru - nie było przypadkowe. Myślę że między słowami również Pan Tomasz Wróblewski chciał to zasygnalizować.
Wnioskiem wynikającym z tego filmu jest to, że wolności słowa w internecie już dawno nie ma (remont jest jedynie banerem), wszyscy tam na górze o tym doskonale wiedzą, a właściwie trumna wolności gdzieś się zawieruszyła i wszyscy o tym zapomnieli...
Etykiety:
bezpieczeństwo,
blog,
cytaty,
edukacja,
ekonomia-biznes,
historia,
internet,
komentarze,
kontrowersje,
massmedia,
pionierzy,
polityka,
prasa,
psych,
szum informacyjny,
świat,
technologia,
wydarzenia
sobota, 16 września 2017
Anonymous - anonimowi czy tajemniczy?
Jak podaje Wikipedia: "W 2012 roku magazyn „Time” zaliczył ich do 100 najbardziej wpływowych osób na świecie".
Ale kim oni są, czego chcą, po co atakują serwery na całym świecie?
Czy faktycznie jest ich legion - jak podpisują się w swoich przekazach?
Jeśli nie miałeś okazji/czasu zaznajomić się z podstawowymi informacjami, to polecam hasło w Wikipedii Anonymous (aktywiści internetowi). Szczególnie interesujący (i rozbudowany, choć mocno niepełny) jest podrozdział pt. "Kalendarium działalności".
Jeśli rozmiar Ciebie odstrasza to powiem tak: dobry kryminał, czy sensacja, tyle że prawdziwa i rozgrywająca się niemal na oczach całego świata!
Miłej lektury!;)
Ale kim oni są, czego chcą, po co atakują serwery na całym świecie?
Czy faktycznie jest ich legion - jak podpisują się w swoich przekazach?
Jeśli nie miałeś okazji/czasu zaznajomić się z podstawowymi informacjami, to polecam hasło w Wikipedii Anonymous (aktywiści internetowi). Szczególnie interesujący (i rozbudowany, choć mocno niepełny) jest podrozdział pt. "Kalendarium działalności".
Jeśli rozmiar Ciebie odstrasza to powiem tak: dobry kryminał, czy sensacja, tyle że prawdziwa i rozgrywająca się niemal na oczach całego świata!
Miłej lektury!;)
sobota, 25 czerwca 2016
Brexit - jak rozwiązać problem UE
Wczoraj ogłoszono wyniki referendum (Wikipedia), gdzie podjęto pierwszą w historii decyzję o opuszczeniu UE przez (silnego) członka.
Jak się okazuje z TV i prasy leją się łzy (i to na całym globie!), wieszczony jest koniec świata (a co najmniej koniec UE:P), jak się okazuje Anglia jest tak istotnym członkiem, że nawet USA jest zaniepokojone...
Jednak czy jest się czym przejmować??
Absolutnie nie!
Pragnę przypomnieć, że raz już była zastosowana specjalna procedura nowoczesnej demokracji w UE. W normalnej sytuacji głosowanie odbywa się, aby oddać suwerenowi możliwość podjęcia decyzji, jednak ta decyzja może być nieoczekiwanym i niepożądanym zaskoczeniem;) Tak raczej jest i tym razem, bo mam wrażenie, że politycy i celebryci polityczni są zaniepokojeni i niezadowoleni.
Dlatego gdy dochodzi do takiej sytuacji, tak jak to już kiedyś miało miejsce odnośnie Irlandii, zgodnie z zasadami nowoczesnej demokracji UE głosowanie powtarza się tak długo aż skutek, czyli jedynie słuszna decyzja zostanie podjęta przez nieomylnego suwerena (głosowanie pierwsze i drugie - Wikipedia).
Na razie się na to nie zanosi, dlatego warto zadać pytanie dlaczego wyborca w Anglii jest nieomylny i wie jakie decyzje podejmuje (decyzje są wiążące), a tego z Irlandii można pominąć gdy jest to pożądane?
Jak się okazuje z TV i prasy leją się łzy (i to na całym globie!), wieszczony jest koniec świata (a co najmniej koniec UE:P), jak się okazuje Anglia jest tak istotnym członkiem, że nawet USA jest zaniepokojone...
Jednak czy jest się czym przejmować??
Absolutnie nie!
Pragnę przypomnieć, że raz już była zastosowana specjalna procedura nowoczesnej demokracji w UE. W normalnej sytuacji głosowanie odbywa się, aby oddać suwerenowi możliwość podjęcia decyzji, jednak ta decyzja może być nieoczekiwanym i niepożądanym zaskoczeniem;) Tak raczej jest i tym razem, bo mam wrażenie, że politycy i celebryci polityczni są zaniepokojeni i niezadowoleni.
Dlatego gdy dochodzi do takiej sytuacji, tak jak to już kiedyś miało miejsce odnośnie Irlandii, zgodnie z zasadami nowoczesnej demokracji UE głosowanie powtarza się tak długo aż skutek, czyli jedynie słuszna decyzja zostanie podjęta przez nieomylnego suwerena (głosowanie pierwsze i drugie - Wikipedia).
Na razie się na to nie zanosi, dlatego warto zadać pytanie dlaczego wyborca w Anglii jest nieomylny i wie jakie decyzje podejmuje (decyzje są wiążące), a tego z Irlandii można pominąć gdy jest to pożądane?
piątek, 24 lipca 2015
Granie się do niczego nie przydaje
Nie można tego odmówić - niezwykle urodziwa Anna Wendzikowska z TVNu pokazała swoją sporą ignorancję (polygamia.pl).
Co o tym myślicie?
Update:
Oto wybrane komentarze z internetu:
- Fakty są takie, że Tetrisa używa się do wychodzenia ludzi z depresji itp. A przykładowo lepszej szkoły nie da żadna uczelnia jak gra strategiczna czy ekonomiczna. Pani Wendzikowska obraża zdrowy rozum oraz dokonania wielu dziedzin nauki jak choćby symulację komputerową, która jak mniemam jest jej kompletnie nieznana...
- Od lat 50. rozwija się technologia i informatyka dlatego że mamy gry. Przykładowo dzięki konsolom możemy mieć w swoich domach tak zmyślne urządzenia jak kinekt. Ta ignorancja boli mój mózg ...
- Ja dodam, że jeszcze jest coś takiego jak biofeedback (Wikipedia), bez komputera ani rusz. Tam za pomocą specjalnie przygotowanej "gry" dla mózgu, człowiek uczy się nowych możliwości swojego mózgu. Rewelacja !
Tzn. chodzi o zupełnie nowe, takie nieznane nam bez biofeedbacku.
- ZA: Oglądanie TVN do niczego sie nie przydaje!
- PM: (...) Totalnie mi to zwisa, bo wiem swoje. Gry z człowiekiem są przynajmniej od starożytności, zmienia się tylko forma. Teraz pytanie czy jest sens się sadzić i równać z poziomem douczenia marnych redaktorzyn.
- KW: Telewizja kłamie, dalej ten sam Muppet Show :-P A poważnie, niech pani Wendzikowska poczyta sobie historie gracza "Rurouni Kenshin"
- Monika: jeśli granie do niczego się przydaje, a twierdzę inaczej, to co mamy powiedzieć o TV, siedzą masy wlepione w ekran nie robiąc dosłownie nic, oglądając debilne reklamy przerywane czasami miernymi filmami albo równie miernymi wywiadami, to ja już wolę pograć
- RC: Mi się podoba ten koment:
"Powód dla którego media próbują dyskredytować gry jest banalnie prosty. Gry jako rozrywka zabierają mediom widza. I tu zaczyna się ignorancja. Bo zamiast poszerzać swoją ramówkę o tematykę gier, to robią pseudo reportaże o tym jakie to gry są złe i niedobre.
