Zapraszam Was bardzo serdecznie, po absurdach covid-19 czas na to, aby się wyszaleć wśród ludzi i komputerów;)
Wczoraj byłem na MeetUpie poprzedzającym PH - było wspaniale, chyba wszyscy tęsknią za normalnością;)
Dziś o godz. 17:00 odbędzie się wykładzik z moim udziałem;) ale cały czas będzie się wiele ciekawych rzeczy działo - sami sprawdźcie!
Do zobaczenia na miejscu!;)
Update:
To nieoczekiwane, ale w sobotę nasz zespół otrzymał nagrodę! Dziękujemy bardzo!;) Jesteśmy zaszczyceni!;)
Janusz ZajdelMamy tutaj po prostu doskonale kontrolowany bałagan, stwarzający pozory (...) porządku (...)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Atari Falcon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Atari Falcon. Pokaż wszystkie posty
piątek, 10 czerwca 2022
Dziś Pixel Heaven!
Etykiety:
3D,
architektura komputerów,
asembler,
Atari,
Atari Falcon,
blog,
Dźwięk cyfrowy,
ekonomia-biznes,
historia,
hobby,
komentarze,
multimedia,
oprogramowanie,
pionierzy,
prelekcje,
spotkania,
technologia,
wydarzenia
poniedziałek, 3 sierpnia 2020
RADICAL RABBIT STEW Full Game Walkthrough Gameplay | PS4
Yerzmyey jest autorem muzyki do najnowszej gry dla PS4, Nintendo Switch i Xbox!
Muzykę w grze wyróżnia to, że została skomponowana na takich komputerach jak: Atari XL/XE, Atari TT, Atari Falcon, Amiga 1200 itp.
RADICAL RABBIT STEW Full Game Walkthrough Gameplay | PS4
Jeśli mam zgadywać, to w pierwszym świecie w trakcie rozgrywki jest muzyka z Atari Falcon;)
Brawo Yerzmyey! Gratulacje!;)
Muzykę w grze wyróżnia to, że została skomponowana na takich komputerach jak: Atari XL/XE, Atari TT, Atari Falcon, Amiga 1200 itp.
RADICAL RABBIT STEW Full Game Walkthrough Gameplay | PS4
Jeśli mam zgadywać, to w pierwszym świecie w trakcie rozgrywki jest muzyka z Atari Falcon;)
Brawo Yerzmyey! Gratulacje!;)
Etykiety:
artyści,
Atari,
Atari Falcon,
Commodore,
demoscena,
Dźwięk cyfrowy,
ekonomia-biznes,
gry,
historia,
hobby,
multimedia,
oprogramowanie,
technologia,
wydarzenia
piątek, 2 listopada 2018
Dziś rozpoczyna się 10-te Silly Venture
Silly Venture to największa na świecie impreza dedykowana komputerom i konsolom firmy Atari! Co roku przybywają na nią uczestnicy z całego świata i bawią się wyśmienicie;)
Ponad 100 prac w konkursach (tzw. compo) to nie tylko rekordy tej imprezy, ale wszystkich imprez demoscenicznych w Polsce od ~18 lat! (czyli wszyscy są zdeklasowani). Dodatkowo wyłącznie na tej imprezie panuje nastrój i zabawa jak na początku lat 90. co miłośników początków demosceny w Polsce przyciąga jak magnes (od dawna bawią się z nami członkowie "konkurencyjnych" scen).
Ja zaraz ruszam na party!;)
Ponad 100 prac w konkursach (tzw. compo) to nie tylko rekordy tej imprezy, ale wszystkich imprez demoscenicznych w Polsce od ~18 lat! (czyli wszyscy są zdeklasowani). Dodatkowo wyłącznie na tej imprezie panuje nastrój i zabawa jak na początku lat 90. co miłośników początków demosceny w Polsce przyciąga jak magnes (od dawna bawią się z nami członkowie "konkurencyjnych" scen).
Ja zaraz ruszam na party!;)
Etykiety:
architektura komputerów,
artyści,
asembler,
Atari,
Atari Falcon,
demo,
demoscena,
Dźwięk cyfrowy,
historia,
hobby,
kodowanie,
komentarze,
multimedia,
systemy operacyjne,
weekend,
wydarzenia
piątek, 13 października 2017
Atari Quake II
To jest absolutnie niesamowite, ale przerzucono algorytm gry Quake II na wczesnego Atari Falcon 030, czyli tego z 1992 roku! Czyli CPU 16 MHz! Na pececie (gra wydana w 1997) minimalnym wymaganiem był Pentium® 90 MHz!;)
A na Atari Falcon 030 16 MHz chodzi to tak:
Atari Quake 2: Anomalous Code (fixed version)
Filmik podesłał Leon, który obecnie przechodzi kurację Atarową;):):P Dzięki za linka;)
A na Atari Falcon 030 16 MHz chodzi to tak:
Atari Quake 2: Anomalous Code (fixed version)
Filmik podesłał Leon, który obecnie przechodzi kurację Atarową;):):P Dzięki za linka;)
Etykiety:
3D,
architektura komputerów,
asembler,
Atari,
Atari Falcon,
demoscena,
gry,
hobby,
kodowanie,
komentarze,
oprogramowanie,
pecet,
smaczki,
technologia,
wydarzenia
czwartek, 6 kwietnia 2017
Ostatni numer Chipa
Choć w internecie ludzie piszą, że ponoć nikt tego nie czytał ;) To jednak z pismem tym jest związany kawał historii (w tym rodzimej informatyki) no i mi po prostu żal...
Ja kiedyś czytałem, a nawet lubiłem poczytać sobie o sprzęcie itp. Choć ostatnio faktycznie mało osób znam, które by czytały... Po pierwsze cena była niebotyczna, 22,99 zł to przesada. Z pewnością do problemu przyczyniły się upadki innych magazynów o podobnej tematyce i wyrośnięcie w ich miejsce tanich poradników dla osób, które nie bardzo znają się na komputerach. To poważna konkurencja, niemniej należy wiedzieć, że zamknięcie Chipa nie wynika z tego, że sprzedaż spadła drastycznie, zapewniam Was że tak nie jest. Pismo doczekało swojego końca dlatego, że taka decyzja zapadła u właściciela w Niemczech. Na polskie warunki gazeta, która by się sprzedawała w takim nakładzie, z pewnością by sobie poradziła. Niemiec widocznie widzi to inaczej - nie wnikam jego sprawa... choć nasz magazyn, do którego wielu czytelników się przyzwyczaiło...
Nie chcę też słodzić, bo z jednej strony pisali rzetelnie (fajnie mi się czytało) to z drugiej w latach 90. zrobili porównanie: Atari Falcon 030, (chyba) Amigi i Silicon Graphics. Problem polega na tym, że autor/zy zapoznali się jedynie z podstawową informacją o możliwościach i o Atari Falcon napisali w tym porównaniu bzdury, które spowodowały nieprawdziwy obraz w porównaniu z pozostałymi komputerami.
Tak to bywało, raz było lepiej raz gorzej, niemniej nie ma drugiego takiego pisma w kioskach, wiec jest słabo...
Link:
Koniec miesięcznika „Chip”, ostatni numer trafił do kiosków. Naczelny żegna się z czytelnikami osobistym tekstem (www.wirtualnemedia.pl)
Ja kiedyś czytałem, a nawet lubiłem poczytać sobie o sprzęcie itp. Choć ostatnio faktycznie mało osób znam, które by czytały... Po pierwsze cena była niebotyczna, 22,99 zł to przesada. Z pewnością do problemu przyczyniły się upadki innych magazynów o podobnej tematyce i wyrośnięcie w ich miejsce tanich poradników dla osób, które nie bardzo znają się na komputerach. To poważna konkurencja, niemniej należy wiedzieć, że zamknięcie Chipa nie wynika z tego, że sprzedaż spadła drastycznie, zapewniam Was że tak nie jest. Pismo doczekało swojego końca dlatego, że taka decyzja zapadła u właściciela w Niemczech. Na polskie warunki gazeta, która by się sprzedawała w takim nakładzie, z pewnością by sobie poradziła. Niemiec widocznie widzi to inaczej - nie wnikam jego sprawa... choć nasz magazyn, do którego wielu czytelników się przyzwyczaiło...
Nie chcę też słodzić, bo z jednej strony pisali rzetelnie (fajnie mi się czytało) to z drugiej w latach 90. zrobili porównanie: Atari Falcon 030, (chyba) Amigi i Silicon Graphics. Problem polega na tym, że autor/zy zapoznali się jedynie z podstawową informacją o możliwościach i o Atari Falcon napisali w tym porównaniu bzdury, które spowodowały nieprawdziwy obraz w porównaniu z pozostałymi komputerami.
Tak to bywało, raz było lepiej raz gorzej, niemniej nie ma drugiego takiego pisma w kioskach, wiec jest słabo...
Link:
Koniec miesięcznika „Chip”, ostatni numer trafił do kiosków. Naczelny żegna się z czytelnikami osobistym tekstem (www.wirtualnemedia.pl)
Etykiety:
architektura komputerów,
Atari Falcon,
blog,
edukacja,
ekonomia-biznes,
historia,
komentarze,
kontrowersje,
pecet,
prasa,
technologia,
wydarzenia,
x86
środa, 6 listopada 2013
Silly Venture 2013 - rozpoczyna się za kilka dni!
Już w ten weekend rozpoczyna się największa na świecie impreza społeczności Atari (choć zawsze bawią się na niej też przedstawiciele innych społeczności). Impreza wyróżnia się znacznie ponad wszelkie inne zarówno w kraju jak i za granicą, żaden opis tego nie odda, ale oto oficjalny harmonogram imprezy:
Podobnie telewizja POMORSKA TV oraz w Radio Eska.
Nawet dla organizatora zaskoczeniem była (nieoficjalna) invitka z "konkurencyjnej" sceny i sprzętu (Commodore), która została zaprezentowana na właśnie zakończonym Load Error:
Elyta - 50 Shades of Grey - C64 - 2013
Obecnie na imprezę wybiera się ponad 100 osób z prawie całej Europy, z oficjalnych danych wynika, że z Niemiec przybędzie 16 osób, z Francji 7, Anglii 4, z Czech 1, z Danii 1, z Hiszpanii 1 i z Holandii 3 osoby. Pozostali uczestnicy przybędą z Polski;)
Silly Venture od lat znane jest z wielu ciekawych invitek zapraszających na imprezę (tu zamieściłem te z 2010 roku). oto ostatnia z nich (wykonana przez polskich twórców):
SILLY VENTURE 2k13 Invitro for Atari Falcon by LAMERS & Mystic Bytes
Szykuje się niesamowita impreza, wiele atrakcji oraz coś co się często nie zdarza konkursy rozbite na dwie noce ! To jest to czego nam trzeba ;)
Do zobaczenia na party! ;)
Update:
Oto posty z ubiegłych lat dotyczące Silly Venture:
- Relacja z Silly Venture 2010
- Zbliża się Silly Venture 2011
Update: po party;)
Co to była za impreza ! Przeszła moje najśmielsze oczekiwania, na tak udanej i bogatej w atrakcje imprezie demoscenicznej jeszcze nie byłem (nawet w latach 90 była posucha !). Niezapomniane wrażenia, produkcje oraz wielu fanstastycznych nowych poznanych ludzi (w realu np. Jac! lub w ogóle).
Co do rekordów, to w compo zaprezentowane zostało 114 prac, obecni na miejscu przedstawiciele innych scen przecierali oczy z niedowierzania! Ale nie było zazdrości czy zawiści, wszyscy się dobrze bawili, a wręcz byli pełni podziwu jak może wyglądać party.
Obecnych było około 170 osób, z 9 państw: Anglia, Francja, Niemcy, Hiszpania, Czechy, Słowacja, Holandia, Dania oraz oczywiście z Polski. Gości zagranicznych ostatecznie było więcej niż było to zapowiadane w tej nowince;)
Do rekordów zaliczyć też należy osoby, które na party kończyły swoje produkcje. Wielu autorów dem kończyło je na party (w tym Ajcek, który zarzekał się na minionym Wap-niaku, że tego nie cierpi i robić więcej nie będzie :P), a byłem też tam ja, bo na chyba 2 dni przed imprezą wpadłem na pomysł czegoś nowego i stwierdziłem, że na party zakoduję to i sprawdzę w praktyce jak się będzie sprawować algorytm. Ogólnie było takich osób chyba z 6 może 7, a najbardziej mnie zadziwił koder na Atari Falcon 030, niestety nie zobaczyłem co robił, ale ponoć coś pięknego.
Taka impreza odzwierciedliła się odpowiednim echem w internecie, na Atarionline.pl pojawiło się szybko wiele nowinek i wszystkie wypełnione komentarzami podziękowań i podziwu dla organizatora. Aż Adv stwierdził, że nie wierzy własnym oczom tyle nowinek i tak szybko wypełniają się komentarzami. Podobnie na innych forach (np. Amigowych), gdzie również poważnie analizowany jest ten atarowy sukces oraz równocześnie rozważane są słabości ich społeczności (już się zaczynam rymować - czas kończyć pisanie!:P). Koledzy Amigowcy głowa do góry!
Dziękujemy Grey! Koniecznie musimy się zobaczyć u Ciebie za rok!
- /|\ HARMONOGRAM SV2k13 /|\
PIĄTEK
godz. 17:00 - 19:00 wizyta mediów (m.in. stacji POMORSKA TV)
godz. 20:00 - oficjalne otwarcie, przywitanie gości, prezentacje materiałów video - pozdrowienia od znanych ludzi ze świata Atari
godz. 20:30 - poczęstunek dla uczestników
godz. 21:00 - pierwsza część koncertu Ultrasyda
godz. 22:00 - devil's show (18+)
godz. 00:00 - prezentacja dem z Atari 2600 oraz XL/XE
SOBOTA
godz. 10:30 - pobudka z Red Bull'em
godz. 12:00 - 14:00 wizyta mediów i relacje z imprezy:
- - TVP 1 (Teleexpress)
- TVP Info (Panorama)
- Pomorska TV
- Północna TV
- Radio Eska
- WP.PL
- Trojmiasto.PL/Trojmiasto.TV
- Gazeta Wyborcza
godz. 14:30 - crazy compo (surprise!)
godz. 15:30 - game compo na konsoli Atari Jaguar (gra do ustalenia!)
godz. 16:30 - prezentacje materiałów video z oficjalnego otwarcia w piątek - pozdrowienia od znanych ludzi ze świata Atari (powtórka dla osób, które dotarły na party place dopiero w sobotę)
godz. 17:00 - pierwsza część compo (gfx, msx + game)
godz. 20:30 - pierwszy wyjazd limuzyną HUMMER H2 na drugą część koncertu Ultrasyda, która odbędzie się w gdańskim klubie Kwadratowa:
- strona klubu
- wydarzenie związane z Ultrasydem
- informacja na portalu TROJMIASTO.PL
Podczas przejazdu tradycyjnie szampan i klipy z demek na Atari na ekranach LCD :) Na miejscu wszystkie osoby posiadające identyfikator SV2k13 wchodzą oczywiście za free ! Planowany powrót ok. godz. 23:00.
godz. 00:00 - prezentacja dem z Atari ST/STe oraz Falcon
NIEDZIELA
godz. 11:00 - crazy compo (surprise!)
godz. 12:00 - konkurs muzyczny prowadzi TDC oraz organizator SV
godz. 14:30 - ogłoszenie wyników z soboty (gfx, msx + game), rozdanie nagród
godz. 16:30 - ogłoszenie wyników z głosowania online na prace z SV2k12
godz. 17:30 - crazy compo (NOVEMBERFEST!)
godz. 18:30 - druga część compo (intro, demo + wild)
PONIEDZIAŁEK
godz. 09:00 - ogłoszenie wyników compo z niedzieli (intro, demo + wild), rozdanie nagród
Podobnie telewizja POMORSKA TV oraz w Radio Eska.
Nawet dla organizatora zaskoczeniem była (nieoficjalna) invitka z "konkurencyjnej" sceny i sprzętu (Commodore), która została zaprezentowana na właśnie zakończonym Load Error:
Elyta - 50 Shades of Grey - C64 - 2013
Obecnie na imprezę wybiera się ponad 100 osób z prawie całej Europy, z oficjalnych danych wynika, że z Niemiec przybędzie 16 osób, z Francji 7, Anglii 4, z Czech 1, z Danii 1, z Hiszpanii 1 i z Holandii 3 osoby. Pozostali uczestnicy przybędą z Polski;)
Silly Venture od lat znane jest z wielu ciekawych invitek zapraszających na imprezę (tu zamieściłem te z 2010 roku). oto ostatnia z nich (wykonana przez polskich twórców):
Szykuje się niesamowita impreza, wiele atrakcji oraz coś co się często nie zdarza konkursy rozbite na dwie noce ! To jest to czego nam trzeba ;)
Do zobaczenia na party! ;)
Update:
Oto posty z ubiegłych lat dotyczące Silly Venture:
- Relacja z Silly Venture 2010
- Zbliża się Silly Venture 2011
Update: po party;)
Co to była za impreza ! Przeszła moje najśmielsze oczekiwania, na tak udanej i bogatej w atrakcje imprezie demoscenicznej jeszcze nie byłem (nawet w latach 90 była posucha !). Niezapomniane wrażenia, produkcje oraz wielu fanstastycznych nowych poznanych ludzi (w realu np. Jac! lub w ogóle).
Co do rekordów, to w compo zaprezentowane zostało 114 prac, obecni na miejscu przedstawiciele innych scen przecierali oczy z niedowierzania! Ale nie było zazdrości czy zawiści, wszyscy się dobrze bawili, a wręcz byli pełni podziwu jak może wyglądać party.
Obecnych było około 170 osób, z 9 państw: Anglia, Francja, Niemcy, Hiszpania, Czechy, Słowacja, Holandia, Dania oraz oczywiście z Polski. Gości zagranicznych ostatecznie było więcej niż było to zapowiadane w tej nowince;)
Do rekordów zaliczyć też należy osoby, które na party kończyły swoje produkcje. Wielu autorów dem kończyło je na party (w tym Ajcek, który zarzekał się na minionym Wap-niaku, że tego nie cierpi i robić więcej nie będzie :P), a byłem też tam ja, bo na chyba 2 dni przed imprezą wpadłem na pomysł czegoś nowego i stwierdziłem, że na party zakoduję to i sprawdzę w praktyce jak się będzie sprawować algorytm. Ogólnie było takich osób chyba z 6 może 7, a najbardziej mnie zadziwił koder na Atari Falcon 030, niestety nie zobaczyłem co robił, ale ponoć coś pięknego.
Taka impreza odzwierciedliła się odpowiednim echem w internecie, na Atarionline.pl pojawiło się szybko wiele nowinek i wszystkie wypełnione komentarzami podziękowań i podziwu dla organizatora. Aż Adv stwierdził, że nie wierzy własnym oczom tyle nowinek i tak szybko wypełniają się komentarzami. Podobnie na innych forach (np. Amigowych), gdzie również poważnie analizowany jest ten atarowy sukces oraz równocześnie rozważane są słabości ich społeczności (już się zaczynam rymować - czas kończyć pisanie!:P). Koledzy Amigowcy głowa do góry!
Dziękujemy Grey! Koniecznie musimy się zobaczyć u Ciebie za rok!
Etykiety:
3D,
artyści,
asembler,
Atari,
Atari Falcon,
demoscena,
Dźwięk cyfrowy,
historia,
hobby,
kodowanie,
multimedia,
spotkania,
świat,
technologia,
weekend,
wydarzenia
czwartek, 11 sierpnia 2011
Głuchołazy 2011
W dniach 29-31 lipca odbyło się Atari party Głuchołazy 2k11, gdzie bawiliśmy się całkiem fajnie na party na którym wyjątkowo dużo było obecnych dużych komputerów Atari, a nawet bawiłem się Calamusem, którego na party nie widziałem od dobrych 10 lat.
Po co komu Głuchołazy 2k11 ?
Oto wyniki kompotów:
My bawiliśmy się dobrze, a dlaczego Ciebie tam nie było ?:P
Fotki i inne materiały z party do pobrania w tym miejscu.
Źr:
* Głuchołazy 2011 - rezultaty na gorąco
* Po co nam Głuchołazy ?
* Oficjalna strona party
Po co komu Głuchołazy 2k11 ?
