Pokazywanie postów oznaczonych etykietą edukacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą edukacja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 lipca 2026

Psychologia tłumów wielbicieli piłki nożnej

O co chodzi gdy ktoś nie chce oglądać finałów? Z czym się to wiąże? Zadawałeś sobie kiedyś takie pytania?

Bardzo ciekawy i wielowątkowy materiał, który wyjaśnia o co tu chodzi - daje to wiele do myślenia o sobie i o innych. Bez względu na to czy lubisz wrzeszczeć z tysiącami ludzi na stadionie czy nie, myślę że to będzie dla ciebie bardzo interesujący materiał:

Psychologia ludzi, którzy nie oglądają piłki nożnej

czwartek, 23 kwietnia 2026

Wywiad z Avi Loebem o wszechświecie

Wywiad z astrofizykiem z Harwardu Avi Loebem:


„To dziś jedyny obiekt astronomiczny wnikliwie badany w USA przez CIA!” | Avi Loeb (Harward)

Bardzo podoba mi się szerokie, głębokie i optymistyczne patrzenie na wszechświat (i jego historię oraz przyszłość), które prezentuje Avi Loeb.

Kilkukrotnie podkreślił, że dołujące są prymitywne i bezsensowne tematy, które poruszane przez dziennikarzy... jak tu się z tym nie zgodzić!

piątek, 12 grudnia 2025

Tego nikt nie zamawiał - a dobrze się bawiliśmy!

Ciekawej rzeczy niedawno doświadczyli wszyscy Polacy, nikt do takiej refleksji nie doszedł, więc warto, abym ja Wam naświetlił co się właściwie stało.

W połowie bieżącego roku odbyły się wybory prezydenckie, w których wybraliśmy siódmego prezydenta. Wybory inne niż wszystkie wcześniejsze pod wieloma względami (np. tutaj była o tym mowa albo tutaj (o rolnikach)).

Jednak ostatecznie okazało się, że wybory zamieniły się w takie masowe szkolenie społeczeństwa z zakresu psychiatrii - szok, ale naprawdę tak było!

Najciekawiej było na początku, kiedy kandydatów było bardzo wielu. Wtedy prawie każdy kandydat starał się skupić na sobie uwagę oraz zabiegać o wyborców.

Szczególnie to ostatnie było sporym (i miłym) zaskoczeniem, bo po zaoraniu i zwasalizowaniu największych mediów w Polsce (TVP, TVN i POLSAT - np. Szef RMN: TVN i Polsat to infrastruktura krytyczna (www.wirtualnemedia.pl)), widz był już znudzony tym, że politycy jedynie na niego warczą, wrzeszczą i wymagają z poczuciem niczym nieuzasadnionej wyższości intelektualnej i moralnej - a tu raptem taka zmiana, z agresji do kultury, uprzejmości, a nawet chcę podkreślić niektórzy naprawdę mieli coś do powiedzenia, więc można sobie było usiąść przed TV i posłuchać;)

W takich okolicznościach i takiej agresji i jadu jaki się do dziś leje z mediów (również tych w necie), taka zmiana to wprost szok poznawczy!

Nie dziwi więc, że Polakom się bardzo wybory podobały, a debaty organizowane przez różne ośrodki medialne cieszyły się naprawdę dużą oglądalnością, o której mogą jedynie pomarzyć najlepsze programy tych stacji z wcześniejszego okresu.


Szkolenie psychiatryczne w praktyce


Nikt nie zamawiał, a to właśnie otrzymaliśmy. Oczywiście przeciętny Polak nie jest w stanie o psychiatrii powiedzieć absolutnie nic, nawet nie zadając tak "trudnych" pytań jak: ile rozróżniamy rodzajów narcyzów lub czym się różni histrioniczność od histeryczności :P

Tymczasem z zaskoczenia, czy ktoś ma pojęcie czy tylko mgliste, mieliśmy tak piękne szkolenie psychiatryczne, że aż miło było popatrzeć;)

W uproszczeniu można powiedzieć, że politycy zaczęli do nas mówić ludzkim głosem, więc po wylewie w TVP, TVN i POLSATcie: buty, arogancji, bufonady, agresji (a w TVP nawet przemocy) i morza kłamstw - raptem zawitała do debaty normalność (w obu znaczeniach).

Kontrast między jednym a drugim był kolosalny i właśnie ten kontrast w Polakach rodził tak pozytywne emocje. Na tym kontraście również oparte było to szkolenie psychiatryczne - takie praktyczne, studium przypadku :P
Im bardziej zagłębialiśmy się w rozpoznanie różnic w tym kontraście tym lepiej poznawaliśmy praktyczne zagadnienia psychiatrii.


Otwarcie należy tutaj zaznaczyć, że po prostu część z kandydatów ma małe lub większe, a nawet poważne zaburzenia psychiczne - mówiąc otwarcie (potocznie) są kompletnymi psycholami. Ale jak to zwykle bywa, po niektórych nie było tego widać - bo oni właśnie tak się kamuflują, jednak do czasu i tutaj właśnie ponownie mieliśmy bardzo pouczające szkolenie praktyczne, że ktoś kto się nam zdawał normalny, to przecież nie przestał nim być w czasie debaty prezydenckiej, tylko wreszcie mogliśmy go poznać i dostrzec to czego wcześniej nie było widać.

W tych wyborach był jeden z kandydatów, który wywoływał najostrzejsze reakcje tych, którzy są całkowicie normalni i ponownie było to zachowanie właściwe i można w tym kontekście powiedzieć "zdrowe".

Otóż jeden z kandydatów okazał się taaaakim psycholem... tak zaawansowanym, że od siebie wszystkich odstraszał (włącznie z innymi kandydatami, czy dziennikarzami). Tak w ciemno mogę powiedzieć, że najprawdopodobniej jest na co dzień niezwykle niebezpiecznym człowiekiem i to w pełnym znaczeniu słowa "niebezpieczny".

Tu warto obalić pewien mit, że człowiek ciężko chory psychicznie to taki: milutki, bezbronny "dzieciak" z pustym uśmiechem - o jaki byłby świat piękny, gdyby tak było! Problem polega na tym, że z jednej strony to właśnie są to super niebezpieczni ludzie w tym sensie, że bardziej niebezpiecznych psychiatria nie zna. Z drugiej strony, że niestety oni skupiają się na tym, aby właśnie wchodzić między normalnych i mącić im życie - co niezwykle komplikuje nam wszystkim spokojne funkcjonowanie (bo musimy sobie z tym np. radzić).

Inną kwestią jest to, że tzw. psychofag garnie się często do tłumów ludzkich oraz do tego, aby nimi rządzić, co się przekłada na ponadprzeciętną ich reprezentatywność w polityce, czy na wysokich stanowiskach w corpo (czyli dla nas są wyzwaniem - naprawdę na co dzień).

Po drugiej stronie mieliśmy ludzi całkiem normalnych: otwartych, niezakłamanych, sympatycznych, którzy mają wiele do powiedzenia (pomysły, rzeczy którymi mogli zaskarbić naszą sympatię). Mimo że wielu naprawdę świetnych kandydatów odpadło w pierwszej turze, jestem całkowicie pewien, że zapadli w ludzkiej pamięci.
Nawiasem jeden z nich właśnie w tym czasie powiedział, że Polska polityka upadła tak nisko, że musimy wprowadzić badania psychiatryczne kandydatów, bo sytuacja jest dramatyczna - i ja oczywiście całkowicie się z tym poglądem zgadzam. Za dużo się w ostatnich latach naoglądałem chorych, patologicznych kłamców, zapatrzonych w swoją wspaniałość dużych dzieci (nawiasem mówiąc patologiczny kłamca i zapatrzony w siebie jest odrzucającym agresorem, bo ani jednego ani drugiego epatowania nie zamawialiśmy. Specjaliści tutaj mówią o upartym "przekraczaniu naszych granic" jako sposobie funkcjonowania takich ludzi).

Byli też kandydaci, którzy są "letni", tzn. za zupełnie normalnych ich uznać nie można (bo da się ich zdiagnozować), ale radzą sobie bardzo dobrze np. niekoniecznie chcą nam kłamać, czy też być wobec nas agresywni (w taki czy inny sposób - a z tym jest problem bo najczęściej ludzie nie rozpoznają wszystkich rodzajów agresji).

Jeszcze inni obdarzeni sporą dawką narcyzmu, byli tak mili i przekonujący, że nawet potrafili zyskać sympatię wyborców, pomimo braku szans na wygraną.

Szczególnym przykładem był jeden z kandydatów, który ponoć (choć ja w to nigdy nie wierzyłem i miałem rację jak się dziś okazuje) miał szanse zdobyć wysokie miejsce. Uznano, że trzeba na tym "instrumencie" zagrać - ale jest to instrument obusieczny - jeśli ktoś się szykuje na wygraną, to hieny i kanalie rzucą się właśnie na niego.

Tak właśnie się stało, jakiś funkcjonariusz na żądanie jakiegoś przestępcy - pewnie premiera albo jakiejś kreatury ministerialnej - doszperał się, że ma papiery na to, że on ma zdiagnozowany Zespół Aspergera. Bardzo szybko znalazła się hiena dziennikarska, która podała to usłużnie do publicznej wiadomości...

Tak to kanalie (to też jest do zdjagnozowania, ale zwykle są to trudne psychiatryczne nazwy), przestępcy (to określa kodeks karny lub może się tym zająć np. Trybunał Stanu itp.) i hieny starały się namieszać w tych wyborach (z punku widzenia samej demokracji to takie działania są całkowicie niedemokratyczne i zwrócone przeciwko państwu, w którym dane wybory się odbywają, no ale z kanaliami i przestępcami się nie dojdzie do porozumienia, bo przecież właśnie to ich odróżnia od normalnych ludzi - wiec nie staną się normalni tylko dlatego, że ktoś ich do tego przekona... cały czas będą sobą).
Źródło obrazka

Nooo... odrażający numer wykręcili mu wyciągając takie informacje o stanie zdrowia na światło dzienne (bo pamiętajmy, że wprowadzenie obowiązkowych badań dla kandydatów nie jest równoznaczne z publikowaniem wyników badań!), ale widocznie te ludzkie karykatury były naprawdę bardzo przestraszone, że wygra...

Ten właśnie kandydat, ostatecznie nie wygrał, ale ustosunkuję się do jego problemów. Oglądałem go bardzo uważnie i bardzo dobrze sobie radził przed kamerą, choć popełniał błędy, których inni kandydaci nie popełniali - a ja ma mu tych błędów nie zapomnę, bo w mojej ocenie zrujnował sobie wszelkie szanse na zwycięstwo.

Tu jednak pojawia się ciekawostka, mój brat powiedział, że przypadkiem znalazł się na jego wiecu w jakimś mieście. Podkreślił on, że robi fatalne wrażenie na żywo (a nie przed kamerą), że to co zobaczył było płaskie, kanciaste i bez polotu. Właśnie tutaj widzimy różnicę pomiędzy innymi kandydatami, którzy nie popełnialiby takich błędów jak on.
Jednak to go przecież nie wyklucza z życia politycznego, szczególnie że mieliśmy nie raz osoby które nie były "medialne", a były premierami nie raz i nie dwa razy! (wielokrotnie opisywałem takie przypadki na tym blogu).

Jeśli mówimy o kandydatach, którzy pięknie zdruzgotali sobie potencjał osiągnięcia naprawdę wiele przy okazji wyborów, to takim czarnym koniem tej "malinowej" konkurencji był Artur Bartoszewicz (doktor nauk ekonomicznych i wiele więcej). Widziałem jego wcześniejsze wystąpienia w internecie i był tam idealnym kandydatem: z wiedzą, z dużym poczuciem humoru (w tym dystansie i luzie w kontaktach medialnych), dużą świadomością obecnej sytuacji na świecie - coś niesamowitego, bo innych kandydatów zjadał na dzień dobry. Tymczasem w czasie trwania wyborów wypadł... hmmm... powiedzieć, że źle to nic nie powiedzieć...
Wszyscy ci, którzy go wcześniej nie znali, nie mieli nawet pojęcia, że np. w wiedzy czy ilorazie inteligencji to inni kandydaci nie mieli z nim szans. A tak to teraz pewnie mało kto go pamięta.


Główne starcie


Tu skupię się na najciekawszym psychologicznie przypadku, który w 100% jest zaburzony (z resztą pisałem o tym może nie wprost, ale już lata temu mogliście przeczytać o nim na tym blogu).

Na wstępie przypomnę, że przegrany miał jakąś fatalną "awarię" w pierwszej turze, która nie umknęła uwadze mediów (no oczywiście poza TVP i TVN gdzie mówiono o nim wyłącznie jako o nieomylnym mężu stanu, który odmieni oblicze Ziemi!). Coś się stało i chłopak ledwo stał na nogach...

W rozmowie z miłośnikiem jego "opcji" (wtedy) mocno obstawałem przy tym, że gostek miał poważne problemy zdrowotne. Inna sprawa, to zupełnie bez żartów wybory są bardzo intensywne i kondycję czy też krzepę trzeba mieć, a takie stanie w studiu (w tym wypadku zadaje się) 3 godziny też do łatwych nie należy. Mój rozmówca jednak obstawał, że nic mu nie jest (kto im do głów wkłada takie rzeczy?), więc ja odparłem: ok, ale tam obok niego stał cały długi rząd pozostałych kandydatów, którzy też musieli tam stać przez tyle godzin, ale tylko on wyglądał jakby miał zaraz paść...
...rozmówca nie miał już argumentów (dziwne, że w ogóle próbował dyskutować z faktami).