Także psy szczekają, karawana jedzie dalej."
- LN: (...) nie oglądam TV i nie czytam pierdół w portalach "informacyjnych" które tak naprawdę tylko pokacują co to "znani" powiedzieli.
- KM: Gdzies widzialem/czytalem, ze gry strategiczne byly wykorzystywane przy szkoleniach wojskowych (o ile dobrze pamietam chodzilo o stanowiska strategow). Poza tym symulatory. Czy to nie sa czasem gry?
- MS: Nie ma co się podniecać. Ta kretynka nie wie nawet kim był Grotowski: Sigourney Weaver zawstydziła dziennikarkę TVN podczas wywiadu...(natemat.pl).
- MO: Przydaje się przydaje. Refleks, umiejętność przewidywania sytuacji, logiczne myślenie. Moim zdaniem mocno się przydaje - problem jest wtedy kiedy granie jest ważniejsze niż wszystko inne co w życiu robimy ale to jak ze wszystkim.
- MS: Lepiej w kółko oglądać "Szkoła" , "Szpital" , "Ukryta prawda"
- PT: A co powiecie o sytuacji gdy chłopak ćwiczący e-sport i chcący sie mu poświęcić w swoim codziennym środowisku (w szkole) jest stawiany jako "niebezpieczny ewenement" - bo "nic innego nie robi tylko gra", choć uczy sie na dst, angażowani są rodzice, psychologiwie, pedagodzy. Szkoła tłamsi w zarodku zainteresowania w jakim kolwiek stopniu związane z graniem bo "granie do niczego się nie przydaje". Takie samo zdanie ma wielka część nauczycieli w tym kraju. Jednak gdy uczeń zostaje znanym e-sportowecem to szkoła "chwali się nim". A przecież do jego skucesu nie przyłożyła nic. Chciała zabić w zarodku jego zainteresowania.
- KM: (...) Nie ma wytlumaczenia jesli chodzi o nauke. Ucz sie i zdobywaj wiedze a dopiero pozniej oddawaj sie dodatkowej pasji. W przeciwnym wypadku bedziemy mieli samych trenujacych idiotow.
- PT: Podejście pani z TVN i polskiej szkoły jest jedno - gry komputerowe nie rozwijają nic i nic młodemu człowiekowi nie dają. Jednak gdy zdarzy się uczeń ktory wbrew szkole zostanie gwiazdą e-sportu szkoła stosuje go jako "materiał marketingowy" mający przyciągnąć więcej uczniów do szkoły. A w swym podejściu nie zmienia nic.
- MS: Hahaha, a o tym nie słyszałem:
"Zajmująca się filmem i kulturą reporterka nie wiedziała też wcześniej na wizji, z jakiego filmu (tudzież książki) pochodzi motyw głowy konia w pościeli."
Serio ludzie, dajcie spokój, nie ma co marnować fejsbuka na tę "dziennikarkę".
- LT: (...) Oraz jak ktoś słusznie zauważył w komentarzach fraza "Granie do niczego się nie przydaje" to strasznie toporna manipulacja, bo cudzysłowy sugerują że to dosłowny cytat, a tymczasem takie zdanie w ogóle nie padło.
- KM: Obejrzal z Was ktos ten wywiad? Ona w sumie miała rację. Wszystko co robione jest obsesyjnie jest moim zdaniem szkodliwe. Z drugiej strony pomylila troche pojecia bo co innego doprowadzic do perfekcji swoja gre a co innego grac obsesyjnie. Wiekszy problem raczej byl w tym, ze owa dziennikarka chyba nie do konca wie czym jest obesesja.
- ZB: Ciężko nie przyznać racji autorowi artykułu ale ubrał to w takie słowa że brzmi to jak ból dupy
- SR: Telewizja obecnie nie przydaje się do niczego. Ogłupia, omamia, podaje informacje wybiórczo. Dlaczego w TV (żadnej!) nie mówi się teraz o tym co dzieje się na Ukrainie? Co tam już rozejm jest? Odbudowują Państwo?
Co do gier, to już dawno badania naukowe dowodzą, że gry uczą refleksu, spostrzegawczości, rozwijają szare komórki, a większość graczy to ludzie z wysokim ilorazem inteligencji, szeroką wiedzą o świecie, często z wyższym wykształceniem.
- RC: Popieram! Uważam, że jako odbiorcy (nawet pośredni) powinniśmy a nawet musimy, z obowiązku społecznego mieć wpływ na to kto za nasze pieniądze i co wygaduje na wizji. Jeżeli ma to być kultura powinni to być ludzi kulturalni i z kulturą obyci, inteligentni i elokwentni. A nie jej podobne tępe blacie, którym wujek założył kieckę za 20k i na siłę wepchnął do telewizji.
- BN: Ja jej wybaczam ;-)
Co o tym myślicie?
Update:
Oto wybrane komentarze z internetu:
- Fakty są takie, że Tetrisa używa się do wychodzenia ludzi z depresji itp. A przykładowo lepszej szkoły nie da żadna uczelnia jak gra strategiczna czy ekonomiczna. Pani Wendzikowska obraża zdrowy rozum oraz dokonania wielu dziedzin nauki jak choćby symulację komputerową, która jak mniemam jest jej kompletnie nieznana...
- Od lat 50. rozwija się technologia i informatyka dlatego że mamy gry. Przykładowo dzięki konsolom możemy mieć w swoich domach tak zmyślne urządzenia jak kinekt. Ta ignorancja boli mój mózg ...
- Ja dodam, że jeszcze jest coś takiego jak biofeedback (Wikipedia), bez komputera ani rusz. Tam za pomocą specjalnie przygotowanej "gry" dla mózgu, człowiek uczy się nowych możliwości swojego mózgu. Rewelacja !
Tzn. chodzi o zupełnie nowe, takie nieznane nam bez biofeedbacku.
- ZA: Oglądanie TVN do niczego sie nie przydaje!
- PM: (...) Totalnie mi to zwisa, bo wiem swoje. Gry z człowiekiem są przynajmniej od starożytności, zmienia się tylko forma. Teraz pytanie czy jest sens się sadzić i równać z poziomem douczenia marnych redaktorzyn.
- KW: Telewizja kłamie, dalej ten sam Muppet Show :-P A poważnie, niech pani Wendzikowska poczyta sobie historie gracza "Rurouni Kenshin"
- Monika: jeśli granie do niczego się przydaje, a twierdzę inaczej, to co mamy powiedzieć o TV, siedzą masy wlepione w ekran nie robiąc dosłownie nic, oglądając debilne reklamy przerywane czasami miernymi filmami albo równie miernymi wywiadami, to ja już wolę pograć
- RC: Mi się podoba ten koment:
"Powód dla którego media próbują dyskredytować gry jest banalnie prosty. Gry jako rozrywka zabierają mediom widza. I tu zaczyna się ignorancja. Bo zamiast poszerzać swoją ramówkę o tematykę gier, to robią pseudo reportaże o tym jakie to gry są złe i niedobre.
Także psy szczekają, karawana jedzie dalej."
