Zupełnie przypadkiem (następny w TV cyfrowej) trafiłem na ciekawy dokument zatytułowany "Prawda według Wikipedii" (na kanale Planete+). Wszelkie rozważania o prawdzie są bardzo ciekawe, ale te z uwzględnieniem Wikipedii jeszcze ciekawsze, szczególnie że wiele należałoby tam poprawić.
Dokument dotyka naszej współczesności, która w znacznej mierze opiera się o internet i Wikipedię. A ta ostatnia staje się dla wielu internautów podstawowym źródłem wiedzy i tej powszedniej i tej wymaganej w szkole. I tu zaczynają się problemy...
W filmie tym przedstawiono przekonania chyba wszystkich stron zainteresowanych, dzięki czemu naprawdę warto się z nim zapoznać. A skoro temat dotyczy nas wszystkich, to powinien się z tym zapoznać każdy. Przykładowo omawiany był temat tego, że często wartościowsza wiedza znajduje się w dyskusji do artykułu - i faktycznie, ja ze swojego doświadczenia również to potwierdzam (odnośnie polskiej Wikipedii) i zachęcam do czytania tych rzeczowych dysput, gdyż naprawdę można się wiele z nich dowiedzieć (a w samym artykule takie argumenty, fakty i stanowiska nigdy się nie pojawią bo są w jakiś tam sposób sprzeczne z panującymi tam zasadami - inna sprawa zbyt bardzo restrykcyjnymi, na czym cierpi jakość Wikipedii).
Jednym z poruszanych tematów jest ogólny spadek jakości wszelkich publikacji (nie tylko odnośnie Wikipedii). Przyznaję że też to obserwuję i muszę się zgodzić, że bzdura ostatnio pleni się tak jakby była najbardziej pożądana. A jako blogera bardzo mnie to boli :( W filmie wiele osób wskazuje internet, Wikipedię i YouTube jako miejsca przepełnione głupotą oraz bezwartościowymi treściami - których niestety są ogromne ilości. W mojej ocenie to poważny problem, no ale cóż widocznie taki jest świat, bo w internecie to każdy robi to co chce.
Kilka wypowiadających się osób w mojej ocenie nieco przesadzało z tym jak krytykowali Wikipedię. Przykładowo jeden z autorów encyklopedii (Brytanicy; chyba profesor ale nie pomnę) mocno atakował np. mówiąc że Wikipedia nie jest encyklopedią, a raczej zbiorem artykułów, które są napisane takim stylem itp. Oczywiście miał sporo racji w swojej krytyce, ale nie przesadzajmy. W mojej ocenie jego tak radykalna ocena wynika z tego, że pozycja Brytanicy została w ostatnich latach mocno podważona (zapewne przez internet oraz również Wikipedię, bo wcześniej przeciętny czytelnik sięgał po encyklopedię do poważnych i błahych tematów, a teraz nie musi wcale szczególnie do tych właśnie błahych bo ma net).
Nie mogę się też zgodzić z człowiekiem, który wskazywał wzór do naśladowania (dla Wikipedystów), którym ma być szeroko pojęta praca dziennikarzy. Szczególnie w Polsce (ale podobno na świecie też) praca mass mediów jest fatalna, jeśli coś należałoby z nich czerpać to w mojej ocenie jakość na ostatnim miejscu. Niezwykła ilość bzdur i manipulacji jakie podaje TVN, Polsat oraz TVP (o niekompetencji i ograniczonych horyzontach to nie będę wspominał) nie przekonuje mnie do tego aby to miał być wzór dla kogokolwiek. Było a o tym mowa na tym blogu wielokrotnie, ale też ostatnio rozmawiałem z jedną bardzo doświadczoną osobą, która jak mi opisywała jak dzisiaj powstaje Gazeta Wyborcza lub newsy na Onetcie to mój blogerski włos się jeży! :-(
Bardzo mnie cieszy, że na Planete+ pojawiają się dokumenty, które dotyczą problemów współczesnych, które dotyczą naszego codziennego życia (przy całym moim uwielbieniu historii). Ten niezwykły twór jakim jest Wikipedia jest nowy, niezgłębiony i z tego powodu wymaga jeszcze wielu dyskusji, w tym ten dokument jest dobrym do tego początkiem.
Film "Prawda według Wikipedii", nie jest rewelacyjny, przełomowy (tak jak inne filmy o których tu rozmawialiśmy), ale fajnie oddaje sedno tematu, skłania do refleksji i przemyślenia samego tematu oraz jego pochodnych (jak jakość publicystyki, prawdy itp.). Poruszane w tym dokumencie tematy, nie są dla mnie ani nowe, ani zaskakujące, ale ja jestem nieco związany z Wikipedią więc moja wiedza na ten temat jest zapewne ponadprzeciętna, jednak dla innych widzów tematyka ta będzie pewnie nowa i zapewne jest też w wielu przypadkach elementarna (np. jak Wikipedia powstaje, jak bardzo można jej wierzyć, jak jest uźródławiana itp.). Dlatego nie jest to może film, który musisz zobaczyć, ale ja go polecam, szczególnie jeśli Wikipedia jest przez Ciebie w jakikolwiek sposób wykorzystywana.
Janusz ZajdelMamy tutaj po prostu doskonale kontrolowany bałagan, stwarzający pozory (...) porządku (...)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiki. Pokaż wszystkie posty
środa, 15 sierpnia 2012
piątek, 25 lutego 2011
Historia futurologii z Wikipedii
Oto część hasła Futurologia na Wikipedii, która ma zostać usunięta lub przeredagowana. Jednak w obecnej formie w mojej ocenie jest warta utrwalenia, co niniejszym czynię:
Tekst ten został skomentowany jako
Co do samego tematu to myślę, że bardzo ciekawe jest to, że ludzie cały czas nie mają naukowych (np. matematycznych) sposobów przepowiadania nawet niedalekiej przyszłości. Wspomniany tu upadek ZSRR, liczne krachy giełdowe, czyli wydarzenia, które przede wszystkim chcielibyśmy znać z wyprzedzeniem ;) są kompletnie poza możliwościami, choć z drugiej strony są tak dużej miary, że może właśnie powinno się je wyjątkowo łatwo przewidywać, przykładowo jak czytamy w Wikipedii
W haśle prognozowanie na Wikipedii, czytamy:
Naukowych metod nie brakuje i wciąż dochodzą nowe, a mimo to na najważniejsze pytania odpowiedzi brak. Co więcej widoczny jest pewien trend do odrzucania skrajnych ocen, wyników itp. np. we wspominanej tutaj metodzie delfickiej. W mojej ocenie jest to zapętlenie się w niemożności przewidzenia skrajnych, radykalnych, przełomowych wydarzeń. Przykładowo jeśli jeden z ekspertów spodziewa się np. krachu lub upadku waluty lub firmy czy też bankructwa np. państwa (co ostatnio obserwujemy), to w metodzie delfickiej jego ocena będzie marginalizowana, a cały algorytm będzie dążył do wykluczenia tej oceny/prognozy.
Na szczęście to nie moje zmartwienie - niech się martwią Ci którzy nad tym bezskutecznie pracują od lat ;)
Ciekawe jest to, że chyba nikt nie przewidział internetu, portali społecznościowych oraz telefonów komórkowych z dostępem do netu, które są w prawie każdej kieszeni. Innymi słowy dzisiejsze społeczeństwo, technologia zaskoczyły wszystkich.
