Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fizyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fizyka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 kwietnia 2026

Wywiad z Avi Loebem o wszechświecie

Wywiad z astrofizykiem z Harwardu Avi Loebem:


„To dziś jedyny obiekt astronomiczny wnikliwie badany w USA przez CIA!” | Avi Loeb (Harward)

Bardzo podoba mi się szerokie, głębokie i optymistyczne patrzenie na wszechświat (i jego historię oraz przyszłość), które prezentuje Avi Loeb.

Kilkukrotnie podkreślił, że dołujące są prymitywne i bezsensowne tematy, które poruszane przez dziennikarzy... jak tu się z tym nie zgodzić!

środa, 18 marca 2026

Teleportacja jest trywialna

    Teleportacja jest trywialna, bo potrzeba – w najprostszej postaci – trzech cząstek i ośmiowymiarowej przestrzeni Hilberta.

    źr. Lucjan Jacak (Wikicytaty)

poniedziałek, 10 marca 2025

Porażka domowego technika

Kolega podjął się niebagatelnego wyzwania, aby naprawić silnik. To nowoczesny silnik, który był dla niego nowością. Rozkręcił go zrobił co trzeba, a następnie popełnił klasyczny błąd (nie potępiajmy go - kto z nas go nie popełnił!;)

Oczywiście silnik jest świetny i pewnie działa, problem w tym, że zostało masę części... które nie wiadomo gdzie mają pasować...

Doradziłem mu dwa wyjścia. Pierwsze, aby rozłożył jeszcze dwa i z nich złożył kolejny nowy silnik - całkiem sensowne i opłacalne rozwiązanie;)

Ten jednak zrobił taką minę, że jakoś chyba nie wziąłby do ręki żadnego narzędzia.

W takim razie doradziłem mu, aby pozbył się dowodów porażki w jakiejś czarnej dziurze, np. w torebce żony.

wtorek, 29 listopada 2022

Czy żyjemy w symulatorze? Cz. 2 Optymalizacja

Ostatnio wspominałem o artykule zawartym w miesięczniku Astronomia, w długim i myślę, że fascynującym poście zatytułowanym Czy żyjemy w symulatorze?

Zachęcam do zapoznania się z tym postem, gdyż został on mocno poszerzony, a kolejna porcja rozważań już tutaj:


Tym razem, zupełnie nie na żarty Was przestraszę. Choć oczywiście nie to jest moim celem, chcę przestawić różne ciekawe zestawienia konstrukcji otaczającej nas rzeczywistości - wszechświata i fizyki, z ich konsekwencjami.

Są to jedne z istotniejszych zagadnień związanych z tym czy faktycznie, żyjemy w symulatorze.

Na pierwszy ogień: konstrukcja kosmosu


Kwestią o kolosalnym znaczeniu jest kula ziemska. Zapewnia ona tej symulacji to czego by nie zapewniała płaska Ziemia - pozdrawiam płaskoziemców!;)

Ponownie chodzi o optymalizację wszystkich procesów w ogromnej skali, a szczególnie chodzi tutaj o informatyczne zagadnienie zwane zrównoważeniem obciążenia.

Sam kształt kuli ziemskiej zapewnia, że z jednej strony jest dzień i ludzie tam funkcjonują na pełnych obrotach, tymczasem po drugiej stronie wszyscy są (statystycznie) uśpieni. Każdy projektant systemów komputerowych w tej chwili krzyczy: genialna optymalizacja!

Jakby tego było mało słońce działa tak, że oświetla Ziemię, w sposób gładki, a nie ostrokrawędziowy. Dzięki temu wszyscy budzimy się i kładziemy spać w sposób płynny. Chodzi o to że nie ma takiego placka na ziemi, który jest mocno oświetlony a reszta jest czarna. Po pierwsze wiemy czego się spodziewać (a przy ostrych krawędziach byśmy nie wiedzieli), po drugie zmiany obciążenia symulatora Ziemi są płynne - czyli takie najbardziej użyteczne dla zbalansowanego obciążenia całego systemu.

Jeśli faktycznie żyjemy w symulatorze to możemy się zastanowić nad słabościami tak skonstruowanego systemu.

Po pierwsze słabością tego systemu jest wynalezienie sztucznych źródeł światła, jak pochodnie czy lampy gazowe i elektryczne (nie bez znaczenia są latarki i oświetlenie samochodów). O wiele oszczędniej jest symulować świat bardziej uśpiony - pozbawiony sztucznych źródeł światła np. przed średniowieczem.

Ciekawym zagadnieniem jest sytuacja kilku źródeł światła, czyli kilku słońc (w filmie Gwiezdne Wojny i 2010: Odyseja kosmiczna). Taka sytuacja spowodowałaby zawalenie się całej tej koncepcji.

Dlatego jeśli faktycznie żyjemy w symulatorze, to sytuacja np. przedstawiona nam przez Arthura C. Clarke’a - nigdy nie będzie miała miejsca.

Kosmos - więzieniem

"Za" symulatorem przemawiają ogromne przestrzenie, które nas otaczają. Jeśli chce się kogoś odseparować (więzić??) to należy go zamknąć. Stawianie niewidocznych ścian i granic nie zda egzaminu (film Truman Show oraz w odniesieniu do gier: Crysis).

Jednak w wirtualnej rzeczywistości wygenerowanie dużych odległości jest najprostszym (nic nie kosztuje, a generuje zyski jako optymalizacja systemu) i bardzo skutecznym rozwiązaniem. Dodatkowo nikt się nie domyśli od razu, że jest więźniem - skoro nie widzi krat!

Ciekawy w tym kontekście jest wątek Trinity w filmie Matrix Zmartwychwstania. Niewidoczna klatka jest pułapką, czyli tzw. złotą klatką.

Na drugi ogień: Internet


Podobne znaczenie dla przeciążania symulatora jak sztuczne oświetlenie - ma fakt wynalezienia i istnienia na (prawie) całej Ziemi internetu (zaznaczę, że internet akurat jest najprostszym elementem do symulacji, co więcej ze względu na przeznaczenie komputer symulujący byłby zoptymalizowany właśnie w takich operacjach - problemem jest skala). Infrastruktura ta działa (wraz z komputerami i urządzeniami) bez względu na to czy nasza strefa geograficzna właśnie śpi czy nie.

Można zakładać, że byty obserwujące naszą symulację, są głęboko zaniepokojone takimi wynalazkami jak internet - oczywiście tylko w przypadku gdyby system ogromnie lagował bo jeśli nie to znaczyłoby, że system jest przygotowany na zwiększenie zapotrzebowania na moc obliczeniową.

Kluczowe jest to, czy nasza symulacja się wyrabia czy nie, ilość optymalizacji (mruganie, spanie itp.), może dawać nam do zrozumienia, że laguje straszliwie i że mrugania itp. są konsekwencjami wprowadzanych dawno temu optymalizacji do tego systemu.

Tu pojawia się poważne zagadnienie!

Jeśli wynalazki typu internet faktycznie powodują, że system laguje na potęgę, a do tego czekają nas kolejne wynalazki, np. ktoś wynalazł/wynajdzie (prawie) nieskończone źródło energii i powszechne stanie się posiadanie robotów, komputerów o dużych mocach w każdym domu oraz sztucznego oświetlenia na skalę jeszcze większą niż obecnie to...

...możemy się spodziewać ingerencji administratora systemu...

...to nie będzie miłe...

Najłatwiej jest w takiej sytuacji, zmniejszyć ilość ludzi na Ziemi...

Bo pamiętajmy, że symulację przeprowadza się w celu osiągnięcia wyników. Zmiana przebiegu historii - tak aby nie powstały wynalazki są zaburzeniem samej symulacji i spowodowaniem, że wynik symulacji stanie się niemiarodajny (brak adekwatności wyników).

Natomiast zmniejszenie ilości ludzi nie zaburza wyników symulacji. Przypomnę, że w matematyce (statystyce) są takie narzędzia jak: skalowanie, ekstrapolacja, rzutowanie - w tym wypadku przerażające!

Więc jeśli faktycznie mamy do czynienia z taką sytuacją to spodziewać się należy ingerencji administratora systemu!

Czyli należy się spodziewać jakiegoś gigantycznego kataklizmu i w konsekwencji drastycznego zmniejszenia populacji.