Jednak obecnie moja teoria na to co się wtedy stało w tym studiu jest z gruntu odmienna:

W mojej ocenie on nie miał wtedy ataku serca (bo tak wyglądał na zdjęciach, które obiegły internet), tylko biedak bardzo, bardzo cierpiał psychicznie.

W mojej ocenie, już po wejściu do studia czuł się źle z tym tłumem tak różnych ludzi i tak bardzo różnych od niego samego (pewnie dlatego TVP w likwidacji chciało zrobić debatę tylko z nim (!)(trudno uwierzyć, ale naprawdę tak wymyślili!), choć to nie wypaliło bo inni kandydaci się w Końskich do niego wprosili. Jednak chciano mu zapewnić pełen komfort bez tłuszczy...).

Potem miał stać kilka godzin i słuchać tego co mają do powiedzenia, a po pierwsze (a wiemy jak taki człowiek myśli z psychologii, czy psychiatrii) go to nie obchodziło co oni mają do powiedzenia, bo to on ma tutaj wygrać wybory, a po drugie nie był przyzwyczajony będąc prezydentem Warszawy do tego, aby kogokolwiek słuchać choć 5 minut, a co dopiero godzinami!

Inna kwestia, że nie jest też przyzwyczajony do tego, aby ciężko pracować, było to widać zarówno wszędzie tam, gdzie podczas wyborów się pojawiał (mówił co miał do powiedzenia i szybko znikał - a nawet jest nagranie jak spędzenie nieco czasu ze śpiewającymi kobietami (Kurpiowskie to były?) zmęczyło go bardzo mocno), ale też w pracy zawodowej. Ator powiedział na swoim kanale, że jego dobry kolega mieszka obok niego i w życiu nie widział, aby on rano leciał do pracy do ratusza, co pokazuje, że gostek od lat do pracy nie przychodził, aby się nie przemęczać (i nie znosić obecności innych pracowników, o których wiemy jakie ma zdanie - psychiatria ma nawet pewność co do tego).

Źródło obrazka

Wiąże się to też oczywiście, z przyzwyczajeniem oraz odzwyczajeniem właśnie np. od długich rozmów z przeciętymi ludźmi, petentami, wyborcami itp. a o dyskusji merytorycznej nie wspominając. Będąc na co dzień w pracy jednak trzeba się takimi rzeczami zajmować.

Kolejną kwestią jest to co (całkowicie!) jesteśmy pewni jak funkcjonuje psychika takiego gostka. Jego położenie (w tym studiu) z jego punktu widzenia, wyglądało tak: co ja tu robię?? Dlaczego oni mnie taaaaaaaaak męęęęęczą! CO... oni ode mnie chcą?? Mam wygrać i basta! Po co ja tu jestem? Nie mam już sił! Mogłem sobie siedzieć w domu, a tu obok mnie ciągle gada jakaś zgraja durni!

On cierpiał psychicznie.
I piszę to bez złośliwości ani bez żartów - serio: cierpiał.

Jakby tego było mało ktoś się wtedy wygadał, że jego stan w trakcie trwania wyborów jest tak zły, że ma opiekę psychologa. Oczywiście opiekę psychologa można mieć z różnych przyczyn, ale to że akurat ten temat stał się głośny i idealnie on współgra z moją teorią tego co się działo - obstawiam, że właśnie tak było, a psycholog stawał na głowie, aby opanować jego ciężkie stany.

Inna sprawa, że jakoś sobie nie przypominam, aby o jakimkolwiek innym kandydacie mówiło się wtedy, że jego stan jest tak zły, że ma stałą opiekę psychologa. Czyli nawaliło mu zdrowie i/lub psychika jak widzimy na zdjęciach - a sami sobie skreślcie co wolicie:P

Wprost przeciwnie, miałem wrażenie, że wielu kandydatów (może bez szans) czuła się jak ryba w wodzie, tam gdzie psychol wpadał w szał, wrzeszczał, kłamał i szantażował, tam pozostali kandydaci naprawdę rozwijali skrzydła i to z pogodną miną, spokojnie przedstawiali swoje punkty widzenia. Chętnie spotykali się ze zwykłymi ludźmi, a nawet widziałem, że ludzie chętnie się z nimi spotykali i naprawdę kochali, szanowali swoich kandydatów!


Jeśli mówimy o psychiatrii (wracając do debaty) to bardzo ważną kwestią tutaj (jest to taki nawet tester, czy ktoś jest zdrowy - czy "narwany"), coś co chyba głownie zapamiętaliśmy z tej debaty:
    Pan kłamie... Nie to pan, Przepraszam, ale pan kłamie, to pan kłamie...
(używali tu trochę innych słów, ale o to chodziło - można sobie sprawdzić)

No trochę szkoda naszego czasu na oglądanie czegoś podobnego, inna kwestia gdyby to oglądali psychiatrzy - wtedy to oczywiście byłoby niezbędne, ale zwykłym ludziom to jest niepotrzebne.

Na pewno warto posiąść taką zdolność i rozróżniać kto kłamie, gdy dwóch sobie to na przemian zarzuca. Zapewniam was, że każdy średniej klasy psychiatra patrząc na to miałby pełną jasność co tu się dzieje.

Przypomnę skecz Benny Hilla: Który z polityków kłamie? Obaj!
:D
Nie... to tylko tak na rozluźnienie, bo uważam, że o psychiatrii to trzeba na luzie i z poczuciem humoru;)


Byliśmy świadkami jeszcze jednego bardzo ciekawego zjawiska:

Ów kandydat co przegrał, przecież już w jednych wyborach w Polsce brał udział i również przegrał (obecnie się o nim mówi "przegryw" i raczej już mu się nie uda od tego uciec, co go kompletnie eliminuje ze startu w kolejnych wyborach, no chyba że kanalie (przypominam to jest jednostka chorobowa) będą tak bardzo zdesperowane, że go poślą po raz kolejny (tzw. pusta ławka - typowe). Jednak wtedy szalona desperacja nie uratuje przegranej kwestii).

Dlatego warte podkreślenia jest to, że gdy startował poprzednio to naprawdę pozował na świetnego, prężnego, młodego(!), nowoczesnego polityka, zaskarbiał sobie sympatię ludzi, którzy widzieli w nim te pozy, które były maskami (które on zakładał). Z punktu widzenia politycznego - działało to jak bajka (choć jakimś cudem przegrał).

Tymczasem w tegorocznych wyborach widziałem radykalną różnicę: maski opadły, mimo że i on i jego sztab bardzo mocno pracowali nad wizerunkiem, to naprawdę duża część wyborców szybko spostrzegła: król jest nagi! (widać to było wyraźnie w necie, było to też mierzalne w badaniach).

Te triki, które wcześniej mu wychodziły i działały na masach, teraz magicznie przestały działać, wielu ludzi widziało w nim: sztywniaka, dzieciaka, człowieka kompletnie niewiarygodnego itp. To była prawdziwa magia na naszych oczach.

Miało to odzwierciedlenie w ruchach społecznych i oddolnych inicjatywach jak Zorro, Batman, Spider-Man, czy hasła na stadionach - które pokrótce świadczyły właśnie to: król jest nagi i my się z tym nie zgodzimy, choćby policja miała robić na nas obławy tygodniami (co faktycznie miało miejsce np. To nie żart. Policja wdarła się do hotelu, by zatrzymać Batmana protestującego przeciwko Trzaskowskiemu! Są nagrania (wpolsce24.tv)).

Dla mnie jest to fenomen, aby człowiek, który wcześniej tak dobrze sobie radził, który porywał tłumy Polaków w każdym mieście przez całą (poprzednią) kampanię - raptem stracił to coś i charyzmę (choć nieco mu jeszcze zostało).

Obstawiam, jakieś głębokie zmęczenie, może właśnie brak kondycji (może męczył się za szybko), może to był brak kondycji psychicznej, nie wiem co to było, ale właśnie takie niewielkie zachwianie jednego z tych elementów prowadzi do takiej klapy (którą dla mnie były jego popisy). Naprawdę niewiele zabraknie, a wali się wszystko!

W czasie wyborów prezydenckich po prostu jesteśmy na świeczniku, każdy na nas patrzy i może sobie na YT przewinąć jak zauważy coś dziwnego. Tu nie da się nic ukryć, każdy psycholog wam to wyjaśni - po prostu nie da się.


Na koniec mogę powiedzieć, że psychiatria to jest taka nauka, która wyjaśnia kto jest kim, jakie maski zakłada, dlaczego kłamie jak najęty, dlaczego wpada w furię (i to jaką!), która mówi, że gdy maski opadają to widzimy tego kandydata takiego jakim naprawdę jest.

On się nie zmienił, cały czas był tym kim był, ale maski pasowały jak ulał... i przestały.

Sztuka psychiatrii polega na tym, że gdy maska jeszcze nie opadła, albo w zanadrzu jest cała przyczepa masek, aby szybko się zorientować, że np. ten człowiek jest patologicznym kłamcą (oraz np. dlaczego), albo jak to się mówi "ma parcie na szkło" itp.


Chcieli czy nie chcieli - ale mieli


Psychologia czy lepiej psychiatria to jest gruby temat, znam zupełnie normalnych ludzi, którzy wręcz się boją... traktują psychiatrię jako coś co im wyrywa prywatność, tajemnice - a oni tego nie chcą! Patrzy na nich psychiatra, a oni czują się obdzierani z czegoś...

Tymczasem w czasie wyborów całe nasze społeczeństwo przeszło przez przyspieszony kurs psychiatryczny i to najbardziej wartościowy z możliwych bo miejscami na wesoło, a do tego w oparciu o sytuacje praktyczne, kandydatów mieliśmy tu niemal na wyciągnięcie ręki.

Nie wiem jak Wy, ale ja się bawiłem wyśmienicie!;)


Update:

Poszerzę nieco temat fenomenu poruszony w rozdziale "Główne starcie", ponieważ ten sam efekt ma obecnie miejsce we Francji odnośnie prezydenta Emmanuela Macrona. Ma on dokładnie te same problemy.

Jak wiecie ja takie rzeczy obserwuję bardzo uważnie w różnych częściach świata (w relacjach na żywo np. na YT itp.) i zauważyłem, że od kilku lat Francuzi zaczęli dostrzegać spadające maski ze swojego Emmanuela, którego z uwielbieniem sobie wybierają...

Przykładowo pojawiają się komentarze w necie, które naśmiewają się z niego, że nie jest mężem stanu, tylko dużym dzieckiem.

Zakładam, że są to osoby, które nie mają wiedzy psychiatrycznej, więc nie mogą dokonać profesjonalnej diagnozy, ale tak po prostu na własny rozum, zaczynają rozumieć, zaczynają widzieć, że od dawna jest źle i że jest to stan stały. To często budzi frustrację.

Tak właśnie to działa, jeśli takie osoby są dostatecznie długo w polityce na najważniejszych stanowiskach, to po pewnym czasie ludzie sami zaczynają się domyślać, że z facetem jest coś, bardzo, bardzo nie tak.

Oczywiści nie potrafią tego ubrać w specjalistyczne słownictwo, ale mają nosa i nie mylą się.

Do tego pojawiają się różne fakty, wypowiedzi czy filmiki, które nie pozostawiają żadnych wątpliwości.


Takim filmikiem jest np. to gdy (chyba) przypadkiem nagrane zostało to jak Emmanuel dostaje w samolocie po pysku od swojej żony - ten film oglądał cały świat.

Ludzie, którym się diagnozuje to co Emmanuelowi są właśnie tacy, dziecinni, ale też bardzo niebezpieczni w zachowaniach. Dlatego nie zdziwiłbym się gdyby jego żonie psychiatra zalecił coś w rodzaju: jak następnym razem pani wywinie taki numer "to walić po pysku" :P

W uproszczeniu mogę powiedzieć, że tacy ludzie tak bardzo się różnią od normalnych ludzi, że na całym świecie żony walą swoich mężów po pysku - bo naprawdę oni tak mają, że z łatwością im przychodzi zasłużyć na to :P

W tym momencie psychiatrzy podkreślają, że oczywiście identyczne problemy psychiczne może mieć też żona...

...czyli wychodzi na to, że to mąż powinien ją walić po pysku!;)

No ale co to by była za straszna rzecz, jakby tak mężowie walili kobiety po pysku!?!?

Tutaj cały świat widział jak prezydent dostał po pysku i jakoś nikt nie protestował co to za straszne rzeczy się dzieją! Trzeba Emmanuela objąć ochroną - że to przemoc, że to zbrodnia.

No właśnie, ale facet to już w takiej sytuacji nie wali kobiety w pysk. Choć jak psychiatra może poświadczyć, z pewnością zasługuje w równym stopniu, bo psychiatrzy na każdym kroku przypominają, że choroby psychiczne dotyczą obu płci.

No dobrze, pożartowałem sobie;)

Podsumowując, ci ludzie naprawdę na co dzień robią ohydne rzeczy, bo tacy są. Jednak nie są to ludzie niemili, oni zakładają maski ideałów, mędrców, gigantów intelektu, przywódców narodów itp. Ale te maski z czasem opadają, często dzieci (co widziałem kiedyś) potrafią zauważyć, że coś jest tutaj dziwnego, że coś jest sztuczne, że ktoś ich nabiera w butelkę!