- Historia
Ludzie od zawsze chcieli przewidywać przyszłość. Toteż rozmaite pomysły jak astrologia czy czarna magia miały odsłonić przed ludźmi wizje przyszłości. W miarę rozwoju technologicznego jednak, racjonalizm wziął górę nad czarami. Spróbowano więc przewidywać przyszłość naukowo. Termin "futurologia" wymyślił i wprowadził w 1943 roku Ossip K. Flechtheim, ale prawdziwą działalność nowa nauka rozpoczęła dopiero w 1962 roku, gdy rząd Francji powołał grupę "Roku 1985", która miała za zadanie uzyskać informacje o przyszłości kraju. Wkrótce świat opanowała futurologiczna moda: w Wielkiej Brytanii powstał projekt Mankind 2000, a 1965 w USA "Komisja roku 2000", zwana też RAND Corporation. W Polsce badaniami przyszłości zajął się "Komitet Badań i Prognoz Polska 2000". Większość z tych ośrodków z wielką, wręcz radosną ochotą prognozowały odważne przemiany. Jeden czynnik jednak sprawił, że ten przyszłościowy pochód stanął. Chodzi tu o rzecz prozaiczną - wybitnie nietrafne prognozy. Warto zwrócić uwagę, że żadna nie przewidziała np. upadku ZSRR. Obecnie, prognozowanie wydarzeń najbliższych jak najbardziej istnieje, jednak futurologia jako nauka mająca ambicje "poznania" przyszłych społeczeństw, skłonna rościć sobie prawo do przepowiadania struktury społecznej za kilkadziesiąt lat właściwie już nie istnieje, przede wszystkim z powodu, który zauważył Lem, mówiąc "Nawet niewielki postęp na każdym polu odsłania przed nami olbrzymie, a dotąd niewidzialne przedpole naszej ignorancji". Paul Kennedy, jakby na potwierdzenie tych słów przytacza słowa Thomasa Malthusa, który boleje na początku XVIII wieku nad przyszłością Ziemi, stwierdzając że ludziom z powodu zbyt dużych możliwości rozrodczych i zbyt małych możliwości Ziemi na wykarmienie. Kennedy pyta, dlaczego proroctwa się nie ziściły i podaje trzy sprawy, których Malthus nie wziął pod uwagę: emigracja ludzkości z Wysp Brytyjskich, wzrost wydajności rolnictwa na świecie i pierwszy etap rewolucji przemysłowej.
Tekst ten został skomentowany jako
- Sekcja Historia jest nieencyklopedyczna i nadmiernie rozwlekła.
Co do samego tematu to myślę, że bardzo ciekawe jest to, że ludzie cały czas nie mają naukowych (np. matematycznych) sposobów przepowiadania nawet niedalekiej przyszłości. Wspomniany tu upadek ZSRR, liczne krachy giełdowe, czyli wydarzenia, które przede wszystkim chcielibyśmy znać z wyprzedzeniem ;) są kompletnie poza możliwościami, choć z drugiej strony są tak dużej miary, że może właśnie powinno się je wyjątkowo łatwo przewidywać, przykładowo jak czytamy w Wikipedii
- Aby zatem uprawiać futurologię, trzeba przyjąć założenie, że przyszłość istnieje w takim zakresie, w jakim jest zdeterminowana przez łańcuchy przyczynowo-skutkowe, które sięgają już naszej teraźniejszości.
W haśle prognozowanie na Wikipedii, czytamy:
- Prognozowanie (...) lub predykcja (...) – naukowa metoda przewidywania tego, w jaki sposób będą kształtowały się w przyszłości procesy lub zdarzenia. W trakcie procesu prognozowania formułuje się sąd na temat przyszłych stanów zjawisk i zdarzeń nazywany prognozą.
(...)
Prognozowanie wykorzystuje informację dotyczącą tych czynników i ich wpływu na badane zjawisko. W prognozowaniu bada się relacje między tymi czynnikami a badanym zjawiskiem oraz kształtowanie się ich w przeszłości do wnioskowania o przyszłości. Do prognozowania stosuje się nauki statystyczne i matematyczne.
(...)
Prognozowanie gospodarcze
Prognozowanie znajduje szczególne zastosowanie w ekonomii i zarządzaniu.
Przykładowo w mikroekonomii prognozowanie popytu jest niezmiernie ważnym elementem działalności marketingowej, którego prawidłowość wpływa w przedsiębiorstwie produkcyjnym na procesy zaopatrzenia w surowce i materiały, a także planowanie procesów produkcji, sprzedaży i działań logistycznych. (...) Prognozowanie jest sztuką przewidywania zachowania się nabywców, przyszłego stanu rynku, relacji podaży i popytu oraz spodziewanej koniunktury gospodarczej na obszarach działania przedsiębiorstwa.
Do prognozowania w marketingu wykorzystywane są: ekstrapolacja trendów, analiza czynników kształtujących wielkość popytu i jego kształtowanie, analiza statystyczna i ekonometryczna, ankietowanie nabywców dla poznania ich zamiarów zakupu (badania rynkowe), metoda delficka i inne.
Naukowych metod nie brakuje i wciąż dochodzą nowe, a mimo to na najważniejsze pytania odpowiedzi brak. Co więcej widoczny jest pewien trend do odrzucania skrajnych ocen, wyników itp. np. we wspominanej tutaj metodzie delfickiej. W mojej ocenie jest to zapętlenie się w niemożności przewidzenia skrajnych, radykalnych, przełomowych wydarzeń. Przykładowo jeśli jeden z ekspertów spodziewa się np. krachu lub upadku waluty lub firmy czy też bankructwa np. państwa (co ostatnio obserwujemy), to w metodzie delfickiej jego ocena będzie marginalizowana, a cały algorytm będzie dążył do wykluczenia tej oceny/prognozy.
Na szczęście to nie moje zmartwienie - niech się martwią Ci którzy nad tym bezskutecznie pracują od lat ;)
Ciekawe jest to, że chyba nikt nie przewidział internetu, portali społecznościowych oraz telefonów komórkowych z dostępem do netu, które są w prawie każdej kieszeni. Innymi słowy dzisiejsze społeczeństwo, technologia zaskoczyły wszystkich.
poniedziałek, 3 stycznia 2011
Wikipedia ma już 10 lat
W ciągu 10 lat Wikipedia stała się piątym serwisem na świecie pod względem liczby odwiedzin, jak czytamy na specjalnej stronie z podziękowaniami założyciela Jimmyego Walesa "Mimo to wszyscy pracownicy, infrastruktura i budżet stanowią jedynie ułamek budżetu innych serwisów z pierwszej dziesiątki".
Na corocznej zbiórce, tym razem udało się zebrać rekordową kwotę 16 milionów dolarów, które zostaną rozdysponowane np. na infrastrukturę technologiczną itp. Jak dalej czytamy "Tegoroczna zbiórka zawierała w sobie wszystko to, co kochamy w projektach Wikimedia: jednoczenie się ludzi, przekazywanie tego, co mają i wspólne czynienie niesamowitych rzeczy".
Dziesiąta rocznica jest świętowana na całym świecie, w tym również u nas w Poznaniu - na co serdecznie Was zapraszam;)
Update:
Wcześniej świat obiegła informacja, że w piątek 16 kwietnia 2010 zarejestrowano miliardową edycję po 9 latach istnienia projektów Wikimedia. Zaliczyć do nich można Wikisłownik, Wikibooks, Wikiźródła, Wikicytaty, Wikimedia Commons, Wikinews, Wikispecies, Wikiversity.
Więcej informacji na ten temat Miliard edycji w ciągu 9 lat istnienia projektów Wikimedia (Wikinews).
Angielskojęzyczna Wikipedia powstała w styczniu 2001 roku, zaraz potem powstawały następne wersje językowe w tym i polska. Do dziś największym projektem pozostaje Wikipedia (na tle innych projektów) oraz największa jest nadal angielska (i to ze znaczną przewagą). Polska jest na 4 miejscu na świecie (wikipedia.org):
Dane: tsca.bot z 17 kwietnia 2010 r.
Update:
W 2008 roku pisałem o osiągnięciu polskiej Wikipedii w poście Polska wikipedia ma 500 000 haseł.
Update:
News Wikipedia kończy 10 lat! (dobre programy):
Na corocznej zbiórce, tym razem udało się zebrać rekordową kwotę 16 milionów dolarów, które zostaną rozdysponowane np. na infrastrukturę technologiczną itp. Jak dalej czytamy "Tegoroczna zbiórka zawierała w sobie wszystko to, co kochamy w projektach Wikimedia: jednoczenie się ludzi, przekazywanie tego, co mają i wspólne czynienie niesamowitych rzeczy".
Dziesiąta rocznica jest świętowana na całym świecie, w tym również u nas w Poznaniu - na co serdecznie Was zapraszam;)
Update:
Wcześniej świat obiegła informacja, że w piątek 16 kwietnia 2010 zarejestrowano miliardową edycję po 9 latach istnienia projektów Wikimedia. Zaliczyć do nich można Wikisłownik, Wikibooks, Wikiźródła, Wikicytaty, Wikimedia Commons, Wikinews, Wikispecies, Wikiversity.
Więcej informacji na ten temat Miliard edycji w ciągu 9 lat istnienia projektów Wikimedia (Wikinews).