Co gorsze można nawet przez kataklizm spowodować, że cofniemy się w rozwoju aż tak, że zdobycze techniki staną się nieosiągalne - czyli właśnie o to chodziłoby administratorowi.

Nie będzie to wpływało na wyniki symulacji, gdyż (niestety!) statystycznie tak duży kataklizm dawno się nie zdarzył (np. Wybuch Wezuwiusza zniszczył miasta: Pompeje, Herkanulum i Stabie itp.), więc można matematycznie udowodnić, że może się takie zdarzenie urzeczywistnić właśnie teraz!

Jeszcze bardziej wstrząsające są ostatnie wydarzenia, mam nadzieję(!!!) że kończy się już obecnie pandemia covid-19, ale doprowadziła ona do dużego spadku ludności, który wykracza statystycznie poza to z czym mieliśmy do czynienia wcześniej.

Obecnie mamy kryzys energetyczny i planowane są w różnych krajach tzw. blackout-y (są one zapisywane (od niedawna) w ustawach np. naszych sąsiednich krajów), więc sytuacja jest obecnie poważna. Takie słowo jak blackout czy kryzys energetyczny jeszcze np. 10 lat temu były nieznane.

Może administrator systemu już ingeruje?


...jeśli to mało, to przypomnę, że atak na Ukrainę obecnie grozi głodem w wielu regionach świata (o czym pisałem już w marcu Samonapędzająca się tragedia głodu...).

Jeśli faktycznie są to ingerencje administratora systemu, to należy się spodziewać, że powyższe zagadnienia nie pozostaną w sferze rozważań, ale naprawdę np. głód (oby nie!!!) doprowadzi do drastycznej zmiany zaludnienia Ziemi.

Kryzys energetyczny również jest bardzo pożądany z punktu widzenia administratora systemu (internet, oświetlanie ulic itp.).

Jeśli te mroczne wizje się spełnią to ponownie nie będziemy mieli bezsprzecznego dowodu, że żyjemy w przeciążonym symulatorze, ale taki rozwój zdarzeń, będzie potwierdzał założenia tu przedstawione.



Kolejne rozważania o tym czy żyjemy w symulatorze z pewnością jeszcze się pojawią, bo jak widzicie to jest naprawdę temat, który narodził się w mojej głowie już w dzieciństwie (kiedy np. Matrix jeszcze nie istniał).
Zapraszam!;)

sobota, 13 sierpnia 2022

Czy żyjemy w symulatorze?

Takie pytanie zadaje sobie i czytelnikom autor obszernego artykułu dostępnego w aktualnym numerze Astronomii, która właśnie obchodzi swoje 10-cio lecie! Gratulacje!;)

Wracając do tematu, to bardzo ciekawe zagadnienie, a jest tym ciekawsze, że ostatnie osiągnięcia nauki oraz rozwój naszej technologii przyczynił się do tego, że z jednej strony coraz więcej wiemy o istocie świata, w którym żyjemy a z drugiej strony mnożą się argumenty przemawiające za tym, że to jednak symulacja.

Hmmm... no skoro stwórca tworzy świat, to oczywiście o wiele łatwiej jest go stworzyć wirtualnie;)
(jest to również bezpieczniejsze - również dla samego twórcy!)

Pytanie to jest o tyle istotne, że skoro dziś naukowcy mają dowody na zjawiska, które mogą potwierdzać, że faktycznie żyjemy w świecie wirtualnym - to przemawia to za tym, że to właśnie dziś, jak nigdy w historii człowiek może zadawać sobie to pytanie!

I oczywiście zadaje. We wspomnianym artykule cytowane są najsławniejsze głowy naszej cywilizacji, które snują rozważania na ten temat. Znajduje się tam też wprowadzenie, które wyjaśnia dlaczego właśnie dziś możemy sobie zadawać to pytanie i jak nigdy dotąd nie znajdzie się taki, który powie, że to z całą pewnością nie prawda - bo wspomnianych dowodów naukowych jest coraz więcej, zamiast coraz mniej...

I cóż z tym począć?;)

Ja mogę nieco rozwinąć treść tego arcyciekawego artykułu:

W aktualnej "Astronomii" możemy przeczytać wiele teorii, omawiane są koncepcje oraz toczące się naukowe przepychanki, gdzie padają bardzo ciekawe stwierdzenia, które bądź tezę tę potwierdzają bądź nie.

Do jednej z ciekawszych można zaliczyć podany w artykule argument sceptyków, że to nie jest symulacja, gdyż wymagałaby ona ogromnych mocy obliczeniowych.

Przy pierwszym zastanowieniu faktycznie argument wydaje się sensowny. Spopularyzował wizję życia w symulacji film Matrix z lat 90. i właśnie choćby na jego przykładzie widać wyraźnie, że faktycznie symulowanie takiego świata wymaga ogromnych mocy obliczeniowych, które dziś są niepojęte. (przy okazji: jestem bardzo rozczarowany filmem Matrix, który kulał na obie nogi tego intelektu, który go stworzył - niestety! Pisałem o tym niedawno w tym poście).
Jeszcze innym zagadnieniem, jest nadwyrężenie mocy obliczeniowej takiego świata, chyba po raz pierwszy w masowej rozrywce temat został zaprezentowany (całkiem sprawnie) w 3 sezonie serialu Westworld (Wikipedia), gdzie uczestniczka celowo doprowadza do takiej sytuacji.


To bardzo ciekawe, bo jednocześnie jest to fajny test na to czy żyjemy w wirtualnej rzeczywistości. My obecnie żyjemy w przekonaniu, że nie da się nadwyrężyć mocy obliczeniowej tego świata - o ile on faktycznie jest cyfrowy.

Nie jest to jednak takie proste, bo może właśnie wiele rzeczy, które są dla nas oczywiste są właśnie objawem tej niewydolności? Posługując się przykładem wspomnianego filmu Matrix, to może właśnie deja vu?

Z fizyki znane od dawna (a w skali kosmicznej to od niedawna:P) zjawisko dylatacji czasu (Wikipedia), może właśnie jest taką sytuacją, w której procesy tak szybkie prześcigają możliwości systemu? Właśnie tak mi to wygląda...

Informatyk powiedziałby na to: system jest niewłaściwie zbalansowany, bo różne jego części wymagają drastycznie różnych mocy obliczeniowych.

Jeśli faktycznie dochodzi tutaj do takiego zjawiska, to mówimy tutaj o takich chwilowych zatrzymaniach symulacji, które są niezbędne do nadrobienia tych utraconych - "klatek symulacji" - jak utracone klatki animacji w grach.

To baaardzo problematyczne, ponieważ każdy z nas wyposażony jest w oczy, które bardzo często mrugają, a nasze mózgi są tak skonstruowane, że nie dostrzegamy tych chwil, w których mamy wyłączoną wizję!

Oooooo! To gruba kwestia!


Czytałem kiedyś szacunki ile czasu z życia nam wypada, właśnie poprzez ten brak wizji - ponoć kobiety tracą go więcej. Może to taki naturalny i działający na szeroką skalę system, który ma zapewnić, że jeśli system się nie wyrabia to my nie mamy żadnych szans się zorientować, że system zamarł(!)

Uwaga! Uświadomcie sobie, że każdy z nas jest wyposażony w mechanizm mrugania, który wyłącza nas!
...i być może wyłącza nas cały czas i my nie mamy żadnych szans się zorientować, że system symulacji właśnie miał laga!

Z punktu widzenia projektanta sytemu to genialne rozwiązanie! Bo gdy w grze grafika się przytnie to widzimy zamrożony obraz i to razi, a jeśli lag jest potężny to można w międzyczasie zginąć i nie zauważyć tego itp.
Tu jednak nie mamy szans się zorientować, że lagi są na porządku dziennym;)

Jest jeszcze jedno zjawisko, które jest opisywane jako wskazówka zegara, która zatrzymuje się w czasie. Naukowcy tłumaczą nam, że gdy spojrzymy na zegar to pierwsza sekunda jest dłuższa. Tłumaczą to po swojemu, ale to też wygląda wypisz wymaluj na jakiegoś laga...


Wydajność systemu symulacji


To jest oczywiście kluczowa kwestia. Pytanie jednak, czy jest prawdą, że nie opłaca się tworzyć tak bardzo złożonej symulacji. Ponownie przechodząc do świata Matrixa - można powiedzieć: ok, no ale czy ludzie są tutaj wystarczająco wydajni? Może produkują za mało prądu, aby uruchomić taką symulację? A przecież mają jeszcze zasilać maszyny...