- LN: (...) nie oglądam TV i nie czytam pierdół w portalach "informacyjnych" które tak naprawdę tylko pokacują co to "znani" powiedzieli.
- KM: Gdzies widzialem/czytalem, ze gry strategiczne byly wykorzystywane przy szkoleniach wojskowych (o ile dobrze pamietam chodzilo o stanowiska strategow). Poza tym symulatory. Czy to nie sa czasem gry?
- MS: Nie ma co się podniecać. Ta kretynka nie wie nawet kim był Grotowski: Sigourney Weaver zawstydziła dziennikarkę TVN podczas wywiadu...(natemat.pl).
- MO: Przydaje się przydaje. Refleks, umiejętność przewidywania sytuacji, logiczne myślenie. Moim zdaniem mocno się przydaje - problem jest wtedy kiedy granie jest ważniejsze niż wszystko inne co w życiu robimy ale to jak ze wszystkim.
- MS: Lepiej w kółko oglądać "Szkoła" , "Szpital" , "Ukryta prawda"
- PT: A co powiecie o sytuacji gdy chłopak ćwiczący e-sport i chcący sie mu poświęcić w swoim codziennym środowisku (w szkole) jest stawiany jako "niebezpieczny ewenement" - bo "nic innego nie robi tylko gra", choć uczy sie na dst, angażowani są rodzice, psychologiwie, pedagodzy. Szkoła tłamsi w zarodku zainteresowania w jakim kolwiek stopniu związane z graniem bo "granie do niczego się nie przydaje". Takie samo zdanie ma wielka część nauczycieli w tym kraju. Jednak gdy uczeń zostaje znanym e-sportowecem to szkoła "chwali się nim". A przecież do jego skucesu nie przyłożyła nic. Chciała zabić w zarodku jego zainteresowania.
- KM: (...) Nie ma wytlumaczenia jesli chodzi o nauke. Ucz sie i zdobywaj wiedze a dopiero pozniej oddawaj sie dodatkowej pasji. W przeciwnym wypadku bedziemy mieli samych trenujacych idiotow.
- PT: Podejście pani z TVN i polskiej szkoły jest jedno - gry komputerowe nie rozwijają nic i nic młodemu człowiekowi nie dają. Jednak gdy zdarzy się uczeń ktory wbrew szkole zostanie gwiazdą e-sportu szkoła stosuje go jako "materiał marketingowy" mający przyciągnąć więcej uczniów do szkoły. A w swym podejściu nie zmienia nic.
- MS: Hahaha, a o tym nie słyszałem:
"Zajmująca się filmem i kulturą reporterka nie wiedziała też wcześniej na wizji, z jakiego filmu (tudzież książki) pochodzi motyw głowy konia w pościeli."
Serio ludzie, dajcie spokój, nie ma co marnować fejsbuka na tę "dziennikarkę".
- LT: (...) Oraz jak ktoś słusznie zauważył w komentarzach fraza "Granie do niczego się nie przydaje" to strasznie toporna manipulacja, bo cudzysłowy sugerują że to dosłowny cytat, a tymczasem takie zdanie w ogóle nie padło.
- KM: Obejrzal z Was ktos ten wywiad? Ona w sumie miała rację. Wszystko co robione jest obsesyjnie jest moim zdaniem szkodliwe. Z drugiej strony pomylila troche pojecia bo co innego doprowadzic do perfekcji swoja gre a co innego grac obsesyjnie. Wiekszy problem raczej byl w tym, ze owa dziennikarka chyba nie do konca wie czym jest obesesja.
- ZB: Ciężko nie przyznać racji autorowi artykułu ale ubrał to w takie słowa że brzmi to jak ból dupy
- SR: Telewizja obecnie nie przydaje się do niczego. Ogłupia, omamia, podaje informacje wybiórczo. Dlaczego w TV (żadnej!) nie mówi się teraz o tym co dzieje się na Ukrainie? Co tam już rozejm jest? Odbudowują Państwo?
Co do gier, to już dawno badania naukowe dowodzą, że gry uczą refleksu, spostrzegawczości, rozwijają szare komórki, a większość graczy to ludzie z wysokim ilorazem inteligencji, szeroką wiedzą o świecie, często z wyższym wykształceniem.
- RC: Popieram! Uważam, że jako odbiorcy (nawet pośredni) powinniśmy a nawet musimy, z obowiązku społecznego mieć wpływ na to kto za nasze pieniądze i co wygaduje na wizji. Jeżeli ma to być kultura powinni to być ludzi kulturalni i z kulturą obyci, inteligentni i elokwentni. A nie jej podobne tępe blacie, którym wujek założył kieckę za 20k i na siłę wepchnął do telewizji.
- BN: Ja jej wybaczam ;-)
środa, 3 września 2014
Demokracja nie jest lekiem na całe zło
Wiele osób zbyt często odwołuje się do demokracji przy byle sprawie (a szczególnie wielu polityków manipuluje wyborcami). Często gdy jest jakiś poważny problem, przytacza się słowa: "ale On został demokratycznie wybrany", "ale to jest demokratyczne", "ale taka jest demokracja" itp. Niestety jest to używane jako swoisty knebel, który ma przerwać rozmowę o problemie...
Dlatego warto zdać sobie sprawę, że faktycznie ważna jest demokracja oraz jeszcze ważniejsze jest to aby w danym państwie (w którym wybiera się na jakieś stanowisko w drodze demokracji) były dochowane wszelkie zasady i cele, które służą jej faktycznemu zaistnieniu, jej bezspornej oraz transparentnej formie. Oczywiście jest to w praktyce nadużywane i trudno znaleźć choć jeden kraj, w którym demokracja jest faktycznie tym czym być powinna - przykładowo jakiś czas temu była afera w USA związana z faktem, że w dzielnicy ciemnoskórych terminale wyborcze miały inne opcje niż pozostałe - co mogło mieć spory wpływ na wynik wyborczy, na niekorzyść tej grupy etnicznej itp.
Dlatego na potrzebę tego postu zarysuję przykład, czym demokracja być nie powinna:
Dane: mamy znienawidzonego wroga publicznego, niech nim będzie np. okropny dziennikarz, który świadomie manipulował tak faktami, aby wpłynąć na świadomość społeczną, a poprzez to na np. wynik wyborczy (specjalnie dałem przykład niemal z życia wzięty:P)
Rozwiązanie: należy przeprowadzić (publiczne, otwarte) powszechne demokratyczne rozstrzelanie!;)
Polega to na tym, że każdy mający prawa wyborcze dostałby pistolet, ale przecież jest demokracja, czyli strzeli tylko ten co będzie tego chciał :)
Proste nieprawda?;) Na koniec komitet wyborczy podliczy kulki, które trafiły i ogłosi wyniki;)
Dlatego warto zdać sobie sprawę, że faktycznie ważna jest demokracja oraz jeszcze ważniejsze jest to aby w danym państwie (w którym wybiera się na jakieś stanowisko w drodze demokracji) były dochowane wszelkie zasady i cele, które służą jej faktycznemu zaistnieniu, jej bezspornej oraz transparentnej formie. Oczywiście jest to w praktyce nadużywane i trudno znaleźć choć jeden kraj, w którym demokracja jest faktycznie tym czym być powinna - przykładowo jakiś czas temu była afera w USA związana z faktem, że w dzielnicy ciemnoskórych terminale wyborcze miały inne opcje niż pozostałe - co mogło mieć spory wpływ na wynik wyborczy, na niekorzyść tej grupy etnicznej itp.