Angielskojęzyczna Wikipedia powstała w styczniu 2001 roku, zaraz potem powstawały następne wersje językowe w tym i polska. Do dziś największym projektem pozostaje Wikipedia (na tle innych projektów) oraz największa jest nadal angielska (i to ze znaczną przewagą). Polska jest na 4 miejscu na świecie (wikipedia.org):
lp | Projekt | Ilość haseł | różnica | plików | Kont | adminów |
1 | en | 3256675 | 2566076 | 845202 | 12133976 | 1716 |
2 | de | 1054414 | 363815 | 190013 | 973252 | 286 |
3 | fr | 937611 | +247012 | 39540 | 812524 | 186 |
4 | pl | 690599 | 0 | 1602 | 355489 | 163 |
Update:
W 2008 roku pisałem o osiągnięciu polskiej Wikipedii w poście Polska wikipedia ma 500 000 haseł.
Update:
News Wikipedia kończy 10 lat! (dobre programy):
- 15 stycznia 2001, czyli 10 lat temu, jako projekt pomocniczy nieistniejącej już Nupedii, powstała Wikipedia – wielojęzyczna internetowa encyklopedia, która w całości składa się z otwartej treści. Niezależna, utrzymuje się z datków użytkowników i kontrybutorów treści. (...)
wtorek, 7 grudnia 2010
Ursynów obnaża prawdę o nowej kadencji PO
Znajomy naukowiec (doktor z jednej z największych uczelni) właśnie się przyznał, że mimo wielkiej sympatii do linii, w minionych wyborach nie głosował na PO. Bardzo się rozczarował jego lokalnymi władzami, bo okropnie go dotknęli.
W Polsce w gazetach wypisuje się przeróżne głupoty, w tym takie które są dla nas zwykłych śmiertelników często bardzo obraźliwe (a jeszcze niewątpliwie do tego tematu powrócę). Tak było tym razem, kompletnie sobie nie zdawałem sprawy, że część warszawskiego Ursynowa weszła w konflikt ze swoimi władzami - w tym wspomniany doktor. Okazało się, że w okolicach metra czuć ulatniający się gaz, dlatego mieszkańcy interweniowali, co jak to zwykle bywa w fatalnych władzach było ignorowane, a i na tym się nie skończyło.
Okazało się, że mieszkańcy Ursynowa stali się celem ataków działaczy partyjnych, jakoby mieszkający w tym miejscu ludzie byli po prostu uprzedzeni do nowych - przecież jaśnie oświeconych i wspaniałych władz (o oświeconych już wspominałem wcześniej). W (chyba Gazecie Wyborczej) pojawił się artykuł opisujący mieszkańców jako zacofanych przygłupów, a co gorsze zostali ocenieni, że w tej części Ursynowa zamieszkują wykształciuchy (Wikipedia) napływowe itp.
To bardzo zdenerwowało takiego człowieka, który wiele lat pracował na swoje osiągnięcia (faktycznie cenne i interesujące). Określenie wykształciuch tak go dotknęło, że nie zagłosował na swoją partię.
Gaz oczywiście faktycznie się ulatniał, sprawa została namierzona i rozwiązana - ale jaka tu się ujawnia arogancja władzy (a jest to termin pochodzący z politologii - szkoda, że na Wikipedii nie ma haseł politologicznych).
Wspomniany, oburzony doktor, przekazał mi echo tamtej sprawy kilka dni temu opisanej (Gazeta.pl): Fatalny start nowej kadencji prezydent Warszawy:
Dalej czytamy:
Warto podkreślić, że skoro nawet Gazeta.pl pisze w tak ostrych słowach o PO, to musi być w tym coś większego. Szkoda, że ich reakcja jest z kilkuletnim opóźnieniem, bo wystarczy spojrzeć na mojego bloga (np. tu - choć jeszcze dość słodko lub tutaj) aby się dowiedzieć tego co oni nie widzieli...
W tekście pojawia się też nawiązanie do pierwszej opisanej wyżej historii, czyli do wykształciuchów w słowach (...) Tak czy owak ursynowski wykształciuch czuje się wystrychnięty na dudka (...).
W podsumowaniu tematu napiszę Wam, że tak jak wcześniej pisałem, że przez najbliższe 20 lat nie zagłosuję na SLD, tak po tym co wyprawia PO, przez najbliższe 20 lat nie zagłosuję na ten brak kompetencji, nieróbstwo i awanturnictwo polityczne (i społeczne).
Update 31 marca 2011:
W kanale Polsat News jakiś (chyba profesor) skomentował newsa np. Schetyna tłumaczy się z wysokich nagród (wiadomości.onet.pl), że jest to objaw arogancji władzy - jak widać jest to niepierwsza taka pula nagród, które politycy i urzędnicy sobie dają oraz niepierwszy przykład arogancji obecnej władzy :(
W Polsce w gazetach wypisuje się przeróżne głupoty, w tym takie które są dla nas zwykłych śmiertelników często bardzo obraźliwe (a jeszcze niewątpliwie do tego tematu powrócę). Tak było tym razem, kompletnie sobie nie zdawałem sprawy, że część warszawskiego Ursynowa weszła w konflikt ze swoimi władzami - w tym wspomniany doktor. Okazało się, że w okolicach metra czuć ulatniający się gaz, dlatego mieszkańcy interweniowali, co jak to zwykle bywa w fatalnych władzach było ignorowane, a i na tym się nie skończyło.
Okazało się, że mieszkańcy Ursynowa stali się celem ataków działaczy partyjnych, jakoby mieszkający w tym miejscu ludzie byli po prostu uprzedzeni do nowych - przecież jaśnie oświeconych i wspaniałych władz (o oświeconych już wspominałem wcześniej). W (chyba Gazecie Wyborczej) pojawił się artykuł opisujący mieszkańców jako zacofanych przygłupów, a co gorsze zostali ocenieni, że w tej części Ursynowa zamieszkują wykształciuchy (Wikipedia) napływowe itp.
To bardzo zdenerwowało takiego człowieka, który wiele lat pracował na swoje osiągnięcia (faktycznie cenne i interesujące). Określenie wykształciuch tak go dotknęło, że nie zagłosował na swoją partię.
Gaz oczywiście faktycznie się ulatniał, sprawa została namierzona i rozwiązana - ale jaka tu się ujawnia arogancja władzy (a jest to termin pochodzący z politologii - szkoda, że na Wikipedii nie ma haseł politologicznych).
Wspomniany, oburzony doktor, przekazał mi echo tamtej sprawy kilka dni temu opisanej (Gazeta.pl): Fatalny start nowej kadencji prezydent Warszawy:
- Fatalny start Hanny Gronkiewicz-Waltz. Jej Platforma Obywatelska zostawia w dzielnicach nieudolnych burmistrzów, a niepokorny samorząd Ursynowa zamienia w pole bitwy
Dalej czytamy:
- Podczas kampanii wyborczej PO powtarzała: "Budujmy mosty, nie róbmy polityki". Problem w tym, że na Ursynowie Platformie budowanie nie wychodzi. W swoim mateczniku dostała od elektoratu żółtą kartkę za mierne rezultaty czteroletnich rządów z lewicą. Niespodziewanie partia Donalda Tuska znalazła się tu w mniejszości i jej władza wisi na włosku. Może ją utrzymać tylko fortelem, bo nie potrafi dogadać się z drugą największą siłą lokalnym ugrupowaniem Nasz Ursynów. Jeśli paraliż władzy potrwa miesiąc, burmistrz - naturalnie z PO - przyjedzie w teczce z ratusza.
- Chcecie wywrócić demokrację w dzielnicy? Wprowadzić na Ursynów swojego burmistrza-komisarza siłą? - pytamy. - Ależ skąd - zaprzecza Jarosław Jóźwiak, szef gabinetu prezydent miasta Hanny Gronkiewicz-Waltz. - Musimy pilnować procedur, a te zostały złamane.
I następnego dnia po wyborze nowego przewodniczącego rady dzielnicy varsavianisty Lecha Królikowskiego (głosami Naszego Ursynowa i PiS), co działo się na jego oczach, nagle stwierdza, że głosowanie było nieważne. Uzasadnienie wywołuje uśmiech i zmusza do postawienia pytania: czy to jeszcze państwo prawa czy już kabaret i mordowanie demokracji paragrafami?
(...)