Całe szczęście, że mamy takie mechanizmy obronne jak zdolność namierzenia oszusta oraz plaskacz!;)

Update:
Właśnie głośno jest o wynikach sondażu, w którym E. Macron ma fatalne notowania, a do tego 90% respondentów uważa, że Francja jest w zapaści, a część z nich że w nieodwracalnej (chyba połowa z nich jeśli dobrze pamiętam).


Update:
Bardzo ciekawa rozmowa, która przybliża tematy, które tutaj opisałem po łebkach. To co ja tutaj tylko zaznaczyłem, w filmiku macie opisane tak dokładnie, że można to zauważyć u kogoś:

Pracuje z PSYCHOPATAMI w więzieniu. To, co mówi, jest szokujące!

Ogólnie poruszonych jest tu wiele tematów z tego co ja powyżej opisałem;)
Jednak ja Wam tutaj przedstawiłem praktyczną stronę tego wszystkiego o czym mówi, bo przekłada się to właśnie na takie codzienne wyzwania i konsekwencje o jakich była mowa w tym poście.

Bardzo podoba mi się to co tutaj zrobiła Pani Natalia, bo bardzo uważnie dobierała słowa, starając się nie przesadzić i nie wprowadzić widza w błąd - no bo cóż... materia jest trudna.

W tym miejscu pragnę się dołączyć do jej apelu o nie etykietowanie ludzi, których nie znamy, bo faktycznie dokładnie tak jak ona mówi można się bardzo pomylić - inaczej jeśli znamy kogoś i wiemy że "z nim tak zawsze".

Jednak też nie można przesadzać z pobłażliwością (o czym też mówi Pani Natalia w pewnym momencie) i nie dawać się zwieść czy oszukać, bo konsekwencje będą fatalne.

Czasami w życiu są takie momenty, gdy musimy się skonfrontować z tzw. psychofagiem i wtedy musimy sobie radzić (co też zostało tutaj nieco zaznaczone czego nie robić). Takim momentem są wybory, kiedy decydujemy o losach swojego kraju, więc podejmując złą decyzję nie dość, że wpędzamy cały kraj w poważne kłopoty (patrz np. PRL, który zakończył się w 1989 roku, czyli stosunkowo niedawno), a takie konsekwencje nieuchronnie dotkną i nas, i naszych najbliższych.

Dlatego nie należy dać się zwieść i oszukać - tak jak z resztą ten temat również został w tym wywiadzie poruszony.

Więc za słowami Pani Natalii - proponuję rzecz następującą: nie etykietujmy zbyt szybko ludzi, ale bardzo szybko oceniajmy to z kim mamy do czynienia (prowadząca tutaj powiedziała, aby mieć się na baczności), nie ważne co mu dolega, ale miejmy świadomość, że osoba posiadająca cechy opisane tutaj (czar! charyzma!) - będzie dla nas stanowić zagrożenie (mniejsze lub większe, albo nawet maksymalne).

Ciekawe jest też to, że Pani Natalia tutaj poruszyła temat Zespołu Aspergera, który ja też poruszyłem. Po tym co mówi widzicie na czym polega różnica między psychopatą a osobą z Aspergerem. Asperger nie jest śmiertelnym wrogiem, który wziął nas na celownik.


Update:
Rozmawiam sobie z AI od wielu godzin o różnych zagadnieniach, badaniach itp. i w pewnym momencie napisała tak:
    9. Co jest bardziej niebezpieczne?
    To zależy od kontekstu:

    • psychopata polityczny jest bardziej niebezpieczny dla struktur państwa (zimna przemoc, eliminacja przeciwników, brak hamulców moralnych),
    • narcyz polityczny jest bardziej niebezpieczny dla społeczeństwa (polaryzacja, propaganda, kult jednostki, emocjonalne kryzysy).

    Obaj są destrukcyjni — ale w inny sposób.

piątek, 7 listopada 2025

Ogniem i mieczem II

Przyszła mi do głowy taka myśl, że można nakręcić film typu Ogniem i mieczem, który opowiada zupełnie inne historie niż te, które znamy.

Tu macie przykład bełkotu AI i fikcyjnych obrazów AI - ale do tego pewnie się już przyzwyczailiście, no a jeśli nie to przez najbliższe dziesiątki lat się przyzwyczaicie nawet jeśli nie macie na to sił:P
Jednak gdy z tego materiału wytniemy bzdury typowe dla AI to wyłania się nam historia, która np. opowiada o tym jak to się stało, że Polska obroniła się przed takim niebezpieczeństwem jak najazdy tatarskie.

Problem polega na tym, że Ogniem i mieczem zna każdy Polak, ale udzielić odpowiedzi jakie były realia i jak to było możliwe, że się obroniliśmy w sposób tak sprawny - to podejrzewam, że nikt udzielić odpowiedzi nie może (poza historykami).

Natomiast taki film mógłby spowodować, że każdy Polak potrafiłby odpowiedzieć na to pytanie.

Oto AI story:


NAJBARDZIEJ ŚMIERTONOŚNA broń Polaków, o której nie uczą w szkołach

Historię tutaj wybełkotaną przez AI oczywiście należy traktować z przymrużeniem oka, bo to tylko taka opowiastka (tym bardziej te grafiki!).

Co do faktów, to bitwa ta przebiegała nieco inaczej, ale właśnie jest to atut tej historii, że nie jest to tylko taka opowiastka 19 minut dla AI, tylko znacznie bardziej złożona bitwa i cały kontekst historyczny.
Dzięki temu naprawdę jest z czego robić film.

Amerykanie mogą robić miliardy filmów o porażkach w Wietnamie czy gdzieś tam, to my możemy robić fajne filmy np. w klimacie wspomnianego tutaj Ogniem i mieczem;)

Polecam samodzielnie poszukać faktów związanych z tym, na początek np. Tabor wojskowy (Wikipedia).

środa, 25 grudnia 2024

Cloud Ladder Hall - cud świata tak duży, że...

Z cyklu czego nie znajdziesz na Wikipedii(PL), coś co jest cudem świata.

Na początkach tego bloga opublikowałem post, w którym w dwóch częściach opisałem piękno i niezwykłość Chin (Galerie): Chiny – przyszłość świata ?

Niewątpliwie do cudów świata należy zaliczyć Cloud Ladder Hall - to system jaskiń znajdujący się południowo-zachodnich Chinach. Jest tak ogromny, że tworzy własne warunki pogodowe, w tym chmury wewnątrz największej, centralnej jaskini.
Tu obecnie znajduje się schemat labiryntu Cloud Ladder Hall.
Naukowcy starają się zrozumieć, jakie mechanizmy odpowiadają za dynamikę tych niezwykłych zjawisk:


探索世界最高洞廳雲梯大廳CLOUD LADDER HALL,位於中國重慶武隆caving

Kolejny film (właściciel wyłączył możliwość osadzania tego filmu): Cave So Big, It Has Its Own Weather!

sobota, 29 czerwca 2024

Wydział błędnych operacji

W Ms Windows 10 Pro jest coś takiego jak "Podgląd zdarzeń", polecam tę lekturę, bo pisali to wybitni myśliciele i znawcy języka polskiego.

Tu pokazuję klasykę gatunku, z której słynie firma Microsoft od dobrych dziesięcioleci:

Na liście zdarzeń odnalazłem wpis "Błędy" z czerwonym wykrzyknikiem (co nie jest tutaj dobrze widoczne z powodu zaznaczenia). W opisie czytamy:
    Usługa AppXSvc (...), której nie można uruchomić z powodu następującego błędu: Operacja ukończona pomyślnie.
Po dziesięcioleciach takich ciężkich zmagań z informatyką oraz wsparcia jakie daje uczelniom ta firma (w Polsce od dawna), to myślę że powinni uruchomić takie wydziały: hazard operacji błędnych - zakończonych pomyślnie.

Jestem też absolutnie pewien, że unijni komisarze są rekrutowani od dawna z szeregów pracowników tej firmy, bo zdecydowanie są oni uosobieniem unijnych wartości!


Update:
Nieco więcej odnośnie meritum problemu wewnętrznych sprzeczności: Bit urojony - wielkie zagrożenie!


Update:
Właściwie to w szpitalu psychiatrycznym również przyda się Oddział Operacji Błędnych Zakończonych Pomyślnie - będą mieli ręce pełne roboty!;)

wtorek, 3 października 2023

PGA 2023 - będę miał dwa wykłady

Zostałem zaproszony na PGA w celu pogadania do publiczności;)
Jeśli ktoś z Was się zastanawia jak mnie rozpoznać, to będę wyglądał mniej więcej tak:


Steve Ballmer Runs Around Like A Maniac On Stage (Motivational Presentation)

Braki intelektualne będę nadrabiał zwierzęcą naturą :P


Spotkać mnie będzie można na scenie "Geek" w sobotę o godz. 18:00 wraz z Andrzejem Muzyczukiem. Drugie spotkanie odbędzie się w niedzielę o godz. 14:00 z drogim kolegą Mateuszem Witczakiem;)

Zapraszamy!;)

wtorek, 22 sierpnia 2023

Chcą zniszczyć Europę

W internecie spotkałem się z jakimś człowiekiem, który z dobrego serca agitował wszystkich przeciwko ewidentnemu złu, które rozgrywa się obecnie w Europie (podawał konkretne przykłady, które są wszystkim znane).

Napisał taki klasyczny tekst:
    Bardzo dobrze zastanówcie się nad tym wszystkim, gdy będziecie wrzucać swój głos do urny.
Ja mu na to odpisałem:
    Czy jest w Polsce choć jedna osoba, która oddając swój głos do urny wyborczej (ostatnio), głosowała za likwidacją samochodów spalinowych??

niedziela, 16 lipca 2023

Bit urojony - wielkie zagrożenie!

Dziś przedstawię Wam sposób: jak można zhakować najmniejszą ilość informacji obecnie używanej w elektronice i informatyce.

To zagadnienia ściśle matematyczno-logiczno-informatyczne, ale jak zwykle zaprezentuję je w sposób jasny i mam nadzieję przystępny.


Czym jest bit?


Wielu matematyków i informatyków-teoretyków mogłoby przedstawić całe elaboraty nad pięknem bitu - ale co to właściwie jest?

Bit to najmniejsza ilość informacji, którą możemy przetwarzać oraz np. zapisać na urządzeniu takim jak smartfon czy jakiś odległy serwer np. w chmurze.

W jednym bicie (z ang. binary digit, czyli cyfra dwójkowa) możemy zapisać jedynie dwa różne stany - cyfra dwójkowa, czyli tylko mamy dwa stany. Są one różnie określane, ale chodzi o to samo, czyli mogą to być: zapalony/zgaszony (jak żarówka lub dioda świecąca), 0/1 oraz prawda/fałsz.

Zwykle hakuje się systemy bardzo skomplikowane, wiec hakowanie najmniejszej ilości informacji jaką możemy zapisać - jest wyzwaniem nietrywialnym.

Jadnak informatyka wychodzi na przeciw zapotrzebowaniu, a właśnie otaczająca nas rzeczywistość potrzebuje, aby bit został zhakowany!

Tak jak pisałem wielu matematyków od lat zachwyca się pięknem tego, że w bicie mamy zapisane tylko dwa możliwe stany. Mamy tu całkowitą jasność, nie ma żadnych niedomówień, i nie ma możliwości, aby wartość zapisana w bicie była bardziej zerem lub bardziej jedynką.

Prostota jest piękna.

Jeżeli komuś na czymś innym zależy, to w informatyce mamy specjalny typ danych tzw. float, gdzie możemy właśnie zapisywać wartości, które są bardziej zerem lub bardziej jedynką - w zależności od potrzeb.

Wracając do bitu - właściwie z tą prostotą to nie jest aż tak dobrze, bo z 0 i 1 wynika wiele bardzo ciekawych rzeczy i myślę przekraczających wyobraźnię wielu przeciętnych zjadaczy chleba. Najprostszym przykładem (a są bardziej skomplikowane!) jest tzw. Algebra Boole’a (Wikipedia).


To podstawowe zasady logiki, której np. uczą się świeżo upieczeni studenci prawa na uniwersytetach na całym świecie.

Tu ponownie jakiś matematyk mógłby powiedzieć: bit jest piękny, ale algebra Boole'a to jest piękno większe niż jakikolwiek obraz czy rzeźba.

Co by o tym nie sądzić - to dzięki temu wszystkiemu funkcjonuje cała elektronika i informatyka (potocznie komputery). Bez nich nie byłoby: laptopa, internetu, Wi-Fi, telefonu komórkowego, czy karty pamięci w smartfonie itp.

Tu ponownie możemy podkreślić, że jest się czym zachwycać. Tym razem nie w ujęciu teoretycznym (matematyk), ale praktycznym, skoro wszystkie te urządzenia działają w tak ogromnej skali na całym świecie - to jest to niezwykłe piękno praktyczne, które być może przekracza ogromem i dostępnością wszelkie inne wymysły ludzkiej pomysłowości.
...z pewnością przekraczają ogromem pochłanianej energii elektrycznej;)

Ile tranzystorów przypada na jednego człowieka na ziemi? Ile procesorów? Ile metrów światłowodu? Ile sygnałów otacza Ciebie teraz czytając ten post (cyfrowy! składający się z dużej ilości bitów).