Oto wyniki kompotów:
- Intro:
1. Framed again? (Miker)
2. Wormtro (Xeen)
3. Antic-demo (Tdc)
GFX:
1. Flower (Piesiu)
1. Space crusade (Odyniec1)
3. Krecik (Larek)
MSX:
1. Bod (Pin (Pinokio))
2. Pung (stRing)
3. Solid (stRing)
Wyniki turniejów:
Turniej w Tempest extreme:
1. 846050 Scalak
2. 82330 Ulrich
3. 38470 Irata4
Bomb Jack:
1. 60750 Tdc
2. 39410 Scalak
3. 35170 Innuendo
Gladiator:
1. 5950 Scalak
2. 5850 Irata4
3. 1250 Cieplik
My bawiliśmy się dobrze, a dlaczego Ciebie tam nie było ?:P
Fotki i inne materiały z party do pobrania w tym miejscu.
Źr:
* Głuchołazy 2011 - rezultaty na gorąco
* Po co nam Głuchołazy ?
* Oficjalna strona party
niedziela, 26 czerwca 2011
Zbliża się Silly Venture 2011
Powoli zbliża się jedna z najbardziej niezwykłych imprez demoscenicznych w PL, czyli Silly Venture 2011, które odbędzie się 10-13 listopada w Gdańsku. Jest to party demosceny Atari, w tym z dużym naciskiem na duże komputery takie jak Atari ST/E, Falcon, które są wyjątkowo zaniedbane w ostatnim dziesięcioleciu. Jednak w zeszłym roku scena w Polsce i Europie przekonała się że wiele się dzieje właśnie w Gdańsku ;)
Obecnie pojawiają się kolejne sceniczne zapowiedzi tego party (co jest typowym dla sceny sposobem zachęcania do udziału). Teraz na stronce party została usunięta cała zeszłoroczna zawartość, a w to miejsce pojawia się małe flashowe demko w klimacie niby małego Atari a niby dużego - warto kliknąć:

Natomiast kilka dni temu światło dzienne ujrzała invitka dla Atari ST (tu info na Atarionline.pl, a tu na pouet.net, tu jest filmik do obejrzenia).
Wcześniej niezłego poruszenia dokonał ten filmik:
Silly Venture 2k11 invitation #1
Impreza jest "invite-only", jednak jeśli ktoś się chce tam pojawić to pewnie dogadamy się z organizatorem - więc dajcie znać.
Dodam jeszcze od siebie, że Silly Venture w zeszłym roku było najbardziej niezwykłą imprezą sceniczną, na której byłem więc naprawdę warto się tam pojawić !
Obecnie pojawiają się kolejne sceniczne zapowiedzi tego party (co jest typowym dla sceny sposobem zachęcania do udziału). Teraz na stronce party została usunięta cała zeszłoroczna zawartość, a w to miejsce pojawia się małe flashowe demko w klimacie niby małego Atari a niby dużego - warto kliknąć:

Natomiast kilka dni temu światło dzienne ujrzała invitka dla Atari ST (tu info na Atarionline.pl, a tu na pouet.net, tu jest filmik do obejrzenia).
Wcześniej niezłego poruszenia dokonał ten filmik:
Silly Venture 2k11 invitation #1
Impreza jest "invite-only", jednak jeśli ktoś się chce tam pojawić to pewnie dogadamy się z organizatorem - więc dajcie znać.
Dodam jeszcze od siebie, że Silly Venture w zeszłym roku było najbardziej niezwykłą imprezą sceniczną, na której byłem więc naprawdę warto się tam pojawić !
Etykiety:
3D,
architektura komputerów,
artyści,
asembler,
Atari,
Atari Falcon,
demo,
demoscena,
Dźwięk cyfrowy,
kodowanie,
multimedia,
ogłoszenie,
spotkania,
technologia,
wydarzenia
niedziela, 24 kwietnia 2011
Jakość dźwięku Atari Falcon 030
Ostatnio wspominałem o nieprawdopodobnych osiągnięciach Atari ST, lecz jego następca Atari Falcon 030 to również absolutnie niezwykły komputer, który do dziś stoi na moim biurku w centralnym miejscu, bo się w wielu wypadkach zupełnie nie zestarzał.
Atari Falcon 030 - skan z folderu reklamowego z Atari Messe 1992
Atari Falcon to komputer z 1992 roku, jest zgodny z innymi 16 i 32 bitowymi swoimi poprzednikami, ale też wprowadza wiele istotnych udoskonaleń, które zadziwiają i zaskakują dzisiejszych specjalistów.
Nie będę się tym razem rozwodził o wszystkich zaletach tego komputera i jego oprogramowania, ograniczę się do tego że pomimo wydania sporej kasy na kartę dźwiękową do peceta (z certyfikatami itp.), to jakość dźwięku z Atari Falcon 030 bije go na głowę ! Czyli znów mamy przykład na to, że komputer firmy Atari może być tak doskonale skonstruowany i wyprodukowany, że miażdży duuużo nowsze komputery konkurencji.
Jakość dźwięku na Atari jest niezwykła, gdyż z jednej strony miał być to komputer tani do zastosowań domowych, ale też do zastosowań studyjnych (jak ostatnio pisałem, że Atari ST jest używane w studiach nagraniowych do dziś, tak Atari Falcon miał być jego kontynuacją). Jednak jakością dźwięku faktycznie zadziwił, zamiast wyrównać z jakością do poziomu studiów nagraniowych - ten wprost zdeklasował konkurencję.
Przykładowo teoretyczny odstęp szumu od dźwięku stosowany w studiach na początku lat 90. wynosił 120 dB, Falcon miał 144 dB. Napisałem teoretyczny, bo faktycznie w studiach nagraniowych nie było zapewnionej właściwej jakości, mój znajomy muzyk (właściciel własnego studia) ujął to wtedy mniej więcej w takich słowach:
Ale najważniejsze było to, że ta sama technologia teraz teoretycznie mogła znaleźć się w każdym domu, bo była sprzedawana przez Atari w cenie dostępnej dla każdego oraz po raz pierwszy w historii tak tanio jak na możliwości.
Oczywiście dobry sprzęt to nie wszystko, potrzebne jest też oprogramowanie. Tu nie było problemu, bo jak już wcześniej pisałem, poprzednik Atari ST posiadał największą ilość profesjonalnego oprogramowania muzycznego na świecie, które można było już w 1992 roku uruchomić na Atari Falcon. Zaraz po premierze pojawiły się profesjonalne programy wykorzystujące nowe możliwości Atari Falcon, np. pierwsza wersja programu Cubase, która umożliwiała przetwarzanie nie tylko sygnałów MIDI ale i Audio (tzw. Cubase Audio), następnie pojawiały się inne programy w tym dziś warto polecić program ACE Tracker (Wikipedia) z 2005 roku.
To właśnie dlatego, dziś chętnie słucham muzyki z Atari Falcon, bo faktycznie różnica jest znaczna. Przykładowo wspominałem wcześniej o pececie, fakt jest taki, że jak pogłośnię dźwięk o 5% w stosunku to normalnej głośności na jakiej słucham, to z peceta słyszę jak mu tam sygnały w środku skwierczą :-( Na nowym pececie, z drogą kartą dźwiękową, nie mogę od lat 90. osiągnąć tego co mam na Atari Falcon !
Rozwiązaniem problemu jest podłączenie peceta łączem cyfrowym, jednak jeśli muszę iść na jakieś kompromisy to jest to jawny przykład na to, że jest to rozwiązanie słabe i dalekie od profesjonalnego.
Zdecydowałem się napisać ten post bo właśnie prowadzę korespondencję z innym użytkownikiem Atari Falcon 030 (AS), który właśnie do mnie napisał:
Wniosek jest prosty, jeśli ktoś jest audiofilem lub bardzo ceni dobre źródło dźwięku to powinien zainwestować w Atari Falcon 030, który wygeneruje mu taki dźwięk o jakim konsument aktualnie dostępnego sprzętu w sklepach może sobie jedynie pomarzyć.
A jak już kupisz sobie Atari to wtedy proszę sobie solidnie pogłośnić dźwięk i uruchomić np. takie demko (z 1996 roku - czyli bardzo stare!):... i proszę się przed uruchomieniem przygotować na solidne uderzenie (bo już niejedna osoba zawału u mnie dostała) oraz na miażdżącą jakość dźwięku, generowanego w czasie rzeczywistym przez komputer z 1992 roku ;)
Ciekawostką jest fakt, że około 1995 roku znana na rynku muzycznym firma C-lab, rozpoczęła produkowanie Falconów na licencji od Atari. Komputery te miały mieć zastosowanie tylko dla profesjonalnych muzyków (cyfrowe studia nagraniowe), a nie tak jak Atari dla odbiorców domowych i profesjonalnych. Komputery te czyli: Mk I, II i X (Atariki) właściwie niczym się nie różniły od Atari Falcon 030, jednak mimo to (jak sam widziałem) firma C-lab reklamowała je z wielką dumą, niemal jak własne rozwiązanie. Hasłem reklamowym nowych Falconów z tamtych lat było "The Total solution".
Więcej o komputerze Atari Falcon 030 można przeczytać np. w poście Premiera Atari Falcon 030.
Update:
W grudniu na party Silly Venture 2010, został zaprezentowany utwór Yerzmyeya pt. Amai, który jest jego pierwszą kompozycją na tym komputerze - zachęcam do przesłuchania.
Atari Falcon 030 - skan z folderu reklamowego z Atari Messe 1992Atari Falcon to komputer z 1992 roku, jest zgodny z innymi 16 i 32 bitowymi swoimi poprzednikami, ale też wprowadza wiele istotnych udoskonaleń, które zadziwiają i zaskakują dzisiejszych specjalistów.
Nie będę się tym razem rozwodził o wszystkich zaletach tego komputera i jego oprogramowania, ograniczę się do tego że pomimo wydania sporej kasy na kartę dźwiękową do peceta (z certyfikatami itp.), to jakość dźwięku z Atari Falcon 030 bije go na głowę ! Czyli znów mamy przykład na to, że komputer firmy Atari może być tak doskonale skonstruowany i wyprodukowany, że miażdży duuużo nowsze komputery konkurencji.
Jakość dźwięku na Atari jest niezwykła, gdyż z jednej strony miał być to komputer tani do zastosowań domowych, ale też do zastosowań studyjnych (jak ostatnio pisałem, że Atari ST jest używane w studiach nagraniowych do dziś, tak Atari Falcon miał być jego kontynuacją). Jednak jakością dźwięku faktycznie zadziwił, zamiast wyrównać z jakością do poziomu studiów nagraniowych - ten wprost zdeklasował konkurencję.
Przykładowo teoretyczny odstęp szumu od dźwięku stosowany w studiach na początku lat 90. wynosił 120 dB, Falcon miał 144 dB. Napisałem teoretyczny, bo faktycznie w studiach nagraniowych nie było zapewnionej właściwej jakości, mój znajomy muzyk (właściciel własnego studia) ujął to wtedy mniej więcej w takich słowach:
- Śmieszy mnie to, jak ktoś kupi sobie jakąś płytkę CD + jakiś w miarę sprzęt i zachwala jaką to ma niezwykłą jakość dźwięku z tej CD. Prawda jest taka, że jakby wszedł do studia, w którym ta płytka była nagrywana, to przekonałby się, że jak kabel się ułamie to lepiony jest na ślinę :)
Ale najważniejsze było to, że ta sama technologia teraz teoretycznie mogła znaleźć się w każdym domu, bo była sprzedawana przez Atari w cenie dostępnej dla każdego oraz po raz pierwszy w historii tak tanio jak na możliwości.
Oczywiście dobry sprzęt to nie wszystko, potrzebne jest też oprogramowanie. Tu nie było problemu, bo jak już wcześniej pisałem, poprzednik Atari ST posiadał największą ilość profesjonalnego oprogramowania muzycznego na świecie, które można było już w 1992 roku uruchomić na Atari Falcon. Zaraz po premierze pojawiły się profesjonalne programy wykorzystujące nowe możliwości Atari Falcon, np. pierwsza wersja programu Cubase, która umożliwiała przetwarzanie nie tylko sygnałów MIDI ale i Audio (tzw. Cubase Audio), następnie pojawiały się inne programy w tym dziś warto polecić program ACE Tracker (Wikipedia) z 2005 roku.
To właśnie dlatego, dziś chętnie słucham muzyki z Atari Falcon, bo faktycznie różnica jest znaczna. Przykładowo wspominałem wcześniej o pececie, fakt jest taki, że jak pogłośnię dźwięk o 5% w stosunku to normalnej głośności na jakiej słucham, to z peceta słyszę jak mu tam sygnały w środku skwierczą :-( Na nowym pececie, z drogą kartą dźwiękową, nie mogę od lat 90. osiągnąć tego co mam na Atari Falcon !
Rozwiązaniem problemu jest podłączenie peceta łączem cyfrowym, jednak jeśli muszę iść na jakieś kompromisy to jest to jawny przykład na to, że jest to rozwiązanie słabe i dalekie od profesjonalnego.
Zdecydowałem się napisać ten post bo właśnie prowadzę korespondencję z innym użytkownikiem Atari Falcon 030 (AS), który właśnie do mnie napisał:
- (...) Swój ampli podłączam oczywiście po optyku. I nawet koncerty gdzie wiadomo dźwięk jest extra. Później odpalam [na Atari Falcon 030] takie demko DHS Dream dimension i jestem zszokowany, jaką to mam dynamikę i odstęp sygnału od szumu(flaka podłączam najtańszymi RCA).. Muszę mu kupić jakieś lepsze ekranowane :)
Czy demko typu Beams też zabija dźwiękiem.
Mimo iż miałem wiele różnego sprzętu komputerowego, nic nie równa się z dźwiękiem falcon-a na dobrym kinie domowym...
Wniosek jest prosty, jeśli ktoś jest audiofilem lub bardzo ceni dobre źródło dźwięku to powinien zainwestować w Atari Falcon 030, który wygeneruje mu taki dźwięk o jakim konsument aktualnie dostępnego sprzętu w sklepach może sobie jedynie pomarzyć.
A jak już kupisz sobie Atari to wtedy proszę sobie solidnie pogłośnić dźwięk i uruchomić np. takie demko (z 1996 roku - czyli bardzo stare!):... i proszę się przed uruchomieniem przygotować na solidne uderzenie (bo już niejedna osoba zawału u mnie dostała) oraz na miażdżącą jakość dźwięku, generowanego w czasie rzeczywistym przez komputer z 1992 roku ;)
Ciekawostką jest fakt, że około 1995 roku znana na rynku muzycznym firma C-lab, rozpoczęła produkowanie Falconów na licencji od Atari. Komputery te miały mieć zastosowanie tylko dla profesjonalnych muzyków (cyfrowe studia nagraniowe), a nie tak jak Atari dla odbiorców domowych i profesjonalnych. Komputery te czyli: Mk I, II i X (Atariki) właściwie niczym się nie różniły od Atari Falcon 030, jednak mimo to (jak sam widziałem) firma C-lab reklamowała je z wielką dumą, niemal jak własne rozwiązanie. Hasłem reklamowym nowych Falconów z tamtych lat było "The Total solution".
Więcej o komputerze Atari Falcon 030 można przeczytać np. w poście Premiera Atari Falcon 030.
Update:
W grudniu na party Silly Venture 2010, został zaprezentowany utwór Yerzmyeya pt. Amai, który jest jego pierwszą kompozycją na tym komputerze - zachęcam do przesłuchania.
Etykiety:
architektura komputerów,
artyści,
Atari,
Atari Falcon,
cytaty,
Dźwięk cyfrowy,
historia,
komentarze,
multimedia,
oprogramowanie,
pionierzy,
technologia
poniedziałek, 14 lutego 2011
Relacja z Silly Venture 2010
W grudniu zeszłego roku odbyło się niezwykłe party sceny Atari Silly Venture. Dlatego warto zobaczyć co tam się działo i obejrzeć filmiki. Zapraszam na relację w dwóch częściach na Atarionline.pl:
Update:
Wcześniej można było poczytać:
Update:
Wcześniej można było poczytać:
- - Archon kontra Adept
- - nadleciał "Tomcat" (AOL)
- - "Space Travel" po latach (AOL)
- - premiera programu edukacyjnego Matematyka (link na AOL)
- - premiera gry Warsaw City
- - edytor znaków (program)
- - opis gry "Archon II: Adept" (wraz z Urborgiem)
- - walka o cykle CPU
- - szybka procedura PLOT
- - konkurs w Bajtku
- - opublikowanie gry: Robbo 2001
- - grafiki do gry "Thorgal"
- - relacja z party Głuchołazy 2k8
- - opis gry "Archon" (wraz z Urborgiem)
- - opis gry "The Last Starfighter"
- oraz inne...
Etykiety:
artyści,
asembler,
Atari,
Atari Falcon,
Commodore,
demo,
demoscena,
Dźwięk cyfrowy,
kodowanie,
komentarze,
multimedia,
spotkania,
świat,
technologia,
weekend,
wydarzenia
niedziela, 14 listopada 2010
Silly Venture 2010
W tym roku jest reaktywowana impreza sceny Atari Silly Venture, która odbędzie się 10-12 grudnia w Gdańsku. Tu info na AOL.
Silly Venture 2k10
Silly Venture 2k10 c.d.
Ja wczoraj zdecydowałem się pomimo wcześniejszych zapewnień na przygotowanie jakiejś pracy na compo. Obecnie zbieram ludzi chętnych do pracy ;)
Silly Venture 2k10
Silly Venture 2k10 c.d.
Ja wczoraj zdecydowałem się pomimo wcześniejszych zapewnień na przygotowanie jakiejś pracy na compo. Obecnie zbieram ludzi chętnych do pracy ;)
wtorek, 27 lipca 2010
Głuchołazy 2010
30 lipca 2010 r. rozpoczyna się największa demosceniczna impreza w Polsce, czyli Głuchołazy 2010. To już piąta edycja tego atarowego party, na które zjeżdża się wiele osób z Polski oraz naszych bliskich sąsiadów. Nie zabraknie wielu ciekawych sprzętów tych starych oraz zupełnie nowych rozwiązań, takich jak np. zaprezentowane na Grzybsoniadzie 2010, kontrolery od Wii działające z Atari i innymi komputerami 8 i 16 bitowymi.
Głuchołazy 2k8 (zdj. Dhor)
W tym roku będzie dość ciekawie bo na liście osób, które deklarują obecność jest wiele takich, które dawno nie pojawiały się lub które nigdy jeszcze nie były na tym party. A dla odmiany ja niestety nie wiem czy będę...
W oburzonych listach mobilizujecie mnie ;) ale i bez tego oczywiście będę się bardzo starał aby się jednak pojawić choć na chwilkę;)
Stronka party z wszelkimi informacjami.
Gorąco zapraszam wszystkich miłośników starych komputerów, multimediów oraz klimatów copyparty !
Update:
Oto rezultaty compotów:
Fenomenem jest to, że w 8 bit gfx compo brało udział aż 20 prac (co jest ewenementem ostatnich co najmniej 10 lat). Prace są do ściągnięcia z tego miejsca (AOL).
Prace z 16-bit gfx compo (AOL).
Wszystkie prace we wszystkich kategoriach (AOL).
Nie jest źle, aby za rok było lepiej!;)
Głuchołazy 2k8 (zdj. Dhor)W tym roku będzie dość ciekawie bo na liście osób, które deklarują obecność jest wiele takich, które dawno nie pojawiały się lub które nigdy jeszcze nie były na tym party. A dla odmiany ja niestety nie wiem czy będę...
W oburzonych listach mobilizujecie mnie ;) ale i bez tego oczywiście będę się bardzo starał aby się jednak pojawić choć na chwilkę;)
Stronka party z wszelkimi informacjami.
Gorąco zapraszam wszystkich miłośników starych komputerów, multimediów oraz klimatów copyparty !
Update:
Oto rezultaty compotów:
- 8bit gfx compo:
1. Praca domowa - Piesiu/Agenda
2. Dinner aka Kolacja dla wicekróla - Piesiu/Agenda
3. Sztorm - Ooz/Agenda^LR
8bit msx compo:
1. Mountain in the sky - Yerzmyey/Hooy Program
2. Bunny on the moon - Yerzmyey/Hooy Program
3. Klopsik - stRing
8bit intro compo:
1. 48h - pr0be, miker
2. xxl.atari.pl / xxl, stRing
3. Atari LED / gorgh, kaz, tytus
8bit demo compo:
1. Anything - Blowjobb
2. XL Digital - Grupa Dupa (Yerzmyey, mono, epi, dely)
3. Old War - TDC, miker
16bit gfx compo:
1. Holiday - Piesiu/Agenda
2. Brechotek - Piesiu/Agenda
3. Czlowiek leżący w trawie i patrzący w słońce - Kaz
Fenomenem jest to, że w 8 bit gfx compo brało udział aż 20 prac (co jest ewenementem ostatnich co najmniej 10 lat). Prace są do ściągnięcia z tego miejsca (AOL).
Prace z 16-bit gfx compo (AOL).