Coś w tym jest...

Jednak ja się z tym nie zgadzam.

Przykładowo mruganie, może być też przełączeniem się "zadań" w naszych mózgach - np. podczas mrugnięcia nie myślimy, nie mamy świadomości bo np. moce obliczeniowe naszego mózgu są przeznaczane w całości na rzecz samego symulatora.
Jest to o tyle użyteczne rozwiązanie z punktu widzenia nadrzędnego systemu, że jeśli potrzeba więcej mocy obliczeniowej, to dłużej przymykamy oczy i wszystko jest nadganiane - a my (po podmianie zadań w mózgu) nie możemy mieć bladego pojęcia: czy i jak długo!

Jeszcze innym wariantem jest sytuacja, w której system symulatora jest wyposażony w dostatecznie duże źródło energii (np. zasilanie Bazy Starkiller w Gwiezdnych Wojnach epizod VII lub jakaś zimna fuzja itp.), wtedy moce obliczeniowe nie są tak istotnym problemem, jak my to współcześnie rozumiemy.

Jednak załóżmy, że tak nie jest, że brakuje energii albo komputer symulatora ma za mało mocy obliczeniowej w tak rozrośniętym systemie i populacji.


Po pierwsze: wszędobylska optymalizacja


Jednym z najbardziej ciekawych przykładów jest to o czym wspominałem na początku, że obecny rozwój nauki oraz dzisiejszych gier pokazuje ogromne podobieństwo. W skrócie chodzi o to, że obecnie w grach, generowany jest tylko ten świat, na który właśnie patrzymy, cała reszta jest pomijana. W początkowych czasach, czyli jakoś około lat 80. i 90. odkryciem stulecia było to, że genialną optymalizacją wydajności generowania światów 3D jest renderowanie wyłącznie tego na co patrzymy. Zyski były ogromne. Zaczęło się sprawdzanie pola widzenia, sortowanie obiektów itp.

Tymczasem doświadczenia naszych fizyków, dowodzą że nasz świat działa podobnie, już od dawna mówiło się o tym, że to na co nie patrzymy być może nie istnieje. To nie jest dobry przykład, ale może być on obrazowy: problem kota Schrödingera (Wikipedia), który jest co najmniej infantylny, ale wyobraźmy sobie, że z punktu widzenia systemu komputerowego, niech ten kot naprawdę nie istnieje skoro nikt na niego nie patrzy?

Właśnie tak się to obecnie robi w grach, to czego nie widzimy jest wyłączane z procesu renderowania sceny np. gry czy innej symulacji.

Warto więc zadać pytanie: no to może naprawdę znajdujemy się w symulacji?

To co teraz opisałem jest oczywiste i najczęściej podawane w tym zagadnieniu. Jednak teraz napiszę coś o czym się zwykle nie mówi.

Takich optymalizacji naszego świata jest cała masa i właśnie ta ilość zaczyna być zastanawiająca!
Po pierwsze wszyscy jesteśmy ograniczeni - choć niekoniecznie zdajemy sobie z tego sprawę na co dzień. W liceum koleżanka mówiąc do nauczyciela powiedziała, że człowiek nie jest ograniczony, a ja na to przy całej klasie: właśnie jest baaardzo ograniczony: jesteśmy teraz w klasie - czyli zamkniętym pudle: widzimy tylko to co się tutaj dzieje, słyszymy również głownie to co tutaj się rozgrywa oraz w ograniczonym zakresie to co za drzwiami oraz za oknem. Ale nie słyszymy i nie widzimy tego co się dzieje po drugiej stronie tego budynku.

Jak widać, niektórzy mogą żyć w przekonaniu, że to nie są ograniczenia - choć koleżanki nie chcę teraz obrażać, bo naprawdę jest bardzo inteligentną i interesującą osobą;)

Ponownie, z punktu widzenia projektanta systemu to genialne, że nie jesteśmy duchami, które mogą przenikać ściany, widzieć przez nie i słyszeć - fantastyczna optymalizacja.

(samo ustawienie podłoża-Ziemi pod nami (konstrukcja naszego świata) oraz grawitacji, która nas dokleja do podłoża, już ucina pół świata(!), w przeciwieństwie do sytuacji, w której żylibyśmy w 3D jak kosmonauci - mocna optymalizacja systemu!
Należy to rozumieć w ten sposób, że im większa, im powszechniejsza, im silniejsza siła przyciąga nas do podłoża-ograniczenia (tym mniejsze prawdopodobieństwo, że ktoś się temu przeciwstawi) tym większa szansa, że jesteśmy w symulatorze!
Zwróćcie uwagę, na to o ile częściej możemy latać w grach, niż w życiu!)

Ktoś może powiedzieć: ok, ale przecież na świecie jest kilka miliardów ludzi, a każdy jest wyposażony w mózg - czyli komputer - to ogromne moce obliczeniowe, które są niezbędne do takiej symulacji.

To nie jest takie proste, bo moc obliczeniowa potrzebna jest na boty (np. zwierzęta), ale jeśli tam po drugiej stronie jest prawdziwy człowiek to jego biologiczny mózg z jednej strony może niwelować potrzebę zużywania mocy obliczeniowej na symulowanie działania mózgu, a z drugiej strony część mocy obliczeniowej mózgu może być na stałe wykorzystywana jako część mocy niezbędnej do funkcjonowania samej symulacji.


Bardzo istotne jest też zagadnienie: jak działają nasze mózgi. Wszyscy o tym wiemy, choć może sobie cały czas tego nie uświadamiamy (uświadamiamy, gdy już się złapiemy:P), że mózg ciągle chodzi na skróty. Dosłownie również, bo np. do domu wracamy tą samą drogą.

To takie lenistwo naszego mózgu, skoro coś powtarzamy to robimy to na autopilocie. To się tyczy chodzenia, wykonywania złożonych czynności a nawet mówienia (niektóre zaburzenia mózgu powodują bardzo widoczne objawy takich uproszczeń mowy, słownictwa itp.). Do tego zaliczyć można błąd w rodzaju wkręcenia papierosa do zamka, zamiast klucza;) Gdy się połapiemy to mówmy: co ja robię??

To pokazuje, że nasze mózgi również stosują wiele optymalizacji (są to oszczędności CODZIENNE, czyli na masową skalę w systemie!), czyli oszczędności mocy obliczeniowej mózgu - oszczędności energii oraz jego wydajności na dalsze ważniejsze czynności.

Czy mózg jest symulowany, czy nie jest skonstruowany tak, aby był maksymalnie wydajny. Niech to będzie właśnie lenistwo mózgu.

...a niektórzy to prawdziwi prymusi lenistwa!;)))

Nie będę wskazywał palcem, ale miałem tutaj napady hord trolli - więc wiadomo;) Ostatnio zaproponowałem konkurs, najpierw podlinkowano rozwiązanie z internetu, a potem gdy powiedziałem, że oczekuję na inne rozwiązanie (może być to moje) to od roku nikt się nie zgłosił...

To też takie lenistwo - po co mam pisać program, skoro w Google może znajdę gotowy kod, który ktoś już kiedyś napisał!

I w tym wypadku nie obrażam tutaj takich ludzi (choć z punktu widzenia nauki - to właśnie jest takie rozróżnienie, że ten kto znalazł kod w internecie nie może siebie nazwać programistą... ale to inny temat) - jednak właśnie nasz mózg kiedy tylko trafi się okazja - oszczędza!


To jeszcze nie koniec oszczędności

...czyli uproszczeń - optymalizacji systemu.


Nasze mózgi nie tylko są leniwe, ale też mają coś zupełnie innego!
Wiecie co?

Mają wbudowane ograniczenia, które działają niesamowicie sprawnie - i podobnie jak jest z mruganiem oczami - tutaj najczęściej kompletnie nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Kiedyś na pewnym wykładzie (jest do znalezienia na YT) powiedziałem, że to jak nasze myśli błądzą w naszych głowach to jest takie pomieszczenie, ale każdy z nas ma je inne: jedni mają bardzo wąskie, inni bardzo niskie, a inni bardzo długie itp. Problem w tym, że nasze myśli nigdy nie przekraczają tych ścian i my kompletnie nie jesteśmy tego świadomi!