Ja ostatnio chodziłem po hipermarketach i sprawdzałem ten szum i co ciekawe ma on swoje fale, wystarczy zrobić parę kroków i jest ciszej, a po paru krokach jest istny sajgon różnych sygnałów.

Gdy idziemy w galerii handlowej - nie zdajemy sobie sprawy z tego ile dzieje się w naszym otoczeniu!

Latają wokół nas właśnie bity - informacje.


Komu potrzebne jest hakowanie bitu?


Paradoksalnie jest to potrzebne wielu największym państwom, rządom/partiom, czy ogromnym korporacjom (potem podam konkretne przykłady).

Wszyscy wymienieni, mają do dyspozycji ogromne możliwości oraz często nieograniczone fundusze - co nieco... przeraża.

Skoro tak sprawy się mają, to znaczy, że już niebawem zacznie działać to co Wam zaraz zaprezentuję - czyli nowy typ danych w matematyce/informatyce/programowaniu.

Typ danych taki jak bit - jak już wiemy - służy do zapisania prostych informacji takich, które w sposób nie wzbudzający żadnych wątpliwości pozwala ustalić czy np. dane urządzenie działa, czy praca została wykonana (prawda/fałsz), czy dioda np. "power" się świeci czy nie.

Tymczasem otaczająca nas (chora!) rzeczywistość potrzebuje, aby coś co jest jasne proste i oczywiste - było bardziej rozmyte. Przykładem tego jest proces, który obecnie zachodzi na całym świecie:

Mordor obecnie zaatakował Ukrainę i prowadzi z nią brutalną, barbarzyńską walkę od ponad roku. Jasne jest, że określając ten kraj czy jego przywódcę jako: zbrodniarza, ludobójcę, barbarzyńcę, agresora, mordercę itp. można zapisać to jako jeden bit.

Ktoś albo jest zbrodniarzem i morduje - albo nie (prawda/fałsz).

Tak dzieje się w krajach świata zachodniego, że nikt nie ma wątpliwości czy przy zbrodniarzu można ustawić bit na "prawdę" czy "fałsz".

Tymczasem w samym kraju propaganda przedstawia podboje jako zabawy w wojnę, które mają właśnie walczyć ze złem czyli np. z faszystami ukraińskimi. Taka narracja przedostaje się do wielu krajów, a nawet jest główną narracją. Przykładowo od początku wybuchu wojny, w Chinach prezentowana jest niemal wyłącznie narracja mordoru - dochodzą do mnie sygnały, że na początku wojny, działy się tam pod tym względem zadziwiające rzeczy.

Czyli mamy tutaj do czynienia ze stanem, w którym ktoś może być jednocześnie 0 i 1 - prawdą i fałszem!

Temu zagadnieniu poświęcony jest post: Obie strony wojny walczą w dobrej sprawie!.

Widzicie już teraz, że wielu polityków, eurokratów, korporacji - bardzo oczekuje tego, aby wszystko co chcą mogło być równocześnie w obu stanach - i 0 i 1.

Przykładowo - premier jest umoczony w aferę korupcyjną? No tak, ale przecież równocześnie nie jest w nią umoczony - powiedzą ludzie z jego partii.

Tu mamy bit urojony - nowy typ danych (np. w bazach danych), który odzwierciedla zapotrzebowanie najbardziej krwiożerczych i niebezpiecznych ludzi czy całych grup.

Jedni ludobójcy działają czołgami i rakietami, daje im ogromną satysfakcję zniszczone miasto i stosy trupów. Tymczasem jak dowodzi np. historia II wojny światowej, najgorsi są zbrodniarze, którzy działają w białych rękawiczkach. Analitycy tego co się działo w systemie III rzeszy podkreślają, że odhumanizowanie, sprowadznie ludzkich istnień do liczb bardzo pomagało w tych hurtowych zbrodniach. Tymczasem okazało się w praktyce, że żołnierze, którzy patrzyli ludziom w oczy - często psychicznie sobie z tym nie dawali rady - nawet oni to dostrzegali(!).

Bit urojony jest z pewnością narzędziem dla tych z białymi kołnierzykami...
Przykład z życia wzięty (współczesny): parę miesięcy temu, mój sąsiad zachorował. Nie wiedział na co i czy to bardzo niebezpieczne. Dlatego w aptece kupił test na covid i... jeden test wskazał że ma covid a drugi że nie...

Co ja mogę powiedzieć sąsiadowi, który wydał pieniądze na to, aby się czegoś dowiedzieć, a następnie nadal wie tyle samo co wcześniej? Znacie mnie więc wiecie, że szybko i kąśliwie skomentowałem tę sytuację;)

To jest właśnie bit urojony - pacjent jest jednocześnie chory na chorobę, która dopiero co rozwalała system finansowy świata, zebrała miliony zgonów na całym świecie - ale równocześnie nie jest chory na tę chorobę.

Dla osób, chcących w podły sposób zarabiać na medykamentach sytuacja bitu urojonego jest idealna.
...choć faktycznie doprowadzi do ośmieszenia produktów i tym samym do całkowitego zatrzymania sprzedaży. Jednak możemy zakładać, że wszystko zostało właściwie skalkulowane.

Zapewne pamiętacie postać Bogumiła (Wieńczysława) Nowaka z Daleko od noszy - wiecznego pacjenta ze szpitala im. A. Kopernika - tam nawet nikt nie wiedział, dlaczego takiego imienia jest ten szpital. To "A." to ma być "astronoma", czy "Alojzego"??;)

Skoro jesteśmy przy medycynie to podam jeszcze jeden przykład. Kiedyś w Wikipedii wyedytowałem hasło z zakresu medycyny i wyleciał mi jakiś nawiedzony oszołom, zaczął przywracać poprzednie wersje i straszyć kolegą adminem... Okazało się że "nowoczesny" lekarz dzisiejszych czasów stawia znak równości między: zdrowy / chory / wyleczony / zaleczony / upudrowany / leczony. Gostek wyleciał z "gębą" bo chciałem uściślać w haśle o czym mówimy - a przecież nowa nauka obecnych lekarzy, mówi im - jego zdaniem - że to wszystko jedno.

Dla ohydnego, odrażającego lekarza, który chce za wszelką cenę zarabiać, bardzo ważne jest to, aby nigdy nie było wiadomo, czy ktoś jest chory czy zdrowy. Ktoś się leczy, a może jest zaleczony, albo jedynie został pomalowany na zdrowego (np. protezy) - co za różnica???

Gdy w kwestii chorego używamy bitu urojonego (typ danych) - biznes będzie się kręcił nieustannie!

Czyli dla hieny lekarskiej jest to stan jak najbardziej oczekiwany i pożądany.

Dla pacjenta oczywiście najważniejsze jest to, aby było wiadomo, czy pacjent jest zdrowy czy chory, czy leczony a może wyleczony. Ale jeśli nikt tego nie wie - to pacjent ma tylko jeden obowiązek: płacić, płacić i płacić...


Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę z tego jak potężną bronią może być bit urojony!
Przykładowo mamy kryzys humanitarny, taki jak obecnie w niewielkim stopniu obserwujemy (w każdej chwili może eskalować) i przykładowo mamy ludziom rozdać jedzenie albo leki. Oczywiście w przypadku dużych kryzysów brakuje i jednego, i drugiego.

W takiej sytuacji (dotyczącej milionów ludzi!) z pomocą przychodzi bit urojony - to czy konkretny człowiek, został wyleczony, zaszczepiony, otrzymał rację żywnościową - jest nieokreślone. W ten sposób możemy o połowę zmniejszyć zapotrzebowanie na te wszystkie zasoby!

Proste?
Proste!


Jak zhakować bit?


W celu wyjścia na przeciw oczekiwaniom rynku, polityki, koncernów itp. należy opracować i wdrożyć nowy typ danych w informatyce - czyli bit urojony.

Jak zamienić bit taki jak go dziś rozumiemy i pozwala funkcjonować wszystkim tym urządzeniom (za pomocą których ja teraz piszę, a wy czytacie) - na bit urojony?

Operacja jest bardzo prosta, w sytuacji gdy nie chcemy bardzo ingerować w dany system - dodajemy sekwencyjność działań na danym bicie.
Czyli odczytujemy wartość bitu w pierwszej operacji i zawiera on wartość "prawda", odczytujemy drugi raz i ma on wartość "fałsz". Odczytujemy wartość po raz kolejny...

W ten sposób udało się nam zhakować bit - najmniejszą ilość informacji. Taki sposób całkowicie będzie odpowiadał wszelkim szelmom, złodziejom (jest w więzieniu czy na wolności??), bandytom, zbrodniarzom wojennym itp.

W kolejnym etapie, gdy doczekamy już odpowiedniego prawa w UE, bit urojony w systemach informatycznych, może być realizowany na wiele sposobów. Np. za pomocą funkcji losowej lub np. po każdej operacji odczytu jego wartość jest xorowana przez 1 (zob. Alternatywa rozłączna (Wikipedia)).


Ktoś może powiedzieć, że to szalone. Ale co z tego skoro szalona jest nasza rzeczywistość (spełnia założenia koncepcji bitu urojonego) i to od dawna - taka po prostu jest i nie zmienimy tego tylko życzeniami.

Tak naprawdę szaleństwem jest to, że sprzedawane są nam szczepionki lub testy, i po ich wykonaniu okazuje się że nadal nic nie uległo zmianie, bo trochę jakby jesteśmy zainfekowani źródłem ostatniej pandemii, ale równocześnie nie jesteśmy!

Jasność i przejrzystość stanu jest tutaj wzorowa!


Bardzo niebezpieczne!


Tak samo jak mówi klasyk George Orwell (Folwark zwierzęcy i 1984 (Wikipedia)), jeśli ktoś wpływa na to co mówimy, jak i jakich słów używamy - należy traktować jako bardzo groźną agresję wobec człowieka lub nawet (częściej) społeczeństwa (np. nowomowa (ang. newspeak), myślozbrodnia (ang. thoughtcrime) czy nieosoba (ang. unperson)) - tak samo należy traktować sekwencyjność jako sposób określenia stanu danego bitu.

Określenie rodzaju "nieosoba" to działanie systemów totalitarnych właśnie z czasów Orwella, natomiast bit urojony - to już zupełnie nowa epoka. Czyli nie ma jasnego podziału na to kto jest osobą i kto nią nie jest, ale mamy tutaj mechanizm, w którym każdy w każdej chwili może się stać osobą lub nieosobą - jako podstawowy mechanizm systemu.

Dlatego każdy kto będzie kiedykolwiek chciał wdrożyć sekwencyjność względem najmniejszej ilości informacji - jest agresorem, który chce używać tego przeciw nam np. jako narzędzie terroru na społeczeństwie/ach. Dlatego należy takiego potraktować 3*O: Osądzić i Osadzić, a wszelkie prawo jakie ustanowił Obalić.

To bardzo, bardzo niebezpieczny sposób podbijania np. całych państw, czy kontynetów. Np. określamy że dany kraj jest terrorystyczny, ale jutro już jest trochę mniej terrorystyczny, a pojutrze...

Bez żadnych wątpliwości to agresja - czyli przestępstwo.

Najbardziej psychopatycznym zachowaniem będzie tutaj instrumentalne traktowanie bitu urojonego, czyli oczekiwanie w sekwencji odczytu bitu - na wynik taki jaki w danej chwili będzie "na rękę" agresorowi. Czyli mamy system, który z samej istoty rozwiązania (matematyczno-informatycznego) ma w sposób immanentny zapisany brak jednoznaczności wyniku, jednak mimo to np. rząd, (np. międzynarodowa) instytucja, czy jakaś armia - uznaje oczekiwany przez nich wynik za wiążący. To terror w czystej postaci... który nietrudno znaleźć na kartach historii, choć w mniejszej i nieelektronicznej wersji...

piątek, 5 maja 2023

Bohemian Rhapsody i nikczemność toksyków

Właśnie obejrzałem w TV film Bohemian Rhapsody (2018) (Wikipedia), który zebrał pokaźną listę nagród oraz co ciekawe jest najbardziej dochodowym filmem biograficznym w historii kinematografii - zarabiając 904 miliony dolarów.

Jest to absolutnie fantastyczny film, który polecam każdemu. Jednak ja dziś skupię się na bardzo ciekawym wątku, ponieważ od zawsze krążyło wiele plotek czy niedomówień odnośnie różnych kontrowersji związanych z frontmanem i wokalistą grupy – Freddiem Mercurym.

Co ciekawe ten film w sposób niebanalny i do bólu szczery odpowiada na pytanie jak to naprawdę było... w tym życiu Freddiego.

Bardzo dawno głośne stało się to, jak hulaszcze życie prowadził oraz jakie były sekrety jego życia intymnego. W tym filmie ukazane jest to, że odpowiedzialna była za to jedna osoba.

To osobisty menedżer Mercury’ego, który obleśnie i bezczelnie zdradził wszystkie te skandaliczne informacje w... wywiadzie telewizyjnym...

Potem te informacje krążyły po świecie, w tym dotarły do Polski i do mnie. Co mnie wtedy, ani nie grzało ani nie ziębiło...