W 2009 r. urząd, którym kierowała Urszula Kierzkowska wypadł najgorzej w Warszawie w rankingu inwestycyjnym: nie potrafił wydać dziesiątek milionów złotych. Wyjątkowo nieudaną kadencję zaliczył Janusz Warakomski, dotychczasowy burmistrz Żoliborza. Nie udało mu się rozwiązać żadnych istotnych problemów. (...)
Inne zastrzeżenia budzi Jarosław Dąbrowski z Bemowa. Był wprawdzie aktywnym burmistrzem (...) Dyskwalifikuje go jednak decyzja o przyznaniu mieszkania komunalnego matce koordynatorki jego sekretariatu, a prywatnie przyjaciółki. (...)
- Burmistrza Dąbrowskiego zweryfikowali wyborcy. Uzyskał rekordowy wynik w wyborach do rady dzielnicy - broni go Małgorzata Kidawa-Błońska, szefowa PO w Warszawie.
Przemilcza, że to w pewnej mierze efekt skandalicznie wysokich wydatków na własną promocję. Za pieniądze urzędu Dąbrowski kolportował gazetkę "Bemowo News", która stała się jego tubą propagandową. Kosztowało to aż 350 tys. zł rocznie. Kolejny numer trafił do skrzynek pocztowych bemowian tuż przed wyborami. Prawie w całości poświęcono go promocji starającego się o reelekcję burmistrza i jego planom dla dzielnicy.
(...)
Warto podkreślić, że skoro nawet Gazeta.pl pisze w tak ostrych słowach o PO, to musi być w tym coś większego. Szkoda, że ich reakcja jest z kilkuletnim opóźnieniem, bo wystarczy spojrzeć na mojego bloga (np. tu - choć jeszcze dość słodko lub tutaj) aby się dowiedzieć tego co oni nie widzieli...
W tekście pojawia się też nawiązanie do pierwszej opisanej wyżej historii, czyli do wykształciuchów w słowach (...) Tak czy owak ursynowski wykształciuch czuje się wystrychnięty na dudka (...).
W podsumowaniu tematu napiszę Wam, że tak jak wcześniej pisałem, że przez najbliższe 20 lat nie zagłosuję na SLD, tak po tym co wyprawia PO, przez najbliższe 20 lat nie zagłosuję na ten brak kompetencji, nieróbstwo i awanturnictwo polityczne (i społeczne).
Update 31 marca 2011:
W kanale Polsat News jakiś (chyba profesor) skomentował newsa np. Schetyna tłumaczy się z wysokich nagród (wiadomości.onet.pl), że jest to objaw arogancji władzy - jak widać jest to niepierwsza taka pula nagród, które politycy i urzędnicy sobie dają oraz niepierwszy przykład arogancji obecnej władzy :(
wtorek, 13 października 2009
Czego nie zasłonisz maską internetu ?
Oto cytat z Wikicytatów:
- W sieci można udawać wszystko, z wyjątkiem tego, co się naprawdę liczy.
Nie możesz udawać inteligencji, poczucia humoru ani błyskotliwości...
złośliwości, przewrotności, ani całej reszty twojej paskudnej, fascynującej osobowości.
Antonina Liedtke
niedziela, 4 października 2009
Czy atrybucje nami rządzą ?
Ostatnio gdy grzebałem w wikipedii (jak to mam w zwyczaju) odnalazłem ciekawy przykład z życia wzięty. Chodzi o hasło „Tendencja samoobronna” (tzw. Krańcowy błąd atrybucji), czyli dokładnie znany w psychologii mechanizm związany z bronieniem się (wypieraniem faktów) przez psychikę ludzką.
Pamiętam, że gdy byłem małym chłopcem zupełnie tego nie rozumiałem, że czasami gdy człowiek mówi „nie” to właśnie oznacza to „tak” ;)
Jak czytamy w wikipedii:
Dalej został podany ciekawy przykład takiej tendencji:
Dla uspokojenia czytających cytuję za wikipedią: „Tendencja samoobronna uważana jest za zdrowe zjawisko, pojawia się u większości zdrowych psychicznie ludzi. (...)”.
Wracając do aspektu psychologicznego, to w haśle „Atrybucje w służbie ego”, czytamy:
To jest wprost nieprawdopodobne, jeśli każdy z nas ma wewnętrzne mechanizmy, które „fałszują interpretację rzeczywistości” - czy znaczy to, że rozsądnych i rzeczowych ludzi nie ma ?? Komu i w co wierzyć ??
Pamiętam, że gdy byłem małym chłopcem zupełnie tego nie rozumiałem, że czasami gdy człowiek mówi „nie” to właśnie oznacza to „tak” ;)
Jak czytamy w wikipedii:
- Tendencja samoobronna – zjawisko polegające na przypisywaniu sobie (na zasadzie atrybucji dyspozycyjnej) odpowiedzialności za sukcesy i okolicznościom odpowiedzialności za swoje porażki (poprzez atrybucję sytuacyjną). Ma to na celu ochronę poczucia własnej wartości.
Dalej został podany ciekawy przykład takiej tendencji:
- Przykład zaczerpnięty z protokołów policyjnych, opisujących wypowiedzi kierowców, którzy spowodowali wypadek: "Słup telefoniczny zbliżał się szybko, próbowałem zejść mu z drogi, gdy uderzył w przód mojego auta."
Dla uspokojenia czytających cytuję za wikipedią: „Tendencja samoobronna uważana jest za zdrowe zjawisko, pojawia się u większości zdrowych psychicznie ludzi. (...)”.
Wracając do aspektu psychologicznego, to w haśle „Atrybucje w służbie ego”, czytamy:
- Atrybucje w służbie ego – w psychologii rodzaj atrybucji będących jednocześnie mechanizmami obronnymi, w taki sposób fałszujących interpretację rzeczywistości, aby dana osoba mogła wzmocnić swoją samoocenę.
Na ogół polega to na nadmiernym i niezgodnym z rzeczywistością upatrywaniu w sobie przyczyn sukcesów a w innych ludziach i zewnętrznej sytuacji przyczyn porażek.
To jest wprost nieprawdopodobne, jeśli każdy z nas ma wewnętrzne mechanizmy, które „fałszują interpretację rzeczywistości” - czy znaczy to, że rozsądnych i rzeczowych ludzi nie ma ?? Komu i w co wierzyć ??
poniedziałek, 7 września 2009
Terminator 3 - zaginione ciekawostki
Po ostatniej mojej prelekcji na Polconie 2009 zgłosiły się do mnie osoby z pytaniem czy jest jakieś miejsce gdzie można sobie poczytać o podobnych zagadnieniach o jakich mówiłem na prelekcji. Szczęśliwie jest ten blog, który jednak nie skupia się na takiej tematyce (na prelekcji po raz pierwszy podjąłem ten temat), jednak aby zaspokoić ciekawość konwentowiczów i internautów, raz na jakiś czas będę dodawał jakieś ciekawostki - tak jest też dziś.
Terminator 3 Rise of the Machines
Okazało się, że w opisie na Wikipedii filmu Terminator 3: Bunt maszyn, jeden z redaktorów (admin) usunął wszystkie ciekawostki związane z tym filmem, a wcale nie było ich mało. Dlatego ze względu na fakt, że Wikipedia mocno straciła na informacjo nośności ( :D ) oraz tekst ten teraz stał się dużo nudniejszy, postanowiłem zamieścić owe usunięte informacje:
Oczywiście nie są to wszystkie ciekawostki i wpadki (a niektóre nawet są w pewien sposób zamierzone !). Dlatego więcej na ten temat będzie na jednej z następnych części mojej i Staszka prelekcji dotyczącej najmiodniejszych filmów SF, tej na której omówimy i Terminatora II, i Termiantora III (ostatnio został omówiony w całości Terminator I). Natomiast skromny opis terminatora IV: Ocalenie znajduje się w tym miejscu.
Terminator 3 Rise of the MachinesOkazało się, że w opisie na Wikipedii filmu Terminator 3: Bunt maszyn, jeden z redaktorów (admin) usunął wszystkie ciekawostki związane z tym filmem, a wcale nie było ich mało. Dlatego ze względu na fakt, że Wikipedia mocno straciła na informacjo nośności ( :D ) oraz tekst ten teraz stał się dużo nudniejszy, postanowiłem zamieścić owe usunięte informacje:
- Błąd w filmie
- Na nagrobku Sarah Connor jest napisane, że urodziła się ona w 1957. Oznaczałoby to że w 1984 (czas akcji pierwszej części) miała 27 lat, choć w pierwszej części wyraźnie jest zaznaczone że miała nie więcej jak 20 lat.