Warto to podkreślić: nie wiemy gdzie się kończy świat naszych myśli na współrzędnej x, y i z. Nie jesteśmy świadomi tego czy nasze myśli doszły już do takiej ściany czy może jeszcze mają do niej daleko - ale już kompletnie nie jesteśmy świadomi tego, że przez całe życie nasze myśli nie przekroczyły tej ściany!

Nie opowiadam tu żadnych bajek - zapewniam!;)

To wieloaspektowe zagadnienie, niemniej jest naukowo dowiedzione, że każdy z nas ma swoją osobowość. Tymczasem właśnie osobowość to faktycznie jest zbiór naszych ograniczeń - ograniczenia bywają piękne, to nie jest wada, ale też jednocześnie uniemożliwiają nam lub baaardzo utrudniają przekraczanie owych granic.

Jeśli przeczytaliście sobie (choć pobieżnie) jak rozumiemy kolejne osobowości jakie rozróżnia psychologia, to nie wiem czy zwróciliście uwagę na pewien automatyzm (znów mózg idzie na skróty!) oraz ograniczenia, które opisują danego osobnika.
Podkreślam to nie jest źle, że tak jest - że jesteśmy ograniczeni... paradoksalnie...

(przykładowo dziś w epoce internetu jesteśmy przeładowywani informacjami (tzw. przeciążenie informacyjne (Wikipedia)), możemy spędzić całą dobę na czytaniu newsów tylko z jednego portalu... Dlatego dziś jak nigdy wcześniej wiemy, że mózg może zostać przeładowany informacjami i wiemy jak się tym męczymy. Dlatego nie trudno wytłumaczyć, że gdyby dochodziło do mózgu zbyt wiele obrazów, zbyt wiele dźwięków np. z całej dzielnicy (film Lucy) - to nie wytrzymalibyśmy tego - też zastanawiające...)

...jednak z punktu widzenia projektanta systemu - wprowadzamy do systemu ludzi: ograniczonych, a przez to optymalnych oraz ... UWAGA! ... przewidywalnych!

To projektant jest w domu?;)

Co więcej optymalizacje sięgają maksimum, bo przykładowo są takie zaburzenia psychiczne, które zdrowi nazywają właśnie automatycznymi, wręcz robotami - tak mówią o takich ludziach!

Nie jest to przesadą, są takie osobowości - tacy ludzie, którzy są wyjątkowo automatyczni w różnych czynnościach i naprawdę zachowują się jak roboty.

Co więcej niektóre osobowości są takie, że posługują się bardzo ograniczoną ilością dostępnych opcji, czyli mówimy tu o ludziach niezwykle przewidywalnych.

Często żony, mówią że ich mężowie są przewidywalni (o jakie to niebezpieczne!:P), ale zapewniam was, że są takie osobowości, które są naprawdę przewidywalne na każdym kroku. Pisałem o tym ostatnio na przykładzie kaputina, że jest przewidywalny np. w swojej agresji itp. Tacy ludzie są niesamowicie przewidywalni, co nie przeszkadzało w tym, że większość ekspertów i komentatorów nie przewidziała jego ostatniego ataku - ciekawe;)

Jeśli człowiek jest przewidywalny to nawet jeśli system ma co chwilę lagi, których nie dostrzegamy bo mrugamy powiekami - to o wiele łatwiej jest wszystko nadgonić w trakcie mrugnięcia...
Ok są nas miliardy, ale jesteśmy bardzo przewidywalni...

"Shut down forever!"


Przewidywalne jest coś jeszcze... Mówiłem o mruganiu powiekami... ale przecież każdy z nas MUSI spać!

To ponownie GRUBA RZECZ!

Jeśli założymy, że każdy z miliardów ludzi musi spać raz na dobę minimum 6 godzin - to wynosi to 1/4 doby. Nie muszę Was przekonywać, że ponownie pasuje to idealnie do naszych rozważań o optymalizacji systemu!
(w pracy programista, który dokonał optymalizacji systemu o 1/4 - dostaje premię, a koledzy będą go nosić na rękach;)) )

Czyli mamy system, w którym wszyscy mają ograniczone mózgi (osobowość, zaburzenia), co chwilę mrugają oczami... i jeszcze śpią!

Nie byłoby to aż tak istotne, gdyby nie słowo "musi"...

To reguła i jednocześnie potężne ograniczenie.

Jakby tego było mało, system nas karze, gdy zmuszamy się do niespania. Człowiek, który długo nie spał doskonale wie, że jest karany, jego reakcje są spowolnione, jest senny - cierpi. Im dłużej nie śpi np. dobę, tym bardziej zachowuje się jak zombie - nie można mu dać nawet prostego zadania matematycznego do rozwiązania, nie mówiąc o bardziej złożonych operacjach, które często na co dzień wykonujemy (to zagraża naszemu życiu! Czyli szantaż!).

Brzmi znajomo?

Ponownie zastanówcie się nad tym, że podobnie do systemu mrugania powiekami (również jesteśmy karani, gdy tego nie robimy!), system obowiązkowego snu jest znaczącą optymalizacją systemu na ogromną skalę.

To bardzo poważna rzecz, nasze mózgi są tak skonstruowane, że da się je wyłączyć(!) i... musimy robić to często i regularnie!

To przypomina uśpienie/hibernację komputera. Komputer ma wbudowany mechanizm, dzięki któremu możemy uśpić każde zadanie w systemie oraz całość systemu!

Widzieliśmy to w filmach: Dark City oraz Lucy.

Jednak zdajcie sobie sprawę, że nasze mózgi zostały tak skonstruowane, że nie potrafią inaczej funkcjonować jak z długim i częstym snem?

Elektronikowi mógłbym w tej chwili powiedzieć, że ten procesor ma doprowadzoną linię HALT.

Jeśli wszyscy mamy doprowadzoną linię HALT, która notorycznie jest włączana, to znaczy że kompletnie nic nie wiemy o tym w jakim systemie żyjemy!

Co więcej tak jak komputer nie ma pojęcia, czy zostanie uśpiony na 5 minut czy na 5 miesięcy - podobnie my nie wiemy co się dzieje jak śpimy (film Dark City) i jak długo śpimy....

Przerażające?;)

Dla nas przerażające, ale dla twórcy systemu śmieszne i oczywiste, przecież programy (zadania/procesy) w systemie komputerowym też możemy usypiać;)


Jeszcze innym zagadnieniem, nieco podobnym do snu, jest nasz rozwój. Najpierw jesteśmy niemowlęciem, potem dzieckiem i nastolatkiem. We wszystkich tych etapach mamy bardzo ograniczone możliwości mózgów, początkowo nie potrafimy mówić, a nawet jeśli już potrafimy to mamy ubogie słownictwo i zwykle nie mówimy nic wartościowego czy odkrywczego - żaden profesor nie przychodzi na konsultację do dziecka;)

U nastolatków to pomieszczenie naszych krążących myśli się znacznie poszerza, jest to ciekawy etap i bardzo ważny (np. aby się nie zatrzymał lub aby się rozwijał w zrównoważony sposób po wszystkich osiach). No ale podkreślmy, jeśli coś się rozwija, nawet szybko to znaczy, że średnio nie jest w tym okresie mocno rozwinięte.

Okres dzieciństwa to bardzo proste reakcje, uproszczone (lub brak) słownictwo i bardzo ograniczone myślenie i rozumowanie. Warto podkreślić, że znajduje to od dziesięcioleci potwierdzenie w badaniach mózgów (tzw. fal mózgowych) - więc nie są to jedynie obserwacje, ale naukowe pewniki.

Fajna optymalizacja?;)

To jeszcze nie koniec, bardzo podobne procesy zachodzą w przeciwnym kierunku, gdy osoba się starzeje!

Mamy tu dwa istotne okresy ludzkiego życia (dwa z trzech!), w których absolutnie nie wykorzystujemy całego potencjału naszego mózgu! Bardzo silny argument przemawiający za tym, że nasze mózgi są symulowane. Są zbudowane w optymalny sposób z ograniczonymi etapami życia - czyli zaoszczędzone zasoby systemu symulatora mogą być przekierowane do ważniejszych zadań.

33% oszczędności to ponownie ogromna optymalizacja!
...i nikt z nas nie może przed tymi etapami uciec...


Te wszystkie ograniczenia to cały czas mało!


Mamy coś takiego jak powszechnie obowiązujące prawa natury, fizyki oraz chemii.