Tymczasem z tego filmu dowiadujemy się, że sytuacja była bardzo skomplikowana, zatajana przed samym Freddiem.

Mroczna dziura w mózgu


Z jednej strony osoba, która ujawniła te informacje była świetnie poinformowana, bo faktycznie była cały czas przy nim oraz wraz z zespołem, faktycznie brała udział w tych wszystkich wydarzeniach. Co więcej weszła w dziwną relację intymną z nim, wiec również znała wszelkie szczegóły te nazwijmy "pikantne".

Problem w tym, że w filmie jest to ukazane, że menedżer ten zaszantażował Freddiego, że to trafi do prasy, a nawet że opublikuje zdjęcia, z różnymi swawolnymi i pikantnymi szczegółami imprez grupowych.

To zaczyna już zupełnie inaczej wyglądać, niż wyciek do prasy!

Freddie Mercury doskonale wiedział, że szantażysta nie zatrzyma się przed niczym i pogodził się z tym co będzie w mediach wyprawiał.

To wszystko wskazuje na fantastycznie ukazany wątek tak zwanych toksycznych ludzi. Toksykami są np. psychopaci itp. którzy patrzą na świat zupełnie inaczej niż normalni ludzie (obecnie zostało dowiedzione, że część z ich umysłu po prostu nie działa, tak jakby była całkowicie wyłączona - czyli inaczej mówiąc mają sporą, czarną dziurę w głowie! Dosłownie i w przenośni...).

Dziś jest to temat nieco bardziej na czasie, ze względu na wojnę na Ukrainie i często mówi się o desputinie oraz o jego byłej żonie, którą straszliwie maltretował i wyniszczał.

W filmie możemy zobaczyć jak działają i do czego doprowadzają toksycy, w tym konkretnym przypadku doprowadziło to oczywiście do fatalnego dramatu osobistego Mercurego, ale też do rozbicia samego zespołu Queen - czego oczywiście wybaczyć nie możemy!

Jeśli ktoś niszczy najwyższe osiągnięcia kultury człowieka na ziemi (często niepowtarzalne, nie do podrobienia i nie do skopiowania), to jest to po prostu straszliwa zbrodnia.

Podobnie zresztą robi kaputin, który niszczy wszystkie artystyczne czy architektoniczne okazy podczas ataków Ukrainy.

Tacy ludzie się nie liczą z tym co jest unikalne i bezcenne.

Jak dla mnie to są zwykłe bestie... patologie mentalne...
...nawet jeśli pominiemy wyniszczanie samego Freddiego...

Zniszczenie czegoś tak niepowtarzalnego i bezcennego jak zespół Queen - jest dla mnie zbrodnią i absolutnie nie możemy tego mu wybaczyć. Podobnie jak amputinowi nie można nigdy wybaczyć krwawych zbrodni jakich dopuszcza się na ludności ukraińskiej.


Film ten jest fantastycznym przeglądem tego jak działa toksyk w np. związku. Z jednej strony trzyma się bardzo blisko ofiary, nie wypuszcza jej z ręki. W tym przypadku tak blisko, że nawet dochodzi do relacji intymnej.

Następnie bezwzględnie manipuluje ludźmi, rozgrywa ich np. jest bardzo ciekawa scena, w której robi z niewinnej osoby winnego swoich własnych knowań. Ten "wypada" (dosłownie) i mówi do Freddiego: to nie ja jestem zdrajcą...

Bo nim zespół się rozpadł - doszło do zdrady... w samym środku działał podstępny agresor. Był jasny sygnał - jest zdrajca!

Lecz ten nie słuchał!

Tak świetnie był omotany przez toksyka - bardzo typowe.

Freddie uznaje wyrzuconego jako osobę, która chce zniszczyć zespół Queen. Problem jednak w tym, że ten kto naprawdę chce tego dokonać, cały czas znajduje się bardzo blisko ofiary...

Będąc blisko ma na ofiarę wpływ, tak duży że zaczyna kontrolować wszystko...

...kontroluje tak dokładnie, że nie tylko doprowadza dokładnie do tego za co ofiara kłamstwa i manipulacji wyleciała - czyli do rozbicia zespołu, ale ordynarnie kłamie i odseparowuje Freddiego od jego najbliższych osób.

To już jest oczywiście chore od początku do końca. To już jest matnia toksyczna...

Tego typu działania są bardzo typowe dla czystych toksyków, popaprańców, przestępców: oni tak bardzo kontrolują życie ofiary, że podejmują za nie wszelkie decyzje, a także co zostało ukazane w tym filmie - uważają że sami mogą decydować o czym ofiara ma wiedzieć czy nie. Zwykle ma nic nie wiedzieć o osobach, firmach (tu zespole), z którymi wcześniej miała do czynienia.

Ważne jest to, że życie tego rodzaju jest kompletnym zaprzeczeniem realności, sensowności - to fikcja, która jest wyreżyserowana przez ciężko zaburzonego człowieka!
Bo jak nazwać życiem, egzystencję bez przyjaciół, bez żony, bez rodziców, w ściśle dobranym nowym towarzystwie, które robi dokładnie to co chce popapraniec?

Niektórzy mają takich mężów, czy żony. Mój kolega z liceum miał taką sytuację, że spotykał się z prześliczną dziewczyną, wręcz zjawiskową, która wyglądała na bardzo delikatną i inteligentną. Problem w tym, że wszyscy straciliśmy z nim kontakt, bo ona zadbała, aby nie mógł się z nikim skontaktować...
Takie rzeczy naprawdę się dzieją obok nas - to nie są fantazje!

W przypadku Freddiego, jest to bardzo ciekawe, bo okazuje się że hulaszcze życie oraz ROZBUDOWANE życie seksualne, o którym stało się na całym świecie głośno po owym wywiadzie - również w pewnym stopniu było fikcją.

Co prawda Freddie się "godził" na to co zrobił z jego życiem toksyk, ale przecież wszystko to co się działo było precyzyjnie reżyserowane przez tego człowieka (czy słowo "człowiek" jest tutaj na miejscu??) - więc nie powinniśmy potępiać szalonego ARTYSTY, który raził tym czy tamtym.
Taki typ (wcześniej napisałem "człowiek"), który pełni rolę menedżera oraz kochanka ma możliwość całkowicie kontrolować wszystkie nawet najbardziej szczegółowe elementy czyjegoś życia. Nie będzie tu żadnym zaskoczeniem to, że przecież ci goście o konkretnej orientacji seksualnej zapraszani przez niego na imprezy byli precyzyjnie dobierani.

W przypadku popaprańców i oprawców - są oni mistrzami właśnie takiej kontroli oraz dobierania osób, z którymi można się kontaktować. Te osoby są pod całkowitym wpływem (ponownie kontrola) tego człowieka, ma to nawet swoją nazwę: grupka osób, która pełni konkretne role kontroli zachowań ofiary to precyzyjnie dobrana społeczność (również np. w pracy), która zrobi wszystko to co będzie on chciał - to są tzw. latające małpy ((nie ma w Wikipedii - pewnie nieprzypadkowo :D :P)).

Najczęściej są to ludzie na tyle nieprzenikliwi, że kompletnie nie są świadomi roli jaką pełnią. Socjopata wmawia im że np. robią to dla dobra firmy lub kogoś tam - a oni w to wierzą kompletnie nie dostrzegając np. dramatu jaki się rozgrywa w życiu ofiary tej przemocy - już grupowej.

Zwróćcie uwagę na tę scenę w samochodzie: zarzut niszczenia zespołu zostaje skierowany przeciwko nieświadomej osobie, która została zmanipulowana przez toksyka, a następnie oszukana i wyeliminowana - w eliminowaniu choćby żony czy nawet matki oni są bezkonkurencyjni. Eliminowanie kogoś w biznesie jest dla nich pestką - codziennością.

Tymczasem Freddie jest kompletnie nieświadomy co się dzieje. Nie reaguje na słowa wyrzucanego, bo ufa... oprawcy...
Oczywiście nie może się to dobrze skończyć, skoro wróg, osoba przesiąknięta złem, pozostaje poza jakimkolwiek podejrzeniem oraz niestety... pozostaje cały czas bardzo blisko ofiary...

Taka bliskość - która parzy!
Ale Freddie nie czuje tego...

Nic dobrego z tego nie może wyniknąć.

Bardzo ważne jest to, aby każdy wiedział, kto w jego otoczeniu jest osobą niebezpieczną, do czasu gdy osoba agresywna - tu wręcz psychol - ma wypływ na wydarzenia... może się wydarzyć wszystko! A jak jest to osoba dostatecznie niebezpieczna to w grę wchodzą wszelkie dramaty włącznie z łamaniem prawa czy zbrodniami z kodeksu karnego.

Na marginesie należy dodać, że oczywiście takie sytuacje zdarzyły się nie tylko w tym przypadku, toksyczni ludzie są dość powszechni i wprowadzają w swoim otoczeniu odpowiednią dawkę zamętu. Innym powszechnie znanym przypadkiem artysty, który popadł w ogromne tarapaty jest słodka Britney Spears (Wikipedia). Przerażające jest to, że wydobyła się z problemów (oficjalnie) dopiero w 2021 roku! :-/


Jak to się kończy?


Kończy się tak, że zespół Queen faktycznie się rozpada!

Trudno w to uwierzyć, jak to jest możliwe! Freddie przecież wyrzuca kogoś kogo podejrzewa o chęć rozbicia zespołu - czyli nie chce tego... tymczasem już za chwilę robi dokładnie to za co kogoś innego wyrzucił??

Jak to możliwe???

A... właśnie tak się dzieje, oprawcy potrafią tak zmanipulować swoje ofiary przemocy psychicznej, że zrobią absolutnie wszystko, nawet tak niedorzeczne rzeczy jak rozbicie zespołu, którego to rozbicia nie chciały!!

Ofiara często jest święcie przekonana, że postępuje dobrze, a że te rewelacyjne pomysły są właściwie jej własnymi koncepcjami - realizowanie ich jest poszerzaniem horyzontów, osiąganiem nowych celów itp.

Tymczasem nic takiego nie ma miejsca.

Faktycznie ma miejsce przestępstwo, zamykania i izolowania ofiary od rodziny i przyjaciół (w tym filmie zespół Queen był nazywany przez członków rodziną - bardzo wymowne i pouczające!) oraz poprzez wyrafinowane manipulacje (zapewniam Was że jest wiele doskonale znanych technik osiągania tego, co ma swoje nazwy np. gaslighting (Wikipedia) itp.) uniemożliwianie ofierze robienie tego co chce i jak chce np. pracy w epokowym zespole muzycznym.

Fajnie w tym filmie zostało to opisane, dlaczego Freddie nie mógł się rozwijać i właściwie pracować z innymi muzykami. Jak to jest możliwe, że z Queenem mu wychodziło a inni muzycy nie dawali rady? Zobaczcie w filmie!;)

Wracając do skandalu medialnego, warto pamiętać, że jeśli ktoś jest ofiarą psychola, który całkowicie kontroluje jego życie, już go odseparował od przyjaciół i rodziny - to trudno, aby brał odpowiedzialność za oskarżenia jakie na całym świecie były pod jego adresem kierowane już dziesiątki lat temu.

To fajne przesłanie tego filmu - choć niewypowiedziane wprost - że w dużej mierze owe hulanki, tak naprawdę były całkowicie wyreżyserowane przez toksyka.

To nie jest przesadą, ani nie jest rzadkością, czyli np. umyślne preparowanie zdjęć, filmów w tym celu aby mieć alibi czy też haka na kogoś. Jeśli chodzi o socjopatów - to jest to bardziej regułą, że wszystko się dzieje nieprzypadkowo niż, że właśnie przypadkowo (w końcu ktoś kto ma wewnętrzną potrzebę całkowitej kontroli cudzego życia - właśnie dokładnie to robi: kontroluje wszystko, nie ma tu miejsca na przypadki).

Powiedzmy sobie szczerze: dostarczamy na imprezę masę napalonych facetów, dostarczamy narkotyki, dostarczamy alkohol - tu może się wydarzyć wszystko. Można zrobić każde zdjęcie czy film.
Jednak to nie znaczy, że tak wyglądałoby życie Freddiego, gdyby nie nadział się na takiego toksyka, który rozwali wszystko co najbardziej wartościowe w jego życiu!


Z odsieczą przybywa osoba, której na nim zależy. Była żona. Obecnie odseparowana przez popaprańca przyjaciółka.

To również bardzo pouczające, uratować z takiej sytuacji mogą nas tylko bliscy nam ludzie. Ludzie, którzy nie machną ręką - chce się narkotyzować z tymi ludźmi - jego sprawa! Tylko zrobią naprawdę wiele (co zostało pokazane w tym filmie), aby dotrzeć do ofiary przemocy i izolacji, a następnie wyjaśnić co się dzieje i jak się martwią, że tak wygląda jego życie...


Kat i oprawca zostaje wtedy zdekonspirowany, Freddie zrozumiał, że to właśnie ten człowiek jest nikczemny - takie słowa wypowiada w filmie.

Toksycy, gdy zostaną zdekonspirowani zaczynają być bardzo agresywni, rozpoczynają się szantaże i sprawy sądowe. To nie są żarty, rzeczy którymi grożą to są groźby, które należy traktować w 100% poważnie, bo oni naprawdę to zrobią (podobnie jak świat obecnie z niepokojem słucha słów szantażu atomowego...). W tym przypadku szantażuje Freddiego, że ma zdjęcia i wszystko ujawni mediom.