- Na początku filmu John Connor informuje, że maszyny próbowały go zabić, gdy miał 13 lat. Nasz bohater urodził się 28 lutego 1985 roku, więc w 1994 roku (Terminator 2) miał 10 lat, natomiast 13 lat osiągnął w 1997 roku.
- W ujęciu spadania Johna na maskę samochodu, widać twarz kaskadera.
- W scenie na cmentarzu w grobowcu, gdy Kate Brewster grozi terminatorowi bronią, w pierwszym ujęciu terminator wstaje i zwrócony jest do Kate lewym bokiem, w następnym ujęciu ustawiony jest prawym bokiem, w kolejnym ujęciu znów zwrócony jest lewym bokiem.
- Większość scen w filmie miała rozgrywać się w nocy. Lecz ze względu na letnie krótkie noce, by nie przedłużać okresu zdjęciowego, przeniesiono wiele kluczowych momentów na dzień.
- Niezrealizowanym konceptem była zamiana Johna Connora w programistę, który nieopatrznie uruchamia Skynet.
- Zły Terminator miał mieć możliwość zamiany w gaz.
- Pół roku trwały negocjacje z władzami Beverly Hills, by nakręcić scenę przybycia T-X.
- Scenografia kliniki weterynaryjnej była tak perfekcyjna, że twórcy musieli odprawiać ludzi, który wchodzili na plan ze swoimi chorymi zwierzętami.
- Wściekłego właściciela samochodu, w który uderzył John Connor, zagrał Billy Lucas, kaskader, dubler Arnolda Schwarzeneggera.
Ciekawostki
(Zacytowane tu informacje są widoczne w edycji wikiredaktora/admina Filip em (który jest źródłem całego zamieszania) np. w tym miejscu)
Oczywiście nie są to wszystkie ciekawostki i wpadki (a niektóre nawet są w pewien sposób zamierzone !). Dlatego więcej na ten temat będzie na jednej z następnych części mojej i Staszka prelekcji dotyczącej najmiodniejszych filmów SF, tej na której omówimy i Terminatora II, i Termiantora III (ostatnio został omówiony w całości Terminator I). Natomiast skromny opis terminatora IV: Ocalenie znajduje się w tym miejscu.
sobota, 8 sierpnia 2009
Polska Wikipedia w wersji beta
...jest już dostępna dla wikiredaktorów. Klikając w napis "Wypróbuj Beta":

Mamy możliwość uruchomić nowy tryb pracy, co jest poprzedzone pytaniem:

Na stronce tej jest opisane co nowego nas czeka:
Jednak zmiany te w najmniejszym stopniu mnie nie przekonują, pomimo że lubię się angażować w podobne programy testowe to tym razem zaproponowane zmiany będą mi jedynie przeszkadzać (lub nie będą miały w pływu na jakość pracy). Najgorszym pomysłem jest przeniesienie pola wyszukiwania ze względu na fakt, że jest to sprzeczne z zasadami ergonomii interfejsów (dlatego obecnie prowadza się interfejsy z możliwością przesuwania D&D wybranych elementów).
Update 12 VII:
Obecnie Wikipedia przeszła na następny poziom. Tym razem widoczny jest napis "Wypróbuj wersję testową" i jest to opcja dostępna dla wszystkich.

Mamy możliwość uruchomić nowy tryb pracy, co jest poprzedzone pytaniem:

Na stronce tej jest opisane co nowego nas czeka:
- Ulepszono nawigację
Wyraźne wskazanie stanu „czytanie” czy „pisanie” na stronie artykułu oraz dyskusji. Pole wyszukiwania jest przeniesione z lewego paska nawigacyjnego do prawego górnego rogu aby ułatwić i przyspieszyć dostęp do wyszukiwania.
Zmodyfikowano pasek narzędzi edycyjnych
Rozszerzalny pasek narzędzi ukrywa ikony rzadko wykorzystywanych narzędzi. Doświadczeni użytkownicy mogą rozwinąć pasek, aby uzyskać dostęp do ikon narzędzi specjalistycznych. Odniesienia do stron pomocy są wbudowane w pasek narzędzi. Jako ikony paska narzędzi zostały wykorzystane ikony środowisk Tango oraz Gnome.
Jednak zmiany te w najmniejszym stopniu mnie nie przekonują, pomimo że lubię się angażować w podobne programy testowe to tym razem zaproponowane zmiany będą mi jedynie przeszkadzać (lub nie będą miały w pływu na jakość pracy). Najgorszym pomysłem jest przeniesienie pola wyszukiwania ze względu na fakt, że jest to sprzeczne z zasadami ergonomii interfejsów (dlatego obecnie prowadza się interfejsy z możliwością przesuwania D&D wybranych elementów).
Update 12 VII:
Obecnie Wikipedia przeszła na następny poziom. Tym razem widoczny jest napis "Wypróbuj wersję testową" i jest to opcja dostępna dla wszystkich.
sobota, 2 maja 2009
Internetowy plagiat ?
Właśnie wróciłem z majowego sztabiku i okazało się, że skontaktował się ze mną jakiś Wikipedysta, informując, że niejaki stolarz (IPek) zgłosił mój (całkowicie) autorski tekst na odpowiednią stronkę (Zgłoś błąd w artykule). Ów Wikipedysta zastanawia się nad tym czy mój tekst jest oryginalny, ponieważ znalazł stronkę eBajki.eu, na której toczka w toczkę ktoś wstawił tekst z Wikipedii...
Jest to dla mnie spore zaskoczenie (cytują mnie ! :D :D :D ), ale jednak mogli/mógł podać skąd pochodzi ten tekst...
Wcześniej w poście pt. „Kanon polskiej Wikipedii – zaskoczył;)” wspominałem o tym, że hasło to trafiło do Kanonu polskiej Wikipedii.
Jest to dla mnie spore zaskoczenie (cytują mnie ! :D :D :D ), ale jednak mogli/mógł podać skąd pochodzi ten tekst...
Wcześniej w poście pt. „Kanon polskiej Wikipedii – zaskoczył;)” wspominałem o tym, że hasło to trafiło do Kanonu polskiej Wikipedii.
poniedziałek, 20 kwietnia 2009
Barack Obama w Wikimedia Commons
Tak prezentuje się podpis nowego prezydenta:
Tu możemy podziwiać akt urodzenia (ang. birth certificate) Baracka Obamy, pochodzący z Honolulu:
Znalazłem też dość zaskakujące zdjęcie zawierające podpis Baracka Obamy w...

... szufladzie ;)
Szuflada pochodzi z senackiej izby, z czasów gdy Barack Obama był senatorem.
Ciekawe czy nowy prezydent USA słyszał kiedyś o Szuflandii ?? :D :D
(news opracowałem w styczniu)
sobota, 28 lutego 2009
Encyklopedia vs Wikipedia
poniedziałek, 2 lutego 2009
Dzień Nowego Artykułu - na Wikipedii
Dziś jest „Dzień Nowego Artykułu”, czyli inicjatywa mająca na celu nakłonić polskich wikipedystów do stworzenia jak największej ilości nowych haseł na rodzimej Wikipedii.Cel jest oczywisty, ilość nowych artykułów na naszej Wikipedii spada, a inne Wikipedie (np. Japońska) depczą nam po piętach (patrz Wikiwyścig: polska: 575470 haseł, japońska: 559280). Innym istotnym celem jest zebranie statystyk na ile płodna jest skrzyknięta jednego dnia społeczność wikipedystów.
Wiele ciekawych informacji znajduje się na specjalnej stronie Wikipedia:Dzień Nowego Artykułu, można tam znaleźć informacje o zasadach konkursu, sposobach edycji Wikipedii, gdzie szukać haseł których brakuje na pl.wiki (nawet są rozpisanie brakujące hasła w kolejnych dziedzinach). Jest też wiele ciekawych linków zawierających przeróżne zestawienia i informacje (np. Liczba artykułów polskiej Wikipedii). Na zakończenie podane są statystyki tej akcji, dzięki której do tej pory powstało 3298 nowych tekstów.