Z naszego punktu widzenia to proza codzienności - jak jabłko Isaaca Newtona, ale z punktu widzenia projektanta systemu - ważne ograniczenia - czyli optymalizacje systemu!


Piszę o tym wszystkim z prostego powodu: tych ograniczeń, czyli optymalizacji systemu jest tak wiele... za wiele!

...że niestety, ale tak się projektuje duże systemy i jest to może nie dowód, ale naprawdę poważny argument przemawiający za tym, że faktycznie żyjemy w symulatorze...


Po drugie: moc, mocy nie równa


Powiedzieliśmy sobie już, że system taki nie wymaga takich dużych mocy obliczeniowych jak się zakłada, bo wszystko zostało zaprojektowane optymalnie, czyli zostało wprowadzone wiele uproszczeń, ułatwień, prekalkulacji zapisywanych na bieżąco w bazach danych itp.

Argument stanowiący o tym, że symulator z samej swojej natury jest tak bardzo wymagający pod względem mocy obliczeniowej (czyli energii) ma jeszcze jeden słaby punkt.

Nasze komputery działają w oparciu o procesory takie jak np. ARM, Intel, AMD itp. To są klasyczne procesory, których działanie jest bardzo proste, a obecny bardzo duży przyrost mocy obliczeniowej np. kart graficznych (które obecnie są centrum szybkiego przetwarzania danych) oparty jest nie na zmianie tego jak powinien działać program i procesor, ale jedynie na zwielokrotnieniu takich jednostek, które najlepiej aby pracowały równolegle, czyli niezależnie od siebie (co często nie jest możliwe z wielu względów - innym razem wyjaśnię).

Tymczasem, gdy zmienimy sposób myślenia o komputerze to natkniemy się np. na komputer kwantowy (Wikipedia), który zaskakująco może dla niektórych dostarcza o wiele rzędów większe moce obliczeniowe.

Dlatego należy zmienić myślenie: jeśli żyjemy w symulatorze, to jest on z pewnością uruchamiany na komputerach o wiele, wiele, wiele razy większej mocy obliczeniowej niż te, które obecnie mamy - czyli są w tym systemie symulowane.

To oczywiste - dla wydajności, lepiej symulować działanie komputerów prostszych, niż te na których symulator jest uruchamiany;)

Tu ponownie pojawia się problem, umyślnego przeciążenia systemu z serialu Westworld. Czyli mamy zoptymalizowany i zbalansowany symulator, ale w ramach tej symulacji jednostki działają złośliwie, czyli wykorzystując wiedzę o samym systemie (my niestety obecnie niewiele o nim wiemy - ale jeśli mam rację w tym co tu napisałem to może niedługo będziemy o tym wiedzieć więcej!) powodują, że nadwyrężają te części systemu, które są najsłabsze lub robią to z czym system radzi sobie najmniej wydajnie - z założenia.

To oczywiste, że takiej sytuacji żaden system nie udźwignie, bo bez względu jaka jest jego moc obliczeniowa - to zawsze (jeśli wiemy co robimy) możemy ten system nawet zawiesić (ciekawe czy zawieszenie to jest takie dłuższe przymknięcie powiek - taki wielogodzinny sen??).

Oczywiście nie jestem w stanie przekonać Was na 100%, ale przyznacie, że tych przypadków podobieństw do tego jak się dziś projektuje symulatory (np. gry komputerowe) - jest jakoś zbyt podobne do tego co dziś naukowcy, fizycy mówią o naszym świecie.


Czy jest do pojęcia?


Pod koniec autor tego artykułu zadaje ciekawe pytanie... ok, mamy bardzo zaawansowany symulator, doskonale dostosowany do naszych mózgów, działanie naszych mózgów doskonale jest zgrane z wadami tego symulatora czyli np. z ciągłym mruganiem i cyklicznym snem. Ale co jest za zasłoną symulacji?

Wg autora artykułu, możemy mieć problem w zrozumieniu tego świata, który faktycznie znajduje się po drugiej stronie. Jak dowiodłem podstawy naszej egzystencji są oparte o zasady i reguły, które faktycznie są ograniczeniami systemu - być może wprowadzone specjalnie w celu zrównoważenia i zminimalizowania obciążenia obliczeniowego.

To sugeruje, że świat w którym działa symulator naszej rzeczywistości - kompletnie nie przystaje do tego co my znamy jako codzienność!

To jest też kolejny argument odnośnie wydajności, te ograniczenia wydajności komputerów, które my znamy, po tamtej stronie po prostu nie istnieją!
Nasuwa się tutaj porównanie: Bóg i boski świat w kontrze do naszego ograniczonego i zamkniętego.

Zgadzam się z sugestią autora: naprawdę tamten świat może być radykalnie i drastycznie inny, a zarazem może być kompletnie nie do przewidzenia i wyobrażenia - dla nas przyzwyczajonych do ograniczeń, które prawie do końca nas definiują!
...cóż na to poradzę...

Jednak, ja bym tego pytania tak nie zadał. Mózg jest od tego, aby wszystko zrozumieć, choć przyznam to może nie być łatwe.

Jak trudno jest się przestawić, nauczyć czegoś wie każdy, kto się uczył czegoś nowego, np. jeżdżenia na Segway-u;)

Jak żyć, bez prawa powszechnego ciążenia? Jak żyć bez pojęcia góry i dołu? Jak żyć w niefizycznym świecie, czyli takim który będzie w opozycji do tego, który najlepiej znamy?


Trudności z pewnością są, ale pragnę zwrócić Waszą uwagę na rewolucje jakie ostatnio dokonały się na naszych oczach. Z łatwością zapadamy się w całkowicie fikcyjne światy książek, potem kina i telewizji, obecnie od kilkudziesięcioleci w różnorodne światy gier komputerowych. Idzie nam naprawdę dobrze.

Obecne lata pandemii są rekordowe w ilości czasu jaki spędzamy w wirtualnych światach (czy społecznościach). Sam stworzyłem z kolegą specjalny kanał, na którym spotykamy się i obecnie jest ekipa, która niemal regularnie się tam spotyka i rozmawiamy tam np. na takie tematy jak ten.

Świat internetu jest światem: fikcyjnym, sztucznym - wirtualnym. To pokazuje, że nasze mózgi doskonale odnajdują się w zupełnie odmiennych rzeczywistościach.

Nie wiedzieliście tego?

Może jednak zrozumienie i ogarnięcie nadrzędnej rzeczywistości do naszej - nie będzie takie trudne?;)

Byłoby fajnie!;)


Chciałbym kiedyś znaleźć odpowiedź na to pytanie...
...na razie odpowiedzi na niektóre z nich dostarczają: symulacje i wirtualna rzeczywistość;)


Polecam artykuł (oraz inne ciekawe w tym numerze - np. super wyprawa dla fanów Star Wars!) oraz magazyn "Astronomia" - jedyny polski miesięcznik astronomiczny;)


Update:
Rozważania powyższe są możliwe i obecnie powszechnie zrozumiałe głównie za sprawą rozwoju dzisiejszej informatyki oraz gier komputerowych.

To interesujące, jak nasze dokonania naukowe i inżynieryjne doprowadzają nas do czegoś kompletnie niespodziewanego.

Granie się do niczego nie przydaje?

Warto wspomnieć o osobach posiadających bardzo ograniczone możliwości myślenia (czyli tak jak wcześniej pisałem osoby nie tylko nie wiedzą gdzie znajdują się ściany, ale niestety te ściany są bardzo wąskie i niskie dając małą przestrzeń), które jak to często bywa mają najwięcej do powiedzenia i najgłośniej tak,aby wszyscy to usłyszeli (Zgroza!).
Taki przykład (niereprezentatywny - choć kto wie;) ), czyli post Granie się do niczego nie przydaje.

Tak jak cytuję w jednym z komentarzy, gry komputerowe to szczególny przypadek z dziedziny tzw. symulacji komputerowej. To bardzo zaawansowana (np. matematycznie i informatycznie) dziedzina wiedzy i informatyki.

Może zszokuje to osoby, które uważają że gry się do niczego nie przydają, ale w mojej ocenie gry komputerowe to najbardziej wymagająca i trudna dziedzina informatyki.

Dodatkowo jak widać otwiera nam wszystkim oczy na świat, życie i jego fundamenty.

Innymi słowy dzięki grom dowiedzieliśmy się o otaczającym nas świecie, zadziwiająco dużo - tak dużo, że nikt by tego nie przewidział np. 200 lat temu.