Pouczająca jest reakcja Freddiego na to wszystko. On słuchając tego szamba wylewającego się z telewizora - godzi się z taką sytuacją i nie wszczyna np. postępowania sądowego itp. W przypadku osób chorych psychicznie (tych agresywnych) jest to typowe, ale nie ma się co w to bawić.

Nie jest to łatwe - ale najrozsądniejsze. Pomyślmy cały świat żył tym szambem, udźwignięcie takiego ciężaru nie jest łatwe...

To ciekawe...


Kto może upubliczniać sekrety bliskiej osoby, kto może ujawniać najbardziej intymne wydarzenia i fakty? Z pewnością jakieś odrażające bydle!

Warto zwracać uwagę w swoim otoczeniu, czy w mediach na osoby, które zbyt zajmują się cudzym życiem, konsekwencje ich działań są bardzo agresywne, ale oni zadbali o to, że robią to wszystko w białych rękawiczkach ("Eksperci"). Nie możemy się wtedy łudzić, że ci ludzie mają jakiś intymny "certyfikat", który ich do tego uprawnia. Tu powinna się nam zapalić czerwona lampka - on nie miał prawa mówić o szczegółach intymnych kontaktów grupowych Freddiego! Nie miał i koniec!

Jednak agresywni popaprańcy naprawdę są do tego zdolni! Należy o tym pamiętać, gdy oglądamy w TV czy internecie podobne "rewelacje", zadając sobie pytania: kto może coś takiego ordynarnego zrobić? Komu ma to służyć? Kto jest tutaj oczerniany? Za co? W jakim celu?

To bardzo typowe, że dla nich nie ma żadnej: tajemnicy, świętości, nie ma intymności, a wszelkie fakty są skrzętnie zapamiętywane, czy też kolekcjonowane nie dlatego że są intymne i wartościowe, tylko dlatego że mają "potencjał". Myślicie że to psychopatyczne? I takie właśnie jest! W końcu wykorzystywanie ludzi i wszelkich okoliczności to dla toksyków codzienność.


Co się dzieje, gdy ofiara przemocy psychicznej zostanie uwolniona?
Taka osoba rozkwita, bo wreszcie może żyć jak chce, robić co chce - co zostało fantastycznie w tym filmie pokazane dosłownie i w przenośni. Naprawdę rewelacyjny fragment filmu!

To samo dziś nie jest tajemnicą co do byłej żony amputina.


Warto podkreślić jeszcze jeden bardzo ważny fakt związany ze zdrowiem Freddiego. Jego nieuleczalna choroba, która doprowadziła ostatecznie do przedwczesnej śmierci tego nietuzinkowego artysty - również jest efektem manipulacji, izolacji. Być może że gdyby ofiara została ze swoimi przyjaciółmi i rodziną to nie miałaby tylu okazji do zarażenia się. Być może całe życie potoczyłoby się inaczej, bo pamiętajmy że od najwcześniejszych chwil życie Freddiego było coraz bardziej fikcyjne, bo manipulowane w coraz to większym stopniu.
Powstaje tu pytanie jak duży był wpływ bandziora na te wszystkie wydarzenia, jak bardzo doprowadzał do sytuacji, które były niebezpieczne. Kryminalistyka zna wiele takich przypadków, w których psychol np. żona w sposób całkowicie zaplanowany doprowadzała do choroby swojego męża itp.
Niestety to nie są filmy zmyślone, tylko takie rzeczy naprawdę się dzieją w naszym mieście, czy nawet bloku...

Czyli Freddie nie tylko stracił przyjaciół, prawie zniszczył zespół Queen, ale ostatecznie stracił życie.

Nie rozstrzygniemy teraz czy psychol był w 100% odpowiedzialny za jego przedwczesną śmierć. Ale pamiętajmy o tym, że przebywanie z takimi ludźmi może mieć dramatyczne konsekwencje, można stracić wszystko, a nawet życie!

Takie są fakty.

Warto sobie obejrzeć ten film i zwrócić uwagę na ten wątek kto go do tego stanu doprowadził. Ponieważ zostały ukazane typowe zachowania toksyków, ich triki, kłamstwa, agresja (bardzo często w białych rękawiczkach!), kontrolowanie na każdym kroku - jak to jest niemożliwe to nawet zmusza ofiarę do wyprowadzenia się do innego miasta itp.

Nie jest fajnie... gdy wszystkie decyzje za nas podejmuje psychol, nawet to że mamy się wyprowadzić do innego miasta! :-/


Najczęściej sytuacje takie kończą się dobrze, w tym sensie że wiele z takich rzeczy jak izolowanie, pranie mózgu itp. da się naprawić (choć nie jest to łatwe) i możliwy jest powrót do normalnego życia oraz przebywania z normalnymi ludźmi - do czego wartościowego to może doprowadzić pokazuje film.

Niestety Freddie Mercury nie miał takiego szczęścia, zachorował na chorobę śmiertelną i jego powrót do normalności był bardzo krótki.
...choć cenny - wiele rzeczy się wtedy wydarzyło bardzo pozytywnych (np. uruchomił swoją kreatywność).

Z punktu widzenia artystycznego - być może że odbyły się rzeczy (ukazane w tym filmie), które były bezcenne, niepowtarzalne i nie do podrobienia!;)


Polecam film! Nie tylko ze względu na tę bardzo trudną tematykę, bo film składa się z wielu różnych wątków, które są naprawdę fantastyczną ucztą emocjonalną i artystyczną.
Jednak jeśli zadajesz sobie pytanie jak mogło do tego wszystkiego dojść... to w tym filmie jest to ukazane w sposób klarowny, przystępny i nieprzytłaczający.

niedziela, 26 marca 2023

Wojna cybernetyczna dotarła do tego bloga

W ostatnich dniach otrzymałem ostrzeżenie od zespołu Bloggera. Ostrzegano mnie, że dzieje się coś bardzo niedobrego. Byłem zaskoczony, bo dotyczyło to posta, który ma 15 lat!

Każdy by chyba zadał sobie pytanie o co tutaj chodzi?? A do tego co to ma wspólnego z obecną wojną??

Oto ten post z nową treścią:

Dawno, dawno temu w latach 70.

Ufff...

Bardzo dziękuję zespołowi Bloggera za czujność, bo niestety obecnie internet robi się coraz bardziej niebezpieczny. Gdy wojna jeszcze nie wybuchła na dobre to i tak odbywały się cyberataki na masową skalę, jednak teraz to już nikt się kryć nie będzie.

Nie podano mi szczegółów technicznych, więc nie wiem czy otrzymałem to ostrzeżenie dlatego, że z automatu takie linki są oznaczane jako niebezpieczne, czy rzeczywiście obecnie znajdują się na tym serwerze jakieś niebezpieczne programy i adres ten trafił na czarną listę.

Co by to nie było - uważajcie!

niedziela, 27 listopada 2022

"Rozwiązanie kwestii niemieckiej"

Ostatnio byłem na pogrzebie ciotki - choć nie o tym teraz.

Ciotka miała blisko 90 lat. Jako dziecko była ciężko doświadczona przez II wojnę światową...

Doznała tragicznych upokorzeń, była świadkiem wstrząsających wydarzeń i ponurych ludzkich losów (np. prześladowań oraz eksterminacji np. Polaków i Żydów itp.). Będąc dzieckiem(!!!) przekonała się co to znaczy wojna... ojciec zaginął (grób znaleziono długo po wojnie(!) najprawdopodobniej zamordowany przez niemców na ulicach Warszawy), straciła swój dom i dobytek. Dodatkowo... niestety doświadczyła głodu.

Z racji zniszczeń (podobnych do tych z obecnej wojny na Ukrainie) oraz z powodu głodu - tułała się w okolicach Warszawy. Była to grupa zorganizowana w ramach mojej rodziny, czyli kilkoro dzieci - większość z nich obecnie już nie żyje.

Po wojnie, w trakcie której doświadczyła (cała moja rodzina) bestialstwa i okrutnej agresji ze strony niemców oraz rosjan - moja ciocia emigrowała.

Wyznawała zasadę, że trzeba żyć wszędzie, ale nie w Polsce, znajdującej się między dwoma takimi barbarzyńcami.

Tak się zastanawiam ile osób musiało emigrować (w mojej rodzinie sporo) i tułało się dziesięcioleciami po całym świecie tylko dlatego, że doszło do II wojny światowej oraz w jej konsekwencji (w wielu krajach) do okupacji sowieckiej...

Od kilku lat ciocia ponownie żyła w Polsce. Była silnie doświadczoną i zahartowaną kobietą, która całe życie musiała walczyć o siebie i o swoich najbliższych. Doskonale wiedziała do czego ludzie są zdolni.

Niestety ponownie się o tym przekonała, jeszcze za jej życia wybuchła wojna na sąsiedniej Ukrainie, która dobitnie zaprezentowała niezmienne oblicze mordoru oraz odrażające i haniebne zachowanie niemców...

Dziś, gdy słyszę, że reparacje wojenne się Polsce nie należą, a że to właśnie wypędzonym niemcom należą się odszkodowania to... powiem:

COOO??????????????????????????????????????????????????????

środa, 9 listopada 2022

ZGROZA! Zmiana konta i numeru klienta w PGNIG

Taka dziwna sprawa: długo nie dostawałem faktury do opłat i okazało się, że obecnie przyszły dwie faktury o nowym wyglądzie (dlaczego dwie???).

To jeszcze nic, zmienił się nie tylko numer konta bankowego, ale również numer klienta!!! ????

Czy tam kogoś xxxxxx???

W internecie aż huczy, bo ludzie są kompletnie zdezorientowani, a niektórzy nie otrzymali faktury nawet pół roku.

Jak podaje PGNIG trwa "Zmiana systemu bilingowego" oraz gigantyczna migracja do nowego systemu informatycznego, który ma podobno być dużo lepszy.

A co ze zmianą mojego numeru klienta????

Na stronie WWW jest informacja o tym, że "niektórzy" klienci mogą tego doświadczyć...

No dobrze dostaję dwie faktury o nowym wyglądzie do zapłacenia, numer konta się całkowicie zmienił oraz numer klienta w niczym nie przypomina poprzedniego!

Można by zakładać, że osoby odpowiedzialne za taką niedorzeczność ma pojęcie o bezpieczeństwie na poziomie niemowlaka, jednak okazało się że jednak nie - ktoś jednak ma pojęcie.

Jak znalazłem w internecie: Uwaga na fałszywe smsy! PGNiG ponownie ostrzega klientów! (wadowice.pl)
Mowa jest tutaj o SMS-ach wysyłanych od oszustów, więc PGNiG stwierdza, że należy je potraktować jako SPAM.

To skoro dziwne informacje mam traktować jako spam - to dziwne faktury (dlaczego dwie???), z nowym numerem konta bankowego oraz nowym numerem klienta - nie mam wyjścia, ale również muszę potraktować jako spam! To jest niespójność danych - co nie spełnia podstaw zasad bezpieczeństwa danych, korespondencji itp.

Kto w ogóle wpadł na taki xxxxxxx pomysł, aby zmieniać numer klienta???

Ja rozumiem... migracja, ale co ma migracja wspólnego ze zmienianiem ludziom numeru klienta???
Kto na taki pomysł wpadł?!?!?!?

Na całe szczęście na WWW piszą, że wpłata dokonana na poprzednie konto bankowe będzie traktowana jako całkowicie poprawna - to daje nadzieje, że jednak ktoś tam choć trochę rozumu ma...

Jednak przypomnę niedojdom, że każdy może sobie wysłać do sąsiadów nowo wyglądającą fakturę, w której znajdzie się nowy numer konta bankowego i nowy numer klienta.
Ktoś tam u Was pomyślał o tym???
Raczej nie...


Na koniec dodam, że gdy się robi taki bałagan i zamęt to lepiej jest zostać przy starym systemie informatycznym, bo zyski z tych rzekomych nowych funkcjonalności mogą nie być warte świeczki. Jeśli to te dostępne na WWW - to z pewnością nie są.
To tylko taka uwaga dla studentów informatyki i zarządzania, że warto coś takiego rozważyć nim się zacznie wszystko niszczyć i wprowadzać chaos.

Dodatkowo wpisałem w google mój nowy numer konta bankowego i niestety nie znalazłem żadnej informacji potwierdzającej poprawność tego konta (można tylko sprawdzić z jakiego banku jest). Jeśli robi się taką dużą migrację to powinny być wszędzie dostępne numery kont lub sposób w jaki można sprawdzić czy mój numer konta bankowego jest poprawny (sporo w necie krzyczy się też o tym, że te faktury mają nieprawidłowe zużycia - moja też...).
Powinny być też opublikowane i/lub wcześniej przesłane wzory np. faktur itp., aby klienci nie byli zaskoczeni wyglądem nowej faktury, nowym numerem identyfikacyjnym klienta itp. (to się wiąże z tzw. phishingiem (Wikipedia)).


Jestem informatykiem i z pełnym przekonaniem powiem, że osoba/y za to odpowiedzialne nie mają bladego pojęcia o podstawach z zakresu bezpieczeństwa IT (i korespondencji!) oraz projektowania i migracji systemów informatycznych.