Wszystkie prace we wszystkich kategoriach (AOL).
Nie jest źle, aby za rok było lepiej!;)
piątek, 25 grudnia 2009
Stara wojna: Atari vs Amiga ;)
W komentarzach do tekstu Premiera Atari Falcon 030, w emocjonalny sposób zaatakował mnie niejaki borys777. Ze sposobu jego postępowania mogę wnieść, że jest "tendencyjnym" zwolennikiem Amigi ;)
Niegdyś firmy Commodore (Amiga) i Atari były klasycznymi rywalami, co mocno udzielało się również użytkownikom tych komputerów. Dziś przy różnych okazjach się to wspomina, jednak mało kiedy się do tamtej wrogości i zaślepienia faktycznie powraca.
Nieco więcej pisałem o początkach tych dwóch komputerów w poście Premiera Amigi i Atari ST w 1985 roku.
Wspomniany borys777 w dość chaotyczny sposób zarzucił mi, że post opisujący premierę Atari Falcon 030 jest flame'owy oraz:
„Oczywiście” fakty są takie, że Amiga nie była pierwszym (domowym) komputerem multimedialnym. Zacytowany tu internauta miał zapewne na myśli komputer Amiga 500 (Wikipedia), który zasłynął z fajnych i licznych gier, jednak gry nie są wystarczającym powodem do tego aby komputer ten nazwać multimedialnym w tym znaczeniu w jakim można nazwać dzisiejszy np. laptop, peceta itp. (niżej szerzej o tym piszę)

Amiga 500 (1987 rok)
Po pierwsze Amiga 500 jest komputerem wprowadzonym na rynek w 1987 roku (przez firmę Commodore International), przez co siłą rzeczy nie może być pierwszym komputerem multimedialnym. Za pierwsze (udane) domowe komputery multimedialne można uznać Atari 400 i 800 z 1979 (których w tym roku świętujemy 30 lecie). Komputer Apple II z 1977 roku (Wikipedia) co prawda też mógł emitować dźwięk (co było wydarzeniem ;), jednak był to prosty klik (z 1 bitową kontrolą głośnika na wzór PC speakera z lat 80.). Były to niewystarczające możliwości do zastosowań multimedialnych (np. gier), gdyż nie było możliwości wygenerowania kilku tonów równocześnie o różnych obwiedniach, barwach dźwięku itp. Natomiast wspomniane komputery Atari doskonale sobie z tym radziły (chip POKEY), co zostało wykorzystane np. przy powstawaniu gier na te komputery oraz przy projektowaniu automatów arcade.

Atari 1040 STf (1985 rok)
Dlatego wracając do Amigi 500 to jest to komputer 16/32 bitowy, czyli należący do następnej klasy komputerów, jednak i on nie był pierwszy. Przed Amigą pojawił się komputer Atari ST w 1985 roku (Wikipedia), który był typowym komputerem domowym (i otrzymał za to nagrodę roku). Posiadał bogate możliwości dźwiękowe i graficzne. Przed Atari ST na rynku obecne były komputery Apple (np. Macintosh), ale nie mam żadnych danych odnośnie ich możliwości dźwiękowych (z kolorami również były problemy). Pewien jestem, że około roku 1990 Apple montowało w swoich komputerach 8bitowe przetworniki C/A (czyli podobne jak te w Amidze).
Reklama Atari 520 ST
Borys777 wspominając o Amidze miał na myśli zapewne jej duży udział w rynku gier, bo komputer ten do dziś ceniony jest pod tym względem. Jak na lata 80. miał bardzo bogate możliwości multimedialne: 4 kanały dźwięku stereofonicznego (8bitowe przetworniki C/A + dodatki) oraz imponującą grafikę. Jednak jego wpływ na szeroko pojęte oprogramowanie multimedialne oceniłbym na cztery z minusem, gdyż podobne oprogramowanie powstawało nawet na komputery 8bitowe (natomiast gry to na pewno światowa czołówka w latach 1987 – 1990, główne ze względu na ich jakość).
Dlatego należy tu oddzielić, gry od multimediów oraz sentymenty od faktów. To że komputer ten był i jest wspominany jako genialna zabawka do grania, w żaden sposób nie przesądza, że jest to pierwszy (domowy) komputer multimedialny itp.
Przejdźmy jednak do sedna sprawy czyli mojej wypowiedzi odnośnie Atari Falcon 030 (Wikipedia). Jest to domowy komputer 32 bitowy z 1992 roku o imponującej architekturze multimedialnej. Aby go porównywać z Amigą, to trzeba pozostawić Amigę 500 i odszukać inny model. Odnalezienie odpowiednika tego komputera w produktach Commodore nie jest możliwe, jednak ze względu na czas wprowadzenia na rynek, cenę i przeznaczenie najbardziej odpowiednim modelem jest Amiga 1200 (Wikipedia).
Whip! by Escape. Falcon 030 VLM
Podsumowanie wychodzi: 7:3 dla Atari, w tym dyskusyjne są punkty 4 i 5. Ilość kolorów sprzętowo generowanych jest mniejsza w Amidze, choć jest większa paleta kolorów. Atari Falcon potrafi generować obraz zarówno z 8 bpp jak i 16 bpp, ale ma mniejszą paletę. Trudno jest tu wskazać co jest lepsze. W Amidze na pewno 8bpp oraz rozszerzony HAM8 nie nadają się do plików animacji (np. MPG, AVI, FLC itp.), z drugiej strony tryb 256 kolorów jest wydajny i doskonale nadaje się do np. gier. W Atari 16 bpp tryb doskonale sprawuje się do animacji, dem i gier. Jedno co jeszcze tu mogę dodać, to że każdy kto cokolwiek kiedyś robił w grafice (np. demko, engine itp.) chętniej sięgnie po tryb 16 bpp z drugiej strony jeśli mu zależy na maksymalnej wydajności 8 bpp będzie najlepsze (choć nie w każdym przypadku, np. algorytmy z oświetleniem wielokolorowych tekstur itp.).
Punkt 5. skomentować można w ten sposób, że dźwięk w Amidze na pewno jest wystarczający dla przeciętnego konsumenta (nie bardzo odbiegający od ówczesnych pecetów itp.). Natomiast w Atari są to wyśmienite parametry, których odzwierciedleniem jest powstanie nowatorskich rozwiązań w oprogramowaniu muzycznym (np. Cubase Audio oraz zob. Cyfrowe przetwarzanie dźwięku) oraz zastosowania w pierwszych cyfrowych studiach nagraniowych - również w Polsce.
Dodam jeszcze, że opis możliwości multimedialnych Atari Falcon 030 jest tutaj niepełny. Natomiast profesjonalna wersja Amigi 1200 czyli Amiga 4000 miała już sporo mocniejszy procesor, ale możliwości sprzętowe pozostały często identyczne z 1200.
Może parametry podane w tabeli nie są czytelne dla wszystkich internautów, jednak w prostej linii świadczą o tym, że Amiga miała bardzo słabą moc obliczeniową jak na multimedia (podobnie komputery Apple oparte o ten sam procesor). Natomiast na Atari ze względu na unikalną architekturę multimedialną oraz moc obliczeniową możliwe było odtwarzanie filmów MPG, AVI oraz plików mp2/3 itp. Zgodnie z wynikami testów przeprowadzanych ówcześnie w redakcji Bajtka (których byłem świadkiem), Amiga 1200 nie mogła tutaj w żadnej mierze konkurować z Atari Falcon 030.
Atari Falcon 030 - skan z folderu reklamowego z Atari Messe 1992
W moim poście umyślnie użyłem pewnych uogólnień i niedomówień, mając nadzieję że będą czytelne. Przykładowo pisząc
Jak rozumiem tu pojęcie komputera multimedialnego ?
Atari Falcon 030 był tak zaawansowanym komputerem, że w żaden sposób nie można go porównywać z Atari ST lub Amigą 500, ponieważ zastosowano w nim rozwiązania umożliwiające realizację zadań typowo multimedialnych, które do dziś nie uległy przedawnieniu. Jakie to są zadania ?
Każdy miłujący (dziś) multimedia wymaga od swojego sprzętu:
- możliwości odtwarzania filmów (AVI, DVD itp.)
- możliwości odtwarzania dźwięku w tle np. mp3, ogg itp.
- dobrej jakości dźwięku (oraz obrazu, ale z tym nie radziły sobie za dobrze oba te komputery - brak sprzętowego trybu z 24 bitowym kolorem itp.)
Do pierwszych dwóch zastosowań wymagana jest niezbędna moc obliczeniowa, której nie miała Amiga 1200 oraz komputery Apple. W Atari Falcon 030 jak na tamte czasy wydajność całego systemu była jedynie wystarczająca (co było wtedy dużym osiągnięciem). Możliwe było odtwarzanie plików MPG, AVI, FLI, FLC oraz plików mp2 i mp3 w tle.
Podsumowując Atari Falcon 030 był pierwszym komputerem multimedialnym jaki pojawił się na rynku, który spełniał wszystkie cechy takiego systemu, a które do dziś pozostają niezmienne.
atari falcon 030 plays movies and mp3´s
Dlatego pisząc we wspomnianym tekście, że Atari Falcon 030 był pierwszym multimedialnym komputerem na świecie miałem na myśli fakt, że był pierwszym domowym komputerem, który radził sobie z animacjami oraz zaawansowanym generowaniem dźwięku. Następnie dalej napisałem nawet rozpoczął modę i inni producenci (np. pecetów) zaczęli również sprzedawać swoje komputery jako „multimedialne”, wiąże się to z faktem, że właśnie w tamtym czasie rozpoczął się komputerowy (i marketingowy) boom na komputery multimedialne. To właśnie od tamtego czasu w sklepach pojawiały się zestawy „multimedialne”, choć wtedy nie do końca musiało być to prawdą (podobnie jak ostatnio mieliśmy doniesienia, że w sklepach są komputery, które mimo oznaczeń nie nadają się do systemu Windows Vista itp.).
Mam nadzieję, że teraz jest już wszystko jasne.
Co się zaś tyczy flame, drogi borysie777, to wracam do tamtych czasów w sposób niemal historyczny, staram się opisywać różne fakty oraz opinie, co przybliża minione czasy. W mojej ocenie nigdy za wiele podobnych opisów, są to czasy w 100% minione i w mojej ocenie zasługują na podobne „wspominki”. Staram się to wszystko realizować na tym blogu (i innych), w przeróżnych artykułach (np. w serwisach internetowych, Wikipedii itp.) prelekcjach itp.
W mojej ocenie flame, ma inny cel, środki (np. duży nacisk na echo jakim się odbije w danej społeczności).
Możesz być pewien, że będę dalej opisywał pionierskie czasy komputerowych multimediów oraz że będę się starał to ze wszystkich sił robić maksymalnie obiektywnie i zgodnie z faktami.
Trzeba się spodziewać, że przy moich historycznych opisach, będą się zdarzały takie sytuacje, w których osoby z przesadnym sentymentem podchodzące do swoich komputerów z dzieciństwa lub osoby niewłaściwie ustalające hierarchię czy pionierskość danej architektury/rozwiązania – będą mniej lub bardziej niezadowolone.
Jednak moje teksty mają nastawienie edukacyjne i historyczne, dlatego wszyscy mamy czerpać z tego, nie chodzi tu o spory, bo w mojej ocenie znane fakty są zupełnie bezsporne (jeśli jest inaczej to zaznaczam ten fakt), natomiast warto o nich pisać, bo są często po prostu nieznane.
Jeszcze innym zagadnieniem jest to czy obalę w czyjejś głowie mit danego komputera. Można tu wiele napisać, ja jedynie powiem, żeby się tym tak nie przejmować, bo klasyczne komputery takie jak Apple, Atari czy Commodore zwykle zawsze mają "swoją dziedzinę", w której były najlepsze na świecie, to że nie były np. pierwsze w danej dziedzinie nie znaczy, że są zupełnie do niczego.
Inna sprawa, że zawsze wszelkie porównania i historyczne opisy należy robić w odpowiedniej perspektywie, np. porównujemy tylko komputery domowe, tylko np. 16 bitowe, tylko multimedialne itp. Ja zawsze staram się jasno zaznaczyć w jakiej perspektywie analizujemy (Atari Falcon to całościowe podejście do komputerów multimedialnych, wcześniejsze komputery były też multimedialne, ale nieosiągalna była np. tak istotna moc obliczeniowa itp.) – jeśli tego nie zrobię to wybacz mi, ale naprawdę i tak wiele czasu mnie ten blog kosztuje.
Dlatego jeśli drogi internauto znajdziesz nowy fakt (materiał itp.) to podeślij nam/mi, a nie zarzucaj mi stronniczości.
Niegdyś firmy Commodore (Amiga) i Atari były klasycznymi rywalami, co mocno udzielało się również użytkownikom tych komputerów. Dziś przy różnych okazjach się to wspomina, jednak mało kiedy się do tamtej wrogości i zaślepienia faktycznie powraca.
Nieco więcej pisałem o początkach tych dwóch komputerów w poście Premiera Amigi i Atari ST w 1985 roku.
Wspomniany borys777 w dość chaotyczny sposób zarzucił mi, że post opisujący premierę Atari Falcon 030 jest flame'owy oraz:
- Oczywiscie ze pierwszym multimedialnym komuterem byla amiga.....
„Oczywiście” fakty są takie, że Amiga nie była pierwszym (domowym) komputerem multimedialnym. Zacytowany tu internauta miał zapewne na myśli komputer Amiga 500 (Wikipedia), który zasłynął z fajnych i licznych gier, jednak gry nie są wystarczającym powodem do tego aby komputer ten nazwać multimedialnym w tym znaczeniu w jakim można nazwać dzisiejszy np. laptop, peceta itp. (niżej szerzej o tym piszę)
Amiga 500 (1987 rok)
Po pierwsze Amiga 500 jest komputerem wprowadzonym na rynek w 1987 roku (przez firmę Commodore International), przez co siłą rzeczy nie może być pierwszym komputerem multimedialnym. Za pierwsze (udane) domowe komputery multimedialne można uznać Atari 400 i 800 z 1979 (których w tym roku świętujemy 30 lecie). Komputer Apple II z 1977 roku (Wikipedia) co prawda też mógł emitować dźwięk (co było wydarzeniem ;), jednak był to prosty klik (z 1 bitową kontrolą głośnika na wzór PC speakera z lat 80.). Były to niewystarczające możliwości do zastosowań multimedialnych (np. gier), gdyż nie było możliwości wygenerowania kilku tonów równocześnie o różnych obwiedniach, barwach dźwięku itp. Natomiast wspomniane komputery Atari doskonale sobie z tym radziły (chip POKEY), co zostało wykorzystane np. przy powstawaniu gier na te komputery oraz przy projektowaniu automatów arcade.
Atari 1040 STf (1985 rok)
Dlatego wracając do Amigi 500 to jest to komputer 16/32 bitowy, czyli należący do następnej klasy komputerów, jednak i on nie był pierwszy. Przed Amigą pojawił się komputer Atari ST w 1985 roku (Wikipedia), który był typowym komputerem domowym (i otrzymał za to nagrodę roku). Posiadał bogate możliwości dźwiękowe i graficzne. Przed Atari ST na rynku obecne były komputery Apple (np. Macintosh), ale nie mam żadnych danych odnośnie ich możliwości dźwiękowych (z kolorami również były problemy). Pewien jestem, że około roku 1990 Apple montowało w swoich komputerach 8bitowe przetworniki C/A (czyli podobne jak te w Amidze).
Reklama Atari 520 ST
Borys777 wspominając o Amidze miał na myśli zapewne jej duży udział w rynku gier, bo komputer ten do dziś ceniony jest pod tym względem. Jak na lata 80. miał bardzo bogate możliwości multimedialne: 4 kanały dźwięku stereofonicznego (8bitowe przetworniki C/A + dodatki) oraz imponującą grafikę. Jednak jego wpływ na szeroko pojęte oprogramowanie multimedialne oceniłbym na cztery z minusem, gdyż podobne oprogramowanie powstawało nawet na komputery 8bitowe (natomiast gry to na pewno światowa czołówka w latach 1987 – 1990, główne ze względu na ich jakość).
Dlatego należy tu oddzielić, gry od multimediów oraz sentymenty od faktów. To że komputer ten był i jest wspominany jako genialna zabawka do grania, w żaden sposób nie przesądza, że jest to pierwszy (domowy) komputer multimedialny itp.
Przejdźmy jednak do sedna sprawy czyli mojej wypowiedzi odnośnie Atari Falcon 030 (Wikipedia). Jest to domowy komputer 32 bitowy z 1992 roku o imponującej architekturze multimedialnej. Aby go porównywać z Amigą, to trzeba pozostawić Amigę 500 i odszukać inny model. Odnalezienie odpowiednika tego komputera w produktach Commodore nie jest możliwe, jednak ze względu na czas wprowadzenia na rynek, cenę i przeznaczenie najbardziej odpowiednim modelem jest Amiga 1200 (Wikipedia).
Whip! by Escape. Falcon 030 VLM
| lp | Atari Falcon 030 | Commodore Amiga 1200 |
|---|---|---|
| 1. | 32 bitowy procesor Motorola 68030 16 MHz | 32-bitowy procesor Motorola MC68EC020 14.19 MHz (PAL) lub 14.32 MHz (NTSC) |
| 2. | procesor sygnałowy Motorola 56001 32 MHz + złącze DSP | brak DSP |
| 3. | w pełni programowalny procesor VIDEL | układ graficzny AGA |
| 4. | 65 536 kolorów (paleta barw 262.144 kolorów) | wyświetlanie jednocześnie 256 kolorów z palety 16,8 milionów |
| 5. | CODEC - 8 kanałów DMA 16bitów 50 kHz przy 144 dB (odstępu szum/dźwięk) | 8bitowe przetworniki A/C (jak w Amidze 1000/500) |
| 6. | Yamaha YM2149 - 3-kanałowe PSG | brak dodatkowego chipu/możliwości |
| 7. | Sterownik MIDI (jak w Atari ST) | brak MIDI |
Podsumowanie wychodzi: 7:3 dla Atari, w tym dyskusyjne są punkty 4 i 5. Ilość kolorów sprzętowo generowanych jest mniejsza w Amidze, choć jest większa paleta kolorów. Atari Falcon potrafi generować obraz zarówno z 8 bpp jak i 16 bpp, ale ma mniejszą paletę. Trudno jest tu wskazać co jest lepsze. W Amidze na pewno 8bpp oraz rozszerzony HAM8 nie nadają się do plików animacji (np. MPG, AVI, FLC itp.), z drugiej strony tryb 256 kolorów jest wydajny i doskonale nadaje się do np. gier. W Atari 16 bpp tryb doskonale sprawuje się do animacji, dem i gier. Jedno co jeszcze tu mogę dodać, to że każdy kto cokolwiek kiedyś robił w grafice (np. demko, engine itp.) chętniej sięgnie po tryb 16 bpp z drugiej strony jeśli mu zależy na maksymalnej wydajności 8 bpp będzie najlepsze (choć nie w każdym przypadku, np. algorytmy z oświetleniem wielokolorowych tekstur itp.).
Punkt 5. skomentować można w ten sposób, że dźwięk w Amidze na pewno jest wystarczający dla przeciętnego konsumenta (nie bardzo odbiegający od ówczesnych pecetów itp.). Natomiast w Atari są to wyśmienite parametry, których odzwierciedleniem jest powstanie nowatorskich rozwiązań w oprogramowaniu muzycznym (np. Cubase Audio oraz zob. Cyfrowe przetwarzanie dźwięku) oraz zastosowania w pierwszych cyfrowych studiach nagraniowych - również w Polsce.
Dodam jeszcze, że opis możliwości multimedialnych Atari Falcon 030 jest tutaj niepełny. Natomiast profesjonalna wersja Amigi 1200 czyli Amiga 4000 miała już sporo mocniejszy procesor, ale możliwości sprzętowe pozostały często identyczne z 1200.
Może parametry podane w tabeli nie są czytelne dla wszystkich internautów, jednak w prostej linii świadczą o tym, że Amiga miała bardzo słabą moc obliczeniową jak na multimedia (podobnie komputery Apple oparte o ten sam procesor). Natomiast na Atari ze względu na unikalną architekturę multimedialną oraz moc obliczeniową możliwe było odtwarzanie filmów MPG, AVI oraz plików mp2/3 itp. Zgodnie z wynikami testów przeprowadzanych ówcześnie w redakcji Bajtka (których byłem świadkiem), Amiga 1200 nie mogła tutaj w żadnej mierze konkurować z Atari Falcon 030.