Życie w symulatorze jeszcze 200 lat temu było niemal nieistniejącym tematem, a dziś dzięki filmom i grom - temat jest powszechnie znany.


Update:
Kolejny odcinek cyklu we wstrząsającym poście: Czy żyjemy w symulatorze? Cz. 2 Optymalizacja.

niedziela, 29 maja 2022

Dziwne Sygnały Uchwycone z Kosmosu Przeraziły Astronomów

Ciekawą kwestią jest możliwość dogadania się z kosmitami. Poruszane te tematy były nieco w takich filmach jak Kontakt (tu mój post) oraz np. Gatunek. Ja o tym wspominałem kiedyś na Polconie 2009 na wykładzie poświęconym między innymi właśnie temu filmowi.

Poniższy filmik przybliża w sposób podstawowy i przystępny to zagadnienie, bo faktycznie dogadać się jest bardzo trudno. Przykładowo, gdy ludzie uczą się języka obcego to pokazują "Ja jestem Tomek", to jest długopis, kubek itp. Tymczasem kosmitom nawet pokazanie zdjęcia lub modelu kubka, czy długopisu - nic nie powie...

Oto filmik, który w przystępnej formie wyjaśnia te zagadnienia, ale nie należy traktować tych informacji zbyt poważnie, ponieważ autor nie zna się na tym za dobrze, co podkreślają niektórzy w komentarzach. Niemniej jest to na pewno interesujący film dla każdego oraz podany w nieskomplikowany sposób:


Dziwne Sygnały Uchwycone z Kosmosu Przeraziły Astronomów

Jeszcze lepiej temat dogadywania się został ukazany w filmie UFO z 2018 roku - gorąco polecam ten film!;) Powyższy film jest dla przeciętnego, niewyedukowanego widza o niemal zerowej wiedzy, a film UFO to już prawdziwa uczta dla wymagającego i wyedukowanego widza!;)

czwartek, 21 kwietnia 2022

Technologia UFO - proroctwo czy przypadek?

Oglądałem właśnie na Discovery Science nowy program o strefie 51 i relacjonowano tam bardzo starą historię (dobrze mi znaną od lat) niejakiego Boba Lazara (Wikipedia).

Stwierdzono w tym filmie, że historie opowiadane przez niego w 1989 roku są dziś uznawane przez miłośników UFO za wiarygodne, gdyż do dziś przekazane informacje potwierdziły się, a nie na odwrót.

Z informacji tych wynika, np. że statki kosmiczne, które udało się przechwycić i badano je w Strefie 51 (a w przypadku Boba to obszar S-4 Poligonu Nevada) były zasilane prawie prostokątnym kryształem, który generował ogromne ilości energii.

Moja refleksja jest taka, że jeśli faktycznie to co mówi Bob Lazar jest prawdą, to tandetne filmy SF z ubiegłego wieku są znacznie bardziej bliskie prawdy niż mogliśmy się spodziewać. To właśnie tam możemy zobaczyć wiele świecących "lampek" i kryształów, jeśli ma być jakieś źródło energii to właśnie jest to jakiś wielki kryształ czy ogromny szklany przedmiot - fantazyjnie podświetlony.

Z punktu widzenia rekwizytora to jest to łatwe do wykonania a zarazem widowiskowe - czyli wszyscy są zadowoleni. Po co projektować skomplikowany mechanizm, kształt itp. skoro można dać świecidełko, migać nim i po sprawie;)

Tymczasem tak właśnie ma wyglądać technologia UFO??;)

czwartek, 14 lutego 2019

Największe odkrycie w dziejach człowieka!

Tym razem chcę Wam przypomnieć największe (lub jak kto woli jedno z największych) odkryć człowieka. Jednak mi chodzi o coś co naprawdę jest wielkie, wreszcie człowiek odkrył coś tak wielkiego, że słowo "wielki" po raz pierwszy w dziejach potraktowane dosłownie nie jest przesadzone, a pełnia jego zrozumienia u dostatecznie oświeconego umysłu wywołuje największy podziw, uniesienie intelektualne i ciarki na plecach!

O czym mowa?;)


Zacznę w skrócie tę niezwykłą historię od początku: człowiek obserwował wszechświat wszystkimi dostępnymi środkami od zamierzchłych czasów, obecnie technika się rozwija i w końcu zdecydowano się w latach 90. na wystrzelenie w przestrzeń kosmiczną HST, czyli teleskopu Hubble'a (Edwin Hubble - Wikipedia). Dzięki opuszczeniu naszej atmosfery, możliwe stało się przeniesienie obserwacji kosmosu do nowej ery (choć początkowo były z tym problemy...). Spodziewano się, że to spowoduje nowe odkrycia i faktycznie tak się stało, do dziś na podstawie obrazów z tego teleskopu napisano ponad 10 000 prac naukowych (!!!)

Trudno nie nazwać tego sukcesem, ale coś co (jak wielu uważa) przekracza pojęcie ludzkiej wyobraźni nastąpiło w bardzo nieoczekiwanym momencie...
W 1995 roku zdecydowano się skierować teleskop na dotąd uznawany za pusty obszar kosmosu. Przez 10 dni HST obserwował obszar o rozmiarach 144 sekund łuku.

W odpowiedzi osiągnięto obraz pełen ~3000 galaktyk!!!!!

Pracowicie przetwarzana najbardziej spektakularna fotografia w dziejach ludzkości jest do zobaczenia w tym miejscu.

Nie mam słów, aby opisać to wydarzenie!!


...warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że właśnie wystrzelenie teleskopu na orbitę pozwoliło na wykonanie takiego zdjęcia, wszelkie obserwacje z powierzchni Ziemi nie dawały rezultatów (zakłócenia atmosfery Ziemi itp.), dlatego uważaliśmy, że tam nic nie ma!
W taki sposób, ponownie dowiedzieliśmy się jakie jest znaczenie powiedzenia: widzieć jedynie czubek swojego nosa! ;)
...tylko tym razem dotyczyło to wszystkich ziemian ! ;)

Ot taki prztyczek w nos, jaki zgotowała nam natura! :P


Po więcej informacji dotyczących tego wydarzenia odsyłam Was do aktualnego numeru "Astronomii" (jedynego polskiego miesięcznika astronomicznego), który będzie dostępny w sprzedaży do końca lutego. Stosowny artykuł znajdziecie na stronie 36, a zatytułowany jest "Głębokie Pole Hubble'a".
W szczególności znajdziecie tam odpowiedź na pytanie jak rozumieć to zdjęcie i jak wyznaczyć ile jest faktycznie galaktyk, które można tym teleskopem obserwować (tu pojawia się zagadnienie zakresu widoczności - sfery, o której niegdyś była mowa). Oraz inne ciekawe dane i fakty z tym wydarzeniem związane. Natomiast w samym piśmie znajdziecie wiele pięknych, kolorowych zdjęć kosmosu wykonanych HST.
Miłej lektury! ;)

niedziela, 11 listopada 2018

Statek zwiadowczy starej cywilizacji?

Na blogu "Astronomii" (jedynego polskiego miesięcznika o tej tematyce) pojawił się w czwartek ciekawy artykuł o "Oumuamua", czyli owym domniemanym statku zwiadowczym. Autor relacjonuje o co chodzi oraz kto podał tak odważne interpretacje, tego kosmicznego śmiecia, który ostatnio przeleciał obok nas - zaskakując wszystkich.