Na studiach informatycznych/biologicznych/chemicznych powinno się wprowadzić żelazną zasadę, że jak później jakiś absolwent złamie podstawowe zasady dotyczące bezpieczeństwa to jego tytuł magistra/inżyniera zostanie mu cofnięty na zawsze!

Tak powinno być!

Informatyka to nie są zabawy dla dzieci w piaskownicy...

czwartek, 3 listopada 2022

PSYCHOPATA na podrywie

Od kilkunastu lat na tym blogu poruszam tematy, których nie uczą nas w szkołach - a powinni! Tym razem, temat spotkań, czy nawet "koleżeństwa" z psychopatą. W bardzo ciekawej formie (literackiej) przedstawione zostały konkretne historie, które powinny nam dać wiele do myślenia.

Niedawno pewien kolega powiedział o związkach z bardzo niebezpiecznymi psycholami, że "te kobiety same chciały związku z takim typem" itp. To popatrzcie na ten film i porównajcie sobie jak może wyglądać podryw zdrowego faceta, a jak wygląda podryw psychopaty...
Więc nie dziwcie się, że kobiety wpadają w takie związki jak śliwki w kompot!

...choć oczywiście psychopaci to nie tylko faceci!

Bardzo pouczający i fajnie przedstawiony materiał. Może to nie wybrzmiało dostatecznie, ale też mówi jak sobie z takimi ludźmi radzić, bo przecież spotykamy ich codziennie (najczęściej w pracy), polecam:


PSYCHOPATA na podrywie
Wiele wątków, wiele faktów - warto je sobie wszystkie przemyśleć - pozdrawiam!;)


Update:
Polecam dyskusję jaka się nawiązała w poście: Kobiety to małpy.

wtorek, 25 października 2022

Jak przeżyć skażenie radioaktywne?

Samo mięcho, czyli to co lubię:


Jak przeżyć skażenie radioaktywne? Live Q&A na wypadek użycia broni atomowej!

Tak jak autor kanału Domowy Survival, nie chcę Was straszyć (choć w TV prześcigają się obecnie w tym). Jednak chyba przyznacie, że taka praktyczna wiedza jest naprawdę niezbędna, trzeba się z nią choć raz zapoznać, aby wiedzieć z czym to się je. Zgodnie z tym co ostatnio pisałem w poście Budzisz: Będzie groźnie. Eskalacja działań wojennych ma wystraszyć Zachód:
    skoro eskalacja działań ma wystraszyć Zachód (...) to nie możemy się bać...
    ...ale nie zwalnia nas to z myślenia i przedsiębrania odpowiednich kroków zaradczych itp. Nie możemy być jak dzieci we mgle...
Przesyłam pozdrowienia dla Krzyśka, którego znam z netu - odwala kawał dobrej roboty. Tacy ludzie są bezcenni;) W końcu chodzi o nasze zdrowie i przetrwanie;)

sobota, 15 października 2022

Powiedział PRAWDĘ o autach elektrycznych

Ciekawie przygotowany materiał, który można obejrzeć spokojnie z prędkością 1,75:


Czas w końcu powiedzieć PRAWDĘ o autach elektrycznych! Oto faktyczna przyczyna banowania spalinówek

W filmiku tym nie pada najważniejszy argument, który oczywiście jest całkowicie przemilczany w UE. Akumulatory są najbardziej nieekologiczne i piekielnie niebezpieczne dla środowiska, gdy się zużyją i trzeba je na masową skalę składować jako odpady toksyczne.

Pech chce, że (tak jak zostało to pokazane w filmiku) trzeba ich wiele do jednego samochodu oraz zużywają się bardzo szybko.

Pod tym względem przemysł samochodów elektrycznych jest najbardziej niebezpieczny chemicznie i najbardziej nieekologiczny na tle innych sposobów transportu - ciekawy jest ten przykład statku z tego filmiku.

Dlaczego jest najbardziej niebezpieczny? Bo nawet energia jądrowa nie produkuje takiej ilości oraz tak niebezpiecznych odpadów.

Gdy odpady z elektrowni atomowych zostaną zamknięte w pojemniku, to nie ma ryzyka, że coś się z nimi stanie (musi dojść do awarii, nieprzewidzianego zdarzenia lub katastrofy itp.). Tymczasem akumulator zawsze może przeżreć opakowanie i przedostać się do środowiska - co jest katastrofalne w skutkach. Jeśli cała Europa jeździłaby takimi samochodami jak chcą ci obłąkańcy z UE to zagrożenie wzrasta z każdym zużytym ogniwem przeliczonym przez samochody wszystkich Europejczyków...

Jak podaje internet obecnie szacuje się, że w Europie znajduje się 560 samochodów na 1000 mieszkańców. Można założyć, że byłoby ich jeszcze więcej, gdyby to były samochody elektryczne.

Jedna wielka bomba nie atomowa, ale chemiczna - choć w UE mówi się, że to są samochody ekologiczne - no ale oni potracili rozumy już dawno temu...


Update:

Silnik, który ma OGROMNĄ przewagę nad elektrykami. Spalinówki nadal w grze! Elektryk nie ma szans.

poniedziałek, 10 października 2022

Imperator vs. desputin

Pisałem już, że czas ostatnio bardzo przyspieszył, a problemy nam kompletnie nieznane (w praktyce) są niestety codziennością - na całe szczęście nie dla wszystkich (mowa o tym była w poście Wieści z Ukrainy - dramat rodzin).

Opiszę dziś bardzo ciekawy mechanizm, który obserwowaliśmy na własne oczy w ostatnich ~30 latach!

Epizody od I do III Gwiezdnych Wojen może nie są powszechnie doceniane, ale ich silną stroną jest polityka, która dziś na naszych oczach staje się faktami. To było przedstawione tak dobitnie, że w USA pojawiły się głosy protestów, że G. Lucas przesadził, że ukazał świat polityki nieprawdziwy, czyli szkodliwy.
...no może szkodliwy, ale skoro otaczająca nas wojenna rzeczywistość jest szkodliwa - to co na to poradzić??

Pierwszy raz opisywałem II epizod Gwiezdnych Wojen od strony polityki w 2011 roku, w poście: Komu są potrzebni głupcy w sejmie?

Planeta Naboo (źr. Biblioteka Ossus)


"Każda saga ma swój początek..."


Dziś na ruszt pójdzie intryga imperatora, zwróćcie uwagę na to, że jest to mistrz rozgrywania sytuacji na swoją korzyść, genialny strateg, planista i oczywiście nie brudzi sobie rąk krwią...
...on zabija miliony!

Pierwsze co go spotkało (po wielu sukcesach wdrażania planów - choć my jako widzowie jeszcze o tym nie wiemy) to mocne rozczarowanie...

Solą w oku okazała się kilkunastoletnia królowa (od 13 roku życia) odległej planety Naboo, czyli Padmé Amidala, którą jeszcze nie imperator, ale senator miał pewność rozegrać bez najmniejszych problemów... tymczasem była samodzielna, waleczna i świetnie zorganizowana (coś jak dziś Ukraina i jej prezydent).

Podjęła miecz, na wojnie którą jej ugotował (właściwie to swojej własnej planecie!). Jednak warto podkreślić, że nie było to dla niego duże rozczarowanie, bo w planach miał wojnę na skalę galaktyki, więc jakiś mały konflikt miał jedynie zaognić sytuację polityczną w senacie (użyteczny konflikt!), a nie był rozstrzygający.

Dodatkowo mądry strateg postępuje tak, że bez względu na to czy bitwa zostanie wygrana czy przegrana - to on i tak wygrywa. Oczywiście tak było i w tym przypadku - cały Palpatine.

Królowa Amidala osobiście walczy o swoje państwo (źr. Biblioteka Ossus)

Mimo wygrania bitwy o planetę przez królową Amidalę, nic z tego nie wyszło... dowiadujemy się o tym w II epizodzie, gdzie okazało się, że machina sądowa działa opieszale i zakleszczyła się na jakiś kwestiach - choć mieszkańcy Naboo oczekiwali skazania pojmanego wicekróla oraz odpłacenia za wyrządzone szkody wojenne.

Nikt nie poniósł odpowiedzialności za konflikt, za śmierć, nikt nie zapłacił za to co zabrał? Zupełnie jak w życiu!

Można wnosić, że podobnie będzie w konflikcie mordoru - niestety. Ukraińcy oczekują kar i odpłacenia za wyrządzone szkody, ale są to raczej płonne nadzieje - choć ja oczywiście trzymam kciuki, aby to był ten pierwszy raz, kiedy naprawdę odpowiedzą z całą surowością i adekwatnością!

Na samym końcu I epizodu widzimy przyszłego imperatora, który jest uśmiechnięty od ucha do ucha i wprost szczęśliwy, łaskawym okiem patrzy na młodego Anakina... Widać że senator Palpatine, spodziewał się takiego obrotu wydarzeń oraz wiedział, że teraz nadchodzi dokładnie to co zaplanował... wojna - wojną, ale nie o to się tutaj bijemy - front jest przez niego przygotowany w zupełnie innym miejscu.

Królowa Amidala oraz senator Palpatine podczas parady w centrum stolicy (źr. Biblioteka Ossus)

W dodatkach DVD do II epizodu pojawia się scena, jakby narodzin sojuszu, czyli przyszłej rebelii (w której prym wiodła Leia). Senator Amidala przychodzi do kanclerza Paplatine'a i zabiega o działania na korzyść zakończenia problemów, które przeżerają republikę i grożą rozwojem konfliktu do ogromnej skali. Ona jest naprawdę zaniepokojona przyszłością i dziś chce coś z tym zrobić.

Kanclerz Palpatine zbywa ją, że wszyscy robią co w ich mocy oraz że oczywiście(!!) całkowicie ją popiera!

Zupełnie jak dzisiejsza polityka, jak to powiedział w dwóch skeczach Benny Hill: po czym poznać, że polityk kłamie - rusza ustami.


Kluczowa rozgrywka


Tu mamy sedno tematu, o którym jest ten post. Obejrzyjcie sobie te trzy pierwsze części Gwiezdnych Wojen i zwróćcie uwagę na to, że Padmé Amidala wierzy, że żyje w wolnym świecie, gdzie jest demokracja, a więc może działać w jej ramach, aby zrobić coś ważnego, a w realiach wojennych - w zasadzie można zrobić nawet coś dziejowego.

Tymczasem niedawny senator Palpatine jakiejś planetki Naboo, tak wszystkim pokierował, skorumpował, oszukał i rozegrał senatorów, że stał się Wielkim Kanclerzem(!). Czyli na nieznaczącej dla republiki bitwie zyskał bardzo dużo!

To coś jak w ziemskich warunkach zostać prezydentem, zwierzchnikiem sił zbrojnych lub szefem dużej organizacji jak UE itp. Duży skok osoby, o której wcześniej pewnie niewielu słyszało.

Podkreślam: zarówno senator Amidala jak jej starszy kolega senator Palpatine działają w ramach tego samego systemu republiki, wykorzystują jego możliwości do realizowania odmiennych celów.

Kto tu wygrywa? Senator Amidala i jej stronnicy nic nie zyskali (z wyjątkiem kariery senatora - niestety bez namacalnych sukcesów), tymczasem Palpatine został Wielkim Kanclerzem, założył wojska republiki, czyli przygotował republikę do realizacji swojego głównego planu - wojny.

To zestawienie jest szokujące - ale prawdziwe!
Takie życiowe...

Budynek Senatu Republiki (źr. Biblioteka Ossus)

Podkreślę to dobitnie: oboje działają wg. zasad obowiązujących w ramach republiki, każdy działa (niemal) otwarcie i w zgodzie z obowiązującym prawem, zwyczajami (kulturą polityczną). Trudno obojgu cokolwiek zarzucić (oczywiście do momentu, gdy Palpatine odkrywa karty). Przypomnę, że kanclerz Palpatine cieszył się szacunkiem i uznaniem chyba całego senatu, włącznie z rycerzami Jedi. Nie kto inny, ale sam Yoda osobiście uczestniczył i obserwował wydarzenia w senacie (choć i Jedi zaczynali się tym brzydzić, o czym mówił Ben w II i III epizodzie).

To ważny sygnał - nie może istnieć polityk: premier, prezydent, który jest równocześnie szanowany przez idealistów i krwawe bestie (lub zwykłe kanalie).

Tu coś musi śmierdzieć!

Podsumowując: senator i potem kanclerz Palpatine, działa w większości legalnie i otwarcie, wykorzystuje doskonale znane rozgrywki polityczne na skalę co najmniej połowy senatu republiki (w II epizodzie mówi o tym Ben) oraz obowiązujące prawo i sądy.

Na podstawie tych działań, otrzymuje specjalne uprawnienia - oczywiście tylko na czas wojny - oczywiście! Następnie obala samą republikę oraz wszelkie prawa w niej obowiązujące. W epizodzie VI (Powrót Jedi) widzimy, że dokładnie tego chciał i bardzo cieszy go taki stan rzeczy - intensywnie działa, aby utrzymać władzę (czyli status quo).

Ostatecznie w III epizodzie, zostaje imperatorem pierwszego galaktycznego imperium, a wcześniej mówi do rycerza Jedi, który mu grozi: ja jestem senatem!
...i faktycznie się nim stał.
Legalnie! Czyli za otwartą zgodą senatu. Geeenialnie komentuje to Amidala:
    A więc tak umiera wolność... Przy grzmiącym aplauzie.