Atari Falcon 030 - skan z folderu reklamowego z Atari Messe 1992W moim poście umyślnie użyłem pewnych uogólnień i niedomówień, mając nadzieję że będą czytelne. Przykładowo pisząc
- Atari Falcon 030 był pierwszym multimedialnym komputerem na świecie, a nawet rozpoczął modę i inni producenci (np. pecetów) zaczęli również sprzedawać swoje komputery jako „multimedialne”
Jak rozumiem tu pojęcie komputera multimedialnego ?
Atari Falcon 030 był tak zaawansowanym komputerem, że w żaden sposób nie można go porównywać z Atari ST lub Amigą 500, ponieważ zastosowano w nim rozwiązania umożliwiające realizację zadań typowo multimedialnych, które do dziś nie uległy przedawnieniu. Jakie to są zadania ?
Każdy miłujący (dziś) multimedia wymaga od swojego sprzętu:
- możliwości odtwarzania filmów (AVI, DVD itp.)
- możliwości odtwarzania dźwięku w tle np. mp3, ogg itp.
- dobrej jakości dźwięku (oraz obrazu, ale z tym nie radziły sobie za dobrze oba te komputery - brak sprzętowego trybu z 24 bitowym kolorem itp.)
Do pierwszych dwóch zastosowań wymagana jest niezbędna moc obliczeniowa, której nie miała Amiga 1200 oraz komputery Apple. W Atari Falcon 030 jak na tamte czasy wydajność całego systemu była jedynie wystarczająca (co było wtedy dużym osiągnięciem). Możliwe było odtwarzanie plików MPG, AVI, FLI, FLC oraz plików mp2 i mp3 w tle.
Podsumowując Atari Falcon 030 był pierwszym komputerem multimedialnym jaki pojawił się na rynku, który spełniał wszystkie cechy takiego systemu, a które do dziś pozostają niezmienne.
atari falcon 030 plays movies and mp3´s
Dlatego pisząc we wspomnianym tekście, że Atari Falcon 030 był pierwszym multimedialnym komputerem na świecie miałem na myśli fakt, że był pierwszym domowym komputerem, który radził sobie z animacjami oraz zaawansowanym generowaniem dźwięku. Następnie dalej napisałem nawet rozpoczął modę i inni producenci (np. pecetów) zaczęli również sprzedawać swoje komputery jako „multimedialne”, wiąże się to z faktem, że właśnie w tamtym czasie rozpoczął się komputerowy (i marketingowy) boom na komputery multimedialne. To właśnie od tamtego czasu w sklepach pojawiały się zestawy „multimedialne”, choć wtedy nie do końca musiało być to prawdą (podobnie jak ostatnio mieliśmy doniesienia, że w sklepach są komputery, które mimo oznaczeń nie nadają się do systemu Windows Vista itp.).
Mam nadzieję, że teraz jest już wszystko jasne.
Co się zaś tyczy flame, drogi borysie777, to wracam do tamtych czasów w sposób niemal historyczny, staram się opisywać różne fakty oraz opinie, co przybliża minione czasy. W mojej ocenie nigdy za wiele podobnych opisów, są to czasy w 100% minione i w mojej ocenie zasługują na podobne „wspominki”. Staram się to wszystko realizować na tym blogu (i innych), w przeróżnych artykułach (np. w serwisach internetowych, Wikipedii itp.) prelekcjach itp.
W mojej ocenie flame, ma inny cel, środki (np. duży nacisk na echo jakim się odbije w danej społeczności).
Możesz być pewien, że będę dalej opisywał pionierskie czasy komputerowych multimediów oraz że będę się starał to ze wszystkich sił robić maksymalnie obiektywnie i zgodnie z faktami.
Trzeba się spodziewać, że przy moich historycznych opisach, będą się zdarzały takie sytuacje, w których osoby z przesadnym sentymentem podchodzące do swoich komputerów z dzieciństwa lub osoby niewłaściwie ustalające hierarchię czy pionierskość danej architektury/rozwiązania – będą mniej lub bardziej niezadowolone.
Jednak moje teksty mają nastawienie edukacyjne i historyczne, dlatego wszyscy mamy czerpać z tego, nie chodzi tu o spory, bo w mojej ocenie znane fakty są zupełnie bezsporne (jeśli jest inaczej to zaznaczam ten fakt), natomiast warto o nich pisać, bo są często po prostu nieznane.
Jeszcze innym zagadnieniem jest to czy obalę w czyjejś głowie mit danego komputera. Można tu wiele napisać, ja jedynie powiem, żeby się tym tak nie przejmować, bo klasyczne komputery takie jak Apple, Atari czy Commodore zwykle zawsze mają "swoją dziedzinę", w której były najlepsze na świecie, to że nie były np. pierwsze w danej dziedzinie nie znaczy, że są zupełnie do niczego.
Inna sprawa, że zawsze wszelkie porównania i historyczne opisy należy robić w odpowiedniej perspektywie, np. porównujemy tylko komputery domowe, tylko np. 16 bitowe, tylko multimedialne itp. Ja zawsze staram się jasno zaznaczyć w jakiej perspektywie analizujemy (Atari Falcon to całościowe podejście do komputerów multimedialnych, wcześniejsze komputery były też multimedialne, ale nieosiągalna była np. tak istotna moc obliczeniowa itp.) – jeśli tego nie zrobię to wybacz mi, ale naprawdę i tak wiele czasu mnie ten blog kosztuje.
Dlatego jeśli drogi internauto znajdziesz nowy fakt (materiał itp.) to podeślij nam/mi, a nie zarzucaj mi stronniczości.
sobota, 10 października 2009
Prelekcja: Historia komputerowych gier 3D
Przynajmniej co roku staram się promować gry komputerowe oraz zaszczepiać wiedzę dotyczącą historii ich powstania, co wiąże się nieodłącznie z zaprezentowaniem sylwetek wizjonerów i geniuszy, którzy często projektowali pionierskie wynalazki, nie mające sobie równych po dzień dzisiejszy. Do tego celu służy dwuczęściowa prezentacja, którą po raz pierwszy zaprezentowałem na konwencie Alderaan 2004:
Poznań Game Arena 2009 (autor zdj. Yosh)
Rozpoczynam od wydarzeń, które rozpoczęły erę komputerów domowych i konsol, następnie przybliżam trudne początki rynku gier wideo i firmy Atari. Dodatkowo jest mowa o wielu innych ciekawych wydarzeniach z tamtego okresu, np. powstanie internetu, rozwój multimedialnych komputerów i konsol, demoscenie, osiągnięciach G. Lucasa itp. Wspominam o takich firmach jak: Apple, Commodore, IBM, Sinclair Research, Lucasfilm (oraz LucasArts), Xerox, Microsoft i innych.

Skupiam się na omawianiu i prezentowaniu pierwszych gier 3D na komputery domowe oraz automaty (arcade), w tym jest wiele czasu na granie w te gry - atrakcja dla słuchaczy;)
Omawiam jak i dzięki komu powstawał rynek gier i zatrzymuję się na kolejnych grach głównie 3D (ale jeśli czas pozwala to mam też przygotowane kamienie milowe gier 2D). Wnikam w generowanie i wyświetlanie grafiki 3D, tworzenie gier, zdobywanie rynku przez gry oraz wiele innych.

Konwent Avangarda 2008 (autor zdj. Spider)
Opis w formie reklamy zachęcający do tej prelekcji na targach poznańskich jest w poście Historia gier na Poznań Game Arena 2k9.
Bardzo chętnie zaprezentuję ten materiał na wszelkich konwentach, szkoleniach, targach związanych z: informatyką, cybernetycznymi multimediami, interaktywną rozrywką, fantastyką itp. Osoby poszukujące ze mną kontaktu proszone są o dopisywanie się w komentarzach do tego posta (jest to dobra forma kontaktu, bo ja od razu dostaję powiadomienie).
Istnieje też możliwość prezentacji tego zagadnienia w ujęciu bardziej specjalistycznym, czyli „Historia multimedialnej techniki komputerowej przez pryzmat narodzin rynku gier” oraz „Trójwymiarowa animacja RT w świetle pierwszych, interaktywnych produkcji”.
Wymagania: projektor oraz komputer, na którym zainstaluję odpowiednie oprogramowanie oraz uruchomię slajdy. Komputer powinien mieć podłączone nagłośnienie, tak aby prezentowane materiały nie były nieme;) Mile widziany mikrofon z nagłośnieniem ;) Każda z części trwa dwie godziny.
Do tej pory, prelekcja prezentowana była między innymi na:
Polskie demko "Numen" (Atari XL/XE)
najbardziej ceniona produkcja na świecie!
Inne prelekcje:
- - „Historia komputerowych gier 3D przez pryzmat firm ATARI i LUCASFILM” część I
- (ponad 234 slajdy)
- „Historia komputerowych gier 3D przez pryzmat firm ATARI i LUCASFILM” część II
- (ponad 91 slajdów + prezentacje gier wraz z możliwością pogrania:))
Poznań Game Arena 2009 (autor zdj. Yosh)
Część pierwsza
Rozpoczynam od wydarzeń, które rozpoczęły erę komputerów domowych i konsol, następnie przybliżam trudne początki rynku gier wideo i firmy Atari. Dodatkowo jest mowa o wielu innych ciekawych wydarzeniach z tamtego okresu, np. powstanie internetu, rozwój multimedialnych komputerów i konsol, demoscenie, osiągnięciach G. Lucasa itp. Wspominam o takich firmach jak: Apple, Commodore, IBM, Sinclair Research, Lucasfilm (oraz LucasArts), Xerox, Microsoft i innych.

Część druga
Skupiam się na omawianiu i prezentowaniu pierwszych gier 3D na komputery domowe oraz automaty (arcade), w tym jest wiele czasu na granie w te gry - atrakcja dla słuchaczy;)
Omawiam jak i dzięki komu powstawał rynek gier i zatrzymuję się na kolejnych grach głównie 3D (ale jeśli czas pozwala to mam też przygotowane kamienie milowe gier 2D). Wnikam w generowanie i wyświetlanie grafiki 3D, tworzenie gier, zdobywanie rynku przez gry oraz wiele innych.

Konwent Avangarda 2008 (autor zdj. Spider)
Opis w formie reklamy zachęcający do tej prelekcji na targach poznańskich jest w poście Historia gier na Poznań Game Arena 2k9.
Bardzo chętnie zaprezentuję ten materiał na wszelkich konwentach, szkoleniach, targach związanych z: informatyką, cybernetycznymi multimediami, interaktywną rozrywką, fantastyką itp. Osoby poszukujące ze mną kontaktu proszone są o dopisywanie się w komentarzach do tego posta (jest to dobra forma kontaktu, bo ja od razu dostaję powiadomienie).
Istnieje też możliwość prezentacji tego zagadnienia w ujęciu bardziej specjalistycznym, czyli „Historia multimedialnej techniki komputerowej przez pryzmat narodzin rynku gier” oraz „Trójwymiarowa animacja RT w świetle pierwszych, interaktywnych produkcji”.
Wymagania: projektor oraz komputer, na którym zainstaluję odpowiednie oprogramowanie oraz uruchomię slajdy. Komputer powinien mieć podłączone nagłośnienie, tak aby prezentowane materiały nie były nieme;) Mile widziany mikrofon z nagłośnieniem ;) Każda z części trwa dwie godziny.
Do tej pory, prelekcja prezentowana była między innymi na:
- - Confidence 2010
- Poznań Game Arena 2009
- Avangardzie 2008
- U-BOTcie 2007
Polskie demko "Numen" (Atari XL/XE)
najbardziej ceniona produkcja na świecie!
Inne prelekcje:
- - „Smaczki najmiodniejszych filmów SF”
- (część pierwsza około 800 + 200 slajdów) Polcon 2009
- „Zemsta... na widzach”
- (ponad 260 slajdów) Coruscon 2005, 2006, U-Bot 2007
- „Bezpieczeństwo teleinformatyczne w ujęciu praktycznym”
- (ponad 860 slajdów)
Etykiety:
3D,
architektura komputerów,
Atari,
Atari Falcon,
automaty do gier,
demoscena,
film,
gry,
historia,
klasyczne gry,
multimedia,
ogłoszenie,
pionierzy,
prelekcje,
technologia
wtorek, 1 września 2009
Czasomierz padł w Atari Falcon 030
W ostatnich latach mało używałem swojego Atari Falcon 030, a po ostatniej wizycie u Adama, u którego w domu prezentowałem ten sprzęt – to nawet nie poskładałem go do stanu używalności (miałem wtedy wiele na głowie i nawet na tym blogu pojawiło się w tamtym okresie tylko 8 postów).
Atari Falcon 030 - skan z folderu reklamowego z Atari Messe 1992
Jednak 2 tygodnie temu poskładałem wszystko i uruchomiłem, niby wszystko działało (choć było kilka chwil trwogi :-/). W końcu okazało się co się stało, ze starości padła bateria podtrzymująca zegar systemowy. Po włączeniu widoczna jest data:
Godzina to 00:00.
Gdy ostatnio był u mnie Reg, skwitowaliśmy ten fakt w ten sposób, że jak na komputer wyprodukowany w 1993 roku, to bateria ta i tak bardzo długo przetrwała ! (tak naprawdę komputer jest wydany w 1992 roku, ale mój egzemplarz jest z 1993 roku).
Problem ten jest rozwiązywalny, przykładowo na stronce Saulota znajduje się tekst pt. Wymiana zegara czasu rzeczywistego w Atari Falcon030.
Update:
W tym miejscu znajduje się opis premiery tego komputera oraz nieco demoscenicznej tematyki itp. (tekst pt. Premiera Atari Falcon 030).
Atari Falcon 030 - skan z folderu reklamowego z Atari Messe 1992Jednak 2 tygodnie temu poskładałem wszystko i uruchomiłem, niby wszystko działało (choć było kilka chwil trwogi :-/). W końcu okazało się co się stało, ze starości padła bateria podtrzymująca zegar systemowy. Po włączeniu widoczna jest data:
- 15/31/07
Godzina to 00:00.
Gdy ostatnio był u mnie Reg, skwitowaliśmy ten fakt w ten sposób, że jak na komputer wyprodukowany w 1993 roku, to bateria ta i tak bardzo długo przetrwała ! (tak naprawdę komputer jest wydany w 1992 roku, ale mój egzemplarz jest z 1993 roku).
Problem ten jest rozwiązywalny, przykładowo na stronce Saulota znajduje się tekst pt. Wymiana zegara czasu rzeczywistego w Atari Falcon030.
Update:
W tym miejscu znajduje się opis premiery tego komputera oraz nieco demoscenicznej tematyki itp. (tekst pt. Premiera Atari Falcon 030).
wtorek, 21 lipca 2009
Zapraszam na party Głuchołazy 2k9 !;)
Już w piątek rozpoczyna się party polskiej demosceny Atari, czyli jedna z największych imprez tego typu w kraju. Jednak ja z kolegami wybieram się już w czwartek aby sobie wydłużyć zabawę ;)

Jest to już 4 edycja party w Głuchołazach (Wikipedia), a kontynuuje tradycję sięgającą lat 90. Co roku przyjeżdża sporo osób w tym jest spora grupka z zagranicy. W tym roku zakładam, że będzie ponad 100 osób (mimo zapowiedzi braku kilku stałych bywalców).
Głuchołazy 2k8 (zdj. Dhor)
Imprezka się szykuje wyśmienita i dlatego wszystkich zapraszam na tę wspaniałą ucztę w old schoole'owych klimatach ;) A jak wiemy: Atari jest pionierem w dziedzinie rozrywki i multimediów, czyli jest: stare ale jare !;)

Jest to już 4 edycja party w Głuchołazach (Wikipedia), a kontynuuje tradycję sięgającą lat 90. Co roku przyjeżdża sporo osób w tym jest spora grupka z zagranicy. W tym roku zakładam, że będzie ponad 100 osób (mimo zapowiedzi braku kilku stałych bywalców).
Głuchołazy 2k8 (zdj. Dhor)Imprezka się szykuje wyśmienita i dlatego wszystkich zapraszam na tę wspaniałą ucztę w old schoole'owych klimatach ;) A jak wiemy: Atari jest pionierem w dziedzinie rozrywki i multimediów, czyli jest: stare ale jare !;)
piątek, 27 marca 2009
Wojtek hit generator w TVP;)
Dziś w TVP można zobaczyć mego kumpla ze szkolnej ławki, który jak widać dochrapał się „swojego” programu ;)
Chodzi mi o Wojtka Olszaka (Wikipedia) wspaniałego muzyka, którego wspominam z przyjemnością.
W programie pt. "HIT GENERATOR" (Wikipedia), Wojtek pełni rolę jednego z 3 jury, w loży komentatorskiej zabiera głos obok Zbigniewa Hołdysa i Edyty Jungowskiej.
Na marginesie dodam, że kiedyś na wiele sposobów próbowaliśmy razem współpracować z Bajtkiem (czyli głównie Atari Magazynem) a odbywało się to jeszcze z Jarkiem J.
Niestety niewiele z tego wyszło, szczególnie, że Wojtek i Jarek to przede wszystkim muzycy i się dość mocno zaangażowali w wiele ciekawych rzeczy, które dziś są już historią opisywaną np. na Wikipedii;)
Program jest do zobaczenia (strona TVP) w piątki na TVP2 o godzinie 22:35. Następnie jest emitowany w niedzielę na TVP polonia o 21:05.
Update:
Dziś po raz pierwszy (jednym okiem) oglądałem program i muszę powiedzieć jedno: cytat odnośnie rock and roll (Wikipedia) z książki z 1980 roku był rewelacyjny ;):)
Chodzi mi o Wojtka Olszaka (Wikipedia) wspaniałego muzyka, którego wspominam z przyjemnością.
W programie pt. "HIT GENERATOR" (Wikipedia), Wojtek pełni rolę jednego z 3 jury, w loży komentatorskiej zabiera głos obok Zbigniewa Hołdysa i Edyty Jungowskiej.
Na marginesie dodam, że kiedyś na wiele sposobów próbowaliśmy razem współpracować z Bajtkiem (czyli głównie Atari Magazynem) a odbywało się to jeszcze z Jarkiem J.
Niestety niewiele z tego wyszło, szczególnie, że Wojtek i Jarek to przede wszystkim muzycy i się dość mocno zaangażowali w wiele ciekawych rzeczy, które dziś są już historią opisywaną np. na Wikipedii;)
Program jest do zobaczenia (strona TVP) w piątki na TVP2 o godzinie 22:35. Następnie jest emitowany w niedzielę na TVP polonia o 21:05.
Update:
Dziś po raz pierwszy (jednym okiem) oglądałem program i muszę powiedzieć jedno: cytat odnośnie rock and roll (Wikipedia) z książki z 1980 roku był rewelacyjny ;):)
niedziela, 6 lipca 2008
Relacja z Avangardy 2008
Zapraszam do zapoznania się z tą obszerną relacją z tegorocznej Avangardy 2008:)
Spider: Uroczyste otwarcie - Xaric
Avangarda 2008 rozpoczęła się moim punktem programu (to takie egocentryczne ujęcie tej imprezy ;-) :-) ), więcej o tym i innych punkach programu: tu i tu. Już w pierwszych chwilach obecności spotkałem ogromne ilości różnych znajomych, w tym wielu nowych poznanych rok temu na Polconie 2007 oraz na U-botcie 2007.
W chwili mojego pojawienia się na konwencie około godziny 14:00, byłem już 308 osobą, czyli na konwencie było już około 250 osób bez organizatorów itp. W sobotę obecnych było około 850 osób.
Przed prelekcją pojawił się Vasco, który był tak miły, że wziął moją literaturę aby na równoległej prelekcji zdobyć dla mnie autografy – co udało mu się zrobić na CELUJĄCO ! Wielkie dzięki Vasco !!:)
Spider: sala komputerowa
Niestety nie miałem zbytnio czasu, choć starałem się dobrze przygotować się do prelekcji oraz starałem się (co jest już tradycją :) jak w Misiu :D :D ) dodać kilka nowych informacji. W ostatniej chwili wypadły mi niestety niezwykłe głupoty życia codziennego, więc właściwie na kilka dni przed piątkiem instalowałem niezbędne oprogramowanie oraz dzień wcześniej siedziałem długo w nocy i mocno rozbudowałem i dopracowałem całość materiału. Nie zdołałem zrobić wszystkiego co chciałem, ale zdołałem zrobić znaczną część tego co zaplanowałem (w sumie kilkadziesiąt nowych slajdów).
Spider: Historia gier - Atari i Lucasfilm
Prelekcję rozpocząłem w jednej z „multimedialnych” sal dostępnych na konwencie. Niestety nie miałem dostępnego mikrofonu (a było dość głośno) i po tych 3 godzinach prawie straciłem już głos...