Tym razem ja nie mam ani czasu ani siły aby się zabrać za pisanie, ale może za rok spróbuję po raz pierwszy. Jednak zachęcam wszystkich Wikipedystów do niezłomnego rozwijania projektów wiki.
piątek, 23 stycznia 2009
Radosna twórczość wiki cz. 1
Raz na jakiś czas z polskiej Wikipedii znikają teksty lub całe artykuły i nikt nie wie dlaczego !
Oto jeden z nich:
hasło: Ich Troje
Zupełnie nie rozumiem co komuś przeszkadzało to hasło...
Od tej chwili rozpoczynam cykl radosnej twórczości: szalonych, wesołych, zagubionych, niewinnych, banalnych, pomysłowych, słodkich oraz głupiutkich - wikipedystów:):)
Oto jeden z nich:
hasło: Ich Troje
- Zespół ich troje jest bardzo super i lubiany przez całą Poskę bardzo ich kocham i chcę się z nimi spotkać.
Zupełnie nie rozumiem co komuś przeszkadzało to hasło...
Od tej chwili rozpoczynam cykl radosnej twórczości: szalonych, wesołych, zagubionych, niewinnych, banalnych, pomysłowych, słodkich oraz głupiutkich - wikipedystów:):)
czwartek, 13 listopada 2008
Kanon polskiej Wikipedii - zaskoczył;)
Dziś na swoim koncie Wikipedii robiłem małe porządki, bo jak kiedyś wspominałem zupełnie niespodziewanie stałem się w ostatnich latach wikipedystą.
Przy tych porządkach przypadkiem trafiłem na ciekawe zestawienie tematów z polskiej Wikipedii. Nawiasem mówiąc to Wikipedia jest tak gigantyczna, że coraz bardziej odnoszę wrażenie, że tego typu inicjatywy czy projekty są w większości mi nie znane niż właśnie znane - bo ciągle czymś ciekawym jestem zaskakiwany.
Mowa o Kanonie polskiej Wikipedii, a oto opis z czym się to je (z tej stronki):
Trafiłem na tę stronkę dlatego, że... na tej liście znajduje się jedno z haseł, które kiedyś opracowałem dla potrzeb Wikipedii. Chodzi o hasło Jonka, Jonek i Kleks.
Co ciekawe kiedyś mój uczeń Adam gdy zobaczył kilka moich pierwszych haseł na Wikipedii, to bez słów powiedział mi coś w stylu "nie masz Ty nic lepszego do roboty ??" :D:D A tu jednak okazuje się, że to hasło takie chybione nie było;)
Przy tych porządkach przypadkiem trafiłem na ciekawe zestawienie tematów z polskiej Wikipedii. Nawiasem mówiąc to Wikipedia jest tak gigantyczna, że coraz bardziej odnoszę wrażenie, że tego typu inicjatywy czy projekty są w większości mi nie znane niż właśnie znane - bo ciągle czymś ciekawym jestem zaskakiwany.
Mowa o Kanonie polskiej Wikipedii, a oto opis z czym się to je (z tej stronki):
- Po co to wszystko - jeżeli dopracujemy hasła kanoniczne, będziemy mogli lepiej promować polską Wikipedię poprzez np. wydanie wikireadera lub płyty z dobrymi hasłami na temat Polski i Polaków, na wzór płyty z en wiki, zawierającej 1000 medalowych haseł czy niemieckich wikireaderów.
Trafiłem na tę stronkę dlatego, że... na tej liście znajduje się jedno z haseł, które kiedyś opracowałem dla potrzeb Wikipedii. Chodzi o hasło Jonka, Jonek i Kleks.
Co ciekawe kiedyś mój uczeń Adam gdy zobaczył kilka moich pierwszych haseł na Wikipedii, to bez słów powiedział mi coś w stylu "nie masz Ty nic lepszego do roboty ??" :D:D A tu jednak okazuje się, że to hasło takie chybione nie było;)
poniedziałek, 10 listopada 2008
Moje nowe wiki - Ossus
Od długiego czasu (prawie zaraz po powstaniu) na tym blogu znajduje się link do Biblioteki Ossus - jednak ja nie uczestniczyłem w jej powstawaniu, a w międzyczasie rozrosła się ona do naprawdę pięknych rozmiarów.
Dziś jednak się to zmieniło i Ossus stał się jeszcze jedną "wikipedią", w której aktywnie uczestniczę (jest to chyba u mnie 8 projekt wiki). Zaraz po zarejestrowaniu wprowadziłem kilka modyfikacji merytorycznych oraz utworzyłem bardzo skromną stronkę użytkownika. Co ciekawe zraz po tym, zgłosił się do mnie jakiś aktywny redaktor z prośbą o kontakt, gdyż był on wyraźnie zainteresowany jej treścią.
Owa rejestracja związana jest z tym, że właśnie opracowywałem bardzo interesującego (mam nadzieję :D) nowego posta, dlatego chcąc się doszukać pewnych treści grzebałem nieco w necie. A owy post już niebawem.
Dziś jednak się to zmieniło i Ossus stał się jeszcze jedną "wikipedią", w której aktywnie uczestniczę (jest to chyba u mnie 8 projekt wiki). Zaraz po zarejestrowaniu wprowadziłem kilka modyfikacji merytorycznych oraz utworzyłem bardzo skromną stronkę użytkownika. Co ciekawe zraz po tym, zgłosił się do mnie jakiś aktywny redaktor z prośbą o kontakt, gdyż był on wyraźnie zainteresowany jej treścią.
Owa rejestracja związana jest z tym, że właśnie opracowywałem bardzo interesującego (mam nadzieję :D) nowego posta, dlatego chcąc się doszukać pewnych treści grzebałem nieco w necie. A owy post już niebawem.
czwartek, 6 listopada 2008
Ankieta dla użytkowników wikipedii
Firma UNU-MERIT (Collaborative Creativity Group) rozpoczęła właśnie przeprowadzanie ankiet wśród użytkowników Wikipedii. Na tej stronie można wypełnić ankietę, która rozpoczyna cykl, w którym co roku Fundacja Wikimedia będzie poznawać czytelników oraz redaktorów wikipedii.
Ja właśnie się zankietowałem i muszę przyznać, że została solidnie i rozsądnie przygotowana. Wiele pytań było interesujących i ogólnie z przyjemnością odpowiadałem na większość pytań. Dlatego wszystkich zapraszam do wzięcia udziału w tej ankiecie.
Co istotne nie ma wymogu odpowiadania na wszystkie pytania.
Przy odpowiadaniu na pytania, zdałem sobie sprawę z tego jak ciekawe informacje można zebrać od użytkowników i utworzyć statystyczny (i interesujący) obraz tej społeczności. Z drugiej strony ja ostatnio mało (z braku czasu i sił) edytuję wikipedię i to pokazuje jak niereprezentatywne oraz nieścisłe odpowiedzi dawałem na pytania dotyczące ostatniego okresu czasowego. Z tego wynika, że informacje zebrane ode mnie czasami są bardzo mało rzetelne i przeprowadzanie takich badań co roku zwiększa ich sens (np. statystyczny itp.). Dzięki temu moje nieadekwatne odpowiedzi z roku na rok zaczną być coraz bardziej wartościowe i reprezentatywne.
Więc do dzieła !:)
Ja właśnie się zankietowałem i muszę przyznać, że została solidnie i rozsądnie przygotowana. Wiele pytań było interesujących i ogólnie z przyjemnością odpowiadałem na większość pytań. Dlatego wszystkich zapraszam do wzięcia udziału w tej ankiecie.
Co istotne nie ma wymogu odpowiadania na wszystkie pytania.
Przy odpowiadaniu na pytania, zdałem sobie sprawę z tego jak ciekawe informacje można zebrać od użytkowników i utworzyć statystyczny (i interesujący) obraz tej społeczności. Z drugiej strony ja ostatnio mało (z braku czasu i sił) edytuję wikipedię i to pokazuje jak niereprezentatywne oraz nieścisłe odpowiedzi dawałem na pytania dotyczące ostatniego okresu czasowego. Z tego wynika, że informacje zebrane ode mnie czasami są bardzo mało rzetelne i przeprowadzanie takich badań co roku zwiększa ich sens (np. statystyczny itp.). Dzięki temu moje nieadekwatne odpowiedzi z roku na rok zaczną być coraz bardziej wartościowe i reprezentatywne.
Więc do dzieła !:)
środa, 5 listopada 2008
Ostatnia sesja gmail-czat
Raz na jakiś czas z DAKiem robimy sobie nocną sesję czatową w gmail. Jak zwykle sporo sobie gadaliśmy, żartowaliśmy, testowaliśmy różne ciekawostki oraz wymienialiśmy ciekawymi linkami.