Oczywiście wiele w tym co robił było nielegalnych działań, szczególnie na samym końcu republiki, jednak były to na początku działania bardzo subtelne, takie za które nie można go było złapać za rękę. Potem były to skryte działania, również skrytobójcze. Od czarnej roboty miał swoich ludzi, jemu nic zarzucić nic nie można było aż do samego końca - końca wolnej cywilizacji i tysiące-letniej tradycji i kultury.


Korupcja - destrukcja


Przypomina to ostatnie ~30 lat, gdzie mordor zakładał ogromne firmy w Europie, był (jest!!!) członkiem ONZ, sponsorował, wręcz finansował wiele organizacji na dużą skalę, mniejszą skalę, a nawet chodziło o duże organizacje sportowe, gdzie przecież mieliśmy w ostatnich latach wiele afer z nielegalną chemią itp. Dziś wiemy, że to wszystko to nie był przypadek... kwestia sięga wysoko w europejskich państwach np. Robota u Putina. Zachodni politycy na rosyjskiej liście płac (www.tvp.info; 22 VII 2021).

Mordor działał tak jak Palpatine, pod przykryciem, zgodnie z obowiązującymi w wolnym świecie zasadami, bo kto komu broni założyć organizację wspierającą ochronę środowiska, demokrację, dialog, transfery międzynarodowe itp.

W obu przypadkach wolność państw/republiki, praw była wykorzystywana do rozpierania ich od środka. To były z szyderczą radochą realizowane z całą premedytacją działania, miało się wrażenie, że ten robak chce się śmiać nam w twarz!

Ja przynajmniej nie miałem co do tego wątpliwości - o czym pisałem (i mówiłem) już naście lat temu na tym blogu np. Nic nowego...

Zwróćmy uwagę na to, że Palpatine działał w senacie republiki, aż w końcu w samym jego centrum - zostając Wielkim Kanclerzem. Przypomina to fakt funkcjonowania mordoru w ramach ONZ. Czyli obecność i działania od początku były zaplanowane do zablokowania tej organizacji w kluczowych kwestiach, do których była ona powołana(!!!). Kto wie czy za sprawą mordoru nie zostały łagodzone prawa, a inne przesadnie zaostrzane - w taki sposób, aby dziś skutecznie działać, czyli blokować co się da.

Kilka dni temu, w już linkowanym poście napisałem o tym:
    Czy tam w np. ONZ-cie to w ogóle ktoś jeszcze ma (...) wolę przeciwdziałania tej wojnie???
Senat - sala posiedzeń (źr. Biblioteka Ossus)

Dziś wszyscy mogą w internecie lub telewizorze zobaczyć, że nawet w obliczu oczywistej wojny, działania mordoru nadal mają na celu blokowanie wszelkich działań ONZ wymierzonych w ten podły kraj (bulwersuje to Amidalę podczas wystąpienia w senacie w I epizodzie). Nie są to teoretyczne rozważania, głosowania dają jasność działań np. Rosja zawetowała rezolucję RB ONZ potępiającą aneksję ukraińskich terytoriów (www.rp.pl; 30 IX 2022). Podkreślam to w postach od dawna, że zatrważające są tak liczne poparcia innych krajów - z którymi bratano się od dawna.

Natomiast republikę i np. UE postrzegać należy tutaj jako naiwnych głupców - niestety nieświadomych tego co się dzieje z szyderczym śmiechem mordoru w tle(!). W przypadku ONZ to mówić tu należy już nie o naiwnych głupcach (Ogarnięci Natarczywym Ziewem), ale o dzieciach we mgle, działających na rzecz autodestrukcji.

Dziś w niemieckiej prasie piszą o tym wprost, że to był fatalny błąd, a na arenie UE przyznają, że byliśmy ślepi - nie słuchaliśmy dobrych rad (Ursula von der Leyen: Mamy nauczkę. Trzeba było się wsłuchać w głosy z Polski i krajów bałtyckich (tvn24.pl)).

Oczywiście w polityce nie ma przypadków, głupota i naiwność są umiejętnie podsycane, manipulowani są ci, którzy są podatni itp. O korupcji w UE pisałem już w 2008 roku(!), w poście: Dobrze wykształcone... ogórki !;)

Ostatnie dziesięciolecia pokazują, że zarówno imperator jak morodor są mistrzami takiej podchodowej gry, zakulisowej walki, rozbijania systemu od środka. Przypomnę, że niedługo przed wybuchem tej wojny, z różnych krajów Europy nadchodziły informacje o radykalnych działaniach obronnych, czyli demaskowaniu agresywnych działań agentury mordoru:
  1. Rosyjski podpułkownik nie wiedział, że jego rozmówca ma podsłuch. Jest nagranie (www.o2.pl)
  2. Kryzys relacji czesko-rosyjskich siedem lat po wybuchach w Vrběticach (pism.pl)
  3. Polska wydala 45 rosyjskich szpiegów udających dyplomatów (www.gazetaprawna.pl)
Ten sam problem w tylu krajach? To ponownie nie może być przypadek. To była zmasowana akcja wywiadowcza trwająca od dziesięcioleci, a obecnie mocno nasilona (z uwagi na przygotowania do wojny) do takich rozmiarów, że została zdemaskowana w wielu krajach - niemal równocześnie.


Warto podkreślić, że o pomówieniach o korupcję mowa jest w Gwiezdnych Wojnach na długo przed wybuchem wojny. Co oznacza, że korupcja jest działaniem wyprzedzającym działania wojenne, mimo że bez wojny kwestie te wydają się błahe i na tyle mało znaczące, że często się z nich śmiejemy... mimo że chodzi o bardzo duże sumy - bo oczywiście mówimy o korupcji na szczytach władzy państwowej lub nawet większej czyli np. UE lub Senatu Republiki w Gwiezdnych Wojnach.

Jednak w tym przypadku nie należy się wyśmiewać, bo błahe sprawy (tak wyglądające na pierwszy rzut oka) w rzeczywistości realizują bardzo istotne cele, które nie są jasne nim dojdzie do faktycznej wojny.

Update:
No i mamy! Oto życie ponownie dogoniło uniwersalne przesłanie Lucasa w Gwiezdnych Wojnach - jak odtajnił amerykański wywiad: (Brudny Lobbing) Porażająca korupcja w PE rodzi pytania, dokąd trafiło 300 mln dolarów z Rosji. Miały wpływać na decyzje polityczne (wpolityce.pl; 16 XII 2022).

Jak widać 300 mln dolarów to wystarczająca kwota, aby przekupić polityków w Europie. To dokładnie to o czym pisałem tutaj dwa miesiące temu. (Tu jeszcze inny aktualny korupcyjny przykład UE "psuje się od góry").


Finał


Gdy Wielki Kanclerz Palpatine zostaje w końcu upragnionym imperatorem, ponownie w skrytości podejmuje decyzję o czystce, czyli wydaje rozkaz 66. Zleca też specjalne zadanie swojemu uczniowi Vaderowi. Do tego mami go, że gdy sumiennie wykona zadanie stanie się "dostatecznie silny" - aby zasłużyć na kolejne łaski (taka manipulacja w czystej postaci).

Rozkaz 66 (źr. Biblioteka Ossus)

Mamienie, manipulacje, kłamstwa i śmierć. Tak to wygląda w praktyce (i to właśnie wzbudzało kontrowersje w USA). Wiemy, że desputin od dziesięcioleci wycinał w pień niewygodnych ludzi, zatruwał (w tym także w Polsce - przykładowo mój nauczyciel historii z liceum, można było wtedy powiedzieć że rusofob - choć właśnie ja wiem, że szalenie inteligentny i mądry, z pewnością stojący mocno na nogach naukowiec, zginął niedawno w niewyjaśnionych okolicznościach - tak jak wiele innych podobnych mu osób). Dziś również mówi się o czystkach w obliczu wojny realizowanych na różne sposoby (np. Gorąco NA KREMLU! "Głowy PŁYNĄ RYNSZTOKIEM" (YT) oraz ostatni news w tej materii).

Istotniejsze jest to, że śmierć spotyka ze strony swoich totalitarnych władców - ich własny naród. Podobnie jak wspominałem, że Palpatine wywołał konflikt zbrojny i okupację swojej własnej planety - Naboo.

Czyli bandziory tego kalibru są najbardziej niebezpieczni dla swojego narodu...

Atak sił Federacji Handlowej na Naboo (źr. Biblioteka Ossus)

Przypomnę: Hitler, gdy wojska kierowały się na Berlin, posyłał do walki z zimną krwią dzieciaki, miasta ogłaszał twierdzami, tych co kapitulowali - zdrajcami. Chciał zabić każdego Niemca, który okaże choć trochę zdrowego rozsądku, którego sam był pozbawiony, np. wydawał rozkazy kompletnego niszczenia infrastruktury swojego własnego kraju... który wybrał go w demokratycznych wyborach - znajomo brzmi?


Gwiezdne Wojny nie są takie głupie;)

Finałowa scena z I epizodu (źr. Biblioteka Ossus)


Update X 2022:
Jak się wczoraj okazało nie będzie rezolucji Parlamentu Europejskiego uznającej Rosję za państwo sponsorujące terroryzm. Przykładowy news: Rezolucja ws. uznania Rosji za państwo terrorystyczne. Jest decyzja Parlamentu Europejskiego (polskieradio24.pl; 13 X 2022).

Pisałem w tym poście o gigantycznej korupcji w strukturach i państwach UE. Takie wyniki, że nawet nie można przyjąć rezolucji bo jest ona odrzucona przez większość parlamentarzystów UE - to jawny przykład bardzo, bardzo głębokiej korupcji na rzecz mordoru ((a pisałem te słowa jeszcze przed linkowanymi wyżej aferami w UE - przyp. mój)).

Wyobraźmy sobie kongres na rzecz mynocków (dla osób nie pamiętających Gwiezdnych wojen niech to będzie kongres psów ;) ), w którym nie da się przegłosować elementarnych uchwał itp. na rzecz mynocków/psów... jak to możliwe? Tymczasem głosowania na rzecz wampów (kotów) przechodzą jakoś bez problemu...

W takim wypadku oczywiste jest, że kongres mynocków/psów został druzgocząco zinfiltrowany i przekupiony przez wampy/koty. Jeśli korupcja jest bardzo głęboka, to objawem tego jest niemożność przejścia najważniejszych i najbardziej fundamentalnych ustaleń/rezolucji/ustaw itp.

Trzeba też wziąć pod uwagę, że przy tak jaskrawych faktach, mogło dojść do całkowitego przejęcia kongresu mynocków/psów przez wampy/koty. Jest takie fajne określenie: wrogie przejęcie.

To właśnie są czyste objawy tego o czym pisałem w tym poście. Problem w tym, że to nie jest film w kinie, ale aktualne wydarzenia z UE. Tak się porobiło...

To samo zostało przedstawione w III epizodzie Gwiezdnych Wojen, gdzie przegłosowano, że republika zostanie "zreorganizowna" i przemieniona w pierwsze galaktyczne imperium.
Czyli senatorowie zagłosowali zgodnie z (wypowiedzianą wprost) "sugestią" przyszłego imperatora - powodując zaprzestanie istnienia tysiącletniej republiki. Zagłosowali tak jak te mynocki/psy, na rzecz wamp/kotów...


Mieliśmy też inny ciekawy przykład podstępnych działań, mających na celu ukrycie prawdy. Ostatnio odbyło się głosowanie: ONZ potępia Rosję za próbę aneksji części Ukrainy. Cztery państwa poparły Rosjan (www.rp.pl; 12 X 2022).

Mówią o tym dziś wszystkie media, jednak ciekawostką jest to, że nim doszło do tego głosowania, mordor prężył się i mocno zabiegał o to, aby ukryć wyniki tego głosowania. Czyli cały czas działają na korzyść samych siebie: wiadomo, że przegramy głosowanie, więc ukryjmy spodziewany wynik. Na szczęście im się nie udało i wyniki głosowania są jawne.

To jest dokładnie to co zostało opisane przeze mnie w tym poście:
    Dziś wszyscy mogą (...) zobaczyć, że nawet w obliczu oczywistej wojny, działania mordoru nadal mają na celu blokowanie wszelkich działań ONZ (...)
Ot... takie przykłady z życia wzięte...


Update:
Napisałem w tym poście:
    republikę i np. UE postrzegać należy tutaj jako naiwnych głupców
Tu osoba kompetentna mówi "zachód był na pewno naiwny":


Witold Jurasz: Putin jest jak Rosja. On nie jest wytworem KGB, jest z petersburskiego podwórka.


Jeśli nie jest zaznaczone inaczej (lub nie jest zaznaczone wcale) zamieszczone ilustracje pochodzą z Wikimedia Commons lub są mojego autorstwa.


Ta strona używa cookies oraz innych technologii Google (i innych firm w specjalnych dodatkach po prawej stronie) w celu prawidłowego działania tej stronki (jej elementów jak np. ankiety, reklamy itp.) oraz zbierania statystyk. Korzystanie z tego bloga powoduje zapisywanie typowych plików na Twoje urządzenie (np. komputer, tablet itp.) o ile w ustawieniach przeglądarki nie zmienisz tego.

W UE się ludziom w głowach przewraca, więc dla świętego spokoju zamieściłem to absurdalne ostrzeżenie...