W połowie prelekcji okazało się, że nie działa nagłośnienie z komputera :( Z pomocą publiczności udało się w końcu uruchomić dźwięk, ale niestety brakowało masy i dźwięk był prawie niesłyszalny i bardzo kiepski...
... no i to już koniec dziegciu – teraz będę już tylko chwalił konwent ! ;-) :-)
Pytania od Kaza:
1. „coś bliżej o swojej prelekcji”
Prelekcja ogólnie była przez innych oceniana pozytywnie.
2. „ilu uczestników”
Ilość zmienna, około 20 osób.
Właściwie tak się złożyło, że właściwie wszystkie osoby, które chciały się pojawić – jednak nie mogły tego zrobić. Niektórzy nie mogli, inni byli chorzy itp.
3. „atmosfera”
Bardzo dobra:):)
4. „przykładowe pytania z tłumu”
Wiesz Kaz - „tłum” to marzenie każdego prelegenta ;-)
Ogólnie było fajnie. Jedna z osób zadała pytanie i w ten sposób poznałem Jacka (Spidera). Powiedział On, że pamięta starą grę z czołgami na automatach, gdzie był „wulkan”... Ja przerwałem i powiedziałem, że już nie musi kończyć – bo oczywiście potem pokazałem, że ta gra była oczywiście firmy Atari :)
Rozpoczęła się też krótka rozmowa o komputerach Amiga, głównie mówiliśmy o tym, że obecnie opierają się one o procesory PowerPC.
Padały też bardzo konkretne i bardzo zaawansowane pytania odnośnie dokonań firmy Lucasfilm.
Gra Star Wars (arcade)
Co się zaś tyczy spontanicznych reakcji publiki to dość często zdarza się, że ludzie owacjami przyjmują omawianie np. powstania gry Tetris - tym razem reakcja przeszła moje najśmielsze oczekiwania:) Podobna reakcja dotyczyła wizerunku RoboCopa (z Atari STE).
Ktoś z publiczności również zaczął opowiadać jaką to wspaniałą grą było "International Karate Plus" (tu chodziło o wersję z Atari ST).
Inny gdy pokazywałem pierwsze komputery Atari powiedział, że miał kiedyś Atari 800 XL:)
Śmiesznie było z odpalaniem starych gier na pececie, bo gdy odpalałem pierwszą grę to ktoś z publiczności się zapytał: czy taki pecet „da radę” takiej starej grze ?? :D
Okazało się jednak, że przy następnej grze zadanie się wywaliło... wtedy ktoś z sali powiedział, że jednak pecety są za słabe ! :D :D Następnie ktoś dodał aby spróbować jeszcze raz bo to może była tylko taka „chwilowa słabość” Windows i faktycznie ;) :) Jak widać dziś wszyscy są już mocno doświadczeni w tym co można się spodziewać po stabilności Microsoft Windows ;-)
Inna sprawa, że w takiej mobilizacji ukazane jest jak ci młodzi ludzie chcieli jednak zobaczyć te stare gry :)
Tdc: moja publiczność (autor zdj. Jacek)
Osoby znajdujące się na widowni były bardzo młode, właściwie przysłuchiwały się temu wszystkiemu jak wynurzeniom jakiegoś „dinozaura” ;) :) Co ciekawe osoby te naprawdę bardzo fajnie reagowały na tę tematykę, co przeczy założeniu, że tematyka pierwszych gier jest dla nich zupełnie odległa w dobie znacznie bardziej zaawansowanych gier !
Ciekawa była reakcja pewnej kilkunastoletniej niewiasty, która z początku stała w drzwiach... stała... aż w końcu po jakiś kilku minutach jednak się zdecydowała i usiadła sobie:) Jest to dla mnie bardzo istotne bo ta tematyka jest dla kobiet dość odległa i nudna, najchętniej bym się dwoił i troił aby jednak i płeć piękną zainteresować taką tematyką, ale to nie jest takie proste ;)
Nawiasem mówiąc była jeszcze jedna niewiasta ;)
Spider: moje marzenie z lat dziecięcych
Tdc: ten angielski komputer z 1981 roku miał AŻ 1 kb RAM :)
W trakcie trwania prelekcji kilka razy włączył się prezes Yako, stwierdził między innymi, że w przerwie możemy przywieźć od niego kilka klasycznych komputerów, o których jest mowa. Wtedy zapytałem się publiki czy faktycznie chcą zobaczyć takie komputery i co ciekawe wszyscy żywo zareagowali, że chcą oglądać.
Spider: moje marzenie z lat dziecięcych
Dlatego w przerwie wyskoczyliśmy do domu i przywieźliśmy: Apple Classic (ulubiony komputer właściciela), Amigę 600 oraz ZX 81. Innym dodatkiem była 8 calowa dyskietka.
Okazało się, że zaraz jak tylko pojawiliśmy się z tym stuffem to zleciała się zgraja ludzi w różnym wieku, którzy z ożywieniem oglądali sobie te komputery, robili z nimi zdjęcia itp. Pojawił się też wtedy Vasco i również oglądał owe historyczne okazy :)
W międzyczasie pojawił się na konwencie mój uczeń Paweł, który na moją prośbę zrobił kilka zdjęć itp.
Spider: w liceum miałem na takim kompie zajęcia z informatyki
Rozpoczęła się druga część prelekcji, w której poprowadziliśmy kontynuację tematu z części I czyli prezentowaliśmy owe komputery, pokazaliśmy ZXa, Amigę oraz uruchomiliśmy Apple, a Yako pokazywał, że to faktycznie działa i można coś na tym zrobić. Ja w międzyczasie mówiłem jak to było z tymi modelami komputerów oraz jakie były koligacje pomiędzy tymi producentami komputerów itp.
Spider: łza się w oku zakręciła...
I tu wydarzyła się niespodziewana rzecz, pojawił się konwentowy fotograf, który utrwalał wszystkich prelegentów przy pracy. Gdy wszedł to nie mógł... odejść (to był najstarszy wiekiem osobnik z mojej publiczności). Wszedł akurat gdy mówiłem o programie DMC Calamus. Powiedział, że on kiedyś zaczynał na Atari ST i że używał tego programu :) Poprosiłem go aby coś powiedział o nim, a On przyznał że program był faktycznie wartościowy i że go miło wspomina (jak wszyscy).
Następnie biegałem po całym konwencie aby go złapać (w końcu wymieniliśmy się kontaktami), powiedziałem mu, że bardzo bym chciał porozmawiać z nim o „starych dobrych czasach” :) On chętnie się zgodził, a nawet był dość mocno na czasie, bo wspominał o budowie programu oraz o tym, że ma teraz wyjść zupełnie od nowa opracowana wersja tego programu :)
Tdc: tu widoczny jest uruchomiony komputer Apple Classic
Ogólnie było fajnie, a publiczność dopisała. Wspomniany wcześniej Jacek, sporo pamiętał z dzieciństwa (bo był starszy od pozostałych osób - głównie nastolatków).
Tdc: jedno z pierwszych demek na Atari Falcon 030
Następnie zdałem salę i zgłosiłem wcześniejsze problemy i co ciekawe – pomimo bardzo nieprzychylnych relacji z zeszłorocznej imprezy – reakcja orgów była jak najbardziej prawidłowa.
Następnie pojechaliśmy z Yakiem do domu i pozostawiliśmy wspomniane komputery. Po drodze sporo sobie gadaliśmy i doskonale się bawiliśmy, gdyż Piotrek jest tak jak ja wielbicielem zarówno komputerów jak i s-f :)
W międzyczasie dołączył do nas Falcon + Fault Fett oraz niestety Vasco ze swoją połową wycofali się z powodu bardzo trudnych warunków klimatycznych. Ja również po tych 3 godzinach czułem się bardzo źle, byłem zmęczony, wyżęty przez temperaturę oraz niewyspany (bo w nocy robiłem ostatnie szlify) – jednak nie przeszkodziło mi to aby się dalej świetnie bawić !:):)
Następnie trafiliśmy na trwający już „Konkurs wiedzy SW”, prowadzony przez Marcina „Io Nois” Tokarskiego i Tomasza „T-pot” Potęgę.
Spider: Look sir - droids
Tdc: jury przygotowuje się do ogłoszenia wyników
Spider: konkurs wiedzy o SW - Abad o pół punktu wyprzedza Spidera i zgarnia III nagrodę
Spider: konkurs wiedzy o SW - zdobywca I nagrody
Jednak nie wszyscy byli poważni:
Spider: Head-hugger
Potem wyrwałem się na „Senecala studium grozy – spotkanie z Ewą Pfeifer”, byłem niezwykle zadowolony z tego punktu programu, bo gość konwentu Pani Ewa Pfeifer okazała się „klawą babką” !:) Rozmawialiśmy sobie o klasyce horroru, trochę bardziej poważnie oraz zupełnie na wesoło :)
Spider: Studium grozy - spotkanie z Ewą Pfeifer
Wnioskiem autorki oraz naszym wspólnym było to, że najstraszniejsze w horrorach jest to gdy opisują rzeczy takie, które naprawdę mogą się w każdej chwili wydarzyć z nami lub obok nas w zaciszu domu sąsiada.
Rozmawialiśmy o przerażających japońskich horrorach, po których człowiek przez wiele dni dochodzi do równowagi psychicznej oraz o tym, że nam ludziom jakoś takie straszenie jest do życia bardzo potrzebne :)
Omawialiśmy też wiele klasycznych tematów jak np. atrakcyjność wampirów i wampirzyc, co ciekawe okazało się, że obecne niewiasty miały wiele do powiedzenia na ten temat:) A wiele z poruszanych tematów było tak „dorosłych”, że nie nadają się na publikację w tym miejscu – szczególnie jeśli chodzi o pewne nasze żarty ;)
Ogólnie byłem tu dość aktywny, sporo sobie żartowaliśmy, np. kontrowałem dowcip o czytaniu nonensopedii :) Okazuje się, że wiele osób (w tym gość) czytuje sobie ową szczególną encyklopedię gdy jest jakiś smutniejszy dzień.
Po zakończeniu tego punktu programu od prowadzącej panel (Ewy „Senmara” Haferkorn) otrzymaliśmy w prezencie nowe pozycje, ja otrzymałem „Pasażera” (Patrick Senécal, Fu Kang) w przekładzie Pani Ewy Pfeifer, która również jest teraz wydawcą.
Po zakończeniu jeszcze zostałem z kilkoma osobami i kontynuowaliśmy sobie tę ciekawą tematykę. W końcu z gościem bawiłem się tak dobrze, że zostałem już tylko ja i prowadząca Ewa „Senmara” Haferkorn. Rozpadało się bardzo i Pani Ewa Pfeifer czekała na taksówkę, a my sobie rozmawialiśmy w najlepsze !:)
Tdc: ja jeszcze nie dołączyłem - pojawiłem się dopiero o zmroku jak przystało na rodowitego Drakulę ;)
Z różnych ciekawostek, Pani Ewa Pfeifer powiedziała, że tłumaczyła ostatnio jakąś pozycję encyklopedyczną dla szkół, która była z jakiegoś znanego wydawnictwa (niestety nie pamiętam nazwy – a bądźcie pewni, że gdybym pamiętał to podałbym nazwę!). Okazało się, że przy elementarnej wiedzy Pani Ewy (ze szkoły średniej – w tym zakresie) zawiera ona wiele ewidentnych bzdur ! :(
Po interwencjach Pani Ewy nic nie udało się zrobić, bo nikomu w obecnym świecie komercji nie zależy na przekazywaniu... prawdy i faktów... :( (w poście pt. „Kapitalizm rodzi "junk science" ?” - opisywałem podobny temat). Pani Ewa podsumowała to w słowach: „Atakuje się dzieci od młodych lat szkolnych, jawnymi bzdurami...:(” (cytat z pamięci).
Przy okazji też parę przysłowiowych psów powiesiliśmy na wikipedii, w której czasami trudno jest się dostać do rzetelnej wiedzy. Zarówno ja jak i Pani Ewa Pfeifer podaliśmy wiele przykładów, że nie jest tu zbyt dobrze :( Dodatkowo omawialiśmy sobie fenomen wyszukiwarki „Google” oraz fakt, że niektórzy to co w niej znajdą uważają za sprawdzone...
Rozmawialiśmy też o nowych uzależnieniach młodych ludzi, z racji mojego tematu rozmawialiśmy o grach komputerowych oraz o telefonach komórkowych itp.
Nie brakowało też przeróżnych żartów i naprawdę bardzo dobrze wspominam ten czas wspólnie spędzony i wszystkich w przyszłości bardzo zachęcam do uczestniczenia w panelach z wspomnianymi Paniami, z którymi czas spędza się fantastycznie !:)
Następnie po chyba około 30 minutach odprowadziliśmy gościa do taksówki i jeszcze chwilkę sobie porozmawiałem z Panią Ewą „Senmarą” Haferkorn oraz pozwiedzaliśmy konwent.
Co mnie mocno zaskoczyło Pani Ewa doskonale kojarzyła mnie z nazwiska, zastanawiałem się potem jak to możliwe, że osoba, która widzi mnie pierwszy raz w życiu była w stanie mnie skojarzyć. Jedyne co mi przyszło do głowy to bardzo dokładne przeanalizowanie programu konwentu (przed konwentem, bo ja nie widziałem w czasie naszych rozmów aby był czas wtedy na podobną analizę).
Następnie załapałem się na finał punktu „Konkurs konstruktorsko – kulinarny”, który prowadzony był przez wcześniej wspomnianą parę Falcon i Fault Fett, a całość była w klimatach Gwiezdnych Wojen. Okazało się, że z ogórka można zbudować miecz świetlny ! a z wafli spokojnie wychodzi AT-ST oraz shuttle „Tydirium”. Z warzyw nieźle wychodzi R2-D2 oraz inne pojazdy: z ogórków i marchewek mogą powstać świetne X-Wingi !:) Star destroyer natomiast buduje się z kartofla oraz wafli:)
Poza konkursem wystartował Yako z sobie tylko znanym polotem z żółtego chrupka zrobił stwora, żyjącego na asteroidzie znanej z V epizodu :)
Spider: Space slug Yako
konkurs konstruktorsko-kulinarny - nieudolna wizualizacja AT-ST
Tdc: to jest ujęcie jeszcze nieukończonego
Nie byłbym sobą gdybym coś nie zmajstrował ;) :) Doradziłem autorom AT-ST jak zrobić aby ich niezwykle delikatna konstrukcja miała obrotową wieżyczkę :) Co faktycznie udało się osiągnąć:)
Niestety ich konstrukcja nie przetrwała próby czasu: w czasie ogłaszania wyników, jeden z uczestników niechcący potrącił ją i rozpadła się na drobne kawałki...
Ja się śmiałem, że zniszczył pracę laureatów :D
Spider: konkurs konstruktorsko-kulinarny - zniszczenie AT-ST
Spider: konkurs konstruktorsko-kulinarny - LAVr QH-7 Chariot, III nagroda
Drugie miejsce zajął Spider wraz z Magdą. W tym miejscu warto podziekować Spiderowi, któremu zawdzięczamy tak bogate zdjęcia, które znajdują się w tej relacji - dzięki !:)
Spider: konkurs konstruktorsko-kulinarny - Y-wing w wykonaniu Spidera i Magdy, II nagroda
Pierwsze miejsce zajął bardzo lubiany płatowiec typu Lambda, który nawiasem mówiąc wykonany był wyrafinowaną technologią nie wymagającą przebijania wafli, miał wiele szczegółów doskonale zachowany kształt i proporcje. Dodano też dwa ogórki dla kolorytu !:):)
Spider: konkurs konstruktorsko-kulinarny - prom Lambda, I nagroda
Tdc: laureaci
Obok jakiś miłośnik mangi oglądał jakieś filmy z tych klimatów – niestety pora była późna i widownia była obecna jedynie duchem ;) Wcześniej w tej sali puszczane były różne filmy, a następnego dnia odbył się nawet przedpremierowy pokaz filmu pt. „Astropia – zmień reguły gry” (choć minął mnie ten punkt programu).
Następnie udałem się do mojego brata, który mieszka niedaleko konwentu, prosił mnie o pomoc, więc trochę sobie popracowaliśmy, a następnie powróciliśmy do mnie do domu i gadaliśmy jeszcze do jakiejś 4 nad ranem ;)
W sobotę gdy wstałem to musiałem od razu sprawdzić kilka rzeczy z mojej prelekcji, bo nie dawały mi spokoju, że być może coś zaniedbałem, ale na szczęście wszystko się zgadzało :) ;)
Spider: karaoke z Palantkami
Gdy dotarłem na konwent załapałem się na połowę punktu pt. „Zaginieni żołnierze I wojny światowej: żywi i umarli” (Anna Brzezińska, Grzegorz Wiśniewski). To była fantastyczna prelekcja prowadzona na bardzo wysokim poziomie, sporo czasu poświęcono na takie zagadnienia jak: rola armii, cenzury itp. Ja oczywiście cały czas starałem się aby nie było tam zbyt poważnie ! ;) Szczególnie gdy była mowa o zjawach umarłych żołnierzy, którzy jak zauważyłem trzymali raczej tylko z Anglikami ! Dlaczego ?? :D :D
Naprawdę bardzo fajna prelekcja, poprzez którą autorzy reklamowali swoją nową książkę.
Następnie trafiłem wraz ze znajomymi na 2 godzinną prelkę pt. „Historię Sithów” (Magda „Cathia” Filar, Jerzy „Gorthuar” Śmiałek), temat nieco mi znany, jednak autorzy merytorycznie byli przygotowani celująco ! Niestety coś mi w ich prelekcji nie pasowało, pewne uogólnienia, czyli brak auto weryfikacji tego co się mówi. Było to głównie związane z ich pewnym radosnym uniesieniem, a tego typu uczucia utrudniają właściwe dobieranie słów i wniosków. Ponadto oboje z tego co słyszałem należą do jakiegoś bractwa.
Po zakończeniu tego dwugodzinnego punktu złapałem autorów i powiedziałem im, że powinni się podszkolić w psychologii, aby ich prelekcja była lepsza. I tu Jerzy stwierdził, że „się nie lubi” z psychologią (bo to są bzdety itp.) i nawet pomimo odwoływania się do jakiś źródeł – myślę, że to najlepszy dowód na to, że niezwykle celnie trafiłem w sedno zagadnienia.
Spider: Kalambury SW - martwa natura z rękawicami i blasterem
Jednak w połowie poprzedniego punktu ze znajomymi opuściliśmy Sithów, gdyż chciałem zobaczyć inny punkt programu pt. „Światło, miecz i dźwięk – czyli słów kilka o budowaniu „klimatu””, punkt bardzo sympatycznie i solidnie prowadzony przez Mariana „Wilka” Kocura oraz Agatę „Lenę” Kocur. Klimaty fantasy są dla mnie dość odległe, jednak jak się okazało byłem tu znów dość aktywnym uczestnikiem, a sam program był naprawdę rewelacyjne przemyślany oraz dokładnie przetestowany w praktyce. Nie brakowało efektów dźwiękowych generowanych na komputerach (ktoś wspomniał o unikalnych funkcjach programu foobar2000 oraz pojawił się też Media Player Classic) oraz prostych i tanich możliwościach tworzenia gadgetów (artefaktów itp.).
Między innymi w udźwiękowieniu zabawy zwróciłem uwagę na II epizod Gwiezdnych Wojen gdzie zastosowano unikalną grę ciszą, w której gigantyczna eksplozja następuje właśnie w całkowitej ciszy – a efekt jest piorunujący.