Zdecydowałem, że warto raz na jakiś czas opublikować wyniki takich dysput, nawet jeśli miałyby być bardzo skromne - tak jak to będzie miało miejsce tym razem - niestety :(
Z ciekawszych rzeczy bawiliśmy się wrzucik.pl, który działa poprawnie (DAK zauważył zależności w szybkości pobierania danych w stosunku do YT), ale niestety nie ma możliwości zgrania materiału HQ z YT, a wielka szkoda bo nawet ten HQ jest często marnej jakości :(
Z racji tego, że ostatnio na forum Atariarea, wspomniałem o utworze Greensleeves, DAK wynalazł bardzo fajną wariację na YT pt. "Greensleeves Two Styles" (niestety brak możliwości osadzenia na blogu).
Ja odnalazłem przy okazji czegoś innego ciekawy materiał pt. "Microsoft chciał zapłacić za poprawki w Wikipedii" (z dobrych programów), szczególnie ciekawe jest ostatnie zdanie:
... co dowodzi, że piastowanie funkcji "moderatora" w takim projekcie jak Wikipedia - wymaga wielu umiejętności w tym warto się wykazać niemałym rozumem oraz zmysłem prześwietlania często skrytych intencji rynkowych gigantów ;)
To tyle tym razem:)
Zdecydowałem, że warto raz na jakiś czas opublikować wyniki takich dysput, nawet jeśli miałyby być bardzo skromne - tak jak to będzie miało miejsce tym razem - niestety :(
Z ciekawszych rzeczy bawiliśmy się wrzucik.pl, który działa poprawnie (DAK zauważył zależności w szybkości pobierania danych w stosunku do YT), ale niestety nie ma możliwości zgrania materiału HQ z YT, a wielka szkoda bo nawet ten HQ jest często marnej jakości :(
Z racji tego, że ostatnio na forum Atariarea, wspomniałem o utworze Greensleeves, DAK wynalazł bardzo fajną wariację na YT pt. "Greensleeves Two Styles" (niestety brak możliwości osadzenia na blogu).
Ja odnalazłem przy okazji czegoś innego ciekawy materiał pt. "Microsoft chciał zapłacić za poprawki w Wikipedii" (z dobrych programów), szczególnie ciekawe jest ostatnie zdanie:
- (...) Rzeczniczka Microsoft utrzymuje jednak, że próby kontaktu z moderatorami Wikipedii w celu obustronnej współpracy spełzły na niczym.
... co dowodzi, że piastowanie funkcji "moderatora" w takim projekcie jak Wikipedia - wymaga wielu umiejętności w tym warto się wykazać niemałym rozumem oraz zmysłem prześwietlania często skrytych intencji rynkowych gigantów ;)
To tyle tym razem:)
poniedziałek, 23 czerwca 2008
Wikimedia - konto uniwersalne
Właśnie wprowadzono w projektach Wikimedii możliwość połączenia dotychczasowych kont, z różnych projektów w jedno tzw. „konto uniwersalne”.Jest to jak najbardziej pozytywne posunięcie, gdyż umożliwia to co wydaje się być zupełnie naturalne w dobie internetu – globalizację i łatwiejszą współpracę (o globalnym zasięgu). Jest to o tyle istotne posunięcie, że przecież bez podziału na języki, projektów typu „wiki” jest bardzo dużo.
Ja np. słabo stoję z językami obcymi jednak mam konto na np. japońskiej wikipedii. Dodatkowo posiadam kilka kont z polskich, ale do tej pory odrębnych projektów np. Wikinews, Wikicytaty itp.
Po przeprowadzeniu operacji połączenia kont, system odnalazł moje powiązane konta na siostrzanych projektach (wykonał to po adresie e-mail oraz po hasłach). Jedno konto jednak nie zostało odnalezione, jednak zgodnie z informacją:
- Na innej wiki posiadam konto o innej nazwie - czy mogę połączyć konta o różnych nazwach?
Nie, lecz taka możliwość może zostać udostępniona w przyszłości
Teraz mam klika bardzo istotnych ułatwień:
* mam jedno konto „uniwersalne” (choć jedno jest macierzyste)
* mam jedno hasło do wszystkich kont
* w każdej chwili mogę się zalogować do dowolnego projektu (niestety tylko w ramach projektów Wikimedia), dzięki temu nie muszę się wielokrotnie rejestrować, a jest to o tyle istotne, że osoby bardzo pracowite wcześniej musiały takich rejestracji przejść naprawdę dużo...
Z ostatniej opcji, już skorzystałem i faktycznie wszystko działa – jak dla mnie „miodzio”.
O koncie uniwersalnym poczytać można w tym miejscu. Wszystkie osoby, które pragną przeprowadzić taką operację jak ja, powinny koniecznie najpierw zapoznać się z tymi informacjami bo w wielu przypadkach są one bardzo istotne.
Łączenie kont odbywa się po kliknięciu w ten link.
A właściwe można powiedzieć, że aż szkoda, że tak mało projektów jest wspólnych i tak mało kont można połączyć. Te konta bezpośrednio związane z Wikimedia to już coś, jednak ja mam jeszcze wiele do połączenia np. Atariki, Wikimapię itp. ...i niestety nic nie wskazuje na to że będzie to kiedykolwiek możliwe...
środa, 18 czerwca 2008
Microsoft w czyjej skórze ?
Wszystko wskazuje na to że Microsoft aktualnie powraca do swoich starych sprawdzonych technik atakowania konkurencji. Mianowicie jak czytamy np. w serwisie dobreprogramy, Microsoft stał się sponsorem Open Source Census – co dla niewtajemniczonych dodam, że Microsoft i Open Source to dwa skrajne punkty przedziałki, które nie raz ukazywały dużą wrogość do siebie nawzajem.
Firma została platynowym sponsorem co oznacza, że wydała dużo pieniędzy i chce mieć dużo „do powiedzenia” tu gdzie zainwestowała. A to zgodne z wcześniejszymi odnotowanymi w historii posunięciami tej firmy (mowa o wykupowaniu i niszczeniu firm) oznacza, że wyciągnęła: działa, czołgi i lotniskowce ;-)
Konkluzją redaktorów wspomnianego serwisu jest:
Aby nie być gołosłownym przytoczę kilka faktów z historii.
„Bill Gates zobaczył w roku 1981 wczesny prototyp komputera Macintosh opracowywanego wtedy przez Steve Jobsa” (za pl.wikipedia „Historia systemów Microsoft Windows”), co spowodowało, że zapragnął napisać podobny system (czyli dzisiejszy system Microsoft Windows).
Przez następne lata wielki Bill próbował napisać podobny system, ale mówiąc krótko nie szło mu to kompletnie (bo przez następne ~10 lat system nie nadawał się właściwe do niczego, a jego konkurencja w postaci Apple, Atari i Commodore rosła w siłę). Wielu specjalistów uważa, że Microsoft nie był w latach 80. wstanie przeskoczyć programistycznej bariery w tworzeniu podobnego oprogramowania (opartego np. o przesyłanie komunikatów itp.). Dlatego Microsoft użył bardzo ciekawego posunięcia, mianowicie dążył do zawarcia umowy z Apple, która miała spowodować wspólny rozwój i szeroko zakrojoną współpracę, jednak jak tylko Apple udostępniło mu swoje materiały (chodziło o model komputera znanego jako Macintosh), to Bill G. odwrócił się „plecami” i tyle go widzieli...
Dlatego do dziś ów człowiek często jest nazywany złodziejem, a system Windows również ma podobną reputację...
Wynika to z tego że specjaliści twierdzą, że gdyby nie to posunięcie Microsoftu to pewnie nigdy system ten nie stałby się pełnoprawnym systemem (oraz produktem), a pozostałby jedynie prostą nakładką o niezwykle powolnej i ograniczonej funkcjonalności.
Pudełko systemu Microsoft Windows 1.0 (1985)
Odpowiedz na to była prosta, jak czytamy w wikipedii: „Wersja Windows 2.03, zawierająca nieco ikon przywodzących na myśl styl komputerów Macintosh, pojawiła się w styczniu 1988. 17 marca 1988 firma Apple wytoczyła proces firmom Microsoft i Hewlett-Packard, zarzucając im naruszenie posiadanych przez siebie praw autorskich do systemu operacyjnego komputerów Macintosh.”