Zapraszam do lektury tego ciekawego materiału pt. "Oumuamua to statek zwiadowczy wymarłej dawno cywilizacji?". Polecam, tym bardziej że co absolutnie niezwykłe nie tylko autor powołuje się na źródła, ale je podaje. Od dziesięcioleci nawet w "poważnych" gazetach nie podaje się ich, bo nie ma się na co powoływać, a tu blog i proszę bardzo - takie rzeczy bardzo doceniam !;)

piątek, 31 sierpnia 2018

Zmiany na lepsze

Miło jest mi Was poinformować o zadziwiająco ciekawych (z mojej perspektywy) zmianach w moim życiu, od tej środy mam nowego przyjaciela - ło ho ho ho! ;)

Moje dotychczasowe doświadczenia z przyjaźnią są takie, że znacznie przerasta ona zdolności przeciętnego człowieka (a przyjaźniom poświęciłem już wiele set kilobajtów e-maili, SMSów, lat itp.). Pomimo tego, że mój nowy przyjaciel nie jest nadczłowiekiem, trzymam kciuki, może tym razem uda się zbudować jakąś formę wartościowej relacji, mam nadzieję, że do końca świata...
...a to już niedługo;):P

wtorek, 10 kwietnia 2018

Book of the Dead - Unity Interactive Demo - Realtime Teaser

W kwietniu miała mieć miejsce premiera nowego silnika Unity (to taka obecna zabawka do robienia gier, która robi zawrotną karierę;) Oto przykład możliwości zaczerpnięty z "Book of the Dead":





Book of the Dead - Unity Interactive Demo - Realtime Teaser


Trzeba przyznać, że robi wrażenie, bardzo posunęły się do przodu takie technologie;) Przykładowo w 2012 roku pokazywałem nowe (wtedy) możliwości CryEngine 3 (wcześniej pisałem też o tym w 2008 roku) - jak widać od tamtego czasu takie technologie stają się coraz powszechniejsze i łatwiejsze w wykorzystaniu;)

Filmik o "Book of the Dead" podesłała Mary - dzięki wielkie!;)

niedziela, 7 stycznia 2018

Inne prawa fizyki

Czy zastanawiało Was kiedyś to co się znajduje poza obserwowalnym obszarem Wszechświata?
Może dalej są inne prawa fizyki? (odpowiedź dzisiejszej nauki na dole tekstu)

Wg. obecnych szacunków sfera owej "widzialności" ma średnicę około 92 miliardów lat świetlnych, czyli 8,8 ×1026 metrów.


Zachodzą tutaj też zadziwiające zależności, niektóre z nich to:
  1. rząd wielkości stosunku promienia obserwowalnego Wszechświata do promienia protonu wynosi 1039
  2. rząd wielkości liczby atomów w obserwowalnym Wszechświecie jest równy około 10(2x39)
Więcej na Wikipedii: Widzialny Wszechświat.

Fizyka (astrofizyka) zajmuje się tymi zagadnieniami od dawna i to bardzo szczegółowo, kiedyś nie potrafiono odpowiedzieć na pytanie (choć teoretycznie): czy prawa fizyki mogą się zmieniać tam gdzie nie widzimy, bo jak nie widzimy to możemy jedynie ekstrapolować nasze dotychczasowe doświadczenia. Czyli wróżyć, nie mając faktycznie pojęcia i żadnych faktów, które by to potwierdziły lub zaprzeczyły.

Nietrudno sobie wyobrazić, że świat jest znacznie większy niż obecnie dający się zaobserwować. Owa sfera w ostatnich stuleciach wciąż się powiększała (obecnie np. dzięki teleskopowi Hubble'a 1990 r.). Skoro cały czas obserwowaliśmy zależność, że im dalej spojrzymy tym więcej światów zobaczymy (taki WYSYWIG (Wikip.), czyli tu IDSTWŚZ :P ) to przyzwyczailiśmy się, że dalej wciąż czekają na nas nowe światy/galaktyki.

No dobrze, ale ile razy większy jest świat, którego jeszcze nie znamy?
Dziesięć razy? Tysiąc? Kwadrylion?

Znając obecne wielkości kosmiczne można spokojnie założyć, że może być o wiele większy... np. nawet o tyle razy, że ilość zer nie zmieściłaby się na stadionie;) A może jest nieskończony?

A jeżeli jest skończony, ale np. bardzo, bardzo duży, np. 999999x×10999999999 (tak z głowy;) ) to chyba nikt rozsądny nie da sobie głowy uciąć, że wszędzie jest ta sama fizyka co u nas...

Może się to zmienia? Może nawet np. co 5 czy 15 takich wielkości?

Zgodnie ze zdaniem Alberta Einsteina warto zadawać takie pytania. Warto sobie też zdawać sprawę z tego jak mało wiemy i jak niewiele możemy zakładać.


Ja takie pytanie zadałem sobie na studiach, miałem bardzo nudne (w ogromnej ilości) zajęcia z fizyki, nasz fizyk sprzedał nam swój skrypt, a ja chyba byłem jedynym studentem na roku, który ten skrypt w dużej mierze przeczytał;)
W nim między innymi był rozdział dotyczący astrofizyki oraz garść wzorów dotyczących właśnie tej sfery.

Na jakimś ustnym zaliczeniu (na każdych laborkach miałem takie do bólu) zapytałem się go o to co się znajduje poza tą sferą, czy mogą się gdzieś tam daleko zmieniać zasady fizyki?

Od tej rozmowy moje zaliczenia zaczęły zupełnie inaczej wyglądać!;) Po prostu wykładowca nabrał do mnie pewnego zaufania i dzięki temu nie dopytywał do samego dna, bo wierzył bardziej w to co mówię i piszę. To była spora ulga, bo zwykle to bardzo cisnął i maglował wszystkich, a jak ktoś czegoś nie wiedział to wrzeszczał bardzo głośno...
(w sumie to miał sporo racji bo jednak po wstępnej edukacji wszyscy powinni znać matamę, a mnie to nawet z chemii przepytywał...)


Wracając do pytania o to czy prawa fizyki mogą się zmieniać i jaki może być tego powód, to okazuje się, że nauka dziś zna odpowiedz na to pytanie - choć na razie tylko teoretycznie (tak jak wcześniej pisałem: nie widzimy, nie mierzymy - nic nie wiemy na pewno), ale i to jest już sporo:
    Teoria strun sugeruje, że „energia próżni” naszego Wszechświata może nie być „prawdziwą” energią próżni absolutnego Wszechświata. W takim wypadku mówi się o próżni fałszywej. Mogą również istnieć inne wszechświaty o innej wartości energii próżni i, co za tym idzie, innych prawach fizyki. Energia próżni może spaść ze swojego lokalnego minimum do innego minimum i mówi się wtedy o rozpadzie próżni. Taki rozpad może zajść samoistnie dzięki fluktuacjom kwantowym lub może zostać wymuszony przez bardzo wysoką energię. Według teorii strun, Wielki Wybuch był właśnie rozpadem próżni w innym wcześniejszym Wszechświecie.

    Rozpad próżni występuje też w teorii inflacji. Według niej, nasz Wszechświat miał się narodzić z polem Higgsa w stanie próżni fałszywej. Pole to następnie rozpadło się, co skutkowało wykładniczą ekspansją Wszechświata oraz uzyskaniem masy przez niektóre cząstki elementarne.
Powyższy cytat pochodzi z hasła Energia punktu zerowego (Wikipedia), czyli siły, która jest odpowiednikiem mocy znanej z Gwiezdnych Wojen i została potwierdzona eksperymentalnie (zadziwiająco spójna z opisem struktury galaktyki przedstawionej przez Bena w IV epizodzie).


Inne prawa fizyki? Rozbudza to moją wyobraźnię;)
Może kiedyś zrobię o tym grę;)

wtorek, 26 września 2017

Gwiazda Śmierci w realu !

Nie wszyscy wiedzą, że w naszym układzie słonecznym znajduje się ciało niezwykle podobne do stacji kosmicznej znanej z filmów Gwiezdne Wojny !


Mimas jest bardzo małym księżycem Saturna, odkrytym w 1789 roku. Mimo swych niewielkich rozmiarów, jego drobna grawitacja jest w stanie utrzymać go w kształcie bliskim sferycznemu. Nazwa Mimas pochodzi z mitologii greckiej, w której Mimas był jednym z gigantów.



Nietrudno zauważyć, że najbardziej charakterystyczną jego cechą jest gigantyczny krater o nazwie Herschel. Ma on średnicę 139 km, co stanowi około 1/3 średnicy całego Mimasa. Po jego środku znajduje się wzniesienie o wysokości 6 km. Krater ten jest pozostałością po gigantycznym zderzeniu, które nie ma sobie równych pod względem rozmiarów (w stosunku do wielkości całego księżyca). Przy takim stosunku po uderzeniu może nastąpić całkowity rozpad ciała niebieskiego.

Mapa Mimasa (NASA)


Wielu może zastanawiać niezwykłe podobieństwo Mimasa do Gwiazdy Śmierci, czyli gigantycznej stacji kosmicznej o sile rażenia zdolnej niszczyć całe planety. Pytanie, czy twórcy filmu chcieli się wzorować na znanych nam ciałach niebieskich, czy może był to zbieg okoliczności ?
A może celowo G. Lucas chciał zasiać w naszych głowach strach ??