Na koniec zażartowałem sobie, że w średniowieczu jedzono z jednej miski i że można to przetestować :D Jednak o dziwo prowadzący potraktował moje słowa zupełnie poważnie (zapewne uznał, że to właśnie może zbudować właściwy klimat oraz pewnie założył, że również mam tak duże doświadczenie w temacie jak inni obecni) i stwierdził, że warto:) Oczywiście część osób (głownie płci żeńskiej) reagowała z dezaprobatą i obrzydzeniem:)
Następnie wpadłem na chwilkę do Vasców, którzy czekali na prelkę pt. „Nagroda Janusza A. Zajdla”, prowadzoną przez słynnego „Szamana”, przywitałem się z nim, następnie minąłem się po raz pierwszy na tym konwencie ze Staszkiem Mąderkiem. Jednak mimo, że interesował mnie ten temat to jednak uciekłem na „Jak powstały Gwiezdne Wojny”, czyli dwugodzinny punkt programu prowadzony przez niezwykle charyzmatycznego Łukasza „Duran” Grabczyńskiego. Stwierdziłem, że chcę się trochę podszkolić w tym temacie gdyż w mojej prelekcji – również sporo wspominam o tym samym czasie, a ponadto Duran jest osobą, która potrafi mówić o suchych faktach w sposób niezwykle barwny i interesujący – warto się uczyć od takich osób. Jednak mimo, że miałem się czegoś uczyć to okazało się szybko, że znów zacząłem żartować oraz chyba nie będzie dużym nadużyciem jeśli powiem, że w niewielkim stopniu prowadziłem ten punkt programu z autorem :) Wyszło tak głównie dlatego, że sam musiałem się dobrze przygotować do swojej prelekcji i na świeżo miałem w głowie wiele faktów, które pewnie dla innych były wprost niewiarygodne :)
I tu jeszcze wtedy nie przejąłem się za bardzo pewnym małżeństwem, które przyszło z synem i przysłuchiwało się owej prelekcji, ale o tym nieco później :)
Urwałem się po godzinie czasu, gdyż poszukiwałem dużych wrażeń ;)
Jednak gdy szedłem na następny punkt programu spotkałem Vasców i zaprowadziłem ich do sklepiku, w którym wcześniej odnalazłem coś takiego:
Atari GO - logo
Czyli „Atari GO” !:) w bardzo ładnym wydaniu:
Atari GO
Vasco, gdy tylko to zobaczył to nawet nie liczył ile mu zostało pieniędzy – natychmiast kupił!:)
Następnie udaliśmy się do głównej auli konwentu.
Atari GO - pudełko
Ten (tylko!) godzinny punkt programu prowadzony był przez Staszka Mąderka, a nosił tytuł „Reżyseria filmu i gry komputerowej – podobieństwa i różnice”, w którym w niedorównany sposób autor opowiadał jak między innymi u „pepiczków” zgrywane były sekwencje tzw. motion capture do gry komputerowej oraz do kończonego kinowego filmu Staszka (Gwiazdy w czerni).
To był bardzo ciekawy technicznie punkt programu. Dowiedzieliśmy się z niego np. co to jest „tećko” !:D :D Nie wiecie co to jest ?? ;) Cała ekipa Staszka już tego określenia używa - jeśli chcecie się dowiedzieć co to jest to musicie przyjść na prelekcję Staszka i się dowiedzieć ! ;)
Spider: Staszek Mąderek - Reżyseria filmu i gry komputerowej
Jednak ja pozwoliłem sobie na żart z autora i nim ten rozpoczął swój występ, podszedłem i powiedziałem: „My tu prowadzimy teraz warsztaty z gry GO...”, a w ręce trzymałem owe pudełko z grą, Staszek dał się nabrać i zrobił taką minę jaką się robi gdy jest jakiś bałagan w programie :D :D
Następnie powiedział, „...ale ja nie umiem w to grać”, a ja ciągnąłem dalej: „To nic my Ciebie nauczymy !” :D :D
Następnie Staszek wziął do ręki grę i powiedział: „O Atari ?”, a ja wytłumaczyłem mu, w kontekście nazwy firmy, że Atari to taki „szach” w tej grze.
Cała prelekcja była pełna niedorównanych gagów, faktów i wpadek/problemów technicznych w czasie przygotowywania materiałów.
Spider: Staszek Mąderek - jak zwykle przy pełnej sali
Nie brakowało również porównywania naszego raczkującego i dziwacznego rynku rozrywki (również reklamy) z tym co mamy obecnie na zachodzie. Dla przykładu Staszek przytoczył, że u nas nikt nie ma takiego sprzętu, ale na zachodzie mają skanery 3D, które są w stanie uchwycić ruchome obiekty, takie jak np. miny na ludzkiej (i nie tylko) twarzy itp.
Z tej prelekcji wyleciałem jak z procy, bo spieszyłem się na następny punkt programu, a niestety wcześniejszy się nieco przedłużył ;) ... jak to zwykle bywa ;)
Następny punkt programu na szczęście również rozpoczął się trochę później, a to dobrze bo niezwykle mi na nim zależało od samego początku i miałem rację to była istna intelektualna rozkosz ! Mowa o prelekcji pt. „Wolna wola?!! Dobre sobie!”, był to niezwykle zaawansowany, skomplikowany (wręcz akademicki) i profesjonalnie przygotowany/prowadzony punkt programu.
Autor Marcin Przybyłek przedstawił niezwykle skondensowaną treść merytoryczną pełną w np. niezwykle interesujące doświadczenia psychologiczne pokazujące np. jak człowiek się zachowuje w obliczu pewnych zachowań w grupie, np. gdy jedzie windą i wykazuje oznaki przerażenia mimo, że właściwie nic się nie dzieje itp. Następnie okazuje się, że tłum podstawionych w eksperymencie ludzi jest w stanie wywrzeć niezwykle trwałą presję w sprawach, które często są absurdalne. I tu właśnie pojawia się pytanie: czy jesteśmy świadomi tego co robimy ? czy jesteśmy wolni ?
Wygląda na to, że nie bo przecież trzymają nas w ryzach np. konwenanse itp.
Tu też pojawia się temat tzw. „bohaterów”, którzy stanowiąc ~3% społeczeństwa, są na tyle rozwinięci, że potrafią się przeciwstawiać podobnym manipulacjom (przynajmniej tym najbardziej czytelnym). Okazuje się, że takie osoby są niezwykle cenne dla całego społeczeństwa bo tylko oni są w stanie spowodować rozwój pozostałych ludzi oraz zaprowadzić jakieś zmiany.
Następnie Marcin przedstawił fakty z zakresu fizyki (np. kwantowej) odnośnie tego jak definiowana jest rzeczywistość, czwarty wymiar i wiele innych – to było prowadzone dość trudnym naukowym językiem co mogło być bardzo męczące dla niektórych osób, ale jakie fascynujące !:)
Dzięki takiemu dualnemu opisowi problemu Marcin przedstawił nam całkiem pełny obraz świata: z jednej strony psychologia, a z drugiej ograniczenia wynikające z budowy naszego świata oraz nas samych:)
Razem powstał z tego zlepek przeróżnych teorii naukowych (psychologicznych i fizycznych), które się właściwie często kompletnie zaprzeczają/wykluczają. I w tym miejscu autor naprowadza nas na zupełnie inny element, który jednak układa to wszystko w całość, która ma sens (tak mniej więcej podsumowałem to na końcu). Co to było ? Przekonajcie się sami na prelekcjach Marcina !:)
Bawiłem się na tym punkcie programu wyśmienicie ! Byłem dość aktywny więc z tego powodu, w pewnym momencie musiałem wyjaśnić, że się kompletnie nie znam na psychologii, bo niestety swoimi wnioskami i pytaniami wyprzedzałem treść prelekcji i wyglądało na to, że jestem jakimś psychologiem, który z nudów przeszkadza w prelekcji :-/
Inna sprawa, że potem spotkało mnie kilka miłych komplementów.
Jeszcze jednym wnioskiem jest to, że psychologia jest niezwykłą nauką. Z tą wiedzą, jak człowiek postępuje (np. autor wspominał o relacjach między pracownikami w pracy itp.), właściwie odpowiednio inteligentna osoba może z łatwością manipulować ludźmi, a nawet swym małżonkiem(!), choć my akurat mieliśmy te wnioski o wiele bardziej optymistyczne :)
To była niezwykle interesująca prelekcja i wszystkich bardzo zachęcam aby kiedyś w niej wzięli udział bo jest tam przedstawione wiele zadziwiającej wiedzy o naturze każdego z nas !:) Mi oczywiście było mało więc (to już jest tradycja) po prelekcji oczywiście jeszcze wiele czasu spędziłem z Marcinem jego córką oraz Yakiem:) Autora musiałem jeszcze przepytać odnośnie moich różnych analiz i wniosków wiążących się z prelekcją :)
Marcin był tak miły, że dał mi wtedy część z materiałów, w których znajdują się bardzo interesujące cytaty z człowieka, który mnie bardzo zainteresował: Brian Greene (profesor fizyki na Uniwersytecie Kolumbijskim), mianowicie stwierdził on, że z jednej strony „(...) musi upłynąć pewien czas potrzebny mózgowi na przetworzenie informacji”, a z drugiej zastanawia się nad tym czy to co odczuwamy jest faktycznie skorelowane z reakcjami w danym momencie. Niestety nie mam tego akurat cytatu, ale wniosek jego jest taki, że w bochenku czasoprzestrzeni (to taki przyjęty model), w którym się znajdujemy zapisane są informacje odnośnie właśnie naszych reakcji – stawiając jednocześnie pod znakiem zapytania rolę naszych połączeń nerwowych (całego ciała) z mózgiem (czyli jego rolą przetwarzania sygnałów). O podobnym zagadnieniu wspominałem ostatnio w tym miejscu: „Ludzki mózg nadal zagadkowy”.
Ufff... może trochę nieudolnie, ale może jednak udało mi się przybliżyć te zagadnienia, które Marcin Przybyłek przedstawiał z niezwykłą łatwością :)
Następnie wszyscy pozwiedzaliśmy sobie cały konwent, gdyż Marcin, swojej córce młodziutkiej fance Gwiezdnych Wojen chciał pokazać jak ludzie grają sobie w gry itp. Okazało się, że udało się nawet odnaleźć bardzo interesującą grę dla owej córeczki. Byliśmy wszyscy pod wrażeniem gry, która polega na rozkładaniu na planszy bardzo silnych magnesów, należy je tak rozmieszczać aby się one nie połączyły samoistnie, bo połączone musimy zdjąć z planszy. Wygrywa ten który nie będzie miał już magnesów. Pomysł prosty, a genialny w swej prostocie !:)
Spider: Rattlesnake
To od razu przywiodło nas do tematu, który był również poruszany na prelekcji, czyli naukowego badania tego czego nie widać, czyli tak naprawdę czegoś co nie wiadomo czy w ogóle istnieje ! Takim przykładem mogą być np. prowadzone badania nad kolorami, które już wiadomo, że istnieją, a jednak są niewidoczne...
...niech się tym zajmują właściwi naukowcy ;)
Następnie po odprowadzeniu Marcina, udałem się do Vasca, który uczestniczył w „Avangarda - starcie VIPów” (Błażej "Woland" Żywiczyński. Zaczęliśmy się z Vaskiem umawiać na spotkanie po konwencie w Paradox Cafe, jednak to nie było takie proste bo oni chcieli jeszcze sobie posiedzieć i poobserwować wyszukane starcia w stylu: obrony Jasnej Góry czy A. Fredro :)
Więc wstępnie się umówiliśmy, że spotkamy się na miejscu.
Z chłopakami spotkałem się na przygotowywanym następnym równoległym punkcie programu, który jednak się nie odbył z racji braku zainteresowania - wybitnie na Avangardzie ludzie znikali na ostatnich punktach programu.
Tu spotkałem mego starego kolegę, którego znałem jeszcze chyba z Alderaanu 2003. Zabrałem go ze sobą na wcześniejszy punkt programu, na którym bawił się Vasco. Kolega zasłonił sobie twarz włosami, założył okulary i wyglądał niczym Wookiee.
Z racji tego, że nic nie widział to wprowadziłem go w centrum zamieszania i ludzie przywitali go gromkim śmiechem :) Następnie odgrywający VIPowie scenę z „Zemsty”, wciągnęli go i okazało się, że ów „żyd” przypomina właśnie owego zarośniętego fana !:) Wszyscy bawili się doskonale, a ja robiłem w międzyczasie zdjęcia.
Wszyscy byliśmy zadowoleni, a następnie spotkałem miłośniczkę fantastyki poznaną na U-botcie 2007, która również pochwaliła się swoimi bujnymi włosami - teraz robiłem już zdjęcia dwóm Wookiee'm :)
(niestety na razie nie mam tych fotek, ale jak tylko będę miał to zamieszczę)
Teraz konwent się już dla nas skończył, powoli zbieraliśmy się do Paradox Cafe, gdy pod szkołą spotkaliśmy (ja z Yako) rodzinkę Durana !:) I tu się zaczęło... !:)
Miło sobie chwilkę porozmawialiśmy jednak gdy rozpocząłem wątek Atari - to rozmowa się przedłużyła z kilku minut do kilkudziesięciu !:) Okazało się, że Oni oboje byli niegdyś bardzo mocno związani z Atari (w Polsce) oraz z jego promowaniem.
Jako jedni z pierwszych mieli już Atari w roku około 1981. Następnie oboje (!!) się dobrze bawili przy Atari - między innymi przepisywali programy z pism komputerowych. Takie czasy wielu zna i wspomina, ale Oni robili to znacznie wcześniej niż większość z właścicieli (i dzisiejszych fanów) Atari. Mianowicie miało to miejsce jeszcze na długo przed powstaniem pierwszych polskich pism komputerowych (np. Bajtka itp.). Dlatego wykorzystywane były tu pisma niemieckie, udało się wyjaśnić, że pisma te zachowały się do dziś i jeśli ktoś jest chętny to można je udostępnić do zeskanowania!:)
Mniej więcej w tym momencie pojawiła się właściwa osoba czyli Vasco właśnie wybierał się do Paradoxu, ale szybko zmieniłem mu trasę:) W tym momecie wszyscy zaczęliśmy sobie wspominać tamte czasy oraz trochę wspominaliśmy, że teraz wiele się dzieje w temacie Atari!:) Co było przyjmowane z niemałym zadziwieniem:)
Okazało się, że żona i jednocześnie mama Durana, kopiowała programy z kasety na kasetę a równocześnie „nogą kołysała syna” :) Innym zagadnieniem był np. Pewex (który wtedy sprzedawał komputery Atari), gdyż oni oboje mieli cały czas coś wspólnego z Atari. Wszystkie komputery (które teraz są relikwiami dla wielu) przeszły przez ręce tej przemiłej kobiety !:)
Natomiast jeszcze więcej do powiedzenia miał ojciec Durana, który we wczesnym etapie istnienia firmy pracował w Karenie, udzielał się w „Radio komputerze” oraz prezentował (jako pewnie pierwszy w Polsce) komputer Atari ST w telewizyjnym programie (legendarnym) pt. „Sonda”. Przy okazji tego tematu rozpoczęły się wspomnienia związane z tym programem, na którym się właściwie wychowałem:)
Ci Państwo do dziś mają tę kolekcję Atari (zapewne serie x00), sporo cartów z grami i to nawet nietknięte w folii :):)
Okazało się też, że kiedyś pojawił się pomysł stworzenia muzeum Atari - na pewno będzie to temat, który dobrze przegadam z nimi bo do dziś nie brakuje osób (takich jak ja), które są gotowe do współudziału.
Rozmawiało się nam doskonale, bo to naprawdę są ludzie bardzo blisko związani z Atari, to nie było jakieś tam zwykłe wspominanie, obaj z Vaskiem mieliśmy wrażenie, że mamy do czynienia z legendą Atari!:)
Koniecznie trzeba przeprowadzić z nimi wywiad, kontakt ze sobą mamy, a ja bardzo chętnie przejrzę te zachowane w piwnicy zasoby:) Vasco już zamówił sobie naklejki "Atari" z tamtych lat:)
Wstępnie zaprosiłem całą rodzinkę na nadchodzące party Głuchołazy 2k8 - czy będą ? Na razie jeszcze nie otrzymałem odpowiedzi.
Właściwie gdybym nie przerwał nam tej miłej rozmowy to pewnie przegadalibyśmy całą noc !:) Więc udaliśmy się w końcu do Paradoxa, którym Vasco był zachwycony:)
W paradoxie spotkało się wiele osób z konwentu. Spotkałem: Aleksandrę Janusz, Staszka Mąderka, Ewę „Senmara” Haferkorn, pogadałem chwilkę z Witoldem Jabłońskim oraz wieloma innymi osobami.
Jedną z nich był Michał W. D., który był fotoreporterem oraz dawnym użytkownikiem DMC Calamus :) Chwilkę pogadaliśmy wymieniliśmy się kontaktami oraz trochę powspominaliśmy jego Atari 1040 ST:)
Następnie z racji długiej wspomnianej rozmowy, musiałem się szybko zmywać do domu (bo ostatni autobus już mi pozostał), na przystanek odprowadził mnie Vasco, po drodze sobie chwilkę pogadaliśmy i okazało się, że nawet nie mieliśmy czasu pogadać o wspomnianej Atarowej rodzince - bo interesowało mnie co On ma do powiedzenia odnośnie tak niezwykłej rozmowy :)
W tym momencie konwent się dla mnie skończył. Następnego dnia wszystkie atrakcje kończyły się już o godzinie 14:00, więc ja nie planowałem się tam zjawić. Przesiedziałem dość sporą część nocy i napisałem tę relację.
Następnego dnia obudziłem się o... ~14:00 :) I właśnie zadzwonił do mnie Vasco, bo go o to prosiłem w nocy na forum - chciałem go skierować gdzie w Warszawie może znaleźć Atari ;) :)
Konwentowa kasa
Vasco telefonicznie powiedział mi, że miał właśnie to szczęście, że w losowaniu ankiet został wylosowany i otrzymał pokaźną sumkę "Złych szelągów", które natychmiast wymienił na interesujące pozycje książkowe - ale się chłopakowi trafiła gratka !:)
Ogólnie bawiłem się doskonale, dzięki wspomnianym osobom i ich punktom programu. Gdyby nie Oni to na pewno byłoby znacznie nudniej:)
Jednak teraz już niektórzy poważnie szykują się na nadchodzące atrakcje:
Spider: Tredo prezentuje swoje przyszłoroczne dzieło
Bardzo się cieszę z nadchodzącego Polconu 2009 i postaram się na nim być. A dla Tredo (u którego gościłem rok temu) ślę wszelkie pozdrowienia oraz życzę wiele siły, ambicji i odwagi bo organizowanie największego konwentu w Polsce to nie jest byle co !
W czasie trwania konwentu dostałem propozycję, aby aktywnie wesprzeć imprezy organizowane przez SWAT (Star Wars Artistic Team). Właściwie nie mam doświadczenia w takiej dziedzinie, ale skoro poszukują kogoś, a ja będę akurat miał chwilkę czasu - no to zobaczymy !:)
Na zakończenie chcę bardzo podziękować osobom, które pomogły mi w mojej prelekcji oraz w np. tej relacji, byli to: Yako, Paweł oraz Jacek (Spider). Bardzo dziękuję Wam za przesłane fotografie, filmy i sprzęt ! :)
Update:
Spider nadesłał nam adresy fotorelacji z przeróżnych konwentów:
- XXI LDF-y
- Imladris 2007
- U-bot 2007
- Imladris 2007
- Dni Jakuba Wędrowycza 2007
- KresKon 2007
- ConStar 2007
- R-kon 2007
oraz relacje:
- Biały Kruk 2007
- ConStar 2007
- R-kon 2007
Dzięki to bardzo interesująca lektura:)
Update:
Spider nadsyła nam relację w bardziej oficjalnym tonie z serwisu www.paradoks.net.pl.
Update 13 VII 2008:
Na serwisie Atarionline.pl pojawił się dziś skrót tej relacji pt. „Raport z "Avangardy 2008"”, przygotowany specjalnie dla owej społeczności. Dzięki Kaz za opracowanie i zamieszczenie tego tekstu :)
Spider: Uroczyste otwarcie - XaricAvangarda 2008 rozpoczęła się moim punktem programu (to takie egocentryczne ujęcie tej imprezy ;-) :-) ), więcej o tym i innych punkach programu: tu i tu. Już w pierwszych chwilach obecności spotkałem ogromne ilości różnych znajomych, w tym wielu nowych poznanych rok temu na Polconie 2007 oraz na U-botcie 2007.
W chwili mojego pojawienia się na konwencie około godziny 14:00, byłem już 308 osobą, czyli na konwencie było już około 250 osób bez organizatorów itp. W sobotę obecnych było około 850 osób.
Przed prelekcją pojawił się Vasco, który był tak miły, że wziął moją literaturę aby na równoległej prelekcji zdobyć dla mnie autografy – co udało mu się zrobić na CELUJĄCO ! Wielkie dzięki Vasco !!:)
Spider: sala komputerowaMoja prelekcja o pierwszych grach komputerowych
Niestety nie miałem zbytnio czasu, choć starałem się dobrze przygotować się do prelekcji oraz starałem się (co jest już tradycją :) jak w Misiu :D :D ) dodać kilka nowych informacji. W ostatniej chwili wypadły mi niestety niezwykłe głupoty życia codziennego, więc właściwie na kilka dni przed piątkiem instalowałem niezbędne oprogramowanie oraz dzień wcześniej siedziałem długo w nocy i mocno rozbudowałem i dopracowałem całość materiału. Nie zdołałem zrobić wszystkiego co chciałem, ale zdołałem zrobić znaczną część tego co zaplanowałem (w sumie kilkadziesiąt nowych slajdów).