Ów proces trwał bardzo długo i stanowił zaporę w rozwoju produktów firmy Microsoft. Dopiero po zakończeniu procesów wszyscy wiedzieli na czym stoją i rozpoczęła się intensywna ekspansja owej firmy (np. inwestycje niespotykanych kwot w promocje Windows 95 itp.). Z perspektywy czasu można powiedzieć, że Apple zdecydowanie przegrało procesy, gdyż sukces Microsoftu był przegraną wszystkich pozostałych firm w tym Apple, które było (i jest) niemal kompletnie na łasce Billa G.
Można się również spotkać z informacjami jakoby Bill Gates interesował się w tamtym okresie również systemami z komputerów Atari oraz Amiga – podobno cały czas wzorował się na nich, a nawet stosował reverse engineering. Z tego powodu podobno miała też miejsce podobna sprawa sądowa pomiędzy Atari a Microsoft. Jednak trudno mi jest się wypowiadać o wiarygodności podobnych informacji.
Ta i inne historie, powodują, że jak Microsoft się za bardzo interesuje jakąś firmą (szczególnie znacznie mniejszą), to nie oznacza to dla niej nic dobrego.
Jednak z oprogramowaniem Open Source sytuacja jest zupełnie inna, bo nie ma jakiejś konkretnej firmy produkującej np. Linuksa lub Gimpa, którą można przejąć. Microsoft z tym przedziwnym przeciwnikiem walczy od lat, ale ten ruch (z wczorajszych newsów) jawnie pokazuje, że jeżeli mógł coś z tym zrobić to właśnie, coś podobnego.
Info za: dobreprogramy.pl
Firma została platynowym sponsorem co oznacza, że wydała dużo pieniędzy i chce mieć dużo „do powiedzenia” tu gdzie zainwestowała. A to zgodne z wcześniejszymi odnotowanymi w historii posunięciami tej firmy (mowa o wykupowaniu i niszczeniu firm) oznacza, że wyciągnęła: działa, czołgi i lotniskowce ;-)
Konkluzją redaktorów wspomnianego serwisu jest:
- Interoperacyjność i wsparcie klientów to jedno, ale jest też druga strona medalu - niektórzy obserwatorzy uważają, że Microsoft jest zwyczajnie zainteresowany danymi o użyciu Open Source w firmach biorących udział w projekcie. Oprócz oprogramowania na Linuksie zbierane są także dane o systemach Windows, co może pozwolić Microsoftowi sprawdzić, gdzie traci na rzecz wolnego oprogramowania i gdzie musi zaatakować, by przekonać firmy do swoich produktów.
Aby nie być gołosłownym przytoczę kilka faktów z historii.
„Bill Gates zobaczył w roku 1981 wczesny prototyp komputera Macintosh opracowywanego wtedy przez Steve Jobsa” (za pl.wikipedia „Historia systemów Microsoft Windows”), co spowodowało, że zapragnął napisać podobny system (czyli dzisiejszy system Microsoft Windows).
Przez następne lata wielki Bill próbował napisać podobny system, ale mówiąc krótko nie szło mu to kompletnie (bo przez następne ~10 lat system nie nadawał się właściwe do niczego, a jego konkurencja w postaci Apple, Atari i Commodore rosła w siłę). Wielu specjalistów uważa, że Microsoft nie był w latach 80. wstanie przeskoczyć programistycznej bariery w tworzeniu podobnego oprogramowania (opartego np. o przesyłanie komunikatów itp.). Dlatego Microsoft użył bardzo ciekawego posunięcia, mianowicie dążył do zawarcia umowy z Apple, która miała spowodować wspólny rozwój i szeroko zakrojoną współpracę, jednak jak tylko Apple udostępniło mu swoje materiały (chodziło o model komputera znanego jako Macintosh), to Bill G. odwrócił się „plecami” i tyle go widzieli...
Dlatego do dziś ów człowiek często jest nazywany złodziejem, a system Windows również ma podobną reputację...
Wynika to z tego że specjaliści twierdzą, że gdyby nie to posunięcie Microsoftu to pewnie nigdy system ten nie stałby się pełnoprawnym systemem (oraz produktem), a pozostałby jedynie prostą nakładką o niezwykle powolnej i ograniczonej funkcjonalności.
Pudełko systemu Microsoft Windows 1.0 (1985)Odpowiedz na to była prosta, jak czytamy w wikipedii: „Wersja Windows 2.03, zawierająca nieco ikon przywodzących na myśl styl komputerów Macintosh, pojawiła się w styczniu 1988. 17 marca 1988 firma Apple wytoczyła proces firmom Microsoft i Hewlett-Packard, zarzucając im naruszenie posiadanych przez siebie praw autorskich do systemu operacyjnego komputerów Macintosh.”
Ów proces trwał bardzo długo i stanowił zaporę w rozwoju produktów firmy Microsoft. Dopiero po zakończeniu procesów wszyscy wiedzieli na czym stoją i rozpoczęła się intensywna ekspansja owej firmy (np. inwestycje niespotykanych kwot w promocje Windows 95 itp.). Z perspektywy czasu można powiedzieć, że Apple zdecydowanie przegrało procesy, gdyż sukces Microsoftu był przegraną wszystkich pozostałych firm w tym Apple, które było (i jest) niemal kompletnie na łasce Billa G.
Można się również spotkać z informacjami jakoby Bill Gates interesował się w tamtym okresie również systemami z komputerów Atari oraz Amiga – podobno cały czas wzorował się na nich, a nawet stosował reverse engineering. Z tego powodu podobno miała też miejsce podobna sprawa sądowa pomiędzy Atari a Microsoft. Jednak trudno mi jest się wypowiadać o wiarygodności podobnych informacji.
Ta i inne historie, powodują, że jak Microsoft się za bardzo interesuje jakąś firmą (szczególnie znacznie mniejszą), to nie oznacza to dla niej nic dobrego.
Jednak z oprogramowaniem Open Source sytuacja jest zupełnie inna, bo nie ma jakiejś konkretnej firmy produkującej np. Linuksa lub Gimpa, którą można przejąć. Microsoft z tym przedziwnym przeciwnikiem walczy od lat, ale ten ruch (z wczorajszych newsów) jawnie pokazuje, że jeżeli mógł coś z tym zrobić to właśnie, coś podobnego.
Info za: dobreprogramy.pl
Etykiety:
Commodore,
ekonomia,
historia,
internet,
komentarze,
kontrowersje,
linuks,
Microsoft,
pecet,
pionierzy,
systemy operacyjne,
świat,
wiki,
Windows,
wydarzenia
piątek, 6 czerwca 2008
„wikia Search” - nowa era wyszukiwarek ?
Od jakiegoś czasu mam konto na nowej wyszukiwarce funkcjonującej na zasadzie „wiki” (co jest określane mianem Web 2.0) nazywanej „wikia Search”.Pomimo tego, że obecnie użyteczność tej wyszukiwarki jest raczej niedostateczna – to zrobiło się ostatnio w necie dość głośno o niej. Niektórzy internauci nawet zaznaczają, że jest to zwiastun nowej ery wyszukiwarek.
Czy faktycznie ? Trudno mi powiedzieć, ale moim zdaniem pomysł jest przedni i nie mam nic przeciwko aby wyszukiwarka ta stała się kiedyś jedną z najistotniejszych lub może nawet wiodącą (co na razie brzmi jak mrzonka).
Niemniej jednak zapraszam w te oto miejsca gdzie można się czegoś dowiedzieć:
* Transparency, Community, Privacy, and Quality
* Wikia Search's unique set of tools.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Jeśli nie jest zaznaczone inaczej (lub nie jest zaznaczone wcale) zamieszczone ilustracje pochodzą z Wikimedia Commons lub są mojego autorstwa.
Ta strona używa cookies oraz innych technologii Google (i innych firm w specjalnych dodatkach po prawej stronie) w celu prawidłowego działania tej stronki (jej elementów jak np. ankiety, reklamy itp.) oraz zbierania statystyk. Korzystanie z tego bloga powoduje zapisywanie typowych plików na Twoje urządzenie (np. komputer, tablet itp.) o ile w ustawieniach przeglądarki nie zmienisz tego.
W UE się ludziom w głowach przewraca, więc dla świętego spokoju zamieściłem to absurdalne ostrzeżenie...