Dlatego na potrzebę tego postu zarysuję przykład, czym demokracja być nie powinna:
Dane: mamy znienawidzonego wroga publicznego, niech nim będzie np. okropny dziennikarz, który świadomie manipulował tak faktami, aby wpłynąć na świadomość społeczną, a poprzez to na np. wynik wyborczy (specjalnie dałem przykład niemal z życia wzięty:P)
Rozwiązanie: należy przeprowadzić (publiczne, otwarte) powszechne demokratyczne rozstrzelanie!;)
Polega to na tym, że każdy mający prawa wyborcze dostałby pistolet, ale przecież jest demokracja, czyli strzeli tylko ten co będzie tego chciał :)
Proste nieprawda?;) Na koniec komitet wyborczy podliczy kulki, które trafiły i ogłosi wyniki;)
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
Gwiezdne Wojny w Kronice Filmowej z 1978 r.
Podaję za serwisem www.starwarsy.pl, filmik prezentujący fragment PKF z 14 marca 1978. Treść niepojęta, jednak przed lub po obejrzeniu proponuję również przeczytanie treści newsa. Tutaj dodatkowo prezentuję link do samego filmiku na YT.
piątek, 30 maja 2014
Przemoc w grach - fakty
Na stronce zGRAna rodzina, skierowanym do rodziców o grach, Ela Rydzewska opublikowała ciekawe fakty dotyczące gier w tekście pt. Czy gry wzmagają agresję?.
To wartościowy artykuł (swoją droga ciekawy), gdyż komentuje i omawia konkretne fakty i badania naukowe (z linkami do nich!). Podkreślam to gdyż większość artykułów nawet w najbardziej poczytnej prasie stara się nam wmówić "że naukowcy" to czy tamto, a nie są podawane żadne dane, fakty czy linki do źródeł. Niestety jak wskazują testy prowadzone przez moich znajomych, najczęściej takich badań wcale nie było (jedynie chce się ludzi zainteresować tzw. kaczką dziennikarską) lub doszły do innych wniosków, a "dziennikarz" po prostu ich nie zrozumiał lub celowo przeinaczył (aby artykuł był bardziej poczytny).
Ja w temacie gier i przemocy napisałem post w 2012 roku pt. Znów masakra, znów winne gry (odnośnie głośnej wtedy masakry), gdzie temat potraktowałem od nieco innej strony. Mianowicie skupiłem się na faktycznych zainteresowaniach i zachowaniach graczy oraz tym że dziennikarze bezmyślnie powtarzają jawne bzdury o grach, a jak można wywnioskować z powyższych linków do badań, które przytacza Ela Rydzewska, to raczej nigdy im się nie chciało po źródła sięgać. Problem w tym, że dziennikarze notorycznie przekazują nam bzdury, które jawnie zaprzeczają faktom, a większość słuchaczy czy czytelników bezmyślnie przyjmuje te brednie za swoje :-(
To wartościowy artykuł (swoją droga ciekawy), gdyż komentuje i omawia konkretne fakty i badania naukowe (z linkami do nich!). Podkreślam to gdyż większość artykułów nawet w najbardziej poczytnej prasie stara się nam wmówić "że naukowcy" to czy tamto, a nie są podawane żadne dane, fakty czy linki do źródeł. Niestety jak wskazują testy prowadzone przez moich znajomych, najczęściej takich badań wcale nie było (jedynie chce się ludzi zainteresować tzw. kaczką dziennikarską) lub doszły do innych wniosków, a "dziennikarz" po prostu ich nie zrozumiał lub celowo przeinaczył (aby artykuł był bardziej poczytny).
Ja w temacie gier i przemocy napisałem post w 2012 roku pt. Znów masakra, znów winne gry (odnośnie głośnej wtedy masakry), gdzie temat potraktowałem od nieco innej strony. Mianowicie skupiłem się na faktycznych zainteresowaniach i zachowaniach graczy oraz tym że dziennikarze bezmyślnie powtarzają jawne bzdury o grach, a jak można wywnioskować z powyższych linków do badań, które przytacza Ela Rydzewska, to raczej nigdy im się nie chciało po źródła sięgać. Problem w tym, że dziennikarze notorycznie przekazują nam bzdury, które jawnie zaprzeczają faktom, a większość słuchaczy czy czytelników bezmyślnie przyjmuje te brednie za swoje :-(
środa, 30 kwietnia 2014
Usunęli mi kanały BBC :-(
Jak kiedyś pisałem obecnie TV i internet mam od Multimediów, problem w tym że wczoraj z oferty kanałowej znikły mi dwa istotne kanały: BBC Entertainment oraz BBC Knowledge :-(
Pierwszy z tych kanałów stał się ostatnio wyjątkowo dziadowski oraz męczący, ale przydawał się bo od czasu do czasu emitowano na nim najnowsze odcinki Doktora Who - jako w jedynym dostępnym w Polsce kanale TV o czym wspominałem ostatnio np. w postach: Doktor Who - w święta oraz Doktor Who - mocne uderzenie !
Drugi kanał czyli BBC Knowledge mimo swych wad jest jednym z najistotniejszych i najbardziej wartościowych kanałów z całej dostępnej w Multimediach puli...
Nie rozumiem w czyim interesie jest usuwanie kanałów i to (dla mnie) istotnych. Znikły te dwa kanały, w ich miejsce pojawiły się jakieś dziwne kanały (stopklatka, który wczoraj emitował jakieś nudy oraz Europe cośtam). Oba kanały BBC znikły z oferty analogowej i cyfrowej (BBC Entertainment był dostępny od jakiegoś czasu tylko w ofercie cyfrowej), można więc domniemywać, że doszło do jakiejś awantury:P
Powiem tyle: lipa i bryndza - oddajcie mi moje kanały! :/
Pierwszy z tych kanałów stał się ostatnio wyjątkowo dziadowski oraz męczący, ale przydawał się bo od czasu do czasu emitowano na nim najnowsze odcinki Doktora Who - jako w jedynym dostępnym w Polsce kanale TV o czym wspominałem ostatnio np. w postach: Doktor Who - w święta oraz Doktor Who - mocne uderzenie !
Drugi kanał czyli BBC Knowledge mimo swych wad jest jednym z najistotniejszych i najbardziej wartościowych kanałów z całej dostępnej w Multimediach puli...
Nie rozumiem w czyim interesie jest usuwanie kanałów i to (dla mnie) istotnych. Znikły te dwa kanały, w ich miejsce pojawiły się jakieś dziwne kanały (stopklatka, który wczoraj emitował jakieś nudy oraz Europe cośtam). Oba kanały BBC znikły z oferty analogowej i cyfrowej (BBC Entertainment był dostępny od jakiegoś czasu tylko w ofercie cyfrowej), można więc domniemywać, że doszło do jakiejś awantury:P
Powiem tyle: lipa i bryndza - oddajcie mi moje kanały! :/
poniedziałek, 17 grudnia 2012
I co z tym końcem świata?
Na początku roku w poście Witam w nowym roku! ale czy ostatnim?;) analizowałem tak głośne ostatnio w mass mediach analizy podobno spodziewanego końca świata. Jednak wczoraj National Geographic Channel wyemitowało film poświęcony tej tematyce (widziałem fragment) i okazało się że tylko nasz świat żyje tymi przepowiedniami!
