Zapraszam na konkurs!

Konkurs jubileuszowy

Obecnie świętujemy 10 lecie bloga i z tej okazji odbywa się konkurs - gorąco zapraszam do wspólnej zabawy!;)




czwartek, 18 czerwca 2009

To w końcu reklamujemy czy nie ?

Ostatnio wiele było mowy o sprzedawaniu i kupowaniu na Allegro (np. w tym miejscu), tym razem mamy następnego niezwykle unikalnego jegomościa, oto jego pierwszy list z 29 V:
    przesyłka dotarła... wreszcie, szkoda tylko, że pudełko jest zgniecione, boczne ścianki połamane. a miało być tak pięknie (...)
Następnie dostał wyjaśnienie i prośbę aby napisał skargę na poczcie co będzie razem rozpatrywane z reklamacja napisaną przez sprzedającego, w jednym z następnych listów (z 8 VI) napisał:
    przesyłka kosztowała niemało, a nie była moim zdaniem dobrze zapakowana. a kontynuując kwestię pudełka - jaka jest wina poczty z powyłamywanymi ząbkami trzymającymi płyty w pudełku? nie jestem w stanie odkryć wszystkich tych rewelacji związanymi z bublowatym towarem (...) więc proszę nie odwracać kota ogonem, bo nie mam czasu wybrać się na pocztę, gdzie z góry wiem, że mi powiedzą, że towar był źle zapakowany.
Gość do tej pory napisał 6 listów (i o ile takich delikwentów znam to będzie ich jeszcze więcej !) reklamujących uszkodzone opakowania (i rzekomo uszkodzony towar) a z drugiej strony kategorycznie (w kolejnych listach) odmawia współpracy przy typowym procesie reklamacyjnym !

Jak dla mnie to jest jakiś absurd, bo z jednej strony gość reklamuje i się awanturuje, a z drugiej nie chce reklamować... czyli co chce ??
Jak ktoś kupił i uważa, że to mała kwota i nie warto reklamować, to po co głowę zawraca sprzedającemu ??

Następnie ten zadziwiający klient, po prośbie o jednak udanie się na pocztę ze skargą dalej w tę samą melodię (list z 15 VI):
    Nie mogę potraktować takiej prośby poważnie, (...)
Ciekawe ! sam sobie robi jaja, a moją uprzejmą prośbę o zwykłą procedurę reklamacyjną nie traktuje poważnie !

Dodatkowo warto zwrócić uwagę na fakt, że w momencie gdy kupujący ma do mnie jakieś roszczenia, a przy tym odmawia współpracy przy reklamacji to właściwie postępuje bardzo nie w porządku, gdyż de facto wymusza na mnie dopłacenie do tego interesu (życia :D :D), bo nie będę miał możliwości otrzymać odszkodowania, czyli na ponowną wysyłkę towaru dopłacam kilkadziesiąt złotych z własnej kieszeni... Co do klarowności intencji tego kupującego nie ma już wątpliwości ze względu na to co w ostatnich e-maliach wypisuje... pozostawię to bez komentarza...

Dalej pisze:
    (...) Ponadto przypominam ponownie - w środku były powyłamywane ząbki trzymające płyty. tego poczta nie zrobiła. reasumując sprzedany mi został niedziałający bubel (...)
W odpowiedzi na powyższe dostał:
    (...) Szkoda...
    Wyłamane ząbki to TYLKO wina poczty (tylko poprzez jakiś wielki nacisk nastąpiło takie duże naprężenie które pudełko wygięło i wyłamało ząbki) - bo chyba Pan nie myśli że ja je wyłamuję. Natomiast poczta dopuszcza podobne sytuacje i potem pozytywnie rozpatruje takie reklamacje i wypłaca odszkodowania.
Ale mów człowieku do...

No nic... spodziewam się następnych tak INTERESUJĄCYCH listów od tego allegrowicza ! ;):)


Update:
18 VI ów jegomość napisał:
    Żeby skierować konwersację na odpowiedni poziom wycinam tylko interesujące mnie fragmenty i udam, że nie zwracam uwagi ani na próbę robienia ze mnie idioty, ani na próby zastraszenia mnie.
    (...)
Tak... doszukiwanie się zastraszania jest typowe u tego typu kupujących, sami rozpoczęli zamieszanie, a teraz ja tu jestem winien – proste nie ??;)

A co do robienia idioty, to naprawdę ja nic tu nie muszę robić...
W końcu wszystkie cytowane przeze mnie na tym blogu listy dobitnie świadczą o ich autorach.

Trzeba jednak przyznać, że tym razem nie mamy do czynienia z jakimś typowym cholerykiem, bo na swój sposób gość chce jednak nieco ostudzić sytuację – a to trzeba docenić. Inni cytowani użytkownicy Allegro na starcie wylatują z „pyskiem” ;) O czym ostatnio była mowa w tym miejscu.
Widać tu wyraźnie, że głupoty można robić, jednak gdy się ma problemy z pohamowaniem swoich nerwów to dopiero sobie możemy narobić kłopotów – tym razem jest nieco lepiej.


Sedno sprawy polega na tym, że temperatura z listu na list rośnie po stronie tego klienta, co jest zupełnie niepotrzebne, bo przecież mogła się ta sprawa odbyć spokojnie i zupełnie bezproblemowo, tak jak to zwykle z reklamacjami bywa. A w nagrodę za dobre zachowanie taka osoba zwykle dostaje ode mnie jakiś bonus, a tak to... jak wolisz w ten sposób - twoja sprawa ! :-/

Brak komentarzy:



Jeśli nie jest zaznaczone inaczej (lub nie jest zaznaczone wcale) zamieszczone ilustracje pochodzą z Wikimedia Commons lub są mojego autorstwa.


Ta strona używa cookies oraz innych technologii Google (i innych firm w specjalnych dodatkach po prawej stronie) w celu prawidłowego działania tej stronki (jej elementów jak np. ankiety, reklamy itp.) oraz zbierania statystyk. Korzystanie z tego bloga powoduje zapisywanie typowych plików na Twoje urządzenie (np. komputer, tablet itp.) o ile w ustawieniach przeglądarki nie zmienisz tego.

W UE się ludziom w głowach przewraca, więc dla świętego spokoju zamieściłem to absurdalne ostrzeżenie...