Mimo, że Mimas (:D) znany był już w XVIII wieku, to jednak Twórcy filmu nic o jego wyglądzie nie wiedzieli, gdyż pierwsze jego zdjęcia pochodzą z roku 1980 czyli 3 lata po premierze pierwszej części Gwiezdnych Wojen.

Ciekawe czy Lucasowi przeszły ciarki po plecach... ;):)


Tematem podobieństwa Mimasa do Gwiazdy Śmierci zajął się serwis astrobio.net, w wymownym tekście pt. "Tiny Moon is No Space Station" :)

(News z 26 X 2008! Może nie uwierzycie, ale takich tekstów po latach uzbierało się obecnie czterysta! Serio, bez jaj! Mogę sobie codziennie przez ponad rok publikować gotowe posty;)

środa, 12 października 2016

Lecimy na Marsa?;)

Ostatnio świat obiegła informacja, że Elon Musk chce posłać milion ludzi na Marsa. Może najpierw zarysuję kim jest sam Elon, bo nim skorzystamy z zaproszenia musimy wiedzieć z kim mamy do czynienia;)

Elon Musk uznawany jest dziś za słynnego przedsiębiorcę i filantropa, posiada majątek wynoszący 13,1 mld USD, nie jest to żaden przypadek, gdyż niegdyś założył system płatności internetowych PayPal oraz firmy SpaceX i Tesla Motors. Zagrał też epizodyczną rolę w filmie Iron Man 2, w tym zdjęcia do filmu były realizowane właśnie w jego zakładach SpaceX (czyli zręczny marketingowiec). Jeszcze mniej znany jest z tego, że zafascynowany grami Atari (i Intellivision) w wieku 12 lat (1984 rok) zakodował grę Blastar, a za udostępnienie źródeł magazynowi PC otrzymał 500 dolarów.

Czy możemy wierzyć szefowi producenta, który stworzył najpopularniejszy obecnie elektryczny (i pierwszy na świecie autonomiczny) samochód osobowy Tesla Model S?
No cóż... jeśli komuś wierzyć to właśnie takiemu człowiekowi, choć odnośnie miliona ludzi na Marsie to bardziej odczytuję to jako kolejny udany zabieg PR niż coś za co można go pociągnąć za język.

Ja o podróżach kosmicznych marzę od małego, więc jeśli ktoś miałby rozbudzić moją wyobraźnię to właśnie Elon Musk. Tak bardzo pragnę tego, aby coś się zaczęło dziać... a nic się nie dzieje.

W 2013 roku dałem temu upust pisząc posta o dalekich podróżach kosmicznych oraz wylądowaniu na Marsie, obecnie Elon idealnie wpasował się w moje marzenia. Przy okazji rozwiązania przychodzą z zupełnie innej strony niż ja to wtedy prognozowałem, jednak wyścig wydaje się że na dobre wystartował!


Mars (źr. oryginału Wikipedia)

Słów Elona Muska nie traktuję bardzo poważnie, bardziej traktuję jako wizję rozpostartą przed ludzkością, przez wizjonera. Dokładnie w tym się z nim wręcz bardzo zgadzam i popieram w całej rozciągłości: lećmy w kosmos, jest przecież taki piękny, nieznany i jak to powiedział klasyk "jest ostatnią (niepoznaną) granicą dla człowieka". Do dzieła!;)

wtorek, 16 lutego 2016

Przyszłość personalnej rozrywki?

Jak można w łatwy, ale skuteczny sposób dostosować rozrywkę do konkretnego widza? Wyobraźcie sobie, że dziś w nocy się mi to przyśniło!;) Miałem bardzo inżynieryjny sen ;)

Pomysł jest następujący: w prosty nieinwazyjny sposób komputer na bieżąco monitoruje stan widza lub gracza i w ten sposób dostosowuje dawkowanie treści zawartej w filmie lub grze. Dziś reżyser mając pod ręką treść uznaje, że w tym i w tym momencie ma "zaatakować" jakąś treścią lub znaczącą zmianą fabuły itp.

Co by się stało gdyby jednak komputer wiedział w jakim stanie znajduje się widz? Wtedy możliwe by było wydłużanie (nawet nieznaczne) czasu, w którym jest uspokojenie widza, przed tym "atakiem", a następnie można manipulować nasileniem i czasem tego emocjonalnego uderzenia.

Czy technicznie jest to możliwe? Z punktu widzenia treści nie ma problemu, w grach komputerowych byłoby to najłatwiejsze bo tam treść już jest przygotowana do tego, choć na wzór filmów obecnie się ustala z góry jak co ma wyglądać. Podobnie w filmach jest to możliwe, co prawda powodowałoby to potrzebę podzielenia treści na konkretne składowe (muzyka, obraz, animacje przejścia itp.), jednak ich użycie już nie stanowi problemu.

No dobrze, ale jak badać stan tego specyficznego pacjenta? Z tym również nie ma problemu, śniło mi się, że to jakiemuś inżynierowi wyjaśniałem (wszystko było tak zgodne z faktami i tak oczywiste - że teraz bez żadnych zmian to wam wyjaśniam). Można to realizować na kilka sposobów, a w śnie wyjaśniałem dwa badania: tętno oraz tzw. GSR (Wikipedia) - jest to badanie proste, nieinwazyjne, tanie i wystarczająco skuteczne do tego zastosowania (stosuje się to w medycynie, psychologii itp. więc traktuje się GSR poważnie).

Myślę, że fajna rzecz!;) To by mocno podwyższało "przeżywalność" danego filmu czy gry, dostosowując dane wydarzenia do aktualnego stanu widza/gracza. Mógłby zostać wyeliminowany problem tego, że z danym filmem widzowi się jest trudno utożsamić, wciągnąć itp. Dodatkowo sami moglibyśmy tym systemem sterować, podejmując decyzję jak bardzo chcemy konkretne doznania wzmocnić lub osłabić. Przykładowo może nam zależeć na zwiększeniu współczucia czy innych uniesień, a zniwelowania innych. Jeśli mielibyśmy nastrój na mocne uduchowienie nie ma sprawy, jeśli na jakiś koszmar - też nie stanowi to problemu. A może właśnie chcemy ten materiał obejrzeć, bez zbędnego przeżywania? W tym wypadku można zniwelować wszelkie zabiegi, a nawet film przyspieszyć, tak aby skupić się jedynie na treści.

A wyobrażacie sobie (na max ustawieniach) jakie wrażenie wywoływałby wtedy horror?!

czwartek, 12 lutego 2015

Terminator na twoim podwórku?

Na fejsbuku Kuba zamieścił interesujący filmik:


Introducing Spot


Bardzo fajna zabawa z zakresu robotyki, ubrać go w skórę i może robić za dużego psa;)

Tak... bardzo przyjemnie się ogląda, jednak warto się zastanowić na tym, że wszystkie firmy zajmujące się takimi mechanizmami, oprogramowaniem, a nawet uczelnie nie robią tego po to, aby taki pies biegał po twoim trawniku. Takie rzeczy się opracowuje po to, aby je sprzedać... a komu? np. do zastosowań wojskowych. Zamiana takiego mechanicznego cuda w terminatora to kwestia przeróbki, którą dokona przedszkolak !

Jakie szanse w ucieczce ma człowiek, gdy atakuje go robot, którego nie da się przewrócić??

Myślę że to przerażające, prawdziwy terminator, który być może już czeka gdzieś w fabryce lub jednostce wojskowej wcale nie musi posiadać ludzkiej skóry jak ten filmowy, a będzie równie zabójczy...


Jeśli nie jest zaznaczone inaczej (lub nie jest zaznaczone wcale) zamieszczone ilustracje pochodzą z Wikimedia Commons lub są mojego autorstwa.


Ta strona używa cookies oraz innych technologii Google (i innych firm w specjalnych dodatkach po prawej stronie) w celu prawidłowego działania tej stronki (jej elementów jak np. ankiety, reklamy itp.) oraz zbierania statystyk. Korzystanie z tego bloga powoduje zapisywanie typowych plików na Twoje urządzenie (np. komputer, tablet itp.) o ile w ustawieniach przeglądarki nie zmienisz tego.

W UE się ludziom w głowach przewraca, więc dla świętego spokoju zamieściłem to absurdalne ostrzeżenie...