W dokumencie tym prezenter udał się w długą podróż do źródeł przepowiedni (fantastyczne krajobrazy) i okazało się, że tubylcy kompletnie nie wiedzą o jakie przepowiednie chodzi!
My tu od lat jesteśmy przez media karmieni różnorakimi analizami, a tam oni sobie żyją spokojnie i bez żadnych obaw;) Miejscowy naukowiec (nie pamiętam teraz chyba archeolog) twierdzi, że oni po zastanowieniu dochodzą do wniosku, że z tymi przepowiedniami wiąże się chęć zarabiania przez świat zachodu (książki, filmy itp.).
Potem prezenter odwiedzał różne ciekawe miejsca, muzea itp. i między innymi dotarł do kamienia opisującego owe "przepowiednie" czyli dokładnie tego z którego treści wzięło się całe zamieszanie. Majowie mieli niewiarygodnie rozwiniętą naukę, język pisany i matematykę (przytaczano że nikt w to nie wierzył że "barbarzyńcy" są do tego zdolni), dlatego zrozumiałem że ten opis należy bardziej traktować jako wyznaczanie cykli, czyli co najwyżej matematyczną aproksymację, a nie "przepowiednie".
Jednak jest bardzo konkretny powód, dla którego owe zamieszanie się nam wtłacza do głów. Otóż kamień ten jest ułamany właśnie w miejscu gdzie miał opisać co będzie po 2012 roku, dlatego spekulacje mogą nie mieć końca.
Jednak nie panikowałbym, co się stanie to się nie odstanie, a ów kamień nie wyglądał mi na taki (z jego treści), który miałby obwieszczać cokolwiek więcej niż jedynie zaznaczenie, że kończy się jeden z cykli i zaczyna następny (a ich cykle mają bodaj 144 000 dni). Cała reszta to zwykłe domysły, bo treść która na kamieniu się zachowała jest zwyczajna, nie ma tam kompletnie mowy o czymś strasznym, czy też o tym że treść kamienia ma się w choćby najmniejszym stopniu odwoływać do jakichkolwiek przepowiedni.
Update:
Co ciekawe następnego dnia ta sama stacja wyemitowała inny program, w którym nastroje były znacznie bardziej poważne i zatrważające. Najbardziej zaskakujące było jednak to że tym razem naukowcy pokazywali inne muzealne eksponaty. W powyższym poście mowa była o kamiennych płytach z mocno wypukłymi rzeźbieniami, a tym razem pokazano jedynie kartki z rysunkami (być może przerysowane z innego źródła - nie wiem bo widziałem tylko mały fragment dokumentu). Tym razem treść rysunków była bardziej ponura, opowiadała między innymi o katastrofie polegającej na gigantycznych powodziach, a źródłem był krokodyl, który generował tę wodę.
Nie mniej o ile koniec kalendarza jest ciekawy historycznie, to jednak nie ma się co tak bardzo tym końcem świata przerażać. Bardziej prawdopodobne są ogólne katastrofy niż koniec świata, a do tego niekoniecznie muszą mieć miejsce jutro.
W dokumencie tym prezenter udał się w długą podróż do źródeł przepowiedni (fantastyczne krajobrazy) i okazało się, że tubylcy kompletnie nie wiedzą o jakie przepowiednie chodzi!
My tu od lat jesteśmy przez media karmieni różnorakimi analizami, a tam oni sobie żyją spokojnie i bez żadnych obaw;) Miejscowy naukowiec (nie pamiętam teraz chyba archeolog) twierdzi, że oni po zastanowieniu dochodzą do wniosku, że z tymi przepowiedniami wiąże się chęć zarabiania przez świat zachodu (książki, filmy itp.).
Potem prezenter odwiedzał różne ciekawe miejsca, muzea itp. i między innymi dotarł do kamienia opisującego owe "przepowiednie" czyli dokładnie tego z którego treści wzięło się całe zamieszanie. Majowie mieli niewiarygodnie rozwiniętą naukę, język pisany i matematykę (przytaczano że nikt w to nie wierzył że "barbarzyńcy" są do tego zdolni), dlatego zrozumiałem że ten opis należy bardziej traktować jako wyznaczanie cykli, czyli co najwyżej matematyczną aproksymację, a nie "przepowiednie".
Jednak jest bardzo konkretny powód, dla którego owe zamieszanie się nam wtłacza do głów. Otóż kamień ten jest ułamany właśnie w miejscu gdzie miał opisać co będzie po 2012 roku, dlatego spekulacje mogą nie mieć końca.
Jednak nie panikowałbym, co się stanie to się nie odstanie, a ów kamień nie wyglądał mi na taki (z jego treści), który miałby obwieszczać cokolwiek więcej niż jedynie zaznaczenie, że kończy się jeden z cykli i zaczyna następny (a ich cykle mają bodaj 144 000 dni). Cała reszta to zwykłe domysły, bo treść która na kamieniu się zachowała jest zwyczajna, nie ma tam kompletnie mowy o czymś strasznym, czy też o tym że treść kamienia ma się w choćby najmniejszym stopniu odwoływać do jakichkolwiek przepowiedni.
Update:
Co ciekawe następnego dnia ta sama stacja wyemitowała inny program, w którym nastroje były znacznie bardziej poważne i zatrważające. Najbardziej zaskakujące było jednak to że tym razem naukowcy pokazywali inne muzealne eksponaty. W powyższym poście mowa była o kamiennych płytach z mocno wypukłymi rzeźbieniami, a tym razem pokazano jedynie kartki z rysunkami (być może przerysowane z innego źródła - nie wiem bo widziałem tylko mały fragment dokumentu). Tym razem treść rysunków była bardziej ponura, opowiadała między innymi o katastrofie polegającej na gigantycznych powodziach, a źródłem był krokodyl, który generował tę wodę.
Nie mniej o ile koniec kalendarza jest ciekawy historycznie, to jednak nie ma się co tak bardzo tym końcem świata przerażać. Bardziej prawdopodobne są ogólne katastrofy niż koniec świata, a do tego niekoniecznie muszą mieć miejsce jutro.
środa, 15 sierpnia 2012
Następny dokument tym razem o Wikipedii
Zupełnie przypadkiem (następny w TV cyfrowej) trafiłem na ciekawy dokument zatytułowany "Prawda według Wikipedii" (na kanale Planete+). Wszelkie rozważania o prawdzie są bardzo ciekawe, ale te z uwzględnieniem Wikipedii jeszcze ciekawsze, szczególnie że wiele należałoby tam poprawić.
Dokument dotyka naszej współczesności, która w znacznej mierze opiera się o internet i Wikipedię. A ta ostatnia staje się dla wielu internautów podstawowym źródłem wiedzy i tej powszedniej i tej wymaganej w szkole. I tu zaczynają się problemy...
W filmie tym przedstawiono przekonania chyba wszystkich stron zainteresowanych, dzięki czemu naprawdę warto się z nim zapoznać. A skoro temat dotyczy nas wszystkich, to powinien się z tym zapoznać każdy. Przykładowo omawiany był temat tego, że często wartościowsza wiedza znajduje się w dyskusji do artykułu - i faktycznie, ja ze swojego doświadczenia również to potwierdzam (odnośnie polskiej Wikipedii) i zachęcam do czytania tych rzeczowych dysput, gdyż naprawdę można się wiele z nich dowiedzieć (a w samym artykule takie argumenty, fakty i stanowiska nigdy się nie pojawią bo są w jakiś tam sposób sprzeczne z panującymi tam zasadami - inna sprawa zbyt bardzo restrykcyjnymi, na czym cierpi jakość Wikipedii).