Spider: Historia gier - Atari i LucasfilmPrelekcję rozpocząłem w jednej z „multimedialnych” sal dostępnych na konwencie. Niestety nie miałem dostępnego mikrofonu (a było dość głośno) i po tych 3 godzinach prawie straciłem już głos...
W połowie prelekcji okazało się, że nie działa nagłośnienie z komputera :( Z pomocą publiczności udało się w końcu uruchomić dźwięk, ale niestety brakowało masy i dźwięk był prawie niesłyszalny i bardzo kiepski...
... no i to już koniec dziegciu – teraz będę już tylko chwalił konwent ! ;-) :-)
Pytania od Kaza:
1. „coś bliżej o swojej prelekcji”
Prelekcja ogólnie była przez innych oceniana pozytywnie.
2. „ilu uczestników”
Ilość zmienna, około 20 osób.
Właściwie tak się złożyło, że właściwie wszystkie osoby, które chciały się pojawić – jednak nie mogły tego zrobić. Niektórzy nie mogli, inni byli chorzy itp.
3. „atmosfera”
Bardzo dobra:):)
4. „przykładowe pytania z tłumu”
Wiesz Kaz - „tłum” to marzenie każdego prelegenta ;-)
Ogólnie było fajnie. Jedna z osób zadała pytanie i w ten sposób poznałem Jacka (Spidera). Powiedział On, że pamięta starą grę z czołgami na automatach, gdzie był „wulkan”... Ja przerwałem i powiedziałem, że już nie musi kończyć – bo oczywiście potem pokazałem, że ta gra była oczywiście firmy Atari :)
Rozpoczęła się też krótka rozmowa o komputerach Amiga, głównie mówiliśmy o tym, że obecnie opierają się one o procesory PowerPC.
Padały też bardzo konkretne i bardzo zaawansowane pytania odnośnie dokonań firmy Lucasfilm.
Gra Star Wars (arcade)Co się zaś tyczy spontanicznych reakcji publiki to dość często zdarza się, że ludzie owacjami przyjmują omawianie np. powstania gry Tetris - tym razem reakcja przeszła moje najśmielsze oczekiwania:) Podobna reakcja dotyczyła wizerunku RoboCopa (z Atari STE).
Ktoś z publiczności również zaczął opowiadać jaką to wspaniałą grą było "International Karate Plus" (tu chodziło o wersję z Atari ST).
Inny gdy pokazywałem pierwsze komputery Atari powiedział, że miał kiedyś Atari 800 XL:)
Śmiesznie było z odpalaniem starych gier na pececie, bo gdy odpalałem pierwszą grę to ktoś z publiczności się zapytał: czy taki pecet „da radę” takiej starej grze ?? :D
Okazało się jednak, że przy następnej grze zadanie się wywaliło... wtedy ktoś z sali powiedział, że jednak pecety są za słabe ! :D :D Następnie ktoś dodał aby spróbować jeszcze raz bo to może była tylko taka „chwilowa słabość” Windows i faktycznie ;) :) Jak widać dziś wszyscy są już mocno doświadczeni w tym co można się spodziewać po stabilności Microsoft Windows ;-)
Inna sprawa, że w takiej mobilizacji ukazane jest jak ci młodzi ludzie chcieli jednak zobaczyć te stare gry :)
Tdc: moja publiczność (autor zdj. Jacek)Osoby znajdujące się na widowni były bardzo młode, właściwie przysłuchiwały się temu wszystkiemu jak wynurzeniom jakiegoś „dinozaura” ;) :) Co ciekawe osoby te naprawdę bardzo fajnie reagowały na tę tematykę, co przeczy założeniu, że tematyka pierwszych gier jest dla nich zupełnie odległa w dobie znacznie bardziej zaawansowanych gier !
Ciekawa była reakcja pewnej kilkunastoletniej niewiasty, która z początku stała w drzwiach... stała... aż w końcu po jakiś kilku minutach jednak się zdecydowała i usiadła sobie:) Jest to dla mnie bardzo istotne bo ta tematyka jest dla kobiet dość odległa i nudna, najchętniej bym się dwoił i troił aby jednak i płeć piękną zainteresować taką tematyką, ale to nie jest takie proste ;)
Nawiasem mówiąc była jeszcze jedna niewiasta ;)
Spider: moje marzenie z lat dziecięcychTdc: ten angielski komputer z 1981 roku miał AŻ 1 kb RAM :)
W trakcie trwania prelekcji kilka razy włączył się prezes Yako, stwierdził między innymi, że w przerwie możemy przywieźć od niego kilka klasycznych komputerów, o których jest mowa. Wtedy zapytałem się publiki czy faktycznie chcą zobaczyć takie komputery i co ciekawe wszyscy żywo zareagowali, że chcą oglądać.
Spider: moje marzenie z lat dziecięcychDlatego w przerwie wyskoczyliśmy do domu i przywieźliśmy: Apple Classic (ulubiony komputer właściciela), Amigę 600 oraz ZX 81. Innym dodatkiem była 8 calowa dyskietka.
Okazało się, że zaraz jak tylko pojawiliśmy się z tym stuffem to zleciała się zgraja ludzi w różnym wieku, którzy z ożywieniem oglądali sobie te komputery, robili z nimi zdjęcia itp. Pojawił się też wtedy Vasco i również oglądał owe historyczne okazy :)
W międzyczasie pojawił się na konwencie mój uczeń Paweł, który na moją prośbę zrobił kilka zdjęć itp.
Spider: w liceum miałem na takim kompie zajęcia z informatykiRozpoczęła się druga część prelekcji, w której poprowadziliśmy kontynuację tematu z części I czyli prezentowaliśmy owe komputery, pokazaliśmy ZXa, Amigę oraz uruchomiliśmy Apple, a Yako pokazywał, że to faktycznie działa i można coś na tym zrobić. Ja w międzyczasie mówiłem jak to było z tymi modelami komputerów oraz jakie były koligacje pomiędzy tymi producentami komputerów itp.
Spider: łza się w oku zakręciła...I tu wydarzyła się niespodziewana rzecz, pojawił się konwentowy fotograf, który utrwalał wszystkich prelegentów przy pracy. Gdy wszedł to nie mógł... odejść (to był najstarszy wiekiem osobnik z mojej publiczności). Wszedł akurat gdy mówiłem o programie DMC Calamus. Powiedział, że on kiedyś zaczynał na Atari ST i że używał tego programu :) Poprosiłem go aby coś powiedział o nim, a On przyznał że program był faktycznie wartościowy i że go miło wspomina (jak wszyscy).
Następnie biegałem po całym konwencie aby go złapać (w końcu wymieniliśmy się kontaktami), powiedziałem mu, że bardzo bym chciał porozmawiać z nim o „starych dobrych czasach” :) On chętnie się zgodził, a nawet był dość mocno na czasie, bo wspominał o budowie programu oraz o tym, że ma teraz wyjść zupełnie od nowa opracowana wersja tego programu :)
Tdc: tu widoczny jest uruchomiony komputer Apple ClassicOgólnie było fajnie, a publiczność dopisała. Wspomniany wcześniej Jacek, sporo pamiętał z dzieciństwa (bo był starszy od pozostałych osób - głównie nastolatków).
Tdc: jedno z pierwszych demek na Atari Falcon 030Następnie zdałem salę i zgłosiłem wcześniejsze problemy i co ciekawe – pomimo bardzo nieprzychylnych relacji z zeszłorocznej imprezy – reakcja orgów była jak najbardziej prawidłowa.
Następnie pojechaliśmy z Yakiem do domu i pozostawiliśmy wspomniane komputery. Po drodze sporo sobie gadaliśmy i doskonale się bawiliśmy, gdyż Piotrek jest tak jak ja wielbicielem zarówno komputerów jak i s-f :)
W międzyczasie dołączył do nas Falcon + Fault Fett oraz niestety Vasco ze swoją połową wycofali się z powodu bardzo trudnych warunków klimatycznych. Ja również po tych 3 godzinach czułem się bardzo źle, byłem zmęczony, wyżęty przez temperaturę oraz niewyspany (bo w nocy robiłem ostatnie szlify) – jednak nie przeszkodziło mi to aby się dalej świetnie bawić !:):)
Konkurs wiedzy o SW
Następnie trafiliśmy na trwający już „Konkurs wiedzy SW”, prowadzony przez Marcina „Io Nois” Tokarskiego i Tomasza „T-pot” Potęgę.
Spider: Look sir - droids
Tdc: jury przygotowuje się do ogłoszenia wyników
Spider: konkurs wiedzy o SW - Abad o pół punktu wyprzedza Spidera i zgarnia III nagrodę
Spider: konkurs wiedzy o SW - zdobywca I nagrodyJednak nie wszyscy byli poważni:
Spider: Head-huggerStudium grozy w doskonałym towarzystwie ;)
Potem wyrwałem się na „Senecala studium grozy – spotkanie z Ewą Pfeifer”, byłem niezwykle zadowolony z tego punktu programu, bo gość konwentu Pani Ewa Pfeifer okazała się „klawą babką” !:) Rozmawialiśmy sobie o klasyce horroru, trochę bardziej poważnie oraz zupełnie na wesoło :)
Spider: Studium grozy - spotkanie z Ewą PfeiferWnioskiem autorki oraz naszym wspólnym było to, że najstraszniejsze w horrorach jest to gdy opisują rzeczy takie, które naprawdę mogą się w każdej chwili wydarzyć z nami lub obok nas w zaciszu domu sąsiada.
Rozmawialiśmy o przerażających japońskich horrorach, po których człowiek przez wiele dni dochodzi do równowagi psychicznej oraz o tym, że nam ludziom jakoś takie straszenie jest do życia bardzo potrzebne :)
Omawialiśmy też wiele klasycznych tematów jak np. atrakcyjność wampirów i wampirzyc, co ciekawe okazało się, że obecne niewiasty miały wiele do powiedzenia na ten temat:) A wiele z poruszanych tematów było tak „dorosłych”, że nie nadają się na publikację w tym miejscu – szczególnie jeśli chodzi o pewne nasze żarty ;)
Ogólnie byłem tu dość aktywny, sporo sobie żartowaliśmy, np. kontrowałem dowcip o czytaniu nonensopedii :) Okazuje się, że wiele osób (w tym gość) czytuje sobie ową szczególną encyklopedię gdy jest jakiś smutniejszy dzień.
Po zakończeniu tego punktu programu od prowadzącej panel (Ewy „Senmara” Haferkorn) otrzymaliśmy w prezencie nowe pozycje, ja otrzymałem „Pasażera” (Patrick Senécal, Fu Kang) w przekładzie Pani Ewy Pfeifer, która również jest teraz wydawcą.
Po zakończeniu jeszcze zostałem z kilkoma osobami i kontynuowaliśmy sobie tę ciekawą tematykę. W końcu z gościem bawiłem się tak dobrze, że zostałem już tylko ja i prowadząca Ewa „Senmara” Haferkorn. Rozpadało się bardzo i Pani Ewa Pfeifer czekała na taksówkę, a my sobie rozmawialiśmy w najlepsze !:)
Tdc: ja jeszcze nie dołączyłem - pojawiłem się dopiero o zmroku jak przystało na rodowitego Drakulę ;)Z różnych ciekawostek, Pani Ewa Pfeifer powiedziała, że tłumaczyła ostatnio jakąś pozycję encyklopedyczną dla szkół, która była z jakiegoś znanego wydawnictwa (niestety nie pamiętam nazwy – a bądźcie pewni, że gdybym pamiętał to podałbym nazwę!). Okazało się, że przy elementarnej wiedzy Pani Ewy (ze szkoły średniej – w tym zakresie) zawiera ona wiele ewidentnych bzdur ! :(
Po interwencjach Pani Ewy nic nie udało się zrobić, bo nikomu w obecnym świecie komercji nie zależy na przekazywaniu... prawdy i faktów... :( (w poście pt. „Kapitalizm rodzi "junk science" ?” - opisywałem podobny temat). Pani Ewa podsumowała to w słowach: „Atakuje się dzieci od młodych lat szkolnych, jawnymi bzdurami...:(” (cytat z pamięci).
Przy okazji też parę przysłowiowych psów powiesiliśmy na wikipedii, w której czasami trudno jest się dostać do rzetelnej wiedzy. Zarówno ja jak i Pani Ewa Pfeifer podaliśmy wiele przykładów, że nie jest tu zbyt dobrze :( Dodatkowo omawialiśmy sobie fenomen wyszukiwarki „Google” oraz fakt, że niektórzy to co w niej znajdą uważają za sprawdzone...
Rozmawialiśmy też o nowych uzależnieniach młodych ludzi, z racji mojego tematu rozmawialiśmy o grach komputerowych oraz o telefonach komórkowych itp.
Nie brakowało też przeróżnych żartów i naprawdę bardzo dobrze wspominam ten czas wspólnie spędzony i wszystkich w przyszłości bardzo zachęcam do uczestniczenia w panelach z wspomnianymi Paniami, z którymi czas spędza się fantastycznie !:)
Następnie po chyba około 30 minutach odprowadziliśmy gościa do taksówki i jeszcze chwilkę sobie porozmawiałem z Panią Ewą „Senmarą” Haferkorn oraz pozwiedzaliśmy konwent.
Co mnie mocno zaskoczyło Pani Ewa doskonale kojarzyła mnie z nazwiska, zastanawiałem się potem jak to możliwe, że osoba, która widzi mnie pierwszy raz w życiu była w stanie mnie skojarzyć. Jedyne co mi przyszło do głowy to bardzo dokładne przeanalizowanie programu konwentu (przed konwentem, bo ja nie widziałem w czasie naszych rozmów aby był czas wtedy na podobną analizę).
Konstrukcje kulinarne SW :)
Następnie załapałem się na finał punktu „Konkurs konstruktorsko – kulinarny”, który prowadzony był przez wcześniej wspomnianą parę Falcon i Fault Fett, a całość była w klimatach Gwiezdnych Wojen. Okazało się, że z ogórka można zbudować miecz świetlny ! a z wafli spokojnie wychodzi AT-ST oraz shuttle „Tydirium”. Z warzyw nieźle wychodzi R2-D2 oraz inne pojazdy: z ogórków i marchewek mogą powstać świetne X-Wingi !:) Star destroyer natomiast buduje się z kartofla oraz wafli:)
Poza konkursem wystartował Yako z sobie tylko znanym polotem z żółtego chrupka zrobił stwora, żyjącego na asteroidzie znanej z V epizodu :)
Spider: Space slug Yako
konkurs konstruktorsko-kulinarny - nieudolna wizualizacja AT-STTdc: to jest ujęcie jeszcze nieukończonego
Nie byłbym sobą gdybym coś nie zmajstrował ;) :) Doradziłem autorom AT-ST jak zrobić aby ich niezwykle delikatna konstrukcja miała obrotową wieżyczkę :) Co faktycznie udało się osiągnąć:)
Niestety ich konstrukcja nie przetrwała próby czasu: w czasie ogłaszania wyników, jeden z uczestników niechcący potrącił ją i rozpadła się na drobne kawałki...
Ja się śmiałem, że zniszczył pracę laureatów :D
Spider: konkurs konstruktorsko-kulinarny - zniszczenie AT-ST
Spider: konkurs konstruktorsko-kulinarny - LAVr QH-7 Chariot, III nagrodaDrugie miejsce zajął Spider wraz z Magdą. W tym miejscu warto podziekować Spiderowi, któremu zawdzięczamy tak bogate zdjęcia, które znajdują się w tej relacji - dzięki !:)
Spider: konkurs konstruktorsko-kulinarny - Y-wing w wykonaniu Spidera i Magdy, II nagrodaPierwsze miejsce zajął bardzo lubiany płatowiec typu Lambda, który nawiasem mówiąc wykonany był wyrafinowaną technologią nie wymagającą przebijania wafli, miał wiele szczegółów doskonale zachowany kształt i proporcje. Dodano też dwa ogórki dla kolorytu !:):)
Spider: konkurs konstruktorsko-kulinarny - prom Lambda, I nagroda
Tdc: laureaciObok jakiś miłośnik mangi oglądał jakieś filmy z tych klimatów – niestety pora była późna i widownia była obecna jedynie duchem ;) Wcześniej w tej sali puszczane były różne filmy, a następnego dnia odbył się nawet przedpremierowy pokaz filmu pt. „Astropia – zmień reguły gry” (choć minął mnie ten punkt programu).
Następnie udałem się do mojego brata, który mieszka niedaleko konwentu, prosił mnie o pomoc, więc trochę sobie popracowaliśmy, a następnie powróciliśmy do mnie do domu i gadaliśmy jeszcze do jakiejś 4 nad ranem ;)
Sobota
W sobotę gdy wstałem to musiałem od razu sprawdzić kilka rzeczy z mojej prelekcji, bo nie dawały mi spokoju, że być może coś zaniedbałem, ale na szczęście wszystko się zgadzało :) ;)
Spider: karaoke z PalantkamiGdy dotarłem na konwent załapałem się na połowę punktu pt. „Zaginieni żołnierze I wojny światowej: żywi i umarli” (Anna Brzezińska, Grzegorz Wiśniewski). To była fantastyczna prelekcja prowadzona na bardzo wysokim poziomie, sporo czasu poświęcono na takie zagadnienia jak: rola armii, cenzury itp. Ja oczywiście cały czas starałem się aby nie było tam zbyt poważnie ! ;) Szczególnie gdy była mowa o zjawach umarłych żołnierzy, którzy jak zauważyłem trzymali raczej tylko z Anglikami ! Dlaczego ?? :D :D
Naprawdę bardzo fajna prelekcja, poprzez którą autorzy reklamowali swoją nową książkę.
Historia złych charakterów
Następnie trafiłem wraz ze znajomymi na 2 godzinną prelkę pt. „Historię Sithów” (Magda „Cathia” Filar, Jerzy „Gorthuar” Śmiałek), temat nieco mi znany, jednak autorzy merytorycznie byli przygotowani celująco ! Niestety coś mi w ich prelekcji nie pasowało, pewne uogólnienia, czyli brak auto weryfikacji tego co się mówi. Było to głównie związane z ich pewnym radosnym uniesieniem, a tego typu uczucia utrudniają właściwe dobieranie słów i wniosków. Ponadto oboje z tego co słyszałem należą do jakiegoś bractwa.
Po zakończeniu tego dwugodzinnego punktu złapałem autorów i powiedziałem im, że powinni się podszkolić w psychologii, aby ich prelekcja była lepsza. I tu Jerzy stwierdził, że „się nie lubi” z psychologią (bo to są bzdety itp.) i nawet pomimo odwoływania się do jakiś źródeł – myślę, że to najlepszy dowód na to, że niezwykle celnie trafiłem w sedno zagadnienia.
Spider: Kalambury SW - martwa natura z rękawicami i blasteremJak zbudować subtelny klimat ?
Jednak w połowie poprzedniego punktu ze znajomymi opuściliśmy Sithów, gdyż chciałem zobaczyć inny punkt programu pt. „Światło, miecz i dźwięk – czyli słów kilka o budowaniu „klimatu””, punkt bardzo sympatycznie i solidnie prowadzony przez Mariana „Wilka” Kocura oraz Agatę „Lenę” Kocur. Klimaty fantasy są dla mnie dość odległe, jednak jak się okazało byłem tu znów dość aktywnym uczestnikiem, a sam program był naprawdę rewelacyjne przemyślany oraz dokładnie przetestowany w praktyce. Nie brakowało efektów dźwiękowych generowanych na komputerach (ktoś wspomniał o unikalnych funkcjach programu foobar2000 oraz pojawił się też Media Player Classic) oraz prostych i tanich możliwościach tworzenia gadgetów (artefaktów itp.).
Między innymi w udźwiękowieniu zabawy zwróciłem uwagę na II epizod Gwiezdnych Wojen gdzie zastosowano unikalną grę ciszą, w której gigantyczna eksplozja następuje właśnie w całkowitej ciszy – a efekt jest piorunujący.
Na koniec zażartowałem sobie, że w średniowieczu jedzono z jednej miski i że można to przetestować :D Jednak o dziwo prowadzący potraktował moje słowa zupełnie poważnie (zapewne uznał, że to właśnie może zbudować właściwy klimat oraz pewnie założył, że również mam tak duże doświadczenie w temacie jak inni obecni) i stwierdził, że warto:) Oczywiście część osób (głownie płci żeńskiej) reagowała z dezaprobatą i obrzydzeniem:)
Jak powstały Gwiezdne Wojny ?