Jednym z poruszanych tematów jest ogólny spadek jakości wszelkich publikacji (nie tylko odnośnie Wikipedii). Przyznaję że też to obserwuję i muszę się zgodzić, że bzdura ostatnio pleni się tak jakby była najbardziej pożądana. A jako blogera bardzo mnie to boli :( W filmie wiele osób wskazuje internet, Wikipedię i YouTube jako miejsca przepełnione głupotą oraz bezwartościowymi treściami - których niestety są ogromne ilości. W mojej ocenie to poważny problem, no ale cóż widocznie taki jest świat, bo w internecie to każdy robi to co chce.
Kilka wypowiadających się osób w mojej ocenie nieco przesadzało z tym jak krytykowali Wikipedię. Przykładowo jeden z autorów encyklopedii (Brytanicy; chyba profesor ale nie pomnę) mocno atakował np. mówiąc że Wikipedia nie jest encyklopedią, a raczej zbiorem artykułów, które są napisane takim stylem itp. Oczywiście miał sporo racji w swojej krytyce, ale nie przesadzajmy. W mojej ocenie jego tak radykalna ocena wynika z tego, że pozycja Brytanicy została w ostatnich latach mocno podważona (zapewne przez internet oraz również Wikipedię, bo wcześniej przeciętny czytelnik sięgał po encyklopedię do poważnych i błahych tematów, a teraz nie musi wcale szczególnie do tych właśnie błahych bo ma net).
Nie mogę się też zgodzić z człowiekiem, który wskazywał wzór do naśladowania (dla Wikipedystów), którym ma być szeroko pojęta praca dziennikarzy. Szczególnie w Polsce (ale podobno na świecie też) praca mass mediów jest fatalna, jeśli coś należałoby z nich czerpać to w mojej ocenie jakość na ostatnim miejscu. Niezwykła ilość bzdur i manipulacji jakie podaje TVN, Polsat oraz TVP (o niekompetencji i ograniczonych horyzontach to nie będę wspominał) nie przekonuje mnie do tego aby to miał być wzór dla kogokolwiek. Było a o tym mowa na tym blogu wielokrotnie, ale też ostatnio rozmawiałem z jedną bardzo doświadczoną osobą, która jak mi opisywała jak dzisiaj powstaje Gazeta Wyborcza lub newsy na Onetcie to mój blogerski włos się jeży! :-(
Bardzo mnie cieszy, że na Planete+ pojawiają się dokumenty, które dotyczą problemów współczesnych, które dotyczą naszego codziennego życia (przy całym moim uwielbieniu historii). Ten niezwykły twór jakim jest Wikipedia jest nowy, niezgłębiony i z tego powodu wymaga jeszcze wielu dyskusji, w tym ten dokument jest dobrym do tego początkiem.
Film "Prawda według Wikipedii", nie jest rewelacyjny, przełomowy (tak jak inne filmy o których tu rozmawialiśmy), ale fajnie oddaje sedno tematu, skłania do refleksji i przemyślenia samego tematu oraz jego pochodnych (jak jakość publicystyki, prawdy itp.). Poruszane w tym dokumencie tematy, nie są dla mnie ani nowe, ani zaskakujące, ale ja jestem nieco związany z Wikipedią więc moja wiedza na ten temat jest zapewne ponadprzeciętna, jednak dla innych widzów tematyka ta będzie pewnie nowa i zapewne jest też w wielu przypadkach elementarna (np. jak Wikipedia powstaje, jak bardzo można jej wierzyć, jak jest uźródławiana itp.). Dlatego nie jest to może film, który musisz zobaczyć, ale ja go polecam, szczególnie jeśli Wikipedia jest przez Ciebie w jakikolwiek sposób wykorzystywana.
Dokument dotyka naszej współczesności, która w znacznej mierze opiera się o internet i Wikipedię. A ta ostatnia staje się dla wielu internautów podstawowym źródłem wiedzy i tej powszedniej i tej wymaganej w szkole. I tu zaczynają się problemy...
W filmie tym przedstawiono przekonania chyba wszystkich stron zainteresowanych, dzięki czemu naprawdę warto się z nim zapoznać. A skoro temat dotyczy nas wszystkich, to powinien się z tym zapoznać każdy. Przykładowo omawiany był temat tego, że często wartościowsza wiedza znajduje się w dyskusji do artykułu - i faktycznie, ja ze swojego doświadczenia również to potwierdzam (odnośnie polskiej Wikipedii) i zachęcam do czytania tych rzeczowych dysput, gdyż naprawdę można się wiele z nich dowiedzieć (a w samym artykule takie argumenty, fakty i stanowiska nigdy się nie pojawią bo są w jakiś tam sposób sprzeczne z panującymi tam zasadami - inna sprawa zbyt bardzo restrykcyjnymi, na czym cierpi jakość Wikipedii).
Jednym z poruszanych tematów jest ogólny spadek jakości wszelkich publikacji (nie tylko odnośnie Wikipedii). Przyznaję że też to obserwuję i muszę się zgodzić, że bzdura ostatnio pleni się tak jakby była najbardziej pożądana. A jako blogera bardzo mnie to boli :( W filmie wiele osób wskazuje internet, Wikipedię i YouTube jako miejsca przepełnione głupotą oraz bezwartościowymi treściami - których niestety są ogromne ilości. W mojej ocenie to poważny problem, no ale cóż widocznie taki jest świat, bo w internecie to każdy robi to co chce.
Kilka wypowiadających się osób w mojej ocenie nieco przesadzało z tym jak krytykowali Wikipedię. Przykładowo jeden z autorów encyklopedii (Brytanicy; chyba profesor ale nie pomnę) mocno atakował np. mówiąc że Wikipedia nie jest encyklopedią, a raczej zbiorem artykułów, które są napisane takim stylem itp. Oczywiście miał sporo racji w swojej krytyce, ale nie przesadzajmy. W mojej ocenie jego tak radykalna ocena wynika z tego, że pozycja Brytanicy została w ostatnich latach mocno podważona (zapewne przez internet oraz również Wikipedię, bo wcześniej przeciętny czytelnik sięgał po encyklopedię do poważnych i błahych tematów, a teraz nie musi wcale szczególnie do tych właśnie błahych bo ma net).
Nie mogę się też zgodzić z człowiekiem, który wskazywał wzór do naśladowania (dla Wikipedystów), którym ma być szeroko pojęta praca dziennikarzy. Szczególnie w Polsce (ale podobno na świecie też) praca mass mediów jest fatalna, jeśli coś należałoby z nich czerpać to w mojej ocenie jakość na ostatnim miejscu. Niezwykła ilość bzdur i manipulacji jakie podaje TVN, Polsat oraz TVP (o niekompetencji i ograniczonych horyzontach to nie będę wspominał) nie przekonuje mnie do tego aby to miał być wzór dla kogokolwiek. Było a o tym mowa na tym blogu wielokrotnie, ale też ostatnio rozmawiałem z jedną bardzo doświadczoną osobą, która jak mi opisywała jak dzisiaj powstaje Gazeta Wyborcza lub newsy na Onetcie to mój blogerski włos się jeży! :-(
Bardzo mnie cieszy, że na Planete+ pojawiają się dokumenty, które dotyczą problemów współczesnych, które dotyczą naszego codziennego życia (przy całym moim uwielbieniu historii). Ten niezwykły twór jakim jest Wikipedia jest nowy, niezgłębiony i z tego powodu wymaga jeszcze wielu dyskusji, w tym ten dokument jest dobrym do tego początkiem.
Film "Prawda według Wikipedii", nie jest rewelacyjny, przełomowy (tak jak inne filmy o których tu rozmawialiśmy), ale fajnie oddaje sedno tematu, skłania do refleksji i przemyślenia samego tematu oraz jego pochodnych (jak jakość publicystyki, prawdy itp.). Poruszane w tym dokumencie tematy, nie są dla mnie ani nowe, ani zaskakujące, ale ja jestem nieco związany z Wikipedią więc moja wiedza na ten temat jest zapewne ponadprzeciętna, jednak dla innych widzów tematyka ta będzie pewnie nowa i zapewne jest też w wielu przypadkach elementarna (np. jak Wikipedia powstaje, jak bardzo można jej wierzyć, jak jest uźródławiana itp.). Dlatego nie jest to może film, który musisz zobaczyć, ale ja go polecam, szczególnie jeśli Wikipedia jest przez Ciebie w jakikolwiek sposób wykorzystywana.
sobota, 21 lipca 2012
Znów masakra, znów winne gry
Aby było jasne wszelkiego rodzaju tego typu wydarzenia (jak te teraz przekazywane 1 i 2) uważam za objaw poważnych problemów z jakimi się borykają największe i najbardziej nowoczesne państwa świata. Coś w tym jest, ale w Polsce jeszcze nie mamy takich problemów (z wyjątkiem ostatniego zabójstwa z tłem politycznym w siedzibie PIS), ale w mojej ocenie jest to tylko kwestia czasu (niedawno pisałem o tym, że w UE rośnie ilość osób chorych psychicznie). Jest to problem pokazujący, że system ten nie działa prawidłowo, rodzina jest ułomna a co najgorsze wygląda na to, że nikt nie umie tego problemu rozwiązać. Dziś otwarcie eksperci mówią w polskich mediach, że to nie jest do rozwiązania, choć mają oni na myśli rozwiązania prawne (broń itp.), czyli chcą to rozwiązywać niewłaściwymi metodami.
Ja o tych wszystkich oczywistościach bym nie pisał, gdyby nie to że pojawia się tutaj bardzo duże nadużycie i manipulacja. Gdy tylko coś podobnego wydarzy się gdzieś na świecie pojawiają się zaraz gry komputerowe, jako tło lub prawdopodobna przyczyna zaburzeń danego delikwenta.
Powiedzmy sobie jasno i otwarcie, że jest to bzdurna i dziecinna próba usprawiedliwienia poważnego problemu. Wmawianie tego sto razy przez wszystkie mass media jest nadużyciem i manipulacją, bo zabójstwa mają miejsce nie od wczoraj (i to te "zwykłe", i seryjne) więc upatrywanie problemu w grach komputerowych jest co najmniej śmieszne.
Jednak w owych mediach zupełnie poważnie z kamienną twarzą podaje się ludziom na całym świecie, że "oni grali w Quake" itp. sugerując że skoro grali w tak krwawą grę to chcieli taką dziwną zabawę urzeczywistnić. Nie chcę tutaj bronić zbędnej i często nadmiernej przemocy w mediach, filmach i grach. Jednak wmawianie nam, że osoba która zabiła gazetą, zrobiła to bo wcześniej czytała gazetę o tytule X, jest w mojej ocenie celowym ucięciem sprawy na poziomie zerowego zrozumienia i zgłębienia problemu. Ja rozumiem że dziennikarze nie muszą być wykształceni we wszystkich możliwych kierunkach, nie muszą być bardzo inteligentni (a powinni!), jednak nieco wiedzy i pomyślunku przydałoby się.
A tu warto jeszcze wspomnieć o zwykłym powtarzaniu bzdury, którą kiedyś ktoś dla uproszczenia sobie życia podał w jakieś gazecie. To bardzo niebezpieczne, bo o takiej manipulacji mawiał Stalin, plujcie a na pewno coś przyschnie itp.
Dziś prześledziłem sobie doniesienia w nocnych powtórkach z całego dnia z kanału TVN24 i większość osób mówiło o jakiś absurdach, wnikali w treść i życiorys bohatera filmu na jakiego premierze odbyła się owa masakra itp. Tylko jeden z zaproszonych ekspertów (od pomocy psychologicznej dla ofiar) stwierdził, że to takie proste nie jest i nie należy tego tak rozumieć. Problem jednak w tym, że jego głos zginął w gąszczu, nawet w ramach tylko tego jednego kanału TV.
Dlatego powiedzmy otwarcie osoby w ten sposób strzelające do ludzi zwykle mają bardzo poważne problemy psychiczne i nie zaczęły się one wczoraj ani od czasu grania w grę komputerową, bo w gry gra cały świat a jakoś nie widzę aby tak często ludzie do siebie strzelali na ulicach. Wiąże się to też z jakąś potrzebą zakomunikowana innym jakiś swoich frustracji (wyimaginowanych lub prawdziwych). Jest wiele instytucji, jest bogaty dorobek naukowy, więc takim ludziom trzeba pomagać gdy mają 2-5 lat życia, a nie zwalać wszystko na gry, gdy mleko jest już rozlane.
Dlatego gdy następnym razem jakiś dziennikarz będzie Wam próbował wcisnąć jakąś głupotę o grach to pomyślcie sami: oni twierdzą, że bardzo (np. ekstremalnie) częste zabijanie na ekranie widziane z perspektywy gracza (tzw. FPP), zwiększa wewnętrzną agresję i napięcia oraz przyzwyczaja do brutalności, a to wszystko doprowadza do takich tragedii.
Na pierwszy rzut oka wydaje się to układające w logiczną i sensowną całość, jednak wiele faktów i argumentów nie jest w ogóle przytaczanych (manipulacja aby uwiarygodnić utartą tezę, niestety bardzo częsta technika stosowana przez polskich dziennikarzy).
Ja coś podobnego słyszałem już przysłowiowe sto razy, a czy słyszeliście kiedyś taki argument: osoba która bardzo lub ekstremalnie często gra w gry tego typu jest bardzo doświadczona i szybka, zdobywa coraz to większe wyniki, pnie się w rankingach, które naprawdę są wyśrubowane. To dlaczego raptem chce wparować do jakiejś szkoły czy kina i strzelać do zupełnie bezbronnej i zaskoczonej masy ludzkiej ? Dla tak doświadczonego gracza to żadna radocha, to zupełnie tak jakby taki gracz stał w kółko w jednym miejscu i rozstrzeliwał to co jest nieruchome, nieuzbrojone i nie daje punktów?
To skoro taki gracz zdaniem dziennikarzy chce grę komputerową przenieść do rzeczywistego życia to chyba powinien wparować przynajmniej do większej jednostki policji czy wojska, a nie do szkoły. W takich koszarach to byłaby radocha ze strzelania i faktycznego stawienia czoła wymagającemu przeciwnikowi (nie wspominając o napotykanym sprzęcie, na wzór tego w grach).