Następnie wpadłem na chwilkę do Vasców, którzy czekali na prelkę pt. „Nagroda Janusza A. Zajdla”, prowadzoną przez słynnego „Szamana”, przywitałem się z nim, następnie minąłem się po raz pierwszy na tym konwencie ze Staszkiem Mąderkiem. Jednak mimo, że interesował mnie ten temat to jednak uciekłem na „Jak powstały Gwiezdne Wojny”, czyli dwugodzinny punkt programu prowadzony przez niezwykle charyzmatycznego Łukasza „Duran” Grabczyńskiego. Stwierdziłem, że chcę się trochę podszkolić w tym temacie gdyż w mojej prelekcji – również sporo wspominam o tym samym czasie, a ponadto Duran jest osobą, która potrafi mówić o suchych faktach w sposób niezwykle barwny i interesujący – warto się uczyć od takich osób. Jednak mimo, że miałem się czegoś uczyć to okazało się szybko, że znów zacząłem żartować oraz chyba nie będzie dużym nadużyciem jeśli powiem, że w niewielkim stopniu prowadziłem ten punkt programu z autorem :) Wyszło tak głównie dlatego, że sam musiałem się dobrze przygotować do swojej prelekcji i na świeżo miałem w głowie wiele faktów, które pewnie dla innych były wprost niewiarygodne :)
I tu jeszcze wtedy nie przejąłem się za bardzo pewnym małżeństwem, które przyszło z synem i przysłuchiwało się owej prelekcji, ale o tym nieco później :)
Urwałem się po godzinie czasu, gdyż poszukiwałem dużych wrażeń ;)
Kolekcjonerski gadget Atari :)
Jednak gdy szedłem na następny punkt programu spotkałem Vasców i zaprowadziłem ich do sklepiku, w którym wcześniej odnalazłem coś takiego:
Atari GO - logoCzyli „Atari GO” !:) w bardzo ładnym wydaniu:
Atari GOVasco, gdy tylko to zobaczył to nawet nie liczył ile mu zostało pieniędzy – natychmiast kupił!:)
Następnie udaliśmy się do głównej auli konwentu.
Atari GO - pudełkoReżyseria filmu i gry komputerowej na wesoło :)
Ten (tylko!) godzinny punkt programu prowadzony był przez Staszka Mąderka, a nosił tytuł „Reżyseria filmu i gry komputerowej – podobieństwa i różnice”, w którym w niedorównany sposób autor opowiadał jak między innymi u „pepiczków” zgrywane były sekwencje tzw. motion capture do gry komputerowej oraz do kończonego kinowego filmu Staszka (Gwiazdy w czerni).
To był bardzo ciekawy technicznie punkt programu. Dowiedzieliśmy się z niego np. co to jest „tećko” !:D :D Nie wiecie co to jest ?? ;) Cała ekipa Staszka już tego określenia używa - jeśli chcecie się dowiedzieć co to jest to musicie przyjść na prelekcję Staszka i się dowiedzieć ! ;)
Spider: Staszek Mąderek - Reżyseria filmu i gry komputerowejJednak ja pozwoliłem sobie na żart z autora i nim ten rozpoczął swój występ, podszedłem i powiedziałem: „My tu prowadzimy teraz warsztaty z gry GO...”, a w ręce trzymałem owe pudełko z grą, Staszek dał się nabrać i zrobił taką minę jaką się robi gdy jest jakiś bałagan w programie :D :D
Następnie powiedział, „...ale ja nie umiem w to grać”, a ja ciągnąłem dalej: „To nic my Ciebie nauczymy !” :D :D
Następnie Staszek wziął do ręki grę i powiedział: „O Atari ?”, a ja wytłumaczyłem mu, w kontekście nazwy firmy, że Atari to taki „szach” w tej grze.
Cała prelekcja była pełna niedorównanych gagów, faktów i wpadek/problemów technicznych w czasie przygotowywania materiałów.
Spider: Staszek Mąderek - jak zwykle przy pełnej saliNie brakowało również porównywania naszego raczkującego i dziwacznego rynku rozrywki (również reklamy) z tym co mamy obecnie na zachodzie. Dla przykładu Staszek przytoczył, że u nas nikt nie ma takiego sprzętu, ale na zachodzie mają skanery 3D, które są w stanie uchwycić ruchome obiekty, takie jak np. miny na ludzkiej (i nie tylko) twarzy itp.
Z tej prelekcji wyleciałem jak z procy, bo spieszyłem się na następny punkt programu, a niestety wcześniejszy się nieco przedłużył ;) ... jak to zwykle bywa ;)
Czy istnieje wolna wola ??
Następny punkt programu na szczęście również rozpoczął się trochę później, a to dobrze bo niezwykle mi na nim zależało od samego początku i miałem rację to była istna intelektualna rozkosz ! Mowa o prelekcji pt. „Wolna wola?!! Dobre sobie!”, był to niezwykle zaawansowany, skomplikowany (wręcz akademicki) i profesjonalnie przygotowany/prowadzony punkt programu.
Autor Marcin Przybyłek przedstawił niezwykle skondensowaną treść merytoryczną pełną w np. niezwykle interesujące doświadczenia psychologiczne pokazujące np. jak człowiek się zachowuje w obliczu pewnych zachowań w grupie, np. gdy jedzie windą i wykazuje oznaki przerażenia mimo, że właściwie nic się nie dzieje itp. Następnie okazuje się, że tłum podstawionych w eksperymencie ludzi jest w stanie wywrzeć niezwykle trwałą presję w sprawach, które często są absurdalne. I tu właśnie pojawia się pytanie: czy jesteśmy świadomi tego co robimy ? czy jesteśmy wolni ?
Wygląda na to, że nie bo przecież trzymają nas w ryzach np. konwenanse itp.
Tu też pojawia się temat tzw. „bohaterów”, którzy stanowiąc ~3% społeczeństwa, są na tyle rozwinięci, że potrafią się przeciwstawiać podobnym manipulacjom (przynajmniej tym najbardziej czytelnym). Okazuje się, że takie osoby są niezwykle cenne dla całego społeczeństwa bo tylko oni są w stanie spowodować rozwój pozostałych ludzi oraz zaprowadzić jakieś zmiany.
Następnie Marcin przedstawił fakty z zakresu fizyki (np. kwantowej) odnośnie tego jak definiowana jest rzeczywistość, czwarty wymiar i wiele innych – to było prowadzone dość trudnym naukowym językiem co mogło być bardzo męczące dla niektórych osób, ale jakie fascynujące !:)
Dzięki takiemu dualnemu opisowi problemu Marcin przedstawił nam całkiem pełny obraz świata: z jednej strony psychologia, a z drugiej ograniczenia wynikające z budowy naszego świata oraz nas samych:)
Razem powstał z tego zlepek przeróżnych teorii naukowych (psychologicznych i fizycznych), które się właściwie często kompletnie zaprzeczają/wykluczają. I w tym miejscu autor naprowadza nas na zupełnie inny element, który jednak układa to wszystko w całość, która ma sens (tak mniej więcej podsumowałem to na końcu). Co to było ? Przekonajcie się sami na prelekcjach Marcina !:)
Bawiłem się na tym punkcie programu wyśmienicie ! Byłem dość aktywny więc z tego powodu, w pewnym momencie musiałem wyjaśnić, że się kompletnie nie znam na psychologii, bo niestety swoimi wnioskami i pytaniami wyprzedzałem treść prelekcji i wyglądało na to, że jestem jakimś psychologiem, który z nudów przeszkadza w prelekcji :-/
Inna sprawa, że potem spotkało mnie kilka miłych komplementów.
Jeszcze jednym wnioskiem jest to, że psychologia jest niezwykłą nauką. Z tą wiedzą, jak człowiek postępuje (np. autor wspominał o relacjach między pracownikami w pracy itp.), właściwie odpowiednio inteligentna osoba może z łatwością manipulować ludźmi, a nawet swym małżonkiem(!), choć my akurat mieliśmy te wnioski o wiele bardziej optymistyczne :)
To była niezwykle interesująca prelekcja i wszystkich bardzo zachęcam aby kiedyś w niej wzięli udział bo jest tam przedstawione wiele zadziwiającej wiedzy o naturze każdego z nas !:) Mi oczywiście było mało więc (to już jest tradycja) po prelekcji oczywiście jeszcze wiele czasu spędziłem z Marcinem jego córką oraz Yakiem:) Autora musiałem jeszcze przepytać odnośnie moich różnych analiz i wniosków wiążących się z prelekcją :)
Marcin był tak miły, że dał mi wtedy część z materiałów, w których znajdują się bardzo interesujące cytaty z człowieka, który mnie bardzo zainteresował: Brian Greene (profesor fizyki na Uniwersytecie Kolumbijskim), mianowicie stwierdził on, że z jednej strony „(...) musi upłynąć pewien czas potrzebny mózgowi na przetworzenie informacji”, a z drugiej zastanawia się nad tym czy to co odczuwamy jest faktycznie skorelowane z reakcjami w danym momencie. Niestety nie mam tego akurat cytatu, ale wniosek jego jest taki, że w bochenku czasoprzestrzeni (to taki przyjęty model), w którym się znajdujemy zapisane są informacje odnośnie właśnie naszych reakcji – stawiając jednocześnie pod znakiem zapytania rolę naszych połączeń nerwowych (całego ciała) z mózgiem (czyli jego rolą przetwarzania sygnałów). O podobnym zagadnieniu wspominałem ostatnio w tym miejscu: „Ludzki mózg nadal zagadkowy”.
Ufff... może trochę nieudolnie, ale może jednak udało mi się przybliżyć te zagadnienia, które Marcin Przybyłek przedstawiał z niezwykłą łatwością :)
Następnie wszyscy pozwiedzaliśmy sobie cały konwent, gdyż Marcin, swojej córce młodziutkiej fance Gwiezdnych Wojen chciał pokazać jak ludzie grają sobie w gry itp. Okazało się, że udało się nawet odnaleźć bardzo interesującą grę dla owej córeczki. Byliśmy wszyscy pod wrażeniem gry, która polega na rozkładaniu na planszy bardzo silnych magnesów, należy je tak rozmieszczać aby się one nie połączyły samoistnie, bo połączone musimy zdjąć z planszy. Wygrywa ten który nie będzie miał już magnesów. Pomysł prosty, a genialny w swej prostocie !:)
Spider: RattlesnakeTo od razu przywiodło nas do tematu, który był również poruszany na prelekcji, czyli naukowego badania tego czego nie widać, czyli tak naprawdę czegoś co nie wiadomo czy w ogóle istnieje ! Takim przykładem mogą być np. prowadzone badania nad kolorami, które już wiadomo, że istnieją, a jednak są niewidoczne...
...niech się tym zajmują właściwi naukowcy ;)
Starcie VIPów
Następnie po odprowadzeniu Marcina, udałem się do Vasca, który uczestniczył w „Avangarda - starcie VIPów” (Błażej "Woland" Żywiczyński. Zaczęliśmy się z Vaskiem umawiać na spotkanie po konwencie w Paradox Cafe, jednak to nie było takie proste bo oni chcieli jeszcze sobie posiedzieć i poobserwować wyszukane starcia w stylu: obrony Jasnej Góry czy A. Fredro :)
Więc wstępnie się umówiliśmy, że spotkamy się na miejscu.
Aktorzy oraz VIPy
Z chłopakami spotkałem się na przygotowywanym następnym równoległym punkcie programu, który jednak się nie odbył z racji braku zainteresowania - wybitnie na Avangardzie ludzie znikali na ostatnich punktach programu.
Tu spotkałem mego starego kolegę, którego znałem jeszcze chyba z Alderaanu 2003. Zabrałem go ze sobą na wcześniejszy punkt programu, na którym bawił się Vasco. Kolega zasłonił sobie twarz włosami, założył okulary i wyglądał niczym Wookiee.
Z racji tego, że nic nie widział to wprowadziłem go w centrum zamieszania i ludzie przywitali go gromkim śmiechem :) Następnie odgrywający VIPowie scenę z „Zemsty”, wciągnęli go i okazało się, że ów „żyd” przypomina właśnie owego zarośniętego fana !:) Wszyscy bawili się doskonale, a ja robiłem w międzyczasie zdjęcia.
Wszyscy byliśmy zadowoleni, a następnie spotkałem miłośniczkę fantastyki poznaną na U-botcie 2007, która również pochwaliła się swoimi bujnymi włosami - teraz robiłem już zdjęcia dwóm Wookiee'm :)
(niestety na razie nie mam tych fotek, ale jak tylko będę miał to zamieszczę)
Niezwykłe spotkanie
Teraz konwent się już dla nas skończył, powoli zbieraliśmy się do Paradox Cafe, gdy pod szkołą spotkaliśmy (ja z Yako) rodzinkę Durana !:) I tu się zaczęło... !:)
Miło sobie chwilkę porozmawialiśmy jednak gdy rozpocząłem wątek Atari - to rozmowa się przedłużyła z kilku minut do kilkudziesięciu !:) Okazało się, że Oni oboje byli niegdyś bardzo mocno związani z Atari (w Polsce) oraz z jego promowaniem.
Jako jedni z pierwszych mieli już Atari w roku około 1981. Następnie oboje (!!) się dobrze bawili przy Atari - między innymi przepisywali programy z pism komputerowych. Takie czasy wielu zna i wspomina, ale Oni robili to znacznie wcześniej niż większość z właścicieli (i dzisiejszych fanów) Atari. Mianowicie miało to miejsce jeszcze na długo przed powstaniem pierwszych polskich pism komputerowych (np. Bajtka itp.). Dlatego wykorzystywane były tu pisma niemieckie, udało się wyjaśnić, że pisma te zachowały się do dziś i jeśli ktoś jest chętny to można je udostępnić do zeskanowania!:)
Mniej więcej w tym momencie pojawiła się właściwa osoba czyli Vasco właśnie wybierał się do Paradoxu, ale szybko zmieniłem mu trasę:) W tym momecie wszyscy zaczęliśmy sobie wspominać tamte czasy oraz trochę wspominaliśmy, że teraz wiele się dzieje w temacie Atari!:) Co było przyjmowane z niemałym zadziwieniem:)
Okazało się, że żona i jednocześnie mama Durana, kopiowała programy z kasety na kasetę a równocześnie „nogą kołysała syna” :) Innym zagadnieniem był np. Pewex (który wtedy sprzedawał komputery Atari), gdyż oni oboje mieli cały czas coś wspólnego z Atari. Wszystkie komputery (które teraz są relikwiami dla wielu) przeszły przez ręce tej przemiłej kobiety !:)
Natomiast jeszcze więcej do powiedzenia miał ojciec Durana, który we wczesnym etapie istnienia firmy pracował w Karenie, udzielał się w „Radio komputerze” oraz prezentował (jako pewnie pierwszy w Polsce) komputer Atari ST w telewizyjnym programie (legendarnym) pt. „Sonda”. Przy okazji tego tematu rozpoczęły się wspomnienia związane z tym programem, na którym się właściwie wychowałem:)
Ci Państwo do dziś mają tę kolekcję Atari (zapewne serie x00), sporo cartów z grami i to nawet nietknięte w folii :):)
Okazało się też, że kiedyś pojawił się pomysł stworzenia muzeum Atari - na pewno będzie to temat, który dobrze przegadam z nimi bo do dziś nie brakuje osób (takich jak ja), które są gotowe do współudziału.
Rozmawiało się nam doskonale, bo to naprawdę są ludzie bardzo blisko związani z Atari, to nie było jakieś tam zwykłe wspominanie, obaj z Vaskiem mieliśmy wrażenie, że mamy do czynienia z legendą Atari!:)
Koniecznie trzeba przeprowadzić z nimi wywiad, kontakt ze sobą mamy, a ja bardzo chętnie przejrzę te zachowane w piwnicy zasoby:) Vasco już zamówił sobie naklejki "Atari" z tamtych lat:)
Wstępnie zaprosiłem całą rodzinkę na nadchodzące party Głuchołazy 2k8 - czy będą ? Na razie jeszcze nie otrzymałem odpowiedzi.
Właściwie gdybym nie przerwał nam tej miłej rozmowy to pewnie przegadalibyśmy całą noc !:) Więc udaliśmy się w końcu do Paradoxa, którym Vasco był zachwycony:)
Paradox Cafe
W paradoxie spotkało się wiele osób z konwentu. Spotkałem: Aleksandrę Janusz, Staszka Mąderka, Ewę „Senmara” Haferkorn, pogadałem chwilkę z Witoldem Jabłońskim oraz wieloma innymi osobami.
Jedną z nich był Michał W. D., który był fotoreporterem oraz dawnym użytkownikiem DMC Calamus :) Chwilkę pogadaliśmy wymieniliśmy się kontaktami oraz trochę powspominaliśmy jego Atari 1040 ST:)
Następnie z racji długiej wspomnianej rozmowy, musiałem się szybko zmywać do domu (bo ostatni autobus już mi pozostał), na przystanek odprowadził mnie Vasco, po drodze sobie chwilkę pogadaliśmy i okazało się, że nawet nie mieliśmy czasu pogadać o wspomnianej Atarowej rodzince - bo interesowało mnie co On ma do powiedzenia odnośnie tak niezwykłej rozmowy :)
W tym momencie konwent się dla mnie skończył. Następnego dnia wszystkie atrakcje kończyły się już o godzinie 14:00, więc ja nie planowałem się tam zjawić. Przesiedziałem dość sporą część nocy i napisałem tę relację.
Następnego dnia obudziłem się o... ~14:00 :) I właśnie zadzwonił do mnie Vasco, bo go o to prosiłem w nocy na forum - chciałem go skierować gdzie w Warszawie może znaleźć Atari ;) :)
Konwentowa kasaVasco telefonicznie powiedział mi, że miał właśnie to szczęście, że w losowaniu ankiet został wylosowany i otrzymał pokaźną sumkę "Złych szelągów", które natychmiast wymienił na interesujące pozycje książkowe - ale się chłopakowi trafiła gratka !:)
Podsumowanie
Ogólnie bawiłem się doskonale, dzięki wspomnianym osobom i ich punktom programu. Gdyby nie Oni to na pewno byłoby znacznie nudniej:)
Jednak teraz już niektórzy poważnie szykują się na nadchodzące atrakcje:
Spider: Tredo prezentuje swoje przyszłoroczne dziełoBardzo się cieszę z nadchodzącego Polconu 2009 i postaram się na nim być. A dla Tredo (u którego gościłem rok temu) ślę wszelkie pozdrowienia oraz życzę wiele siły, ambicji i odwagi bo organizowanie największego konwentu w Polsce to nie jest byle co !
W czasie trwania konwentu dostałem propozycję, aby aktywnie wesprzeć imprezy organizowane przez SWAT (Star Wars Artistic Team). Właściwie nie mam doświadczenia w takiej dziedzinie, ale skoro poszukują kogoś, a ja będę akurat miał chwilkę czasu - no to zobaczymy !:)
Na zakończenie chcę bardzo podziękować osobom, które pomogły mi w mojej prelekcji oraz w np. tej relacji, byli to: Yako, Paweł oraz Jacek (Spider). Bardzo dziękuję Wam za przesłane fotografie, filmy i sprzęt ! :)
Update:
Spider nadesłał nam adresy fotorelacji z przeróżnych konwentów:
- XXI LDF-y
- Imladris 2007
- U-bot 2007
- Imladris 2007
- Dni Jakuba Wędrowycza 2007
- KresKon 2007
- ConStar 2007
- R-kon 2007
oraz relacje:
- Biały Kruk 2007
- ConStar 2007
- R-kon 2007
Dzięki to bardzo interesująca lektura:)
Update:
Spider nadsyła nam relację w bardziej oficjalnym tonie z serwisu www.paradoks.net.pl.
Update 13 VII 2008:
Na serwisie Atarionline.pl pojawił się dziś skrót tej relacji pt. „Raport z "Avangardy 2008"”, przygotowany specjalnie dla owej społeczności. Dzięki Kaz za opracowanie i zamieszczenie tego tekstu :)
Etykiety:
3D,
Atari,
Atari Falcon,
automaty do gier,
film,
gry,
Gwiezdne Wojny,
historia,
kino,
klasyczne gry,
książki,
mame,
multimedia,
pecet,
pionierzy,
prelekcje,
relacje,
spotkania,
wydarzenia
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Jeśli nie jest zaznaczone inaczej (lub nie jest zaznaczone wcale) zamieszczone ilustracje pochodzą z Wikimedia Commons lub są mojego autorstwa.
Ta strona używa cookies oraz innych technologii Google (i innych firm w specjalnych dodatkach po prawej stronie) w celu prawidłowego działania tej stronki (jej elementów jak np. ankiety, reklamy itp.) oraz zbierania statystyk. Korzystanie z tego bloga powoduje zapisywanie typowych plików na Twoje urządzenie (np. komputer, tablet itp.) o ile w ustawieniach przeglądarki nie zmienisz tego.
W UE się ludziom w głowach przewraca, więc dla świętego spokoju zamieściłem to absurdalne ostrzeżenie...