Ja jestem pewien, że gry uczą rywalizacji i sprzyjają szlifowaniu umiejętności (refleksu itp.), a nie robieniu czegoś banalnego co nie przyniesie dodatkowych punktów w rankingu. A jeśli mimo to ktoś chce postrzelać do prawdziwych ludzi to trzeba go izolować i leczyć psychicznie, skro jest już za późno aby mu pomóc w prostszy sposób.
Dlatego drodzy dziennikarze, proszę Was o minimum refleksji i konsultowania tego co mówicie i piszecie.
Update:
Polecam Przemoc w grach - fakty, gdzie znajdują się odnośniki do badań nad grami i wnioski z tych badań wynikające są jakby odmienne od serwowanej bezmyślnie tezy, że gry mogą doprowadzić do strzelania do ludzi w realnym świecie itp.
Ja o tych wszystkich oczywistościach bym nie pisał, gdyby nie to że pojawia się tutaj bardzo duże nadużycie i manipulacja. Gdy tylko coś podobnego wydarzy się gdzieś na świecie pojawiają się zaraz gry komputerowe, jako tło lub prawdopodobna przyczyna zaburzeń danego delikwenta.
Powiedzmy sobie jasno i otwarcie, że jest to bzdurna i dziecinna próba usprawiedliwienia poważnego problemu. Wmawianie tego sto razy przez wszystkie mass media jest nadużyciem i manipulacją, bo zabójstwa mają miejsce nie od wczoraj (i to te "zwykłe", i seryjne) więc upatrywanie problemu w grach komputerowych jest co najmniej śmieszne.
Jednak w owych mediach zupełnie poważnie z kamienną twarzą podaje się ludziom na całym świecie, że "oni grali w Quake" itp. sugerując że skoro grali w tak krwawą grę to chcieli taką dziwną zabawę urzeczywistnić. Nie chcę tutaj bronić zbędnej i często nadmiernej przemocy w mediach, filmach i grach. Jednak wmawianie nam, że osoba która zabiła gazetą, zrobiła to bo wcześniej czytała gazetę o tytule X, jest w mojej ocenie celowym ucięciem sprawy na poziomie zerowego zrozumienia i zgłębienia problemu. Ja rozumiem że dziennikarze nie muszą być wykształceni we wszystkich możliwych kierunkach, nie muszą być bardzo inteligentni (a powinni!), jednak nieco wiedzy i pomyślunku przydałoby się.
A tu warto jeszcze wspomnieć o zwykłym powtarzaniu bzdury, którą kiedyś ktoś dla uproszczenia sobie życia podał w jakieś gazecie. To bardzo niebezpieczne, bo o takiej manipulacji mawiał Stalin, plujcie a na pewno coś przyschnie itp.
Dziś prześledziłem sobie doniesienia w nocnych powtórkach z całego dnia z kanału TVN24 i większość osób mówiło o jakiś absurdach, wnikali w treść i życiorys bohatera filmu na jakiego premierze odbyła się owa masakra itp. Tylko jeden z zaproszonych ekspertów (od pomocy psychologicznej dla ofiar) stwierdził, że to takie proste nie jest i nie należy tego tak rozumieć. Problem jednak w tym, że jego głos zginął w gąszczu, nawet w ramach tylko tego jednego kanału TV.
Dlatego powiedzmy otwarcie osoby w ten sposób strzelające do ludzi zwykle mają bardzo poważne problemy psychiczne i nie zaczęły się one wczoraj ani od czasu grania w grę komputerową, bo w gry gra cały świat a jakoś nie widzę aby tak często ludzie do siebie strzelali na ulicach. Wiąże się to też z jakąś potrzebą zakomunikowana innym jakiś swoich frustracji (wyimaginowanych lub prawdziwych). Jest wiele instytucji, jest bogaty dorobek naukowy, więc takim ludziom trzeba pomagać gdy mają 2-5 lat życia, a nie zwalać wszystko na gry, gdy mleko jest już rozlane.
Dlatego gdy następnym razem jakiś dziennikarz będzie Wam próbował wcisnąć jakąś głupotę o grach to pomyślcie sami: oni twierdzą, że bardzo (np. ekstremalnie) częste zabijanie na ekranie widziane z perspektywy gracza (tzw. FPP), zwiększa wewnętrzną agresję i napięcia oraz przyzwyczaja do brutalności, a to wszystko doprowadza do takich tragedii.
Na pierwszy rzut oka wydaje się to układające w logiczną i sensowną całość, jednak wiele faktów i argumentów nie jest w ogóle przytaczanych (manipulacja aby uwiarygodnić utartą tezę, niestety bardzo częsta technika stosowana przez polskich dziennikarzy).
Ja coś podobnego słyszałem już przysłowiowe sto razy, a czy słyszeliście kiedyś taki argument: osoba która bardzo lub ekstremalnie często gra w gry tego typu jest bardzo doświadczona i szybka, zdobywa coraz to większe wyniki, pnie się w rankingach, które naprawdę są wyśrubowane. To dlaczego raptem chce wparować do jakiejś szkoły czy kina i strzelać do zupełnie bezbronnej i zaskoczonej masy ludzkiej ? Dla tak doświadczonego gracza to żadna radocha, to zupełnie tak jakby taki gracz stał w kółko w jednym miejscu i rozstrzeliwał to co jest nieruchome, nieuzbrojone i nie daje punktów?
To skoro taki gracz zdaniem dziennikarzy chce grę komputerową przenieść do rzeczywistego życia to chyba powinien wparować przynajmniej do większej jednostki policji czy wojska, a nie do szkoły. W takich koszarach to byłaby radocha ze strzelania i faktycznego stawienia czoła wymagającemu przeciwnikowi (nie wspominając o napotykanym sprzęcie, na wzór tego w grach).
Ja jestem pewien, że gry uczą rywalizacji i sprzyjają szlifowaniu umiejętności (refleksu itp.), a nie robieniu czegoś banalnego co nie przyniesie dodatkowych punktów w rankingu. A jeśli mimo to ktoś chce postrzelać do prawdziwych ludzi to trzeba go izolować i leczyć psychicznie, skro jest już za późno aby mu pomóc w prostszy sposób.
Dlatego drodzy dziennikarze, proszę Was o minimum refleksji i konsultowania tego co mówicie i piszecie.
Update:
Polecam Przemoc w grach - fakty, gdzie znajdują się odnośniki do badań nad grami i wnioski z tych badań wynikające są jakby odmienne od serwowanej bezmyślnie tezy, że gry mogą doprowadzić do strzelania do ludzi w realnym świecie itp.
Etykiety:
3D,
bezpieczeństwo,
klasyczne gry,
komentarze,
kontrowersje,
massmedia,
multimedia,
pecet,
premiera kinowa,
psych,
szum informacyjny,
świat,
technologia,
telewizja,
wydarzenia
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Jeśli nie jest zaznaczone inaczej (lub nie jest zaznaczone wcale) zamieszczone ilustracje pochodzą z Wikimedia Commons lub są mojego autorstwa.
Ta strona używa cookies oraz innych technologii Google (i innych firm w specjalnych dodatkach po prawej stronie) w celu prawidłowego działania tej stronki (jej elementów jak np. ankiety, reklamy itp.) oraz zbierania statystyk. Korzystanie z tego bloga powoduje zapisywanie typowych plików na Twoje urządzenie (np. komputer, tablet itp.) o ile w ustawieniach przeglądarki nie zmienisz tego.
W UE się ludziom w głowach przewraca, więc dla świętego spokoju zamieściłem to absurdalne ostrzeżenie...